• Szukaj w
Forum dziecko-info.rodzice.pl  
 

Zobacz pełną wersję : Rodzina Zastępcza



Madziula1
01-04-12, 08:35
Dziewczyny, od pewnego czasu, poza moimi koszmarkami zdrowotnymi męczy mnie pewna sprawa. Do Ady grupy chodzi dziewczynka, która jest w rodzinie zastępczej. I w czym tkwi gnębiąca problem? Kiedy miałam trochę lepszych dni, zaobserwowałam, że dziewczynkę przyprowadza stara kobieta, no powiedzmy ładnie ,,starsza,,. Dziecko (odwoziłam Adę przez ok 2 tyg.) było zawsze ubrane w albo za długą, dosłownie do kostek, ciężką, sztruksowa spódnicę,albo za krótką, taka zakrywającą ledwie pupę. Nosiło za małą czapkę, a ostatnio jak byłam w szkole miała przedziurawione na wylot czarne, w zasadzie szare kapciochy. Kiedyś owa starsza pani mnie zagadała. Od słowa do słowa i okazało się, że dziewczynka jest w rodzinie zastępczej, którą prowadzą córka i zięć starszej pani, ale oni nie ma czasu kompletnie, bo zięć gdzieś tam dorabia, a córka pomaga prowadzić firmę siostrze:Strach: Pani, która jest opiekunką, ma jeszcze czworo dzieci. Jedno z nich ta babcia prowadzi zawsze ze sobą (młodszy braciszek tej Oliwki). Do jasnej... ch.... Czy tak może być???? Małżeństwo rozumiem, że wzięło pod opiekę pięcioro dzieci. Zamiast zajmować się nimi, wciskają dzieci babci, a sami ... dostają kasę na każde dziecko (ponoć 2700zł - tak mi koleżanka mówi) i zamiast wychowywać, zapewnić opiekę dzieciom imają się na lewo innych zajęć??? Jak to możliwe, czy tego nikt nie kontroluje??? Ta dziewczynka chodzi tak ubrana, że wygląda jakby ze skrajne biednej rodziny pochodziła. Przecież te dzieci już przeszły swój koszmar skoro znalazły się w rodzinie zastępczej, jak można mieć sumienie tak postępować, jak można być tak nieuczciwym?? Wg mnie to jest po prostu kręcenie biznesu, znalezienie sposobu na łatwy pieniądz.
Doradźcie, gdzie ja mam zgłosić, to czego się dowiedziałam i to co sama widziałam. Jestem często niemobilna, telefonicznie to załatwię?? Nie daje mi ta sprawa spokoju.

WerBla
01-04-12, 09:00
u nas na osiedlu jest taka rodzina...wiem, że przyjeżdzą i kontroluje pani z mopsu czy mopru

ahimsa
01-04-12, 10:09
To ja miałam lepszy przypadek- znajomi mojej kumpeli adoptowali dziewczynkę czarną, którą już ktoś raz "oddał".

I....np. za dziure w Bardzo- Drogich-Rajstopach zostawiali ją na wycieraczce jak szli w gości:Strach:

Madziula1
01-04-12, 11:57
Becia, czyli do mopru powinnam zadzwonić?
Po prostu nie mieści mi się w głowie jak ludzie pobierający takiej wysokości gaże od państwa mogą tak zaniedbywać dziecko:Strach:

Cukierkova
01-04-12, 14:56
Magda ja bym do opieki zglosila.
Moja babcia jest rodziną zastepczą dla swojej wnuczki.Syn babci ( ojciec malej ) nie zyje a matka zostawila ją w domu dziecka jak W miala 7 m-cy. w dzien smierci jej ojca. Sąd W dal mojej babci zeby W nie trafila gdzies dalej..do obcych. I panie z mopsu czesto wpadają" bo byly w okolicy ".wypytują o wszystko, o stan zdrowia, jak W czesto choruje lub jak lezala w szpitalu to babcia wypisy pokazywala i panie kserowały aby były w dokumentach.

A u nas w miejscowosci jest rodzina gdzie kobieta ma na utrzymaniu 3 dzieci, wiecznie pijana, jedno dziecko tzn dorosły chlopak niepelnosprawny najmlodsze 4 lata zaniedbane,jedyne co mowi to ja i k...a, samopas ten 4-latek na podworku ( mieszkają w bloku ) do sklepu z karteczką potrafi isc bo mama po chleb wyslala. i Opieka co? w d...e ma. dopuki sie tragedia nie stanie to oni twierdzą ze problemu nie widzą.

SuperBasiek
01-04-12, 17:05
znam dwie rodziny zastępcze z mojego miasta....tragedia w obu przypadkach.... jedni przychodzą do marketu, dzieci ubrane jak ostatnie biedactwa, "matka" wiecznie się na nie drze, droczy się z nimi, wywołuje płacz, a jak ma kupić im jakieś słodycze to kupuje paczkę groszków i dzieli na wszystkie .... paczka groszków kosztuje 1,29zł.... jak byłam na basenie ( dzieci ze stowarzyszenia były w tym czasie na basenie, a że połowa tych dzieciaków ma jakieś deficyty to byli całą "rodziną") to ta mamuśka potrzebowała pożyczyć pieluchę dla najmłodszej niuni... zamiast piśki miała jedną żywą ranę, takiego odparzenia to nie widziałam jeszcze..... a dzieciaki takie fajne, wesołe i takie biedne.... i nic się nie zrobi bo taki mops ma wszystkich w d--e, ale jak poszłam załatwić pewną własną sprawę to przetrzepali mnie prawie jak skarbówka....

żenada...


Pozdrówki :)

Madziula1
01-04-12, 17:20
Nie rozumiem jednej rzeczy - przecież Ci opiekunowie dostają bardzo duże pieniądze na utrzymanie dzieci. Co z nimi robią??? MOPS tylko wypłaca kasę, którą państwo przyznaje. Wiem, że dla państwa rodziny zastępcze to i tak tańsze wyjście, niż utrzymywanie domów dziecka. Utrzymanie wychowanka w domu dziecka kosztuje ok 10 tys. a w rodzinie zastępczej 2,7 tys. Ale... Ci pseudopiekunowie po prostu dorabiają się po pierwsze na czyimś nieszczęściu, po drugie trafili na korzystne dla nich zmiany - państwo zamyka domy dziecka, a propaguje świetność RZ. A te rodziny zastępcze okazuje się, że nie są w ogóle kontrolowane i rozliczane z wydatków.

Cukierkova
01-04-12, 17:30
Magda moja babcia dostaje na W ok 1200 zł. Nikt nie sprawdza na co ona je faktycznie przeznacza, czy aby napewno tylko na dziecko itd. dostaje je co miesiąc na konto i tyle. Tylko ze w naszym przypadku W jest u babci nie dla kasy jaką za nią babcia bierze a poprostu. Gdyby nie byla u babci to by trafila do ktorejs ciotki lub do mnie. Bo nam szkoda bylo dzieciaczka, bo ona nasza jest i bysmy nie pozwolili jej w domu dziecka zyc lub trafic gdzies do obcych ludzi.

Ale o takich rodzinach zastepczych o ktorych ty piszesz, lub Superbasiek niestety slyszalam. powybijałabym takich..

Ronda
01-04-12, 17:37
jesli wiecie gdzie takie "rodziny" są, jak opiekuja sie dziecmi, a czujecie, ze MOPS jest bezczynny to prosze zgłoscie to na info@mpips.gov.pl
trafi do odpowiedniej jednostki, która zmobilizuje taki MOPS do kontroli i co wiecej do złozenia raportu.

WerBla
01-04-12, 18:28
wydaje mi sie, że za mało są sprawdzani co sie dzieje, bo u moich sąsiadów tę kobiete widzę często
ale u nas nie ma problemu, dzieci sa czyste, zadbane, uśmiechnięte

malinka82
01-04-12, 18:40
Rodzina rodzinie nie równa,ale patrząc na takie przypadki to lepiej dzieciom w domu dziecka bo są zadbane, zaopatrzone, ubrane, nakarmione i nikt im nie zaluje na groszki,pracowicy za marne gorsze dbają o te dzieci bardziej moze jak o swoje

koszt w domu dziecka na pewno nie 10tys, zalezy jaka placowka, jaka specyfika itp
w mojej np 5tys

co do rodzin zastepczych-ustawa mowi ile sie dostaje na dziecko ok 1600zł

znajdz w google najblizszy oddzial MOPS swojej dzielnicy i zadzown do działu rodzin zastępczych

Madziula1
01-04-12, 21:01
Tak zrobię.
A co do kosztów utrzymania to wg danych z roku 2007 :
- Rodzicielstwo zastępcze obejmuje mniejszą liczbę dzieci, rodzice są dostępni dla dzieci przez całą dobę. Nie bez znaczenia jest też to, że średni koszt utrzymania dziecka w rodzinnym domu dziecka to 1800 zł.

Tak było w roku 2007, z tego co wiem, podnoszone były kilkakrotnie w ciągu tych 5 lat ,,pensje,, dla opiekunów.

Gevalia2006
01-04-12, 22:06
Madzia- ja bym to zgłosiła. Szkoda dzieci.
Nie muszą chodzić w markowych rzeczach, nie o to chodzi w życiu. Wystarczy, że są czyste i zadbane, nie noszą za małych rzeczy.

malinka82
02-04-12, 16:04
Tak zrobię.
A co do kosztów utrzymania to wg danych z roku 2007 :
- Rodzicielstwo zastępcze obejmuje mniejszą liczbę dzieci, rodzice są dostępni dla dzieci przez całą dobę. Nie bez znaczenia jest też to, że średni koszt utrzymania dziecka w rodzinnym domu dziecka to 1800 zł.

Tak było w roku 2007, z tego co wiem, podnoszone były kilkakrotnie w ciągu tych 5 lat ,,pensje,, dla opiekunów.
rodzinny dom dziecka a rodzina zastępcza to całkiem coś innego,inna instytucja

Laurek :)
02-04-12, 21:36
Madziula, widzę, że na pytanie gdzie zgłosić problem już otrzymałaś odpowiedź, więc nie będę powtarzać tego, co pisały dziewczyny.
Znamy wiele rodzin zastępczych i kilka rodzinnych domów dziecka. Nie spotkaliśmy się ze złym traktowaniem dzieci, ale wierzę, że mogą zdarzyć się takie rodziny. Nie każdym człowiekiem kierują czyste pobudki - cóż, taki świat. Warto być czujnym i zgłaszać ewidentne zaniedbania do odpowiednich instytucji.
Odniosę się jednak do tematu finansowego, który też się tu pojawił.
Do grudnia zeszłego roku rodzic zastępczy dostawał 1000 zł na dziecko do 7 roku życia (wraz z wiekiem kwota ta malała). Teraz jest nowa ustawa i nowe przepisy, które jednak nie obejmują wszystkich rodzin zastępczych.
W rodzinnym domu dziecka kwoty na dziecko były o wiele niższe. Od nowego roku ryczałt na dziecko miał iść w górę, ale uwierzcie mi - dostajemy nadal stary ryczałt - 559,98 zł. Ani grosza więcej (co jest sprzeczne z ustawą, ale nie da się nic w tej kwestii na razie zrobić).
Dodam jeszcze, że w zeszłym roku musieliśmy się rozliczać z otrzymanych pieniędzy fakturami. Każdy lizak czy balonik musiał być "udokumentowany". Ileż pracy (niezgodnej z ustawą) nam to dodawało...
Ryczałt to jedno, a koszt utrzymania dziecka to coś innego. Dla przykładu w naszej okolicy koszt utrzymania dziecka w pogotowiu opiekuńczym około 7.000 zł - w zależności od ilości dzieci, ilości zatrudnionego personelu. W rdd koszt ten to 2.300 - 2.700 zł.
Dużo złego słyszeliśmy na swój temat. Łącznie z tym, że robimy biznes na dzieciach. Bardzo to raniące i mijające się z prawdą.
Marzyliśmy o rdd, czujemy się spełnieni. Ale równocześnie wyczerpani (niekoniecznie problemami z dziećmi czy rodzicami biologicznymi). Nie traktujemy tego jako pracy (mimo iż otrzymujemy co miesiąc wynagrodzenie), bo gdybyśmy tak to traktowali, to po kilku miesiącach pewnie musielibyśmy zrezygnować. Kto by wytrzymał pracę pod taką presją społeczeństwa, obciążoną tak wielką odpowiedzialnością, połączoną z olbrzymią biurokracją? Pracę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, bez świąt czy wakacji z prawdziwego zdarzenia?
Poruszył mnie ten wątek, a raczej rzucane oskarżenia o robienie tego dla pieniędzy - oczywiście zdarzają się i tacy ludzie, jednak takie uogólnienie bardzo krzywdzi zdecydowaną większość, robiącą to z potrzeby serca i oddających całe swoje życie dla dzieci.

kasia26m
02-04-12, 21:57
Pieniązki jakie mogą dostawać na dziecko wydaje mi się że są mniejsze, ok 1500 zł na dziecko, a opiekę nad rodzinami zastępczymi sprawuje powiatowe centrum pomocy rodzinie PCPR

beamama
03-04-12, 08:02
Pieniązki jakie mogą dostawać na dziecko wydaje mi się że są mniejsze, ok 1500 zł na dziecko, a opiekę nad rodzinami zastępczymi sprawuje powiatowe centrum pomocy rodzinie PCPR

Oczko wyżej masz rzetelny post w temacie więc rzucanie kwotami na "wydaje mi się", chyba bez sensu, prawda?

kasia26m
03-04-12, 17:26
Oczko wyżej masz rzetelny post w temacie więc rzucanie kwotami na "wydaje mi się", chyba bez sensu, prawda?

Kwoty te zleżą jeszcze od tego czy rodzina zastępcza jest spokrewniona czy nie :)

irena
03-04-12, 18:42
Madziula, widzę, że na pytanie gdzie zgłosić problem już otrzymałaś odpowiedź, więc nie będę powtarzać tego, co pisały dziewczyny.
Znamy wiele rodzin zastępczych i kilka rodzinnych domów dziecka. Nie spotkaliśmy się ze złym traktowaniem dzieci, ale wierzę, że mogą zdarzyć się takie rodziny. Nie każdym człowiekiem kierują czyste pobudki - cóż, taki świat. Warto być czujnym i zgłaszać ewidentne zaniedbania do odpowiednich instytucji.
Odniosę się jednak do tematu finansowego, który też się tu pojawił.
Do grudnia zeszłego roku rodzic zastępczy dostawał 1000 zł na dziecko do 7 roku życia (wraz z wiekiem kwota ta malała). Teraz jest nowa ustawa i nowe przepisy, które jednak nie obejmują wszystkich rodzin zastępczych.
W rodzinnym domu dziecka kwoty na dziecko były o wiele niższe. Od nowego roku ryczałt na dziecko miał iść w górę, ale uwierzcie mi - dostajemy nadal stary ryczałt - 559,98 zł. Ani grosza więcej (co jest sprzeczne z ustawą, ale nie da się nic w tej kwestii na razie zrobić).
Dodam jeszcze, że w zeszłym roku musieliśmy się rozliczać z otrzymanych pieniędzy fakturami. Każdy lizak czy balonik musiał być "udokumentowany". Ileż pracy (niezgodnej z ustawą) nam to dodawało...
Ryczałt to jedno, a koszt utrzymania dziecka to coś innego. Dla przykładu w naszej okolicy koszt utrzymania dziecka w pogotowiu opiekuńczym około 7.000 zł - w zależności od ilości dzieci, ilości zatrudnionego personelu. W rdd koszt ten to 2.300 - 2.700 zł.
Dużo złego słyszeliśmy na swój temat. Łącznie z tym, że robimy biznes na dzieciach. Bardzo to raniące i mijające się z prawdą.
Marzyliśmy o rdd, czujemy się spełnieni. Ale równocześnie wyczerpani (niekoniecznie problemami z dziećmi czy rodzicami biologicznymi). Nie traktujemy tego jako pracy (mimo iż otrzymujemy co miesiąc wynagrodzenie), bo gdybyśmy tak to traktowali, to po kilku miesiącach pewnie musielibyśmy zrezygnować. Kto by wytrzymał pracę pod taką presją społeczeństwa, obciążoną tak wielką odpowiedzialnością, połączoną z olbrzymią biurokracją? Pracę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, bez świąt czy wakacji z prawdziwego zdarzenia?
Poruszył mnie ten wątek, a raczej rzucane oskarżenia o robienie tego dla pieniędzy - oczywiście zdarzają się i tacy ludzie, jednak takie uogólnienie bardzo krzywdzi zdecydowaną większość, robiącą to z potrzeby serca i oddających całe swoje życie dla dzieci.

Tylko weszlam na ten post,od razu pomyslalam o Was i przykro mi sie zrobilo. Dane ile kto dostaje to jedno,a realia to drugie.Mnie to nie dotyczy, ale sama sie zle poczulam jak przeczytalam to wyliczanie...... Sa RODZINY i rodziny i moze najpierw nalezalo by sprawdzic sytuacje i jezeli fakty wskazuja na zaniedbania ze strony opiekunow, to wtedy dzialac.Zdaje sobie sprawe,ze sa i tacy,ktorzy chca zarobic kosztem dzieci, ale trzeba to sprawdzic nie dzialac pochopnie.

telimena
03-04-12, 21:27
Dziewczyny, od pewnego czasu, poza moimi koszmarkami zdrowotnymi męczy mnie pewna sprawa. Do Ady grupy chodzi dziewczynka, która jest w rodzinie zastępczej. I w czym tkwi gnębiąca problem? Kiedy miałam trochę lepszych dni, zaobserwowałam, że dziewczynkę przyprowadza stara kobieta, no powiedzmy ładnie ,,starsza,,. Dziecko (odwoziłam Adę przez ok 2 tyg.) było zawsze ubrane w albo za długą, dosłownie do kostek, ciężką, sztruksowa spódnicę,albo za krótką, taka zakrywającą ledwie pupę. Nosiło za małą czapkę, a ostatnio jak byłam w szkole miała przedziurawione na wylot czarne, w zasadzie szare kapciochy. Kiedyś owa starsza pani mnie zagadała. Od słowa do słowa i okazało się, że dziewczynka jest w rodzinie zastępczej, którą prowadzą córka i zięć starszej pani, ale oni nie ma czasu kompletnie, bo zięć gdzieś tam dorabia, a córka pomaga prowadzić firmę siostrze:Strach: Pani, która jest opiekunką, ma jeszcze czworo dzieci. Jedno z nich ta babcia prowadzi zawsze ze sobą (młodszy braciszek tej Oliwki). Do jasnej... ch.... Czy tak może być???? Małżeństwo rozumiem, że wzięło pod opiekę pięcioro dzieci. Zamiast zajmować się nimi, wciskają dzieci babci, a sami ... dostają kasę na każde dziecko (ponoć 2700zł - tak mi koleżanka mówi) i zamiast wychowywać, zapewnić opiekę dzieciom imają się na lewo innych zajęć??? Jak to możliwe, czy tego nikt nie kontroluje??? Ta dziewczynka chodzi tak ubrana, że wygląda jakby ze skrajne biednej rodziny pochodziła. Przecież te dzieci już przeszły swój koszmar skoro znalazły się w rodzinie zastępczej, jak można mieć sumienie tak postępować, jak można być tak nieuczciwym?? Wg mnie to jest po prostu kręcenie biznesu, znalezienie sposobu na łatwy pieniądz.
Doradźcie, gdzie ja mam zgłosić, to czego się dowiedziałam i to co sama widziałam. Jestem często niemobilna, telefonicznie to załatwię?? Nie daje mi ta sprawa spokoju.

Madziula opierasz sie na opinii "babcia powiedziała" może Ty nie ale pewnie nie jedna z nas spotkała sie z babciami które opowiadaja "historie z życia wzięte" które mają z prawda tyle wspólnego że bohaterowie istnieją i nic więcej. Jeśli widzisz że dziewczynka jest zaniedbana - zgłoś to. Ale zaniedbana to nie znaczy "w za duzej czy w za krótkiej spódniczce"...

Łatwo jest mówić - dostaja wielkie pieniadze - post Laurka sprowadza to myslenie troche z kosmosu na ziemię. Wiadomo jak w każdej sytuacji są ludzie i ludzie. Powtórze raz jeszcze - jesli uważasz że dzieciom dzieje sie krzywda - zgłos to, ale nie dlatego że Ci ludzie dostaja za opieke nad dzieckiem pieniadze tylko dlatego że temu dziecku dzieje sie krzywda.

Swoja droga lubie tematy w których wylicza sie ile ktos dostaje pieniedzy za swoją prace (zawsze postronnym wydaje się że za dużo)...

Vinga
04-04-12, 10:33
Dziewczyny, od pewnego czasu, poza moimi koszmarkami zdrowotnymi męczy mnie pewna sprawa. Do Ady grupy chodzi dziewczynka, która jest w rodzinie zastępczej. I w czym tkwi gnębiąca problem? Kiedy miałam trochę lepszych dni, zaobserwowałam, że dziewczynkę przyprowadza stara kobieta, no powiedzmy ładnie ,,starsza,,. Dziecko (odwoziłam Adę przez ok 2 tyg.) było zawsze ubrane w albo za długą, dosłownie do kostek, ciężką, sztruksowa spódnicę,albo za krótką, taka zakrywającą ledwie pupę. Nosiło za małą czapkę, a ostatnio jak byłam w szkole miała przedziurawione na wylot czarne, w zasadzie szare kapciochy. Kiedyś owa starsza pani mnie zagadała. Od słowa do słowa i okazało się, że dziewczynka jest w rodzinie zastępczej, którą prowadzą córka i zięć starszej pani, ale oni nie ma czasu kompletnie, bo zięć gdzieś tam dorabia, a córka pomaga prowadzić firmę siostrze:Strach: Pani, która jest opiekunką, ma jeszcze czworo dzieci. Jedno z nich ta babcia prowadzi zawsze ze sobą (młodszy braciszek tej Oliwki). Do jasnej... ch.... Czy tak może być???? (?)

To ja się do pogrubionego odniosę, moja Klara sama sobie wybiera ubrania, zdarza jej się chodzić w za krótkiej spódniczce, bo ją kocha, innego dnia ubiera się w kiecki balowe do samej ziemi, bo lubi, a ja jej na to pozwalam... kiedyś też nam się przetarły kapcie w przedszkolu, zobaczyłam to po prawie tygodniu, potrzebowałam 2 dni na kupienie nowych.. może babcia nie przekazała, że kapcie się rozleciały... ja jestem ostrożna w ocenie... Kuzynka mojego męża jest rodziną zastępczą dla dzieci swojej siostry, też pracuje, a dziećmi po szkole zajmuje się jej teściowa, też kobieta czasem narzeka, ale oni pracują, by móc między innymi utrzymać tą większą rodzinę, bo z pieniędzy, które otrzymują od państwa muszą się skrupulatnie rozliczać, bo państwo nałożyło na nich obowiązek odkładania dla tych dzieci funduszu na dorosłe życie... To są chyba bardziej skomplikowane tematy, niż to wynika z pobieżnego oglądu. Zresztą w tym temacie, to ja chylę czoła przed rodzicami zastępczymi, co nie zmienia faktu, że jeśli gdzieś są rzeczywiste zaniedbania to należy interweniować...

Shiva
05-04-12, 09:30
Zacznę od tego,że pracuję w domu dziecka.Nie jestem wychowawcą ale znam wszystkie "nasze" dzieci,wiem dokładnie jak to wszystko od środka funkcjonuje:).Utrzymanie wychowanka w domu dziecka to koszt ok 3000zł na obecną chwilę.Są to różne kwoty zależne od budżetu na dany rok ilości wychowanków itp.Jednak mniej więcej tak to wygląda.Na czym to utrzymanie polega można by bardzo długo opowiadać,ale nie o tym chcę napisać.Zanim dzieci trafią do rodziny zastępczej,jest ona "sprawdzana",potencjalni rodzice badani psychologicznie,sprawdzane ich warunki mieszkaniowe ,finansowe itp.Nie jest łatwo zostać taką rodziną.Jeśli chodzi o to ile dostaje się pieniążków jako rodzina zastępcza to też zależy od wielu czynników.Taka rodzina jest pod nadzorem PCPR-u i MOPs z reguły,polega to na przeprowadzaniu wywiadów czyli sprawdzaniu co czas jakiś czy wszystko jest w porządku.Na pewno nie są rozliczni z tego na co pieniążki wydają zakłada się, że są one na dzieci i tak maja być wydatkowane.Jeśli myślisz ,że coś dzieje się nie tak w rodzinie zastępczej możesz to zgłosić anonimowo do Mopsu ale ja doradzała bym jednak pcpr(powiatowe centrum pomocy rodzinie).Nie wiem w jakim mieście mieszkasz ,ale w każdym większym jest pcpr działający na dany powiat i tam te rodziny są znane.

angels1984
05-04-12, 15:11
Zacznę od tego,że pracuję w domu dziecka.Nie jestem wychowawcą ale znam wszystkie "nasze" dzieci,wiem dokładnie jak to wszystko od środka funkcjonuje:).Utrzymanie wychowanka w domu dziecka to koszt ok 3000zł na obecną chwilę.Są to różne kwoty zależne od budżetu na dany rok ilości wychowanków itp.Jednak mniej więcej tak to wygląda.Na czym to utrzymanie polega można by bardzo długo opowiadać,ale nie o tym chcę napisać.Zanim dzieci trafią do rodziny zastępczej,jest ona "sprawdzana",potencjalni rodzice badani psychologicznie,sprawdzane ich warunki mieszkaniowe ,finansowe itp.Nie jest łatwo zostać taką rodziną.Jeśli chodzi o to ile dostaje się pieniążków jako rodzina zastępcza to też zależy od wielu czynników.Taka rodzina jest pod nadzorem PCPR-u i MOPs z reguły,polega to na przeprowadzaniu wywiadów czyli sprawdzaniu co czas jakiś czy wszystko jest w porządku.Na pewno nie są rozliczni z tego na co pieniążki wydają zakłada się, że są one na dzieci i tak maja być wydatkowane.Jeśli myślisz ,że coś dzieje się nie tak w rodzinie zastępczej możesz to zgłosić anonimowo do Mopsu ale ja doradzała bym jednak pcpr(powiatowe centrum pomocy rodzinie).Nie wiem w jakim mieście mieszkasz ,ale w każdym większym jest pcpr działający na dany powiat i tam te rodziny są znane.

tak a utrzymanie dziecka w normalnej rodzinie na ile wycenia nasze panstwo :Hmmm...:na całe 68 zł msc

Shiva
06-04-12, 10:08
W kwocie utrzymania dziecka ujmuje się : wynagrodzenie obsługi ,administracji,wyżywienie, opłaty energii ,wody itp,zakup odzieży ,chemii i masa innych rzeczy.także to nie wygląda w ten sposób, że dom dziecka dostaje np 3000zł na m-c na dziecko dosłownie.Uwierzcie mi tym dzieciakom tak naprawdę brakuje wszystkiego,pomijając najważniejsze -miłość bliskich.Do momentu kiedy tu nie zaczęłam pracować nigdy nie wyobrażałam sobie ,że tak może być.To nie wygląda jak na filmach, to całkiem inna bajka.Jak dla mnie dom dziecka to najgorsza instytucja jak się dzieciakowi może przytrafić.

angels1984
06-04-12, 15:49
W kwocie utrzymania dziecka ujmuje się : wynagrodzenie obsługi ,administracji,wyżywienie, opłaty energii ,wody itp,zakup odzieży ,chemii i masa innych rzeczy.także to nie wygląda w ten sposób, że dom dziecka dostaje np 3000zł na m-c na dziecko dosłownie.Uwierzcie mi tym dzieciakom tak naprawdę brakuje wszystkiego,pomijając najważniejsze -miłość bliskich.Do momentu kiedy tu nie zaczęłam pracować nigdy nie wyobrażałam sobie ,że tak może być.To nie wygląda jak na filmach, to całkiem inna bajka.Jak dla mnie dom dziecka to najgorsza instytucja jak się dzieciakowi może przytrafić.

no najwazniejsze na pierwszym miejscu :Strach:
wiele dzieci znajduje sie w domu dziecka bo warunki bytowe i mieszkaniowe nie pozwalają zostac im przy rodzicach a dlaczego nie pozwalaja to juz sie nikt nie zastanowi :Nie nie:
nie pisze o dzieciach które straciły oboje rodziców ,itp
i mam to samo zdanie ze dom dziecka to najgorsze instytucja

telimena
06-04-12, 16:13
Ale utrzymywanie dzieci nie jest obowiązkiem państwa - kwota która wcześniej podałaś to zasiłek rodzinny - nikt nie twierdzi że za nią masz utrzymać dziecko.
To rodzice w pierwszej kolejności powinni zapewnić dziecku utrzymanie - gdy z przyczyn losowych nie sa w stanie czasowo tego obowiązku wypełnić istnieje mozliwość ubiegania się o pomoc MOPS-u zarówno pieniężną jak i rzeczową (środki higieniczne, dopłaty do węgla itp) bardzo rzadko dziecko trafia do DD tylko z tytułu złej sytuacji finansowej rodziców, częściej nawarstwia sie zdecydowanie więcej problemów.

angels1984
06-04-12, 16:28
Ale utrzymywanie dzieci nie jest obowiązkiem państwa - kwota która wcześniej podałaś to zasiłek rodzinny - nikt nie twierdzi że za nią masz utrzymać dziecko.
To rodzice w pierwszej kolejności powinni zapewnić dziecku utrzymanie - gdy z przyczyn losowych nie sa w stanie czasowo tego obowiązku wypełnić istnieje mozliwość ubiegania się o pomoc MOPS-u zarówno pieniężną jak i rzeczową (środki higieniczne, dopłaty do węgla itp) bardzo rzadko dziecko trafia do DD tylko z tytułu złej sytuacji finansowej rodziców, częściej nawarstwia sie zdecydowanie więcej problemów.

tak ja to wsyztsko wiem
tylko czasem rodzina mysli ze jest w stanie utrzymac dziecko jak pozniej sie okazuje jest inaczej ,zaczynają sie klopoty ,zapozyczanie itp
MOPS kokosów nie daje ludzie są zdani na siebie ,a panstwo jeszcze im wszystko utrudnia ,podnosi ceny ubran ,mleka itd
a gdzie ta polityka prorodzinna:Hmmm...:

telimena
06-04-12, 16:47
Ale koszt ubrania i wyżywienia dziecka (mówie o ubraniach i produktach spożywczych) jest taki sam niezaleznie czy chodzi o dziecko wychowywane przez rodziców czy w DD - więc nie rozumiem co ma wspólnego z Twoim zdziwieniem iż w koszt utrzymania dziecka w DD wliczona jest kwota pt. wynagrodzenie obsługi. :Niepewny:
Chyba nie oczekujesz iż państwo wprowadzi wynagrodzenie dla rodziców za opieke nad dzieckiem...

Wiem że MOPS i instytucje tym podobne nie dają kokosów - z założenia ma to być pomoc a nie przejmowanie odpowiedzialności za rodzine.

Laurek :)
06-04-12, 17:06
Tak jak napisała telimena - bardzo rzadko dziecko trafia do DD tylko z tytułu złej sytuacji finansowej rodziców, częściej nawarstwia się zdecydowanie więcej problemów.

U nas jest sześcioro dzieci i wszystkie trafiły z powodu alkoholu, przemocy lub pozostawienia - problemy finansowe tych rodzin były wynikiem innych problemów i nim dzieci trafiły do placówki, powiat przez kilka lat pomagał tym rodzinom stanąć na nogi.
Dopiero widząc, że pomoc nic nie daje bo np. zapomogi czy dofinansowania szły na alkohol zamiast na poprawę warunków, dzieci zostały zabrane od rodziców.

angels1984
06-04-12, 17:52
Ale koszt ubrania i wyżywienia dziecka (mówie o ubraniach i produktach spożywczych) jest taki sam niezaleznie czy chodzi o dziecko wychowywane przez rodziców czy w DD - więc nie rozumiem co ma wspólnego z Twoim zdziwieniem iż w koszt utrzymania dziecka w DD wliczona jest kwota pt. wynagrodzenie obsługi. :Niepewny:
Chyba nie oczekujesz iż państwo wprowadzi wynagrodzenie dla rodziców za opieke nad dzieckiem...

Wiem że MOPS i instytucje tym podobne nie dają kokosów - z założenia ma to być pomoc a nie przejmowanie odpowiedzialności za rodzine.

tak czekam na czasy w którym "kura domowa" bedzie dostawała wynagrodzenie i pewnie nie doczekam :Foch:
ja sie tylko zdziwiałam ze ta pozycja zotała wymieniona na pierwszym miejscu :Hmmm...:

Powiem Ci tylko tyle ze u nas w rejonie wypłata to 1300 zł i co zrobic z ta kwotą na wszystko nie starcza a musi :Hmmm...:
i nikt nie chce zeby panstwo przejmowało odpowiedzilnosc za rodzine tylko pozowliło jej zyc na jako takim poziomie

telimena
06-04-12, 18:13
Ale jakie widzisz rozwiązanie? Ustalić minimum że rodzina powinna mieć na przezycie .... (tylko teraz ustalenie kwoty minimalnej - ciężko to widze - bo co dla jednych jest minimum życiowym to dla innych juz luksus) i jak tego dochodu nie osiągają to państwo dopłaca różnicę :Niepewny:

Chcesz aby przysłowiowa "kura domowa" dostawała wynagrodzenie - ale to musiało by się odbywać z naszych podatków - aby były na to pieniadze to podatki bezpośrednie (czyli te potrącane z pensji) i pośrednie (czyli Vat, akcyza) musiały by być wyższe - przy podwyżce Vat ceny ida do góry - czyli kwota potrzebna na utrzymanie wzrasta - dopłaty wzrastają - zapotrzebowanie budżetu wzrasta - podnoszą podatki itd... Zamknięte koło.

Łatwo powiedzieć - państwo powinno pozwolic nam godnie żyć - zgadzam się z tym - tylko jakoś nie widze rozwiązania tego problemu...

Niskie zarobki pracodawcy uzasadniają wysokimi kosztami zwiazanymi z zatrudnieniem pracowników - przy wyzszych obciążeniach podatkowych (a to musiałoby mieć miejsce gdybyśmy chcieli mieć większe dochody budżetu) koszty rosną...

Najprościej powiedzieć - efektywniej wykorzystywać to co już wplywa do budżetu - wszyscy się z tym zgadzamy - tylko w momencie gdy przychodzi do zwolnień w działach budżetowych, do likwidacji (lub próby prywatyzacji) zakładów które teraz są w tzw. budżetówce, do ograniczania przywilejów - grupa której to dotyka mówi - "ale dlaczego u nas szukacie oszczedności - weźcie innym"...
Ograniczając uposażenia polityków (bo i taki argument zazwyczaj pada w dyskusji) nie da się załatać wszystkich dziur...


Ufff - elaborat mi wyszedł... niezwiazany w sumie z sytuacją dzieci w DD które trafiają tam nie dlatego że rodzice zarabiają 1300 zł tylko z całkiem innych powodów.

SuperBasiek
06-04-12, 20:16
tak a utrzymanie dziecka w normalnej rodzinie na ile wycenia nasze panstwo :Hmmm...:na całe 68 zł msc hehehhe, jak skończy 5 lat to na 91zł :) ale jak słusznie zauważyła Telimena, to tylko zasiłek rodzinny :)

Pozdrówki :)

marchewkowa
06-04-12, 21:35
ja sie tylko zdziwiałam ze ta pozycja zotała wymieniona na pierwszym miejscu :Hmmm...:


A co jest ważniejsze od osób, które mają się wychowywać te dzieci? Prąd czy płyn do naczyń powinien być wymieniony w pierwszej kolejności?
Ktoś musi przejąć rolę rodziców i nie wiem dlaczego za swoją pracę, na pewno nie lekką, wychowawcy z DD nie mieliby otrzymywać pieniędzy (albo mieć symboliczną stawkę)?

tora
07-04-12, 02:04
tak czekam na czasy w którym "kura domowa" bedzie dostawała wynagrodzenie i pewnie nie doczekam :Foch:



a zastanowilas sie, skad wziasc pieniadze na wynagrodzenie takiej kury?
ja ci powiem, z podatkow. min z pracy kobiet ktore i wychowuja i pracuja i jeszcze placa czesto ciezkie pieniadze na przedszkole. nie sadze, zeby mialy ochote dzielic sie z kurami ;)




ja sie tylko zdziwiałam ze ta pozycja zotała wymieniona na pierwszym miejscu http://emoty.blox.pl/resource/zhm.gif




jak dla mnie sie po prostu czepiasz.




Powiem Ci tylko tyle ze u nas w rejonie wypłata to 1300 zł i co zrobic z ta kwotą na wszystko nie starcza a musi http://emoty.blox.pl/resource/zhm.gif
i nikt nie chce zeby panstwo przejmowało odpowiedzilnosc za rodzine tylko pozowliło jej zyc na jako takim poziomie

panstwo to my. zeby gdzies dac, to trzeba innym zabrac. no tak jest. i mozna teraz przyjac postawe niezadowolona, roszczeniowa, albo probowac cos poprawic. (podjac prace, przekwalifikowac sie itp)

angels1984
07-04-12, 05:50
No tak Dziewczyny Macie racje nie potrzebnie sie czepiam;)
Mi chodziło głównie o to ze W DD jest jakas kwota odgórnie przyjeta, którą potrzeba na wychowanie dziecka ,opłaty pracowników itp ja tego nie kwestionuje czy to bedzie 1500 czy 3000 ok
ja sie pytam czemu w "normalnych" rodzinach nikt tak nie wyliczy ?
u nas w rejonie wypłata 1300
w Mops jest przyjete ze 500 pare zł nie pamietam ile potrzeba na jednego czlonka rodziny ,rodzina ma 3 dzieci juz wychodzi ponad 1500 i z kąd wziąc tą reszte?
no dobra koncze swoje wywody moze nie uzywam jakiegos zrozumiałego tekstu :Fiu fiu: nie chodziło mi o zamieszanie :Nie nie:

irena
09-04-12, 16:37
ja sie pytam czemu w "normalnych" rodzinach nikt tak nie wyliczy ?
src="http://emoty.blox.pl/resource/paluszkiem.gif" border="0" alt="" title="Nie nie" smilieid="33" class="inlineimg" />

Wedlug mnie "normalni" ludzie decydujac sie na dziecko maja swiadomosc,ze dziecko to rowniez wydatki.Ja mam trojke chcianych i kochanych. Nigdy nie pomyslalam,ze panstwo mogloby mi placic za ich wychowanie.To wedlug mnie jest obowiazkiem rodzicow,po to sie miedzy innymi pracuje.Nie znam panstwa,ktore by placilo rodzinie za wychowanie dzieci.Gdyby tak bylo to mnozylibysmy sie jak kroliki;)

angels1984
09-04-12, 17:25
QUOTE=irena;3930502]Wedlug mnie "normalni" ludzie decydujac sie na dziecko maja swiadomosc,ze dziecko to rowniez wydatki.Ja mam trojke chcianych i kochanych. Nigdy nie pomyslalam,ze panstwo mogloby mi placic za ich wychowanie.To wedlug mnie jest obowiązkiem rodziców po to sie [/B[B]]miedzy innymi pracuje.Nie znam panstwa,ktore by placilo rodzinie za wychowanie dzieci.Gdyby tak bylo to mnozylibysmy sie jak kroliki;)[/QUOTE]

moze zle ujmuje w słowa to co chce napisac :Hmmm...:
więc sie juz nie wypowiadam bo robi sie nie potrzebnme zamieszanie :Niepewny:

Magdawroc
09-04-12, 21:43
Wedlug mnie "normalni" ludzie decydujac sie na dziecko maja swiadomosc,ze dziecko to rowniez wydatki.Ja mam trojke chcianych i kochanych. Nigdy nie pomyslalam,ze panstwo mogloby mi placic za ich wychowanie.To wedlug mnie jest obowiazkiem rodzicow,po to sie miedzy innymi pracuje.Nie znam panstwa,ktore by placilo rodzinie za wychowanie dzieci.Gdyby tak bylo to mnozylibysmy sie jak kroliki;)
Tak, obowiązkiem rodziców jest utrzymanie swoich dzieci, choć nie jest to takie proste i oczywiste, że sytuacja rodzinna jest do końca zależna od woli, chęci, planów i wysiłku rodziców. Obowiązkiem państwa jest stworzenie warunków rodzinom, tak by rodzice pracując byli w stanie utrzymać rodzinę na podstawowym poziomie. Niestety, u nas np.wygląda to tak, że oboje pracujemy, ja na maxa "na państwowym" a małżonek prowadzi drobną firmę i zarzynamy się, by spłacając kredyt na mieszkanie jakoś wyrobić na zakręcie. Moich pieniędzy nie starcza a męża efekty ciężkiej harówy uszczuplone o podatki, waty i inne koszty przypływają do domu albo i nie (nieuczciwi zleceniodawcy).
Wiem, ze to temat oboczny do postawionego w wątku ale choć sama z racji doswiadczeń zawodowych tak nie myślę, rozumiem, że ludzie są sfrustrowani na tyle, że patrzą tylko z perspektywy "wpływów" tych "lepszych od nich":Niepewny:

Magdawroc
09-04-12, 21:51
Ale jakie widzisz rozwiązanie? Ustalić minimum że rodzina powinna mieć na przezycie .... (tylko teraz ustalenie kwoty minimalnej - ciężko to widze - bo co dla jednych jest minimum życiowym to dla innych juz luksus) i jak tego dochodu nie osiągają to państwo dopłaca różnicę :Niepewny:

Chcesz aby przysłowiowa "kura domowa" dostawała wynagrodzenie - ale to musiało by się odbywać z naszych podatków - aby były na to pieniadze to podatki bezpośrednie (czyli te potrącane z pensji) i pośrednie (czyli Vat, akcyza) musiały by być wyższe - przy podwyżce Vat ceny ida do góry - czyli kwota potrzebna na utrzymanie wzrasta - dopłaty wzrastają - zapotrzebowanie budżetu wzrasta - podnoszą podatki itd... Zamknięte koło.

Łatwo powiedzieć - państwo powinno pozwolic nam godnie żyć - zgadzam się z tym - tylko jakoś nie widze rozwiązania tego problemu...

Niskie zarobki pracodawcy uzasadniają wysokimi kosztami zwiazanymi z zatrudnieniem pracowników - przy wyzszych obciążeniach podatkowych (a to musiałoby mieć miejsce gdybyśmy chcieli mieć większe dochody budżetu) koszty rosną...

Najprościej powiedzieć - efektywniej wykorzystywać to co już wplywa do budżetu - wszyscy się z tym zgadzamy (...)
Nie wiem, nie widzę tego systemowo. Ale mnie się wydaje, z perspektywy mojej rodziny, że chociażby nie ściąganie tak wysokiego haraczu z mojego zaharowywującego się męża mogłoby pomóc funkcjonować rodzinie. Dlaczego matki samotnie wychowujące dzieci mogą się z nimi rozliczać podatkowo? Gdyby moja trójka została uwzględniona w takim rozliczeniu (nie mam na myśli znanej wszystkim ulgi) może choć część "krwawicy" ich ojca by do nas wróciła (mąż pracuje fizycznie, nie tylko organizuje ale i fizycznie wyrabia godziny za dwóch i im więcej wypracuje tym więcej musi oddać z tego dochodu, który jak już pisałam jest opodatkowany i owatowany bez względu na to, czy faktycznie do niego dotrze - liczy się wystawiona faktura anie pieniądz na koncie:Nie nie: )

telimena
10-04-12, 09:07
Nie wiem, nie widzę tego systemowo. Ale mnie się wydaje, z perspektywy mojej rodziny, że chociażby nie ściąganie tak wysokiego haraczu z mojego zaharowywującego się męża mogłoby pomóc funkcjonować rodzinie. Dlaczego matki samotnie wychowujące dzieci mogą się z nimi rozliczać podatkowo? Gdyby moja trójka została uwzględniona w takim rozliczeniu (nie mam na myśli znanej wszystkim ulgi) może choć część "krwawicy" ich ojca by do nas wróciła (mąż pracuje fizycznie, nie tylko organizuje ale i fizycznie wyrabia godziny za dwóch i im więcej wypracuje tym więcej musi oddać z tego dochodu, który jak już pisałam jest opodatkowany i owatowany bez względu na to, czy faktycznie do niego dotrze - liczy się wystawiona faktura anie pieniądz na koncie:Nie nie: )

Ale ja się zgadzam z tym - jeśli mówimy o sprawach "życzeniowych" to ja bym chciała aby podatki zostały zniesione - ale żeby nadal szkoły i szpitale były bezpłatne ;)

Niestety z przyczyn czysto ekonomicznych moje "chcenie" nie wiele ma wspólnego z tym co jest mozliwe. W sytuacji gdy deficyt się zwieksza - bardziej realne jest zabranie przywilejów rodzicom samotnie wychowującym dzieci niż przekształcenie ich na prawo dla wszystkich chętnych.



Wiem, ze to temat oboczny do postawionego w wątku ale choć sama z racji doswiadczeń zawodowych tak nie myślę, rozumiem, że ludzie są sfrustrowani na tyle, że patrzą tylko z perspektywy "wpływów" tych "lepszych od nich":Niepewny:

Tego nie rozumiem :Niepewny:

irena
10-04-12, 17:19
Tak, obowiązkiem rodziców jest utrzymanie swoich dzieci, choć nie jest to takie proste i oczywiste, że sytuacja rodzinna jest do końca zależna od woli, chęci, planów i wysiłku rodziców. Obowiązkiem państwa jest stworzenie warunków rodzinom, tak by rodzice pracując byli w stanie utrzymać rodzinę na podstawowym poziomie. Niestety, u nas np.wygląda to tak, że oboje pracujemy, ja na maxa "na państwowym" a małżonek prowadzi drobną firmę i zarzynamy się, by spłacając kredyt na mieszkanie jakoś wyrobić na zakręcie. Moich pieniędzy nie starcza a męża efekty ciężkiej harówy uszczuplone o podatki, waty i inne koszty przypływają do domu albo i nie (nieuczciwi zleceniodawcy).
Wiem, ze to temat oboczny do postawionego w wątku ale choć sama z racji doswiadczeń zawodowych tak nie myślę, rozumiem, że ludzie są sfrustrowani na tyle, że patrzą tylko z perspektywy "wpływów" tych "lepszych od nich":Niepewny:

Masz racje... Panstwo powinno stworzyc miejsca pracy i godziwe wynagrodzenie, a jak jest wszyscy wiemy:( Z praca ciezko, a jak juz sie znajdzie to wyplata po opodatkowaniu starcza na przyslowiowe "waciki".Dlatego ludzie, swiadomi sytuacji, nie decyduja sie miec wiecej dzieci bo ich po prostu nie stac. Mlodzi albo uciekaja za granice, albo pozostajac w kraju decyduja sie na posiadanie jednego goooora dwojki dzieci.Potem,zeby nam jeszcze za lekko nie bylo to rzad podniesie wiek emerytalny, bo za jakies 20 lat nie bedzie mial kto pracowac na nasze emerytury.A jak ma miec jak nie rodza sie dzieci????