• Szukaj w
Forum dziecko-info.rodzice.pl  
 

Zobacz pełną wersję : SZKOLNA CODZIENNOŚĆ NASZYCH PIERWSZAKÓW



Strony : [1] 2 3 4

Yoko.
06-09-10, 14:34
zacznę od tego,
że Filip dziś przyszedł do domu z pierwszą zadaną pracą domową
i ku mojemu zdziwieniu pierwszą czynnością, do której po powrocie ze szkoły sie zabrał była owa praca domowa.
:Wow!:
opowiedział mi szybko, że obiad cały na stołówce zjadł, śniadanie całe też.
Pouczył mnie, że powinnam dawać mu wiecej jedzenia , bo głoduje:Strach:
Nadmienie tylko, że nigdy nie jadł tyle co teraz.
Zaliczył tez dzisiaj pierwszy raz świetlicę i nie było zgrzytu.
Jedynie sok jabłkowy dostal w rózowym kartoniku z Barbie, no i to jednak
był poważny problem - zebraliśmy za to ze starym;)

kasiex
06-09-10, 16:31
Kuba pierwszą pracę domową miał już 2 września - z religii
i też zabrał sie za to zaraz po powrocie ze szkoły

dziś pierwszy dzień na świetlicy i z obiadem
obiadem zachwycony, obiad uratował mu życie, bo też za mało jedzenia miał :Hyhy:

a teraz uwaga - żeby nie było za różowo - przyniósł pierwszą uwagę w dzienniczku od pani ze świetlicy - złamał paletkę :Boje się:
przejął się tym chyba bardzo, mam nadzieję, że zapamięta tą lekcję na dłużej...

beamama
06-09-10, 16:44
O codzienność mojego pierwszaka to ja dzisiaj zadbałam :Boje się:
Źle sprawdziłam plan lekcji i przyszłam po niego godzinę później :Niepewny:
Żeby było śmieszniej, przyszła pani na zajęcia wyrównawcze, które miały być dla jednego dziecka i upierała się, że to z Antkiem miała pracować skoro został sam jeden.
Biedak aż się spłakał, zapierał rękami i nogami, że to nie do niego pani przyszła :Hyhy: Zdenerwował się bardzo....a że wychowawczyni już nie było, a ona ma tel do rodziców, czekał biedaczek....

kasiex
06-09-10, 16:45
O codzienność mojego pierwszaka to ja dzisiaj zadbałam :Boje się:...

:Młotek:

Elza29
06-09-10, 16:58
O codzienność mojego pierwszaka to ja dzisiaj zadbałam :Boje się:
Źle sprawdziłam plan lekcji i przyszłam po niego godzinę później :Niepewny:
Żeby było śmieszniej, przyszła pani na zajęcia wyrównawcze, które miały być dla jednego dziecka i upierała się, że to z Antkiem miała pracować skoro został sam jeden.
Biedak aż się spłakał, zapierał rękami i nogami, że to nie do niego pani przyszła :Hyhy: Zdenerwował się bardzo....a że wychowawczyni już nie było, a ona ma tel do rodziców, czekał biedaczek....

o kurcze :Boje się:
ale to gdzie on zostal? :Hmmm...: u nas nie bylaby taka sytuacja mozliwa bo po dzieci przychodza rodzice do klasy te ktore nie sa odebrane przejmuje pani "swietlicowa"

Lea
06-09-10, 17:30
O codzienność mojego pierwszaka to ja dzisiaj zadbałam :Boje się:

:Boje się::Hyhy:

Numery telefonów do rodziców może zapisać w dzienniczku? :Niepewny:
U nas rzadko ostatnia lekcja to zajęcia z panią. Chyba tylko raz...

Lea
06-09-10, 17:32
zacznę od tego,
że Filip dziś przyszedł do domu z pierwszą zadaną pracą domową
i ku mojemu zdziwieniu pierwszą czynnością, do której po powrocie ze szkoły sie zabrał była owa praca domowa.
:Wow!:


Spokojnie, to szybko mija ;)
Ja już widzę różnicę w porównaniu z zapałem z ubiegłego tygodnia ;)

Poza tym ze szkolnej codzienności - u nas robienie zadań domowych będzie trwało znacznie dłużej, niż tu na forum niektórzy pisali :Stres:

aborka
06-09-10, 17:44
zacznę od tego,
że Filip dziś przyszedł do domu z pierwszą zadaną pracą domową
i ku mojemu zdziwieniu pierwszą czynnością, do której po powrocie ze szkoły sie zabrał była owa praca domowa.
:Wow!:
opowiedział mi szybko, że obiad cały na stołówce zjadł, śniadanie całe też.
Pouczył mnie, że powinnam dawać mu wiecej jedzenia , bo głoduje:Strach:
Nadmienie tylko, że nigdy nie jadł tyle co teraz.
Zaliczył tez dzisiaj pierwszy raz świetlicę i nie było zgrzytu.
Jedynie sok jabłkowy dostal w rózowym kartoniku z Barbie, no i to jednak
był poważny problem - zebraliśmy za to ze starym;)

mój zjadł obiad. a potem u baci wtrącił 3 kotlety....

za soczek z barbi to nawet boje sie mysleć....:Strach:


massakra piłą by była ;)

beamama
06-09-10, 18:02
o kurcze :Boje się:
ale to gdzie on zostal? :Hmmm...: u nas nie bylaby taka sytuacja mozliwa bo po dzieci przychodza rodzice do klasy te ktore nie sa odebrane przejmuje pani "swietlicowa"

U nas do klas się nie chodzi, tylko do szatni, gdzie są sprowadzane dzieci z ostatniej lekcji.
Z szatni dzieci są odbierane prze rodziców lub świetliczankę.
Wszystkie poszły, Antek został, a że przyszła pani na zajęcia wyrównawcze i przekazano jej, że będzie jedno dziecko, myślała, że to Antek.
Za nic nie chciał z nią pójść więc siedzieli z szatniarką w szatni :Niepewny:

awkaminska
06-09-10, 19:06
a w szkole... jako że mamy niż demograficzny mamy u nas na "podwarszawiu" 2 zmiany... w szkole Kamila została obżarata z kanapki.... przez siostrę ;)... w klasie jest ich 6 z jednego przedszkola :)... obiady będą od środy... prace domowe odrabiane choć czeka ans powtórka bo dopiero jutro przyjadą podręczniki i ćwiczenia i trzeba będzie przepisać to co było porobione na xero (klasa podręczniki ma jednak nam się opóźniło przez to że dla gimnazjum i podstwówki koplety wyszły ponad 700 zł ;(....)

Usianka
06-09-10, 19:42
Numery telefonów do rodziców może zapisać w dzienniczku? :Niepewny:

u nas nawet trzeba

kasiex
06-09-10, 19:42
u nas nawet trzeba
u nas też

Yoko.
06-09-10, 19:56
bea, dałaś czadu, współczuję.
u nas dzisiaj druga praca domowa - z religii. własnie się eFowi przypomniało.
chodzi na religię, dopóki nie zauważę, że mu to szkodzi - czyli nie zaczną wpajać dziecku strachu przed grzechem , diabłem itp, faszerować go "piekłem"...
otóż praca domowa polega dla Filipa na tym by narysować KOŚCIÓŁ:)
i moje "mądre" dziecko narysowało gmach, budynek z krzyżem na czubku sterczących niczym wiecha;)
"bo tak Pani kazała"
a ja mu tłumaczę, że kościół to nie budynek, to ludzie RAZEM w miejscu, w modlitwie...
zaczał tak rysować, ale Pani poprosiła, zeby narysował wg jej wizji, w zeszycie, nie na kartce i żeby przyniósł na nastepną religię. dodam, że dopilnuje, by dokończył po swojemu na kartce na której zaczał , wkleimy do zeszytu i zobaczymy.
no nic.
poczekam dalej.
religie pociągnełam także w liceum, ksiązki żadnej do religii sobie nie przypominam.
Teraz owszem - kolejne 22 zł:(
zabuliłam, chetnie to zobaczę.
na razie eF mnie dzisiaj instruował, zebym wodę świeciła "można taką zwykłą z kranu" (z przekonaniem wygłoszone) i go błogosławiła przed wyjsciem "musisz mi znak krzyża robic (wskazując na czoło i wykonując samodzielnie krzyżyk)", a wtedy nic złego mi sie nie stanie jak wyjde z domu...
no nie wiem, nie wiem...
poczekam....

lilavati
06-09-10, 20:04
bea, dałaś czadu, współczuję.
u nas dzisiaj druga praca domowa - z religii. własnie się eFowi przypomniało.
chodzi na religię, dopóki nie zauważę, że mu to szkodzi - czyli nie zaczną wpajać dziecku strachu przed grzechem , diabłem itp, faszerować go "piekłem"...
otóż praca domowa polega dla Filipa na tym by narysować KOŚCIÓŁ:)
i moje "mądre" dziecko narysowało gmach, budynek z krzyżem na czubku sterczących niczym wiecha;)
"bo tak Pani kazała"
a ja mu tłumaczę, że kościół to nie budynek, to ludzie RAZEM w miejscu, w modlitwie...
zaczał tak rysować, ale Pani poprosiła, zeby narysował wg jej wizji, w zeszycie, nie na kartce i żeby przyniósł na nastepną religię. dodam, że dopilnuje, by dokończył po swojemu na kartce na której zaczał , wkleimy do zeszytu i zobaczymy.
no nic.
poczekam dalej.
religie pociągnełam także w liceum, ksiązki żadnej do religii sobie nie przypominam.
Teraz owszem - kolejne 22 zł:(
zabuliłam, chetnie to zobaczę.
na razie eF mnie dzisiaj instruował, zebym wodę świeciła "można taką zwykłą z kranu" (z przekonaniem wygłoszone) i go błogosławiła przed wyjsciem "musisz mi znak krzyża robic (wskazując na czoło i wykonując samodzielnie krzyżyk)", a wtedy nic złego mi sie nie stanie jak wyjde z domu...
no nie wiem, nie wiem...
poczekam....
Nosz wątek zmieniłyście - trzeba latać po kanałach by wypatrzeć

Bru ja bym pozwoliła dziecku na narysowanie swojej a nie mej, czy katechetki wizji kościoła - może taka praca ma swój cel, może jak 99% narysuje budynek rozmowa ma się przeistoczyć we właściwy temat...a może rzeczywiście mieli narysowac Dom Boży a dziecko uprościło:Niepewny:

Co do błogosławieństwa wodą z kranu wiedzy nie posiadam - pamiętam zaś z lekcji religii, że można samemu zwykłą wodą(jak nie ma święconej) samemu dziecko ochrzcić oczywiście zachowując inną symbolikę - znak krzyża, wypowiadając formułę - chrzest równie ważny jak ten z wody święconej, dokonany przez księdza

Yoko.
06-09-10, 20:06
aniast, wiem wiem, ale żebym wode świeciła i błogosławiła dzieci przed kazdym wyjściem?

lilavati
06-09-10, 20:10
aniast, wiem wiem, ale żebym wode świeciła i błogosławiła dzieci przed kazdym wyjściem?
Ja bym nie święciła , tak samo jak nie błogosławię znakiem krzyża przed wyjściem :Wstyd:, u mnie błogosławieństwem jest buziak mamy
Nie wiem na ile relacja eFa może być dokładna - moje dziecko, zwłaszcza w tych sprawach mogło by sporo namieszać, ale może jak będzie starszy o rok...
Dzisiaj stwierdził "Pani od religii jest bardzo młoda i uczy nas miłości do Boga"

Lea
06-09-10, 20:14
u nas nawet trzeba
U nas w czymś innym, ale skoro nie ma u kogoś takiego obowiązku, to może by na wszelki wypadek z własnej inicjatywy...

Lea
06-09-10, 20:17
religie pociągnełam także w liceum, ksiązki żadnej do religii sobie nie przypominam.
Teraz owszem - kolejne 22 zł:(
zabuliłam, chetnie to zobaczę.
na razie eF mnie dzisiaj instruował, zebym wodę świeciła "można taką zwykłą z kranu" (z przekonaniem wygłoszone) i go błogosławiła przed wyjsciem "musisz mi znak krzyża robic (wskazując na czoło i wykonując samodzielnie krzyżyk)", a wtedy nic złego mi sie nie stanie jak wyjde z domu...
no nie wiem, nie wiem...
poczekam....
Święcenie wody z kranu poprawiło mi humor :Hyhy:

U nas w zestawie książek z religii jest makieta kościoła ;)

Lea
06-09-10, 20:18
aniast, wiem wiem, ale żebym wode świeciła i błogosławiła dzieci przed kazdym wyjściem?

I męża ;)
To na pewno będzie na kolejnych zajęciach ;)

Można by osobna rurę pociągnąć z tą święcona wodą ;)

lilavati
06-09-10, 20:20
I męża ;)
To na pewno będzie na kolejnych zajęciach ;)

Można by osobna rurę pociągnąć z tą święcona wodą ;)
:Śmiech: A jak rure pomylę to herbata będzie odpustowa? ;)

Asik.
06-09-10, 20:24
O codzienność mojego pierwszaka to ja dzisiaj zadbałam :Boje się:
Źle sprawdziłam plan lekcji i przyszłam po niego godzinę później :Niepewny:
Żeby było śmieszniej, przyszła pani na zajęcia wyrównawcze, które miały być dla jednego dziecka i upierała się, że to z Antkiem miała pracować skoro został sam jeden.
Biedak aż się spłakał, zapierał rękami i nogami, że to nie do niego pani przyszła :Hyhy: Zdenerwował się bardzo....a że wychowawczyni już nie było, a ona ma tel do rodziców, czekał biedaczek....

Bea ale dałaś czadu :D


I męża ;)
To na pewno będzie na kolejnych zajęciach ;)

Można by osobna rurę pociągnąć z tą święcona wodą ;)

:Śmiech::Śmiech::Śmiech:

Yoko.
06-09-10, 20:36
jaja sobie róbta, ale powiem Wam, ze ja cieta jestem w tym temacie, bo im wiecej czytam Biblii i zadaję sie z protestantami, tym bardziej utwierdzam się w wierze, której w żadnym wypadku nie można mylić z KK i tym co sie tam wyprawia... no niestety.
mam takiego moralniaka, bo przecież chrzest, komunia, slub, chrzty dzieciaków, w tym ostatni niedawno, za tzw. ciosem i jest mi przykro, ze nie znalazłam ducha wiary i sensy w KK.

Lawinia
06-09-10, 20:40
na razie eF mnie dzisiaj instruował, zebym wodę świeciła "można taką zwykłą z kranu" (z przekonaniem wygłoszone) i go błogosławiła przed wyjsciem "musisz mi znak krzyża robic (wskazując na czoło i wykonując samodzielnie krzyżyk)", a wtedy nic złego mi sie nie stanie jak wyjde z domu...
no nie wiem, nie wiem...
poczekam....
:Wow!::Wow!::Wow!:widocznie eF dokładnie słucha na lekcji:Wow!:
Młody z kolei dzisiaj na religi rysował krzyż, jak zobaczyłam to o mało się ze śmiechu nie popłakałam, ale że nie wypadało to musiałam wyjść na chwilę z pokoju. Wg Niko Pan Jezus wisi w pozie pajacyka tzn z szeroko rozstawionymi nogami :Śmiech:

Lawinia
06-09-10, 20:45
A tak wogóle u nas początek szkoły musi mieć jakieś przejścia żeby później było dobrze. Juz w drugim dniu szkoły Niko zgubił książki. Biorąc pod uwagę, że siedzą w jednej klasie. Zarzekał sie że po lekcji spakował do tornistra, a jak otworzył to juz ich nie było. Znalazły się dzisiaj w plecaku kolegi z następnej ławki. Normalnie czary jakieś. Osiwieję kiedyś przez to dziecko :Strach:

EwkaM
06-09-10, 21:12
mój co prawda drugoklasista, ale widze, ze ostro sie pani za nich wzięła
dziś
mają zadawane codziennie :Niepewny:

kokunia
06-09-10, 21:48
mój co prawda drugoklasista, ale widze, ze ostro sie pani za nich wzięła
dziś
mają zadawane codziennie :Niepewny:
Wiktor-pierwszoklasista-ma zadawane od pierwszego dnia-codziennie:)
Najgorzej mu szlaczki wychodzą:Fiu fiu::Fiu fiu::Hyhy:

Elza29
06-09-10, 21:55
:Wow!::Wow!::Wow!:widocznie eF dokładnie słucha na lekcji:Wow!:
Młody z kolei dzisiaj na religi rysował krzyż, jak zobaczyłam to o mało się ze śmiechu nie popłakałam, ale że nie wypadało to musiałam wyjść na chwilę z pokoju. Wg Niko Pan Jezus wisi w pozie pajacyka tzn z szeroko rozstawionymi nogami :Śmiech:

he he o ile dobrze pamietam to ktorys pierwszak juz krzyz w kwiatach i z wystajacymi galeziami narysowal, jeszcze z tydzien i zrobimy wystawe krzyzy na forum, konkurs na najbardziej kreatywne dzielo :Śmiech:

Elza29
06-09-10, 22:03
bea, dałaś czadu, współczuję.
u nas dzisiaj druga praca domowa - z religii. własnie się eFowi przypomniało.
chodzi na religię, dopóki nie zauważę, że mu to szkodzi - czyli nie zaczną wpajać dziecku strachu przed grzechem , diabłem itp, faszerować go "piekłem"...
otóż praca domowa polega dla Filipa na tym by narysować KOŚCIÓŁ:)
i moje "mądre" dziecko narysowało gmach, budynek z krzyżem na czubku sterczących niczym wiecha;)
"bo tak Pani kazała"
a ja mu tłumaczę, że kościół to nie budynek, to ludzie RAZEM w miejscu, w modlitwie...
zaczał tak rysować, ale Pani poprosiła, zeby narysował wg jej wizji, w zeszycie, nie na kartce i żeby przyniósł na nastepną religię. dodam, że dopilnuje, by dokończył po swojemu na kartce na której zaczał , wkleimy do zeszytu i zobaczymy.
no nic.
poczekam dalej.
religie pociągnełam także w liceum, ksiązki żadnej do religii sobie nie przypominam.
Teraz owszem - kolejne 22 zł:(
zabuliłam, chetnie to zobaczę.
na razie eF mnie dzisiaj instruował, zebym wodę świeciła "można taką zwykłą z kranu" (z przekonaniem wygłoszone) i go błogosławiła przed wyjsciem "musisz mi znak krzyża robic (wskazując na czoło i wykonując samodzielnie krzyżyk)", a wtedy nic złego mi sie nie stanie jak wyjde z domu...
no nie wiem, nie wiem...
poczekam....

ja tez juz sie nie moge doczekac podrecznika z religii :Cwaniak: ponoc nawet cwiczenia bywaja :Strach: Ja pamietam jakies ksiazki z religii ale tylko ze sie cos w nich kolorowalo :Hmmm...: Nie wiem o czym to swiadczy (i nie wiem czy chce wiedziec;)) ale gdyby mi ktos kazal Koscol narysowac to tez bym budynek narysowala :Fiu fiu:

taurus
07-09-10, 05:17
Młody z kolei dzisiaj na religi rysował krzyż, jak zobaczyłam to o mało się ze śmiechu nie popłakałam, ale że nie wypadało to musiałam wyjść na chwilę z pokoju. Wg Niko Pan Jezus wisi w pozie pajacyka tzn z szeroko rozstawionymi nogami :Śmiech:

:Śmiech:

taurus
07-09-10, 05:19
A tak wogóle u nas początek szkoły musi mieć jakieś przejścia żeby później było dobrze. Juz w drugim dniu szkoły Niko zgubił książki. Biorąc pod uwagę, że siedzą w jednej klasie. Zarzekał sie że po lekcji spakował do tornistra, a jak otworzył to juz ich nie było. Znalazły się dzisiaj w plecaku kolegi z następnej ławki. Normalnie czary jakieś. Osiwieję kiedyś przez to dziecko :Strach:


No ja sie boje tego ze zgubi jakas ksiazke
I potem co, caly zestaw kupowac?:roll:

Lawinia
07-09-10, 07:32
No ja sie boje tego ze zgubi jakas ksiazke
I potem co, caly zestaw kupowac?:roll:
U mnie zestaw w 10 częściach. Każda książka na 2 miesiące, osobno podręcznik, osobno ćwiczeniówka, do tego wycinanki. W przypadku gdyby sierota tych książek nie znalazł, albo kupowałabym pojedyncze sztuki albo po prostu bym mu odkserowała od kolegi.

lilavati
07-09-10, 07:51
ja tez juz sie nie moge doczekac podrecznika z religii :Cwaniak: ponoc nawet cwiczenia bywaja :Strach: Ja pamietam jakies ksiazki z religii ale tylko ze sie cos w nich kolorowalo :Hmmm...: Nie wiem o czym to swiadczy (i nie wiem czy chce wiedziec;)) ale gdyby mi ktos kazal Koscol narysowac to tez bym budynek narysowala :Fiu fiu:
Ja pamiętam, ze za czasów religii przy kościele miałam grube katechizmy - po każdej lekcji miałam zadane przepisanie "Zapamiętam"(coś jak podsumowanie) do zeszytu - nierzadko w pierwszych klasach zajmowało mi to baaardzo dużo czasu(bo bywało tego nawet z 2 strony) i pomagali rodzice

aborka
07-09-10, 07:56
U mnie zestaw w 10 częściach. Każda książka na 2 miesiące, osobno podręcznik, osobno ćwiczeniówka, do tego wycinanki. W przypadku gdyby sierota tych książek nie znalazł, albo kupowałabym pojedyncze sztuki albo po prostu bym mu odkserowała od kolegi.
u nas 10 ksiązek, 2 wycinanki, 2 czytanki i 4 cwiczenia.... .Ksiązka jest na miesiąc. tez bym kserowała..

Usianka
07-09-10, 08:00
ja tez juz sie nie moge doczekac podrecznika z religii :Cwaniak: ponoc nawet cwiczenia bywaja :Strach: Ja pamietam jakies ksiazki z religii ale tylko ze sie cos w nich kolorowalo :Hmmm...: Nie wiem o czym to swiadczy (i nie wiem czy chce wiedziec;)) ale gdyby mi ktos kazal Koscol narysowac to tez bym budynek narysowala :Fiu fiu:

Widzialam podrecznik i ciwczenia do religii (nie nasz - nie jestem pewna czy Emilka bedzie uzywala tego samego). Jak dla mnie - przegięcie. Dlugasne "czytanki", dlugasne polecenia - masa czytania. Moim zdaniem nie jest to podrecznik/cwiczenia na poziomie przecietnego pierwszoklasisty.

Lawinia
07-09-10, 08:26
Widzialam podrecznik i ciwczenia do religii (nie nasz - nie jestem pewna czy Emilka bedzie uzywala tego samego). Jak dla mnie - przegięcie. Dlugasne "czytanki", dlugasne polecenia - masa czytania. Moim zdaniem nie jest to podrecznik/cwiczenia na poziomie przecietnego pierwszoklasisty.
My mamy nawet fajny komplet do religi. Dużo obrazków i miejsca na rysunki. Nic nudnego. Typowa wypełnianka np... mój chrzest święty był wtedy i wtedy, dostałem imię (imiona) takie i takie...

vieshack
07-09-10, 10:32
moja jeszcze nie miała nic zadane
książki trzymają w szkole
tak naprawdę to nie wiem co on w szkole robi jak na razie ;)

dzis zebranie mamy

scarlet
07-09-10, 10:40
Witam.

Moja Liwcia co prawda poszła do zerówki, ale też już mają zadaną prace. Podchodzi do tego bardzo poważnie i musi wszystko umieć najlepiej, jak to ona.
Z jedzeniem też jest nieźle. W domu o 7.00 zjada śniadanko, potem ma wykupione w szkole, jeszcze swoją kanapeczke nosi, jabłuszko i soczek, obiad w szkole, potem w domu drugie danie. Je sporo, ale też duża jest to i ma potrzeby :)

bejka
07-09-10, 10:48
u nas pretensje są dwie podstawowe :
- że zadanie zbyt łatwe
- że za krótko był na świetlicy
:Hyhy:

iwoonka
07-09-10, 11:53
u nas nawet trzeba
Tak tak, najlepiej wpisac telefony do rodziców w dzienniczku (u nas dzienniczkiem jest zwykły zeszyt a5 -codziennie w plecaku)


bea, dałaś czadu, współczuję.
u nas dzisiaj druga praca domowa - z religii. własnie się eFowi przypomniało.
chodzi na religię, dopóki nie zauważę, że mu to szkodzi - czyli nie zaczną wpajać dziecku strachu przed grzechem , diabłem itp, faszerować go "piekłem"...
otóż praca domowa polega dla Filipa na tym by narysować KOŚCIÓŁ:)
i moje "mądre" dziecko narysowało gmach, budynek z krzyżem na czubku sterczących niczym wiecha;)
"bo tak Pani kazała"
a ja mu tłumaczę, że kościół to nie budynek, to ludzie RAZEM w miejscu, w modlitwie...
zaczał tak rysować, ale Pani poprosiła, zeby narysował wg jej wizji, w zeszycie, nie na kartce i żeby przyniósł na nastepną religię. dodam, że dopilnuje, by dokończył po swojemu na kartce na której zaczał , wkleimy do zeszytu i zobaczymy.
no nic.
poczekam dalej.
religie pociągnełam także w liceum, ksiązki żadnej do religii sobie nie przypominam.
Teraz owszem - kolejne 22 zł:(
zabuliłam, chetnie to zobaczę.
na razie eF mnie dzisiaj instruował, zebym wodę świeciła "można taką zwykłą z kranu" (z przekonaniem wygłoszone) i go błogosławiła przed wyjsciem "musisz mi znak krzyża robic (wskazując na czoło i wykonując samodzielnie krzyżyk)", a wtedy nic złego mi sie nie stanie jak wyjde z domu...
no nie wiem, nie wiem...
poczekam....


I męża ;)
To na pewno będzie na kolejnych zajęciach ;)

Można by osobna rurę pociągnąć z tą święcona wodą ;)

No ten dialog dot. wody święconej i swięcenia dziecka przed wyjściem z domu (tudziez męża) powalił mnie..ale sie uśmiałam:Śmiech::Śmiech:


A tak wogóle u nas początek szkoły musi mieć jakieś przejścia żeby później było dobrze. Juz w drugim dniu szkoły Niko zgubił książki. Biorąc pod uwagę, że siedzą w jednej klasie. Zarzekał sie że po lekcji spakował do tornistra, a jak otworzył to juz ich nie było. Znalazły się dzisiaj w plecaku kolegi z następnej ławki. Normalnie czary jakieś. Osiwieję kiedyś przez to dziecko :Strach:
Moze takie same plecaki?? Oli koleżanka z łąwki ma taki sam jak ona - identyczny wręcz...tez tylko czekam az przyniesie nie swój piornik, pudełko sniadaniowe czy dzienniczek;)


u nas pretensje są dwie podstawowe :
- że zadanie zbyt łatwe
- że za krótko był na świetlicy
:Hyhy:

No proszę jaki zdolniacha:)
U nas nie ma prac domowych, tzn są, ale "mamo, prace do domu maja tylko ci, którzy nie zdążą zrobic tego co robimy w klasie, a ja zawsze zdążam!" Moje pytanie: "a starasz sie chociaz, jakos ładnie rysujesz/malujesz/kreślisz?" Ola: "niespecjalnie"....bo przecież chodzi o to zeby zdążyc...;)

Lawinia
07-09-10, 12:02
Moze takie same plecaki?? Oli koleżanka z łąwki ma taki sam jak ona - identyczny wręcz...tez tylko czekam az przyniesie nie swój piornik, pudełko sniadaniowe czy dzienniczek;)




no właśnie nie takie same..Niko ma tornister typu pudłow kolorze oliwkowym, kolega czerwony placak, sama juz nie wiem jak mogło wogóle dojść do tego...:Hmmm...:

Madzia'1409
07-09-10, 13:09
Kuba zadowolony i z lekcji i ze świetlicy.
Zjada wszystko (kanapka, mufinka, jakiś owoc) + obiad

Nic jeszcze zadane nie miał :Hmmm...:

EwkaM
07-09-10, 13:44
moje miało wczoraj przepisać do zeszytu cąły wiersz z książki
16 linijek :Boje się:

dzisiaj podobno 4 stony w ćwiczeniach:Boje się:
do tego coś z angielskiego i z religii (będziemy rysowac kościół ;))

ło matko, jak sobie pomslę o tygodniu nieobecności... :Boje się:

Lea
07-09-10, 16:20
jaja sobie róbta, ale powiem Wam, ze ja cieta jestem w tym temacie, bo im wiecej czytam Biblii i zadaję sie z protestantami, tym bardziej utwierdzam się w wierze, której w żadnym wypadku nie można mylić z KK i tym co sie tam wyprawia... no niestety.
mam takiego moralniaka, bo przecież chrzest, komunia, slub, chrzty dzieciaków, w tym ostatni niedawno, za tzw. ciosem i jest mi przykro, ze nie znalazłam ducha wiary i sensy w KK.
Rozumiem.

Ja na razie jestem zadowolona, Mateusz ma religię już 2. rok i chyba po raz kolejny trafiliśmy na dość przyjazny dziecku podręcznik.
Rok temu dużo było kolorowania baranków, chmurek, rysunków osób bliskich, w tym roku też zaczął nie od krzyża czy kościoła, a od uśmiechniętej twarzy na tle chmurek, dziś było kolorowanie stroju księdza i zakonnicy ;)
Skubany, tego księdza pokolorował wyjątkowo starannie ;) (jemu akurat takie zajęcia są potrzebne)

Lea
07-09-10, 16:21
ja tez juz sie nie moge doczekac podrecznika z religii :Cwaniak: ponoc nawet cwiczenia bywaja :Strach: Ja pamietam jakies ksiazki z religii ale tylko ze sie cos w nich kolorowalo :Hmmm...: Nie wiem o czym to swiadczy (i nie wiem czy chce wiedziec;)) ale gdyby mi ktos kazal Koscol narysowac to tez bym budynek narysowala :Fiu fiu:
Ja na pewno miałam ćwiczenia w najmłodszych klasach, pamiętam głównie, że były z takiego szarego papieru, w formacie zeszytopodobnym ;)

M. ma dość grubą książkę i pokaźne ćwiczenia (karty pracy).

Lea
07-09-10, 16:48
he he o ile dobrze pamietam to ktorys pierwszak juz krzyz w kwiatach i z wystajacymi galeziami narysowal, jeszcze z tydzien i zrobimy wystawe krzyzy na forum, konkurs na najbardziej kreatywne dzielo :Śmiech:
Ciekawy pomysł :Hura!:

Madzia'1409
07-09-10, 20:03
u nas znów nic nie zadane :Hmmm...:
podobno jak zdążą zrobić na lekcjach to nie mają nic do domu!?!

dobrze, że zebranie mam 13, najwyżej nie będzie dużo zaległości :Fiu fiu:

Finia
07-09-10, 20:04
Wiktor-pierwszoklasista-ma zadawane od pierwszego dnia-codziennie:)
Najgorzej mu szlaczki wychodzą:Fiu fiu::Fiu fiu::Hyhy:

u nas szlaczki też kiepsko... ćwiczymy teraz sporo i za poniedziałkowe zadanie szlaczkowe K. dostał B więc sukces... dziś kolejne szlaczkowanie w domu...wg mnie dalekie od ideału ale to co jest "na czysto "w zeszycie do kaligrafii to po dzisiejszych ćwiczeniach naprawdę duże osiągnięcie... zobaczymy czy pani to doceni...

Elza29
07-09-10, 20:42
u nas szlaczki tez kiepskie ale to z braku checi i cierpliwosci :Hmmm...: aby bardziej nie zniechecac nie kaze w domu cwiczyc, wystarczy ze caly podrecznik tym zawalony maja na najblizsze 9 miesiecy :Hyhy: Jak pytalam to mowi ze w szkole starannie szlaczki rysuje bo nie chce dostac jedynki :Fiu fiu: U nas poczatek tylko groznie wygladal bo 2 wrzesnia miala zadanie domowe a od tamtej pory podrecznika juz do domu nie przyniosla i nie powiem ale obie nieco zawiedzione jestesmy ;) Dzis ja z placzem odbieralam bo swietliczanka ich akurat na boisko miala zabrac i jej zal bylo :Boje się: Jutro zebranie i mysle ile do portfela wlozyc :Hmmm...:

chilli
07-09-10, 20:53
po zebraniu jestem

mamy czterostopniowy system oceny A-B-C-D
wszyscy tak maja?

za moich czasow najpierw bylo 5-4-3-2 potem dorzucili 6-1

a tu takie cuda panie :Hmmm...:

wyrazilam zgode na warzywa, nie wyraxzilam na mleko, podpisalam 365743972541 pozwolen innych (w tym na badanie przesiewowe, fluoryzacje i hgw co jeszcze)

pani wyglada sensownie, mowi sensownie.

jak bedzie dalej - wyjdzie w praniu.

ps. zapisalam tole na zajecia z origami - maja bezplatna grupe nie wiem ki diabel ale chwala sie tym na lewo i prawo - a skoro i tak wazonuje na swietlicy to niech będzie mistrzem łabądka ;)

Usianka
07-09-10, 21:22
mamy czterostopniowy system oceny A-B-C-D
wszyscy tak maja?


nie


W kwestii prac domowych - nie przesadzacie z tymi obawami? Dopiero 4 dni za dziećmi - chcecie, zeby od razu dowalili im z grubej rury?
Madzia, u nas tez jak na razie w domu trzeba co najwyzej konczyc to czego nie zdązylo sie zrobic w szkole. Zagladasz dla pewnosci do zeszytów/cwiczen?

Lea
07-09-10, 21:23
U nas zamiast ocen są piecząteczki opisowe z obrazkami - przez I semestr. Na moje oko chyba w skali 6 - stopniowej, ale trudno orzec, bo nie przyniósł do domu pełnej skali ;)
Potem chyba będą zwykłe oceny i myślę, że sporo dzieci na to czeka.

Figa
07-09-10, 21:28
P. ma prace domowe chyba codziennie.
Coś małego ale jest.
Ja mam z nią taki oto problem, że w świetlicy pani każe im prace odrabiać,
ale te dzieci, któe nie maja nic zadane szaleją w tym czasie.
Moja to sowizdrzał, trudno jej się skupić w hałasie, i odwala te prace byle jak :Hyhy::Boje się:
a potem płącz, że koleżanka lepszą ocene dostała :roll:

I teraz:
- z jednej strony nie chcę za bardzo ingerować w jej prace domowe
- z drugiej strony mam ochote ja przećwiczyć, żeby zakumała jak się prace domowe odrabia profesjonalnie :Hyhy:

co tu robić, co tu robić :Hmmm...:;)

PS: u młodej zamiast ocen są pieczątki jakieś, tu jest zgoda w zeznaniach
ale dalej zeznania są rozbieżne - według jednych rozmiar pieczątki świadczy o wysokości oceny, a według innych obrazek na pieczątce.

Lea
07-09-10, 21:34
Rozmiar jednak robi różnicę? :Hyhy:

Ja wglądam w robienie zadań, muszę, zresztą to już przynosi skutek (nie mam na myśli ocen tylko nawyki).

Figa
07-09-10, 21:41
Rozmiar jednak robi różnicę? :Hyhy:
I to w tak młodym wieku ;)

Też chyba jednak powglądam jakiś czas.

EwkaM
07-09-10, 21:42
po zebraniu jestem

mamy czterostopniowy system oceny A-B-C-D
wszyscy tak maja?

za moich czasow najpierw bylo 5-4-3-2 potem dorzucili 6-1

a tu takie cuda panie :Hmmm...:

wyrazilam zgode na warzywa, nie wyraxzilam na mleko, podpisalam 365743972541 pozwolen innych (w tym na badanie przesiewowe, fluoryzacje i hgw co jeszcze)

pani wyglada sensownie, mowi sensownie.

jak bedzie dalej - wyjdzie w praniu.

ps. zapisalam tole na zajecia z origami - maja bezplatna grupe nie wiem ki diabel ale chwala sie tym na lewo i prawo - a skoro i tak wazonuje na swietlicy to niech będzie mistrzem łabądka ;)

jako że młody zaprawiony w pieczatkach napisze jak jest u nas:


A -

wspaniale - Wspaniale opanowałeś wiadomości, bezbłędnie wykonujesz wszystkie zadania.

B -


bardzo dobrze - Bardzo dobrze pracujesz, opanowałeś wiadomości i umiejętności.

C -


dobrze - Dobrze opanowałeś wiadomości i umiejętności, ale popełniasz niewielkie błędy.

D -


musisz pracować - Musisz więcej pracować, żeby opanować wiadomosci
E - masz trudności - Masz duże trudności z opanowaniem wiadomości
(wskazana pomoc).

każda ocena ma swoją pieczątkę (słoneczko np. uśmiechniete, smutnę, bez połowy promyków) z opisem (wspaniale, bardzo dobrze, dobrze itd.)



szpilki, uważaj na pokrojone warzywa (zwłaszcza paprykę)
zdarzało się, że Młody przynosił zapleśniałą

Usianka
07-09-10, 21:43
PS: u młodej zamiast ocen są pieczątki jakieś, tu jest zgoda w zeznaniach
ale dalej zeznania są rozbieżne - według jednych rozmiar pieczątki świadczy o wysokości oceny, a według innych obrazek na pieczątce.

u nas obrazek i kolor
rozmiar zawsze ten sam ;)

lilavati
07-09-10, 21:51
po zebraniu jestem

mamy czterostopniowy system oceny A-B-C-D
wszyscy tak maja?


U nas zdaje się o takim systemie informowali
Ale nie pamiętam na 100% zebranie kilka miesięcy temu było:Wstyd:

Elza29
07-09-10, 21:55
u nas obrazek i kolor
rozmiar zawsze ten sam ;)

ciekawe jakie rozmiary i kolory u Elizy w szkole obowiazuja, coraz bardziej nie moge sie doczekac jutrzejszego zebrania :Fiu fiu:

Madzia'1409
08-09-10, 08:22
nie


W kwestii prac domowych - nie przesadzacie z tymi obawami? Dopiero 4 dni za dziećmi - chcecie, zeby od razu dowalili im z grubej rury?
Madzia, u nas tez jak na razie w domu trzeba co najwyzej konczyc to czego nie zdązylo sie zrobic w szkole. Zagladasz dla pewnosci do zeszytów/cwiczen?


nie mam możliwości, bo wszystko zostaje w szkole

ps: właśnie młody mi oświadczył, że zapomniał wczoraj książki a nie dokończył zadania na lekcji :Wstyd:

iwoonka
08-09-10, 09:09
Ja nic nie wiem o naszym systemie oceniania, zebranie 15 wrzesnia...

U Oli tez do domu mają zadawane: dokonczyc czego sie nie skończyło na lekcji, ale Ola wszystko kończy w szkole...szybka jest i niestara sie:(

Ale wczoraj przyniosła ksiązke od zajęć komputerowych i zadane było: przeczytac regulamin i go podpisac własnoręcznie:D Regulamin mial az 5 punktów, poradziła sobie z tym w 3 minuty, podpisala, schowala ksiązke i juz...:Fiu fiu: Jeszcze dodala, ze "nuda z tymi komputerami, przeciez ja wiem co to jest myszka, klawiatura i monitor":Hyhy:

Lawinia
08-09-10, 11:06
jako że młody zaprawiony w pieczatkach napisze jak jest u nas:


A -

wspaniale - Wspaniale opanowałeś wiadomości, bezbłędnie wykonujesz wszystkie zadania.

B -



bardzo dobrze - Bardzo dobrze pracujesz, opanowałeś wiadomości i umiejętności.

C -



dobrze - Dobrze opanowałeś wiadomości i umiejętności, ale popełniasz niewielkie błędy.

D -



musisz pracować - Musisz więcej pracować, żeby opanować wiadomosci
E - masz trudności - Masz duże trudności z opanowaniem wiadomości
(wskazana pomoc).


każda ocena ma swoją pieczątkę (słoneczko np. uśmiechniete, smutnę, bez połowy promyków) z opisem (wspaniale, bardzo dobrze, dobrze itd.)




szpilki, uważaj na pokrojone warzywa (zwłaszcza paprykę)
zdarzało się, że Młody przynosił zapleśniałą


dzięki za wyjaśnienia :Wow!: U Niko w szkole też system literkowy, z pracy domowej mamy dwa razy po B. Tylko u nas zamiast A jest podobno W ( w co za bardzo nie mogłam młodemu uwierzyć) teraz wydaje mi się to logiczne W jak wspaniale

Beasia
08-09-10, 11:53
U nas do klas się nie chodzi, tylko do szatni, gdzie są sprowadzane dzieci z ostatniej lekcji.
Z szatni dzieci są odbierane prze rodziców lub świetliczankę.

u nas tak samo,
dzieci ze swietlicy sprowadza pani do szatni a tam odbiera je wychowawczyni
jak koncza lekcje to swietlicowe dzieci sprowadza do swietlicy a reszte do szatni, gdzie czekaja na nich rodzice/opiekunowie

Beasia
08-09-10, 12:02
Pouczył mnie, że powinnam dawać mu wiecej jedzenia , bo głoduje:Strach:
Nadmienie tylko, że nigdy nie jadł tyle co teraz.
Zaliczył tez dzisiaj pierwszy raz świetlicę i nie było zgrzytu.
Jedynie sok jabłkowy dostal w rózowym kartoniku z Barbie, no i to jednak
był poważny problem - zebraliśmy za to ze starym;)

a moja an odwrót - zjada po jednej kanapce dosłownie, jabłko zjada w domu... obiadów nie wykupiliśmy, bo jeśli kończy wcześniej lub zaczyna później to zaprowadza ja babcia lub dziadek i w efekcie tylko 2 razy jadłaby obiad... w swietlicy siedzi krótko, najczęściej jak ma na 8.00, to mąż zawozi ja ok. 7.30, dziadkowie tez raczej nie daja jej czekać wiecje niz 30 min. :)zobaczymy, jak będzie potem, bo podobno plan sie jeszcze zmieni, no i dojdą zajęcia dodatkowe. Koniecznie chce być zapisana na tańce (obiecałam jej to już w czerwcu, że zapiszę jak bedą tańce w szkole)...
poza tym zadanie domowe miała pierwszy raz w pon - proste- jakaś kolorowanka i wycinaka (dostała od Pani słoneczko za ładne kolorowanie :)
wczoraj też niewiele, zobaczymy co dalej


a co do soczków, to Anka sobie zażyczyła wyłącznie wodę/napoje w butelce (bo wszyscy tak noszą :)

Beasia
08-09-10, 12:04
po zebraniu jestem

mamy czterostopniowy system oceny A-B-C-D
wszyscy tak maja?




u nas jeszcze nie było zebrania i nie mam pojęcia o systemie oceniania

wyki
08-09-10, 12:21
U nas zamiast ocen są piecząteczki opisowe z obrazkami - przez I semestr. Na moje oko chyba w skali 6 - stopniowej, ale trudno orzec, bo nie przyniósł do domu pełnej skali ;)
Potem chyba będą zwykłe oceny i myślę, że sporo dzieci na to czeka.

u nas są tez pieczatki i skala 4-stopniowa.

jestem po zebraniu i jestem bardzo zadowolona z Izy wychowawczyni... czas pokaze czy się sprawdzi ale robi bardzo dobre wrażenie

ujeło mnie to, że wszystkie informacje beda wklejane w dzienniczki a najbardziej podoba mi się to ze oprócz standardowych stempelków i adnotacji w dzienniczku co miesiąc dostane indywidualny list o moim dziecku i jego postepach

Iza szkołą zachwycona, wszystko jej pasuje, odnalazła sie póki co doskonale - pewnie do pierwszej złej oceny;)

nie ma prac domowych na weekendy ale od poczatku jakies drobne prace domowe musi odrabiac.

Qr Chuck
08-09-10, 13:45
zacznę od tego,
że Filip dziś przyszedł do domu z pierwszą zadaną pracą domową
i ku mojemu zdziwieniu pierwszą czynnością, do której po powrocie ze szkoły sie zabrał była owa praca domowa.
:Wow!:
opowiedział mi szybko, że obiad cały na stołówce zjadł, śniadanie całe też.
Pouczył mnie, że powinnam dawać mu wiecej jedzenia , bo głoduje:Strach:
Nadmienie tylko, że nigdy nie jadł tyle co teraz.
Zaliczył tez dzisiaj pierwszy raz świetlicę i nie było zgrzytu.
Jedynie sok jabłkowy dostal w rózowym kartoniku z Barbie, no i to jednak
był poważny problem - zebraliśmy za to ze starym;)

Moja pierwszą pracę domową potraktowała jak materiały które przynosiła wcześniej z przedszkola - dała młodszemu bratu do pokolorowania (szlaczki na kserówce to były) :Śmiech:. Dopiero musiałam się natłumaczyć, że ma sama zrobić i jeszcze do szkoły zanieść - cały weekend jej to zajęło.
Drugą pracę domową przyniosła wczoraj - już sama się za nią zabrała, ale nie po szkole.

Obiady są podobno PYSZNE (moja raczej z tych nie jedzących :Niepewny:).
Ale i tak kazała sobie dawać więcej kanapek!

Qr Chuck
08-09-10, 13:46
po zebraniu jestem

mamy czterostopniowy system oceny A-B-C-D
wszyscy tak maja?



Dzisiaj na zebranie idę to jutro opowiem :)

Lea
08-09-10, 16:34
Moja pierwszą pracę domową potraktowała jak materiały które przynosiła wcześniej z przedszkola - dała młodszemu bratu do pokolorowania (szlaczki na kserówce to były) :Śmiech:.
:Hyhy::Hyhy::Hyhy:
Dobre. Młodszy przy okazji zrealizuje program I klasy ;)

Finia
08-09-10, 17:09
U nas zamiast ocen są piecząteczki opisowe z obrazkami - przez I semestr. Na moje oko chyba w skali 6 - stopniowej, ale trudno orzec, bo nie przyniósł do domu pełnej skali ;)
Potem chyba będą zwykłe oceny i myślę, że sporo dzieci na to czeka.




PS: u młodej zamiast ocen są pieczątki jakieś, tu jest zgoda w zeznaniach
ale dalej zeznania są rozbieżne - według jednych rozmiar pieczątki świadczy o wysokości oceny, a według innych obrazek na pieczątce.

u nas oceny są w formie pieczątek słoneczka z napisem "wspaniale" i "bardzo dobrze" już mamy... podobno są jeszcze chmurki z deszczem - np za niezrobienie zadania - dziś jedno dziecko otrzymało właśnie taką pieczątkę... generalnie w naszej szkole jest system czterostopniowy A (wspaniale), B(bardzo dobrze), C(dobrze), D(pracuj więcej).

z satysfakcją sstwierdzam, że K. rysuje szlaczki coraz bardziej kształtne i nawet za pracę na lekcji dostał dziś b. dobry. - chyba nie doceniałam własnego dziecka:Hmmm...:

Elza29
08-09-10, 18:03
Ja po zebraniu, z zegarkiem na rece 1,5h :Fiu fiu:
U nas narazie system ocen przewiduje trzy oceny:
BRAWO tzn zadnie zrbione bardzo dobrze
BRAWO+ zadanie wykonane nie do konca badz nie do konca poprawnie, badz niestarannie itp.
BRAWO- zadanie nie zrobione badz calkiem zle zrobione
Za jakis czas system ocen zostanie rozwiniety poki co do szlaczkow tyle im wystarczy ;)

AniaOS
08-09-10, 18:26
chodzi na religię, dopóki nie zauważę, że mu to szkodzi - czyli nie zaczną wpajać dziecku strachu przed grzechem , diabłem itp, faszerować go "piekłem"...


ostatnio chyba w nesweeku cos bylo na temat szkodliwego wplywu spowiedzi na psychike dziecka :Fiu fiu:



he he o ile dobrze pamietam to ktorys pierwszak juz krzyz w kwiatach i z wystajacymi galeziami narysowal, jeszcze z tydzien i zrobimy wystawe krzyzy na forum, konkurs na najbardziej kreatywne dzielo :Śmiech:
moj :)

temat pierwszy: krzyz

temat drugi: kosciol /elegancki, wysoki na kilka pieter, z przybudowka pt."domek ksiedza". generalnie wzorowal sie na naszej katedrze :Fiu fiu: /

temat trzeci /dzisiejszy/: jak Jezus pomaga rodzicom. moje dziecko wywalilo rysunek ... "auta w ksztalcie zolwia :Strach:" i uzasadnilo "Jezus pomaga, bo dal rodzicom auto, zeby jezdzili na zakupy. ale jak chce, to moze sam po nie jezdzic i nam przywozic :Fiu fiu:"




U nas zamiast ocen są piecząteczki opisowe z obrazkami - przez I semestr. Na moje oko chyba w skali 6 - stopniowej, ale trudno orzec, bo nie przyniósł do domu pełnej skali ;)
Potem chyba będą zwykłe oceny i myślę, że sporo dzieci na to czeka.

u nas system mieszany - z religii chyba 1-6 /pod kazdym dzielem w zeszycie ma ocene 6 i podpis katechetki/, za literki dostaje zielone, okragle pieczatki - usmiechniete buzki. zakladam, ze jest ok :)




Ja po zebraniu, z zegarkiem na rece 1,5h :Fiu fiu:


my mielismy wczoraj - rozpoczelo sie pogadanka pani psycholog. kobieta moze i temat poruszyla ciekawy, ale przemawiala tak monotonnie, apatycznie, bezplciowo, ze kazdy zerkal na zegarek i co odwazniejsi wychodzili chylkiem. po 30 minutach sie poddala i rozpoczely sie normalne zebrania. bylam w szoku, bo w klasie stol zastawiony: kawka, herbatka, wody mineralne, paluszki, delicje, wafelki :Strach: zebrania mamy ustawowo w kazdy pierwszy wtorek miesiaca i mam nadzieje, ze tak bedzie zawsze :Wow!:
calosc trwala sporo ponad 2 godziny.

stokrotka22
08-09-10, 18:33
ja tez po zebraniu
trwało 2 h

zapłaciłam za :
komitet-100
rada rodziców 30
mleko 5,50
szczoteczka +stojak 8
ubezpiecznie 38

a to nie koniec,bo jeszcze przyjdzie mundurek (chyba 50), ksiazka do informatyki i inne

no i dowiedzialam sie,ze moje dziecko to najwieksza gaduła- fajnie nie?

Elza29
08-09-10, 19:05
he he pewnie ze gajnie gorzej jakby 'mruk" ;)

u nas nie bedzie zbiorki na pieniadze klasowe. Babka mowi ze woli system aby skladac sie na wszystko z osobna. Beda mieli isc do kina, miec teatrzyk czy cokolwiek to wklei karteczke do zeszytu ile sie nalezy. Zaplacimy jej osobiscie albo damy dziecku w kopercie. Mi sie to podoba. Nie wiem jak bedzie z odpornoscia Eli w tym roku ale znajac sytuacje z przedszkola w najciekawszych momentach chorowala. Poczawszy od pasowania po przez karnawaly, teatrerzyki itd. nie miala szczescia do imprez wiec i nie pokorzystala za duzo z tego co zaplacilam "z gory". Komitetu jeszcze nie wiemy ile bedzie, to dopiero po szkolnej radzie rodzicow ;) Musze powiedziec ze fajna atmosfera panowala na zebraniu, rodzice wszyscy wyluzowani, kazdy mowil co mysli, fajnie zapowiada sie wspolpraca :)

stokrotka22
08-09-10, 19:09
he he pewnie ze gajnie gorzej jakby 'mruk" ;)

mowisz?
pani nie była szzesliwa jak to mowiła ;)

pani bardzo fajna,konkretna

aa i mamy przedmiot kształcenie regionalne, beda sie uczyc o naszym miescie i dostana fajne ksiazki za free ;)

lilavati
08-09-10, 20:05
Moja pierwszą pracę domową potraktowała jak materiały które przynosiła wcześniej z przedszkola - dała młodszemu bratu do pokolorowania (szlaczki na kserówce to były) :Śmiech:. !
:Śmiech: No jaka zaradna panna - zadatki na dyrektora jak nic :)

U nas Panie proszą by nie odbierać dzieci z zegarkiem w ręku bo właściwie one sobie różne niedokończone zadania kończa w dowolnym czasie z druga Panią - moje dziecko miało zadane - naostrzyć ołówek:Niepewny: - odrobił na "świetlicy"

Zebranie dopiero mam w przyszłym tygodniu (ale już przed wakacjami trzy spotkania zaliczyliśmy)

EwkaM
08-09-10, 20:14
w kwestii odbierania dzieci - moje kończy lekcje o 12.25, raz o 13.20
i uwaga, jego klasa je obiady w godzinach ... 14.40 - 15.00, raz chyba 13.00 - 13.20 (o 12.30 wychodzą z basenu, już widze jak z wywieszonymi językami pędza na obiad:Śmiech:)

nożżżżżżżżżżżżz kurde
nie wszyscy siedzą do tej godziny na swietlicy

stokrotka22
08-09-10, 20:19
A ja zapomniałam zapytac czy na obiady mozna chodzic 2 razy w tygodniu
jak myslicie??

Usianka
08-09-10, 20:25
w kwestii odbierania dzieci - moje kończy lekcje o 12.25, raz o 13.20
i uwaga, jego klasa je obiady w godzinach ... 14.40 - 15.00, raz chyba 13.00 - 13.20 (o 12.30 wychodzą z basenu, już widze jak z wywieszonymi językami pędza na obiad:Śmiech:)

niezle...
u nas obiady są wydawane miedzy 11 a 14
regularne przerwy obiadowe o 11:30 i i 12:35
zerówka chodzi z panią o 12,
z pierwszymi klasami sprawa bardziej zlozona, bo zalezy na ktorą mają lekcje, ale generalnie będą jeść w okolicach 11 albo 12 (ida albo ze swietlicy albo z wychowawczynią)

EwkaM
08-09-10, 20:28
niezle...
u nas obiady są wydawane miedzy 11 a 14
regularne przerwy obiadowe o 11:30 i i 12:35
zerówka chodzi z panią o 12,
z pierwszymi klasami sprawa bardziej zlozona, bo zalezy na ktorą mają lekcje, ale generalnie będą jeść w okolicach 11 albo 12 (ida albo ze swietlicy albo z wychowawczynią)
pokombinuję, żeby dziec jadł o 13 (wtedy też jedzą jego siostry, babcia będzie po obiedzie hurtem zgarniać do domu ;))
wtedy, kiedy bedzie siedział na świetlicy dopóki matka z pracy nie wróci ok. 15.30 będzie jadł ze swoją klasą; ale muszę mu wtedy dać więcej jedzenia do szkoły:)

Elza29
08-09-10, 20:29
A ja zapomniałam zapytac czy na obiady mozna chodzic 2 razy w tygodniu
jak myslicie??

u nas mozna dziecko zapisac na caly miesiac i z gory wtedy za caly miesiac zaplacic. Badz codziennie do 8.30 isc zaplacic i wtedy dziecko tez otrzyma obiad.

lilavati
08-09-10, 20:31
A ja zapomniałam zapytac czy na obiady mozna chodzic 2 razy w tygodniu
jak myslicie??
Zależy od szkoły

Ewa kiepsko z tymi obiadami- mój jak by zjadł obiad w szkole po 14 to o drugim obiedzie w domu mogła bym raczej tylko pomarzyć - Próbuj :Kciuki:

EwkaM
09-09-10, 07:19
Zależy od szkoły

Ewa kiepsko z tymi obiadami- mój jak by zjadł obiad w szkole po 14 to o drugim obiedzie w domu mogła bym raczej tylko pomarzyć - Próbuj :Kciuki:
moje z tych jedzących wszystko i czesto
w tamtym roku nie jadł z nami obiadów w domu
ale w tym już coraz częsciej siada (ze wzg na prace męża jemy po 18), ale ograniczam mu już kolację :Niepewny:

iwoonka
09-09-10, 08:52
u nas mozna dziecko zapisac na caly miesiac i z gory wtedy za caly miesiac zaplacic. Badz codziennie do 8.30 isc zaplacic i wtedy dziecko tez otrzyma obiad.

U nas dokładnie tak samo, chyba do 9 mozna wykupic jednorazowy obiad.
Albo karnet miesięczny.
Po ile macie obiady?? U nas na kartecie po 4zł za obiad. Jak jednorazowo to 4,5zł...

Czy Wasze córki tez sie tak chcą stroic do szkoły?? Ola non stop w szafie grzebie....ciagle cos mierzy, zakłada, rozbiera sie i ubiera...rano wybiera strój i ubiera sie kompletnie jakies pol godziny....:(
Wczoraj robiłysmy sesje, tak zeby miala kompletne stroje na kilka dni chociaz, sama to wybierala - ja tylko robilam zdjecia;)
http://forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=203041

Elza29
09-09-10, 09:08
No u nas problem z ubraniami bo przewaga rozowych ubranek a maja chodzic w "zgaszonych" kolorach :Boje się: Chyba tez musimy zrobic przeglad i jakies pewne zestawienia porobic :Hmmm...:

Dzis rano jak ja maz zaprowadzil do szkoly to zrobila scene z placzem bo ulubiona kolezanka stala z inna dziewczynka w parze :Boje się: Moje dziecko za bardzo przywiazuje sie do kolezanek. Juz jakis czas temu zaobserwowalam ze wiekszosc dzieci lubi sie ale to jest zdrowa przyjazn a ona jak sobie upatrzy ulubiona kolezanke to inne dzieci sa bee i tragedia jak tamta ja zostawi :Boje się: Nie wiem co z tym zrobic. Po lekcjach Ela chce zostawac na swietlicy i bawi sie normalnie z innymi dziecmi bo ulubiona kolezanka zaraz po lekcjach jest odbierana. Nie ma problemu z nawiazywaniem nowych znajomosci ale w tej sytuacji to az mi glupio za nia ze sie tak Martyny doczepila :Boje się: Lubia sie ale ona nie jest tak za Ela tylko ja poprostu lubi a z innymi dziecmi pewnie tez chce sie bawic a Eliza ja sobie zarezerwowala. Maz jej wytlumaczyl w miare uspokoil a podeszla do nich nauczycielka zapytac co sie stalo no i ja zabrala do pierwszej pary ze wyszlo na Eli bo staly z Martyna i jeszcze jedna dziewczynka w trojke w parze. Niepotrzebne juz to bylo bo obawiam sie czy nie bedzie zawsze teraz tak reagowac byle wyszlo na jej, wolalabym zeby sie nauczyla radzic sobie z takimi sytuacjami niz wymuszac placzem.

Usianka
09-09-10, 09:12
U nas dokładnie tak samo, chyba do 9 mozna wykupic jednorazowy obiad.
Albo karnet miesięczny.
Po ile macie obiady?? U nas na kartecie po 4zł za obiad. Jak jednorazowo to 4,5zł...

Czy Wasze córki tez sie tak chcą stroic do szkoły?? Ola non stop w szafie grzebie....ciagle cos mierzy, zakłada, rozbiera sie i ubiera...rano wybiera strój i ubiera sie kompletnie jakies pol godziny....:(
Wczoraj robiłysmy sesje, tak zeby miala kompletne stroje na kilka dni chociaz, sama to wybierala - ja tylko robilam zdjecia;)
http://forum.dziecko-info.com/showthread.php?t=203041

nie, Emilka byla i jest pod tym względem bezproblemowa

fajna sprawa z tymi jednorazowymi obiadami :Hmmm...:

iwoonka
09-09-10, 09:14
No u nas problem z ubraniami bo przewaga rozowych ubranek a maja chodzic w "zgaszonych" kolorach :Boje się: Chyba tez musimy zrobic przeglad i jakies pewne zestawienia porobic :Hmmm...:

Dzis rano jak ja maz zaprowadzil do szkoly to zrobila scene z placzem bo ulubiona kolezanka stala z inna dziewczynka w parze :Boje się: Moje dziecko za bardzo przywiazuje sie do kolezanek. Juz jakis czas temu zaobserwowalam ze wiekszosc dzieci lubi sie ale to jest zdrowa przyjazn a ona jak sobie upatrzy ulubiona kolezanke to inne dzieci sa bee i tragedia jak tamta ja zostawi :Boje się: Nie wiem co z tym zrobic. Po lekcjach Ela chce zostawac na swietlicy i bawi sie normalnie z innymi dziecmi bo ulubiona kolezanka zaraz po lekcjach jest odbierana. Nie ma problemu z nawiazywaniem nowych znajomosci ale w tej sytuacji to az mi glupio za nia ze sie tak Martyny doczepila :Boje się: Lubia sie ale ona nie jest tak za Ela tylko ja poprostu lubi a z innymi dziecmi pewnie tez chce sie bawic a Eliza ja sobie zarezerwowala. Maz jej wytlumaczyl w miare uspokoil a podeszla do nich nauczycielka zapytac co sie stalo no i ja zabrala do pierwszej pary ze wyszlo na Eli bo staly z Martyna i jeszcze jedna dziewczynka w trojke w parze. Niepotrzebne juz to bylo bo obawiam sie czy nie bedzie zawsze teraz tak reagowac byle wyszlo na jej, wolalabym zeby sie nauczyla radzic sobie z takimi sytuacjami niz wymuszac placzem.

Musicie jej tłumaczyc, tłumaczyc, tłumaczy i jeszcze raz tłumaczyc...jest już duża, wkoncu zrozumie, ze lepiej jest miec kilka przyjaciółek, ot, chocby wlasnie po to, ze jak jedna sie rozchoruje i jej nie bedzie to bedzie miala sie z kim zawsze bawic/uczyc itp...
Miałam podobny problem z Olą w 3 grupie przedszkola, upatrzyła sobie Lene - moja Ola to typ przywódczy a Lenka byla taka "uległa"...ale tłumaczyłam jej zeby przyjaznila sie tez z innymi, bo jak Lena bedzie chora to nie bedzie miala sie z kim bawic...udalo sie, zrozumiala. Do tego dawalam jej przykład moich koleżanek...mam paczke - 5 przyjaciółek - i tłumacze Oli ze razem chodzilysmy do liceum, z ciocią Agą siedzialam z ławce a jak nie było cioci Agi to z ciocią Magda itp itd..jak spotykamy sie do dzis to na ogol tez w szóstke...i chyba Ole to tez przekonało...teraz ma kilka kolezanek i jak jednej nie ma to nie panikuje, tylko "bawi" sie z innymi...na lekcjach "niby" nie ma zabawy, ale na świetlicy własnie-jedna pojdzie do domu to jest następna itd...;)

Elza29
09-09-10, 09:38
Staram sie tlumaczyc, ona nie robi problemu jesli Martyny nie ma. Wtedy bawi sie z innymi dziecmi ale jak Martyna jest no to ja stawia na pierwszym miejscu i jest jej przykro jak tamta idzie w parze z inna dziewczynka. Martyna byla wczesniej w szatni tamta dziewczynka tez juz byla a maja stawac w pary i czekac na reszte dzieci no to one czekaly. Nie wiem jaki Martyna ma stosunek doElizy ale pewniegdyby ta przyszla wczesniej stanelyby razem. Tak czy inaczej Martyna nie robi z tego afery ze ma stanac z kims innym a Eliza tak i to mi sie nie podoba. Napewno jej strzele pogadanke jak wroci :Nie nie:

Kamelia
09-09-10, 11:49
u nas jeszcze nie było zebrania i nie mam pojęcia o systemie oceniania
U nas było zebranie wczoraj, ale nikomu, łącznie ze mną, nie przyszło do głowy zapytać o system oceniania... Jak narazie Michał pokazał mi "słoneczko" pod pracą w ćwiczeniach informując, ze narazie nie będzie ocen. Za to z religii ocenianie tradycyjne - dostał 5.
Podpisałam milion różnych papierków i deklaracji. Warzywa na tak, fluoryzacja na tak, basen (o ile będzie miejsce) na tak, logopeda, gim. korekcyjna. Mam przynieść bilans 6-latka... Nawet nie wiem czy go robilismy... Hmmm...
Dwie rzeczy mnie zaskoczyły - na czas nieobecności w szkole nie wymagają żadnego zwolnienia lekarskiego. Wystarczy zgłosic usprawiedliwienie ustnie lub napisać kilka słów.
Druga - skasowali mnie tylko na 39zł, w tym ubezpieczenie i dycha na środki czystości i różne drobiazgi.
Dzis mam zebranie w p-lu. Tam mi portfel wyczyszczą... :/

Lea
09-09-10, 16:28
Dwie rzeczy mnie zaskoczyły - na czas nieobecności w szkole nie wymagają żadnego zwolnienia lekarskiego. Wystarczy zgłosic usprawiedliwienie ustnie lub napisać kilka słów.
Druga - skasowali mnie tylko na 39zł, w tym ubezpieczenie i dycha na środki czystości i różne drobiazgi.

Wg mnie obie sprawy normalne.
Zwolnienia lekarskie nie są wymagane jakimś prawem.

Elza29
09-09-10, 18:42
Wg mnie obie sprawy normalne.
Zwolnienia lekarskie nie są wymagane jakimś prawem.
Dzieci szescioletnie obowiazuje obowiaze szkolny i chyba zalezy od nauczycielki czy zwolnien lekarskich wymaga czy nie. Nasza nie wymaga ale w przedszkolu jesli nieobecnosc byla dluzsza niz 7 dni to juz chcieli od lekarza

Lea
09-09-10, 19:44
Dzieci szescioletnie obowiazuje obowiaze szkolny i chyba zalezy od nauczycielki czy zwolnien lekarskich wymaga czy nie. Nasza nie wymaga ale w przedszkolu jesli nieobecnosc byla dluzsza niz 7 dni to juz chcieli od lekarza
Jak napisałam - nie jest to wymagane żadnym prawem. Jasne, że nauczycielka decyduje.
Coś w stylu koloru tenisówek na wf ;)

Ale nie ma w PL prawa o wymaganych zwolnieniach lekarskich ani o tym, że opuszczenie 8 dni to od razu nierealizowanie obowiązku szkolnego. Po prostu nauczycielka ustaliła takie formy współpracy w ramach walki z niską frekwencją ;) i wyzyskiem (rodzice zostawiają czasami dzieci w domu do pomocy przy małym rodzeństwie ale w polu...).

Przepis mówi, że w danym roku szk. można nie klasyfikować z przedmiotu ucznia, który opuścił ponad 50 % zajęć.
"Można" - a więc nawet przy takiej liczbie nie jest to automatyczne.
I ani słowa o tym, że te nieobecności mają być potwierdzone zwolnieniem lekarskim.

heksa
09-09-10, 21:31
O codzienność mojego pierwszaka to ja dzisiaj zadbałam :Boje się:
Źle sprawdziłam plan lekcji i przyszłam po niego godzinę później :Niepewny:
Żeby było śmieszniej, przyszła pani na zajęcia wyrównawcze, które miały być dla jednego dziecka i upierała się, że to z Antkiem miała pracować skoro został sam jeden.
Biedak aż się spłakał, zapierał rękami i nogami, że to nie do niego pani przyszła :Hyhy: Zdenerwował się bardzo....a że wychowawczyni już nie było, a ona ma tel do rodziców, czekał biedaczek....

:Kciuki:

Ja juz tez zdarzylam nawalic na calej lini.

Moja cora dekorowala z kuzynka koszulki. Oczywiscie byla cala dumna ze swojego arcydziela i blagala mnie zeby zalozyc do szkoly te, moim zdaniem, wyswiechtana nagryzmolona jakims lakierem koszulke. OK, artwork nie jest zly, juz nie bede taka podla, ale koszulka sama w sobie sie nie nadaje do noszenia miedzy ludzmi, imho. Ot bezksztaltny kwadrat w dodatku w za duzym na nia rozmiarze. No ale dalam sie ublagac i pozwolilam zalozyc koszulke w piatek kiedy ma zajecia plastyczne.

Tyle tylko ze kiedy dotarlam do pracy przypomnialo mi sie ze akurat w TEN piatek w szkole bedzie FOTOGRAF robil pamiatkowe zdjecia!!!! :Boje się:

Ku...wa m...c! Myslalam ze zawalu dostane!

Zaraz do meza dzwonie, zeby jej zawiozl cos elegantszego. Oczywiscie, maz zupelnie nie moze zrozumiec o co mi chodzi. To nic, ze bedzie w pamiatkowej ksiazce szkolnej w pogryzmolonym t-shircie!!! :Młotek:


No ale zawiozl. Co prawda fotograf juz mial zdjecia w t-shircie zrobione, ale pozwolil na jeszcze jedno podejscie. Uff! ;)

heksa
09-09-10, 21:58
U nas zadania domowe sa codzienie oprocz piatkow.

Zawsze cos niewielkiego - jedna strone z kilkoma "matematycznymi" problemami typu: narysuj tyle tego a tyle tamtego i policz je wszystkie.

Ale od dwoch tygodni doszly nam jeszcze zadania domowe z jezyka. W kazdym tygodniu pracuja nad jedna czytanka i musza ja opanowac w czytaniu i pisaniu kilku wybranych wyrazow, po czym w kazdy piatek jest test z pisania i zrozumienia tekstu.

Nie powiem, nie jest za latwo. Z ostatniego testu dostala A+, ale watpie ze pamieta tamte wyrazy, skoro od poniedzialku maglujemy nowe.

Skale ocen mamy jak u Szpilki ABCDF, ale to norma w Stanach.

Moje dziewcze nie jest zbyt chetne do odrabiania zadan domowych. Tak sama od siebie lubi kominowac z pisaniem, czytaniem itp. Ostatnio produkuje wlasne ksiazki - skleja kartki, robi ilustracje i pisze historie - glownie kopiujac z innych ksiazek czasem samej literujac ... ale jak mam ja zagonic do lekcji to jest cala nieszczesliwa. :Niepewny:

Lawinia
10-09-10, 07:20
My juz dzisiaj mamy pierwszy dzień nieobecności. Młody przyszedł wczoraj ze szkoły trafiony. Katar, kaszel i te sprawy. Ale nic dziwnego skoro podobno rodzice puszczają przeziębione dzieci. Nie trudno coś załapać. A tak już było dobrze, od kwietnia Niko nie chorował. :Niepewny:

Finia
10-09-10, 08:39
My juz dzisiaj mamy pierwszy dzień nieobecności. Młody przyszedł wczoraj ze szkoły trafiony. Katar, kaszel i te sprawy. Ale nic dziwnego skoro podobno rodzice puszczają przeziębione dzieci. Nie trudno coś załapać. A tak już było dobrze, od kwietnia Niko nie chorował. :Niepewny:

ja posyłam kichające dziecko do szkoły... kaszel lekki też się kilka razy w dzień zdarza, ale z doświadczenia wiem, że gdybym miała go trzymać w do,mu z powodu lekkiej infekcji to w miesiacu poszedłby do szkoły dosłownie kilkanaście dni... z gorączką zatrzymam w domu, ale lekki kaszel czy katar wg mnie to nie powód do siedzenia w domu...

iwoonka
10-09-10, 08:53
Lekko przeziębiona to i ja zawsze musialam do szkoły chodzic....moja mama zawsze mowila, ze jak gorączki nie mam to ide do szkoły i juz. Ale jakby ona miala mnie trzymac z kazdym katarem i kaszlem w domu to ja chodzilabym moze 5 dni w miesiącu..katar mialam i mam non stop do dzis (zatoki po tacie i krzywa przegroda;))
Ola zdrowa poki co, młodszy zasmarkany, ja przeziębiona a jej nic - moze to zasługa tych zelków z tranem Mio Bio ktore podaję jej od polowy sierpnia?

A wczoraj moja corka miala zadaną pierwszą prace domową (nie licząc ostatniej, czyli przeczytania 5 punktowego regulaminu) - z matematyki tym razem - jedno zadanie w książce - pokolorowac na zielono kwadraty a na żółto kółka...fajnie, tylko przypomniala sobie o tym w kąpieli, czyli przed 21:Fiu fiu: Delikatnie jej wytłumaczyłam ze lekcje mialysmy odrabiac po powrocie ze szkoły od razu a nie po kąpieli...mam nadzieje ze zrozumiala.

Yoko.
10-09-10, 08:54
moj syn nie pozwala mi zaglądać do swoich zeszytów i pomagać sobie w pracy domowej.
on sam!
mówi do mnie : "to moja praca domowa, jak zrobię źle, to ja dostanę pałę""
koniec rozmowy, nawet nie mam co negocjować.
ostatecznie mogę podejść i podziwiać pod koniec, choć najcetniej czasami wziełabym gumkę, wytarła wszystko i kazała zrobic od początku (starannie!), ale... nie robie tak...
i juz 2x przyniósł A za prace domową (z minusem! ;) - no wiec mam racje. pani tez widzi, ze on to robi prawie na kolanie).

Yoko.
10-09-10, 08:56
iwoonka, ja umiałam zrobić sobie gorączkę...
mialam lampę biurkową z blaszanym kloszem.
najpierw grzałam od niej termometr, a potem czoło i szłam do mamy;)

Elza29
10-09-10, 08:57
ja posyłam kichające dziecko do szkoły... kaszel lekki też się kilka razy w dzień zdarza, ale z doświadczenia wiem, że gdybym miała go trzymać w do,mu z powodu lekkiej infekcji to w miesiacu poszedłby do szkoły dosłownie kilkanaście dni... z gorączką zatrzymam w domu, ale lekki kaszel czy katar wg mnie to nie powód do siedzenia w domu...

Nam lekarka dawno temu powiedziala ze w takim stanie dziecko nawet powinno chodzic do przedszkola (to tez i szkoly) Organizm ma zwalczyc przeziebienie i sie uodpornic. Gdyby to leczone bylo w domu to po owrocie do szkoly zaraz znowu bylby przeziebiony. Oczywiscie chodzi o lekki kaszelek i maly katarek a nie poczatek jakiegos zap oskrzeli. No ja bardzo ciekawa jestem jak Eliza ten rok przetrzyma. W tamtym byla tylko dwa razy chora ale to cos ostrego bylo bo zaraz nas wszystkich zarazila. Poza tym kilka razy tylko ja cos bralo tzn byla "przytkana" o ile wiecie o co mi chodzi ale fervexem ja podratowalam ze sie wyleczyla bez opuszczania przedszkola :Hura!:

iwoonka
10-09-10, 08:58
iwoonka, ja umiałam zrobić sobie gorączkę...
mialam lampę biurkową z blaszanym kloszem.
najpierw grzałam od niej termometr, a potem czoło i szłam do mamy;)


:Hyhy:Ja raz zrobiłam podobnie, tez od lampy biurkowej, ale mama sie zorientowala... Podobno po mnie ewidentnie bylo widac kiedy mialam gorączke a kiedy nie;) Mama cos mowila ze jedno oko przy gorączne mialam mniejsze czy jakostam:Fiu fiu:

Bruni, a co do prac domowych..Ola identycznie...wczoraj tą prace odrobiła na dywanie leżąc...(po co siadac przy biurku jak juz w łóżku powinna lezec..) i tez strasznie niestarannie:( Kazałam jej poprawic, niby poprawiła, ale ładnie to to nie wyglądało:( Przynajmniej widac, ze sama robiła, a nie ktos za nią;)

wyki
10-09-10, 09:01
My juz dzisiaj mamy pierwszy dzień nieobecności. Młody przyszedł wczoraj ze szkoły trafiony. Katar, kaszel i te sprawy. Ale nic dziwnego skoro podobno rodzice puszczają przeziębione dzieci. Nie trudno coś załapać. A tak już było dobrze, od kwietnia Niko nie chorował. :Niepewny:
Iza jeszcze się trzyma ale ciekawa jestem ile dzieci w przyszłym tygodniu bedzie w jej klasie po wczorajszym SKSie gdzie Pan ich zabrał na dwór w ubraniach poszkolnych, bez kurtek, bluz itp. I sobie biegali a jak odpoczywali to wiaterek poszalał zapewne po pleckach... Dodam że u nas wczoraj była pogoda pod psem:(

Elza29
10-09-10, 09:03
Lekko przeziębiona to i ja zawsze musialam do szkoły chodzic....moja mama zawsze mowila, ze jak gorączki nie mam to ide do szkoły i juz. Ale jakby ona miala mnie trzymac z kazdym katarem i kaszlem w domu to ja chodzilabym moze 5 dni w miesiącu..katar mialam i mam non stop do dzis (zatoki po tacie i krzywa przegroda;))
Ola zdrowa poki co, młodszy zasmarkany, ja przeziębiona a jej nic - moze to zasługa tych zelków z tranem Mio Bio ktore podaję jej od polowy sierpnia?

A wczoraj moja corka miala zadaną pierwszą prace domową (nie licząc ostatniej, czyli przeczytania 5 punktowego regulaminu) - z matematyki tym razem - jedno zadanie w książce - pokolorowac na zielono kwadraty a na żółto kółka...fajnie, tylko przypomniala sobie o tym w kąpieli, czyli przed 21:Fiu fiu: Delikatnie jej wytłumaczyłam ze lekcje mialysmy odrabiac po powrocie ze szkoły od razu a nie po kąpieli...mam nadzieje ze zrozumiala.

No to u nas bylo podobnie ;) Zapytalam jak wrocila ze szkoly czy ma jakies zadanie domowe powiedziala ze nie. Wyszlismy z domu na cale popoludnie i jak wrocilismy to ona po 20 mowi ze nie ma kleju a musi cos dokonczyc ze szkoly. Wytlumaczyla ze to przeciez nie jest zadanie domowe tylko ze nie zdazyla na lekcji i ma dokonczyc w domu. No i tu nauczka dla mnie zeby sprawdzac ja bo niestety juz byla po calym dniu tak zmeczona ze wyklejanie z papieru kolorowego ja przerastalo, nie miala cierpliwosci i plakala nad tym. Troche pomoglam i poszla spac ale nigdy wiecej zadan domowych o tej godzinie :Nie nie:

Yoko.
10-09-10, 09:04
Ef podczas wczorajszej ulewy miał normalnie trening na boisku...
pan twierdził, ze dopóki biegają nic im nie bedzie. potem szybko do szatni, wytrzec się do sucha, ubrać w ciepłe rzeczy i ochłonąć i dopiero wyjśc na dwór z powrotem.
na razie (tfu tfu tfu tfu tfu tfu!!!!!!!!!!) Filipowi nic a nic nie jest.

Elza29
10-09-10, 09:11
Iza jeszcze się trzyma ale ciekawa jestem ile dzieci w przyszłym tygodniu bedzie w jej klasie po wczorajszym SKSie gdzie Pan ich zabrał na dwór w ubraniach poszkolnych, bez kurtek, bluz itp. I sobie biegali a jak odpoczywali to wiaterek poszalał zapewne po pleckach... Dodam że u nas wczoraj była pogoda pod psem:(

W tamtym roku pamietam jak zabrali przedszkolaki na jakies boisko i mieli jakies zawody. Zimno bylo masakrycznie a oni wyrozbierani. Jak o tym uslyszalam to sie bardzo wkurzylam, Ela mowila ze jej bylo zimno i Pani pozwolila jej ubrac bluze a skoro ona sie o bluzke upomniala to naprawde musiala zmarznac. O dziwo nic jej nie bylo, ja bylam pewna ze sie rozchoruje no bo przeciez biega, poci sie do tego wiatr i gotowe. Ale nic kompletnie jej nie bylo wiec to czasem my mamucki za bardzo chyba panikujemy ;) Jak z mezem wrocila z sanek i jej snieg z majtek wysypywalam to tez jej nic nie bylo chociaz mezowi sie oberwalo na zapas :Fiu fiu:

Kata
10-09-10, 09:15
witam, pozwolicie że się tu luźno przytulę, mój Dorian w zerówce szkolnej, szatnię ma z szóstymi klasami, obiady je normalnie na stołówce z pierwszakami a ja się tu powoli pooswajam z tym co za rok ;)



Lekko przeziębiona to i ja zawsze musialam do szkoły chodzic....moja mama zawsze mowila, ze jak gorączki nie mam to ide do szkoły i juz.
dokładnie tak, moja mama tak samo i ja też tak samo :)

Lawinia
10-09-10, 09:44
ja posyłam kichające dziecko do szkoły... kaszel lekki też się kilka razy w dzień zdarza, ale z doświadczenia wiem, że gdybym miała go trzymać w do,mu z powodu lekkiej infekcji to w miesiacu poszedłby do szkoły dosłownie kilkanaście dni... z gorączką zatrzymam w domu, ale lekki kaszel czy katar wg mnie to nie powód do siedzenia w domu...
nie chodzi mi o katar czy lekki kaszel, ale jeśli dziecko ma kaszel taki że o mało sobie płuc nie wypluje to raczej poszłabym do lekarza z nim a nie wysyłała do szkoły...
katar ogólnie mi nie przeszkadza, bo teraz prawie każde dziecko jest alergiczne więc i katar to standard

Kamelia
10-09-10, 10:15
Wg mnie obie sprawy normalne.
Zwolnienia lekarskie nie są wymagane jakimś prawem.
Lea, ja doswiadczenia mam tylko własne, w jak chodziłam do podstawówki to potrzebne były zwolnienia. Co do składek, to w przedszkolu musiałam wczoraj wpłacić prawie 300zł na rózne cele... Dodatkowo we wrześniu 2 opłaty za przedszkole, za wrzesień i październik... Każda 270zł. Pojechali po kieszeni.

Kamelia
10-09-10, 10:28
Michała już w piątek poprzedni zaczęło boleć gardło... Zatkany nos, lekkie pokasływanie. Teraz z kolei mega płynący katar. Jedzie na lekach i na szczęście nie jest gorzej. Myślę, że obejdzie się bez zatrzymywania w domu.

kotagus
10-09-10, 16:56
Mateusz ma nie mieć zadań domowych przez wrzesień jeszcze, potem dopiero.
Ale ma zalecenie od Pani czytać po 10 minut dziennie z mamą. No i wczoraj kolejny raz czytaliśmy te kilka zdań. I nagle Mati po "przedukaniu" do końca stwierdził - to ma sens! (to była króciuśka historyjka) a po chwili: "Mamo to takie WZRUSZAJĄCE, że ja czytam" Spłakałam się ze śmiechu :)

Mycha3
10-09-10, 18:36
Jak napisałam - nie jest to wymagane żadnym prawem. Jasne, że nauczycielka decyduje.
Coś w stylu koloru tenisówek na wf ;)

Ale nie ma w PL prawa o wymaganych zwolnieniach lekarskich ani o tym, że opuszczenie 8 dni to od razu nierealizowanie obowiązku szkolnego. Po prostu nauczycielka ustaliła takie formy współpracy w ramach walki z niską frekwencją ;) i wyzyskiem (rodzice zostawiają czasami dzieci w domu do pomocy przy małym rodzeństwie ale w polu...).

Przepis mówi, że w danym roku szk. można nie klasyfikować z przedmiotu ucznia, który opuścił ponad 50 % zajęć.
"Można" - a więc nawet przy takiej liczbie nie jest to automatyczne.
I ani słowa o tym, że te nieobecności mają być potwierdzone zwolnieniem lekarskim.

Mi cos kolacze po glowie, ze obowiazek szkolny dotyczy kazdego miesiaca. Tzn dziecko nie moze miec wiecej niz 50% dni nieusprawiedliwionych w miesiacu, podlega to postepowaniu egzekucyjnemu. Usprawiedliwienie nie musi byc od lekarza. U nas musi byc do osobna kartka z prosba o usprawiedliwienie podpisana przez rodzica.
na szybko znalazlam cos takiego:
Egzekucja obowiązku szkolnego

Dyrektorzy publicznych szkół podstawowych i gimnazjów kontrolują spełnianie obowiązku szkolnego przez dzieci zamieszkujące w obwodach tych szkół, a gmina kontroluje spełnianie obowiązku nauki przez młodzież zamieszkałą na jej terenie, w tym odpowiednio:

1. kontrolują wykonywanie obowiązków, o których mowa w art. 18 ust. 1 pkt 1, 2 i 4 ustawy, a także współdziałają z rodzicami w realizacji obowiązków, o których mowa w art. 18 ust. 1 pkt 3 i ust. 3 ustawy,
2. prowadzą ewidencję spełniania obowiązku szkolnego i obowiązku nauki.

Niespełnianie obowiązku rocznego przygotowania przedszkolnego, obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki podlega egzekucji w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (t.j. Dz. U. z 2005 r. Nr 229 poz. 1954 ze zm.). Przez niespełnienie tych obowiązków należy rozumieć nieusprawiedliwioną nieobecność w okresie jednego miesiąca na co najmniej 50%:

1. obowiązkowych zajęć edukacyjnych w przedszkolu (oddziale przedszkolnym zorganizowanym w szkole podstawowej), w szkole podstawowej, gimnazjum, szkole ponadgimnazjalnej lub placówce,
2. zajęć w przypadku spełniania obowiązku nauki przez uczęszczanie na zajęcia lub w celu przygotowania zawodowego, o których mowa w art. 16 ust. 5a pkt 2-4 ustawy.

Dyrektor publicznej szkoły podstawowej i gimnazjum w rozumieniu art. 5 § 1 ust. 2 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji, zwanej dalej ustawą egzekucyjną, jest wierzycielem uprawnionym do żądania wykonania obowiązku szkolnego w drodze egzekucji administracyjnej.

Do obowiązków dyrektora w tym zakresie należy:

1. wystosowanie pisemnego upomnienia do rodziców/opiekunów prawnych dziecka (art. 15 ustawy egzekucyjnej),
2. postępowanie egzekucyjne może być wszczęte bez uprzedniego doręczenia upomnienia, gdy egzekucja dotyczy należności z tytułu grzywien w celu przymuszenia nakładanych w postępowaniu egzekucyjnym obowiązków o charakterze niepieniężnym (§ 13 pkt 3 lit. e rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 22 listopada 2001 r. w sprawie wykonania niektórych przepisów ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji Dz. U. nr 137, poz. 1541 z późn. zm.),
3. po upływie 7 dni od dnia doręczenia upomnienia można dokonać kolejnej czynności przedegzekucyjnej, tzn. wystawienia tytułu wykonawczego - art. 26 i 27 ustawy egzekucyjnej (wzór tytułu wykonawczego stanowi zał. nr 24 do rozporządzenia Min. Finansów),
4. kolejny etap to wystąpienie z wnioskiem o wszczęcie egzekucji - art. 26 § 1 i art. 28 ustawy egzekucyjnej, a także wskazanie środka egzekucyjnego, którym jest grzywna w celu przymuszenia, zgodnie z art. 1a pkt 12 lit. b pierwsze tiret i art. 119 ustawy egzekucyjnej,
5. wniosek i tytuł wykonawczy wraz z załączonym dowodem doręczenia upomnienia składa się w organie egzekucyjnym, którym jest właściwy organ jednostki samorządu terytorialnego, tzn. prezydent miasta lub osoba przez niego upoważniona, zgodnie z art. 1a pkt 14 i art. 20 § 1 pkt 2 ustawy egzekucyjnej.

Nelly.
10-09-10, 19:25
Nam lekarka dawno temu powiedziala ze w takim stanie dziecko nawet powinno chodzic do przedszkola (to tez i szkoly) Organizm ma zwalczyc przeziebienie i sie uodpornic. Gdyby to leczone bylo w domu to po owrocie do szkoly zaraz znowu bylby przeziebiony. Oczywiscie chodzi o lekki kaszelek i maly katarek a nie poczatek jakiegos zap oskrzeli. No ja bardzo ciekawa jestem jak Eliza ten rok przetrzyma. W tamtym byla tylko dwa razy chora ale to cos ostrego bylo bo zaraz nas wszystkich zarazila. Poza tym kilka razy tylko ja cos bralo tzn byla "przytkana" o ile wiecie o co mi chodzi ale fervexem ja podratowalam ze sie wyleczyla bez opuszczania przedszkola :Hura!:

nam pediatra tez tak mowil, ze katar to nie choroba, chyba ze taki,ze dziecko nic nie widzi i wiadro trzeba pod nos podstawic.

Nelly.
10-09-10, 19:26
mlody zadania domowe ma codziennie, dzis PIATEK i moim zdaniem Pani przegiela 3 strony zadania domowego razem 5 zadan, plus jedno z religii jeszcze.

Mycha3
10-09-10, 19:43
mlody zadania domowe ma codziennie, dzis PIATEK i moim zdaniem Pani przegiela 3 strony zadania domowego razem 5 zadan, plus jedno z religii jeszcze.

Faktycznie duzo. U nas w statucie szkoly jest zapis o nie zadawaniu prac domowych na weekend i swieta. Nie wszyscy ten zapis stosuja w praktyce :(

smoki
10-09-10, 19:54
U nas też nie ma zadań na weekend. Wyjątek to przedmioty dodatkowe (religia, informatyka, angielski). Jak są akurat w piątek to jest zadanie.

Lea
10-09-10, 20:07
Mateusz ma nie mieć zadań domowych przez wrzesień jeszcze, potem dopiero.
Ale ma zalecenie od Pani czytać po 10 minut dziennie z mamą. No i wczoraj kolejny raz czytaliśmy te kilka zdań. I nagle Mati po "przedukaniu" do końca stwierdził - to ma sens! (to była króciuśka historyjka) a po chwili: "Mamo to takie WZRUSZAJĄCE, że ja czytam" Spłakałam się ze śmiechu :)
Wzruszające :)


Michała już w piątek poprzedni zaczęło boleć gardło... Zatkany nos, lekkie pokasływanie. Teraz z kolei mega płynący katar. Jedzie na lekach i na szczęście nie jest gorzej. Myślę, że obejdzie się bez zatrzymywania w domu.
U nas brało dzieci szkolne w miniony weekend. Efekt: ja i szwagier jesteśmy rozłożeni, dzieci zdrowe ;)


Mi cos kolacze po glowie, ze obowiazek szkolny dotyczy kazdego miesiaca. Tzn dziecko nie moze miec wiecej niz 50% dni nieusprawiedliwionych w miesiacu, podlega to postepowaniu egzekucyjnemu.
Jakiś przepis?
W każdym razie to o nieusprawiedliwionych, a jak my usprawiedliwimy, to jest ok (choć czasami rodzą się podejrzenia i trzeba to zbadać).

Co do postępowania, to tak to niby wygląda, ale nie ma przepisu, który uruchamia to, bo dziecko opuściło tydzień nauki.
A w praktyce to niestety... Nawet te dzieciaki, które w ogóle do szkoły nie chodzą, to... no po prostu nie chodzą dalej :(
Ciężko jest coś wyegzekwować, a już w ogóle jakieś niby kary finansowe dla rodziców to czysta teoria.
W każdym razie ewentualne postępowanie dotyczy przypadków poważnych, a nie tego, że ktoś zachorował na tydzień i matka napisała o tym sama karteczkę do wychowawcy. Państwo by nie nadążyło ze ściganiem takich osób, gdyby się tym zajmowało ;)
Wiele dzieci opuszczających lekcje w ogóle nie dostarcza żadnych zwolnień, nawet od rodziców. I takimi przypadkami głównie się wychowawca/dyrekcja zajmuje.

Elza29
10-09-10, 21:27
nam pediatra tez tak mowil, ze katar to nie choroba, chyba ze taki,ze dziecko nic nie widzi i wiadro trzeba pod nos podstawic.

:Śmiech:

Lea
10-09-10, 23:52
Lea, ja doswiadczenia mam tylko własne, w jak chodziłam do podstawówki to potrzebne były zwolnienia.
Rozumiem. Nie dziwiłam się, że o tym nie wiesz, tylko raczej chciałam uspokoić, że to normalne i praktykowane, choć bywa, że nauczyciel wymaga zwolnienia lekarskiego - ale to już jego osobista sprawa. Chyba że szkoła ma jakiś dodatkowy zapis w statucie.

Opłaty macie kosmiczne, chyba nie byłabym na to gotowa, gdyby nie lektura wątku, w mojej szkole prosi się o grosze...

Elza29
11-09-10, 09:43
Ja na zebranie poszlam z 200zl i z tyloma wrocilam ;) Na nastepny dzien skarbnik mial przed lekcjami zbierac na ubezpieczenie 31zl i na ksero 5zl ale sie nie pojawil :Hmmm...: Ile komitet wyniesie nie wiem, czesc rodzicow juz na pierwszym zebraniu bez krepowania oswiadczyla ze komitet maja gdzies a ja sie zastanawiam. Nie jest to obowiazkowa oplata i niby idzie to wszystko w jakiejs postaci dla dzeci tylko ze pamietam jak za moich czaso ponoc komitet mial byc np. na oplacenie wycieczek szkolnych dla dzieci z najbiedniejszych rodzin tyle ze do skutku nigdy zadna wycieczka nie doszla bo zawsze bylo za malo chetnych :Hmmm...: Nigdy nikt sie nie rozliczal z tych pieniedzy no chyba ze osoby bedace w komitecie rodzicielskim wiedza cos wiecej na ten temat:Hmmm...: Gdyby to bylo na zasadzie ze placimy i za miesiac dyrektorka pokazuje nowa sale ze sprzetem gimnastycznym typu rowerki, bieznie itp. no to biegiem bym placila, ale jak to ma isc na biurka, pomalowanie scian czy tez nowe muszle klozetowe no to takie cos chyba ktos inny powinien finansowac :Hmmm...:

lilavati
11-09-10, 12:01
Ja na zebranie poszlam z 200zl i z tyloma wrocilam ;) Na nastepny dzien skarbnik mial przed lekcjami zbierac na ubezpieczenie 31zl i na ksero 5zl ale sie nie pojawil :Hmmm...: Ile komitet wyniesie nie wiem, czesc rodzicow juz na pierwszym zebraniu bez krepowania oswiadczyla ze komitet maja gdzies a ja sie zastanawiam. Nie jest to obowiazkowa oplata i niby idzie to wszystko w jakiejs postaci dla dzeci tylko ze pamietam jak za moich czaso ponoc komitet mial byc np. na oplacenie wycieczek szkolnych dla dzieci z najbiedniejszych rodzin tyle ze do skutku nigdy zadna wycieczka nie doszla bo zawsze bylo za malo chetnych :Hmmm...: Nigdy nikt sie nie rozliczal z tych pieniedzy no chyba ze osoby bedace w komitecie rodzicielskim wiedza cos wiecej na ten temat:Hmmm...: Gdyby to bylo na zasadzie ze placimy i za miesiac dyrektorka pokazuje nowa sale ze sprzetem gimnastycznym typu rowerki, bieznie itp. no to biegiem bym placila, ale jak to ma isc na biurka, pomalowanie scian czy tez nowe muszle klozetowe no to takie cos chyba ktos inny powinien finansowac :Hmmm...:
Zawsze można poprosić o zestawienie poniesionych wydatków - nikt na pewno nie odmówi - u nas zwyczajowo wywiesza się takie informacje na drzwiach pod koniec roku szkolnego

Mycha3
11-09-10, 14:19
Wzruszające :)


U nas brało dzieci szkolne w miniony weekend. Efekt: ja i szwagier jesteśmy rozłożeni, dzieci zdrowe ;)


Jakiś przepis?
W każdym razie to o nieusprawiedliwionych, a jak my usprawiedliwimy, to jest ok (choć czasami rodzą się podejrzenia i trzeba to zbadać).

Co do postępowania, to tak to niby wygląda, ale nie ma przepisu, który uruchamia to, bo dziecko opuściło tydzień nauki.
A w praktyce to niestety... Nawet te dzieciaki, które w ogóle do szkoły nie chodzą, to... no po prostu nie chodzą dalej :(
Ciężko jest coś wyegzekwować, a już w ogóle jakieś niby kary finansowe dla rodziców to czysta teoria.
W każdym razie ewentualne postępowanie dotyczy przypadków poważnych, a nie tego, że ktoś zachorował na tydzień i matka napisała o tym sama karteczkę do wychowawcy. Państwo by nie nadążyło ze ściganiem takich osób, gdyby się tym zajmowało ;)
Wiele dzieci opuszczających lekcje w ogóle nie dostarcza żadnych zwolnień, nawet od rodziców. I takimi przypadkami głównie się wychowawca/dyrekcja zajmuje.

o obowiązku szkolnym mówi ustawa:
USTAWA z dnia 7 września 1991 r.o systemie oświaty rozdział 2.
tu można przeczytać http://lex.pl/serwis/du/2004/2572.htm

Jestem NN i my mamy obowiązek podliczania nieobecności i jeśli właśnie przekroczy te 50% u nas najpierw powiadamia się Dyrektora szkoły i pedagoga szkolnego a oni uruchamiają sprawę dalej.

Dlatego, ze nie wszyscy chyba widza, ze muszą usprawiedliwiać nieobecności dziecka w przedszkolu i szkole pozwoliłam sobie przytoczyć ten przepis.
i np tu jest napisane o procesie egekucyjnymhttp://bip.um.katowice.pl/index.php?s=16&r=&id=1228898051

Mycha3
11-09-10, 14:28
Ja na zebranie poszlam z 200zl i z tyloma wrocilam ;) Na nastepny dzien skarbnik mial przed lekcjami zbierac na ubezpieczenie 31zl i na ksero 5zl ale sie nie pojawil :Hmmm...: Ile komitet wyniesie nie wiem, czesc rodzicow juz na pierwszym zebraniu bez krepowania oswiadczyla ze komitet maja gdzies a ja sie zastanawiam. Nie jest to obowiazkowa oplata i niby idzie to wszystko w jakiejs postaci dla dzeci tylko ze pamietam jak za moich czaso ponoc komitet mial byc np. na oplacenie wycieczek szkolnych dla dzieci z najbiedniejszych rodzin tyle ze do skutku nigdy zadna wycieczka nie doszla bo zawsze bylo za malo chetnych :Hmmm...: Nigdy nikt sie nie rozliczal z tych pieniedzy no chyba ze osoby bedace w komitecie rodzicielskim wiedza cos wiecej na ten temat:Hmmm...: Gdyby to bylo na zasadzie ze placimy i za miesiac dyrektorka pokazuje nowa sale ze sprzetem gimnastycznym typu rowerki, bieznie itp. no to biegiem bym placila, ale jak to ma isc na biurka, pomalowanie scian czy tez nowe muszle klozetowe no to takie cos chyba ktos inny powinien finansowac :Hmmm...:

U nas takie rozliczenia są wywieszane przez Rade Rodziców w szatni na tablicy informacyjnej. U nas idzie to np na zakup książek na zakończenie roku szkolnego- nagrody, dzień dziecka itd.

Lea
11-09-10, 16:53
Ja na zebranie poszlam z 200zl i z tyloma wrocilam ;) Na nastepny dzien skarbnik mial przed lekcjami zbierac na ubezpieczenie 31zl i na ksero 5zl ale sie nie pojawil :Hmmm...: Ile komitet wyniesie nie wiem, czesc rodzicow juz na pierwszym zebraniu bez krepowania oswiadczyla ze komitet maja gdzies a ja sie zastanawiam. Nie jest to obowiazkowa oplata i niby idzie to wszystko w jakiejs postaci dla dzeci tylko ze pamietam jak za moich czaso ponoc komitet mial byc np. na oplacenie wycieczek szkolnych dla dzieci z najbiedniejszych rodzin tyle ze do skutku nigdy zadna wycieczka nie doszla bo zawsze bylo za malo chetnych :Hmmm...: Nigdy nikt sie nie rozliczal z tych pieniedzy no chyba ze osoby bedace w komitecie rodzicielskim wiedza cos wiecej na ten temat:Hmmm...: Gdyby to bylo na zasadzie ze placimy i za miesiac dyrektorka pokazuje nowa sale ze sprzetem gimnastycznym typu rowerki, bieznie itp. no to biegiem bym placila, ale jak to ma isc na biurka, pomalowanie scian czy tez nowe muszle klozetowe no to takie cos chyba ktos inny powinien finansowac :Hmmm...:
Wydatki muszą być gdzieś opisane, zaksięgowane (na poziomie Rady Rodziców w całej szkole).
Rada decyduje, na co pieniądze przeznaczyć, część idzie też na nagrody na koniec roku w niektórych szkołach, co jest jedną z przyczyn, dlaczego rodzice nie płacą - bo nagrody nie są dla wszystkich.

Lea
11-09-10, 17:22
o obowiązku szkolnym mówi ustawa:
USTAWA z dnia 7 września 1991 r.o systemie oświaty rozdział 2.
tu można przeczytać http://lex.pl/serwis/du/2004/2572.htm
;)
Trochę jestem zaskoczona Twoją odpowiedzią.
Przecież ja nie pytałam, gdzie znajduje się przepis o obowiązku szkolnym.
To dla mnie oczywista oczywistość.

Wyraźnie pytałam o podstawę prawną do stwierdzenia, że obowiązek szkolny rozlicza się w trybie comiesięcznym. W ustawienie ma o tym ani słowa.


Jestem NN i my mamy obowiązek podliczania nieobecności i jeśli właśnie przekroczy te 50% u nas najpierw powiadamia się Dyrektora szkoły i pedagoga szkolnego a oni uruchamiają sprawę dalej.
Nie podważam tego, gdyż różne są ustalenia wewnątrzszkolne oraz wymagania OP.
Cała dyskusja wyszła od tego, że stwierdziłam, iż nie ma przepisu każącego rodzicom dostarczać zwolnienia lekarskie w przypadku choroby dłuższej niż tydzień.
To, że ktoś jest nauczycielem (o ile to miałaś na myśli, pisząc o sobie NN:Niepewny:) i ma w swojej szkole jakiś obowiązek, nie znaczy, że ten obowiązek jest w całym kraju.


Dlatego, ze nie wszyscy chyba widza, ze muszą usprawiedliwiać nieobecności dziecka w przedszkolu i szkole
Nie wiem, czy jest aż tak dramatycznie, że rodzice - szczególnie nasi forumowi - nie wiedzą, że trzeba usprawiedliwić szkolną nieobecność... Raczej przecież chodziło tu o zagadnienie, czy może to być zwolnienie napisane przez rodzica, a nie przez lekarza.
I tu nauczyciele nie są zgodni, mają swoje preferencje, ale ja tylko stwierdzam, że nie ma prawa, które nakazuje dawać zwolnienia lekarskie i podważa zwolnienie napisane przez rodzica.


pozwoliłam sobie przytoczyć ten przepis.
i np tu jest napisane o procesie egekucyjnymhttp://bip.um.katowice.pl/index.php?s=16&r=&id=1228898051
Ogólnie to ustalenia z jednego miasta i jego wzory pism, ale zgadza się, mowa tam o grzywnie, o której sama już pisałam (i o tym, że to abstrakcja, np. nie znam nikogo, kto by ją zapłacił... zwykle z obowiązku szkolnego nie wywiązują się dzieci rodziców, dla których taka kwota to kosmos).
Tylko że te przepisy nie mówią nic nowego - nie podają żadnych konkretnych liczb (np. że grzywna grozi za tyle a tyle % godzin opuszczonych).
Przecież raczej na forum wiemy, że do szkoły chodzić należy, że jest taki obowiązek, że opuszczać nie powinno się (jak to potem nadrobić... ciężko czasami), za to należy informować szkołę o powodach nieobecności.

Mycha3
11-09-10, 17:52
;)
Wyraźnie pytałam o podstawę prawną do stwierdzenia, że obowiązek szkolny rozlicza się w trybie comiesięcznym. W ustawienie ma o tym ani słowa.


Przepraszam faktycznie nie uważnie przeczytałam Twój post. :Wstyd:

Zmobilizowalas mnie i poszukalam troche w przepisach. Z tej strony: http://www.reformaprogramowa.men.gov.pl/akty-prawne/ustawy-powiazane-z-wprowadzanymi-zmianami tekst ustawy z dnia 19 marca 2009roku o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz o zmianie niektórych innych ustaw.

Art. 20. 1. Niespełnianie obowiązku, o którym mowa w art. 14 ust. 3, obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki podlega egzekucji w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.
2. Przez niespełnienie obowiązku, o którym mowa w art. 14 ust. 3, obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki należy rozumieć nieusprawiedliwioną nieobecność w okresie jednego miesiąca na co najmniej 50 %:
1) obowiązkowych zajęć edukacyjnych w przedszkolu (oddziale przedszkolnym zorganizowanym w szkole podstawowej), szkole podstawowej, gimnazjum, szkole ponadgimnazjalnej lub placówce;
2) zajęć w przypadku spełniania obowiązku nauki przez uczęszczanie na zajęcia lub w celu przygotowania zawodowego, o których mowa w art. 16 ust. 5a pkt 2-4.

Teraz mam odpowiedz na Twoje pytanie.
Co do kolejnego pytania:

A słuchaj, możesz mi powiedzieć, czy spotkałaś się kiedyś z przypadkiem skutecznego nałożenia grzywny?
Tak. Była uczennica, która nie uczęszczała do szkoły, rodzice dostali kare grzywny i zaczęła uczęszczać. Niestety za rok skończyła szkole podstawowa i nie wiem jakie są jej dalsze losy.

Ale chyba za bardzo wykraczamy poza właściwy watek. Przepraszam

Lea
11-09-10, 19:47
Przepraszam faktycznie nie uważnie przeczytałam Twój post. :Wstyd:

A słuchaj, możesz mi powiedzieć, czy spotkałaś się kiedyś z przypadkiem skutecznego nałożenia grzywny? Jestem ciekawa, czy to lokalna niemoc jakaś powoduje, że sprawy zgłaszane zgodnie z przepisami kończą się na niczym. Ew. na zamknięciu dziecka w zakładzie - np. na 2 miesiące, po których dalej jest tak samo... A przecież nie o to chodzi... Ani o zamykanie :(
Zresztą znam przykład ucznia, któremu się udało nawet w zakładzie być nieklasyfikowanym z kilku przedmiotów, bo tam się na lekcje nie stawiał... :Strach:

Kodo
12-09-10, 12:01
U nas takie rozliczenia są wywieszane przez Rade Rodziców w szatni na tablicy informacyjnej. U nas idzie to np na zakup książek na zakończenie roku szkolnego- nagrody, dzień dziecka itd.

U nas też zestawienia roczne wydatków Z Rady Rodziców są jawne i udostępniane wychowawcom każdej klasy na zebranie do zapoznania się przez rodziców.
Jedna osoba z każdej klasy jest reprezentantem do Rady Rodziców- wydaje mi się, że tym samym ma wpływ na jej decyzje.

Mycha3
12-09-10, 15:28
U nas też zestawienia roczne wydatków Z Rady Rodziców są jawne i udostępniane wychowawcom każdej klasy na zebranie do zapoznania się przez rodziców.
Jedna osoba z każdej klasy jest reprezentantem do Rady Rodziców- wydaje mi się, że tym samym ma wpływ na jej decyzje.

To samo jest u nas. Na pierwszym zebraniu w każdej klasie przy wyborze trojki klasowej jest dokonywany wybór reprezentanta do Rady Rodziców, dzięki temu na bieżąco wiemy co tam radzą, i na co są wydawane pieniążki.

Mata_Hari
14-09-10, 21:18
W naszych szkołach (uczę w zespole szkół) zdecydowanie rozdziela się nieklasyfikowanie od niespełniania obowiązku edukacyjnego. Niespełnianie obowiązku rozliczane jest miesięcznie i zgłaszane do pedagoga szkolnego, zaś klasyfikacja semestralnie lub rocznie w zależności od systemu jakim idziemy. U nas też, nieklasyfikowanie otrzymuje się na skutek przekroczenia 50% nieobecności zarówno tych usprawiedliwionych, jak i nieusprawiedliwionych. Wynika to z tego, że nieobecność na tak dużej liczbie zajęć daje prawo sądzić, że uczeń nie posiada odpowiedniej ilości informacji jakie powinien wynieść z zajęć, przez co jego wiedza musi być sprawdzona na drodze egzaminu. Popieram takie rozumowanie. Dodatkowo, przeważnie nie klasyfikuję ucznia, który ma nawet jakieś oceny (nawet pozytywne), a którego przez większość zajęć nie było. Piszę "przeważnie", bo oczywiście istnieją nieraz sytuacje wymagające innego traktowania, jak np. długa nieobecność dziecka po poważnej operacji.

Warto zawsze zapoznać się z regulaminami i statutami placówek, by po jakimś czasie nie być niemile zaskoczonym ;)

Lea
14-09-10, 22:05
U nas podobnie jak u Maty_Hari. Do tego w przypadku nieklasyfikowania dodatkową przesłanką może być zbyt mała liczba ocen.

lilavati
15-09-10, 08:14
Podzielicie sie pomysłami co organizujecie na Dzień Chłopaka?

Wczorajsze zebranie - konkretne, przejrzyste
Żadnych ocen/literek przynajmniej w pierwszym semestrze nie będzie, jedynie sprawdziany z angielskiego będa oceniane procentowo
Podpowiedzcie jak uczycie dzieci zapisu fonetycznego słówek z języków obcych?

EwkaM
15-09-10, 08:33
Podzielicie sie pomysłami co organizujecie na Dzień Chłopaka?

Wczorajsze zebranie - konkretne, przejrzyste
Żadnych ocen/literek przynajmniej w pierwszym semestrze nie będzie, jedynie sprawdziany z angielskiego będa oceniane procentowo
Podpowiedzcie jak uczycie dzieci zapisu fonetycznego słówek z języków obcych?
dzień chłopaka - nic:Niepewny:

zapis fonetyczny - pisałam w wordzie słówka, dużą czcionką, drukowałam, cięłam na karteczki; czytałam, objaśniałam jak może sobie łatwo zapamiętać; potem pokazywałam wyraz, dzieć odczytywał po angielsku, tłumaczył na polski;
do przepytywania - dzieć sam losował słówko, czytał, tłumaczył;


Aniu, jaką macie książkę ?

lilavati
15-09-10, 08:50
dzień chłopaka - nic:Niepewny:

zapis fonetyczny - pisałam w wordzie słówka, dużą czcionką, drukowałam, cięłam na karteczki; czytałam, objaśniałam jak może sobie łatwo zapamiętać; potem pokazywałam wyraz, dzieć odczytywał po angielsku, tłumaczył na polski;
do przepytywania - dzieć sam losował słówko, czytał, tłumaczył;


Aniu, jaką macie książkę ?
O fajny pomysł z tym losowaniem - chłopakom(bo młodszy się pzryłącza) sie spodoba - ja bawię się i po każdej lekcji "domino" dorabiam ale to czasochłonne
Książeczka Bingo - całkiem fajna - z płytami i do słuchania i na kompa
Pani też prosiła by choć kilka słówek z lekcji dzieci zapamiętały z prawidłowa pisownią - ale uczenie tego to dla mnie jeszcze abstrakcja:Niepewny:

EwkaM
15-09-10, 09:19
O fajny pomysł z tym losowaniem - chłopakom(bo młodszy się pzryłącza) sie spodoba - ja bawię się i po każdej lekcji "domino" dorabiam ale to czasochłonne
Książeczka Bingo - całkiem fajna - z płytami i do słuchania i na kompa
Pani też prosiła by choć kilka słówek z lekcji dzieci zapamiętały z prawidłowa pisownią - ale uczenie tego to dla mnie jeszcze abstrakcja:Niepewny:
u nas też to była abstrakcja
na początku
zapis graficzny słów dzieci musiały umieć dodoatkowo, na A (odp. 6)


a na konkursie z angielskiego dzieci musiały te wszystkie słówka z całego roku już pisać samodzielnie
chwaliłam sie już ale powtórzę - dziec wygrał konkurs w klasach 1 (a klas jest 6) :)
noż dumna byłam bardzo ;)


my mamy ''Bugs world"
imo bardzo fajna
w tamtym roku dzieć wszystkie słówka pochłaniał na lekcji, potem w domu rowiązywał świczenia (praca domowa była zawsze - na początku połączyć obrazek z zapisem słowa, potem już trzeba było obrazek podpisać, ale słówka były na górze podane jako wzór); w każdym razie dzieć miał możliwość co lekcję powtorzyć słóka;
a tearz zmieniła się pani i jak an razie dzieć nie miał ANI JEDNEJ pracy domowej, w ćwiczeniach też nic jeszcze nie zrobili :Foch:
nie podoba mi się to :Niepewny:

Finia
15-09-10, 09:37
w tamtym roku dzieć wszystkie słówka pochłaniał na lekcji, potem w domu rowiązywał świczenia (praca domowa była zawsze - na początku połączyć obrazek z zapisem słowa, potem już trzeba było obrazek podpisać, ale słówka były na górze podane jako wzór); w każdym razie dzieć miał możliwość co lekcję powtorzyć słóka;
a tearz zmieniła się pani i jak an razie dzieć nie miał ANI JEDNEJ pracy domowej, w ćwiczeniach też nic jeszcze nie zrobili :Foch:
nie podoba mi się to :Niepewny:

u nas angielski to narazie porażka... syn jest zniechęcony, w domu nie potrafi powiedzieć co robili i jak dotąd książka ani ćwiczenia nie były "w akcji"... w przedszkolu chętnie brał udział w zajęciach i zapamietywał sporo słów...rozumiem, że w szkole pracuje się trochę inaczej z dziećmi, ale zaskakuje mnie to, że po innych lekcjach chętnie opowiada co było a tu cisza... nawet nie wiem jak mu pomóc i czy tej pomocy potrzebuje - połowa miesiąca to chyba najwyższy czas, żeby widać było pierwsze efekty nauki:Hmmm...:

vieshack
15-09-10, 10:08
u nas pierwsza choroba i nieobecność :Niepewny:
Finia, moja córka ma niemiecki i jak do tej pory niewiele robili, umie powiedzieć jak ma na imię i że mieszka w PL :Hyhy: Wcześniej poznawali siebie, szkołę, nauka pełną parą dopiero zaczyna ruszać....
Nie oczekiwałabym też wyników po kilku lekcjach języka...

Finia
15-09-10, 10:40
u nas pierwsza choroba i nieobecność :Niepewny:
Finia, moja córka ma niemiecki i jak do tej pory niewiele robili, umie powiedzieć jak ma na imię i że mieszka w PL :Hyhy: Wcześniej poznawali siebie, szkołę, nauka pełną parą dopiero zaczyna ruszać....
Nie oczekiwałabym też wyników po kilku lekcjach języka...

wyników konkretnych nie oczekuję... ale oczekuję, że COŚ się będzie działo... jakieś zadania, kolorowanki, kilka słówek do zapamiętania, a u nas NIC... mam wrażenie, że na lekcjach nie robią nic, albo zwyczajnie syn nie rozumie czego od niego oczekuje nauczyciel... podobne odczucia mają inni rodzice... entuzjazmu też nie widzę u dziecka, a reszta lekcji już idzie pełną parą... bardziej przypuszczałam, że religia będzie go nudziła, a tu okazuje się, że jak dotąd katechetka radzi sobie bardzo dobrze i dociera do dzieci w pozytywny sposób, nawet jakąś piosenkę się nauczyli. mam nadzieję, że i ten angielski za jakiś czas będzie ciekawszy, bo szkoda będzie jak mi się dziecko zniechęci do nauki języków obcych... poczekam jeszcze tydzień i jeśli nic się nie zmieni zacznę sama go uczyć.

Elza29
15-09-10, 11:04
a u nas odwrotnie. polubila angielski bo w przedszkolu nie rozumiala co pani mowi :Hmmm...: Teraz lekcje jej sie podobaja, nie ruszyli z pelna para bo dopiero podreczniki zakupilismy ale napewno sie rozkreci ;) Za to religia jej sie nie podoba. Mowi ze Pani jest niemila i krzyczy bez powodu np. Kamil zapytal czy moze isc siku to pani powiedziala ze nie, na co on ze bardzo mu sie chce na co pani nakrzyczala ze nie i koniec kropka :Hmmm...: I ze mowi do nich czasem dzieciury :Hmmm...: i ze bawili sie w cos i byli podzieleni na grupki i pani kazala stanac w kolkach i na kogos nakrzyczala ze to nie kolko tylko jajo i ze sie ta grupa rozplakala :Hmmm...: Nie wiem na ile jest w tych opowiesciach przesady i nadwrazliwosci mojej Eli a na ile prawdy ale na najblizszym zebraniu zapytam rodzicow czy do nich docieraly jakies sygnaly od dzieci ze katechetka jest niemila. Mojej Eli jeszcze sie nie oberwalo a juz Pani nie lubi :Hmmm...: martwi i dziwi mnie to troche

Qr Chuck
15-09-10, 14:54
Podpowiedzcie jak uczycie dzieci zapisu fonetycznego słówek z języków obcych?

A po co :Niepewny:?
Wg mnie taki zapis potrzebny jest do self-study, a dzieci to chyba na słuch się uczą...

Finia
15-09-10, 17:25
a u nas odwrotnie. polubila angielski bo w przedszkolu nie rozumiala co pani mowi :Hmmm...: Teraz lekcje jej sie podobaja, nie ruszyli z pelna para bo dopiero podreczniki zakupilismy ale napewno sie rozkreci ;) Za to religia jej sie nie podoba. Mowi ze Pani jest niemila i krzyczy bez powodu np. Kamil zapytal czy moze isc siku to pani powiedziala ze nie, na co on ze bardzo mu sie chce na co pani nakrzyczala ze nie i koniec kropka :Hmmm...: I ze mowi do nich czasem dzieciury :Hmmm...: i ze bawili sie w cos i byli podzieleni na grupki i pani kazala stanac w kolkach i na kogos nakrzyczala ze to nie kolko tylko jajo i ze sie ta grupa rozplakala :Hmmm...: Nie wiem na ile jest w tych opowiesciach przesady i nadwrazliwosci mojej Eli a na ile prawdy ale na najblizszym zebraniu zapytam rodzicow czy do nich docieraly jakies sygnaly od dzieci ze katechetka jest niemila. Mojej Eli jeszcze sie nie oberwalo a juz Pani nie lubi :Hmmm...: martwi i dziwi mnie to troche

niefajnie z tą religią :( i nie chodzi tu już o to jaki to "przedmiot" ale urazę do nauki bardzo łatwo w dziecku zaszczepić, a tu jeszcze przecież chodzi o zaufanie dziecka w kwestii wiary... trudniej potem to naprawić... u nas dziś z angielskiego troszkę się ruszyło i nawet coś w podreczniku zrobione...

Nelly.
15-09-10, 18:57
A po co :Niepewny:?
Wg mnie taki zapis potrzebny jest do self-study, a dzieci to chyba na słuch się uczą...

no wlasnie tak siedze i mysle, po co?
i jeszcze nie wymyslilam....
ale jak dzis kolezanka mi powiedziala,ze jej cora uczy sie dialogow na pamiec z angola, to juz mam mdlosci...

EwkaM
15-09-10, 19:46
A po co :Niepewny:?
Wg mnie taki zapis potrzebny jest do self-study, a dzieci to chyba na słuch się uczą...


no wlasnie tak siedze i mysle, po co?
i jeszcze nie wymyslilam....
ale jak dzis kolezanka mi powiedziala,ze jej cora uczy sie dialogow na pamiec z angola, to juz mam mdlosci...
bo jest wymagany na klasówkach :Fiu fiu:

Lea
15-09-10, 20:09
Jeśli jest wymagany, to nadal nie wiem - po co :Niepewny:

Madzia'1409
15-09-10, 20:14
A Kuba dostał dziś info do dzienniczka, że proszą o usprawiedliwienie nieobecności na zajęciach X :Fiu fiu:

no nie zajrzałam tam wczoraj, a pewnie wczoraj pojawiło się, że zajęcia są dziś od 9:45. A ja dziś go do 10 w domu miałam bo wiedziałam, że zaczyna 10:40 :Wstyd:

lilavati
15-09-10, 20:25
A po co :Niepewny:?
Wg mnie taki zapis potrzebny jest do self-study, a dzieci to chyba na słuch się uczą...
Moja gafa - o jednym myślę co innego piszę i głupota mi wyszła - dzieci mają znać pisownię poznanych słówek, zapisu fonetycznego nikt od nich przynajmniej na razie nie wymaga.
U nas w szkole na angielskim jest rozróżnienie - ćwiczenia dla 7 latków (dzieci piszące) i dla 6 latków(dzieci niepiszące) -wydawnictwo ma dwa rodzaje sprawdzianów

Nellka ja w LO czytanki na pamięć musiałam znać:Fiu fiu: kij wie po co

Usprawiedliwianie u nas na SMSa do Wychowawcy - powodu nieobecności nie musimy podawać

EwkaM
15-09-10, 20:28
Moja gafa - o jednym myślę co innego piszę i głupota mi wyszła - dzieci mają znać pisownię poznanych słówek, zapisu fonetycznego nikt od nich przynajmniej na razie nie wymaga.

a ja się za Ciebie tłumaczę
;)

lilavati
15-09-10, 20:34
a ja się za Ciebie tłumaczę
;)
No właśnie doczytałam:Buziaki:
Serio zapis fonetyczny znać muszą? Czy "tylko" pisownia i się moimi wypocinami zasugerowałaś?

EwkaM
15-09-10, 20:46
No właśnie doczytałam:Buziaki:
Serio zapis fonetyczny znać muszą? Czy "tylko" pisownia i się moimi wypocinami zasugerowałaś?
tylko pisowania oczywiście ;)

lilavati
15-09-10, 20:49
tylko pisowania oczywiście ;)
Co nie zmienie afktu, ze nie wiem jak mam dziecko pisowni nauczyć:Niepewny:

O sukcesie Krzysia pamiętam i jestem z Was nieustannie dumna:Hura!:

Usianka
15-09-10, 22:54
bo jest wymagany na klasówkach :Fiu fiu:

w pierwszej klasie? :Niepewny:


skoro obowiazuje nowa podstawa programowa, to oni na razie nie maja prawa znac kompletu literek, a co dopiero łaczyc je w angielskie słówka ;)


Aniast, naprawde uczysz juz starszaka pisowni? Takei jest wymaganie nauczycielki? Po angielskim w 1 klasie w szkole? Ile bylo tych zajęć z angielskiego - 6,7?

EwkaM
16-09-10, 07:11
w pierwszej klasie? :Niepewny:


Usiu, w pierwszej klasie dzieci musiały rozpoznawać graficzny zapis słowa na ocenę A (6); ta część testu była dla chętnych;
na testach wygladało to tak, że miały słówko napisane po angielsku i trzeba było połączyć je z odpowiednim obrazkiem;

konkurs z jęz. angielskiego polegał na tym, że dzieci te słówka z całego roku musiały już znać i je napisać (etap klasowy konkursu obowiązywał wszystkie dzieci)

Elza29
16-09-10, 07:45
Eliza wczoraj miala religie, powiedziala ze pani nadal nie lubi ale bylo troche lepiej bo juz ciagle nie krzyczala. A nie krzyczala bo na kartce narysowala "krzykacza" i jak ktos byl niegrzeczny to zamiast krzyczec przystawiala ta kartke do twarzy. Eliza mi narysowala tego krzykacza, glowa wielkie oczy i otwarta buzia z trzema zebami. Nie wiem co to mialo na celu ale chyba lepsze to od krzykow. Korci mnie zeby sie przyczaic kiedys podczas religii za drzwiami :Wstyd: Kurcze Eliza zaliczyla 3 rozne przedszkola a tam rozne panie i wszystk bylo ok, wszystki lubila no to sobie nie wyobrazam jak ta katechetka musi sie drzec skoro az tak podpadla :Hmmm...:

lilavati
16-09-10, 08:06
w pierwszej klasie? :Niepewny:


skoro obowiazuje nowa podstawa programowa, to oni na razie nie maja prawa znac kompletu literek, a co dopiero łaczyc je w angielskie słówka ;)

Tegoroczne 6 latki w I klasach tak ;) ale juz sie ponoć zmieniło i znowu literki od września wróciły do przedszkoli - legalnie :)


Aniast, naprawde uczysz juz starszaka pisowni? Takei jest wymaganie nauczycielki? Po angielskim w 1 klasie w szkole? Ile bylo tych zajęć z angielskiego - 6,7?Staram się ale nie bardzo wiem jak do tego się zabrać by dziecka nie zniechęcić - chyba skorzystam z konsultacji i porozmawiam z prowadzącą.
Nauczycielka wykazuje zrozumienie dla 6 latków ale proponuje by choć z pisownią kilku z uczonych słówek oswajać (7 latki muszą się uczyć) bo prędzej czy później i tak sie z tym zderzą a wracać do poznanych słów stale nie będą. Po każdej z lekcji mają wklejany do zeszytu "słowniczek" do opanowania - ang-pol

EwkaM
16-09-10, 08:14
Tegoroczne 6 latki w I klasach tak ;) ale juz sie ponoć zmieniło i znowu literki od września wróciły do przedszkoli - legalnie :)
Staram się ale nie bardzo wiem jak do tego się zabrać by dziecka nie zniechęcić - chyba skorzystam z konsultacji i porozmawiam z prowadzącą.
Nauczycielka wykazuje zrozumienie dla 6 latków ale proponuje by choć z pisownią kilku z uczonych słówek oswajać (7 latki muszą się uczyć) bo prędzej czy później i tak sie z tym zderzą a wracać do poznanych słów stale nie będą. Po każdej z lekcji mają wklejany do zeszytu "słowniczek" do opanowania - ang-pol
aniu, czy dobrze rozumiem, ze w Waszej kalsie sa inne książeczki dla 6 i inne dla 7-latków ? macie klasę mieszaną ?

lilavati
16-09-10, 08:21
aniu, czy dobrze rozumiem, ze w Waszej kalsie sa inne książeczki dla 6 i inne dla 7-latków ? macie klasę mieszaną ?
Nie u nas klasa jednolita ale na zebraniu było wyjaśniane że inne wymagania są od 7 a inne od 6 latków bo nie ukrywam, ze dla większości zaskoczeniem było, że pisawnia powinna być przyswajana. Trochę to dla mnie w obecnym roku szkolnym nie zrozumiałe bo dzieci właśnie w tym roku z tą samą podstawą przyszły i miał ten podział od tego roku zniknąć- moze Pani od Angielskiego się pogubiła/zapędziła:Niepewny:. Rok temu podział był uzasadniony bo dzieci po różnych przygotowaniach przyszły.

EwkaM
16-09-10, 08:28
Nie u nas klasa jednolita ale na zebraniu było wyjaśniane że inne wymagania są od 7 a inne od 6 latków bo nie ukrywam, ze dla większości zaskoczeniem było, że pisawnia powinna być przyswajana. Trochę to dla mnie w obecnym roku szkolnym nie zrozumiałe bo dzieci właśnie w tym roku z tą samą podstawą przyszły i miał ten podział od tego roku zniknąć- moze Pani od Angielskiego się pogubiła/zapędziła:Niepewny:. Rok temu podział był uzasadniony bo dzieci po różnych przygotowaniach przyszły.
masz rację, ale nie wierzę, że 7-latki w zerówkach nic poznawały literek

u nas tak jak u Ciebie - klasy 1 z siedmiolatkami mają cwiczenia z ang. z elementami pisania, a klasa sześciolatków - bez elementów pisania;

lilavati
16-09-10, 08:36
masz rację, ale nie wierzę, że 7-latki w zerówkach nic poznawały literek

u nas tak jak u Ciebie - klasy 1 z siedmiolatkami mają cwiczenia z ang. z elementami pisania, a klasa sześciolatków - bez elementów pisania;
Dla mnie ten zakaz pokazywania literek to jakaś kpina, całe szczęście, ze się z tego wycofali
Bez sensu by dzieci w najbardziej chłonnym okresie ograniczać, które złapie tyle jego, które nie złapie jako 5-6 latek zacznie czytać jako 8 - nie wiem w czym problem. Jak któreś jest zdolne i ma chęci to dlaczego go z całkami szybciej nie zapoznać;) no kosmos dla mnie - zastanawiam się czy to nie było na złość Rodzicom którzy na szkołę 6 -latków nie byli jeszcze gotowi:Fiu fiu:

Madzia'1409
16-09-10, 16:31
U nas pierwsza ocena

5+ :Wow!::Wow!::Wow!::Wow!:

z matematyki

chilli
16-09-10, 17:05
U nas pierwsza ocena

5+ :Wow!::Wow!::Wow!::Wow!:

z matematyki

gratulacje!

u nas pierwsza uwaga w dziennczku :Boje się:

aborka
16-09-10, 17:33
moje dziecko siedzi w pierwszej ławce, na przeciw pani , sam :)

tak został wyrózniony ;)

pani powiedziała ze wstaje, łazi po sali, troche jest nadruchliwy ale "jest tak sympatyczny ze można mu przbaczyc

http://lh4.ggpht.com/_zrE0XnHb3MQ/TIU8_UNVRNI/AAAAAAAABMo/4Diptn525e4/s512/DSC00016.JPG

lilavati
16-09-10, 17:44
U nas pierwsza ocena

5+ :Wow!::Wow!::Wow!::Wow!:

z matematyki
:Hura!:

gratulacje!

u nas pierwsza uwaga w dziennczku :Boje się:
:Fiu fiu:


moje dziecko siedzi w pierwszej ławce, na przeciw pani , sam :)

tak został wyrózniony ;)

pani powiedziała ze wstaje, łazi po sali, troche jest nadruchliwy ale "jest tak sympatyczny ze można mu przbaczyc


Fajna fota
U nas dzieci nie mają stałych miejsc(jeszcze), ponadto ławki nie są ustawione tradycyjnie tylko w kształcie litery E

Lea
16-09-10, 18:09
Dziewczyny, nie było i nie ma żadnego zakazu uczenia literek w "zerówkach".
Jak czegoś nie ma w programie, to nie jest to zakazane.
W przeciwnym wypadku ocena szkolna "6" byłaby bzdurą, bo wiedza ponadprogramowa byłaby nielegalna ;)

Pani minister zresztą rozwiała kiedyś te wątpliwości i wprost powiedziała, że wykraczanie poza podstawę w przedszkolach jest legalne (cytowałam tę wypowiedź na forum kilka razy, w tej chwili nie mam już linka).
To tylko niektóre przedszkola siały panikę - do dziś nie rozumiem powodu.

O angielskim czytałam na forum w ubiegłym roku i tego się właśnie spodziewałam, że szybko zacznie się pisanie. Lokalnie w niektórych szkołach tez jest taka praktyka, że najszybciej wymaga się pisania po angielsku.
U nas w szkole na razie nie - książka nietknięta, jutro mieli zacząć, ale pani nie będzie...

kasiex
16-09-10, 18:34
U nas pierwsza ocena

5+ :Wow!::Wow!::Wow!::Wow!:

z matematyki
gratulacje :)

mój młody w piątek przyniósł 6 za szlaczki :)

i zasiadł na laurach chyba ;) bo dziś się okazało, że ma spore zaległości (nie wyrabia się na lekcjach - wolne tempo pracy)
i dziś siedzi nad zeszytem i nadrabia :Hyhy:

gratulacje!

u nas pierwsza uwaga w dziennczku :Boje się:
co zmalowała?
ja pierwszą uwagę przeczytałam już w pierwszy poniedziałek :Boje się:
od tamtej pory na razie looz ;)

chilli
16-09-10, 19:08
co zmalowała?


błysnęła ignorancją na świetlicy :Wstyd:

w ogóle to moje dziecko średnio że tak ujme zmotywowane szkolnie. daja uśmiechy za prace domowe - ona ma w du.pie - po co jej?
daja minusy? - to trudno.

dali uwage - no głośno było to nie słysząła co pani mówi - trudno






:Boje się::Boje się::Boje się::Boje się::Boje się:

Nelly.
16-09-10, 19:19
O angielskim czytałam na forum w ubiegłym roku i tego się właśnie spodziewałam, że szybko zacznie się pisanie. Lokalnie w niektórych szkołach tez jest taka praktyka, że najszybciej wymaga się pisania po angielsku.
U nas w szkole na razie nie - książka nietknięta, jutro mieli zacząć, ale pani nie będzie...

ja juz zapoznalam sie z programem nauczania angielskiego, rozeznalam w ksiazce H......a H. poinformowal pania ze mama uczy angielskiego w gimnazjum, a Pani do niego "a Ciebie uczy?" a H. do niej "mama to mama od nauki mam Pania":Fiu fiu:

kasiex
16-09-10, 19:23
błysnęła ignorancją na świetlicy :Wstyd:

w ogóle to moje dziecko średnio że tak ujme zmotywowane szkolnie. daja uśmiechy za prace domowe - ona ma w du.pie - po co jej?
daja minusy? - to trudno.

dali uwage - no głośno było to nie słysząła co pani mówi - trudno






:Boje się::Boje się::Boje się::Boje się::Boje się:

hmm... mój też ze świetlicy uwagę przyniósł
jakieś wnioski mi się nasuwają ;) :Fiu fiu:

lilavati
16-09-10, 19:26
hmm... mój też ze świetlicy uwagę przyniósł
jakieś wnioski mi się nasuwają ;) :Fiu fiu:
A ja dzisiaj byłam świadkiem jak Pani ze "świetlicy" minusa z poranka(w trakcie zajęć) na słoneczko przerabiała - dzieci na drzwiach klasy tabelke mają

Lea
16-09-10, 19:27
ja juz zapoznalam sie z programem nauczania angielskiego, rozeznalam w ksiazce H......a H. poinformowal pania ze mama uczy angielskiego w gimnazjum, a Pani do niego "a Ciebie uczy?" a H. do niej "mama to mama od nauki mam Pania":Fiu fiu:
O rany, mam nadzieję, że u mnie nie będą oczekiwali, że skoro mama uczy ;) to dziecko już wszystko umie z matematyki ;)

kasiex
16-09-10, 19:27
A ja dzisiaj byłam świadkiem jak Pani ze "świetlicy" minusa z poranka(w trakcie zajęć) na słoneczko przerabiała
burzysz mój wizerunek świetlicy ;)
ale to dobrze chyba :)

lilavati
16-09-10, 19:31
burzysz mój wizerunek świetlicy ;)
ale to dobrze chyba :)
wg mnie dobrze - dziecko rano pobiło kolegę, dostało "-", miało szanse się zrehabilitować i szanse wykorzystało , a uwaga w dzienniczu jedynie zdołuje i niepotrzebnego stresu przyniesie

chilli
16-09-10, 19:36
wg mnie dobrze - dziecko rano pobiło kolegę, dostało "-", miało szanse się zrehabilitować i szanse wykorzystało , a uwaga w dzienniczu jedynie zdołuje i niepotrzebnego stresu przyniesie

moje blysnelo popoludniu - brak szansy na poprawe.
nie wyglada na zestresowane :Fiu fiu:
ani zdolowane :Fiu fiu:

chilli
16-09-10, 19:36
O rany, mam nadzieję, że u mnie nie będą oczekiwali, że skoro mama uczy ;) to dziecko już wszystko umie z matematyki ;)

:Śmiech::Śmiech::Śmiech:


lovli

lilavati
16-09-10, 19:39
moje blysnelo popoludniu - brak szansy na poprawe.
nie wyglada na zestresowane :Fiu fiu:
ani zdolowane :Fiu fiu:
nadal uważam, ze jak nic co wymaga interwencji rodzica powinno zostać między Panią a dzieckiem i Tola powinna miec jutro szanse na poprawę a tak było, mineło...jak widac spłynęło. Kiedyś jedna z nauczycielek mi powiedziała - gdybym skarżyła było by to oznaką mej bezradności - no i chyba sie z nią zgadzam

EwkaM
16-09-10, 19:40
lejecie miód na me serce

moje aż jedną zieloną kropkę przyniosło do tej pory :Niepewny: gaduła straszna :(

kasiex
16-09-10, 19:41
nadal uważam, ze jak nic co wymaga interwencji rodzica powinno zostać między Panią a dzieckiem i Tola powinna miec jutro szanse na poprawę a tak było, mineło...jak widac spłynęło. Kiedyś jedna z nauczycielek mi powiedziała - gdybym skarżyła było by to oznaką mej bezradności - no i chyba sie z nią zgadzam
no dokładnie
a Kuba tą uwagę to dla przykładu dostał :Fiu fiu:
porażka

smoki
17-09-10, 12:52
gratulacje!

u nas pierwsza uwaga w dziennczku :Boje się:

Za co?

stokrotka22
17-09-10, 13:35
u nas od poczatku roku 3 minusy za gadania i 2 plusy
od trzech dni ani + ani - ;)

Madzia'1409
18-09-10, 06:53
Mam już pełnoprawnego pierwszaka (po ślubowaniu i pasowaniu) :Hura!:

chilli
18-09-10, 10:07
Za co?

za głuchote ofkors.

dodam, ze uwaga zawiera w sobie błąd :Fiu fiu:

kasiex
18-09-10, 10:39
za głuchote ofkors.

dodam, ze uwaga zawiera w sobie błąd :Fiu fiu:
hehe jaki?

vieshack
18-09-10, 12:06
Nina już dwa razy została rozsadzona z koleżanką za gadanie
nie przejęła się specjalnie, ona ma dosyć luzackie podejście do szkoły :Niepewny:

Usianka
18-09-10, 12:08
dodam, ze uwaga zawiera w sobie błąd :Fiu fiu:

oszzzzzzz..........

smoki
18-09-10, 17:09
za głuchote ofkors.

dodam, ze uwaga zawiera w sobie błąd :Fiu fiu:

:Cwaniak::Cwaniak::Cwaniak:

Zachowałabym dla potomnych.

lilavati
18-09-10, 20:04
za głuchote ofkors.

dodam, ze uwaga zawiera w sobie błąd :Fiu fiu:
Ja kiedys w dyktandzie miałam poprawione na błędną pisownię - ojciec mój wychwycił

monik2222
19-09-10, 09:10
U nas jeszcze uwag nikt nie ma, Pani sobie świetnie radzi, ma ponad 20 lat doświadczenia, dzieci jej słuchają, a jednocześnie bardzo lubią , na zajęciach jest idealna cisza. Tylko klasa jest mała, więc jest łatwiej.

stokrotka22
19-09-10, 09:14
tfu tfu u nas lepiej-od tyg nie mam minusa
wiec mam nadzieje,ze tak zostanie
a dzieci w klasie 30

ewela*
19-09-10, 16:15
Witam, moja Julka 7lat też od września poszła do szkoły. Szła tam z ogromnym żalem w sercu, bo tak pokochała przedszkole, że na tle stresowym (że musi się rozstać z nim) zaczęła na koniec czerwca podsikiwać łóżko, na szczęście minęło.

Pierwszy dzień był dla niej też stresujący no bo nie wiedziała czego się spodziewać, pierwszy raz była w tak dużym budynku. Dzieci miały niesamowite oczy (jak pięciozłotówki) kiedy usłyszały 2 września pierwszy dzwonek o ósmej.

Pisałyście o jedzeniu;
faktycznie dawałam na początku za mało, picia też więc trzeba było zwiększyć rację żywnościową dziecku, nawet marchewkę na przekąskę woła bo Pani za to chwali a za słodkości to już nie :)
Stołówka jej też pasuje i nawet zjada (przynajmniej tak mówi). Raz była grzybowa to poszła do kuchni zapytać z jakich to grzybów bo teraz w telewizji o tych wątrobach tyle mówią (chodziło jej o te zatrucia) i nie była pewna czy jeść :)

Co do religii;
nie podoba mi się, że religia jest dwa razy w tygodniu, książki dwie (książka i karty pracy, makieta kościoła też - razem 44zł grrrrrr) do tego zeszyt. Prac domowych na razie nie ma, chyba żeby nie zdążyła na lekcji coś narysować. Religia zostaje w szkole więc tego nie widzę.
Wody święcić nie muszę i dziecka przed każdym wyjściem też, przynajmniej nic nam jeszcze nie mówiła. Ja też jestem uczulona na te sprawy i wkurza mnie ta wpływowość osoby uczącej religii na dzieci.

Książki i prace domowe;
wydawnictwo MAC, więc dwa semestry po pięć książek, pięć domowniczków, jedne wycinanki, jedna czytanka, dodatkowo ćwiczenia w pisaniu i rysowaniu.
Do domu przynosi tylko książkę i domowniczek. Prace domowe są jak to pani na zebraniu powiedziała zadawane ustawowo czyli wolno zadać 4 w tygodniu, na weekend już nie zadaje.

Uwagi i inne;
u nas w klasie jest dwójka dzieci, które zbierają uwagi od pierwszego dnia, chłopcy wyjątkowo nadpobudliwi i z relacji mojej córki wyjątkowe łobuziaki.

Dzienniczki mamy uzupełnione o dane rodziców wraz z adresem i numerami telefonów.

Skala ocen raczej nie istnieje, dzieci są oceniane słoneczkami, słoneczkami z chmurką lub samymi chmurkami.

Świetlica to rewelacja dla mojej młodej, jest zachwycona i zawsze ma żal że za wcześnie tata po nią przyjeżdża (ok. 15.30)

Dzieci w klasie dużo 27 w tym 5 z rocznika 2004 - w innej szkole gdzie znajoma prowadza jest tylko 16 osób.

A i wszystkie lekcje mamy cały tydzień od ósmej.

Lea
20-09-10, 17:03
Ewela, mamy chyba identyczne podręczniki do wszystkiego :)

Akcja z zupą grzybową rewelacyjna :Hura!:

A u nas podobno najbardziej niegrzeczne są dziewczynki ;)

ewela*
20-09-10, 17:38
Zapomniałam napisać, że mamy jeszcze książki do angielskiego (książka i ćwiczenia) oraz książkę do informatyki. Jedne i drugie pozostają w szkole.

Elza29
20-09-10, 20:35
Ale mnie dzis corki + (tzn moglo byz lepiej) rozsmieszyl :Śmiech: Pare dni temu gdy przyszla ze szkoly zamknela sie w pokoju i myslalam ze sie bawi a ona po chwili przyniosla mi pokazac rozwiazane zadanie domowe. Wszystko dobrze wedlug polecenia zrobila(SAMA SOBIE PRZECZYTALA CO TRZEBA ZROBIC) zaniosla do szkoly i dzis pani sprawdzala i dala jej plusa bo mogla lepiej pokolorowac :Śmiech:

ewela*
20-09-10, 20:56
Ale mnie dzis corki + (tzn moglo byz lepiej) rozsmieszyl :Śmiech: Pare dni temu gdy przyszla ze szkoly zamknela sie w pokoju i myslalam ze sie bawi a ona po chwili przyniosla mi pokazac rozwiazane zadanie domowe. Wszystko dobrze wedlug polecenia zrobila(SAMA SOBIE PRZECZYTALA CO TRZEBA ZROBIC) zaniosla do szkoly i dzis pani sprawdzala i dala jej plusa bo mogla lepiej pokolorowac :Śmiech:

jaka zdolniacha :Kciuki:

mnie bawią te prace domowe, bo nasze dzieci liczą do 100 i więcej, czytają, niektóre piszą a w pracy domowej dzisiaj było liczenie do 5ciu:Strach:

Elza29
20-09-10, 21:25
jaka zdolniacha :Kciuki:

mnie bawią te prace domowe, bo nasze dzieci liczą do 100 i więcej, czytają, niektóre piszą a w pracy domowej dzisiaj było liczenie do 5ciu:Strach:


no masakra jakas, troche pojechali z tymi kreskami i kolorowankami i liczeniem do 5 :Boje się: z tych samych podrecznikow korzystamy ewela :Śmiech:

Lea
20-09-10, 21:39
My jeszcze nie liczymy ;) :Hyhy:
(tzn. w szkole ;) )

Lea
21-09-10, 19:55
Nie pamiętam, gdzie pisałyśmy o zaległych bilansach 6-latka ;)
chyba tutaj?

U nas nie jest wymagany, w szkole będą te badania (chodzi o sprawy typu: mierzenie, ważenie, słuch, ciśnienie itd.?)

vieshack
21-09-10, 19:57
Nie pamiętam, gdzie pisałyśmy o zaległych bilansach 6-latka ;)
chyba tutaj?

U nas nie jest wymagany, w szkole będą te badania (chodzi o sprawy typu: mierzenie, ważenie, słuch, ciśnienie itd.?)

u nas też nie wymagają, badania już były u pielęgniarki szkolnej
ufff bo ostatnim zaliczonym przez nas bilansem był bilans dwulatka ;)

kotagus
21-09-10, 20:05
Czy to normalne, że do przeglądu "higienicznego" dziecka nikt nie prosił mnie o zgodę? Najpierw była obejrzana grupa zerówkowa Marty (włoski i kolana i przedramiona - domyślam się , że szukali świerzba (?)), dwa dni później klasy pierwsze. Czy to normalna procedura? Nie to, żebym się nie zgodziła, ale WOLĘ wiedzieć kto i kiedy będzie coś z moim dzieckiem robił.

Lea
21-09-10, 20:06
u nas też nie wymagają, badania już były u pielęgniarki szkolnej
ufff bo ostatnim zaliczonym przez nas bilansem był bilans dwulatka ;)
U nas tez coś koło tego ;)

lilavati
21-09-10, 20:09
Czy to normalne, że do przeglądu "higienicznego" dziecka nikt nie prosił mnie o zgodę? Najpierw była obejrzana grupa zerówkowa Marty (włoski i kolana i przedramiona - domyślam się , że szukali świerzba (?)), dwa dni później klasy pierwsze. Czy to normalna procedura? Nie to, żebym się nie zgodziła, ale WOLĘ wiedzieć kto i kiedy będzie coś z moim dzieckiem robił.
U nas w przedszkolu kilka dni temu musiałam wyrazić zgodę - tu dyrekcja specjalnie na zlecenie zatrudnia pielęgniarkę

Bilansu u nas też nie trzeba - dzieci będą poddane pomiarom przez szkolną pielęgniarkę i tu chyba o zgode prosić nie będą:Niepewny:

Lea
21-09-10, 20:10
Czy to normalne, że do przeglądu "higienicznego" dziecka nikt nie prosił mnie o zgodę? Najpierw była obejrzana grupa zerówkowa Marty (włoski i kolana i przedramiona - domyślam się , że szukali świerzba (?)), dwa dni później klasy pierwsze. Czy to normalna procedura? Nie to, żebym się nie zgodziła, ale WOLĘ wiedzieć kto i kiedy będzie coś z moim dzieckiem robił.
Moja pielęgniarka szkolna twierdzi, że nie ma prawa dokonywać takich badań.
Ważenie itd. - tak, sprawdzanie np. włosów, czystości - nie.
Ale to jej słowa, nie wiem, czy jest jakiś przepis.

chilli
21-09-10, 20:12
Czy to normalne, że do przeglądu "higienicznego" dziecka nikt nie prosił mnie o zgodę? Najpierw była obejrzana grupa zerówkowa Marty (włoski i kolana i przedramiona - domyślam się , że szukali świerzba (?)), dwa dni później klasy pierwsze. Czy to normalna procedura? Nie to, żebym się nie zgodziła, ale WOLĘ wiedzieć kto i kiedy będzie coś z moim dzieckiem robił.

u mnie trzeba wyrazic zgode na przeprowadzenie badania bez obecnosci rodzica.

kotagus
21-09-10, 20:17
u mnie trzeba wyrazic zgode na przeprowadzenie badania bez obecnosci rodzica.

Znaczy, że mogę kogoś sobie iść opieprzyć? :D

corel
21-09-10, 20:31
Zarówno w szkole jak i przedszkolu na takie czynnosci musze wyrazić zgode,
pozdrawiam.

chilli
21-09-10, 20:39
Znaczy, że mogę kogoś sobie iść opieprzyć? :D

a kto byl na zebraniu?
ty czy malzonek?

Figa
21-09-10, 21:28
u mnie trzeba wyrazic zgode na przeprowadzenie badania bez obecnosci rodzica.
Ja tez podpisywałam.

A ja byłam na takim jednym zebraniu w szkole.
I stwierdzam kategorycznie, że w p-lu mieliśmy megarozsądnych rodziców.
Teraz przyszła prawdziwa szkoła życia :Stres:

Elza29
21-09-10, 21:36
ja tez podpisywalam zgode

ewela*
21-09-10, 22:47
i ja też podpisywałam

stokrotka22
22-09-10, 06:11
ja rowniez podpisywałam zgode na zebraniu

smoki
22-09-10, 06:57
Czy to normalne, że do przeglądu "higienicznego" dziecka nikt nie prosił mnie o zgodę? Najpierw była obejrzana grupa zerówkowa Marty (włoski i kolana i przedramiona - domyślam się , że szukali świerzba (?)), dwa dni później klasy pierwsze. Czy to normalna procedura? Nie to, żebym się nie zgodziła, ale WOLĘ wiedzieć kto i kiedy będzie coś z moim dzieckiem robił.

Ja podpisywałam zgodę.

kotagus
22-09-10, 07:46
a kto byl na zebraniu?
ty czy malzonek?

No ja :Niepewny: ale nic do podpisu nie dali. Tzn. dali tylko akcje "mleko i owoce".
No chyba, że to była transakcja wiązana dopisana drobnym drukiem :D Dopytam.

Nelly.
22-09-10, 11:59
pielegniraka nie ma prawa dotykac dziecka czyli sprawdzac uszu, wlosow itd. generalnie sprawdzanie uszu , wlosow i czystosci paznokci ktore pamietam z podstawowki zostalo prawnie zabrnione.
Pielegniarka moze jedynie mierzyc, wazyc i sprawdzac wzrok.
reszte lekarz rodzinny.

Nelly.
22-09-10, 12:01
Mlody dostal pierwsza uwage.
"H. posmarowal krzeslo klejem":Niepewny:
najpierw kolega mu posmarowal, potem kolega chcial tez miec posmarowane....naszczescie zuzyli nie H. klej:Śmiech:
Dziec zostal poinformowany,ze druga uwaga zakaz tv przez dwa dni, uwaga 3 zakaz zabawy i budowania z lego przez 2 dni-i tu sie dziecko zalamalo:Fiu fiu:

chilli
22-09-10, 16:27
No ja :Niepewny: ale nic do podpisu nie dali..

a ankieta pielegniarki?
o uczuleniach, lekach i pozwolenie na podawanie lekow i jakich oraz wyrazenie zgody na badanie ?

ewela*
22-09-10, 16:29
a ankieta pielegniarki?
o uczuleniach, lekach i pozwolenie na podawanie lekow i jakich oraz wyrazenie zgody na badanie ?

my taką dostaliśmy, córka przyniosła do wypełnienia i podpisu w książce.

ewela*
22-09-10, 16:32
Ja tez podpisywałam.

A ja byłam na takim jednym zebraniu w szkole.
I stwierdzam kategorycznie, że w p-lu mieliśmy megarozsądnych rodziców.
Teraz przyszła prawdziwa szkoła życia :Stres:

o tak Ci rodzice z przedszkola i u nas byli fajniejsi. Pocieszające jest to że na 27dzieciaków, 7mioro właśnie z jednej grupy. Niektórzy nowi rodzice na zebraniu pokazali normalnie przerost formy nad treścią - wyścig szczurów dotarł w progi pierwszej klasy - masakra. Zrobię wszystko by nie brać w nim udziału.

Finia
22-09-10, 17:07
U nas w przedszkolu kilka dni temu musiałam wyrazić zgodę - tu dyrekcja specjalnie na zlecenie zatrudnia pielęgniarkę

Bilansu u nas też nie trzeba - dzieci będą poddane pomiarom przez szkolną pielęgniarkę i tu chyba o zgode prosić nie będą:Niepewny:

pomiarom tak, ale pewnie dostaniecie skierowanie do lekarza na badanie bilansowe... u nas tak tłumaczyła pielęgniarka na zebraniu..no może skierowanie to złe słowo...ale z tego co zrozumiałam druczek do wypełnienia przez pediatrę powinniśmy otrzymać po tym jak pielęgniarka porobi wstępne pomiary

Lea
22-09-10, 17:23
pomiarom tak, ale pewnie dostaniecie skierowanie do lekarza na badanie bilansowe... u nas tak tłumaczyła pielęgniarka na zebraniu..no może skierowanie to złe słowo...ale z tego co zrozumiałam druczek do wypełnienia przez pediatrę powinniśmy otrzymać po tym jak pielęgniarka porobi wstępne pomiary
A co poza pomiarami jest w badaniu bilansowym?
U nas chyba będzie to dość dokładne, z ciśnieniem, wzrokiem, słuchem - co jeszcze miałby lekarz sprawdzać?

Lea
22-09-10, 17:24
No ja :Niepewny: ale nic do podpisu nie dali. Tzn. dali tylko akcje "mleko i owoce".
No chyba, że to była transakcja wiązana dopisana drobnym drukiem :D Dopytam.
Do każdego jabłuszka badanie skóry gratis ;) :Hyhy:

Lea
22-09-10, 17:24
Mlody dostal pierwsza uwage.
"H. posmarowal krzeslo klejem":Niepewny:
najpierw kolega mu posmarowal, potem kolega chcial tez miec posmarowane....naszczescie zuzyli nie H. klej:Śmiech:

:Wow!:

aborka
22-09-10, 17:28
ja jestem po zebraniu..... jak pani czytała opisy ocen i wymagania na daną ocene to uznałam ze moej dziecko sie mieści w c :Fiu fiu:

normalnie na kolenją wywiadówke bede iśc ze stresem...

Co mnie zaciekawiło - Pani powiedziała zeby dzieci nosiy czytanki. Bo jak skończą zajęcia to czytaja - te co potrafią to same a te co nie potrafia to pani im czyta... Pytałam Bartka ile dzieci nie umie czytać... potrafił wymienić dwoje.... Więc ja sie pytam jaki sens ma ta naow podstawa programowa... jak ponad połowa dzieci i tak juz litery zna to czemu oni je ograniczali w zrówce... ?

lilavati
22-09-10, 17:50
ja jestem po zebraniu..... jak pani czytała opisy ocen i wymagania na daną ocene to uznałam ze moej dziecko sie mieści w c :Fiu fiu:

normalnie na kolenją wywiadówke bede iśc ze stresem...

Co mnie zaciekawiło - Pani powiedziała zeby dzieci nosiy czytanki. Bo jak skończą zajęcia to czytaja - te co potrafią to same a te co nie potrafia to pani im czyta... Pytałam Bartka ile dzieci nie umie czytać... potrafił wymienić dwoje.... Więc ja sie pytam jaki sens ma ta naow podstawa programowa... jak ponad połowa dzieci i tak juz litery zna to czemu oni je ograniczali w zrówce... ?
Aborko obniżyli bo wedle założenia do pierwszej klasy będą chodziły dzieci rok młodsze - pomyśl co potrafił Twój syn/ jego koledzy rok temu

aborka
22-09-10, 17:55
no tak... ale ten rok posredni jest stratny...bo będą równac do słabszych

Lea
22-09-10, 18:00
U nas podobnie, niby czytania nie ma, a dzieci mają np. coś zanotować (jeden - dwa wyrazy), podpisują się (np. na religii w kartach pracy są miejsca na wpisywanie pojedynczych słów), itd.

Wierzę jednak, że nie samym czytaniem kształcenie dziecka stoi.
Rzeczywiście jeśli chodzi o czytanie, a przede wszystkim o matematykę - nowa podstawa jest okrojona. Ale w zakresie niektórych umiejętności widzę w podstawie sprawy brzmiące poważnie ;)

lilavati
22-09-10, 18:02
no tak... ale ten rok posredni jest stratny...bo będą równac do słabszych
To prawda
Ale lata przejściowe powstały na wyraźne protesty rodziców
Cały czas uświadamiają - materiał jest dla 6 a nie 7 latków i namawiają by 6 -latki do szkół słać.
Ja przynajmniej te lata przejściowe rozumiem tak - zrobiliśmy szkołę dla dzieci od lat 6, część rodziców odczuwało że ich dzieci nie były na to od początku edukacji przygotowywane, były protesty i zgrzyty, dla tych co nie czuli, ze ich dzieci sa gotowe pozwolono tym dzieciom wystartować rok później

chilli
22-09-10, 20:04
no tak... ale ten rok posredni jest stratny...bo będą równac do słabszych

ale mógł iśc w zeszłym roku do 1 klasy?
z ta właśnie podstawą programowa?

chilli
22-09-10, 20:10
To prawda
Ale lata przejściowe powstały na wyraźne protesty rodziców
Cały czas uświadamiają - materiał jest dla 6 a nie 7 latków i namawiają by 6 -latki do szkół słać.
Ja przynajmniej te lata przejściowe rozumiem tak - zrobiliśmy szkołę dla dzieci od lat 6, część rodziców odczuwało że ich dzieci nie były na to od początku edukacji przygotowywane, były protesty i zgrzyty, dla tych co nie czuli, ze ich dzieci sa gotowe pozwolono tym dzieciom wystartować rok później

o to właśnie chciałam ale mi zmęczenie nie pozwala.

aborka
22-09-10, 20:35
ale mógł iśc w zeszłym roku do 1 klasy?
z ta właśnie podstawą programowa?

on sie nie nadawał. jest z konca grudnia. jakby sie urodził w terminie to by był styczniowy (3 tyg przed terminem). więc w zasadzei to ja uwazam ze on i tak poszedł wczesniej :). Chodzi mi o to ze program jest nienauturalnie ułozony skoro 80% dzieci juz jakos czyta i zna literki...

lilavati
22-09-10, 20:40
on sie nie nadawał. jest z konca grudnia. jakby sie urodził w terminie to by był styczniowy (3 tyg przed terminem). więc w zasadzei to ja uwazam ze on i tak poszedł wczesniej :). Chodzi mi o to ze program jest nienauturalnie ułozony skoro 80% dzieci juz jakos czyta i zna literki...
Aborko mam syna w jednolitej klasie 6 latków, tutaj statystyki sa zupełnie inne
Na zebraniu Pani stwierdziła, ze tak naprawdę czyta 4 dzieci, w tym jedno super, reszta coś tam składa - myślę, ze na umiejętności dzieci 6 letnich powinno się teraz patrzeć a nie na 7 latków które poszły z rocznym przetrzymaniem

aborka
22-09-10, 20:45
Aborko mam syna w jednolitej klasie 6 latków, tutaj statystyki sa zupełnie inne
Na zebraniu Pani stwierdziła, ze tak naprawdę czyta 4 dzieci, w tym jedno super, reszta coś tam składa - myślę, ze na umiejętności dzieci 6 letnich powinno się teraz patrzeć a nie na 7 latków które poszły z rocznym przetrzymaniem

u nas większość 7 latków.. moje jakby w rozkroku ;). Moja wiedza z tego co on mówi, ile w tym prawdy to nie wiem... Ja nie uwazam zebym dziecko w jakikolwiek sposób przetrzymała. On rok temu by zadnego testu gotowości nie przeszedł i bardzo bym go skrzywdziła posyłając rok temu. Teraz jest jeszcze dziecinny. pewnie jakby sie urodził w styczniu to by jeszcze chodził do zerówki przedszkolnej (bo jego przedszkole ma wysoki poziom, duzo zajęć i lepsze warunki niż świetlica)..
Ale nadal uwazam ze równanie do 6 latków, na złość rodzicom 7 latków jest nie fer. No ale mam nadzieje ze dodatkowe powterzanie czytania mojemu nie zaszkodzi. :). Ale co z tymi co czytaja juz płynnie... będą czekać az sie tamte nauczą, iść wlasnym programem...

chilli
22-09-10, 20:45
Chodzi mi o to ze program jest nienauturalnie ułozony skoro 80% dzieci juz jakos czyta i zna literki...

7-mio letnich tak?
Wiktoria chodzi do klasy sześciolatków i czytają chyba 4 sztuki - reszta tyle o ile. A podstawowa programowa jest dla dzieci szescioletnich właśnie - to zakłada reforma.

edit. mamy jedną siedmiolatke - obcokrajowa - uczy sie niemal od zera polskiego.

chilli
22-09-10, 20:49
Ale nadal uwazam ze równanie do 6 latków, na złość rodzicom 7 latków jest nie fer.

ale jakie rownanie?
rodzice dzieci siedmioletnich rok temu podjeli samodzielnie decyzje, o nie poslaniu dziecka szescioletniego do 1 klasy i dobrowolnie zrezygnowali z roku programu nauczania na rzecz dojrzewania w zerówce.

Ja tu w kółko czytalam o tym ze lepiej a byc najlepszym w grupie wsrod mlodszych niz przecietniakiem ze starszymi - a tymczasem Ty narzekasz ze jest najlepszy i sie nudzi?

edit: jakie na złośc?

lilavati
22-09-10, 20:52
u nas większość 7 latków.. moje jakby w rozkroku ;). Moja wiedza z tego co on mówi, ile w tym prawdy to nie wiem... Ja nie uwazam zebym dziecko w jakikolwiek sposób przetrzymała. On rok temu by zadnego testu gotowości nie przeszedł i bardzo bym go skrzywdziła posyłając rok temu. Teraz jest jeszcze dziecinny. pewnie jakby sie urodził w styczniu to by jeszcze chodził do zerówki przedszkolnej (bo jego przedszkole ma wysoki poziom, duzo zajęć i lepsze warunki niż świetlica)..
Ale nadal uwazam ze równanie do 6 latków, na złość rodzicom 7 latków jest nie fer. No ale mam nadzieje ze dodatkowe powterzanie czytania mojemu nie zaszkodzi. :). Ale co z tymi co czytaja juz płynnie... będą czekać az sie tamte nauczą, iść wlasnym programem...
Ja trochę nie rozumiem
Uznałaś , że wolisz dziecko z jakiś powodów przetrzymać - tym samym zgodziłaś się by w wieku 7 lat przerabiał materiał dla 6-latków, teraz widzisz, ze dla 7 latka ten materiał jest nieodpowiedni i chcesz by podniesiono go do dzieci starszych. Jak tak zrobią znowu się okaże że dzieci grudniowe są niemal rok młodsze od swoich styczniowych rówieśników i sobie z programem o rok wyżej nie poradzą tak jak sobie niby rok szybciej w szkole miał nie radzić
A ze dzieciak - niech jak najdłużej jest dzieciakiem, mój też dzieciak co nie zmienia faktu, ze dzieciaki nie mogą się czegoś tam uczyć , czy to w szkole czy w domu, czy na placu zabaw

aborka
22-09-10, 20:56
7-mio letnich tak?
Wiktoria chodzi do klasy sześciolatków i czytają chyba 4 sztuki - reszta tyle o ile. A podstawowa programowa jest dla dzieci szescioletnich właśnie - to zakłada reforma.

edit. mamy jedną siedmiolatke - obcokrajowa - uczy sie niemal od zera polskiego.

no własnie o tym mówie. ze nasze dzieci są niejako pokrzywdzone bo sie uczą podstawą dla młodszego rocznika. i bedą równać do młodszych. Jakbym go posłała rok temu (hipotetycznie) to by szedł z większościa dzieci starszych (bo mało osób zdecydowło sie posłac dzieic wczesniej) Bylby 2 lata młodszy od niektórych w klasie i bez edukacji zerówkowej. taka opcja wcale nie wchodziła w rachube.
Teraz jest po zerówce, i tak mlodszy od ponadd połowy klasy. moze powinnam sie cieszyć ze będzie miał łatwiej. Ale ta sam podstawa dla klasy gdzie czyta 4 dzieci i dla takie gdzie 4 nie czyta... Zresztą u was są klasy 6 latków, z zabawkami i świetlicą i 3 posiłkami (to do Ania st). u nas normalna szkoła, ławki, klasy mieszane (6 i 7). ganianie po całej szkole i sklepik i wolna amerykanka. Szkoła nie dla maluchów......

Usianka
22-09-10, 20:58
Aborka, a moze po prostu Bartek jest w tym kierunku uzdolniony, duzo bawil sie literkami, przez co wiecej sie nauczył? Masz ogląd na sytuacje w rownoleglych klasach?
Ja poszlam do szkoly rok wczesniej - czytalam i liczylam lepiej niz moje kolezanki i koledzy z klasy. Na bardzo starej podstawie programowej ;) Wiedza Emilki rowniez predysponowala ją do pojscia do szkoly jako 6-latka, tyle ze ona listopadowa, wiec tych 6 lat formalnie by nie miala. Nie chcialam. Nie narzekamy, ona rowniez. Bez przesady, nie sądzę by sie uwsteczniła.... nabyla w tym czasie inne umiejetnosci i mysle, ze bez nich nie odnalazlaby sie tak fajnie w szkole. Ten ostatni rok w p-lu zmienil ją emocjonalnie.

Szczerze mowiac rowniez nie rozumiem narzekania :Niepewny:

Usianka
22-09-10, 21:01
Teraz jest po zerówce, i tak mlodszy od ponadd połowy klasy. moze powinnam sie cieszyć ze będzie miał łatwiej. Ale ta sam podstawa dla klasy gdzie czyta 4 dzieci i dla takie gdzie 4 nie czyta... Zresztą u was są klasy 6 latków, z zabawkami i świetlicą i 3 posiłkami (to do Ania st). u nas normalna szkoła, ławki, klasy mieszane (6 i 7). ganianie po całej szkole i sklepik i wolna amerykanka. Szkoła nie dla maluchów......

Przepraszam, a jak bylo 30 lat temu? To są sprawy BARDZO indywidualne. Chocbys nie wiem jak sie starala nie zrobisz podstawy pasującej wszystkim - zawsze ktos odstaje w jedna lub drugą strone.
Zawsze mozesz sama podsunac dziecku cos trudniejszego i z nim popracowac.

chilli
22-09-10, 21:06
Zresztą u was są klasy 6 latków, z zabawkami i świetlicą i 3 posiłkami (to do Ania st)

u mnie tez. w zeszlym roku tez byla juz klasa dla szesciolatkow - na podstawie rozmowy z wychowaca tej klasy (i obejrzeniu zeszytow dzieci) podjelam decyzje o poslaniu do pierwszej klasy w wieku lat 6.
ta klasa byla niemal na sile zmontowana - bo wiekszosc rodzicow byla na nie - ale nikt dziecka nie zabral - zaczynali jako 13-to osobowa - po miesiacu bylo 20 sztuk czyli komplet. A zerowke macie w szkole? jak sobie radzi?

I rozumiem, strach przed nieznanym - ale nie pojmuje strachu przed dobrowolnie nierozpoznanym. Nagminnie rok temu wszyscy krzyczeli ze kible sa duze - nikt sie nie zainteresowal zawartoscia ksiazki.

lilavati
22-09-10, 21:07
no własnie o tym mówie. ze nasze dzieci są niejako pokrzywdzone bo sie uczą podstawą dla młodszego rocznika. i bedą równać do młodszych. Jakbym go posłała rok temu (hipotetycznie) to by szedł z większościa dzieci starszych (bo mało osób zdecydowło sie posłac dzieic wczesniej) Bylby 2 lata młodszy od niektórych w klasie i bez edukacji zerówkowej. taka opcja wcale nie wchodziła w rachube.
Teraz jest po zerówce, i tak mlodszy od ponadd połowy klasy. moze powinnam sie cieszyć ze będzie miał łatwiej. Ale ta sam podstawa dla klasy gdzie czyta 4 dzieci i dla takie gdzie 4 nie czyta... Zresztą u was są klasy 6 latków, z zabawkami i świetlicą i 3 posiłkami (to do Ania st). u nas normalna szkoła, ławki, klasy mieszane (6 i 7). ganianie po całej szkole i sklepik i wolna amerykanka. Szkoła nie dla maluchów......
Ale co to jest edukacja zerówkowa?
Teraz jest przygotowanie przedszkolne które jest realizowane w grupach 5 latków w przedszkolach. Takie przygotowanie już zdaje się dwa roczniki przeszły.
Pokrzywdzony moim zdaniem może być rocznik 2002 ze starą podstawą bardzo podobną do obecnej pierwszej klasy, dlatego rok temu 7 latki ciągnęły początki z innych książek bo jak w klasie spotkały się 6 i 7 latki były one po innej podstawie a bedzie równanie tu rzeczywiście 2002 z 2003(tymi co poszli jako 6 latki). Teraz nawet w klasach mieszanych podstawa jest ta sama - fakt część nauczycieli 6 latków w "zerówkach" wprowadza dodatki by dzieci nie zanudzić na śmierć - wiadomo dzieci starsze same z siebie różne umiejętności zdobywają - ale to była tylko dobra wola, to rodzic decydował idzie dziecko dalej albo jeszcze raz ciągniemy to samo

Moje dziecko nie ma 3 posiłków a szkoda - bardzo by mi to odpowiadało - uważam, ze fajna inicjatywa nie tylko dla 6 czy 7 latków ale i dzieci starszych

I bez sensu tak stale podkreślać , ze dziecko grudniowe
W klasie miałam koleżankę z 1 stycznia i kolege z 31 grudnia oboje równie świetni choć dzielił ich rok, tak wyszło tzreba się dostosować a nie stale męczyc jestem młodszy tratatata - moje dziecko w grupie przedszkolnej z dziećmi 21 miesięcy starszymi i daje sobie rade tak jak potrafi.

Jak dziecko takie znudzone może warto rozważyć przeskok jednej klasy?

aborka
22-09-10, 21:13
Ja trochę nie rozumiem
Uznałaś , że wolisz dziecko z jakiś powodów przetrzymać - tym samym zgodziłaś się by w wieku 7 lat przerabiał materiał dla 6-latków, teraz widzisz, ze dla 7 latka ten materiał jest nieodpowiedni i chcesz by podniesiono go do dzieci starszych. Jak tak zrobią znowu się okaże że dzieci grudniowe są niemal rok młodsze od swoich styczniowych rówieśników i sobie z programem o rok wyżej nie poradzą tak jak sobie niby rok szybciej w szkole miał nie radzić
A ze dzieciak - niech jak najdłużej jest dzieciakiem, mój też dzieciak co nie zmienia faktu, ze dzieciaki nie mogą się czegoś tam uczyć , czy to w szkole czy w domu, czy na placu zabaw

ja go nie przetrzymałam dłuzej. on idzie ze swoim rocznikiem. planowo, tak jak zaczynał edukacje przedszkolną. Program przejsciowy miał dotyczyć dzieci z poczatku roku. Rok temu nasza szkoła kompletnie nieprzystosowana dla dzieci a dziecko nie przystosowane psychicznie do szkoły. zresztą w klasie jest kilkoro młodszych dzieci, większość 7 latków. Według mnie powinni posyłać do szkoły rodzice tych dzieci którzy uznaja ze dziecko poradzi sobie z programem pierwszej klasy i wsród dzieci starszych. A nie zmieniać w całym kraju wszystkim 7 latkom program bo w klasie jest 4 młodszych dzieci.
Ja nie decydowałam sie postłać Bartka wczesniej bo po grupie 5 latków słyszałam same narzekania, ze sie nie słucha, ze nadpobudliwy itd. Do tego nasze przedszkole świetne. I trafiła sie super nauczycielka w zerówce, która nagle odktyła ze moje dziecko to zdolny chłopiec. Nawet go jakoś opanowała co sie nie udało paniom przez ileś tam lat. No i ona szła "własną" postawa programową....;).. I po tym roku zerówki spokojnie posłamam dzieko, gotowe do tego aby poszło do szkoły...... A on teraz w szkole ma policzyć 5 piesków na obrazku.... I nikt mnie nie przekona ze zrobiłam żle ze posłałam go o czasie a nie rok wczesniej. Za to stanowczo program nie jest dostosowany do 7 latków. a pownienie byc skoro 7 latki moga chodzić do pierwszej klasy.

Według mnie powinno byc tak aby do szkoły teraz szły te 6 latki które są dojrzalsze i lepiej do szkoły przygotowane. A program powinien byc 7 latków. A podstawa powinna być obnizona w roku gdy 6 latki obowiązkowo będą w szkole (czyli moja Ala o którą się zupełnie nie martwie)

Usianka
22-09-10, 21:16
I bez sensu tak stale podkreślać , ze dziecko grudniowe
W klasie miałam koleżankę z 1 stycznia i kolege z 31 grudnia oboje równie świetni choć dzielił ich rok, tak wyszło tzreba się dostosować a nie stale męczyc jestem młodszy tratatata - moje dziecko w grupie przedszkolnej z dziećmi 21 miesięcy starszymi i daje sobie rade tak jak potrafi.

Jak dziecko takie znudzone może warto rozważyć przeskok jednej klasy?

otóż to :)

chilli
22-09-10, 21:20
jZa to stanowczo program nie jest dostosowany do 7 latków. a pownienie byc skoro 7 latki moga chodzić do pierwszej klasy.

Według mnie powinno byc tak aby do szkoły teraz szły te 6 latki które są dojrzalsze i lepiej do szkoły przygotowane. A program powinien byc 7 latków. A podstawa powinna być obnizona w roku gdy 6 latki obowiązkowo będą w szkole (czyli moja Ala o którą się zupełnie nie martwie)

Ale to rodzice (albo organizacja ratujmaluchy)wymogli na rządzie trzyletni okres przejściowy, gdzie beda mogli zdecydowac czy dziecko sześcioletnie pójdzie do pierwszej klasy (zgodnie z nowa podstawa i obowiazkiem) czy nie. To suewrenna decyzja rodzica mającego śwaidomosc że podstawa programowa została obniżona dla reformy i faktu, ze do szkoły idą dzieci szescioletnie.

lilavati
22-09-10, 21:20
Według mnie powinno byc tak aby do szkoły teraz szły te 6 latki które są dojrzalsze i lepiej do szkoły przygotowane. A program powinien byc 7 latków. A podstawa powinna być obnizona w roku gdy 6 latki obowiązkowo będą w szkole (czyli moja Ala o którą się zupełnie nie martwie)
No gdyby założeniem reformy było że do szkoły ida tylko chetni 6 latkowie to bym się z Tobą zgodziła
Jednak inne założenie reformy zdaje się jest- do szkoły przygotowywane są 5 latki- nikt tego nie może Rodzicom odmówić (fakt przez 3 lata nie ma obowiązku i rodzic może rok później dziecko posłać) a skoro tak podstawa musi być pod dzieci młodsze aby była ciągłość programu

aborka
22-09-10, 21:25
I bez sensu tak stale podkreślać , ze dziecko grudniowe
W klasie miałam koleżankę z 1 stycznia i kolege z 31 grudnia oboje równie świetni choć dzielił ich rok, tak wyszło tzreba się dostosować a nie stale męczyc jestem młodszy tratatata - moje dziecko w grupie przedszkolnej z dziećmi 21 miesięcy starszymi i daje sobie rade tak jak potrafi.

Jak dziecko takie znudzone może warto rozważyć przeskok jednej klasy?

ale ja nie pisze ze moje znudzone. ani razu nie pisałam tego. moze i dobrze, ma nizej porzecke i mniej sie naraza na niepowodzenia. Mysle o ponad połowie klasy dobrze czytających 7 latków. A moje jest nie tylko grudniowe ale i wczesniak. powinien byc rocznik 2004. Dlatego pisałam ze ja uwazam ze on własnie poszedł wczesniej. i jest praiwe 6 latkiem. ;)
A edukacje zerówkowa - u nas była. I przypominam ze rocznik 2003 dowiedziła sie o reformie jak byli w 5 latkach, w połowie chyba. Czyli bez obowiązującej zerówki. Akurat u nas w przedszkolu jest wysoki poziom. To wiem od pana z naszej wsiowej szkoły językowej (powiedział ze dzieciom z naszego pl-a dają inna ksiązke bo szybciej sie ucza czytać i szybciej przerabiają, maja juz 3 lata praktyki to chyba potrafia ocenić)

No a to ze ktos jest z grudnia czy stycznia - to ma znaczenie ogromne u dzieci w wieku 1-2, sporo u dzieci 3-4 i nadal duze u 6 i 7 latków. chociażby ja widze ile ten rok dał mojemu dziecku. Ale u 12, 15 czy 18 latka róznicy juz ne będzie. bo szkoła ja zatrze.
Zresztą, od nas z pl-a chyba nikt nie posyłał dziecka wczesniej do szkoły.


Moje młodsze ma 4 lata i 3 mies i jest w grupie 5 latków. uczy sie z ksiązki dla 5 latków i sobe doskonale daje rade. Czyli co mam uznać ze Bartek jest durny, czy chłopak czy co? Jest młodszy i u niego to ma znaczenie.

aborka
22-09-10, 21:26
No gdyby założeniem reformy było że do szkoły ida tylko chetni 6 latkowie to bym się z Tobą zgodziła
Jednak inne założenie reformy zdaje się jest- do szkoły przygotowywane są 5 latki- nikt tego nie może Rodzicom odmówić (fakt przez 3 lata nie ma obowiązku i rodzic może rok później dziecko posłać) a skoro tak podstawa musi być pod dzieci młodsze aby była ciągłość programu

no własnie załozenie reformy jest dobre, niech idą 6 latkowie, ok. ale okres przejsciowy jest żle przemyslany

lilavati
22-09-10, 21:31
ale ja nie pisze ze moje znudzone. ani razu nie pisałam tego. moze i dobrze, ma nizej porzecke i mniej sie naraza na niepowodzenia. Mysle o ponad połowie klasy dobrze czytających 7 latków. A moje jest nie tylko grudniowe ale i wczesniak. powinien byc rocznik 2004. Dlatego pisałam ze ja uwazam ze on własnie poszedł wczesniej. i jest praiwe 6 latkiem. ;)
A edukacje zerówkowa - u nas była. I przypominam ze rocznik 2003 dowiedziła sie o reformie jak byli w 5 latkach, w połowie chyba. Czyli bez obowiązującej zerówki. Akurat u nas w przedszkolu jest wysoki poziom. To wiem od pana z naszej wsiowej szkoły językowej (powiedział ze dzieciom z naszego pl-a dają inna ksiązke bo szybciej sie ucza czytać i szybciej przerabiają, maja juz 3 lata praktyki to chyba potrafia ocenić)

No a to ze ktos jest z grudnia czy stycznia - to ma znaczenie ogromne u dzieci w wieku 1-2, sporo u dzieci 3-4 i nadal duze u 6 i 7 latków. chociażby ja widze ile ten rok dał mojemu dziecku. Ale u 12, 15 czy 18 latka róznicy juz ne będzie. bo szkoła ja zatrze.
Zresztą, od nas z pl-a chyba nikt nie posyłał dziecka wczesniej do szkoły.


Moje młodsze ma 4 lata i 3 mies i jest w grupie 5 latków. uczy sie z ksiązki dla 5 latków i sobe doskonale daje rade. Czyli co mam uznać ze Bartek jest durny, czy chłopak czy co? Jest młodszy i u niego to ma znaczenie.

Aborko nikt nie pisze, ze Twój syn durny- jest młodszy niemal o rok od niektórych dzieci, jest jakaś tam różnica ale jakie to ma znaczenie?
Myślę, ze program w szkołach od zawsze był tak opracowywany by uczniowie grudniowi nie mieli problemów z jago opanowywaniem.

A z tym wcześniakiem o 3 tygodnie to mi się trochę miska śmieje - jaki to wcześniak - pełne 37tc to ciążą donoszona - nawet skrajnym wcześniakom daje się 2-3 lata na pełne dogonienie rówieśników.

aborka
22-09-10, 21:32
Ale to rodzice (albo organizacja ratujmaluchy)wymogli na rządzie trzyletni okres przejściowy, gdzie beda mogli zdecydowac czy dziecko sześcioletnie pójdzie do pierwszej klasy (zgodnie z nowa podstawa i obowiazkiem) czy nie. To suewrenna decyzja rodzica mającego śwaidomosc że podstawa programowa została obniżona dla reformy i faktu, ze do szkoły idą dzieci szescioletnie.

no ale to jest logiczne, ze rodzice dzieci , idących starą podstawą chca to kontynować. to tak jakbys sie dowiedziała w klasie 3 ze zmiana programu i masz marute juz w maju i nie masz 4 klasy. Owszem porównaie przesadzone.... A moze jednak nie - bo dla nieprzygotowanego 6 latka pojscie nagle do szkoły byłoby podobnym szokiem....

no i wyobraży sobie co mozna wtedy zrobić (z taka maturą)

- opcja a) - zdają ci co uwazaja ze są dobrze przygotwani....a przez kolejne 3 lata uczymy d nowej matury nowych ucznów....
- opcja b) - zdawać mają wszyscy ale obniżmy poziom zeby było łatwiej....

no i my tez mamy opcje b.... poslijmy te 6 latki które chcą a wszyskim obnizmy poziom

chilli
22-09-10, 21:33
I przypominam ze rocznik 2003 dowiedziła sie o reformie jak byli w 5 latkach, w połowie chyba.

czyli dokladnie w obowiazujacym obecnie programie. a program zerowki nazywa sie obecnie 1 klasa.
Dokladnie z takim przygotowaniem trafila do szkoly wiktoria - po 5 -latkach bez zerowki.

i dkoladnie to zaklada reforma - obnizenie startu edukacji poprzez przygotowanie 5-latkow obowiazkowe

aborka
22-09-10, 21:33
Aborko nikt nie pisze, ze Twój syn durny- jest młodszy niemal o rok od niektórych dzieci, jest jakaś tam różnica ale jakie to ma znaczenie?
Myślę, ze program w szkołach od zawsze był tak opracowywany by uczniowie grudniowi nie mieli problemów z jago opanowywaniem.

A z tym wcześniakiem o 3 tygodnie to mi się trochę miska śmieje - jaki to wcześniak - pełne 37tc to ciążą donoszona - nawet skrajnym wcześniakom daje się 2-3 lata na pełne dogonienie rówieśników.

36 tydz :) no czyli 4 tyg...(jakoś 3,5)... No pewnie ze zadna róznica... Ale jest bo na przełomie roku. i na sero by siedział jeszcze w super przedszkolu. a tak to oglada bajki w szkole na stołówce...

chilli
22-09-10, 21:35
36 tydz :) no czyli 4 tyg...(jakoś 3,5)... No pewnie ze zadna róznica... Ale jest bo na przełomie roku. i na sero by siedział jeszcze w super przedszkolu. a tak to oglada bajki w szkole na stołówce...

a co by bylo we wrzesniu 2011?
po tej super zerowce?

aborka
22-09-10, 21:37
czyli dokladnie w obowiazujacym obecnie programie. a program zerowki nazywa sie obecnie 1 klasa.
Dokladnie z takim przygotowaniem trafila do szkoly wiktoria - po 5 -latkach bez zerowki.

i dkoladnie to zaklada reforma - obnizenie startu edukacji poprzez przygotowanie 5-latkow obowiazkowe

No ale szkoła to nie tylko program, same wiecie. to tez infrastruktura. o tym sie trąbi. Inaczej było dla rocznika 2003 - byłby pierwszym rocznikiem 6 latków. A inaczej jest teraz, szkoły juz maja doświadczenie, przez rok z młodszymi sie przygotowały (po mojej nie widać ale ja posłałam juz 7 latka więc luz ;).

aborka
22-09-10, 21:41
a co by bylo we wrzesniu 2011?
po tej super zerowce?

nie rozumiem, szedłby do szkoły.... Zresztą to takie gdybanie. moze panie w 5 latkach by sie zachwycały jaki zdolny...:Fiu fiu: (nie przypuszczam, zołzowate jędze....) i bym go posłała wczesniej. ale kobitak od zerówki jest super...I mysle jak Ale przenieśc do tamtego pl-a..... Ale ona sie na zerówke nie łapie...

lilavati
22-09-10, 21:42
No ale szkoła to nie tylko program, same wiecie. to tez infrastruktura. o tym sie trąbi. Inaczej było dla rocznika 2003 - byłby pierwszym rocznikiem 6 latków. A inaczej jest teraz, szkoły juz maja doświadczenie, przez rok z młodszymi sie przygotowały (po mojej nie widać ale ja posłałam juz 7 latka więc luz ;).
Aj tam infrastruktura, w chacie mam jeden kibelek dla wszystkich, blaty na poziomie dorosłego - moje wyposażenie dodatkowe to dwa podesty dla mniejszych od metra i sobie młodzi radzą a w szkołach najwięcej dymu robiono bo nie sięgnie do kranu, bo klamka będzie za wysoko...klasy jak na moje oko wszystkie takie same
A że wyposażenia szkół co roku się zmieniają na plus - całe szczęście, z korzyścią dla wszystkich dzieciaków nie tylko dla tych najmłodszych

aborka
22-09-10, 21:45
Aj tam infrastruktura, w chacie mam jeden kibelek dla wszystkich, blaty na poziomie dorosłego - moje wyposażenie dodatkowe to dwa podesty dla mniejszych od metra i sobie młodzi radzą a w szkołach najwięcej dymu robiono bo nie sięgnie do kranu, bo klamka będzie za wysoko...klasy jak na moje oko wszystkie takie same
A że wyposażenia szkół co roku się zmieniają na plus - całe szczęście, z korzyścią dla wszystkich dzieciaków nie tylko dla tych najmłodszych

tu chodzi o co innego. u nas dzieciaki latają po całej szkole, do sklepiku, po korytarzu, nie są oddzielone od starszych. NIektóre osoby piszą ze u nich 6 latki sa cały dzień w jednej klasie, mają zabawki, ta klasa jest ich swietlicą, nie wychodzą na korytarz. U nas jest normalna klasa, bez żadnych przywilejów dla młodszych dzieci. o wysokosci kranów nie mówi, bo po sądząc po stanie rąk dziecka to sa chyba na suficie ;)