• Szukaj w
Forum dziecko-info.rodzice.pl  
 

Zobacz pełną wersję : SZKOLNA CODZIENNOŚĆ NASZYCH PIERWSZAKÓW



Strony : 1 [2] 3 4

chilli
22-09-10, 21:48
no i my tez mamy opcje b.... poslijmy te 6 latki które chcą a wszyskim obnizmy poziom

imo jest tak: nie poslijmy tych 6-latkow ktore nie chca - pojda jako 7-mio latki do programu dostosowanego dla szesciolatkow.

chilli
22-09-10, 21:50
nie rozumiem, szedłby do szkoły....

i spotkal sie z tym samym programem.
tylko w 2011 roku (a wiktoria juz w drugiej klasie)
a bylby starszy od wiktorii o 2 m-ce - to duzo w tym wieku.

Usianka
22-09-10, 21:50
no własnie załozenie reformy jest dobre, niech idą 6 latkowie, ok. ale okres przejsciowy jest żle przemyslany

Aborka, okres przejsciowy jest doskonale pomyslany - by osiagnąc cel, jakim jest wypchniecie jak najszybciej jak najwiekszej ilosci dzieci do szkoly, a potem do pracy. Naprawde nie rozumiesz tego mechanizmu?


No ale szkoła to nie tylko program, same wiecie. to tez infrastruktura. o tym sie trąbi. Inaczej było dla rocznika 2003 - byłby pierwszym rocznikiem 6 latków. A inaczej jest teraz, szkoły juz maja doświadczenie, przez rok z młodszymi sie przygotowały (po mojej nie widać ale ja posłałam juz 7 latka więc luz ;).

ta, 30 lat temu tez byla zajeb..ta infrastruktura... i zeby bylo fajniej w tym samym budynku latalam ja 6-latka i osmioklasisci. Przezylam bez uszczerbku. Teraz zdaje sie byc wrecz komfortowo.
Skoro dla Ciebie luz, nie rozumiem po co ta dyskusja....

aborka
22-09-10, 21:54
imo jest tak: nie poslijmy tych 6-latkow ktore nie chca - pojda jako 7-mio latki do programu dostosowanego dla szesciolatkow.

słuchaj, ale to zawsze 7 latki szły do szkoły, szkoła jest do 7 latków dostosowana, i wilekość literek w ksązkach itp. Moje wersja re. .jest bardziej logiczna. Z kazdym rocznikiem , przez 3 lata ida te 6 latki które są lepiej przygotowane. a przez ten czas prowadzona jest edukacja i taka reforma szkoły, budynków, warunków, nauki przedszkolnej aby mogły isc potem wszystkie 6 latki.
A teraz jest odwrotnie, na hura ot tak nagle w połowie roku szkolengo obnizamy wiek, albo idzie dzieciak nieprzygotowany albo zosatje w pl-u i po roku uczy sie jeszcze raz tego samego....

Usianka
22-09-10, 21:56
tu chodzi o co innego. u nas dzieciaki latają po całej szkole, do sklepiku, po korytarzu, nie są oddzielone od starszych. NIektóre osoby piszą ze u nich 6 latki sa cały dzień w jednej klasie, mają zabawki, ta klasa jest ich swietlicą, nie wychodzą na korytarz. U nas jest normalna klasa, bez żadnych przywilejów dla młodszych dzieci. o wysokosci kranów nie mówi, bo po sądząc po stanie rąk dziecka to sa chyba na suficie ;)

Aborko, u Emilki niby klasa nie wychodzi na regularne przerwy, za to ze swietlicy wręcz muszą. Moja córka (nie ma 7 lat) rowniez zasuwa po calej szkole w trakcie tych przerw, obadala sklepik (na razie jej nie kreci), rąk nie myje bo do łazienki w szkole w ogole nie chodzi. Pytam sie - i co z tego? Jaki w tym widzisz problem? Bo ja sie ciesze, ze sobie radzi. Rok temu byla tak niesmiala, ze teraz tylko tak moge reagowac, bo o to mi chodzilo.
Powtarzam pytanie - jak Ty sobie radzilas z osmioklasistami na tych samych korytarzach i z łazienkami takimi jakie byly te 30 lat temu?

aborka
22-09-10, 21:58
Aborka, okres przejsciowy jest doskonale pomyslany - by osiagnąc cel, jakim jest wypchniecie jak najszybciej jak najwiekszej ilosci dzieci do szkoly, a potem do pracy. Naprawde nie rozumiesz tego mechanizmu?



ta, 30 lat temu tez byla zajeb..ta infrastruktura... i zeby bylo fajniej w tym samym budynku latalam ja 6-latka i osmioklasisci. Przezylam bez uszczerbku. Teraz zdaje sie byc wrecz komfortowo.
Skoro dla Ciebie luz, nie rozumiem po co ta dyskusja....
No aj wiem po co ta reforma i o co chodzi. ale dziwczyny teorie do tego dorabiają. Oczywiscie chodzi o wypchnęcie dzieci z przedzszkoli ale zrobion to bez gowy.... Pozostaje wiara w nauczycieli. ze oni wiedzą swoje...

z tego co pamiętam to w zerówce to ja nie wychodziłam poz sale....a w pierwszej klasie niepamętam... ale ze starszymi to kontakt był w 4 klasie...

lilavati
22-09-10, 21:58
tu chodzi o co innego. u nas dzieciaki latają po całej szkole, do sklepiku, po korytarzu, nie są oddzielone od starszych. NIektóre osoby piszą ze u nich 6 latki sa cały dzień w jednej klasie, mają zabawki, ta klasa jest ich swietlicą, nie wychodzą na korytarz. U nas jest normalna klasa, bez żadnych przywilejów dla młodszych dzieci. o wysokosci kranów nie mówi, bo po sądząc po stanie rąk dziecka to sa chyba na suficie ;)
Moje dziecko rzeczywiście tak ma
Ale myślę, by osiagnąć takie rozwiązanie naprawde niewiele trudu trzeba
Wystarczyło w ZWYKŁEJ klasie ławki inaczej ustawić by z tyłu znalazło się miejsce do zabawy, zabawkami które tak naprawdę sami rodzice mogli klase wyposażyć - każdy przynosi jedną góra dwie zabawki i naprawdę jest tego sporo. Nauczyciela skierować do klasy X a nie do Z by tam sprawował opieke popołudniową, poprosić by grupe na ogiad zaprowadziła poza największym szczytem chyba też nie jest takim problemem - większy bałagan będzie w roku 2012/2013 by coś takiego zorganizować bo wtedy faktycznie sal będzie na takie rozwiązania brakować.

Usianka
22-09-10, 21:59
słuchaj, ale to zawsze 7 latki szły do szkoły, szkoła jest do 7 latków dostosowana, i wilekość literek w ksązkach itp. Moje wersja re. .jest bardziej logiczna.

litosci.... jaka wielkosc literek...
poza tym kto tu mowi o logice - cel reformy jest inny...

Usianka
22-09-10, 22:01
No aj wiem po co ta reforma i o co chodzi. ale dziwczyny teorie do tego dorabiają.

moim zdaniem nie dorabiają :) po prostu pasowało im wyslanie dzieci rok wczesniej na warunkach, jakie zaproponowało ministerstwo

aborka
22-09-10, 22:02
Aborko, u Emilki niby klasa nie wychodzi na regularne przerwy, za to ze swietlicy wręcz muszą. Moja córka (nie ma 7 lat) rowniez zasuwa po calej szkole w trakcie tych przerw, obadala sklepik (na razie jej nie kreci), rąk nie myje bo do łazienki w szkole w ogole nie chodzi. Pytam sie - i co z tego? Jaki w tym widzisz problem? Bo ja sie ciesze, ze sobie radzi. Rok temu byla tak niesmiala, ze teraz tylko tak moge reagowac, bo o to mi chodzilo.
Powtarzam pytanie - jak Ty sobie radzilas z osmioklasistami na tych samych korytarzach i z łazienkami takimi jakie byly te 30 lat temu?


..... dyskusja sie zaczeła od tego ze napisałam ze głupi ten progaram jak w klasie 4 dzieci na 24 nie czyta.....


a pote pisałam dlaczego NIE POSŁAŁAM wczesniej.....


a mi tak wszysko jedno gdzie on lata, i czy rąk nie myje , ;) ikonka tam była...

wkurzam sie jak dziewczyny piszą ze co sie dziwie, powinna posłać go rok temu..... Ja nie mówie o moim dziecku tylko ogólnie. Durna program równający do młodszych. to młodsi powinni równac do starszych. i tyle...

ide psac bo sie monsz ze mną rozwiedzie.....

lilavati
22-09-10, 22:02
słuchaj, ale to zawsze 7 latki szły do szkoły, szkoła jest do 7 latków dostosowana, i wilekość literek w ksązkach itp. Moje wersja re. .jest bardziej logiczna. Z kazdym rocznikiem , przez 3 lata ida te 6 latki które są lepiej przygotowane. a przez ten czas prowadzona jest edukacja i taka reforma szkoły, budynków, warunków, nauki przedszkolnej aby mogły isc potem wszystkie 6 latki.
A teraz jest odwrotnie, na hura ot tak nagle w połowie roku szkolengo obnizamy wiek, albo idzie dzieciak nieprzygotowany albo zosatje w pl-u i po roku uczy sie jeszcze raz tego samego....
Ale dlaczego nieprzygotowany? Toć zapewniono ciągłość w programie. Gdyby zrobiono Tak jak proponujesz wtedy rzeczywiście można było by mówić o nieprzygotowaniu a te 6 latki nawet te najlepiej przygotowane szły by z dziurą w programie - po co tak?

aborka
22-09-10, 22:03
Moje dziecko rzeczywiście tak ma
Ale myślę, by osiagnąć takie rozwiązanie naprawde niewiele trudu trzeba
Wystarczyło w ZWYKŁEJ klasie ławki inaczej ustawić by z tyłu znalazło się miejsce do zabawy, zabawkami które tak naprawdę sami rodzice mogli klase wyposażyć - każdy przynosi jedną góra dwie zabawki i naprawdę jest tego sporo. Nauczyciela skierować do klasy X a nie do Z by tam sprawował opieke popołudniową, poprosić by grupe na ogiad zaprowadziła poza największym szczytem chyba też nie jest takim problemem - większy bałagan będzie w roku 2012/2013 by coś takiego zorganizować bo wtedy faktycznie sal będzie na takie rozwiązania brakować.
napisz biznes plan, wysle dyrekcji......;)

cięzko tak ławki ustawić przy 24 dzieciach w klasie... patrzyłam, ciasno

aborka
22-09-10, 22:05
Ale dlaczego nieprzygotowany? Toć zapewniono ciągłość w programie. Gdyby zrobiono Tak jak proponujesz wtedy rzeczywiście można było by mówić o nieprzygotowaniu a te 6 latki nawet te najlepiej przygotowane szły by z dziurą w programie - po co tak?

moje dziecko byłoby rok temu nieprzygotowane... jakby mu kto kazał isc do szkoły to wiem ze bysmy mieli wiele problemów.

aborka
22-09-10, 22:06
litosci.... jaka wielkosc literek...
poza tym kto tu mowi o logice - cel reformy jest inny...

oj, niełap za słowa. ktos tam kiedys gadął ze inne bedą wymagania dla 6 latków itp. i to tez dotyczyło literek. czy to uwzględnili, nie wiem.

Usianka
22-09-10, 22:06
z tego co pamiętam to w zerówce to ja nie wychodziłam poz sale....a w pierwszej klasie niepamętam... ale ze starszymi to kontakt był w 4 klasie...

aj, jeszcze to
W pierwszej klasie mialam 6 lat - byly 4 rownolegle klasy, pierwszaki przy wejsciu na dluuugi korytarz. Osmioklasisci i starszaki w ogole, by dostac sie do swoich sal, musili przejsc obok nas. By dostac sie na stolowke, do swietlicy - rowniez musieli biegac obok nas. Ja mialam 6 lat, wiekszosc pierwszakow 7, najstarsze dzieci w szkole - 15. W tej chwili najstarsze dzieci w szkole mają lat 13. Szatnie oczywiscie mielismy wspolne. Przerwy obiadowe - wspolne. Emilka chodzi na obiady z klasą w czasie, gdy starsze klasy są na lekcji.

aborka
22-09-10, 22:10
moim zdaniem nie dorabiają :) po prostu pasowało im wyslanie dzieci rok wczesniej na warunkach, jakie zaproponowało ministerstwo

no to niech napiszą ze im program pasuje bo maja 6 latki a mi moze nie pasować bo mam 7 latka... Moze? I ustalmy ze ja nie miałam alternatywy. Mogłam po 5 latkach posłać dziecko (oceniane przez panie jako nie gotowe do szkoły) albo poczekac rok i posłać go terminowo.... i tu mi państwo obnizyło wymagania do młodszych dzieci.

lilavati
22-09-10, 22:12
napisz biznes plan, wysle dyrekcji......;)

cięzko tak ławki ustawić przy 24 dzieciach w klasie... patrzyłam, ciasno
Biznes plan niech sciągną od tych którzy świetnie prosperują
ŁAwki niech uczą się ustawiac od przedszkoli które zwykle dużo większymi salami nie dysponują

moje dziecko byłoby rok temu nieprzygotowane... jakby mu kto kazał isc do szkoły to wiem ze bysmy mieli wiele problemów.
Skoro tak uważasz miałaś szczęście, ze mogłaś go rok dłużej przetrzymać ale nie łapię dlaczego ze względu na Twego syna cała reforma jest do kitu? Dlaczeho jak B. nie jest gotowy (choć nie wiem z czego ta niegotowość tak naprawdę wynika) to proponujesz reformę na opak by część która znalazła się w latach przejściowych miała dziurę w programie? Dziurę której Twemu dziecku nikt nie fundował obecnym rozwiązaniem. Dziecku dałaś czas na dorośnięcie, jeszcze raz powtórzyło materiał, dzięki temu, ze jest starsze można było ten materiał rozszerzyć i wymagasz by poprzeczkę wyżej stawiano bo jest za nisko dla tych co idą "wolniejszym"(sorki nie mogę tu odpowiedniego słowa doprać)na własne życzenie trybem

aborka
22-09-10, 22:13
aj, jeszcze to
W pierwszej klasie mialam 6 lat - byly 4 rownolegle klasy, pierwszaki przy wejsciu na dluuugi korytarz. Osmioklasisci i starszaki w ogole, by dostac sie do swoich sal, musili przejsc obok nas. By dostac sie na stolowke, do swietlicy - rowniez musieli biegac obok nas. Ja mialam 6 lat, wiekszosc pierwszakow 7, najstarsze dzieci w szkole - 15. W tej chwili najstarsze dzieci w szkole mają lat 13. Szatnie oczywiscie mielismy wspolne. Przerwy obiadowe - wspolne. Emilka chodzi na obiady z klasą w czasie, gdy starsze klasy są na lekcji.

ale umówmy sie ze... dzieic 30 lat temu były nieco inne.......

no ale tu nie o to chodzi. ja mówie o tym ze dziewczyny sie cieszą z posyłania dzieic 6 letnich bo maja dobrą opieke, zabawki itp. U nas tego nie ma. I nie twierdze ze sie mojemu dziecku krzywda stanie, nie... ale jakby sobie radził rok temu to nie wiem...

aborka
22-09-10, 22:16
Biznes plan niech sciągną od tych którzy świetnie prosperują
ŁAwki niech uczą się ustawiac od przedszkoli które zwykle dużo większymi salami nie dysponują

Skoro tak uważasz miałaś szczęście, ze mogłaś go rok dłużej przetrzymać ale nie łapię dlaczego ze względu na Twego syna cała reforma jest do kitu? Dlaczeho jak B. nie jest gotowy (choć nie wiem z czego ta niegotowość tak naprawdę wynika) to proponujesz reformę na opak by część która znalazła się w latach przejściowych miała dziurę w programie? Dziurę której Twemu dziecku nikt nie fundował obecnym rozwiązaniem. Dziecku dałaś czas na dorośnięcie, jeszcze raz powtórzyło materiał, dzięki temu, ze jest starsze można było ten materiał rozszerzyć i wymagasz by poprzeczkę wyżej stawiano bo jest za nisko dla tych co idą "wolniejszym"(sorki nie mogę tu odpowiedniego słowa doprać)na własne życzenie trybem
Ale zawsze byo tak ze dzieci bardziej zdolne mogły isc do szkoły wszczesniej. i nadal tak mógło być... Znam kilkoro takich, radziły sobie i radzą nadal.

U nas nie chodziło o powtórzenie materiłau. bardziej o dorośnięcie społeczne.

Usianka
22-09-10, 22:21
..... dyskusja sie zaczeła od tego ze napisałam ze głupi ten progaram jak w klasie 4 dzieci na 24 nie czyta.....

Aborko, o ile siegam pamiecia za moich czasow bylo podobnie. Mam wrazenie, ze nie zwracasz uwagi na setki tysiecy dzieci w PL, ktore nie chodza do przedszkola i wielu umiejetnosci nie posiadaja.

Nie chce Cie łapac za słowa - po prostu czytam co piszesz. I w koncu nie rozumiem - bo piszesz ogolnie, ale wlasciwie nie widze innych glosow niezadowolenia (chyba ze są w innych watkach - nie zagladalam). Ja szczerze mowiac nie wnikałam w roznice wymagan dla 6-latkow i 7-latkow (wyłazi moja ignorancja ;) ). Wychodze z zalozenia, ze i tak musze kontrolowac czego moje dziecko uczy sie w szkole i starac sie poszerzac tę wiedzę na tyle na ile potrafie, nawet jesli rozwijaloby ją na kołach zainteresowan.
O "durności" rozwiązan nie bedziemy dyskutowac - demokracja panie ;)
Słit drims :)

lilavati
22-09-10, 22:21
Ale zawsze byo tak ze dzieci bardziej zdolne mogły isc do szkoły wszczesniej. i nadal tak mógło być... Znam kilkoro takich, radziły sobie i radzą nadal.

U nas nie chodziło o powtórzenie materiłau. bardziej o dorośnięcie społeczne.
Mogło tak byc ale zrobiono lepiej
Wcześniej jak do szkoły posyłałaś 6 latka przeskakiwał na jakimś etapie rok programu.
Wg obecnych założeń dzieci 6 letnie idące do szkoły niczego nie przeskakują, program dalej płynie, te co chcą iść jako 7 latki czy to z powodów powtarzania materiału/dorastania społecznego fakt muszą coś powtórzyć ale chyba lepiej coś dwa razy powtórzyć w nauce niż rok przeskoczyc.
I nie oszukujmy się nikt od obecnych dzieci 6 letnich nie oczekuje zachowania/dojrzałości jaką posiadają dzieci rok starsze - nigdzie takich założeń nie widziałam.
Takie gadanie brak dojrzałości sorki ale mnie tak samo brzmi jak zabrałaś mu rok dzieciństwa.

aborka
22-09-10, 22:21
przytocze jeszcze mój cytat...



Co mnie zaciekawiło - Pani powiedziała zeby dzieci nosiły czytanki. Bo jak skończą zajęcia to czytaja - te co potrafią to same a te co nie potrafia to pani im czyta... Pytałam Bartka ile dzieci nie umie czytać... potrafił wymienić dwoje.... Więc ja sie pytam jaki sens ma ta nowa podstawa programowa... jak ponad połowa dzieci i tak juz litery zna to czemu oni je ograniczali w zerówce... ?
__________________

od tego sie zaczeła rozmowa.... i tylko to mam do powiedzenia....
nic więcej...

aborka
22-09-10, 22:24
Aborko, o ile siegam pamiecia za moich czasow bylo podobnie. Mam wrazenie, ze nie zwracasz uwagi na setki tysiecy dzieci w PL, ktore nie chodza do przedszkola i wielu umiejetnosci nie posiadaja.

Nie chce Cie łapac za słowa - po prostu czytam co piszesz. I w koncu nie rozumiem - bo piszesz ogolnie, ale wlasciwie nie widze innych glosow niezadowolenia (chyba ze są w innych watkach - nie zagladalam). Ja szczerze mowiac nie wnikałam w roznice wymagan dla 6-latkow i 7-latkow (wyłazi moja ignorancja ;) ). Wychodze z zalozenia, ze i tak musze kontrolowac czego moje dziecko uczy sie w szkole i starac sie poszerzac tę wiedzę na tyle na ile potrafie, nawet jesli rozwijaloby ją na kołach zainteresowan.
O "durności" rozwiązan nie bedziemy dyskutowac - demokracja panie ;)
Słit drims :)
o tym ze kotą nie chodzi do pl-a to nawet nie mysle... jako matka dwójki przedszkolaków.. A ja tylko zaczełam do tego czemu zabrali im literki w zerówce jak i tak większość je zna...


jedno tylko pwoiem - sklepik BARDZO uczy liczenia. :)

lilavati
22-09-10, 22:27
czemu zabrali im literki w zerówce jak i tak większość je zna...

Oni nie zabrali - najprościej pisząc to co się kiedyś nazywało "zerówka" teraz się nazywa "klasa I" i jest w innym budynku i to główna różnica. Obecna przez trzy lata "zerówka" to twór przejściowy - umożliwiający dzieciom/rodzicom różne sprawy poukładac/podociągać/wyrównać.

Usianka
22-09-10, 22:34
ale umówmy sie ze... dzieic 30 lat temu były nieco inne.......

no ale tu nie o to chodzi. ja mówie o tym ze dziewczyny sie cieszą z posyłania dzieic 6 letnich bo maja dobrą opieke, zabawki itp. U nas tego nie ma. I nie twierdze ze sie mojemu dziecku krzywda stanie, nie... ale jakby sobie radził rok temu to nie wiem...

Aborko, spoko, rozumiem o co Ci chodzi i szczerze mowiac nie wydaje mi sie, ze dziewczyny Ci coś wypominają.
Co do tego jakie byly dzieci 30 lat temu - aj, mysle ze az tak bardzo sie nie zmienily :)


Takie gadanie brak dojrzałości sorki ale mnie tak samo brzmi jak zabrałaś mu rok dzieciństwa.

:)


przytocze jeszcze mój cytat...



od tego sie zaczeła rozmowa.... i tylko to mam do powiedzenia....
nic więcej...

Aborko, czyli panie rozrozniają poziom umiejetnosci dzieci. Nie jest wiec chyba tak zle, jak to widzisz. Dostalismy wybór - z pewnych powodow bez opcji, ktora najbardziej by Ci pasowala - masz prawo narzekac, jasne. Ale powiem Ci szczerze, ze wsrod swoich znajomych, ktorzy w wiekszosci poszli starym systemem (w sensie czekali na te 7 lat) nie slysze glosow niezadowolenia. Co wiecej kilkoro dzieci z grupy zerowkowej Emilki - ze wzgledu na to, ze byli 6-latkami - powtarza zerówke. I to juz jest dla mnie hardcore - ich wybór.

Usianka
22-09-10, 22:36
o tym ze kotą nie chodzi do pl-a to nawet nie mysle... jako matka dwójki przedszkolaków.. A ja tylko zaczełam do tego czemu zabrali im literki w zerówce jak i tak większość je zna...


jedno tylko powiem - sklepik BARDZO uczy liczenia. :)

no widzisz - tak trzymaj - dostrzegaj plusy :)

pewnie bym cos jeszcze napisala, ale nie rozumiem tego pogrubionego słowa i mi to zaburza obraz calosci ;)
spac mialas isc - ja ide :)

chilli
23-09-10, 05:42
..... dyskusja sie zaczeła od tego ze napisałam ze głupi ten progaram jak w klasie 4 dzieci na 24 nie czyta.....



Pytałam Bartka ile dzieci nie umie czytać... potrafił wymienić dwoje....

czy ja czegos nie rozumiem? Bartek wymienia dwoje, Tobie rosnie do dwudziestu?

imo jest roznica pomiedzy rozpoznawaniem literek, a czytaniem

w klasie wiktorii 100% zna literki - ba nawet Leon rozpoznaje pojedyncze sztuki
ale tylko kilkoro potrafi czytac


Reforma ma uwolnic przedszkola bo mamy zajebisty wyz demograficzny a na fali 20 letniej znizki urodzen pozamykalismy placowki - tak
ma obnizyc wiek w ktorym dzieci zaczynaja obowiazkową edukacje szkolno-przedszkolna i dostosowac ja do standardow swiatowych - tak
i mialo byc dokladnie tak jak sie domagasz - cięcie: 2002 rczonik idzie starym programem i trafia do szkoly w wieku lat 7, 2003 trafia do szkol w wieku lat 6 i idzie nowym programem.
Ale mamy trzyletni okres przejsciowy.

Figa
23-09-10, 07:06
Ale powiem Ci szczerze, ze wsrod swoich znajomych, ktorzy w wiekszosci poszli starym systemem (w sensie czekali na te 7 lat) nie slysze glosow niezadowolenia. Co wiecej kilkoro dzieci z grupy zerowkowej Emilki - ze wzgledu na to, ze byli 6-latkami - powtarza zerówke. I to juz jest dla mnie hardcore - ich wybór.
Nie wiem, czy się łapię na znajomych ;), ale widzę coraz więcej minusów tego,
że P. nie poszła do szkoły rok temu.
Mój urodzony ambit, którego dotąd trzeba było studzić zamiast zachęcać,
stracił motywację do pracy (własnym oczom nie wierzę) :(
Gdybym mogła cofnąć czas wysłałabym ją do pierwszej klasy rok temu, a w każdym razie zrobiłabym zdecydowanie więcej niż zrobiłam, żeby ją wtedy w pierwszej klasie umieścić.

Mam nadzieję, że teraz panuje taki tylko okresowy lajt na oswojenie ze szkołą, a potem się zadzieje ;)

Finia
23-09-10, 07:18
A co poza pomiarami jest w badaniu bilansowym?
U nas chyba będzie to dość dokładne, z ciśnieniem, wzrokiem, słuchem - co jeszcze miałby lekarz sprawdzać?

sprawdza rozwój fizyczny, psychospołeczny, układ ruchu, uzębienie itd. określa jaką grupę dziecko ma na WF (w zależności od stanu zdrowia)... to o czym piszesz robi pielęgniarka a badanie lekarskie to druga część bilansu i tego już pielęgniarka zrobić nie może...

Elza29
23-09-10, 07:25
A co poza pomiarami jest w badaniu bilansowym?
U nas chyba będzie to dość dokładne, z ciśnieniem, wzrokiem, słuchem - co jeszcze miałby lekarz sprawdzać?


-wysokosc
-waga
-ostrosc widzenia
-zez
- odbicie swiatla w rogowkach
-sluch (test slowny)
-rozwoj fizyczny
-jadra w mosznie
-rozwoj psychospoleczny
-uklad ruchu
-uzebienie
- wymowe
Przed czwartym bilansem przeprowadzilismy sie i zmienilismy lekarza. Wedlug pierwszego prowadzacego rozwijala sie prawidlowo, wszystko zawsze bylo ok zmienilismy w nowym miejscu zamieszkania to zrobil jej bilans i dal skierowania do kardiologa, ortopedy, chirurga i gastrologa. Poczulam sie jakbym pierwszy raz z dzieckiem do lekarza poszla :Boje się: Ale bilans u pierwszego trwal max 10min a u drugiego dobre 40min.

Elza29
23-09-10, 07:26
sprawdza rozwój fizyczny, psychospołeczny, układ ruchu, uzębienie itd. określa jaką grupę dziecko ma na WF (w zależności od stanu zdrowia)... to o czym piszesz robi pielęgniarka a badanie lekarskie to druga część bilansu i tego już pielęgniarka zrobić nie może...

:Śmiech:spoznilam sie troszke ;)

Usianka
23-09-10, 07:42
Nie wiem, czy się łapię na znajomych ;), ale widzę coraz więcej minusów tego,
że P. nie poszła do szkoły rok temu.
Mój urodzony ambit, którego dotąd trzeba było studzić zamiast zachęcać,
stracił motywację do pracy (własnym oczom nie wierzę) :(
Gdybym mogła cofnąć czas wysłałabym ją do pierwszej klasy rok temu, a w każdym razie zrobiłabym zdecydowanie więcej niż zrobiłam, żeby ją wtedy w pierwszej klasie umieścić.

Mam nadzieję, że teraz panuje taki tylko okresowy lajt na oswojenie ze szkołą, a potem się zadzieje ;)

Figa, nie ma pewnosci, ze gdyby poszla rok wczesniej nie nudzilaby sie. Znowu odwolam sie do siebie. Tez sie nudzilam ;) Bo szkola generalnie potrafi byc nudna - zalezy jacy trafia sie nauczyciele i jak podejda do dzieci. Teraz przynajmniej jest na co zwalic problemy - "bo nowa podstawa" ;)
Nauczycielki, nie obrazcie sie za to, bo nie mam takiej opinii o ogóle. Sa tacy, ktorzy potrafia wylapac perelki i poswiecic im wiecej czasu, albo zainteresowac ogół i nauczyc wiecej niz podstawa przewiduje.


czy ja czegos nie rozumiem? Bartek wymienia dwoje, Tobie rosnie do dwudziestu?


Szpilka, Aborka napisala, ze 4 na 24 nie czyta, z czego B. potrafi wymienic dwoje z owej czworki nieczytajacych.
Ja tam nie wiem jak jest z tym czytaniem - kazdy rodzic po swojemu ocenia co znaczy "dzicko czyta" i jak tak pozniej patrze, to widac jak na dloni, ze to nie do konca tak jest ze "czyta". Takze ten argument mnie nie rusza.

lilavati
23-09-10, 08:06
Ja tam nie wiem jak jest z tym czytaniem - kazdy rodzic po swojemu ocenia co znaczy "dzicko czyta" i jak tak pozniej patrze, to widac jak na dloni, ze to nie do konca tak jest ze "czyta". Takze ten argument mnie nie rusza.
Mnie wogle nie rusza jak ktoś ocenia zdolności/umiejętności dziecka jedynie przez pryzmat czytania, nawet tego najlepszego. Nigdy nie łapie dlaczego czytanie przez wielu stawiane jest wyżej od umiejętności rysowania, lepienia z plasteliny, zdolności muzycznych, od analitycznego myślenia, zapędów w kierunkach przyrodniczych - znam kilkulatka który zna niemal wszystkie rośliny które można spotkac w okolicy (nazwy polskie + łacińskie)- widac że to kocha....

Mnie się wydaje, ze nie każdy zrozumiał ideę reformy - jej celem było nie przystosowanie dzieci młodszych do istniejącego starego programu, wybranie tych najzdolniejszych ale celem jest głównie obniżenie wieku szkolnego z mniej więcej zachowaniem programu nauczania odpowiadającego wiekowi dziecka a nie nazwie numeru klasy.

Widze, że przewalił się temat bilansu
Byłam na takowym z Matem w kwietniu - pediatra nie zrobiła kompletnie nic więcej niż może zrobic pielęgniarka w szkole.:Fiu fiu:

Elza29
23-09-10, 08:30
Odrabiaja wasze dzieciaki zadania domowe na swietlicy?
Ela jak odrobila pierwszy raz na swietylicy i bylam ja odebrac to Pani zaczela mi to pokazywac w ksiazce i tlumaczyc ze z jednej strony kreski mialy byc narysowane na zielono a z drugiej na czerwono i nich sobie to poprawi bo zrobila olowkiem. Wymazalam to w domu i kaze Eli zrobic jak trzeba, ona zniechecona bo kreski na dlugosc kartki z jednej i drugiej strony to mowie trzeba bylo Pani sluchac i odrazu dobrze zrobic na co ona ze Pani kazala olowkiem i wszyscy tak zrobili :Hmmm...: Pomyslalam sobie ze jak tak ma wygladac odrabianie zadania domowego na swietlicy ze podwojna robota dla dziecka bo pani polecenia do konca nie doczyta to dziekuje za pomoc Wczoraj byl maz po Elize a Swietliczanka daje mu kartke do podpisania czy zyczy sobie aby Eliza odrabiala zadania na swietlicy chyba jakis rodzic powiedzial co mysli o takiej pomocy swietliczanki :Fiu fiu: Nie dziwi mnie to bo Ela z zadan domowych czesto plusy przynosila wiec czego brakowalo badz zrobione niestaranni Ela bedzie odrabiac zadania w domu i cieszy mnie to bo ja lepiej przypilnuje, podpowiem i pomoge niz swietliczanka ktora pierwsze zadanie pierwszoklasistow przeroslo ::Fiu fiu:

smoki
23-09-10, 09:13
Nie martwcie się zbytnio, że pierwsza klasa jest taka lightowa i dzieci się nudzą.

W drugiej klasie podstawa programowa daje czadu. Mój zdolny 8 latek się nie nudzi:Fiu fiu: Codziennie ryje coś na pamięć, przygotowuje czytankę, robi zadania a teraz właśnie dostał miesiąc na 110 stronicową lekturę.

Beasia
23-09-10, 09:17
a teraz właśnie dostał miesiąc na 110 stronicową lekturę.

a to juz jedzie z tej najowszej podstawy programowej :O ???

aborka
23-09-10, 09:25
Aborko, spoko, rozumiem o co Ci chodzi i szczerze mowiac nie wydaje mi sie, ze dziewczyny Ci coś wypominają.
Co do tego jakie byly dzieci 30 lat temu - aj, mysle ze az tak bardzo sie nie zmienily :)

a ja uwazam ze jednak sie zmienily.. wiedza oświecie doroslych teraz u przeciętnego dziecka a wtedy ro przepaść. ... no ale jakby nie mam z tym problemu.

:)

Aborko, czyli panie rozrozniają poziom umiejetnosci dzieci. Nie jest wiec chyba tak zle, jak to widzisz. Dostalismy wybór - z pewnych powodow bez opcji, ktora najbardziej by Ci pasowala - masz prawo narzekac, jasne. Ale powiem Ci szczerze, ze wsrod swoich znajomych, ktorzy w wiekszosci poszli starym systemem (w sensie czekali na te 7 lat) nie slysze glosow niezadowolenia. Co wiecej kilkoro dzieci z grupy zerowkowej Emilki - ze wzgledu na to, ze byli 6-latkami - powtarza zerówke. I to juz jest dla mnie hardcore - ich wybór.
Aje ja nie narzekam. ja tylko sobie pomyslałam ze dla nauczyciela to będzie problem. bo będzie musiał równać do dzieci nie czytających. cięzko taka klase prowadzić. Błędem tu jest łączenie 6 i latków bez zerówki z 7 latkami po zerówce (no chyab zeby faktycznie zrobic zerówke uwsreczniającą z samymi klockami). Ania st - wy macie klase samych 6 latków. u nas klasy sa regionami ułozone nie wiekowo.
Z tą pierwszą klasą równającą sie zerówce to nie do końca tak jest. no bo na koniec wszyscy musza równo czytac i pisać a po zerówce tego wymagania nie było.

wiecie co... dziwna ta rozmowa. ja tylko sie zdziwiłam ze tak mało dzieci nie umie czytać, ze pani im juz daje czytanki (bo sie spodziewałam ze na to czas będzie poźniej)... raczej sie nastawiałam raczej ze większośc nie czyta a samodzilene czytanie ich czeka na koniec roku. A jednak jest dysproporcja. Mimo reformy i cofania tych 7 latków dla wyrónania. Dodam ze nie wiem czy te co nie czytaja to 6 latki. nawet nie wiem które są 6 latkami...

A druga rzecz to nie pdoba mi sie zdanie dziewczyn ze mamy dzieci "czekaly " z wysłaniem ich do szkoły. Dla rocznika 2003 ta decyzja była o wiele trudniejsza, to był pierwszy rocznik, szkoly nie przygotowane, podstawa programowa pierwszy rok. wiadomo było ze tych młodszych dzieci w szkołach będzie mało. Gadanie ze rodzice przedłuzali dzieciństwo czy dla wygody nie posyłali jest bezpodstawne. Poprostu głupio własnym dzieckiem jako swinką doswiadczalną sie posługiwać w pierwszym roku reformy. I z naszego przedszkola chyba nikt nie posłał dzieci wczesniej, nawet rodzice świetnie czytających po 5 latkach dziewczynek ze początku roku. Duzo łatwiej jako rodzic rocznika 2004 po roku funkcjonowania nowej metody posłać dziecko, gdy więcej dzieci z klasy idzie, gdy szkoła i nauczyciele wiedzą z czym to sie wiąze.... ja sie w sumie czuje jako rodzic rocznika 2004 bo mój to tylko fuksem jest 2003 :)

A mój komentarz co do cztania nie oznacza ani oceny ze sie moje nudzi, ani oceny poziomu klasy. ot sie zdziwiłam ze na pytanie ile dzieci nie czyta on wymienił tylko dwoje. Po spodziwałam sie ze powie ze z 5 umie czytać...ALe oczywiście nie moge wierzyć w jego słwoa do konca...i tez nie wiem jakie jest jego kryterium.... I Wiem jedno - moje łazi po sali i siedzi na zaszczytnym miejscu na przeciwko pani :), sam w ławce

aborka
23-09-10, 09:27
Odrabiaja wasze dzieciaki zadania domowe na swietlicy?
Ela jak odrobila pierwszy raz na swietylicy i bylam ja odebrac to Pani zaczela mi to pokazywac w ksiazce i tlumaczyc ze z jednej strony kreski mialy byc narysowane na zielono a z drugiej na czerwono i nich sobie to poprawi bo zrobila olowkiem. Wymazalam to w domu i kaze Eli zrobic jak trzeba, ona zniechecona bo kreski na dlugosc kartki z jednej i drugiej strony to mowie trzeba bylo Pani sluchac i odrazu dobrze zrobic na co ona ze Pani kazala olowkiem i wszyscy tak zrobili
chyab mamy te sama ksiązke :)

aborka
23-09-10, 09:30
celem jest głównie obniżenie wieku szkolnego z mniej więcej zachowaniem programu nauczania odpowiadającego wiekowi dziecka a nie nazwie numeru klasy.

czyli własnie dla dzieci 7 letnich, które ustawowo moga byc w pierwszej klasie i obecnie sa w większosci (mówie o roczniku 2003) . podstawa nie odpowiada wiekowi dziecka... Mojemu akurat prawie odpowiada....

smoki
23-09-10, 09:33
a to juz jedzie z tej najowszej podstawy programowej :O ???

Dokładnie. Wg tej nowej "obniżonej" Jest w 2 klasie:Fiu fiu:

lilavati
23-09-10, 09:50
A
Z tą pierwszą klasą równającą sie zerówce to nie do końca tak jest. no bo na koniec wszyscy musza równo czytac i pisać a po zerówce tego wymagania nie było.



I. Treści nauczania ? klasa I szkoły podstawowej
1. Edukacja polonistyczna. Wspomaganie rozwoju umysłowego w zakresie wypowiadania
się. Dbałość o kulturę języka. Początkowa nauka czytania i pisania.Kształtowanie
umiejętności wypowiadania się w małych formach teatralnych. Uczeń kończący klasę I:
1) w zakresie umiejętności społecznych warunkujących porozumiewanie się i kulturę
języka:
a) obdarza uwagą dzieci i dorosłych, słucha ich wypowiedzi i chce
zrozumieć, co przekazują; komunikuje w jasny sposób swoje
spostrze?enia, potrzeby, odczucia,
b) w kulturalny sposób zwraca się do rozmówcy, mówi na temat, zadaje
pytania i odpowiada na pytania innych osób, dostosowuje ton głosu do
sytuacji, np. nie mówi zbyt głośno,
c) uczestniczy w rozmowie na tematy związane z ?yciem rodzinnym i
szkolnym, tak?e inspirowane literaturą;
2) w zakresie umiejętności czytania i pisania:
a) rozumie sens kodowania oraz dekodowania informacji; odczytuje
uproszczone rysunki, piktogramy, znaki informacyjne i napisy,
b) zna wszystkie litery alfabetu, czyta i rozumie proste, krótkie teksty,
c) pisze proste, krótkie zdania: przepisuje, pisze z pamięci; dba o estetykę
i poprawność graficzną pisma (przestrzega zasad kaligrafii),
d) posługuje się ze zrozumieniem określeniami: wyraz, głoska, litera, sylaba,
zdanie,
e) interesuje się ksią?ką i czytaniem; słucha w skupieniu czytanych utworów
(np. baśni, opowiadań, wierszy), w miarę swoich mo?liwości czyta lektury
wskazane przez nauczyciela,
f) korzysta z pakietów edukacyjnych (np. zeszytów ćwiczeń i innych pomocy
dydaktycznych) pod kierunkiem nauczyciela;
3) w zakresie umiejętności wypowiadania się w małych formach teatralnych:
a) uczestniczy w zabawie teatralnej, ilustruje mimiką, gestem, ruchem
zachowania bohatera literackiego lub wymyślonego,
6
b) rozumie umowne znaczenie rekwizytu i umie posłu?yć się nim w
odgrywanej scence,
c) odtwarza z pamięci teksty dla dzieci, np. wiersze, piosenki, fragmenty
prozy.
2. Język obcy nowo?ytny. Wspomaganie dzieci w porozumiewaniu się z osobami, które
mówią innym językiem. Uczeń kończący klasę I:
1) rozumie proste polecenia i właściwie na nie reaguje;
2) nazywa obiekty w najbli?szym otoczeniu;
3) recytuje wierszyki i rymowanki, śpiewa piosenki z repertuaru dziecięcego;
4) rozumie sens opowiedzianych historyjek, gdy są wspierane obrazkami, gestami,
przedmiotami.
3. Edukacja muzyczna. Wychowanie do odbioru i tworzenia muzyki: śpiewanie
i muzykowanie, słuchanie i rozumienie. Uczeń kończący klasę I:
1) powtarza prostą melodię; śpiewa piosenki z repertuaru dziecięcego, wykonuje
śpiewanki i rymowanki;
2) odtwarza proste rytmy głosem i na instrumentach perkusyjnych; wyra?a nastrój
i charakter muzyki pląsając i tańcząc (reaguje na zmianę tempa i dynamiki);
3) realizuje proste schematy rytmiczne (tataizacją, ruchem całego ciała);
4) wie, ?e muzykę mo?na zapisać i odczytać;
5) świadomie i aktywnie słucha muzyki, potem wyra?a swe doznania werbalnie
i niewerbalnie;
6) kulturalnie zachowuje się na koncercie oraz w trakcie śpiewania hymnu
narodowego.
4. Edukacja plastyczna. Poznawanie architektury, malarstwa i rzeźby. Wyra?anie własnych
myśli i uczuć w ró?norodnych formach plastycznych. Przygotowanie do korzystania z
medialnych środków przekazu. Uczeń kończący klasę I:
1) wypowiada się w wybranych technikach plastycznych na płaszczyźnie
i w przestrzeni; posługuje się takimi środkami wyrazu plastycznego, jak: kształt,
barwa, faktura;
2) ilustruje sceny i sytuacje (realne i fantastyczne) inspirowane wyobraźnią, baśnią,
opowiadaniem, muzyką; korzysta z narzędzi multimedialnych;
3) wykonuje proste rekwizyty (np. lalkę, pacynkę) i wykorzystuje je w małych
formach teatralnych; tworzy przedmioty charakterystyczne dla sztuki ludowej
regionu, w którym mieszka;
4) rozpoznaje wybrane dziedziny sztuki: architekturę (tak?e architekturę zieleni),
malarstwo, rzeźbę, grafikę; wypowiada się na ich temat.
5. Edukacja społeczna. Wychowanie do zgodnego współdziałania z rówieśnikami
i dorosłymi. Uczeń kończący klasę I:
1) potrafi odró?nić, co jest dobre, a co złe w kontaktach z rówieśnikami i dorosłymi;
wie, ?e warto być odwa?nym, mądrym i pomagać potrzebującym; wie, ?e nie
nale?y kłamać lub zatajać prawdy;
7
2) współpracuje z innymi w zabawie, w nauce szkolnej i w sytuacjach ?yciowych;
przestrzega reguł obowiązujących w społeczności dziecięcej oraz w świecie
dorosłych, grzecznie zwraca się do innych w szkole, w domu i na ulicy;
3) wie, co wynika z przynale?ności do rodziny, jakie są relacje między najbli?szymi,
wywiązuje się z powinności wobec nich;
4) ma rozeznanie, ?e pieniądze otrzymuje się za pracę; dostosowuje swe oczekiwania
do realiów ekonomicznych rodziny;
5) zna zagro?enia ze strony ludzi; wie, do kogo i w jaki sposób nale?y się zwrócić
o pomoc;
6) wie, gdzie mo?na bezpiecznie organizować zabawy, a gdzie nie mo?na i dlaczego;
7) potrafi wymienić status administracyjny swojej miejscowości (wieś, miasto); wie,
czym zajmuje się np. policjant, stra?ak, lekarz, weterynarz; wie, jak mo?na się do
nich zwrócić o pomoc;
8) wie, jakiej jest narodowości, ?e mieszka w Polsce, a Polska znajduje się
w Europie; zna symbole narodowe (flaga, godło, hymn narodowy), rozpoznaje
flagę i hymn Unii Europejskiej.
6. Edukacja przyrodnicza. Wychowanie do rozumienia i poszanowania przyrody o?ywionej
i nieo?ywionej. Uczeń kończący klasę I:
1) w zakresie rozumienia i poszanowania świata roślin i zwierząt:
a) rozpoznaje rośliny i zwierzęta ?yjące w takich środowiskach przyrodniczych,
jak: park, las, pole uprawne, sad i ogród (działka),
b) zna sposoby przystosowania się zwierząt do poszczególnych pór roku: odloty
i przyloty ptaków, zapadanie w sen zimowy,
c) wymienia warunki konieczne do rozwoju roślin i zwierząt w gospodarstwie
domowym, w szkolnych uprawach i hodowlach itp.; prowadzi proste hodowle
i uprawy (w szczególności w kąciku przyrody),
d) wie, jaki po?ytek przynoszą zwierzęta środowisku: niszczenie szkodników
przez ptaki, zapylanie kwiatów przez owady, spulchnianie gleby przez
d?d?ownice,
e) zna zagro?enia dla środowiska przyrodniczego ze strony człowieka: wypalanie
łąk i ściernisk, zatruwanie powietrza i wód, po?ary lasów, wyrzucanie
odpadów i spalanie śmieci itp.; chroni przyrodę: nie śmieci, szanuje rośliny,
zachowuje ciszę w parku i w lesie, pomaga zwierzętom przetrwać zimę
i upalne lato,
f) zna zagro?enia ze strony zwierząt (niebezpieczne i chore zwierzęta) i roślin
(np. trujące owoce, liście, grzyby) i wie, jak zachować się w sytuacji
zagro?enia,
g) wie, ?e nale?y oszczędzać wodę; wie, jakie znaczenie ma woda w ?yciu
człowieka, roślin i zwierząt,
h) wie, ?e nale?y segregować śmieci; rozumie sens stosowania opakowań
ekologicznych;
2) w zakresie rozumienia warunków atmosferycznych:
a) obserwuje pogodę i prowadzi obrazkowy kalendarz pogody,
b) wie, o czym mówi osoba zapowiadająca pogodę w radiu i w telewizji, i stosuje
się do podanych informacji o pogodzie, np. ubiera się odpowiednio do pogody,
8
c) nazywa zjawiska atmosferyczne charakterystyczne dla poszczególnych pór
roku, podejmuje rozsądne decyzje i nie nara?a się na niebezpieczeństwo
wynikające z pogody,
d) zna zagro?enia ze strony zjawisk przyrodniczych, takich jak: burza, huragan,
powódź, po?ar, i wie, jak zachować się w sytuacji zagro?enia.
7. Edukacja matematyczna. Wspomaganie rozwoju umysłowego oraz kształtowanie
wiadomości i umiejętności matematycznych dzieci. Uczeń kończący klasę I:
1) w zakresie czynności umysłowych wa?nych dla uczenia się matematyki:
a) ustala równoliczność mimo obserwowanych zmian w układzie elementów
w porównywanych zbiorach,
b) układa obiekty (np. patyczki) w serie rosnące i malejące, numeruje je; wybiera
obiekt w takiej serii, określa następne i poprzednie,
c) klasyfikuje obiekty: tworzy kolekcje np. zwierzęta, zabawki, rzeczy do
ubrania,
d) w sytuacjach trudnych i wymagających wysiłku intelektualnego zachowuje się
rozumnie, dą?y do wykonania zadania,
e) wyprowadza kierunki od siebie i innych osób; określa poło?enie obiektów
względem obranego obiektu; orientuje się na kartce papieru, aby odnajdować
informacje (np. w lewym górnym rogu) i rysować strzałki we właściwym
kierunku,
f) dostrzega symetrię (np. w rysunku motyla); zauwa?a, ?e jedna figura jest
powiększeniem lub pomniejszeniem drugiej; kontynuuje regularny wzór (np.
szlaczek);
2) w zakresie liczenia i sprawności rachunkowych:
a) sprawnie liczy obiekty (dostrzega regularności dziesiątkowego systemu
liczenia), wymienia kolejne liczebniki od wybranej liczby, tak?e wspak (zakres
do 20); zapisuje liczby cyframi (zakres do 10),
b) wyznacza sumy (dodaje) i ró?nice (odejmuje), manipulując obiektami lub
rac***ąc na zbiorach zastępczych, np. na palcach; sprawnie dodaje i odejmuje
w zakresie do 10, poprawnie zapisuje te działania,
c) radzi sobie w sytuacjach ?yciowych, których pomyślne zakończenie wymaga
dodawania lub odejmowania,
d) zapisuje rozwiązanie zadania z treścią przedstawionego słownie w konkretnej
sytuacji, stosując zapis cyfrowy i znaki działań;
3) w zakresie pomiaru:
a) długości: mierzy długość, posługując się np. linijką; porównuje długości
obiektów,
b) cię?aru: potrafi wa?yć przedmioty; ró?nicuje przedmioty cię?sze, l?ejsze; wie,
?e towar w sklepie jest pakowany według wagi,
c) płynów: odmierza płyny kubkiem i miarką litrową,
d) czasu: nazywa dni w tygodniu i miesiące w roku; orientuje się, do czego słu?y
kalendarz, i potrafi z niego korzystać; rozpoznaje czas na zegarze w takim
zakresie, który pozwala mu orientować się w ramach czasowych szkolnych
zajęć i domowych obowiązków;
4) w zakresie obliczeń pienię?nych:
9
a) zna będące w obiegu monety i banknot o wartości 10 zł; zna wartość nabywczą
monet i radzi sobie w sytuacji kupna i sprzeda?y,
b) zna pojęcie długu i konieczność spłacenia go.
8. Zajęcia komputerowe. Uczeń kończący klasę I:
1) posługuje się komputerem w podstawowym zakresie: uruchamia program,
korzystając z myszy i klawiatury;
2) wie, jak trzeba korzystać z komputera, ?eby nie nara?ać własnego zdrowia;
3) stosuje się do ograniczeń dotyczących korzystania z komputera.
9. Zajęcia techniczne. Wychowanie do techniki (poznawanie urządzeń, obsługiwanie
i szanowanie ich) i działalność konstrukcyjna dzieci. Uczeń kończący klasę I:
1) w zakresie wychowania technicznego:
a) wie, jak ludzie wykorzystywali dawniej i dziś siły przyrody (wiatr, wodę);
majsterkuje (np. latawce, wiatraczki, tratwy),
b) zna ogólne zasady działania urządzeń domowych (np. latarki, odkurzacza,
zegara), posługuje się nimi, nie psując ich,
c) buduje z ró?norodnych przedmiotów dostępnych w otoczeniu, np. szałas,
namiot, wagę, tor przeszkód; w miarę mo?liwości konstruuje urządzenia
techniczne z gotowych zestawów do monta?u np. dźwigi, samochody,
samoloty, statki, domy;
2) w zakresie dbałości o bezpieczeństwo własne i innych:
a) utrzymuje porządek wokół siebie (na swoim stoliku, w sali zabaw, szatni
i w ogrodzie), sprząta po sobie i pomaga innym w utrzymywaniu porządku,
b) zna zagro?enia wynikające z niewłaściwego u?ywania narzędzi i urządzeń
technicznych,
c) wie, jak nale?y bezpiecznie poruszać się na drogach (w tym na rowerze)
i korzystać ze środków komunikacji; wie, jak trzeba zachować się w sytuacji
wypadku, np. umie powiadomić dorosłych, zna telefony alarmowe.
10. Wychowanie fizyczne. Kształtowanie sprawności fizycznej dzieci i edukacja zdrowotna.
Uczeń kończący klasę I:
1) uczestniczy w zajęciach rozwijających sprawność fizyczną, zgodnie z regułami;
2) potrafi:
a) chwytać piłkę, rzucać nią do celu i na odległość, toczyć ją i kozłować,
b) pokonywać przeszkody naturalne i sztuczne,
c) wykonywać ćwiczenia równowa?ne;
3) dba o to, aby prawidłowo siedzieć w ławce, przy stole itp.;
4) wie, ?e choroby są zagro?eniem dla zdrowia i ?e mo?na im zapobiegać poprzez:
szczepienia ochronne, właściwe od?ywianie się, aktywność fizyczną,
przestrzeganie higieny; właściwie zachowuje się w sytuacji choroby;
5) wie, ?e nie mo?e samodzielnie za?ywać lekarstw i stosować środków chemicznych
(np. środków czystości, środków ochrony roślin);
6) wie, ?e dzieci niepełnosprawne znajdują się w trudnej sytuacji i pomaga im.
10
Podane umiejętności dotyczą dzieci o prawidłowym rozwoju fizycznym. Umiejętności dzieci
niepełnosprawnych ustala się stosownie do ich mo?liwości.
czyli własnie dla dzieci 7 letnich, które ustawowo moga byc w pierwszej klasie i obecnie sa w większosci (mówie o roczniku 2003) . podstawa nie odpowiada wiekowi dziecka... Mojemu akurat prawie odpowiada....
Nie nie nie - podstawa i szkoła jest teraz dla dzieci 6 -letnich, a że wiecej w niej teraz 7 latków - to wybór rodziców, na ich życzenie okres pzrejściowy utworzono

Smoku z ciekawości zapytam jaki tytuł książeczki?

aborka
23-09-10, 09:55
czy ja czegos nie rozumiem? Bartek wymienia dwoje, Tobie rosnie do dwudziestu? cos zle przeczytałac. ja mówie ze on twierdzi ze tylko kilkoro nie umie czytać...

i mialo byc dokladnie tak jak sie domagasz - cięcie: 2002 rczonik idzie starym programem i trafia do szkoly w wieku lat 7, 2003 trafia do szkol w wieku lat 6 i idzie nowym programem.
Ale mamy trzyletni okres przejsciowy.

no ale cięcie powinno byc na roczniku 2006 lub 2005, aby dzieci i rodzice i szkoły i przedszkola mógły sie przygotować. I żeby w danej klasie był jeden rocznik o tym samym przygotowaniu. A nie w połowie 5 latków ogłaszać ze dziieci za rok zamiast do zerówki przedszkolenej idą do szkoły.

IMO naczej panie w przedszkolu traktuja dzieci jak wiedza ze one z placówki idą do "ławek", a inaczej jak wiedzą ze maja jeszcze rok luzu i zabaway. Ja widziałam różnice starań wsród pan u nas w 5 i 6 latkach. W 6 latkach była mnejsza grupa, na raz tylko jedna pani, większe wymagania co do dyscypliny. jakby panie w 5 latakach wiedziały ze dzieci idą za rok do szkoły to tez by większy nacisk na tę dyscypine dawały.

smoki
23-09-10, 09:59
Smoku z ciekawości zapytam jaki tytuł książeczki?


Lektury czy podręcznika?

Doktor Dollitle

Gra w kolory :)

Lektur w w planie mamy sporo.

aborka
23-09-10, 10:13
Nie nie nie - podstawa i szkoła jest teraz dla dzieci 6 -letnich, a że wiecej w niej teraz 7 latków - to wybór rodziców, na ich życzenie okres pzrejściowy utworzono

...no własnie... Ania czy nie uwazasz ze to jest nie w porządku. Bo chyba nie o to chodziło rodzicom dzieci w okresie przejsciowym. rodzice chcieli dać czasz szkołom, oswoić sie z tą myslą (szczególnie rocznik 2003). no to dali im okres przejsciowy cofając dzieci do progaramu 6 latków

(znaczy ja nie uwazam ze sie moje dzieco cofa, ja nadal wierze ze ta pierwsza klasa to jest mimo wszystko więcej niz zerówka i ze nauczycielka to ogranie i jak ktos umie juz więcej to sie nie uwsteczni ;)).
Tylko nie mozna tak traktowac tych 7 latków z 2003 słowami - "czego chceta, trzeba było poslać dzieciaka rok temu bo teraz pierwsza klasa jest dla 6 latków" A więc ja odpowiadam ze nie. Pierwsza klasa jest dla 6 i 7 latków. Będzie dla 6 latków rocznika 2006. A teraz powinna byc dostosowana do wieku dzieci którwe ustawowo maja do niej chodzić. i jak moga ustawowo byc 7 latki to nie mozna ich traktować jako spad reformy. to nie w porządku

i ja tu nie pisze z pozycji mojego dziecka. bo ja wiem ze on jeszcze sie duzo moze nauczyć. Ale wiele dzieci umie więcej i nie mozna winić ich rodziców ze nie odwazyli sie rok temu posłac dzieci do szkoły

Elza29
23-09-10, 10:28
Dlatego wlasnie w Gyni po doswiadczeniu z tamtego roku w tym rokui nie powstala zadna klasa laczaca 6-7 latkow. Sa klasy pierwsze dzieci 7mio letnich i pierwsze 6cio letnich. Tylko tutaj tez sie zastanawiam bo sa inaczej traktowani, inne wymagania itd a jak te 6cio i 7mio latki wkrocza do klas 2 to rowniez beda mieli od niech inne wymagania czy nagle szesciolatki zobacza co to naprawde jest uczenie sie ? Program i wymagania musza sie przeciez zrownac bo egzamin po szkole podstawowej chyba jest dla wszystkich przewidziany taki sam i nie wiem czy lagodne traktowanie szesciolatkow wyjdzie im tak naprawde na dobre

lilavati
23-09-10, 10:40
...no własnie... Ania czy nie uwazasz ze to jest nie w porządku.
Powiem jak ja uważam
Skoro mamy tak jak jest nie warto teraz czekać ze szkołą do lat 7 jeśli dziecko nie ma naprawdę poważnych problemów. Program jest tak ułożony, że każdy przeciętny (i ten trochę niżej przeciętnej) spokojnie sobie poradzi.
Reformę odebrałam tak - wszystkie dzieci idą do szkoły już jako 6 latki bo dadzą radę, bo jak dyrekcja chce naprawdę dużo nie trzeba by szkołe na ten fakt przygotować - jak któres dziecko ma problemy, aby nie było zgrzytów rodziców mają okres przejściowy bo mogli czuć się zaskoczeni/może to kolidowało z jakimś programem rehabilitacji dziecka- te dzieci wyrównają braki i pójdą w pełni przygotowane za rok.
Uważam, ze przygotowanie przedszkolne w 5 latkach jest wystarczające a "zerówka" to dobry rok przygotowanie przedszkolnego ale dla dzieci które wcześniej takiego przygotowanie nie miały, nie chodziły do przedszkola (np. część dzieci z rocznika 2003 nie chodziła do przedszkola jako 5 latek bo wtedy rzeczywiście państwo nie dawało wszystkim takiej możliwości)
Pewnie, ze lepiej było by by klasy były jednolite ale nie do końca bo nie o to chodziło by wszystkie dzieci zostawiać na ten "rok wyrównawczy" (sorki nie chcę być źle odebrana ale jakoś słów mi brakuje) tak jak sama piszesz są regiony gdzie do szkoły zgłoszą rodzice 3 sześciolatków - i skoro to ludzie sami blokują posyłanie dzieci(nie wierzę, ze tyle dzieci ma braki w stosunku do rówieśników-nie porównuje do dzieci rok starszych) kto osobną klasę dla nich będzie finansował? Dlaczego przez tych co nie posyłają 6 latki tych co idą zgodnie z załozeniami reformy miały by część materiału przeskakiwać(tracić)?

A przygotowanie szkól to naprawdę w dużej mierze inicjatywa dyrekcji
Rok temu byłam w szkole do której chciałam posłać syna - po rozmowie z dyrektorem wyrażenie wyczułam, ze reforma jest nie po jego myśli, w zeszłym roku nie zrobił dla młodszych dzieci nic, w tym roku podobnie, nie wierzę, ze zrobi coś za rok, podejrzewam, ze zabierze się za to dopiero jak go prawo zmusi.
W obecnej szkole widziałam zapał dyrekcji by sprostać nowemu zadaniu i serio to naprawde widać, jest biednie ale jest zrobione, w klasach gdzie rodzice chcą trochę wspomóc naprawdę jest przyzwoicie.

Ksiażeczki też były rok temu podzielnone bo zderzy się dzieci po różnych podstawach , ćwiczenia dla dzieci piszących i niepiszących - teraz w tym roku nie ma - no chyba, że ktoś po "dobrym" przedszkolu i tam nauczyciel wybiegł z programem ale temu już reforma nie winna. W szkołach średnich też zdarzają się dzieci z różnym poziomem i to że Maja miała z matematyki 5 w szkole X wcale nie musi oznaczać, ze potrafi więcej od Beatki która w szkole Y miała 4 - bo wiele , bardzo wiele zależy od szkoły, danego ucznia, klasy w jakiej się znajdzie, nauczyciela który bedzie mógł/chciał maksymalnie wykorzystać potencjał każdego dziecka ...i pewnie od całej masy innych czynników

Dla mnie pokrzywdzeni mogą się czuć rodzice dzieci z 2002r ale te na szczęście stratowały z większej poprzeczi a zwolnić mają w trakcie

lilavati
23-09-10, 10:43
Dlatego wlasnie w Gyni po doswiadczeniu z tamtego roku w tym rokui nie powstala zadna klasa laczaca 6-7 latkow. Sa klasy pierwsze dzieci 7mio letnich i pierwsze 6cio letnich. Tylko tutaj tez sie zastanawiam bo sa inaczej traktowani, inne wymagania itd a jak te 6cio i 7mio latki wkrocza do klas 2 to rowniez beda mieli od niech inne wymagania czy nagle szesciolatki zobacza co to naprawde jest uczenie sie ? Program i wymagania musza sie przeciez zrownac bo egzamin po szkole podstawowej chyba jest dla wszystkich przewidziany taki sam i nie wiem czy lagodne traktowanie szesciolatkow wyjdzie im tak naprawde na dobre
Nie wiem czy nie powstała, możliwe, ale dyrektor w naszej szkole sprawe stawiał jasno podział klas będzie zależał od tego ile i w jakim wieku dzieci zostaną pozgłaszane - nie wykluczał klas mieszanych

Finia
23-09-10, 10:57
czytam wasze opinie i tak naprawdę nie wiem o co chodzi w tej całej dyskusji... mam wrażenie, że temat jest wałkowany bo taka teraz moda... przyznam się, że moje pierwsze odczucia po obejrzeniu książek jakie ma mój syn były takie, że dziecko będzie robić zadania dla przedszkolaka, ale widzę, że tu nie tyle chodzi o poziom trudności co o przygotowanie dziecka do nowych obowiązków, szybszego tempa nauki, lepszej koncentracji... że nie wspomnę o rysowaniu szlaczków i nauce poprawnego pisania (nie tylko rozpoznawania liter, zapisu "drukowanego" i czytania)... byłam też zwiedziona tym, że liczyć będą uczyli się do 20-tu, ale teraz myślę: co szkodzi, żeby w domu (jesli wykaże chęci) uczył się i poszerzał umiejętnosci zdobyte w szkole? K w szkole robi dużo, w domu zadań też sporo - główny nacisk narazie na kaligrafię i tempo wcale nie jest żółwie... więc nie narzekam i narazie nie naciskam syna, żeby robił więcej niż zadaje do domu nauczycielka... jeśli takie zmiany pozwolą dzieciom podstawy opanować w lepszy niż dotychczas sposób to uważam, że to dobry pomysł, bo przeładowany program nauczania powoduje, że dziecko czegoś zawsze będzie uczyć się "na pół gwizdka" ...

proponuję wrzucić na luz ;) ja doszłam do wniosku, że zanim za dwa lata zacznę krytykować organizację nauki dla 6-latków (moja córa będzie wtedy w 1 klasie) przyjrzę się jak moje dziecko radzi sobie z nauką, a dopiero potem podstawie programowej....
I jedno pytanie: czy faktycznie dla waszych dzieci lekcje są nudne i dzieci się uwsteczniają?

ja jestem mile zaskoczona, bo widzę, że to jak prowadzone są lekcje w klasie K. ma sens i nie martwi mnie to, że dzieci nie czytają czytanek... przyjdzie na to czas... tymczasem K. przed spaniem ćwiczy swoje umiejętności czytając książki przyrodnicze (dostosowane do jego wieku)

Finia
23-09-10, 11:05
W szkołach średnich też zdarzają się dzieci z różnym poziomem i to że Maja miała z matematyki 5 w szkole X wcale nie musi oznaczać, ze potrafi więcej od Beatki która w szkole Y miała 4 - bo wiele , bardzo wiele zależy od szkoły, danego ucznia, klasy w jakiej się znajdzie, nauczyciela który bedzie mógł/chciał maksymalnie wykorzystać potencjał każdego dziecka ...i pewnie od całej masy innych czynników

i tu tkwi sedno sprawy... nie w reformie jako takiej (aż mi się wierzyć nie chce, że to piszę, bo jeszcze przed wakacjami byłam wielkim przeciwnikiem reformy oświaty) ...

cszynka
23-09-10, 11:10
najprościej pisząc to co się kiedyś nazywało "zerówka" teraz się nazywa "klasa I" i jest w innym budynku i to główna różnica..czyli obecnie jak to miałoby czy też ma wyglądać?
teraz I klasa to program dawnej zerówki?
a potem co? w drugiej klasie np?
nadganianie za starą pierwszą i drugą klasę?
bo klas w podstawówce nadal ma być 6
a tu do "przerobienia" materiału o rok więcej bo i zerówkowy dochodzi
czyli do omówienia jest 7 lat programu ze starego systemu
albo też wywalono śmieci programowe i w 6 latach nauki pozostały same wartościowe rzeczy
oby :Niepewny:


zgadzam się ze zdaniem aborki, tak ogólnie :)

aborka
23-09-10, 11:25
czytam wasze opinie i tak naprawdę nie wiem o co chodzi w tej całej dyskusji... mam wrażenie, że temat jest wałkowany bo taka teraz moda...

no chodzi o to że mamy 6 latków piszą o wyższosci posyłania 6 latków do szkoły ;)
A mi chodzi o to ze prowadzenie dzieci 7 letnichz okresu przejsciowego programem 6 latków jest bez sensu. mam nadziej ze nauczyciel program dostosuje i im podwyższy poprzeczke


a tak na serio - ania st - u was klasa samych 6 latków. u nas mieszane. ja mieszkam na wsi, mamy w bliskiej okolicy jedną szkołe. Klasy podzielone ze względu na gimbusa, z tego co wiem to nie mam klasy samych 6 latków ale mysle ze z 90 dzieci by sie uzbierało... Nie wiem jak wyglądała szkoła wczesniej ale nie widze zeby była w jakikoliwiek sposób zmieniona dla młodszych dzieci. Ot szkoła jak kazda - boksy w szatni, sklepik, korytarz, w klasie dywanik... (zapytam czy tam siadają)
No sama piszesz ze u was inny program dla klas 7 latków i inny dla 6 latków a sie dziwisz ze ja uwazam ze prowadzenie 7 latków programem 6 latków jest nie fair.... TO jest BEZ SENSU.
Piszesz ze to lezy w gesti dyrekcji szkoły... no a co ja moge z tym zrobic...? jako dajmy na to rodzic 6 latka, czy np. Ali która pojdzie za 2 lata. Akurat z naszą dyr sie zrobic nic nie da, wielu próbowało. A ze względów czasowych wozic go daleko nie bede. Zresztą do szkoły jako takiej zastrzezen większych nie mam, czas pokaze


co do liczenia - jak juz móiłam, sklepik bardzo pomaga :), dzieic dziela i mnozą ile cukierków po 50g kupia za 2 pln... widze wielka biegłosc w działaniach... :)


Przedwczoraj Bartek zabrał 2 pln i wieczorem chwali sei sie niewydał nic :)Wczoraj Bartek mówi "ale mi sie poszczęsciło. znalazłem 2 pln i 2 gr"
ja- "o to faktycznie masz szczęscie, to ile razem masz? -
on - "nic"
ja "a dlaczego?"
on " bo przyszedł chłopak jeden i powiedział ze on tu zgubił i mu oddałem'

ale mimo to miała poczucie ze u sie poszczęściło :)

co zrobił z własnymi 2 pln nie pytałam.... ale chyba sa bezpieczne w kieszeni spodni w brudach :Hyhy::Hyhy:

Elza29
23-09-10, 11:37
czyli obecnie jak to miałoby czy też ma wyglądać?
teraz I klasa to program dawnej zerówki?
a potem co? w drugiej klasie np?
nadganianie za starą pierwszą i drugą klasę?bo klas w podstawówce nadal ma być 6
a tu do "przerobienia" materiału o rok więcej bo i zerówkowy dochodzi
czyli do omówienia jest 7 lat programu ze starego systemu
albo też wywalono śmieci programowe i w 6 latach nauki pozostały same wartościowe rzeczy
oby :Niepewny:


zgadzam się ze zdaniem aborki, tak ogólnie :)

wlansie tez sie nad tym zastanawiam, teraz maja luz, nie potrzebne bylo obnizanie poziomu dla 6cio latkow do poziomu liczenia do pieciu, troche z tym przegieli jezeli pozniej beda zmuszeni do nadrabiania.

aborka
23-09-10, 11:39
czyli obecnie jak to miałoby czy też ma wyglądać?
teraz I klasa to program dawnej zerówki?
a potem co? w drugiej klasie np?
nadganianie za starą pierwszą i drugą klasę?
bo klas w podstawówce nadal ma być 6
a tu do "przerobienia" materiału o rok więcej bo i zerówkowy dochodzi
czyli do omówienia jest 7 lat programu ze starego systemu
albo też wywalono śmieci programowe i w 6 latach nauki pozostały same wartościowe rzeczy
oby :Niepewny:


zgadzam się ze zdaniem aborki, tak ogólnie :)

no własnie tez sie zastanawiałam ze mi roku edukacji wtedy brakuje... bo jak zerówka to pierwsza klasa teraz to dla naszym dzieciom zabieraja rok "konkretnej nauki". Czy nie większy sens miało by wrpwadzenie obowiązkowej, szkolnej zerówki dal 6 latków ale poszeszonej do programu pierwszej klasy dostosowanym do wieku. A potem nadal 6 lat nauki. Bo teraz robią w sumie 6... nie brakuje wam tych lat.

Elza29
23-09-10, 12:00
no własnie tez sie zastanawiałam ze mi roku edukacji wtedy brakuje... bo jak zerówka to pierwsza klasa teraz to dla naszym dzieciom zabieraja rok "konkretnej nauki". Czy nie większy sens miało by wrpwadzenie obowiązkowej, szkolnej zerówki dal 6 latków ale poszeszonej do programu pierwszej klasy dostosowanym do wieku. A potem nadal 6 lat nauki. Bo teraz robią w sumie 6... nie brakuje wam tych lat.

PONOC program caly zostal zmieniony i przystosowany i PONOC nie beda zasypani programem jak bedzie okaze sie z czasem

EwkaM
23-09-10, 12:33
Nie martwcie się zbytnio, że pierwsza klasa jest taka lightowa i dzieci się nudzą.

W drugiej klasie podstawa programowa daje czadu. Mój zdolny 8 latek się nie nudzi:Fiu fiu: Codziennie ryje coś na pamięć, przygotowuje czytankę, robi zadania a teraz właśnie dostał miesiąc na 110 stronicową lekturę.

byłam rano w szkole
wzięłam dzieciowe ksiażki, pani zaznaczyła co przez te 5 dni nieobecności będą robić i co będzie zadane

:Strach::Boje się::Strach::Boje się::Strach:

nie wiem kiedy to zrobimy :(

lilavati
23-09-10, 12:34
czyli obecnie jak to miałoby czy też ma wyglądać?
teraz I klasa to program dawnej zerówki?
a potem co? w drugiej klasie np?
nadganianie za starą pierwszą i drugą klasę?
bo klas w podstawówce nadal ma być 6
a tu do "przerobienia" materiału o rok więcej bo i zerówkowy dochodzi
czyli do omówienia jest 7 lat programu ze starego systemu
albo też wywalono śmieci programowe i w 6 latach nauki pozostały same wartościowe rzeczy
oby :Niepewny:


zgadzam się ze zdaniem aborki, tak ogólnie :)
Nie ucze w podstawówce, więc ciężko mi podstawę każdej klasy porównywać
Wedle zapewnień nauczycieli którzy program znać powinni Poziom obecnej I klasy to niemal poziom starej "zerówki" - z tego co zapamiętałam dodano teraz w pierwszej klasie wszystkie dwuznaki - w zerówkach tego nie było
Wogle cały program jest lekko przereformowany
nowa I klasa to stara zerówka + coś (ok 1/4 starej pierwszej klasy)
nowa II klasa to 3/4 starej pierwszej klasy + kolejne coś z drugiej klasy(tu już więcej niż 1/4 taki ciąg przyrastający) - ogólnie wymagania do testów nowych 6 klasistów mają być porównywalne/trochę niższe niz obecnie - jeden rok jest rzeczywiscie wycięty ale materiał rozłożony w czasie i wymagania obnizone



No sama piszesz ze u was inny program dla klas 7 latków i inny dla 6 latków a sie dziwisz ze ja uwazam ze prowadzenie 7 latków programem 6 latków jest nie fair.... TO jest BEZ SENSU.

Aborko nie rozumiesz o czym piszę, może i ja nie umiem jasno napisac o co biega
U nas był inny program dla 6 i inny dla 7 latków ale w zeszłym roku. Dlaczego tak było? Bo zeszły rok był tym przełomowym i w trakcie roku zmiany się potoczyły. Dzieci z 2002 roku szły starą zerówką i przerobiły niemal cały materiał obecnej pierwszej klasy do tego doszły dzieci 6 letnie z 2003 z obecnym przygotowaniem przedszkolnym dostosowanym do nowej 1 klasy. Prawda , ze miały różne wiadomości? Aby te starsze nie umarły z nudów i nie wracały z ksiażkami rok do tyłu specjalnie dla nich na jeden rok pojawiły się podręczniki które cofania się uniknęły ale nowy materiał realizują w zwolnionym tempie. W tym samym czasie dzieci z 2003 roku zaczęli materiał od końca swego przedszkola - wedle założeń dzieci te w ciągu 3 pierwszych lat maja umieć tyle samo tylko tempo będa miały inne.
W tym roku i 7 i 6 latki ruszają od tego samego bo są juz po tej samej podstawie - 7 latek który chodził w wieku 5 lat do przedszkola robił podstawę dwukrotnie, 6 latek tak jak program przewiduje raz - tylko dobrą wolą konkretnego nauczyciela jest, ze coś dzieciom starszym nad to przekaże - ale tego nikt nigdy nikomu nie bronił - od zawsze jak był ambitny uczeń i trafił na ambitnego nauczyciela to ten nawet swój wolny czas poświęcał na doskonalenie swego ucznia.

smoki
23-09-10, 12:40
byłam rano w szkole
wzięłam dzieciowe ksiażki, pani zaznaczyła co przez te 5 dni nieobecności będą robić i co będzie zadane

:Strach::Boje się::Strach::Boje się::Strach:

nie wiem kiedy to zrobimy :(


Wiem Ewa. Ja zaznaczałam co 2 dni a i tak wpadałam w przerażenie:Strach:

cszynka
23-09-10, 12:46
ogólnie wymagania do testów nowych 6 klasistów mają być porównywalne/trochę niższe niz obecnie - jeden rok jest rzeczywiscie wycięty ale materiał rozłożony w czasie i wymagania obnizone
no wiem, ze nie jesteś nauczycielem
tzn. tych moich pytań nie kierowałam do Ciebie
chociaż cytujesz tutaj np. podstawy programowe dla I klasy, wiedzę w temacie masz jakby większą (wiem, na własne życzenie i we własnym pewnie interesie)
tylko pytałam :)

czy to dobrze, że wymagania w efekcie obniżone? (ad. tego co wyboldowałam)

co dało globalnie nam wszystkim to, że dzieci zakończą edukację (tą obowiązkową) rok szybciej
tylko z powodu większej ilości miejsc w przedszkolach się to odbyło?

teraz "wywalono" zerówkę czyli 6-latki z przedszkola ale tylko przez rok będzie jakby więcej miejsca w przedszkolu, bo zniknie jedna grupa (ta zerówka właśnie) i będzie można przyjąć więcej dzieci
a potem co roku już tylko jedna grupa będzie odchodziła do szkoły i tym samym naboru do jednej grupy będzie można dokonywać

nie bardzo kumam w jakim celu cała reforma została przeprowadzona :Niepewny:
- żeby było więcej miejsc w przedszkolach?
- żeby dzieci szybciej zakończyły edukację (nadal myślę o tej obowiązkowej)?

mam nadzieję, ze to wszystko przekłada sie jednak przede wszystkim na to, że dzieciaki będą miały mądrzejszy, bardziej sensowny, bardziej życiowy program do opanowania
ale czy w tym celu potrzebne było obniżanie wieku obowiązku szkolnego
a może są jeszcze inne powody, o których nie wiem?

pytania nie są kierowane do Ciebie
no, może nie tylko do Ciebie
tak się po prostu nad tym zastanawiam i może tutaj ktoś będzie umiał mi to wyjaśnić

cszynka
23-09-10, 12:49
byłam rano w szkole
wzięłam dzieciowe ksiażki, pani zaznaczyła co przez te 5 dni nieobecności będą robić i co będzie zadane

:Strach::Boje się::Strach::Boje się::Strach:

nie wiem kiedy to zrobimy :(i to jest II klasa
a nasza I ma do odrobienia w domu 1 stronę w domowniczku, a tam tak naprawdę do zrobienia 2 szlaczki i połączenie obrazków w pary
czyli jakby nic :Niepewny:

i znów się głośno zastanawiam... :Hyhy:
czy sensowne jest ślimacze tempo pracy w I klasie, żeby później gonić w II
czy też to tylko początek w I tak wygląda?

aborka
23-09-10, 13:22
Aby te starsze nie umarły z nudów i nie wracały z ksiażkami rok do tyłu specjalnie dla nich na jeden rok pojawiły się podręczniki które cofania się uniknęły ale nowy materiał realizują w zwolnionym tempie.

no i ty teraz pomyśl czy to nie jest chore... Pomysl ze jesteś mamą 7 latka rocznik 2002 i on ma realizowany program wolniej bo jest reforma i do równoległej klasy ida dzieci młodsze... I twoje dziecko równaja w dół zeby tamtym nie było trudniej.....

Bartek mial zerówke po 5 latkach według starego programu. Tam uczył sie troche literek, ćwiczyli czytanie globalne (czy jakos tak - słowo i obrazek). Nauka z zerwóce niby według nowej podstawy była kontynuacją nauki w pięciolatkach. Pani wprowadzała dla chętnych i tych co sie garną czytanie, robili szlaczki z literek. jakby chciała iśc nowa metoda to nie powinna raobic nic w tej kwestii. Oczywiscie panie podkreslała ze literki to tylko jeden element nauki. ale wbrew kuratoryjnym "zakazom" wprowadzała je w zerówce. Nie mial przestoju w nauce w związku z tym. I mam nadzieje ze teraz tez nie będzie miał bo jednak szkoła sama w sobie to jakiś krok do przodu :)

czyli de facto na reformie najbardziej tracą roczniki 2002 i 2003 których dzieci jako 7 latki są w pierwszej klasie. bo 2002 wyboru nie maiła, a 2003 miął wybór ale taki jekby go wcale nie bylo... tak swoja droga - ile znacie dzieci 2003 któe poszły do szkoły jako 6 latki?

aborka
23-09-10, 13:31
i to jest II klasa
a nasza I ma do odrobienia w domu 1 stronę w domowniczku, a tam tak naprawdę do zrobienia 2 szlaczki i połączenie obrazków w pary
czyli jakby nic :Niepewny:

i znów się głośno zastanawiam... :Hyhy:
czy sensowne jest ślimacze tempo pracy w I klasie, żeby później gonić w II
czy też to tylko początek w I tak wygląda?
... mój monsz odrabia te prace a Bartekiem po półtorej godziny... krzywe ślimaczki wycierają i rysuja od nowa:Fiu fiu:.... ten to ma cierpliwosć...

lilavati
23-09-10, 13:35
czy to dobrze, że wymagania w efekcie obniżone? (ad. tego co wyboldowałam)

wg mnie nie ale ja wogle z tych co uważam, ze w szkołach/ na studiach mało cisną:Wstyd:



co dało globalnie nam wszystkim to, że dzieci zakończą edukację (tą obowiązkową) rok szybciej
tylko z powodu większej ilości miejsc w przedszkolach się to odbyło?

nie wiem - jeśli o mnie chodzi obojętne mi było czy me dziecko obecny program realizowało by w przedszkolu , czy w szkole - gdyby nie reforma do szkoły bym go nie posyłała - miała bym rok dłuzej większy luz - woziła bym ich w jedno miejsce
A ogólne powody?
Moze wyrównywanie do jakiś standardów europejskich?
Może wyrównywanie szans dzieci młodszych/ ze wsi gdzie o przedszkolach można tylko marzyć? Dzięki temu, ze szybciej wszyscy rozpoczną obowiazkową edukację więcej wiadomości sa w stanie przyswoić - jak się spojrzy na to długoterminowo - nie rzadko dziecko przedszkolne bardzo odbiegało od dziecka(nie każdego) które przez pięć pierwszych lat(ponoć wtedy najbardziej chłonne) siedziało w domu z babcią/ciocią - może ten rok szybciej przymusowej edukacji odniesie lepsze efekty w relacjach międzyludzkich, w lepszym rozwoju społecznym? Nie wiem, nie znam wyników badań, tak sobie gdybam.


teraz "wywalono" zerówkę czyli 6-latki z przedszkola ale tylko przez rok będzie jakby więcej miejsca w przedszkolu, bo zniknie jedna grupa (ta zerówka właśnie) i będzie można przyjąć więcej dzieci
a potem co roku już tylko jedna grupa będzie odchodziła do szkoły i tym samym naboru do jednej grupy będzie można dokonywać

ja to sobie wytłumaczyłam tak - wyże nize demograficzne- kiedyś szkoły podstawowe mieściły 8 roczników, teraz albo 6 albo jak zespół to 9 - może jak weźmiemy pod uwagę rzeczywistą liczbę dzieci to szkoły są w stanie te 6 latki przytulić, w pzredszkolu nie muszą już 4 roczniki siedzieć a jedynie 3 w tych samych warunkach lokalowych - a więc jak na to nie patrzeć przedszkole pomieści więcej dzieci 3,4,5 letnich niż dotychczas.
Zwykle w naszym przedszkolu było po jednej grupie dla każdego wieku - teraz sa dwie grupy realizujące przygotowanie przedszkolne - a więc dwa razy więcej pięciolatków ma szanse chodzic do pzredszkola(fakt dalej ta liczba będzie utrzymywała się na stałym poziomie , ale wzrosła znacznie) gdzie teraz musza ich przyjąć, wczęśniej bywało, ze z powodu braku miejsc 5 latek był skazany na kolejny rok z nianią, bez możliwości obcowania w grupie rowieśników


- żeby dzieci szybciej zakończyły edukację (nadal myślę o tej obowiązkowej)?

Rok dłużej na emeryturę będą ciułać - będą mieć uzbierane więcej:Fiu fiu: chyba sama nie wierzę w to co piszę ;)

ulaluki
23-09-10, 13:44
wg mnie nie ale ja wogle z tych co uważam, ze w szkołach/ na studiach mało cisną:Wstyd:


)

Byłam ostatnio na szkoleniu, prowadził go jakiś znany prof, Mrozowski chyba.
(nie mam pamięci do nowych słow).

Teraz nastało pokolenie dzieci wychowanych na nowych technologiach, komputerze, internecie. W internecie szybko uzyskuje się informacje, wiadomości, programy są specjalnie montowane, realizowane, aby odbiorca mniej myślał, a więcej miał podane przez obrazy.
Stąd bardzo cięzko młodym ludziom jest utrzymanie koncentracji, logiczne myślenie, nie potrafią myśleć abstrakcyjnie.
Pozimom obniża się, on twierdził, ze nie bardzo da się z tym walczyć. Należy to zaakceptować i tak czynić, aby przy tych technologiach uczyli się rzeczy potrzebnych i uczyli dobrze filtrować informacje.

To taka dygresja.
Chcę powiedzieć, że baaardzo trudno coś od dzieci wymóc, orka na ugorze.
Najgorsze, ze to wszystko jest zmuszanie, a nie jest ich własną nieprzymuszoną wolą.
Nad tym prowdzi się projekty, aby uczniowie jak najwięcej mieli ambicji, sami chcieli się uczyć, a nie dlatego, że nauczyciel, czy rodzić.

lilavati
23-09-10, 13:52
no i ty teraz pomyśl czy to nie jest chore... Pomysl ze jesteś mamą 7 latka rocznik 2002 i on ma realizowany program wolniej bo jest reforma i do równoległej klasy ida dzieci młodsze... I twoje dziecko równaja w dół zeby tamtym nie było trudniej.....

Bartek mial zerówke po 5 latkach według starego programu. Tam uczył sie troche literek, ćwiczyli czytanie globalne (czy jakos tak - słowo i obrazek). Nauka z zerwóce niby według nowej podstawy była kontynuacją nauki w pięciolatkach. Pani wprowadzała dla chętnych i tych co sie garną czytanie, robili szlaczki z literek. jakby chciała iśc nowa metoda to nie powinna raobic nic w tej kwestii. Oczywiscie panie podkreslała ze literki to tylko jeden element nauki. ale wbrew kuratoryjnym "zakazom" wprowadzała je w zerówce. Nie mial przestoju w nauce w związku z tym. I mam nadzieje ze teraz tez nie będzie miał bo jednak szkoła sama w sobie to jakiś krok do przodu :)

czyli de facto na reformie najbardziej tracą roczniki 2002 i 2003 których dzieci jako 7 latki są w pierwszej klasie. bo 2002 wyboru nie maiła, a 2003 miął wybór ale taki jekby go wcale nie bylo... tak swoja droga - ile znacie dzieci 2003 któe poszły do szkoły jako 6 latki?
Dlatego piszę, ze szkoda mi rocznika 2002 - tu powinni zapewnić kontynuację wg starego programu, 2003 to już inna bajka

Aborko program w nowej zerówce wg nowej podstawy nie jest kontynuacją nauki w 5 latkach - to cały czas ten sam program - ta sama podstawa jest dla 5 latków i dla zerówkowiczy - różnica to inicjatywa nauczyciela

Ja znam sporo 6 latków z 2003 z mej okolicy którzy są w pierwszej klasie
W szkole w zeszłym roku powstały 2 klasy pierwsze 7 latków z 2002 i jedna klasa 6 latków z 2003 roku. Zakładam, że liczba dzieci z rocznika 2002 jest porównywalna z dziećmi z 2003 więc wygląda na to, że około 50% rodziców

Z drugiej strony może rzeczywiście dzieci z 2003 jest dużo wiecej bo teraz też dwie klasy pierwsze z 2003 - tu można by szacowac 33%

Sa dostępne w necie statystki - tak na szybko
http://bi.gazeta.pl/im/6/6645/m6645736.jpg
zrodło: http://wyborcza.pl/1,75248,6645178,Szes ... zkoly.html (http://wyborcza.pl/1,75248,6645178,Szesciolatki_nie_ida_do_szkoly.htm l)

edytuje bo dałam marny przykład - dzieciaków w gdyni ostatecznie było powyzej 20%


Ula ale ja nie mówię o wkuwaniu rzeczy niepotrzebnych bo rzeczywiście jest to bezcelowe ale wiele osób mając bezpośredni dostęp do materiałów nie potrafi odnaleźć informacji które są mu potzrebne i tu widze problem

ulaluki
23-09-10, 13:57
Ula ale ja nie mówię o wkuwaniu rzeczy niepotrzebnych bo rzeczywiście jest to bezcelowe ale wiele osób mając bezpośredni dostęp do materiałów nie potrafi odnaleźć informacji które są mu potzrebne i tu widze problem

Aniu, ja też nie piszę o wkuwaniu, raczej o braku myślenia, braku podjęcie próby wysiłku, braku chęci.

Zresztą ja nie lubię uczyć dzieci definicji, a próbują nauczyć, aby oni sami doszli do tej definicji.

Ja nei to, że się x Tobą nie zgadzam, tylko sama też szukam odpowiedzi, dlaczego poziom szkół drastycznie spada.

Yoko.
23-09-10, 13:58
ja sie przestałam stresować, płyniemy z nurtem.
jest zadane, robimy.
Zapisany jest na pilkę w szkole (orliki) - chodzi.
Na zadne inne zajecia dodatkowe nie mamy czasu i mozliwosci go wozić.
Poza tym one kosztują, nie stać nas:(
Czekamy na zajecia z matematyki, bo litery , szlaczki i kolorowanki Filipa nie rajcują.

aborka
23-09-10, 13:59
ja pisałam ze u nas była to kontynuacja. Pani nie jest myslałam rozsądnie i powiedziała ze jak on pokaze jednemu literki to inne sie garna i tez chcą robic prace. A jak dzieci moga to ona uczy..


no a patrząc na statystyki - jak widać jedno miasto w kaju podeszło powaznie i rodzice zaufali. w całej reszcze kraju jaki widać 6 altki w szkole to margines i wyjątek... a program dla nich. i gdie tu sen i logika?

a ta statystyka to 2009-10 czy 2010-11 ? (pierwszy czy drugi rok reformy)?

ja takei info znalazłam
http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,8269150,Szesciolatek_mowi__szkola.html

Usianka
23-09-10, 16:48
no i zgubilam wątek :( nie nadrobie...


Byłam ostatnio na szkoleniu, prowadził go jakiś znany prof, Mrozowski chyba.
(nie mam pamięci do nowych słow).

Teraz nastało pokolenie dzieci wychowanych na nowych technologiach, komputerze, internecie. W internecie szybko uzyskuje się informacje, wiadomości, programy są specjalnie montowane, realizowane, aby odbiorca mniej myślał, a więcej miał podane przez obrazy.
Stąd bardzo cięzko młodym ludziom jest utrzymanie koncentracji, logiczne myślenie, nie potrafią myśleć abstrakcyjnie.
Pozimom obniża się, on twierdził, ze nie bardzo da się z tym walczyć. Należy to zaakceptować i tak czynić, aby przy tych technologiach uczyli się rzeczy potrzebnych i uczyli dobrze filtrować informacje.

To taka dygresja.
Chcę powiedzieć, że baaardzo trudno coś od dzieci wymóc, orka na ugorze.
Najgorsze, ze to wszystko jest zmuszanie, a nie jest ich własną nieprzymuszoną wolą.
Nad tym prowdzi się projekty, aby uczniowie jak najwięcej mieli ambicji, sami chcieli się uczyć, a nie dlatego, że nauczyciel, czy rodzić.

zgadzam sie w 100% z tym co napisalas - to jest znak czasu, postęp techniczny... Ludzie paradoksalnie wiedzac wiecej tak naprawde wiedza mniej, bo nie rozumieja podstaw.
A ten wytluszczony fragment... nawet nie wiesz jak bardzo to rozumiem i boleję :(

Lea
23-09-10, 19:06
i to jest II klasa
a nasza I ma do odrobienia w domu 1 stronę w domowniczku, a tam tak naprawdę do zrobienia 2 szlaczki i połączenie obrazków w pary
czyli jakby nic :Niepewny:

i znów się głośno zastanawiam... :Hyhy:
czy sensowne jest ślimacze tempo pracy w I klasie, żeby później gonić w II
czy też to tylko początek w I tak wygląda?

Dla nas to nie jest tempo ślimacze, rok temu M. by sobie raczej z tym nie poradził. Jeszcze raz napiszę: nauka czytania to nie wszystko, dzieci się mogą rozwijać pod innymi względami.

A tak z perspektywy czytania i innych umiejętności na egzaminie gimnazjalnym.
Powszechne jest narzekanie, że nastolatki i dorośli kiepsko stoją pod względem czytania ze zrozumieniem oraz zasobu słownictwa.
I owszem, tylko że co roku to nie te umiejętności wypadają na egzaminach najgorzej.
Na egzaminie humanistycznym standard dotyczący czytania wypada zawsze znacznie lepiej niż ten drugi, gdzie trudność sprawia pisownia, formułowanie wniosków, dostrzeganie związków przyczynowo-skutkowych, itd. Coraz więcej jest dysgrafików, coraz więcej osób rzadko korzysta z zapisu ręcznego, a w piśmie nastolatków czasami trudno doszukać się poprawnych kształtów liter. Wg mnie nie w tym rzecz, żeby dziecko szybko poznało literki i czytało. Ja się cieszę z topornego ćwiczenia szlaczków... albo z programu wf. zawierającego ćwiczenia związane z koordynacją ciała. A dla osób chcących iść do przodu jest wiele zajęć dodatkowych. Jedyne obawy mam co do podstawy z matematyki. Tu pewnie pozostaje liczyć na życie, na sklepiki ;) i na rodziców.

W programie klasy I jest pisanie z pamięci. Polega to (o ile dobrze się orientuję) na zapamiętywaniu tekstu napisanego na tablicy, zapisaniu go i dokonaniu ew. korekty. Ja czegoś takiego w zerówce na pewno nie robiłam - czytałam płynnie, ale z pisania były tylko podstawy i pamiętam, że w klasie I od nowa poznawaliśmy literki...
Dziś jest też chyba wymóg, by w klasach były biblioteczki. U nas dzieci faktycznie rysują szlaczki, ale zarazem wypożyczają książki z biblioteczki - M. który nie ma zacięcia do czytania wypozyczył dziś książeczkę cienką i przeczytał całą w samochodzie, stojąc w półgodzinnym korku. Sam wybrał książkę i dało mu to więcej frajdy niż czytanie o Ali i Asie. Tylko jedno dziecko z klasy nie wzięło dziś książeczki do domu...
Zadania ze szlaczkami też zawierają jakieś teksty, które dziecko ma np. sylabizować przy okazji. I to czytanie wychodzi tak przy okazji... człowiek ma chyba do tego więcej naturalnych skłonności niż do ćwiczenia kaligrafii ;) Prędzej czy później trafi na coś, co go zainteresuje i czytać będzie chciał. Dlatego wg mnie szlaczki są w programie ważne, mimo że niepozorne i nudne.

Lea
23-09-10, 19:49
-wysokosc
-waga
-ostrosc widzenia
-zez
- odbicie swiatla w rogowkach
-sluch (test slowny)
-rozwoj fizyczny
-jadra w mosznie
-rozwoj psychospoleczny
-uklad ruchu
-uzebienie
- wymowe
Przed czwartym bilansem przeprowadzilismy sie i zmienilismy lekarza. Wedlug pierwszego prowadzacego rozwijala sie prawidlowo, wszystko zawsze bylo ok zmienilismy w nowym miejscu zamieszkania to zrobil jej bilans i dal skierowania do kardiologa, ortopedy, chirurga i gastrologa. Poczulam sie jakbym pierwszy raz z dzieckiem do lekarza poszla :Boje się: Ale bilans u pierwszego trwal max 10min a u drugiego dobre 40min.

Jak sama zauważyłaś nie każdy lekarz tak wnikliwie dokonuje bilansu ;) Czyżby coś nie było wymagane?

Co do wymowy... tym chyba zajmuje się logopeda? U nas to on ja sprawdza, także w przedszkolu tak było (swoją drogą ja sama chyba nigdy u logopedy nie byłam ;) za to sporo znanych mi nauczycieli chyba powinno... )
Wagę sprawdzała pielęgniarka, informacji o odbiciu światła w rogówkach szkoła raczej nie wymaga.

Co do sprawności fizycznej...
W moim gimnazjum przy przyjęciu do klasy I pielęgniarka zakłada takie karty. Część wypisuje sama, część daje... wychowawcy (!!!!!), a resztę lekarzowi (dziecko ma z tym iść do lekarza na końcu, gdy już inni powypełniają, więc nie są to jakieś bilansy robione wcześniej).
Tu najbardziej urzeka mnie rubryka dla wychowawcy, który ma m. in. wpisać:
- poziom sprawności fizycznej dziecka (wychowawca może to okreslić, a pielęgniarka już nie?),
- poziom wyników w nauce (w pierwszym miesiącu pracy w owej szkole...),
- poprawność wymowy (i to jest dla mnie hit; a co dopiero dla wychowawcy uczącego np. wf. i na co dzień niezajmującego się tajnikami prawidłowej artykulacji).

To są jakieś druki zewnętrzne, nie wymyślono tego u nas.

Lea
23-09-10, 19:51
sprawdza rozwój fizyczny, psychospołeczny, układ ruchu, uzębienie itd. określa jaką grupę dziecko ma na WF (w zależności od stanu zdrowia)... to o czym piszesz robi pielęgniarka a badanie lekarskie to druga część bilansu i tego już pielęgniarka zrobić nie może...
Ale ja mogę ;) W gimnazjum :Wow!:
Wszystko, co wymieniłaś, prócz uzębienia.

cszynka
23-09-10, 20:03
Dla nas to nie jest tempo ślimacze, rok temu M. by sobie raczej z tym nie poradził. Jeszcze raz napiszę: nauka czytania to nie wszystko, dzieci się mogą rozwijać pod innymi względamiależ ja sie z tym zgadzam
tyle tylko, ze widze teraz co moja ma zadane do domu
widzę ile robią w klasie (tzn. ile piszą, bo nie wiem ile i o czym mówią)
ale miałąm na mysli to, że do domu jest zadana cała strona w domowniczku (strona A4)
ale jak się temu przyjrzeć to rysunek w ćwiczeniu jest na pół kartki
a pracy dziecka w tym wszystkim (tej pisanej, mówionej itd) niewiele

a później czytam o tym jak dzieci z II klasy (te z forum) siedzą po kilka godzin nad pracą domową

i wygląda mi to właśnie na nudne zajęcia w I klasie gdzie być może jest 3/4 starej zerówki i 1/4 I klasy (o czymś podobnym ania_st wspominała) a potem trzeba nadganiać kiedy jest II klasa, bo gdzieś w tych 6 latach nauki trzeba upchnąć materiał z 7 lat

ja sobie doskonale zdaję sprawę, ze nie tylko czytanie czy też umiejętność przeczytania tekstu jest najważniejsza


a w naszej szkole to w ogóle szał ciał, bo pani się rozchorowała, nie ma jej już 1,5 tygodnia. I dzieci mają codziennie z kimś innym. Bywa, że są to nauczyciele od nauczania początkowego, ale byli i tacy, którzy maja lekcje z 5 i 6 klasą
I nagle wszystkie zasady się pozmieniały. Z naszą panią dzieci zostawały w klasie, miały chyba w październiku wychodzić na przerwy z innymi uczniami
a nowe panie zapomniały o tym, ze mają do czynienia z maluchami i wypuszczały z klasy, a same szły do pokoju nauczycielskiego.
W efekcie moja trzasnęła fikołka na korytarzu kiedy szła do łazienki bo biegło 2 starszych chłopaków, wywrócili ja i pobiegli dalej.

Z utęsknieniem czekam kiedy ta nasza pani wyzdrowieje i do szkoły wróci, a jest nadzieja że już w poniedziałek :Hura!:

Lea
23-09-10, 20:27
ależ ja sie z tym zgadzam
tyle tylko, ze widze teraz co moja ma zadane do domu
widzę ile robią w klasie (tzn. ile piszą, bo nie wiem ile i o czym mówią)
ale miałąm na mysli to, że do domu jest zadana cała strona w domowniczku (strona A4)
ale jak się temu przyjrzeć to rysunek w ćwiczeniu jest na pół kartki
a pracy dziecka w tym wszystkim (tej pisanej, mówionej itd) niewiele

a później czytam o tym jak dzieci z II klasy (te z forum) siedzą po kilka godzin nad pracą domową

i wygląda mi to właśnie na nudne zajęcia w I klasie gdzie być może jest 3/4 starej zerówki i 1/4 I klasy (o czymś podobnym ania_st wspominała) a potem trzeba nadganiać kiedy jest II klasa, bo gdzieś w tych 6 latach nauki trzeba upchnąć materiał z 7 lat

ja sobie doskonale zdaję sprawę, ze nie tylko czytanie czy też umiejętność przeczytania tekstu jest najważniejsza


a w naszej szkole to w ogóle szał ciał, bo pani się rozchorowała, nie ma jej już 1,5 tygodnia. I dzieci mają codziennie z kimś innym. Bywa, że są to nauczyciele od nauczania początkowego, ale byli i tacy, którzy maja lekcje z 5 i 6 klasą
I nagle wszystkie zasady się pozmieniały. Z naszą panią dzieci zostawały w klasie, miały chyba w październiku wychodzić na przerwy z innymi uczniami
a nowe panie zapomniały o tym, ze mają do czynienia z maluchami i wypuszczały z klasy, a same szły do pokoju nauczycielskiego.
W efekcie moja trzasnęła fikołka na korytarzu kiedy szła do łazienki bo biegło 2 starszych chłopaków, wywrócili ja i pobiegli dalej.

Z utęsknieniem czekam kiedy ta nasza pani wyzdrowieje i do szkoły wróci, a jest nadzieja że już w poniedziałek :Hura!:


Do pierwszego wytłuszczenia:
A ja widziałam wpisy matek pierwszoklasistów, którzy też długo to odrabiają (nie tylko ja tak pisałam ;) ). Wiem też, że niektóre dzieci robią zadania szybko, ale niestarannie. A jeszcze innym wystarczy szybko i i tak będzie pięknie :) W mojej klasie niektórzy rodzice w ogóle nie sprawdzają, co dziecko wykonuje w domu i czy miało coś zadane. Pani narzekała, że dzieci odwalają robotę byle jak. Tym na pewno szybko idzie ;)
Ja sobie nie wyobrażam, by teraz, na początku klasy I, było zadawanie jeszcze więcej. Wg mnie to, co mamy, to jest dużo. A że potem będzie więcej, to naturalne chyba...
Rysunek to jest praca nad pisaniem, będę się upierać przy tym ;)

Do drugiego wytłuszczenia:
Maluchom nie trzeba starszaków, by się przewrócić, same też biegają. U nas wychodzą na przerwę z innymi uczniami i nie mam co czekać, aż wróci jakaś pani ;)
Mój schodzi na przerwy z II piętra.

cszynka
23-09-10, 20:48
Rysunek to jest praca nad pisaniem, będę się upierać przy tym ;)ej nooo o tym wiem przecież
ale ja mówiłam o rysunku wykonanym w drukarni
a nie o tym, ze uczeń ma coś osobiście wykonać
jest obrazek (gotowy) na pół strony, a dziecko ma coś tam wybrać
np. wyrazy rymujące się
byty np: koty, płoty, chmury, góry
i tak połowa A4 a w tym obrazków ze 4 pary
w sumie pracy niewiele

uważam, ze fajnie gdyby do domu zadawane dużo nie miała
ale przeglądam codziennie książki i to co robili w szkole i też tego dużo nie ma
ręki to oni nie wyrabiają, oj nie

ciężko też porównywać ile Twój M. siedzi a ile moja
bo nie wiemy czy podobne rzeczy maja zadane

ale słusznie podsumowałaś
może moja (oby!) w II też szybko odrabiała
oj, pięknie byłoby :Wow!:

cszynka
23-09-10, 20:51
Maluchom nie trzeba starszaków, by się przewrócić, same też biegają. U nas wychodzą na przerwę z innymi uczniami i nie mam co czekać, aż wróci jakaś pani ;)
Mój schodzi na przerwy z II piętra.nie no ja miałam na myśli pędzących starszych chłopaków
a nie przepychanki z równymi sobie gabarytem rówieśnikami

to jednak inaczej kiedy chudą lub drobną pierwszoklasistkę przewróci rozpędzony szóstoklasista
ale to była pewnie dla niej szkoła życia
i teraz do łazienki pewnie bliżej ściany chodzi

lilavati
23-09-10, 20:52
wkleję i tutaj
Pakujemy się z młodym do szkoły
Jakie masz jutro lekcje?
Młody czyta - reeeliiiigja, angielski, nauczanie zignorowane ;)

Lea
23-09-10, 20:56
U nas gdy jest to dobieranie w rymujące się pary, trzeba przy okazji pokolorować - a to rysunek, a to ramki (wąskie), do tego szlaczki praktycznie codziennie. Szlaczki wydają mi się trudne dość - kształt, odległości, wyrobienie się tak, by pasowało do ostatniego już dorysowanego.
Do tego co religia, to jakiś rysunek. Kredki już nam się wyraźnie skurczyły :Wow!:

Generalnie nam to pasuje, ale ja nie mam dziecka takiego "do przodu" ;)

Siostra teraz dała syna do szkolnej zerówki, wcześniej nie był w przedszkolu. Wdrożył się wg mnie świetnie, lepiej niż moje dziecko w jego wieku (ma 5 lat) - manualnie radzi sobie lepiej niż mój w tym wieku, zachowanie i liczenie gorzej. Początkowe zamierzenie było takie, by był w tej zerówce przez dwa lata, ale gdy go obserwuję, to już teraz wiem, że będę jej doradzała posłanie go za rok do I klasy. Pal licho to liczenie, skoro w I klasie i tak jest go tyle co nic.

Lea
23-09-10, 20:58
wkleję i tutaj
Pakujemy się z młodym do szkoły
Jakie masz jutro lekcje?
Młody czyta - reeeliiiigja, angielski, nauczanie zignorowane ;)
:Hura!::Hura!::Hura!::Hura!::Hura!::Hura!::Hura!:

Piękne.
Kocham dzieci :)

Mój lada dzień zgubi jedynkę i w zasadzie jest to teraz temat najbardziej absorbujący ;)

cszynka
23-09-10, 21:07
Generalnie nam to pasuje, ale ja nie mam dziecka takiego "do przodu" ;)no proooszę Cię...
ja też nie mam


kredki i u nas się skurczyły
ale pewnie dlatego, ze do tej pory były raczej mało używane w domu :)



nauczanie zignorowane http://forum.dziecko-info.com/images/smilies/wink.giftrafne spostrzeżenie :Hura!:

a swoja drogą to mogliby jakąś krótszą nazwę na to wymyślić
kiedyś była matma, polak, rela
a to to? :Niepewny:
w planie lekcji nie umiem tego bez skrótów zmieścić
macie jakieś bardziej sympatyczne określenie na to cudo?
oczywiście oprócz nauczania zignorowanego :Śmiech:

Lea
23-09-10, 21:22
no proooszę Cię...
ja też nie mam



Nie sugeruję, że masz. Po prostu zdaję sobie sprawę z tego, że moje zadowolenie z zajęć dziecka wynika z faktu, że trafiają w jego potrzeby, a może inne dzieci robią szlaczki z rozmachem i łatwością i dla nich to nuda nie dlatego, ze to po prostu nudne, tylko jest to być może rzeczywiście za proste.
Ja z dość dużą świadomością wybrałam posłanie dziecka w wieku 7 lat, a z kolei synowi siostry doradzam już teraz, by poszedł w wieku lat 6. Imho da sobie rade, a mój miałby problemy (może nie z samym programem i nie w szkole, jaka będzie w przyszłości, ale gdyby poszedł do szkoły wcześniej, do klasy z przewagą 7 - latków; bo u nas nie ma klas z podziałem na roczniki).

Nauczanie zintegrowane to hm... pewna forma tych zajęć polegająca na łączeniu dziedzin. Natomiast nazwa tych zajęć to edukacja wczesnoszkolna. Wcale nie prostsze do wpisywania w planie ;)
Może więc po prostu "zajęcia"?

aborka
23-09-10, 21:33
hej, wpadam na chwilunie.


wiecie co jeszcze mnie tkneło. ze dzieci teraz w ksiązkach maja wszystko na tacy podane - gotowe miejsca na szklaczki, gotowe kolorowanki, zakreślanie par itp... Czy juz nie istnie coś jak zeszyt który trzeba prowadzić ładnie, nie zaginać stron, pisać w nim, wklejac i rysować... NIE. Kazdy przedmiot ma "podręcznik" który ma gotowe strony minimalizujące prace dziecka.... I jak ono potem ma sobie radzić ja nie będzie ramek itp. kiedy sie nauczą tworzyć coś od poczatku...

no a moje dziś dostało A! (z wykrzyknikiem...) - za prace plastyczne. i panie ze świetlicy pochwaliła go ze miły chłopczyk.... Normalne spuchłam z dumy. A wieczorem wycinał mi skomplikowany wzór z serwetki (decoupage).... Zadziwia mnie moj synek...

Usianka
23-09-10, 21:41
hej, wpadam na chwilunie.


wiecie co jeszcze mnie tkneło. ze dzieci teraz w ksiązkach maja wszystko na tacy podane - gotowe miejsca na szklaczki, gotowe kolorowanki, zakreślanie par itp... Czy juz nie istnie coś jak zeszyt który trzeba prowadzić ładnie, nie zaginać stron, pisać w nim, wklejac i rysować... NIE. Kazdy przedmiot ma "podręcznik" który ma gotowe strony minimalizujące prace dziecka.... I jak ono potem ma sobie radzić ja nie będzie ramek itp. kiedy sie nauczą tworzyć coś od poczatku...

u nas istnieje :Niepewny: i to kilka - niektore sa bardziej uzytkowane, inne mniej, ale są
i własne szlaczki w nich na koniec - tak jak kiedys


Lea, to ze testy wypadaja tak a nie inaczej moze rowniez oznaczac, ze sa po prostu niemiarodajne.

chilli
23-09-10, 21:50
macie jakieś bardziej sympatyczne określenie na to cudo?


ja mam EW

Lea
23-09-10, 22:13
Lea, to ze testy wypadaja tak a nie inaczej moze rowniez oznaczac, ze sa po prostu niemiarodajne.
Wg mnie na pewno to, o czym pisałam, jest miarodajne i pokazuje faktyczny stan rzeczy.

Niemiarodajne w skali całej edukacji może być to, co badają - lub co pomijają. Ale wynik (nie mówię o punktowym, bo porównywanie punktów jest właśnie niemiarodajne) pokazuje prawdę - nie ma mowy o tym, żeby z testów wynikało, że dzieci mają problem z pisownią, podczas gdy ów problem by nie istniał.
I jak ma nie istnieć w dobie powszechnej komputeryzacji.
Nie ubolewam nad tym, że młode pokolenia nawykły do wyszukiwania informacji w Internecie. Wg mnie taka będzie dla nich życiowa praktyka.
Ale odstręczają mnie pomysły wprowadzania komputerów jako notatników, programów do pisania dla najmłodszych. Umiejętność pisania zanika...
Ok, przesadzam :Hyhy:

cszynka
23-09-10, 22:20
Nauczanie zintegrowane to hm... pewna forma tych zajęć polegająca na łączeniu dziedzin. Natomiast nazwa tych zajęć to edukacja wczesnoszkolna. Wcale nie prostsze do wpisywania w planie ;)
Może więc po prostu "zajęcia"?No u nas tez to jest edukacja wczesnoszkolna
wiem, ze do jednego wora wrzucili polak, matmę, środowisko, plastykę, stare dobre zpt i coś jeszcze? a! i muzykę :)

ja mam EW
o! to jest dobry pomysł na skrót do planu
ale jak moja się pakuje to ma mi przeczytać co ma jutro
i co ma jutro?
ma zajęcia z panią :D
jakoś nie bardzo widzę, ze mówiłaby mi, że ma jutro EW

szukam dalej w takim razie :)

może jakieś inne regionalizmy? :Hyhy:

vieshack
24-09-10, 00:14
Nina mówi gwiazdki :Hyhy:
bo tak są zajęcia z panią oznaczona na planie lekcji który dostaliśmy ze szkoły ;)

aborka
24-09-10, 07:12
a ja tylko sprawdzam jakie ma inne zajęcia, ne z panią- czyli religia i angielski i kółka (przypominam zeby nie zapomnial pojsć). reszta ksiazek - od zajęc komuterowych, kaligrafi, wycinanka, czytanka, materiały plastyczne i strój zostają w szkole więc wszystko mi jedno kiedy sa zajęcia.

cszynka
24-09-10, 08:01
Nina mówi gwiazdki :Hyhy:no u nas planu nie napisali z takim polotem :Foch:

śjakaś nieudana ta nazwa :roll: ;)

lilavati
24-09-10, 08:08
może jakieś inne regionalizmy? :Hyhy:
Regionalnie u nas - Pani Wioletka ;)
Muzyke mamy osobno z kim innym

Ile szlaczków robi dziecko me nie mam pojęcia bo do domu zadawane na razie nie mają (oprócz kolorowanek z religii) - książeczki przynosi na weekendy i rzeczywiscie szlaczków tam sporo, wykonane po kolei wszystkie ćwiczenia łącznie z domowniczkiem.
Zeszyty dzieci maja mieć - ale nie takie tradycyjne a "specjalne" o szerszych liniach, większych kratkach
http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ5ywUFlBQ1pg7CwK0-okr9yz1sOClZPk9SRJdJVIU_G2dmvwY&t=1&usg=__F2bu9MVdZFFvH5fq2bZrtfMT6dA=http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSDHyOBTQDtIPDsY3M3ZqxuxfV9D6qqb bhTQeDgS184Koiy4sQ&t=1&usg=__ShsHAXmj4yo2ACDBDaB0BF-2mA4=
Mojemu dziecku ćwiczenia szlaczków jak najbardziej sa potrzebne i wcale nie czuję parcia, by zamiast ślimaków literkę o ćwiczył - zdąży

aborka
24-09-10, 08:25
Regionalnie u nas - Pani Wioletka ;)
Muzyke mamy osobno z kim innym

Ile szlaczków robi dziecko me nie mam pojęcia bo do domu zadawane na razie nie mają (oprócz kolorowanek z religii) - książeczki przynosi na weekendy i rzeczywiscie szlaczków tam sporo, wykonane po kolei wszystkie ćwiczenia łącznie z domowniczkiem.
Zeszyty dzieci maja mieć - ale nie takie tradycyjne a "specjalne" o szerszych liniach, większych kratkach
http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ5ywUFlBQ1pg7CwK0-okr9yz1sOClZPk9SRJdJVIU_G2dmvwY&t=1&usg=__F2bu9MVdZFFvH5fq2bZrtfMT6dA=http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSDHyOBTQDtIPDsY3M3ZqxuxfV9D6qqb bhTQeDgS184Koiy4sQ&t=1&usg=__ShsHAXmj4yo2ACDBDaB0BF-2mA4=
Mojemu dziecku ćwiczenia szlaczków jak najbardziej sa potrzebne i wcale nie czuję parcia, by zamiast ślimaków literkę o ćwiczył - zdąży
czyli dobrze mówiłam ze dla 6 latków są wieksze literki przewidziane.
....

lilavati
24-09-10, 08:30
czyli dobrze mówiłam ze dla 6 latków są wieksze literki przewidziane.
....
Aborko chyba większe w podręcznikach są teraz dla wszystkich dzieci choć głowy uciąc nie dam - zdaje się teraz wszyscy mają książki z jedną podstawą
Te zeszyty własny wybór pani zaakceptowany przez rodziców.

Mycha3
24-09-10, 08:33
Lektury czy podręcznika?

Doktor Dollitle

Gra w kolory :)

Lektur w w planie mamy sporo.

Moja corka uczy sie z podrecznika Nowe juz w szkole i pani w pierwszej klasie stwierdzila, ze podrecznik na drugi semestr wcale nie mial juz takich prostych czytanek. Dodam tylko, ze ten akurat pakiet byl dedykowany dzieciom 7 letnim. My tez mamy sporo lektur, ale to juz 2 klasa.

Jesli chodzi o to czy 7 latek pracujacy na podstawie dotyczacej dzieci 6 letnich bedzie sie nudzil to:
Mysle, ze wszystko zalezy od nauczyciela. Gdy on widzi, ze ma klase zdolnych dzieci na pewno bedzie robil wiecej niz to co jest w podrecznikach i nie pozwoli na to by ci zdolni nudzili sie. Ale jak to w zyciu jet sporo jest tych slabszych i ci beda mogli osiagnac swoje sukcesy.

aborka
24-09-10, 08:37
Aborko chyba większe w podręcznikach są teraz dla wszystkich dzieci choć głowy uciąc nie dam - zdaje się teraz wszyscy mają książki z jedną podstawą
Te zeszyty własny wybór pani zaakceptowany przez rodziców.
no właśnie mówei ze pozmieniali literki :). Ale my mamy zakupione zeszyty normalne... Ale jeszcze lezą czyste w szkole

cszynka
24-09-10, 08:43
Regionalnie u nas - Pani Wioletka ;)
Muzyke mamy osobno z kim innym

Ile szlaczków robi dziecko me nie mam pojęcia bo do domu zadawane na razie nie mają (oprócz kolorowanek z religii) - książeczki przynosi na weekendy i rzeczywiscie szlaczków tam sporo, wykonane po kolei wszystkie ćwiczenia łącznie z domowniczkiem.
Zeszyty dzieci maja mieć - ale nie takie tradycyjne a "specjalne" o szerszych liniach, większych kratkach
http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQ5ywUFlBQ1pg7CwK0-okr9yz1sOClZPk9SRJdJVIU_G2dmvwY&t=1&usg=__F2bu9MVdZFFvH5fq2bZrtfMT6dA=http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSDHyOBTQDtIPDsY3M3ZqxuxfV9D6qqb bhTQeDgS184Koiy4sQ&t=1&usg=__ShsHAXmj4yo2ACDBDaB0BF-2mA4=
Mojemu dziecku ćwiczenia szlaczków jak najbardziej sa potrzebne i wcale nie czuję parcia, by zamiast ślimaków literkę o ćwiczył - zdąży
mamy te same zeszyty
czyli podręczniki pewnie też te same

a powiedz mi czy czytanki macie czytać samodzielnie?
naszej pani nie ma (zwolnienie lekarskie) i nie zdążyłam dopytać
a wiem, ze jest już kolejna, są za czytanie oceny
Ale nie wiem czy to dla chętnych, czy obowiązuje wszystkich...

p.s. dodam, że nie wprowadzono jeszcze żadnej literki
a czytanki obejmują chyba pełny alfabet
z pewnością nie są to treści typu Ala ma kota.

Mycha3
24-09-10, 08:49
i to jest II klasa
a nasza I ma do odrobienia w domu 1 stronę w domowniczku, a tam tak naprawdę do zrobienia 2 szlaczki i połączenie obrazków w pary
czyli jakby nic :Niepewny:

i znów się głośno zastanawiam... :Hyhy:
czy sensowne jest ślimacze tempo pracy w I klasie, żeby później gonić w II
czy też to tylko początek w I tak wygląda?

Ale to nadganianie wynika z tego, ze Krzysia nie bylo w szkole. I ma zeleglosci. Uwierz mi, jesli pierwszak nie bedzie w szkole 3-4 dni tez nazbiera mu sie duzo pracy.

Caly program nauczania poczatkowego i klas 4-6 zostal zmieniony, a wiec wymagania dotyczace dzieci tez. Nie bedzie tak, ze nagle jakas klasa musi nadrobic pol roku. Po prostu uczen klasy pierwszej ma inne wymagania niz uczen ,ktory rozpoczynal nauke 2 lata wczesniej. Wszystko zostalo obnizone do wieku bo przeciez dziecko wczesniej zaczyna szkole. Dzieci, ktore beda w 6 klasie beda konczyc z inna wiedza niz te, ktore szly stara podstawa. To tak z grubsza ujmujac.

Kamelia
24-09-10, 08:56
Ula, my chyba byłyśmy w tej samej podstawówce? Moje wspomnienia różnią się tylko odrobinę od tego co napisałaś, bo pamiętam, że zajecia w I klasie mieliśmy na górze i korytarz był ograniczony dla klas najmłodszych, zamkniete były jedne drzwi (dzieliły jeden długi hol), stanowiło to formę odgrodzenia młodszych od starszych, ale oczywiście nie było żadnego zakazu poruszania się w inne miejsca szkoły ani dla młodszych klas ani dla starszych. Do stołówki, świetlicy, biblioteki - wszędzie chodziło sie samemu. Do świetlicy nikt nikogo nie prowadził, tylko jak chciałam to szłam, a jak miałam ciekawsze plany to... ;)

U Michała pierwszaki mają salę na głównym holu, razem ze starszymi. Już się oswoili i chodzą wszędzie. Ale jest taki komfort, że na zajęcia pani zabiera dzieci z szatni i świetlicy, a po zajęciach tam odprowadza.

Mycha3
24-09-10, 09:05
ależ ja sie z tym zgadzam
tyle tylko, ze widze teraz co moja ma zadane do domu
widzę ile robią w klasie (tzn. ile piszą, bo nie wiem ile i o czym mówią)
ale miałąm na mysli to, że do domu jest zadana cała strona w domowniczku (strona A4)
ale jak się temu przyjrzeć to rysunek w ćwiczeniu jest na pół kartki
a pracy dziecka w tym wszystkim (tej pisanej, mówionej itd) niewiele

a później czytam o tym jak dzieci z II klasy (te z forum) siedzą po kilka godzin nad pracą domową

i wygląda mi to właśnie na nudne zajęcia w I klasie gdzie być może jest 3/4 starej zerówki i 1/4 I klasy (o czymś podobnym ania_st wspominała) a potem trzeba nadganiać kiedy jest II klasa, bo gdzieś w tych 6 latach nauki trzeba upchnąć materiał z 7 lat

ja sobie doskonale zdaję sprawę, ze nie tylko czytanie czy też umiejętność przeczytania tekstu jest najważniejsza


a w naszej szkole to w ogóle szał ciał, bo pani się rozchorowała, nie ma jej już 1,5 tygodnia. I dzieci mają codziennie z kimś innym. Bywa, że są to nauczyciele od nauczania początkowego, ale byli i tacy, którzy maja lekcje z 5 i 6 klasą
I nagle wszystkie zasady się pozmieniały. Z naszą panią dzieci zostawały w klasie, miały chyba w październiku wychodzić na przerwy z innymi uczniami
a nowe panie zapomniały o tym, ze mają do czynienia z maluchami i wypuszczały z klasy, a same szły do pokoju nauczycielskiego.
W efekcie moja trzasnęła fikołka na korytarzu kiedy szła do łazienki bo biegło 2 starszych chłopaków, wywrócili ja i pobiegli dalej.

Z utęsknieniem czekam kiedy ta nasza pani wyzdrowieje i do szkoły wróci, a jest nadzieja że już w poniedziałek :Hura!:

Mysle, ze czas odrabiania lekcji zlezy od dziecka. Moja corka odrabia lekcje gora pol godziny, czy to oznacza, ze jest taka zdolna czy ma malo zadawane? Nie ma co porownywac, jedno bedzie to samo zdanie pisac minute inne 5 minut. Jedno podczas odrabiania wstaje bo chce siusiu, jesc - inne nie. Jedno czyta juz zdaniami i tylko cwiczy intonacje inne sklada zdenie z sylab. Na prawde jest bardzo dyzo powodow dlaczego jedni siedza dlugo inni krocej przy odrabianiu lekcji. Np ilosc zadawanych prac. Ktos nie zadaza na lekcji bo ma powolny sposob pisania, drugi szybko i ladnie robi. Prosze Was nie generalizujcie.

I zgodze sie ze stwierdzeniem, ze rocznik 2002 troche sie uwstecznia, ale to wlanie zalezy od N. rok wczesniej w pierwszej klasie bylo mnozenie do 30 teraz jest ono przeniesione do drugiej klasy. Czyli powtarzam dziecko nie nadgania programu, tylko idzie jego lagodniejszym , mniej wymagajacym torem.

Mycha3
24-09-10, 09:08
Dlatego wlasnie w Gyni po doswiadczeniu z tamtego roku w tym rokui nie powstala zadna klasa laczaca 6-7 latkow. Sa klasy pierwsze dzieci 7mio letnich i pierwsze 6cio letnich. Tylko tutaj tez sie zastanawiam bo sa inaczej traktowani, inne wymagania itd a jak te 6cio i 7mio latki wkrocza do klas 2 to rowniez beda mieli od niech inne wymagania czy nagle szesciolatki zobacza co to naprawde jest uczenie sie ? Program i wymagania musza sie przeciez zrownac bo egzamin po szkole podstawowej chyba jest dla wszystkich przewidziany taki sam i nie wiem czy lagodne traktowanie szesciolatkow wyjdzie im tak naprawde na dobre

Oni zobacza to juz w pierwszej klasie. Dajcie im czas. Zostaly wprowadzone w nowa rzweczywistosc- szkole, program daje czas na to by z ta sytuacja sie osoic,np. poznac budynek, nauczyc sie ze trzeba odrabiac lekcje, ze sa rozne zajecia w roznych salach. Przynajmniej u nas tak jest- wf jest na hali, umuzykalnienie w sali muzyczej, a informatyka w informatycznej.

lilavati
24-09-10, 09:22
a powiedz mi czy czytanki macie czytać samodzielnie?

U nas wszystkie podręczniki są w szkole - w tym czytanki też - zdaje się "z pamiętnika myszki" sie to zwało.
Pytałam młodego jak to jest z czytaniem - Pani czyta dzieciom, dzieci które czytać potrafią na ochotnika czytają, reszta słucha
Chyba czytania nikt nie wymaga w chwili obecnej, dziecko me żadnej literki "nie poznało".
Do biblioteki jeszcze nie mają dostępu.

EwkaM
24-09-10, 09:36
co do wielkości liter - w klasie pierwszej dzieć miał specjalny zeszyt ćwiczeń dołączony do kompletu podręczników, w którym liniatura była różna... na stronie od góry miała 3-4 cm, i zmiejszała się do standardowej; na początku pani zadawała dzieciom pisanie w liniaturze największej, potem juz w coraz mniejszej

zeszyty dzieci prowadziły normalne od grudnia; ale dużo nie pisali

teraz dzieć już kończy pierwszy zeszyt;

aborka
24-09-10, 09:51
U nas wszystkie podręczniki są w szkole - w tym czytanki też - zdaje się "z pamiętnika myszki" sie to zwało.
Pytałam młodego jak to jest z czytaniem - Pani czyta dzieciom, dzieci które czytać potrafią na ochotnika czytają, reszta słucha
Chyba czytania nikt nie wymaga w chwili obecnej, dziecko me żadnej literki "nie poznało".
Do biblioteki jeszcze nie mają dostępu.
no to mamy te same ksiązki. :)

Finia
24-09-10, 09:52
Oni zobacza to juz w pierwszej klasie. Dajcie im czas. Zostaly wprowadzone w nowa rzweczywistosc- szkole, program daje czas na to by z ta sytuacja sie osoic,np. poznac budynek, nauczyc sie ze trzeba odrabiac lekcje, ze sa rozne zajecia w roznych salach. Przynajmniej u nas tak jest- wf jest na hali, umuzykalnienie w sali musyczej, a informatyka w inrormatycznej.

podpisuję się

a co do zeszytów - to u nas narazie nie funkcjonują inne niż zeszyt do kaligrafii dołaczony do podręczników (Nowe już w szkole) ale z tego co widzę szybko idą z materiałem i przypuszczam, że po skończeniu zadań z tego zeszytu będzie już normalny... liniatura w zeszycie do kaligrafii standardowa, w książce troszkę większa (też są zadania do ćwiczenia szlaczków, liter i przepisywania zdań) ...zadania robią równolegle z książki i z zeszytu...

w kwestii obowiązkowości w prowadzeniu "własnego" zeszytu, o czym jednak z dziewczyn pisała, to wg mnie uzupełnianie zadań w książce czy w zeszycie do kaligrafii też wymaga staranności , u nas niestety z powodu pierwszych trudności w pisaniu, początkowe strony wyglądają nieciekawie - sporo było wygumowanych linijek, ale w miarę upływu czasu widzę postępy i to chyba jest najważniejsze.

Qr Chuck
24-09-10, 10:46
Chyba czytania nikt nie wymaga w chwili obecnej, dziecko me żadnej literki "nie poznało".
.

U nas (klasa samych 6 latków) okazało się, że większość dzieci składa już literki.
Wobec tego te które nie umieją przychodzą na zajęcia wyrównawcze - jak już się nauczą to wtedy cała klasa będzie już doskonaliła czytanie wspólnie.
Od mojej jakoś nie umiem się dowiedzieć czego się uczy i co robią na lekcjach :Niepewny:...

smoki
24-09-10, 11:13
teraz dzieć już kończy pierwszy zeszyt;

Od 1 września już zapisał????
Dawid dopiero w połowie jest.

ewela*
24-09-10, 13:45
Moja przez pierwszy tydzień nosiła zeszyt i był czysty, teraz leży w szafce w szkole. Ale z tego co wiem to nie piszą jeszcze. Pierwsze literki Pani ma wprowadzać w połowie października. Tylko, że większość z nich już je zna i nawet nieźle czyta.

wyki
24-09-10, 13:49
Do pierwszego wytłuszczenia:
A ja widziałam wpisy matek pierwszoklasistów, którzy też długo to odrabiają (nie tylko ja tak pisałam ;) ). Wiem też, że niektóre dzieci robią zadania szybko, ale niestarannie. A jeszcze innym wystarczy szybko i i tak będzie pięknie :) W mojej klasie niektórzy rodzice w ogóle nie sprawdzają, co dziecko wykonuje w domu i czy miało coś zadane. Pani narzekała, że dzieci odwalają robotę byle jak. Tym na pewno szybko idzie ;)Ja sobie nie wyobrażam, by teraz, na początku klasy I, było zadawanie jeszcze więcej. Wg mnie to, co mamy, to jest dużo. A że potem będzie więcej, to naturalne chyba...
Tutaj się dopiszę;)
Iza robi swoje szlaczki długo bo jak jej nie wychodzi to ściera i poprawia... No taka perfekcjonistka i tyle;) Pani nasza narzeka na to samo co ty piszesz. Uwazam że młoda nie nudzi sie ani w szkole a lekcji ma wystarczająco zadawane bo ma jeszcze zajecia pozaszkolne i naprawdę jej wystarczy tego co jest.

Zgadzam się generalnie z tym co aborka pisała o roczniku 2003 i motywach nieposyłania dzieci 6-letnich z tego rocznika do szkoły.

Cszynka - kope lat;)

wyki
24-09-10, 13:52
uważam, ze fajnie gdyby do domu zadawane dużo nie miała
ale przeglądam codziennie książki i to co robili w szkole i też tego dużo nie ma
ręki to oni nie wyrabiają, oj nie
ale oni moga pracowac na materiałach dostarczonych przez szkołę np. czyli malowac cos na zadany temat, lepić, wyklejać. U Izy bardzo duzo opowiadają - bo klasa gadatliwa raczej. Słuchają czegoś a potem dokańczają historie. ucza się znaków drogowych. Czyli naprawde się nie nudza i myślę że u was jest podobnie Tylko tego nie widac w ksiazkach i zeszytach;)

ewela*
24-09-10, 13:53
a tak trochę z innej beczki.
Mamy w klasie dwóch wyjątkowo dokuczliwych chłopców, takich co nie reagują na żadne ale to żadne polecenia. Chłopcy są uciążliwi w prowadzeniu lekcji, a sposób odnoszenia się do reszty otoczenia pozostawia wiele do życzenia. Minimum co trzy dni uwaga do dzienniczka. Mama jednego z nich jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego uświadomiła wychowawcę, że z synem są problemy, natomiast mama drugiego chłopca jest tak samo oporna na uwagi jak syn. Uważa, że to szkoła robi problem, że syn jest normalny i nic niepokojącego ona nie zauważa. Dziś to nawet rodzice w szatni podjęli dyskusję na temat K^^^^y, bo robi się nie ciekawa sytuacja, skoro większość dzieci przychodzi do domu i opowiada te same historie. Czekam do zebrania w październiku, jak nic dzieciak się nie zmieni to sama podejmę temat, bo tak nie może być. Mama musi zauważyć problem i pomóc dziecku normalnie funkcjonować w klasie, są poradnie które chętnie pomagają takim dzieciom. Bo inaczej to w późniejszym czasie mamy np. takie sytuacje jak ta z 13to latką.

wyki
24-09-10, 13:54
no proooszę Cię...
ja też nie mam


kredki i u nas się skurczyły
ale pewnie dlatego, ze do tej pory były raczej mało używane w domu :)


trafne spostrzeżenie :Hura!:

a swoja drogą to mogliby jakąś krótszą nazwę na to wymyślić
kiedyś była matma, polak, rela
a to to? :Niepewny:
w planie lekcji nie umiem tego bez skrótów zmieścić
macie jakieś bardziej sympatyczne określenie na to cudo?
oczywiście oprócz nauczania zignorowanego :Śmiech:

Izie wpisałam na plan lekcji po prostu "lekcje" i tak wyszło ze ma np: W-F, lekcje, religia, lekcje:)

wyki
24-09-10, 13:55
hej, wpadam na chwilunie.


wiecie co jeszcze mnie tkneło. ze dzieci teraz w ksiązkach maja wszystko na tacy podane - gotowe miejsca na szklaczki, gotowe kolorowanki, zakreślanie par itp... Czy juz nie istnie coś jak zeszyt który trzeba prowadzić ładnie, nie zaginać stron, pisać w nim, wklejac i rysować... NIE. Kazdy przedmiot ma "podręcznik" który ma gotowe strony minimalizujące prace dziecka.... I jak ono potem ma sobie radzić ja nie będzie ramek itp. kiedy sie nauczą tworzyć coś od poczatku...

no a moje dziś dostało A! (z wykrzyknikiem...) - za prace plastyczne. i panie ze świetlicy pochwaliła go ze miły chłopczyk.... Normalne spuchłam z dumy. A wieczorem wycinał mi skomplikowany wzór z serwetki (decoupage).... Zadziwia mnie moj synek...

Iza ma i zeszyt do szlaczków i zeszyt do zajęć z matematyki:) prowadzi go tak samo jak ja wieki temu;)

gratulacje dla synka!

ewela*
24-09-10, 13:56
ale oni moga pracowac na materiałach dostarczonych przez szkołę np. czyli malowac cos na zadany temat, lepić, wyklejać. U Izy bardzo duzo opowiadają - bo klasa gadatliwa raczej. Słuchają czegoś a potem dokańczają historie. ucza się znaków drogowych. Czyli naprawde się nie nudza i myślę że u was jest podobnie Tylko tego nie widac w ksiazkach i zeszytach;)
a ja się podpisuję pod tym postem obiema rękoma. One naprawdę zdążą się tego wszystkiego nauczyć co w książkach, nauka polega nie tylko na pisaniu, uczymy się przez dotyk, wzrok, węch itd. Ja też uważam, że się nie nudzą.

ewela*
24-09-10, 13:57
Izie wpisałam na plan lekcji po prostu "lekcje" i tak wyszło ze ma np: W-F, lekcje, religia, lekcje:)
a nasza Julka woła KZ bo tak pani podała w planie i tak zostało - kształcenie zintegrowane czyli KZ

EwkaM
24-09-10, 14:24
Od 1 września już zapisał????
Dawid dopiero w połowie jest.
:Hyhy:
pani się ostro wzięła
codziennie w domu przepisują fragmenty czytanek z podręcznika

cszynka
24-09-10, 14:30
ale oni moga pracowac na materiałach dostarczonych przez szkołę np. czyli malowac cos na zadany temat, lepić, wyklejać. U Izy bardzo duzo opowiadają - bo klasa gadatliwa raczej. Słuchają czegoś a potem dokańczają historie. ucza się znaków drogowych. Czyli naprawde się nie nudza i myślę że u was jest podobnie Tylko tego nie widac w ksiazkach i zeszytach;)ja sie obawiam, że "problemem" u nas jest to, ze pani na chorobowym
a panie z zastępstw są z doskoku, codziennie inna
a bywa, ze kilka ich dziennie
ja rozumiem, ze szkoła nie jest wstanie "posiadać" jednego nauczyciela awaryjnego ;) , który zasiada w klasie w takich sytuacjach
bo chyba panie na co dzień uczące piątą klasę nie bardzo wiedzą/pamiętają co robi taka pierwsza, zwłaszcza z tą super nowa podstawą programową ;)

wiem, ze nie tylko w książkach pracują
przynosi też jakieś kserówki, wiem że bawią się na dywanie w pomidora
chyba często się w to bawią, bo młoda katuje mnie tym codziennie w drodze do szkoły:Boje się:

dobra, już się poddaję ;)
maja wystarczająco i nauczą się wszystkiego co potrzeba, nie marnują na bzdury czasu w szkole i nie będą musieli w drugim półroczu czy też w II klasie pędzić z materiałem :Hyhy:


a skoro inni mają KaZet, to my chyba będziemy miały EDe :)

aborka
24-09-10, 20:43
:Hyhy:
pani się ostro wzięła
codziennie w domu przepisują fragmenty czytanek z podręcznika

mój wspomnieniowy nightmare (tak sie pisze?).... ja mam chyab deysleksje. przepsujac robiłam 20 błedów....mama kazała mi robic od nowa..... to robiłam kolejna 20 błędów ... ale w innych miejscach...Dobrze ze jak miałam 10 lat to mi sie siostra urodziła bo by mi sie matka nad moimi pracami wykończyła. a tak to mnie olali i sie młodą zajeli. A ja byłam przeszczęsliwa...

jakims cudem mimo tego miałam zawsze same piątki. nie wiem jak to mozliwe...:Fiu fiu:

jak pomysle ze Bartek będzie cos przepisywał... i robiła błędy tak jak ja... a mój monsz bedzie mu to sprawdzał... i będa poprawiac do skutku.... brrrrr...

to ja wole byc ta od prania i sniadanie, nie od lekcji:Fiu fiu:

aborka
24-09-10, 20:47
Moja przez pierwszy tydzień nosiła zeszyt i był czysty, teraz leży w szafce w szkole. Ale z tego co wiem to nie piszą jeszcze. Pierwsze literki Pani ma wprowadzać w połowie października. Tylko, że większość z nich już je zna i nawet nieźle czyta.

no ale pewnie nie znają literek pisanych i zasad łączenia... JA NIE ZNAM ;)...

ale wiem gdzie jest spacja i potrafie sie podpisać :) tak jak na karcie :Fiu fiu:

kotagus
25-09-10, 06:14
no ale pewnie nie znają literek pisanych i zasad łączenia... JA NIE ZNAM ;)...

ale wiem gdzie jest spacja i potrafie sie podpisać :) tak jak na karcie :Fiu fiu:

:Śmiech::Śmiech::Śmiech::Śmiech::Śmiech:

Usianka
25-09-10, 20:26
Ula, my chyba byłyśmy w tej samej podstawówce? Moje wspomnienia różnią się tylko odrobinę od tego co napisałaś, bo pamiętam, że zajecia w I klasie mieliśmy na górze i korytarz był ograniczony dla klas najmłodszych, zamkniete były jedne drzwi (dzieliły jeden długi hol), stanowiło to formę odgrodzenia młodszych od starszych, ale oczywiście nie było żadnego zakazu poruszania się w inne miejsca szkoły ani dla młodszych klas ani dla starszych. Do stołówki, świetlicy, biblioteki - wszędzie chodziło sie samemu. Do świetlicy nikt nikogo nie prowadził, tylko jak chciałam to szłam, a jak miałam ciekawsze plany to... ;)

U Michała pierwszaki mają salę na głównym holu, razem ze starszymi. Już się oswoili i chodzą wszędzie. Ale jest taki komfort, że na zajęcia pani zabiera dzieci z szatni i świetlicy, a po zajęciach tam odprowadza.

Szkoła ta sama, lata nieco inne. Na górę trafiłam w 3 klasie.

W Emilki szkole jest taki sam zwyczaj (odbieranie/odprowadzania do szatni/swietlicy).

Finia
26-09-10, 09:21
W Emilki szkole jest taki sam zwyczaj (odbieranie/odprowadzania do szatni/swietlicy).

u nas podobnie..na przerwy wychodzą samodzielnie razem z resztą towarzystwa szkolnego...

Usianka
26-09-10, 14:52
u nas podobnie..na przerwy wychodzą samodzielnie razem z resztą towarzystwa szkolnego...

To chyba bardzo poweszechna praktyka.
U Emilki przerwy sa w czasie ustalonym przez panią, ale za to w swietlicy obowiazuje ogolny rozklad dzwonkow - nadrabiają ;)

Yoko.
27-09-10, 17:47
eF wrócił bez piórnika do domu.
co dalej?

aborka
27-09-10, 17:56
eF wrócił bez piórnika do domu.
co dalej?
idziesz szukac u szatniarza, rzeczy pakujesz do czegokolwiek... ...

vieshack
27-09-10, 18:09
Nina zgubiła książkę do religii, a potem sierota zamiast poprosić katechetkę żeby pomogła jej szukać (bo ta książka na bank w klasie jest - trzymają je w szkole), siedziała całą religię jak kołek, bez książki.

ale za to dziś na luzie sama poleciała do szatni i z szatni do klasy na górę, żegnamy się w drzwiach szkoły :)

vieshack
27-09-10, 18:10
eF wrócił bez piórnika do domu.
co dalej?

a gdzie go miał po raz ostatni przy sobie?

Yoko.
27-09-10, 18:23
ef odrabiał lekcje na swietlicy, zostawił ksiazki, piórnik, plecak przy i na stoliku.
jak przyszedł po niego tata, wszystko oprócz piórnika było.
szukali z panią , ale sie nie znalazł.

vieshack
27-09-10, 18:25
może jakiś dzieciak przypadkiem zgarnął....

Yoko.
27-09-10, 18:30
może jakiś dzieciak przypadkiem zgarnął....

taką mam nadzieję, ze jutro ktoś odda.

smoki
27-09-10, 18:59
eF wrócił bez piórnika do domu.
co dalej?

Zapakuj mu do tornistra zapasowy ołówek do pisania i poszukaj jutro przy pomocy pani. Podpisany był? W 99% się znajdują...

chilli
27-09-10, 19:07
Nina zgubiła książkę do religii, a potem sierota zamiast poprosić katechetkę żeby pomogła jej szukać (bo ta książka na bank w klasie jest - trzymają je w szkole), siedziała całą religię jak kołek, bez książki.


moje dziecko nei znalazlo schowanej w piorniku pracy domowej i tez jak kolek siedzialo :Boje się:

Kamelia
27-09-10, 21:19
Michał przyniósł pierwszą uwagę. Od katechetki. "Zachowywał sie nagannie...". Nic konkretnego nie napisała, a on nie bardzi chce sobie "przypomniec" co zrobił... Jedno co wiem napewno, to mając za zadanie narysować siebie podającego rękę Maryi z dzieciątkiem narysował diabła podającego rękę Maryi... Hmmm :(

Figa
27-09-10, 21:23
Moja córka i jej kumpelka za bardzo się kumplują.
Mamy z mamą kumpelki za zadanie je rozdzielać przy nadarzających się okazjach...
:Hmmm...::Niepewny:

EwkaM
27-09-10, 21:24
Michał przyniósł pierwszą uwagę. Od katechetki. "Zachowywał sie nagannie...". Nic konkretnego nie napisała, a on nie bardzi chce sobie "przypomniec" co zrobił... Jedno co wiem napewno, to mając za zadanie narysować siebie podającego rękę Maryi z dzieciątkiem narysował diabła podającego rękę Maryi... Hmmm :(


Moja córka i jej kumpelka za bardzo się kumplują.
Mamy z mamą kumpelki za zadanie je rozdzielać przy nadarzających się okazjach...
:Hmmm...::Niepewny:
coraz lepiej :Fiu fiu:

lilavati
27-09-10, 21:26
Michał przyniósł pierwszą uwagę. Od katechetki. "Zachowywał sie nagannie...". Nic konkretnego nie napisała, a on nie bardzi chce sobie "przypomniec" co zrobił... Jedno co wiem napewno, to mając za zadanie narysować siebie podającego rękę Maryi z dzieciątkiem narysował diabła podającego rękę Maryi... Hmmm :(
myslisz, ze to katechetka zasugerowała co ma narysować?:Niepewny:
Chyba mamy tę samą książeczkę

Figa a kto takie zadanie wymyślił?

Figa
27-09-10, 21:34
Figa a kto takie zadanie wymyślił?
Pani wychowawczyni ich klasy mi o tym powiedziała, ale kto wymyslił - tego nie wiem.
Klasa P. ma dwie panie bo to integracyjna.
Dziewczyny rzeczywiście kumplują się od ponad 3 lat, ale nie unikają rówieśników, bawią się z różnymi dzieciakami na świetlicy,
nie są do siebie przyssane jakos niezdrowo, po prostu bardzo się lubią.
Tak samo było w p-lu i nikt nie widział w ich relacjach nic niepokojącego.
I tak technicznie rzecz biorąc - nie mam pojęcia jak miałybyśmy przeprowadzać to rozdzielanie.

EwkaM
27-09-10, 21:43
I tak technicznie rzecz biorąc - nie mam pojęcia jak miałybyśmy przeprowadzać to rozdzielanie.
najpierw to chyba musicie się dowiedzieć dlaczego zadaniem pani powinniście to zrobić :Niepewny:
jakieś niezdrowe to dla mnie

Figa
27-09-10, 21:53
najpierw to chyba musicie się dowiedzieć dlaczego zadaniem pani powinniście to zrobić :Niepewny:
Bo były niezbyt zadowolone, kiedy zostały przesadzone do jakiegoś zadania.
No więc im dłużej o tym myślę, tym dziwniej się czuję.
Laski się nie alienują, chętnie pomagają, dobrze się klimatyzują w klasie, chętnie przebywają w grupie zarówno razem jak i oddzielnie,
generalnie są raczej chwalone za tzw. postawę (co istotne w klasie integracyjnej),
nie wiedzę żadnej różnicy między tym jak nawiązywały kontakty w p-lu i teraz.
A że były niezadowolone? No i co z tego. Za pierwszym razem były niezadowolone, za drugim będą mniej i z czasem przyjmą że tak ma być, normalne imo.
Krótko mówiąc - nie rozumiem o co kaman.

EwkaM
27-09-10, 21:59
Bo były niezbyt zadowolone, kiedy zostały przesadzone do jakiegoś zadania.
No więc im dłużej o tym myślę, tym dziwniej się czuję.
Laski się nie alienują, chętnie pomagają, dobrze się klimatyzują w klasie, chętnie przebywają w grupie zarówno razem jak i oddzielnie,
generalnie są raczej chwalone za tzw. postawę (co istotne w klasie integracyjnej),
nie wiedzę żadnej różnicy między tym jak nawiązywały kontakty w p-lu i teraz.
A że były niezadowolone? No i co z tego. Za pierwszym razem były niezadowolone, za drugim będą mniej i z czasem przyjmą że tak ma być, normalne imo.
Krótko mówiąc - nie rozumiem o co kaman.
ani ja
skoro ich przebywanie ze sobą nikomu nie szkodzi, to moze wystarczy, jak wytłumaczycie im, ze niektóre zadania musza wykonywac z innymi, a nie razem :Niepewny:

Figa
27-09-10, 22:15
ani ja
skoro ich przebywanie ze sobą nikomu nie szkodzi, to moze wystarczy, jak wytłumaczycie im, ze niektóre zadania musza wykonywac z innymi, a nie razem :Niepewny:
Oby, choć na moje oko to i jedna i druga rozumieją to doskonale,
pogadanka była, wyszło że lalki sobie wzajemnie zazdrościły :Hyhy: - jedna drugiej tego, że siedziała sama i mogła się skupić, a druga pierwszej, że z jakimś chłopakiem siedziała ;)
Zaskoczył mnie temat, no cóż, pożyjemy, zobaczymy.

ewela*
28-09-10, 08:01
a ja mam taki dylemat:
wcześniej pisałam chyba, że u nas w klasie jest dwóch chłopców z co najmniej nadpobudliwością. Objawia się to na różne sposoby, m.in. chodzenie po klasie, nie słuchanie poleceń starszych, złe odzywanie się do dzieci, bicie dzieci, niszczenie rzeczy innych dzieci, plucie itd.
Mama jednego z nich doskonale zdaje sobie sprawę z zachowania syna, druga uważa że syn jest idealny i to reszta się czepia.
Jednego razu rodzice w szatni próbowali przetłumaczyć K. że tak nie wolno, że przemoc to coś złego itd. Wczoraj ja zwróciłam uwagę K. że Julka wróciła z siniakiem pod okiem w piątek i biada mu jak to się powtórzy. Dziś dowiedziałam się, że mama tegoż chłopca zadzwoniła z oburzeniem do dyrekcji że rodzice szykanują jej synka w szatni. Natomiast drugi czyli J. pobił wczoraj jedną z dziewczynek, mojej Julce popisał piórnik (mamusia musi nam odkupić nowy:Nie nie:) i ciągle pluje dziewczynom na ławkę i rozmazuje ślinę. Kiedy dziś jedna z mam zwracała mu uwagę (mama pobitej dziewczynki) to wychowawca powiedziała, że jak mamy problem to należy to zgłaszać do dyrekcji bądź pedagoga bo nie wolno szykanować dzieci. No krew zalewa człowieka, a gdzie jest ta pani kiedy chłopcy robią te wszystkie rzeczy, jest 12 chłopców z czego dwóch daje do wiwatu nie można ich utemperować?
Czekam na zebranie rodziców, nie puszczę tego mimo ucha bo mama K. musi zrozumieć że jej syn nie jest idealny, a szkoła niech w końcu coś zrobi miesiąc próby chłopcom wystarczy. Tu potrzebna jest poradnia. Moja przyjaciółka poszła do takiej z synem, efekty przyszły bardzo szybko, ale trzeba przyznać się do problemu i chcieć go rozwiązać.

Mycha3
28-09-10, 10:05
a ja mam taki dylemat:
wcześniej pisałam chyba, że u nas w klasie jest dwóch chłopców z co najmniej nadpobudliwością. Objawia się to na różne sposoby, m.in. chodzenie po klasie, nie słuchanie poleceń starszych, złe odzywanie się do dzieci, bicie dzieci, niszczenie rzeczy innych dzieci, plucie itd.
Mama jednego z nich doskonale zdaje sobie sprawę z zachowania syna, druga uważa że syn jest idealny i to reszta się czepia.
Jednego razu rodzice w szatni próbowali przetłumaczyć K. że tak nie wolno, że przemoc to coś złego itd. Wczoraj ja zwróciłam uwagę K. że Julka wróciła z siniakiem pod okiem w piątek i biada mu jak to się powtórzy. Dziś dowiedziałam się, że mama tegoż chłopca zadzwoniła z oburzeniem do dyrekcji że rodzice szykanują jej synka w szatni. Natomiast drugi czyli J. pobił wczoraj jedną z dziewczynek, mojej Julce popisał piórnik (mamusia musi nam odkupić nowy:Nie nie:) i ciągle pluje dziewczynom na ławkę i rozmazuje ślinę. Kiedy dziś jedna z mam zwracała mu uwagę (mama pobitej dziewczynki) to wychowawca powiedziała, że jak mamy problem to należy to zgłaszać do dyrekcji bądź pedagoga bo nie wolno szykanować dzieci. No krew zalewa człowieka, a gdzie jest ta pani kiedy chłopcy robią te wszystkie rzeczy, jest 12 chłopców z czego dwóch daje do wiwatu nie można ich utemperować?
Czekam na zebranie rodziców, nie puszczę tego mimo ucha bo mama K. musi zrozumieć że jej syn nie jest idealny, a szkoła niech w końcu coś zrobi miesiąc próby chłopcom wystarczy. Tu potrzebna jest poradnia. Moja przyjaciółka poszła do takiej z synem, efekty przyszły bardzo szybko, ale trzeba przyznać się do problemu i chcieć go rozwiązać.

Nie wiem czy dobrze zrozumialam, ze wy rodzice zwracacie uwage dziecku, ze sie zle zachowuje. Tak?
Mysle, ze to nie powinno tak wygladac. Tzn oczywiscie mozecie zwrocic uwage, ze nie zyczycie sobie by chlopka bil, plul mazal po piorniku, ale powinniscie to powiedziec rodzicowi a nie dziecku. To ta matka potem powinna rozmawiac z tym dzieckiem, nie wy bezposrednio. Tu zgadzam sie z pania.

Nie chcialabym, gdyby moj syn czy corka zle zrobil ktos bez mojej wiedzy- oprocz nauczyciela, dyrektora, pedagoga zwracal jej, jemu uwage. Chcialabym, zeby porozmawial rodzic ze mna. Mam nadzieje, ze zrozumialas co mam na mysli. Widze, moja Kinge i kilku doroslych, ktorzy stoja nad nia w koleczku i mowia jaka to jest niedobra. Temu mowie nie. Oczywiscie konsekwencje zlego zachowania musi poniesc,ale to ja rodzic czy n, dyrektor, pedagog mozemy ja karac. Z racji naszych funkcji opiekunczych.

Kamelia
28-09-10, 10:07
myslisz, ze to katechetka zasugerowała co ma narysować?:Niepewny:
Chyba mamy tę samą książeczkę
Nie, inwencja własna, ale nie umiał wyjaśnić czemu tak...

lilavati
28-09-10, 11:04
Nie, inwencja własna, ale nie umiał wyjaśnić czemu tak...
ech


Dyrektor szkoły podstawowej w Czarnej Dąbrówce (pow. bytowski) ustalił, że pracujący w placówce ksiądz proboszcz uderzył 10-letnią uczennicę. Do incydentu miało dojść na pierwszej w roku szkolnym lekcji religii. Wewnątrzszkolne śledztwo dyrektora to skutek skargi złożonej przez matkę 10-latki.
żródło http://gdynia.naszemiasto.pl/artykul/590520,czarna-dabrowka-ksiadz-uderzyl-dziecko-na-lekcji-religii,id,t.html

kotagus
28-09-10, 11:13
Przyprowadziłam dziś dzieci do szatni i czekam z Martą na zebranie się dzieci z zerówki. Jako jedna z ostatnich wchodzi mamusia z synkiem, synek blado-zielony i popłakuje... Mamusia dziecko przebrała, pani próbuje ustawić grupę, chłopca daje do pierwszej pary i w tym momencie dziecko spektakularnie rzyga. Rzyg tragiczny, wieloetapowy, w tym na stojące obok dzieci też!!!
Rodzice obecni w szoku. Na co mamusia - no to ja go chyba (!!) zabiorę, już wczoraj źle się czuł... No cholera!! Nie jestem z mamuś co dzieciom z gilem zabraniają chodzić do placówek, ale żeby zielono-wymiotne dziecko przyprowadzać to już porażka... Marta stała tuż koło niego, mocno mi nieswojo czy złapała, bo zapewne jakiś to wirus pokarmowy...

wyki
28-09-10, 11:35
Michał przyniósł pierwszą uwagę. Od katechetki. "Zachowywał sie nagannie...". Nic konkretnego nie napisała, a on nie bardzi chce sobie "przypomniec" co zrobił... Jedno co wiem napewno, to mając za zadanie narysować siebie podającego rękę Maryi z dzieciątkiem narysował diabła podającego rękę Maryi... Hmmm :(:Wow!::Śmiech::Śmiech::Śmiech:

lilavati
28-09-10, 11:54
Przyprowadziłam dziś dzieci do szatni i czekam z Martą na zebranie się dzieci z zerówki. Jako jedna z ostatnich wchodzi mamusia z synkiem, synek blado-zielony i popłakuje... Mamusia dziecko przebrała, pani próbuje ustawić grupę, chłopca daje do pierwszej pary i w tym momencie dziecko spektakularnie rzyga. Rzyg tragiczny, wieloetapowy, w tym na stojące obok dzieci też!!!
Rodzice obecni w szoku. Na co mamusia - no to ja go chyba (!!) zabiorę, już wczoraj źle się czuł... No cholera!! Nie jestem z mamuś co dzieciom z gilem zabraniają chodzić do placówek, ale żeby zielono-wymiotne dziecko przyprowadzać to już porażka... Marta stała tuż koło niego, mocno mi nieswojo czy złapała, bo zapewne jakiś to wirus pokarmowy...
Przed tym nie ustrzeżesz tam gdzie ludzie tam wirusy
A z dziećmi sama wiesz nie raz nie wiadomo co jest grane czy coś bierze czy zwykły foch poranny - znam takich co podczas histerii potrafią pawia strzelić
A jeśli to wirus to nie wykluczone, ze w trakcie dnia inne dziecko nagle zaniemognie i wcale owy chłopiec nie musi być jedynym źródłem zarażenia - rok temu odbierałam nagle młodego, prowadziłam zdrowego, w trakcie dnia 7 dzieci z jego grupy poległo
Życzę by nic się nie przyplątało

kotagus
28-09-10, 12:05
Przed tym nie ustrzeżesz tam gdzie ludzie tam wirusy
A z dziećmi sama wiesz nie raz nie wiadomo co jest grane czy coś bierze czy zwykły foch poranny - znam takich co podczas histerii potrafią pawia strzelić
A jeśli to wirus to nie wykluczone, ze w trakcie dnia inne dziecko nagle zaniemognie i wcale owy chłopiec nie musi być jedynym źródłem zarażenia - rok temu odbierałam nagle młodego, prowadziłam zdrowego, w trakcie dnia 7 dzieci z jego grupy poległo
Życzę by nic się nie przyplątało

no niby tak...

ale ten paw był naprawdę straszny...

aborka
28-09-10, 12:35
Michał przyniósł pierwszą uwagę. Od katechetki. "Zachowywał sie nagannie...". Nic konkretnego nie napisała, a on nie bardzi chce sobie "przypomniec" co zrobił... Jedno co wiem napewno, to mając za zadanie narysować siebie podającego rękę Maryi z dzieciątkiem narysował diabła podającego rękę Maryi... Hmmm :(
;) juz si boje co będzie u nas... jak narazie to B. miał pokolorować parasolki... i co na nich narysował - figurki z karabinami i drugie lezące i krwawiące....:Fiu fiu: chyba pani nie zauwazyła bo obyło sie bez komentarza.... a moze bani bez okularów nie wnikała co to...

raz_dwa
28-09-10, 13:05
mój wspomnieniowy nightmare (tak sie pisze?).... ja mam chyab deysleksje. przepsujac robiłam 20 błedów....mama kazała mi robic od nowa..... to robiłam kolejna 20 błędów ... ale w innych miejscach..

Uff, no to nie muszę się martwic o Natalkę ...
Przepisuje coś po kilka razy z błędami, a ja jej kołki nad głową ciosam ;).




no ale pewnie nie znają literek pisanych i zasad łączenia... JA NIE ZNAM ;)...


U nas piszą i to bardzo dużo.
To co jest w podręczniku do czytania dla dzieci - muszą przepisać do zeszytu (pisanymi literkami, które w połowie już przerobili - z łączeniem),
to co jest ze znaczkiem "duży czyta małemu" - mają zadane do nauki czytania w domu.
Ostre tempo...


Michał przyniósł pierwszą uwagę. Od katechetki. "Zachowywał sie nagannie...". Nic konkretnego nie napisała, a on nie bardzi chce sobie "przypomniec" co zrobił... Jedno co wiem napewno, to mając za zadanie narysować siebie podającego rękę Maryi z dzieciątkiem narysował diabła podającego rękę Maryi... Hmmm :(

:Śmiech::Śmiech::Śmiech: - boski jest

Yoko.
28-09-10, 13:25
Mąż dzisiaj rano poszedł do szkoły z eFem.
Wszedł na swietlicę, było po 9. Piórnika nikt nie zwrócił.
Powiedział, ze chciałby aby piórnik się znalazł, być może któreś z dzieci jeszcze odda, bo zapakowało przez pomyłkę do swojego plecaka.
Pani powiedziała, że jesli tak to oczywiście piórnik bedzie u niej czekał.
Napisałamteż karteczkę do wychowawczyni, ze eFowi zginął na świetlicy piórnik i licze
na Nią w kwestii pomocy odnalezienia Go...

Pani ze świetlicy walnela cos w stylu "to tylko piórnik".
Mąż Jej powiedział, że nie chodzi o sam fakt wartości, ale o to gdzie się zaczyna i gdzie kończy odpowiedzialnośc placówki, bo co by było gdyby wrócił do domu np. zimą bez butów, kurtki albo bez plecaka i podreczników?

cszynka
28-09-10, 13:38
co by było gdyby wrócił do domu np. zimą bez butów, kurtki albo bez plecaka i podreczników?U nas uczulali, żeby nie nosić ze sobą wartościowych rzeczy (tu za pewne chodzi o markowe ciuchy czy też sprzęty szkolne, które mogą skusić tych mniej uczciwych)
szkoła (nauczyciele, woźne) nie są zwyczajnie kontrolować każdego ruchu ucznia
to sam uczeń zauważy najprędzej czy ktoś pakuje sobie jego np. piórnik niż nauczycielka, która tych piórników nie odróżnia

inna sprawa, ze nie w każdym miejscu uczeń jest zawsze obecny, choćby w szatni żeby przy kurtce warować

pewnie, że najlepiej byłoby gdyby ludzie nie kradli
ale niestety tak robią
i oby u Was było to omyłkowe spakowanie piórnika

vieshack
28-09-10, 14:51
Mąż dzisiaj rano poszedł do szkoły z eFem.
Wszedł na swietlicę, było po 9. Piórnika nikt nie zwrócił.
Powiedział, ze chciałby aby piórnik się znalazł, być może któreś z dzieci jeszcze odda, bo zapakowało przez pomyłkę do swojego plecaka.
Pani powiedziała, że jesli tak to oczywiście piórnik bedzie u niej czekał.
Napisałamteż karteczkę do wychowawczyni, ze eFowi zginął na świetlicy piórnik i licze
na Nią w kwestii pomocy odnalezienia Go...

Pani ze świetlicy walnela cos w stylu "to tylko piórnik".
Mąż Jej powiedział, że nie chodzi o sam fakt wartości, ale o to gdzie się zaczyna i gdzie kończy odpowiedzialnośc placówki, bo co by było gdyby wrócił do domu np. zimą bez butów, kurtki albo bez plecaka i podreczników?

brunka, ja myślę, że to nie tylko sprawa placówki
musimy te nasze gamonie nauczyć pilnować swoich rzeczy bo zawsze za nich mama/ tata/ pani nie będzie pilnować ich własności

szkoła, jasne, ma obowiązek zwrócić jeśli się znajdzie, ale przede wszystkim to nasze dzieciaki są odpowiedzialne za swoje rzeczy, mają obowiązek zwracania uwagi co się z nimi dzieje

nie wymagajmy od świetliczanek żeby pilnowały czy każde z kilku setek dzieci spakowało swój piórnik do swojego tornistra - to dziecko powinno o tym pamiętać

Ninie ciężko to idzie :Niepewny:

Kamelia
28-09-10, 15:00
Zgadzam sie z Vieshackiem. :)

Usianka
28-09-10, 15:33
brunka, ja myślę, że to nie tylko sprawa placówki
musimy te nasze gamonie nauczyć pilnować swoich rzeczy bo zawsze za nich mama/ tata/ pani nie będzie pilnować ich własności

szkoła, jasne, ma obowiązek zwrócić jeśli się znajdzie, ale przede wszystkim to nasze dzieciaki są odpowiedzialne za swoje rzeczy, mają obowiązek zwracania uwagi co się z nimi dzieje

nie wymagajmy od świetliczanek żeby pilnowały czy każde z kilku setek dzieci spakowało swój piórnik do swojego tornistra - to dziecko powinno o tym pamiętać

Ninie ciężko to idzie :Niepewny:

Podpiszę sie
I cos w temacie. W ubieglym tygodniu Emilka zostawila w sali bluze (tak przynajmniej twierdziła). Po nich w sali lekcje miala trzecia klasa. Nastepnego dnia bluzy nie bylo. Po 2 dniach bluza znalazła sie w swietlicy :Fiu fiu: Lezała w kąciku, w ktorym panie skladają wszystko co zostanie w swietlicy (panie powiedzialy, ze lezy od 2 dni). Emilka byla na 200% pewna, ze poszla w tej bluzie do sali i to tam ją zostawiła ;)
Bruni, zanim ruszysz temat bardziej zastanow sie, czy gdzies jeszcze F. mogl zostawic ten piórnik i spokojnie poszukajcie.

ewela*
28-09-10, 17:07
Nie wiem czy dobrze zrozumialam, ze wy rodzice zwracacie uwage dziecku, ze sie zle zachowuje. Tak?
Mysle, ze to nie powinno tak wygladac. Tzn oczywiscie mozecie zwrocic uwage, ze nie zyczycie sobie by chlopka bil, plul mazal po piorniku, ale powinniscie to powiedziec rodzicowi a nie dziecku. To ta matka potem powinna rozmawiac z tym dzieckiem, nie wy bezposrednio. Tu zgadzam sie z pania.

Nie chcialabym, gdyby moj syn czy corka zle zrobil ktos bez mojej wiedzy- oprocz nauczyciela, dyrektora, pedagoga zwracal jej, jemu uwage. Chcialabym, zeby porozmawial rodzic ze mna. Mam nadzieje, ze zrozumialas co mam na mysli. Widze, moja Kinge i kilku doroslych, ktorzy stoja nad nia w koleczku i mowia jaka to jest niedobra. Temu mowie nie. Oczywiscie konsekwencje zlego zachowania musi poniesc,ale to ja rodzic czy n, dyrektor, pedagog mozemy ja karac. Z racji naszych funkcji opiekunczych.

ja też się z tym zgadzam, tyle że mamusia nie przychodzi do szkoły. Dziecko przychodzi samo, więc nie ma okazji poznać tej pani. Masz po prostu szczęście, że nie słyszysz codziennie od córki że albo została uderzona czy popluta ona czy ktoś z jej kolegów czy koleżanek. Dziś rozmawiałam z wychowawcą, mama chłopca została wezwana przez dyrekcję do pedagoga i w końcu zrozumiała ze to nie szkoła się na niego uwzięła tylko syn ma problem który trzeba rozwiązać.

ewela*
28-09-10, 17:11
Przyprowadziłam dziś dzieci do szatni i czekam z Martą na zebranie się dzieci z zerówki. Jako jedna z ostatnich wchodzi mamusia z synkiem, synek blado-zielony i popłakuje... Mamusia dziecko przebrała, pani próbuje ustawić grupę, chłopca daje do pierwszej pary i w tym momencie dziecko spektakularnie rzyga. Rzyg tragiczny, wieloetapowy, w tym na stojące obok dzieci też!!!
Rodzice obecni w szoku. Na co mamusia - no to ja go chyba (!!) zabiorę, już wczoraj źle się czuł... No cholera!! Nie jestem z mamuś co dzieciom z gilem zabraniają chodzić do placówek, ale żeby zielono-wymiotne dziecko przyprowadzać to już porażka... Marta stała tuż koło niego, mocno mi nieswojo czy złapała, bo zapewne jakiś to wirus pokarmowy...

no i to są mamusie, nie widzą niczego poza swoim czubkiem nosa swoim i swojego dziecka no bo po co myśleć o dzieciach innych matek, to jedna z tych matek które zaraz obrażają się jak zwraca się uwagę.

ewela*
28-09-10, 17:14
brunka, ja myślę, że to nie tylko sprawa placówki
musimy te nasze gamonie nauczyć pilnować swoich rzeczy bo zawsze za nich mama/ tata/ pani nie będzie pilnować ich własności

szkoła, jasne, ma obowiązek zwrócić jeśli się znajdzie, ale przede wszystkim to nasze dzieciaki są odpowiedzialne za swoje rzeczy, mają obowiązek zwracania uwagi co się z nimi dzieje

nie wymagajmy od świetliczanek żeby pilnowały czy każde z kilku setek dzieci spakowało swój piórnik do swojego tornistra - to dziecko powinno o tym pamiętać

Ninie ciężko to idzie :Niepewny:
zgadzam się w 100procentach

Yoko.
28-09-10, 17:27
chłopiec z 4 klasy wział piórnik przez pomyłke ze swietlicy. dziś oddał.
problem mamy z głowy.
uff.

Finia
28-09-10, 17:31
no i to są mamusie, nie widzą niczego poza swoim czubkiem nosa swoim i swojego dziecka no bo po co myśleć o dzieciach innych matek, to jedna z tych matek które zaraz obrażają się jak zwraca się uwagę.

nie zgadzam się... o dziecku raczej nie myślała, bo gdyby pomyślała to nie byłaby z nim w szkole tylko u lekarza....

z "gilami" lekkim przeziębieniem bezgorączkowym puszczam do szkoły, ale gdyby dziecko miało sensacje żołądkowe to na bank zostaje w domu (nawet jeśli gorączki brak)... nie ma gorszego świństwa niż grypy żołądkowo-jelitowe... nie zlicze ile razu byłam w sumie z obojgiem dzieci w szpitalu z powodu odwodnienia przy takich infekcjach...wrrrrrr nóż mi się w kieszeni otwiera jak widzę taki brak wyobraźni......

Elza29
28-09-10, 17:35
Zgadzam sie z Vieshackiem. :)

ja rowniez ale gdyby mi swietliczanka powiedziala "to tylko piornik" gdy ja prosze o pomoc napewno bym "wybuchla"...;)

Elza29
28-09-10, 17:37
instynkt matki silny, gdyby ktos plul badz bil moje dziecko na moich oczach napewno bym zwrocila dziecku uwage a dopiero pozniej porozmawiala z wychowawczynia

Mycha3
28-09-10, 17:45
ja też się z tym zgadzam, tyle że mamusia nie przychodzi do szkoły. Dziecko przychodzi samo, więc nie ma okazji poznać tej pani. Masz po prostu szczęście, że nie słyszysz codziennie od córki że albo została uderzona czy popluta ona czy ktoś z jej kolegów czy koleżanek. Dziś rozmawiałam z wychowawcą, mama chłopca została wezwana przez dyrekcję do pedagoga i w końcu zrozumiała ze to nie szkoła się na niego uwzięła tylko syn ma problem który trzeba rozwiązać.

To ja bym w takiej sytuacji poszla do wychowawczyni lub dyrektorki.
Dobrze, ze matka zostala wezwana, mam nadzieje, ze to jej wbije troszke do glowy i spojrzy inaczej na synka.
To prawda mam troche szczescia, I mam nadzieje, ze zadne dziecko w tym Twoje juz nie bedzie w taki sposob traktowane przez tego chlopca, bo to karygodne.

Mycha3
28-09-10, 17:47
chłopiec z 4 klasy wział piórnik przez pomyłke ze swietlicy. dziś oddał.
problem mamy z głowy.
uff.

Pewnie maja takie same. Dobrze, ze sie znalazl.

EwkaM
28-09-10, 17:59
instynkt matki silny, gdyby ktos plul badz bil moje dziecko na moich oczach napewno bym zwrocila dziecku uwage a dopiero pozniej porozmawiala z wychowawczynia
tak też zrobiłam, definitywnie kazałam koledze Krzysia ręce trzymać przy sobie (dzieciak zawsze z pieściami do innych w szatni startuje, niekoniecznie do mego dziecka, ale też do dziewczynek); co najciekawsze - przy mnie już nigdy nie odważył się pięści użyć, a jak tylko jest pod opieką tatusia, to równo leje innych i na nic nie zważa :Niepewny:

Usianka
28-09-10, 18:03
chłopiec z 4 klasy wział piórnik przez pomyłke ze swietlicy. dziś oddał.
problem mamy z głowy.
uff.

no i ufff :)

lilavati
28-09-10, 18:42
brunka, ja myślę, że to nie tylko sprawa placówki
musimy te nasze gamonie nauczyć pilnować swoich rzeczy bo zawsze za nich mama/ tata/ pani nie będzie pilnować ich własności

szkoła, jasne, ma obowiązek zwrócić jeśli się znajdzie, ale przede wszystkim to nasze dzieciaki są odpowiedzialne za swoje rzeczy, mają obowiązek zwracania uwagi co się z nimi dzieje

nie wymagajmy od świetliczanek żeby pilnowały czy każde z kilku setek dzieci spakowało swój piórnik do swojego tornistra - to dziecko powinno o tym pamiętać

Ninie ciężko to idzie :Niepewny:
Identyczne mam zdanie w temacie- zresztą je wczoraj wyraziłam w innym watku
Super że piórnik tak szybko sie znalazł



z "gilami" lekkim przeziębieniem bezgorączkowym puszczam do szkoły, ale gdyby dziecko miało sensacje żołądkowe to na bank zostaje w domu (nawet jeśli gorączki brak)... nie ma gorszego świństwa niż grypy żołądkowo-jelitowe... nie zlicze ile razu byłam w sumie z obojgiem dzieci w szpitalu z powodu odwodnienia przy takich infekcjach...wrrrrrr nóż mi się w kieszeni otwiera jak widzę taki brak wyobraźni......
A czym różnią się infekcje gilowe od bólu brzucha(pomijam ekstremalne przypadki jak dziecko wymiotuje)? Idąc twoim tropem:
Twoje ciężko przechodzi jelitówki
Inne od gili Twego może zapaleniem płuc skończyć



Pokarzę Wam coś
Notatki z lekcji ucznia Ic:Śmiech:
http://i4.photobucket.com/albums/y120/miciu10/notatki.jpg

smoki
28-09-10, 19:18
Ninie ciężko to idzie :Niepewny:

Dawid w pierwszych 2-3 miesiącach I klasy zgubił/niedopilnował:


mundurka (nie założył po WF a po 5 minutach już nie było)
dzienniczka (ten się znalazł po pół roku)
wielkiej ilości nożyczek
przeogromnej ilości gumek i klejów
15 CZERWONYCH kredek (po diabła komuś czerwone?:Hmmm...:)
jakiejś tam ilości innych kredek czy ołówków
ćwiczeń i podręcznika (podpisane więc się łatwo znalazły)


Wkurzyłam się i stwierdziłam że OK, coś może zginać, bo dzieci sobie pożyczają a potem pakują się w 30 sekund, ale jeżeli codziennie będę kupowała nowy komplet kredek, bo brakuje czerwonej to z kieszonkowego kupię.
Kupiłam raz.
Potem w cudowny sposób gubienie spadło do poziomu normalności.:Fiu fiu:

smoki
28-09-10, 19:21
chłopiec z 4 klasy wział piórnik przez pomyłke ze swietlicy. dziś oddał.
problem mamy z głowy.
uff.

Cieszę się :)

eF na pewno też czegoś się nauczył :)

Lea
28-09-10, 20:22
I cos w temacie. W ubieglym tygodniu Emilka zostawila w sali bluze
Ja w ciągu ostatniego tygodnia znalazłam w szkole w sumie 140 złotych :Strach:Zawsze pieniądze leżały na ziemi - czasem luzem w klasie, czasem w portfelu... Taaaakie kwoty niedopilnowane...

vieshack
28-09-10, 20:26
u nas poszła już książka do religii, dwa kleje magiki, plastelina i apaszka :Hyhy:
jak będzie miała takie tempo to szkoła będzie nas kosztować znacznie więcej niż myślałam :Niepewny:;)

Nelly.
28-09-10, 20:32
Ja w ciągu ostatniego tygodnia znalazłam w szkole w sumie 140 złotych :Strach:Zawsze pieniądze leżały na ziemi - czasem luzem w klasie, czasem w portfelu... Taaaakie kwoty niedopilnowane...

wow, to tak co tydzien i masz druga pensje:Cwaniak:
szkoda,ze u nas tak nie glubia:Niepewny:

EwkaM
28-09-10, 20:46
Dawid w pierwszych 2-3 miesiącach I klasy zgubił/niedopilnował:

mundurka (nie założył po WF a po 5 minutach już nie było)
dzienniczka (ten się znalazł po pół roku)
wielkiej ilości nożyczek
przeogromnej ilości gumek i klejów
15 CZERWONYCH kredek (po diabła komuś czerwone?:Hmmm...:)
jakiejś tam ilości innych kredek czy ołówków
ćwiczeń i podręcznika (podpisane więc się łatwo znalazły)
Wkurzyłam się i stwierdziłam że OK, coś może zginać, bo dzieci sobie pożyczają a potem pakują się w 30 sekund, ale jeżeli codziennie będę kupowała nowy komplet kredek, bo brakuje czerwonej to z kieszonkowego kupię.
Kupiłam raz.
Potem w cudowny sposób gubienie spadło do poziomu normalności.:Fiu fiu:

Krzysiek w ciągu tygodnia zgubił 3 gumki do ścierania
po trzeciej zainkasowałam 2 złote ze skarbonki :Fiu fiu:

ewela*
28-09-10, 20:55
Identyczne mam zdanie w temacie- zresztą je wczoraj wyraziłam w innym watku
Super że piórnik tak szybko sie znalazł


A czym różnią się infekcje gilowe od bólu brzucha(pomijam ekstremalne przypadki jak dziecko wymiotuje)? Idąc twoim tropem:
Twoje ciężko przechodzi jelitówki
Inne od gili Twego może zapaleniem płuc skończyć



Pokarzę Wam coś
Notatki z lekcji ucznia Ic:Śmiech:
http://i4.photobucket.com/albums/y120/miciu10/notatki.jpg

:Śmiech::Śmiech::Śmiech: świetne

smoki
28-09-10, 20:55
u nas poszła już książka do religii, dwa kleje magiki, plastelina i apaszka :Hyhy:
jak będzie miała takie tempo to szkoła będzie nas kosztować znacznie więcej niż myślałam :Niepewny:;)

A macie kieszonkowe?:Hyhy::Hyhy:

cszynka
28-09-10, 21:08
A macie kieszonkowe?:Hyhy::Hyhy:u nas odkąd pojawiło się kieszonkowe to zanikły kompletnie potrzeby zakupów w szkolnym sklepiku :Cwaniak:

ewela*
28-09-10, 21:37
A macie kieszonkowe?:Hyhy::Hyhy:

nie jeszcze nie, wszystkie potrzeby córki sami finansujemy, natomiast sklepiku nie lubię bo jak tam pójdzie to potem nie je obiadu w szkole, albo nie zjada śniadania z chlebaczka. Więc trzeba jej było uciąć te wycieczki do sklepiku. Może tak chodzić raz na tydzień i to z dwuzłotówką w kieszeni.

aborka
28-09-10, 21:45
a my mamy pierwszą uwage.... taka globalna - brak bezpieczniego zachowania na przerwie (czyt. lata jak opetany i nie słucha pani :)). I przeszkadza pani pedagog na kółku teatralnym.... W tym drugim sie akurat nie dziwie... jest 40 dzieci z klas pierwszych, kazde ma swoja linijke do nauczenia sie na jasełka. to jak mogą wygladac te próby zeby sie dzieciaki nie nudziły.. Wiem, żle ze przeszkadza.... ale wypisze go z tego kółka po szkoda zdrowa jego i pani... i mojego. Zresztą on nie chce chodzić a ja mu sie nie dziwie. a jak moje dziecko nie jest zaciekawione to za chiny ludowe sie nie skupi i grzeczne nie będzie...

edytuje - na pytanie za co uwaga (przed czytaniem dzienniczka) - dzieć powiedziła ze za bawienie sie pieniędzmi..... tego w uwadze nie było ale pani musiała "kilka razy " mu wspomnieć cos na ten temat. ten ma w piórniku kilka monet i celebruje je , trzyma, przekłada... cąły czas. mam więc sietny pretekst aby zakończyc dawanie kasy do szkoły!! Moze sie monsz posłucha. ustaliłam ze własne pieniązki moze wydawac jak jest z nami w sklepie a do szkoły zakaz brania kasy...

Lea
28-09-10, 22:17
wow, to tak co tydzien i masz druga pensje:Cwaniak:
szkoda,ze u nas tak nie glubia:Niepewny:
;) Może to po prostu łapówki są? :Hyhy:

Aż strach pomyśleć, jaka jest skala tego gubienia, skoro ja sama znalazłam te pieniądze - a tego może być więcej.
A potem szukanie właściciela, czasami bardzo trudne, nie każdy był łaskaw do kasy dołączyć rozpoznawalny portfelik ;)

Finia
29-09-10, 07:16
A czym różnią się infekcje gilowe od bólu brzucha(pomijam ekstremalne przypadki jak dziecko wymiotuje)?


ty pomijasz a ja właśnie do takiej sytuacji, opisanej przez ewelę, się odnoszę...

Inne od gili Twego może zapaleniem płuc skończyć

z katarem chodzi około 80% dzieci a może 1 % zareaguje tak jak piszesz... jelitówka jest znacznie bardziej zaraźliwa, nie mowiąc o tym, że posłanie dziecka które ma objawy grypy żoładkowo-jelitowej do szkoły to niemal znęcanie się nad tym własnie dzieckiem.... niewyobrażalne dla mnie... katar (przy niewielkiej infekcji) wydmuchasz i spokój...wymioty czy biegunka, bolący brzuch to jednak inny kaliber doznań...wg mnie te dwie sprawy są nieporównywalne...

kotagus
29-09-10, 07:37
A potem szukanie właściciela, czasami bardzo trudne, nie każdy był łaskaw do kasy dołączyć rozpoznawalny portfelik ;)

Mati wczoraj znalazł na korytarzu 10 groszy, tak się przejął tym, że zaczął szukać właściciela. I.. nie znalazł. Nikt się do 10 groszy nie przyznał. No to wziął sobie i taki uchachany pyta - co sobie może za to kupić? :Niepewny: Oj rozczarowanie było wielkie ;)

Elza29
29-09-10, 07:47
Mati wczoraj znalazł na korytarzu 10 groszy, tak się przejął tym, że zaczął szukać właściciela. I.. nie znalazł. Nikt się do 10 groszy nie przyznał. No to wziął sobie i taki uchachany pyta - co sobie może za to kupić? :Niepewny: Oj rozczarowanie było wielkie ;)

:Śmiech::Śmiech::Śmiech:

lilavati
29-09-10, 07:59
ty pomijasz a ja właśnie do takiej sytuacji, opisanej przez ewelę, się odnoszę...


z katarem chodzi około 80% dzieci a może 1 % zareaguje tak jak piszesz... jelitówka jest znacznie bardziej zaraźliwa, nie mowiąc o tym, że posłanie dziecka które ma objawy grypy żoładkowo-jelitowej do szkoły to niemal znęcanie się nad tym własnie dzieckiem.... niewyobrażalne dla mnie... katar (przy niewielkiej infekcji) wydmuchasz i spokój...wymioty czy biegunka, bolący brzuch to jednak inny kaliber doznań...wg mnie te dwie sprawy są nieporównywalne...
Z katarem chodzi 80% dzieci bo pewnie u wielu z nich bytują na stałe jakieś bakteryjne świństwa - które nie każdego fakt muszą położyć ale mogą
Tak samo jak nie każde wymioty muszą być od razu wirusówką jelitową, zwyczajnie mogło komuś coś zaszkodzić.
Ponadto jeden ma skłonności do jelitowych wirusówek inny ani razu ich nie podłapie , tak jak drugi będzie z gilem trzy lata chodził i nic mu będzie a inny nadwrażliwiec powikłanego zapalenia ucha od gili tego pierwszego się nabawi.
Jestem daleka od stwarzania dzieciom w placówkach warunków "idealnych/nierealnych" ale nie lubię jak ktoś postępuje podobnie a na innych kracze, od nieodpowiedzialnych wyzywa nie myśląc że swoim postępowaniem też u kogoś bigosu może narobić.

Finia
29-09-10, 08:30
Jestem daleka od stwarzania dzieciom w placówkach warunków "idealnych/nierealnych" ale nie lubię jak ktoś postępuje podobnie a na innych kracze, od nieodpowiedzialnych wyzywa nie myśląc że swoim postępowaniem też u kogoś bigosu może narobić.

Aniu ok. rozumiem, ale dalej rozmawiamy na dwa różne tematy... ja piszę o nieodpowiedzialności matki względem własnego dziecka, którego samopoczucie w trakcie kataru i sensacji żołądkowych jest diametralnie różne i konsekwencje dla nieleczonego dziecka są (w większości przypadków)poważniejsze (ciągle piszę o chorym a nie innym, potencjalnie zarażonym dziecku)... te 80% zagilonych dzieciaków nie odczuje złego samopoczucia będąc w szkole, ale dziecko które boli brzuch, ma biegunkę czy mdłości napewno bardzo się męczy... z tego powodu posłanie dziecka w takim stanie do szkoły jest dla mnie niewyobrażalne... wiedząc, że gil mojego dziecka zakończy się u niego zapaleniem płuc, nie posłałabym go do szkoły, podobnie jak zatrzymałabym go w domu widząc, że ma sensacje żołądkowo-jelitowe (bo tu z własnego doświadczenia mam niemal pewność, że będzie conajmniej "nieciekawie")... a co do reszty kwestii chorobowych - zaraźliwości itp. - szanuję Twoje zdanie i zgadzam się.

lilavati
29-09-10, 09:01
Aniu ok. rozumiem, ale dalej rozmawiamy na dwa różne tematy... ja piszę o nieodpowiedzialności matki względem własnego dziecka
Teraz łapię :)
Mam nadzieję, ze męczenie własnego dziecka to naprawdę rzadkość - choć ponoć bywa i tak (z zebrania przedszkolnego):
Pani:Kubusiu(imię przypadkowe) coś Tobie jest? Tak się pokładasz, nie chcesz jeść?
Kubuś:Nie mam sił, całą noc wymiotowałem, zwymiotowałem też w aucie w drodze do przedszkola

I oczywiście jasne że może być katar i katar i np ja z jednym katarem dziecko posyłam z tym drugim nie posyłam bo szkoda mi i innych dzieci i tak jak piszesz szkoda przede wszystkim mego dziecka - może z tego zapalenia płuc nie będzie ale zwyczajnie myślę sobie, ze ja na jego miejscu wolała bym spędzić dzień pod kocykiem niż na zakupach w galerii

Tak samo z bolącym brzuszkiem wysyłałam bo me dziecko tak właśnie odreagowywało pierwszy tydzień szkoły - codziennie w drodze do szkoły mamo brzuszek mnie boli, ból mijał po przekroczeniu progu klasy

Zakładam, ze zdecydowana większość postępuje podobnie głównie z troski o własne dziecko dlatego nie lubię spoglądania w szatni na tego bo wydmuchał noska, na tego, bo zakaszlał - zakładam że większość ma i serce do dziecka i olej w głowie

A że naciąć się można - pewnie, ze się można
Niewykluczone że zaprowadzę tylko z katarkiem(lub nawet bez) a za 2-3h telefon, proszę przyjechać bo dziecko ma temperaturę, leży, płacze...
Albo mnie się może wydawać, ze dziecko skarży się na ból ze stresu a ono mnie zaskoczy i w szatni pawia strzeli. Bywa :(

Sytuacja z zeszłego tygodnia
W. cały czwartek w przedszkolu i popołudnie w domu ok - przed spaniem mi zwymiotował - no i dylemat - wirus czy pizza na obiad zaszkodziła- co zrobić w piątek - założyłam, że jak noc będzie spokojna to raczej to drugie -noc spokojna, rano dziecko wyglądało normalnie, do przedszkola posłałam (pewnie wg oceny niektórych nieodpowiedzialnie)
W poniedziałek ja mega gorączka samopoczucie do bani- po niemal dobie męczarni zwymiotowałam - teraz już wiem, ze najprawdopodobniej to ten sam wirus co syna kilka dni szybciej zaatakował, ja go przeszłam inaczej

Finia
29-09-10, 10:42
:)
a tak swoją drogą to jesień kocham.... ale tej pogody obecnie i ciągłego "zagrożenia" chorobowego nie znoszę.... oby chorób i dylematów odnośnie pozostawienia dziecka w domu było jak najmniej...

Lawinia
29-09-10, 14:24
Dawid w pierwszych 2-3 miesiącach I klasy zgubił/niedopilnował:

mundurka (nie założył po WF a po 5 minutach już nie było)
dzienniczka (ten się znalazł po pół roku)
wielkiej ilości nożyczek
przeogromnej ilości gumek i klejów
15 CZERWONYCH kredek (po diabła komuś czerwone?:Hmmm...:)
jakiejś tam ilości innych kredek czy ołówków
ćwiczeń i podręcznika (podpisane więc się łatwo znalazły)
Wkurzyłam się i stwierdziłam że OK, coś może zginać, bo dzieci sobie pożyczają a potem pakują się w 30 sekund, ale jeżeli codziennie będę kupowała nowy komplet kredek, bo brakuje czerwonej to z kieszonkowego kupię.
Kupiłam raz.
Potem w cudowny sposób gubienie spadło do poziomu normalności.:Fiu fiu:
:Strach: a ja sie martwiłam głupimi książkami w pierwszym tygodniu szkoły... książki się znalazły i teraz wszystko co zaniesie to przynosi spowrotem, łącznie z opakowaniami po batonikach które wrzucam mu do kanapownika :Hyhy:
a swoja drogą kredki powinni na sztuki sprzedawać a nie w kompletach, nam czarnych brakuje bo szybko się łamią, a temperówka za szybko je skraca :Hyhy:

aborka
29-09-10, 14:26
Mati wczoraj znalazł na korytarzu 10 groszy, tak się przejął tym, że zaczął szukać właściciela. I.. nie znalazł. Nikt się do 10 groszy nie przyznał. No to wziął sobie i taki uchachany pyta - co sobie może za to kupić? :Niepewny: Oj rozczarowanie było wielkie ;)
u nasz w szkole mozna kupić 1 malinke zelkowa itp :)

cszynka
29-09-10, 15:49
a swoja drogą kredki powinni na sztuki sprzedawać a nie w kompletach, nam czarnych brakuje bo szybko się łamią, a temperówka za szybko je skraca :Hyhy:w plastycznym można
ale cena takiej kredki może być bliska ceny całego ale tańszego kompletu
druga sprawa, ze dobrej jakości kredka nie będzie się łamała tak szybko, kolor będzie miała intensywny i może dzięki temu na dłużej starczy
może zatem warto np. 3zł na 1 ale "ważną" kredkę wydać?

vieshack
29-09-10, 19:37
A macie kieszonkowe?:Hyhy::Hyhy:

dostaje
ale aktualnie spłaca mi farbę do pokoju po tym jak zrobiła piękny rysunek tłustymi pastelami na ścianie:roll:

lilavati
29-09-10, 21:36
dostaje
ale aktualnie spłaca mi farbę do pokoju po tym jak zrobiła piękny rysunek tłustymi pastelami na ścianie:roll:
Zawsze myślałam, ze to artysta zarabia na dziele a nie odwrotnie:Fiu fiu:

vieshack
29-09-10, 21:54
Zawsze myślałam, ze to artysta zarabia na dziele a nie odwrotnie:Fiu fiu:

myślisz, że kiedyś będę żałować, że to zamalowałam? :Hmmm...:

Mycha3
30-09-10, 07:51
myślisz, że kiedyś będę żałować, że to zamalowałam? :Hmmm...:

Trzeba bylo chociaz fote strzelic. My mieslismy mase rysunkow na scianie, slimaki i inne wszystkie wodoodpornym flamastrem. Ile goscie sie nameczyli przy okazji robienia gladzi, zeby to w koncu zeszlo i nie przebijalo pod farba. Fajnym pomysl z tym kieszonkowym, chyba wciele go w zycie.

smoki
30-09-10, 10:02
dostaje
ale aktualnie spłaca mi farbę do pokoju po tym jak zrobiła piękny rysunek tłustymi pastelami na ścianie:roll:

:Śmiech::Śmiech::Śmiech:

Wybacz. Po prostu bardzo plastycznie to sobie wyobraziłam.

aborka
30-09-10, 10:27
dzisiaj rano młody nie chciał isc do szkoły... ja musiałam leciec więc nie dosłuchała o co chodzi. monsz potem mówił ze młody sei skarzył sie sie koledzy smieja ze on nie ma pieniędzy.... fuck. Nie ma i mieć nie będzie. nie bede mu dawać kasy , któeą sie potem bawi, gubi i wydaje na durne slodycze.... A nawet jak mu dam to bedzie kłopot ze inni mają więcej...

Jak go odiore to podpytam dokładnie o co chodziło... ,


druga sprawa - uwaga od pani ze sie nie slucha na przerwie... No i co ja moge z tym zrobic. moje dziecko jest nadruchliwe. i jak ono siedzi w ławce prze 45 min... 5 lekcji a potem na swietlicy 3 godz.... to on sie musi na przerwach wyganiać... bo nie da rady na lekcji usiedzieć.... I co ja moge zrobic... Zakazać biegania - to będzie pani na lekcji podskakiwał....Moze powiem pani ze jak on biega to niech stanie w kącie i 30 razy podskoczy ;)... moze sie zmęczy... Na serio, pomyslów nie mam... SKS ostanio odwołany bo pani chora, wf - dwa razy w tyg. karate w takie dni ze nie ma go kto wozic... Monsz ma z moją mamą pertraktować ale ja czarno to widze.... A moze teściową zatrudnić.....:Hmmm...:

lilavati
30-09-10, 10:37
dzisiaj rano młody nie chciał isc do szkoły... ja musiałam leciec więc nie dosłuchała o co chodzi. monsz potem mówił ze młody sei skarzył sie sie koledzy smieja ze on nie ma pieniędzy.... fuck. Nie ma i mieć nie będzie. nie bede mu dawać kasy , któeą sie potem bawi, gubi i wydaje na durne slodycze.... A nawet jak mu dam to bedzie kłopot ze inni mają więcej...

Jak go odiore to podpytam dokładnie o co chodziło... ,


druga sprawa - uwaga od pani ze sie nie slucha na przerwie... No i co ja moge z tym zrobic. moje dziecko jest nadruchliwe. i jak ono siedzi w ławce prze 45 min... 5 lekcji a potem na swietlicy 3 godz.... to on sie musi na przerwach wyganiać... bo nie da rady na lekcji usiedzieć.... I co ja moge zrobic... Zakazać biegania - to będzie pani na lekcji podskakiwał....Moze powiem pani ze jak on biega to niech stanie w kącie i 30 razy podskoczy ;)... moze sie zmęczy... Na serio, pomyslów nie mam... SKS ostanio odwołany bo pani chora, wf - dwa razy w tyg. karate w takie dni ze nie ma go kto wozic... Monsz ma z moją mamą pertraktować ale ja czarno to widze.... A moze teściową zatrudnić.....:Hmmm...:
Skoro Pani boi sie jak dzieci biegają(ma prawo/rozumiem ją) niech nauczyciel zaproponuje w trakcie przerwy lub nawet krótki przerywnik w trakcie lekcji na jakieś zoragizowane wygibasy ruchowe - tak jak piszesz podskoki, pajace, kto będzie najszybszym rowerkiem w miejscu itd. Podobnie jak Ty nie wyobrażam sobie by dzieci miały siłę/chęci by tak długo siedzieć - toż to nawet nie zdrowe.

aborka
30-09-10, 10:56
tak.. tylko ja mysle ze ćwiczenia na lekcji nie zmienią tego ze na przerwie on bedzie ganiać... zebym ja tam była to bym mogłą jakoś go w danej chwili opanowac... a tak to ganiający koledzy i pani....

moze jakbym go wzieła na pogadanke z panią... ale ja sie jakos z nia mijam....

lilavati
30-09-10, 11:02
tak.. tylko ja mysle ze ćwiczenia na lekcji nie zmienią tego ze na przerwie on bedzie ganiać... zebym ja tam była to bym mogłą jakoś go w danej chwili opanowac... a tak to ganiający koledzy i pani....

moze jakbym go wzieła na pogadanke z panią... ale ja sie jakos z nia mijam....
Nie no jasne, ze jak nikt się dziećmi w czasie przerwy nie zainteresuje to będa ganiać , moim zdaniem nic nie wniesie rozmowa dziecka z Panią, jeśli nauczycielka sensowna to wie, ze nie każde przerwę spędzi nawlekając koraliki na sznureczek i sama coś zaproponuje - u nas stosunkowo długo hitem była zabawa w raczki (ganianego ale nie na nogach a na czterech brzuchem do góry) - mniejsza prędkość, sporo siły trzeba w to włożyć więc i dziecko nadmiar energii spaliło - zanim na to wpadlismy zdążyłam głową w ścianę przygrzać w pełni rozpędzona
Mnie się wydaje, ze tu nawet nie chodzi o to by dzieci opanowywać, dziecko potrzebuje ruchu, bardziej potrzeba kogoś kto zabawy dzieci pokieruje na bezpieczniejszy tor

aborka
30-09-10, 11:08
Nie no jasne, ze jak nikt się dziećmi w czasie przerwy nie zainteresuje to będa ganiać , moim zdaniem nic nie wniesie rozmowa dziecka z Panią, jeśli nauczycielka sensowna to wie, ze nie każde przerwę spędzi nawlekając koraliki na sznureczek i sama coś zaproponuje - u nas stosunkowo długo hitem była zabawa w raczki (ganianego ale nie na nogach a na czterech brzuchem do góry) - mniejsza prędkość, sporo siły trzeba w to włożyć więc i dziecko nadmiar energii spaliło - zanim na to wpadlismy zdążyłam głową w ścianę przygrzać w pełni rozpędzona
Mnie się wydaje, ze tu nawet nie chodzi o to by dzieci opanowywać, dziecko potrzebuje ruchu, bardziej potrzeba kogoś kto zabawy dzieci pokieruje na bezpieczniejszy tor
ich tam jest prawie 90 na korytarzu

lilavati
30-09-10, 11:38
ich tam jest prawie 90 na korytarzu
domyślam się, też kiedyś do szkoły chodziłam ;)

aborka
30-09-10, 13:19
domyślam się, też kiedyś do szkoły chodziłam ;)
ta.... moje pewnie lata jak wolny elektron.. ja to widze.... ale nie widze co mozna zrobic aby go usadzić... najlpeszy pomyłs to dac mu kase i niech stanie w kolejce do sklepiku :) :Wow!::Wow!:

Elza29
30-09-10, 13:43
ta.... moje pewnie lata jak wolny elektron.. ja to widze.... ale nie widze co mozna zrobic aby go usadzić... najlpeszy pomyłs to dac mu kase i niech stanie w kolejce do sklepiku :) :Wow!::Wow!:

:Śmiech::Śmiech::Śmiech:

ja bym poprosila aby pani za kare kazala mu robic przysiady, pajacyki, nawet sie papek moze nauczyc ;)

Kamelia
01-10-10, 07:15
druga sprawa - uwaga od pani ze sie nie slucha na przerwie...
I uwaga pisemna za zachowanie na religii (i za tego diabła...)
II uwaga ustna - biega na przerwie i wpada na inne dzieci...
III uwaga pisemna - źle sie zachowywał na angielskim "buczał" w czasie lekcji

Coraz lepiej... :(

Z bieganiem to ja mam schizy... Kiedyś przy takim szaleństwie w II czy III klasie podstawówki kolega zleciał ze schodów... Największy pech, ze to ostatnie odbicie to ode mnie było i ja byłam winna. Karetka go zabrała, a ja ze strachu zachorowałam na 3 tygodnie (gorączka i wogóle). Chora z przerażenia zostawiłam w szkole tornister... A zaczęłam go szukać w domu jak miałam do szkoły wrócić. ZNalazł sie w szkolnym WC, rozszabrowany. Nikt sie nie zainteresował prze te 3 tygdonie czemu tam leży. Inna sprawa, że rodzice też sie nie zainteresowali moimi lekcjami przez 3 tygodnie...
Koledze nic sie nie stało, a po 3 tygodniach to juz nawet nikt konsekwencji nie wyciągał...

aborka
01-10-10, 07:43
:Śmiech::Śmiech::Śmiech:

ja bym poprosila aby pani za kare kazala mu robic przysiady, pajacyki, nawet sie papek moze nauczyc ;)
tylko takich jak on to z 20 pewnie... pani moze taka musztre wojskową zdobić :)
pompki ten mój umie, całkiem poprawne, no- napewno lepiej niz ja

tysia.
01-10-10, 17:16
a swoja drogą to mogliby jakąś krótszą nazwę na to wymyślić
kiedyś była matma, polak, rela
a to to? :Niepewny:
w planie lekcji nie umiem tego bez skrótów zmieścić
macie jakieś bardziej sympatyczne określenie na to cudo?
oczywiście oprócz nauczania zignorowanego :Śmiech:

zin


no to blysnelam w watku :Hyhy:

stokrotka22
01-10-10, 19:31
Błazej tez nie dostaje kasy i nie jest z tego zadowolony,ale nie zmienie zdania

co do zachwoania to dostał od 1 wrzesnia 3 minusy za gadanie,ale od 2 tyg sie uspokoiło i mam nadzieje,ze tak juz zostanie ;)

lilavati
10-10-10, 18:20
Jestem w szoku jaka moja bestia ambitna i zawzięta
Od rana tłucze dodatkową ksiazeczkę - nie mają jej w zestawie standardowym - koleżanka z klasy zrobiła i Pani ją bardzo pochwaliła no to mój uparciuch siedzi od rana do teraz bo też chce Pani pokazać, jest już na 63 stronie:Strach:, mam spokój cały dzień ale mnie by się nie chciało tyle stron szlaczków robic:Fiu fiu:

ewela*
13-10-10, 07:05
Witam, jestem po wczorajszym zebraniu i jestem ..........:Hmmm...: właściwie to nie wiem, chyba jestem zła. Na 27 dzieci na zebranie przyszli wszyscy, wszyscy oprócz rodziców dwóch niesfornych chłopców o których wcześniej tu pisałam.

Pani zebranie zaczęła od postępów w nauce a potem przeszła do zachowania...... i tu zaczęły trząść się jej ręce i głos bo sama nie wiedziała od czego zacząć, a chodziło przede wszystkim o tę dwójkę z którą nie potrafi sobie już poradzić. Zebranie było burzliwe, moje obiekcje co do chłopców okazały się nie bezpodstawne i takie niepochlebne opinie wyrażane były przez całą resztę rodziców. Wezwaliśmy do swojej dyskusji pedagoga szkolnego i tu okazuje się, że tak naprawdę mamy związane ręce. Bo mimo tego, że przesłanek jest mnóstwo to nie ma podstawy prawnej która regulowałaby natychmiastową reakcję na takie zachowanie. Każde czy to skierowanie do poradni, czy próba przeniesienia dziecka do innej szkoły (np. integracyjnej) musi być poparte zgodą rodziców a ci niestety nie widzą żadnego problemu. Aby można było zareagować natychmiastowo należy niestety czekać aż wydarzy się czyn karygodny - czyli co? ja się pytam, ma nastąpić takie nieszczęście żeby któreś z dzieci miało trwały uszczerbek na zdrowiu a nie daj boże coś gorszego?!!! Może wy wiecie jak pomóc dziecku, jak doprowadzić do zdrowej atmosfery, żeby dzieci nie musiały codziennie przychodzić pobite, wymazane śliną czy wydzieliną z nosa, ze zniszczonymi ubraniami czy przyborami szkolnymi?
Ja wolałabym pomóc temu dziecku, bo ono tak naprawdę jest niewinne, to wina wychowania a co za tym idzie rodziców tego dziecka. Wyrzucanie go nic nie pomoże, bo w ten sposób on się nie zmieni, to tylko będzie w nim utwierdzać pewne stereotypy, zachowania. Co zrobić by nie doprowadzić do nieszczęścia.

ulaluki
13-10-10, 07:59
Trzeba "męczyć" dyrekcję, pedagoga, najlepiej wszyscy rodzice.

Dyrekcja niech próbuje wpłynąć na rodziców, do skutku.
Bez pomocy specjalisty,psychologa i rodzców tych chłopców szkoła nic nie może zrobić.
No bo co?
Mieliśy chłopca bardzo nadpobudliwego, rozwalał lekcje, dyr mamy bardzo skuteczną, poradziliśmy mamie psychologa, naprawdę wizyty dużo [pomogły.
Nie zniwelowały zxupełnie problemu, ale było dużo lepiej.
Ja współczuję takich dzieciakom, często mają ocenę siebie zaniżoną, trzeba im pomóc.

ewela*
13-10-10, 08:09
Trzeba "męczyć" dyrekcję, pedagoga, najlepiej wszyscy rodzice.

Dyrekcja niech próbuje wpłynąć na rodziców, do skutku.
Bez pomocy specjalisty,psychologa i rodzców tych chłopców szkoła nic nie może zrobić.
No bo co?
Mieliśy chłopca bardzo nadpobudliwego, rozwalał lekcje, dyr mamy bardzo skuteczną, poradziliśmy mamie psychologa, naprawdę wizyty dużo [pomogły.
Nie zniwelowały zxupełnie problemu, ale było dużo lepiej.
Ja współczuję takich dzieciakom, często mają ocenę siebie zaniżoną, trzeba im pomóc.

Dziś jeden z ojców poszedł do dyrki z apelem od rodziców o wszczęcie jakiegokolwiek postępowania w stosunku do tych chłopców, podpisali się wczoraj wszyscy pod tym pismem. Poradziliście mamie psychologa, tyle że tu rodzice twierdzą że to szkoła ma problem nie oni, że z dzieckiem w domu nie ma kłopotu, więc o co chodzi. Dopóki rodzic nie uświadomi sobie problemu to że tak powiem d^^^^a, nic nie zrobimy.

cszynka
13-10-10, 08:24
tu rodzice twierdzą że to szkoła ma problem nie oni, że z dzieckiem w domu nie ma kłopotu, więc o co chodzi. Dopóki rodzic nie uświadomi sobie problemu to że tak powiem d^^^^a, nic nie zrobimy.no oki, szkołą ma problem i rozwiązac go chce w ten sposób, ze zaleca rodzicom takie, a nie inne postępowanie

czy rodzice tych chłopców wyobrażają sobie jakieś siłowe rozwiązania? skoro na "pokojowe" nie chcą się zgodzić/zdecydować...

a swoją drogą to nie przyszli na zebrania pewnie dlatego, że obawiali się ataku ze strony reszty rodziców ;)
ciekawe czy z panią będą się kontaktować w innym terminie, czy po prostu nie mają w zwyczaju chadzać na wywiadówki :Hmmm...:

ewela*
13-10-10, 08:30
no oki, szkołą ma problem i rozwiązac go chce w ten sposób, ze zaleca rodzicom takie, a nie inne postępowanie

czy rodzice tych chłopców wyobrażają sobie jakieś siłowe rozwiązania? skoro na "pokojowe" nie chcą się zgodzić/zdecydować...

a swoją drogą to nie przyszli na zebrania pewnie dlatego, że obawiali się ataku ze strony reszty rodziców ;)
ciekawe czy z panią będą się kontaktować w innym terminie, czy po prostu nie mają w zwyczaju chadzać na wywiadówki :Hmmm...:

mnie też to ciekawi. Pedagog zapewniła że rodzice będą najpierw wezwani telefonicznie, jeśli nie stawią się w określonym terminie i nie podejmą współpracy to będzie jeszcze droga pisemna a po takim pozostaje nam prokuratura i sąd rodzinny ale to ostateczność, wszystko wymaga czasu niestety tylko ile czasu mają nasze dzieci bo my zaczynamy się bać o ich bezpieczeństwo.
z drugiej strony wczoraj padła taka delikatnie mówiąc ironiczna propozycja że skoro bicie jest nie karane i szkoła nic z tym nie może zrobić tak naprawdę to może namówmy nasze dzieci niech użyją siły wszyscy razem przeciwko tamtym :) bo i tak nic naszym nie zrobią nie? ale przecież tak naprawdę nie o to chodzi.

Myślę że tak, nie przyszli bo się bali linczu słownego od rodziców. Dziś za to dzieci zostały przyprowadzone grubo po dzwonku, tak żeby chyba nie spotkać się z rodzicami w szatni.

cszynka
13-10-10, 08:36
z drugiej strony wczoraj padła taka delikatnie mówiąc ironiczna propozycja że skoro bicie jest nie karane i szkoła nic z tym nie może zrobić tak naprawdęnic tym chłopcom się nie dzieje jeśli kogoś pobiją czy oplują?
pani w żaden sposób ich ukarać nie może?
ja wiem, że oni pewnie niektóre z tych kar (jeśli nie wszystkie) mają w nosie
ale pani swoim zachowaniem daje przykład dzieciom, chociażby taki ze bicia i opluwania nie akceptuje
jakiś system chmurek czy słoneczek za zachowanie u Was nie występuje?
a ci chłopcy są za coś nagradzani?

Dziś za to dzieci zostały przyprowadzone grubo po dzwonku, tak żeby chyba nie spotkać się z rodzicami w szatni.czyli temat znają, obawiają się reakcji innych
na telefon od dyrekcji pewnie zareagują
ale nie w takim tempie pewnie jak by to było wskazane

ewela*
13-10-10, 08:42
nic tym chłopcom się nie dzieje jeśli kogoś pobiją czy oplują?
pani w żaden sposób ich ukarać nie może?
ja wiem, że oni pewnie niektóre z tych kar (jeśli nie wszystkie) mają w nosie
ale pani swoim zachowaniem daje przykład dzieciom, chociażby taki ze bicia i opluwania nie akceptuje
jakiś system chmurek czy słoneczek za zachowanie u Was nie występuje?
a ci chłopcy są za coś nagradzani?
czyli temat znają, obawiają się reakcji innych
na telefon od dyrekcji pewnie zareagują
ale nie w takim tempie pewnie jak by to było wskazane

system chmurek czy minusów nie działa, bo chłopiec z minusa robi sobie plus, sadzanie w kącie, czy wykluczanie z zabawy wzbudza jeszcze bardziej ekstremalne zachowania. Teraz jest nietykalność dzieci a ona dodatkowo chyba nie ma siły, mam wrażenie że sama boi się tatusia. Też myślałam że może by zacząć też i nagradzać dziecko, ono może potrzebuje zwrócić na siebie uwagę, tyle że w klasie jest 27 dzieci i trzeba czasu dla wszystkich a jak na razie świat kręci się wokół jednego i tego samego.

Zobaczymy dajemy czas rodzicom, tydzień dwa a potem to pozostaje nam jeszcze dzielnicowy. Takie zgłoszenie na policji podobno skutkuje, zobaczymy.

smoki
13-10-10, 08:53
Może wy wiecie jak pomóc dziecku, jak doprowadzić do zdrowej atmosfery, żeby dzieci nie musiały codziennie przychodzić pobite, wymazane śliną czy wydzieliną z nosa, ze zniszczonymi ubraniami czy przyborami szkolnymi?
Ja wolałabym pomóc temu dziecku, bo ono tak naprawdę jest niewinne, to wina wychowania a co za tym idzie rodziców tego dziecka. Wyrzucanie go nic nie pomoże, bo w ten sposób on się nie zmieni, to tylko będzie w nim utwierdzać pewne stereotypy, zachowania. Co zrobić by nie doprowadzić do nieszczęścia.

Idź z tym do dyrekcji razem z innymi rodzicami. Muszą porozmawiac z rodzicami agresorów i dać ultimatum albo poradnia albo inna szkoła.

W naszej szkole jest taki uczeń - aktualnie kończy gimnazjum. Jego mama została zobowiązana do przychodzenia z dzieckiem do szkoły. Kilka lat siedziała w klasie a teraz na korytarzu gotowa do natychmiastowej reakcji. Chłopak jej słucha. Ma jakieś zaburzenia zachowania tak, że jak ktoś mu coś powie np ej Ty odsuń się to rzuca się z pięściami, a to już chłop 180 cm wzrostu... W niższych klasach pluł, szczypał, gryzł.

Wcześniej został usunięty z kilku szkół a teraz warunkiem jego nauki jest zapewnienie bezpieczeństwa innym przez jego mamę.

Ostre postawienie sprawy ale uczciwe.

cszynka
13-10-10, 08:57
system chmurek czy minusów nie działa, bo chłopiec z minusa robi sobie plusale zapracuje na zamianę minusa na plusa czy poprostu podejdzie i przerobi?

skoro przerobi sam to dalej minus jest minusem
jednocześnie dałabym dziecku komunikat co może zrobić, żeby minus stał się pełnoprawnym plusem, np przeprosić kolegę, którego opluł i za to miał minusa
nawet niech te przeprosiny będą z fochem ;) ale zobaczy, ze sam plusa może uczciwie dostać

fizycznych rozwiązań nie polecam nikomu
albo tatuś okaże się silniejszy, albo mały kopnąć się nie zawaha :Niepewny:
pomijając to, ze to niezgodne z prawem i niewychowawcze

a co może taki dzielnicowy? najwyżej chyba nastraszy dzieciaka, albo nastraszy mamę, która problemu nadaj nie zakuma i albo stłucze dzieciaka w domu, albo rozłoży bezradnie ręce
a dzieciak nadal będzie się tak samo zachowywał
tu chyba pomogłyby jakieś zajęcia dla tych chłopców z psychologiem
takie, zeby pokazać im, ze też są coś warci, ze też potrafią być fajni i zdobywać nagrody i pochwały

ewela*
13-10-10, 08:57
Idź z tym do dyrekcji razem z innymi rodzicami. Muszą porozmawiac z rodzicami agresorów i dać ultimatum albo poradnia albo inna szkoła.

W naszej szkole jest taki uczeń - aktualnie kończy gimnazjum. Jego mama została zobowiązana do przychodzenia z dzieckiem do szkoły. Kilka lat siedziała w klasie a teraz na korytarzu gotowa do natychmiastowej reakcji. Chłopak jej słucha. Ma jakieś zaburzenia zachowania tak, że jak ktoś mu coś powie np ej Ty odsuń się to rzuca się z pięściami, a to już chłop 180 cm wzrostu... W niższych klasach pluł, szczypał, gryzł.

Wcześniej został usunięty z kilku szkół a teraz warunkiem jego nauki jest zapewnienie bezpieczeństwa innym przez jego mamę.

Ostre postawienie sprawy ale uczciwe.

Dzięki za poradę, przedstawię ten przykład innym rodzicom.

ewela*
13-10-10, 09:01
ale zapracuje na zamianę minusa na plusa czy poprostu podejdzie i przerobi?

skoro przerobi sam to dalej minus jest minusem
jednocześnie dałabym dziecku komunikat co może zrobić, żeby minus stał się pełnoprawnym plusem, np przeprosić kolegę, którego opluł i za to miał minusa
nawet niech te przeprosiny będą z fochem ;) ale zobaczy, ze sam plusa może uczciwie dostać

fizycznych rozwiązań nie polecam nikomu
albo tatuś okaże się silniejszy, albo mały kopnąć się nie zawaha :Niepewny:
pomijając to, ze to niezgodne z prawem i niewychowawcze

a co może taki dzielnicowy? najwyżej chyba nastraszy dzieciaka, albo nastraszy mamę, która problemu nadaj nie zakuma i albo stłucze dzieciaka w domu, albo rozłoży bezradnie ręce
a dzieciak nadal będzie się tak samo zachowywał
tu chyba pomogłyby jakieś zajęcia dla tych chłopców z psychologiem
takie, zeby pokazać im, ze też są coś warci, ze też potrafią być fajni i zdobywać nagrody i pochwały
też tak uważam, najważniejsze to żeby zacząć działać, bo inaczej w ten sposób wychowamy kolejnego stojaka pod sklepem, pasożyta co żyje na koszt państwa a i nie rzadko młodocianego przestępcę. Problem jest w rodzicach tych dzieci i wspólna terapia ich i ich dzieci na pewno im pomoże, tylko trzeba przekonać ich do tego.

cszynka
13-10-10, 09:06
tylko trzeba przekonać ich do tego.no dokładnie
najlepiej samych dorosłych (czyli rodziców)
a jeśli są już niereformowalni (oby nie :Niepewny:) to zająć się chłopcami i może zapewnić im te zajęcia z psychologiem zamiast jakiejś mniej ważnej lekcji (dla nich w I klasie chyba bardziej przyda się taka 1h z psychologiem czy pedagogiem niż rysowanie na lekcji z panią)

ewela*
13-10-10, 09:09
no dokładnie
najlepiej samych dorosłych (czyli rodziców)
a jeśli są już niereformowalni (oby nie :Niepewny:) to zająć się chłopcami i może zapewnić im te zajęcia z psychologiem zamiast jakiejś mniej ważnej lekcji (dla nich w I klasie chyba bardziej przyda się taka 1h z psychologiem czy pedagogiem niż rysowanie na lekcji z panią)
zgadzam się z tym, bo tak naprawdę to ja nie jestem za ukaraniem tych dzieci za brak dojrzałości ich rodziców.

ewela*
13-10-10, 09:12
zresztą wczoraj na zebraniu powiedziałam wszystkie dzieci są nasze i trzeba im pomóc, a one takim zachowaniem wołają o pomoc i jeśli rodzice nie potrafią czy nie chcą sama nie wiem, to my to powinniśmy zrobić. Nie chciałabym od razu ich wyrzucać lepiej dać im szansę i pokazać którędy droga jak postępować by zasłużyć na szacunek i sympatię innych ludzi.

ulaluki
13-10-10, 13:50
Idź z tym do dyrekcji razem z innymi rodzicami. Muszą porozmawiac z rodzicami agresorów i dać ultimatum albo poradnia albo inna szkoła.

W naszej szkole jest taki uczeń - aktualnie kończy gimnazjum. Jego mama została zobowiązana do przychodzenia z dzieckiem do szkoły. Kilka lat siedziała w klasie a teraz na korytarzu gotowa do natychmiastowej reakcji. Chłopak jej słucha. Ma jakieś zaburzenia zachowania tak, że jak ktoś mu coś powie np ej Ty odsuń się to rzuca się z pięściami, a to już chłop 180 cm wzrostu... W niższych klasach pluł, szczypał, gryzł.

Wcześniej został usunięty z kilku szkół a teraz warunkiem jego nauki jest zapewnienie bezpieczeństwa innym przez jego mamę.

Ostre postawienie sprawy ale uczciwe.

Nie ma innego wyjścia.

Tutaj plusiki i minusy raczej nie pomogą, to są metody na dziecko żywe, znudzone.

A są dzieci z problemami czy to neurologicznymi, czy wychowawczymi.
Tak jak pisze smoki, dyrektor ostro podejść do rodziców,a wy ciągle rozmawiać z dyrektorem.

Yoko.
15-10-10, 19:42
eF nie ma uwag za zachowanie złe, a wiecznie za brak pracy domowej.


wczoraj trochę zdebiałam.

-mamo, ile kosztuje telefon komórkowy?
- synu, dużo.
-ale ile?
- a czemu pytasz?
- bo chciałem miec/kupić.
- ale po co ci - pytam
- niektórzy mają...
- mhm i? - pytam;)
- ile kosztuje taki telefon?
-dużo... 1000 albo 2000zł
- a kupisz mi? - ef pyta
- ale po co ci?
- bede do Was dzwonił.
- kochany, nie na takiej potrzeby (bla bla bla)
- to nie kupisz mi?
- nie . nie kupie ci, ale mam pomysł...
- jaki? - pyta syn
- kupisz sobie sam jak zarobisz;)


kuźwa! pierwsza klasa!
a dzis słyszę ,ze dzieci nie dośc ze przynosza do szkoły telefony, puszczają jakąs muzyczkę, inne bzdety, to jeszcze PSP przynosza:( rece opadają.
ja nosiłam miniaturki pszczólki mai i smerfów w ich wieku...potem - dzies w 6-8klasie szałem było mieć naklejke w piróniku z S. Stallone/ P. Swayze itp.

Asik.
15-10-10, 19:56
Bru Ty piszesz o dzieciakach z pierwszej klasy
Ja ostatnio zdębiałam na Julkowych tańcach
Siedzimy przed salą i czekamy na zajęcia
Jedna dziewczynka ma telefon i puszcza sobie muzyczki
Myślałam, że to telefon babci, ale okazało się, że to telefon dziecka
dostała od rodziców na piąte urodziny :Strach::Strach::Strach:
Szczękę z podłogi zbierałam
Nie wiem po co pięciolatce telefon komórkowy, naprawdę nie wiem :Niepewny:

cszynka
15-10-10, 20:45
a dzis słyszę ,ze dzieci nie dośc ze przynosza do szkoły telefony, puszczają jakąs muzyczkę, inne bzdetya mogą przynosić?
u nas jest zakaz
wiedz o tym rodzice i dzieci
i jeśli dziecko pojawi się z telefonem (tutaj chyba głównie chodzi o słuchanie muzyczek i inne zabawy, bo może wyłączony można mieć (?), nie wiem) więc jeśli nauczyciel przyłapie ucznia na zabawie telefonem to konfiskuje sprzęt i odebrać mogą rodzice.

aborka
15-10-10, 20:55
eF nie ma uwag za zachowanie złe, a wiecznie za brak pracy domowej.


wczoraj trochę zdebiałam.

-mamo, ile kosztuje telefon komórkowy?
- synu, dużo.
-ale ile?
- a czemu pytasz?
- bo chciałem miec/kupić.
- ale po co ci - pytam
- niektórzy mają...
- mhm i? - pytam;)
- ile kosztuje taki telefon?
-dużo... 1000 albo 2000zł
- a kupisz mi? - ef pyta
- ale po co ci?
- bede do Was dzwonił.
- kochany, nie na takiej potrzeby (bla bla bla)
- to nie kupisz mi?
- nie . nie kupie ci, ale mam pomysł...
- jaki? - pyta syn
- kupisz sobie sam jak zarobisz;)


kuźwa! pierwsza klasa!
a dzis słyszę ,ze dzieci nie dośc ze przynosza do szkoły telefony, puszczają jakąs muzyczkę, inne bzdety, to jeszcze PSP przynosza:( rece opadają.
ja nosiłam miniaturki pszczólki mai i smerfów w ich wieku...potem - dzies w 6-8klasie szałem było mieć naklejke w piróniku z S. Stallone/ P. Swayze itp.

ja raz zapytałam, tak dla zartu czy dzieci mają telefony... no i dzięc powiedziął ze wszystkie oprócz niego... pewnie przesadza... ale dwoje ma na pewno. Mój to nawet dzwonic nie umie. Ale oczywiscie chce -do grania :Hyhy:..... to chyba na 18 dostanie....

smoki
16-10-10, 07:49
eF nie ma uwag za zachowanie złe, a wiecznie za brak pracy domowej.


wczoraj trochę zdebiałam.

-mamo, ile kosztuje telefon komórkowy?
- synu, dużo.
-ale ile?
- a czemu pytasz?
- bo chciałem miec/kupić.
- ale po co ci - pytam
- niektórzy mają...
- mhm i? - pytam;)
- ile kosztuje taki telefon?
-dużo... 1000 albo 2000zł
- a kupisz mi? - ef pyta
- ale po co ci?
- bede do Was dzwonił.
- kochany, nie na takiej potrzeby (bla bla bla)
- to nie kupisz mi?
- nie . nie kupie ci, ale mam pomysł...
- jaki? - pyta syn
- kupisz sobie sam jak zarobisz;)


kuźwa! pierwsza klasa!
a dzis słyszę ,ze dzieci nie dośc ze przynosza do szkoły telefony, puszczają jakąs muzyczkę, inne bzdety, to jeszcze PSP przynosza:( rece opadają.
ja nosiłam miniaturki pszczólki mai i smerfów w ich wieku...potem - dzies w 6-8klasie szałem było mieć naklejke w piróniku z S. Stallone/ P. Swayze itp.

Bru, to norma na początku pierwszej klasy.

Ja wytłumaczyłam to Dawidowi w ten sposób, że telefon nie jest zabawką i dostanie go kiedy będzie mu potrzebny. W szkole nie potrzebuje go, bo do szkoły ja go odprowadzam, na lekcjach dzwonić nie wolno a na przewie też panie nie patrzą na to pozytywnie, na zieloną szkołę nie wolno było zabierać telefonów.

Są sytuacje kiedy telefon Dawidowi jest potrzebny np kiedy ja wychodzę na 1-2 godzinne zakupy a on zostaje w domu, albo kiedy Dawid był na wakacjach u babci.

Kupiłam tani aparat (99zł bez simlocka)+ kartę starter i w takich wypadkach wyciągamy telefon z szuflady i Dawid z niego korzysta. Na razie to jest nasz domowy telefon a nie Dawida.
Powiedziałam mu, że dostanie własny nie jak będzie już na tyle duży że do szkoły albo do kolegów będzie chodził sam. Wtedy faktycznie się przyda. Dostanie tani telefon al jeżeli będzie chciał "wypasiony" to różnicę dołoży z kieszonkowego.

Yoko.
16-10-10, 10:20
ja tez wczoraj wytłumaczyłam dziecku jego potrzeby. to sie kryło pod "bla bla bla"...
nie chciałam się rozpisywac;)
zgadzam sie z Wami...

Szczerze mówiąć jak była mowa o telefonach na zebraniu to zajełam sie czymś innym, bo uznałam, ze nie ma tematu...

aneczka1411
16-10-10, 11:41
ja tez wczoraj wytłumaczyłam dziecku jego potrzeby. to sie kryło pod "bla bla bla"...
nie chciałam się rozpisywac;)
zgadzam sie z Wami...

Szczerze mówiąć jak była mowa o telefonach na zebraniu to zajełam sie czymś innym, bo uznałam, ze nie ma tematu...

wtrace sie do was bo macie całkowita racje:)
ja tez nie widze potrzeby by dziecko mialo tel. ale ostatnio moj tesc powiedzial ze moze kupi Natce (prawie 3 lata) ale sie zbulwersowałam. pytam go po co???przeciez ona nawet obslugiwac sie bedzie umiala.
a on odp ze nauczy ja i bedzie do niego dzwonila....kategorycznie zabronilam robic takie prezenty co najmniej do 12 lat.potem pomyslimy.
narazie jak chce pogadac z babcia to ja wybieram numer i dzwonimy wspolnie, chwile ja pogadam, chwile ona.
ma taki dop zabawy dany stacjonarny tel. i to jej wystarcza.


a jesli chodzi o dzieci szkolne to moja znajoma ma w 1 kl dziecko i bardzo sie zbulwersowała jak pani na zebraniu powiedziałą ze nie zyczy sobie aby dzieci przynosily tel do szkoly i ze ona nie ebdzie odp jesli komus zginie. na to znajoma powiedziala ze ona sobie nei wyobraza ze nie ebdzie miala kontaktu z dzieckiem.....głupie to dla mnie. bo dziecko ma w szkole inne zajecia a nie tel

Wenuska
16-10-10, 12:26
Dziewczyny, wrtącę i ja swoje trzy słowa na ten temat. W klasie mojego syna kilkoro dzieci ma swoje telefony, ale tylko te, które wracaja same do domu i to ma jeszcze jakiś sens. Mój syn jest zawsze odbierany przeze mnie, tatę albo babcię i jemy komórka nie jest potrzebna, jednak wspominał kiedy taka dostenie i on. Myslę, ze jest na to czas, dostanie telefon, kiedy bedzie sam wychodził na zajęcia poza szkolne.

aborka
16-10-10, 12:27
Dziewczyny, wrtącę i ja swoje trzy słowa na ten temat. W klasie mojego syna kilkoro dzieci ma swoje telefony, ale tylko te, które wracaja same do domu i to ma jeszcze jakiś sens. Mój syn jest zawsze odbierany przeze mnie, tatę albo babcię i jemy komórka nie jest potrzebna, jednak wspominał kiedy taka dostenie i on. Myslę, ze jest na to czas, dostanie telefon, kiedy bedzie sam wychodził na zajęcia poza szkolne.
tylko mój to nie potrzebuje telefonu zeby miec kontakt ze mną. tylko po to aby na niej grac. on nawet nie umie dzwonic. a nawet jak dzwoni to nie ma nic do powiedzenia ...

vieshack
16-10-10, 21:28
nina też nie ma telefonu i myślę, że jeszcze długo mieć nie będzie...
jak zacznie się sama poruszać poza domem dalej niż do sklepu obok to pomyślimy ;)
nie ma u nas rozmowy na ten temat, próbowała w przedszkolu podpytywać kiedy dostanie bo jakieś dziecko miało, ale wytłumaczyliśmy co i jak - przyjęła do wiadomości...

bruni, moja też łapie uwagi za brak zadania, nie za zachowanie...

ewela*
16-10-10, 22:00
u nas też nie ma i przez długi czas na pewno nie będzie telefonu. Uważam że naszemu dziecku to nie jest potrzebne. A że inne dzieci mają, niech mają to wybór ich rodziców. Pani na zebraniu powiedziała, że regulamin szkoły zakazuje używania komórki na lekcjach. Niestety u Julki w klasie część dzieci posiada taki sprzęt, przynosi do szkoły i często przeszkadza w prowadzeniu zajęć. Dzieciaki chwalą się między sobą i często grają w gry. Prosiła aby uczulić dzieci na ten problem.

Julka kiedyś pytała czy kupimy jej telefon, wytłumaczyliśmy co i jak i w zasadzie temat skończony. Nie nalegała, układna dziewczynka.

raz_dwa
17-10-10, 08:45
U nas dzieci nie maja komorek, nawet sie specjalnie nie upominaja.
Nati dostala od dziadka rok temu - jakas stara Nokie i karte prepaid.
Po chwilowej fascynacji, teraz lezy gdzies w szufladzie i sie kurzy.

U nas przedmiotem pożądania sa wypasione kredki :). Muszą byc dobre, miękko rysować, miec intensywne kolory. A jak sie ma srebrną i zlotą to wogole odlot ;).

kalcz
03-11-10, 09:40
eF nie ma uwag za zachowanie złe, a wiecznie za brak pracy domowej.


wczoraj trochę zdebiałam.

-mamo, ile kosztuje telefon komórkowy?
- synu, dużo.
-ale ile?
- a czemu pytasz?
- bo chciałem miec/kupić.
- ale po co ci - pytam
- niektórzy mają...
- mhm i? - pytam;)
- ile kosztuje taki telefon?
-dużo... 1000 albo 2000zł
- a kupisz mi? - ef pyta
- ale po co ci?
- bede do Was dzwonił.
- kochany, nie na takiej potrzeby (bla bla bla)
- to nie kupisz mi?
- nie . nie kupie ci, ale mam pomysł...
- jaki? - pyta syn
- kupisz sobie sam jak zarobisz;)


kuźwa! pierwsza klasa!
a dzis słyszę ,ze dzieci nie dośc ze przynosza do szkoły telefony, puszczają jakąs muzyczkę, inne bzdety, to jeszcze PSP przynosza:( rece opadają.
ja nosiłam miniaturki pszczólki mai i smerfów w ich wieku...potem - dzies w 6-8klasie szałem było mieć naklejke w piróniku z S. Stallone/ P. Swayze itp.

Ja usłyszałam, że będzie do mnie dzwonił i mówił mi w której sali jest żebym mogła go łatwo znaleźć ;)


My powiedzieliśmy chłopakom, że dostaną telefon jak będą samodzielnie wracać ze szkoły...
...to teraz Janek się pyta czy może już sam do domu wracać ;)

rjotka
03-11-10, 11:57
Ja usłyszałam, że będzie do mnie dzwonił i mówił mi w której sali jest żebym mogła go łatwo znaleźć ;)


My powiedzieliśmy chłopakom, że dostaną telefon jak będą samodzielnie wracać ze szkoły...
...to teraz Janek się pyta czy może już sam do domu wracać ;)

U nas identycznie.
Gabi ma w domu starą męża komórkę ale bez karty, w domu ma przez wifi net to się cieszy. Ale codziennie pyta czy może ją zabrać do szkoły. Oczywiście nie które dzieci mają w klasie komórki. Osobiście nie wiem po co. Na pewno nie zamierzam jej dać telefonu do szkoły.

Bratek
03-11-10, 20:54
eF nie ma uwag za zachowanie złe, a wiecznie za brak pracy domowej.


wczoraj trochę zdebiałam.

-mamo, ile kosztuje telefon komórkowy?
- synu, dużo.
-ale ile?
- a czemu pytasz?
- bo chciałem miec/kupić.
- ale po co ci - pytam
- niektórzy mają...
- mhm i? - pytam;)
- ile kosztuje taki telefon?
-dużo... 1000 albo 2000zł
- a kupisz mi? - ef pyta
- ale po co ci?
- bede do Was dzwonił.
- kochany, nie na takiej potrzeby (bla bla bla)
- to nie kupisz mi?
- nie . nie kupie ci, ale mam pomysł...
- jaki? - pyta syn
- kupisz sobie sam jak zarobisz;)


kuźwa! pierwsza klasa!
a dzis słyszę ,ze dzieci nie dośc ze przynosza do szkoły telefony, puszczają jakąs muzyczkę, inne bzdety, to jeszcze PSP przynosza:( rece opadają.
ja nosiłam miniaturki pszczólki mai i smerfów w ich wieku...potem - dzies w 6-8klasie szałem było mieć naklejke w piróniku z S. Stallone/ P. Swayze itp.


Moja jest w zerówce i ma telefon od roku. Niestety wprowadzono zakaz przynoszenia telefonów do szkoły.
Scarlet a po co Twojej córce telefon w zerówce?
po co jej już od roku?


u nas był pomysł na poczatku jak Maks zaczynał szkołę
ale rozsądek zwycieżył
jak jest cos pilnego to dzwonię do świetlicy i przekazują mu


Scarlet a po co Twojej córce telefon w zerówce?
po co jej już od roku?


u nas był pomysł na poczatku jak Maks zaczynał szkołę
ale rozsądek zwycieżył
jak jest cos pilnego to dzwonię do świetlicy i przekazują mu


Bo chciała. Dostała w nagrode.


przerażasz mnie:Boje się::Boje się::Boje się:


pewnie tak :Cwaniak:


nie wiem czy jest się z czego smiać
Scarlet Twoja odpowiedz na moje pytanie świadczy, że postępujesz bardzo niewychowawczo
ok, Twoja sprawa
ale zastanawiam się czy to jest Twój sposób na wychowanie?
bezstresowe...

po co jej telefon? bo chce... nie mogę


Dlaczego niewychowawczo? Dlaczego bezstresowe? Skąd masz takie informacje?
Tak, chciała, zasłużyła i dostała i to jest niewychowawcze? Chyba się mylisz. Moje dzieciaki od dawna mają komputer w pokoju, co pewnie też cię zszokuje. Jesteśmy chyba z innej bajki.
dlaczego niewychowawczo?
bo zapytałam o konkretny powód po co jej telefon?
gdybys napisała, ze potrzebuje bo musi mieć z Tobą kontakt po zajęciach, bo potrzebuje zadzwonic - moze bym zrozumiała

ale nie- ona ma telefon bo chce
więc pytam do czego jej potrzebny?
bo zaryzykuje stwierdzenie, ze 6 latce do niczego nie jest potrzebny
dajesz bo chce
nie dlatego, ze jest jakis konkretny powód i potrzeba aby go miała
to jest niewychowawcze
jak za rok, czy dwa powie, że chce jakis najnowszy gadżet to tez go dostanie?

komputer nie ma tu nic do rzeczy
dzieci graja, uzywają w konkretnym celu
do zabawy, nauki
tu nie dysktuję


Nie, dostała, bo chciała od dłuższego czasu a ja chciałam jej kupić, bo lubię mieć z nią kontakt i tyle. Mała dzwoni z niego do mnie, do taty i do babci. JAk będzie chciała najnowszy gadżet w zasięgu naszych możliwości i oczywiście z rozsądkiem to też pewnie dostanie na urodziny lub na święta. Czemu nie?

ale nadal nie odpowiadasz na podstawowe pytanie- po co jej ten telefon?
chce z Tobą kontakt- ok, ale przeciez i tak nie moze go do szkoły nosić
a moze dzwoni do Ciebie jak jestescie w domu?

wybacz ale to jest straszne
potem dziwimy sie, ze nasze dzieci są takie a nie inne
nastawione na materializm
zrozumiałabym gdyby chodziło o zabawkę
ale telefon nią nie jest
on słuzy konkretnym celom a nie chwilowej zachciance dziecka
pomijam juz aspekty zdrowotne, ekologiczne


ale nadal nie odpowiadasz na podstawowe pytanie- po co jej ten telefon?
chce z Tobą kontakt- ok, ale przeciez i tak nie moze go do szkoły nosić
a moze dzwoni do Ciebie jak jestescie w domu?

wybacz ale to jest straszne
potem dziwimy sie, ze nasze dzieci są takie a nie inne
nastawione na materializm
zrozumiałabym gdyby chodziło o zabawkę
ale telefon nią nie jest
on słuzy konkretnym celom a nie chwilowej zachciance dziecka
pomijam juz aspekty zdrowotne, ekologiczne


Ależ oprócz szkoły są też inne zajęcia na które zabiera telefon.
Chodzi na basen, kółko teatralne, konie, angielski, łucznictwo, do koleżanek, do sklepu, do klubu na filmy. Chce wtedy mieć z nią kontakt.

własnie miałam o to zapytać
a moze jest tez tak, ze dziecko ma wszystko, duzo zajęc dodatkowych
tylko brakuje jej w tym wszystkim troche nadzorujących i kochających rodziców, którzy pomogli by jej trochę w wybieraniu dobrej drogi?
to tak a propos wątku o rządzeniu


Napewno kochających to jej nie brakuje, ale może z racji tego, że mam troje dzieci tej uwagi jest dla niej mniej. Zdaje sobie z tego sprawe i staram się wygospodarować czas, który spędzam tylko z nią.



rozumiem Cie doskonale
ale moze zamiast posyłać ją na tak wiele zajęć dodatkowych
zrezygnuj z jednego czy dwóch a w zamian za to spędzajcie ten czas razem
nawet z młodszym rodzeństwem
grajcie w coś, rywalizujcie
niech kilka razy przegra
poczuje smak porazki
małymi kroczkami niech uczy sie, ze to nie ona jest najważniejsza


Cały czas nad tym pracujemy, często dochodzi do awantur.
A z zajęć nie zrezygnuje, bo bardzo je lubi.

od moderatora: zamiast przenieść posty do innego wątku niechcący połączyłam całą dyskusję w jeden post. Niestety nie da się tego rozdzielić, dlatego pozaznaczałam, kto co napisał, mam nadzieję, że jest czytelnie. Przepraszam za zamieszanie.

beamama
04-11-10, 07:29
Nie, dostała, bo chciała od dłuższego czasu a ja chciałam jej kupić, bo lubię mieć z nią kontakt i tyle. Mała dzwoni z niego do mnie, do taty i do babci. JAk będzie chciała najnowszy gadżet w zasięgu naszych możliwości i oczywiście z rozsądkiem to też pewnie dostanie na urodziny lub na święta. Czemu nie?

Scarlet, kochana, wydaje mi się, że to, co tu piszesz, bardzo dużo tłumaczy w sprawie Twojego wątku "Mała rządzicielka". Ja tam psychologiem nie jestem, sama wychowuje dzieci moetodą prób i błędów, ale jeżeli dziecko ciągle dostaje to, co chce, to czemu dziwisz się, że chce mieć koleżanki na własność? :Hmmm...:

scarlet
04-11-10, 09:06
Scarlet, kochana, wydaje mi się, że to, co tu piszesz, bardzo dużo tłumaczy w sprawie Twojego wątku "Mała rządzicielka". Ja tam psychologiem nie jestem, sama wychowuje dzieci moetodą prób i błędów, ale jeżeli dziecko ciągle dostaje to, co chce, to czemu dziwisz się, że chce mieć koleżanki na własność? :Hmmm...:

Bez przesady. Telefon dostała, bo ja chciałam żeby miała.
Od kilku lat chciała też zwierzaka i dostała dopiero teraz, więc to nie jest tak, że jak coś chce to natychmiast dostaje.

Asik.
04-11-10, 10:02
Nie, dostała, bo chciała od dłuższego czasu a ja chciałam jej kupić, bo lubię mieć z nią kontakt i tyle. Mała dzwoni z niego do mnie, do taty i do babci. JAk będzie chciała najnowszy gadżet w zasięgu naszych możliwości i oczywiście z rozsądkiem to też pewnie dostanie na urodziny lub na święta. Czemu nie?

Ja też lubię mieć kontakt z moją córką
ale jestem wstanie wytrzymać te 8 godz. bez telefonów ;)
dla mojego i jej zdrowia psychicznego, potrzebne są takie przerwy w kontaktach ;)
Jak J. chce zadzwonić po południu do babci czy taty czy kogoś innego to dzwoni albo z telefonu domowego albo z mojej komórki
Nie potrzebe mi dodatkowe opłaty za kartę czy abonament ;)


Bez przesady. Telefon dostała, bo ja chciałam żeby miała.
Od kilku lat chciała też zwierzaka i dostała dopiero teraz, więc to nie jest tak, że jak coś chce to natychmiast dostaje.

To Ty chciałaś czy córka? ;)

lilavati
04-11-10, 10:05
A ja tam nie widzę nic złego w posiadaniu przez dziecko komórki o ile nie używa jej do zabawy, nie rozmawia w trakcie lekcji itp.
Wydaje mi się to dobra forma kontaktu między pracującymi rodzicami a dzieckiem samodzielnie chodzącym/wracającym ze szkoły

Bratek
04-11-10, 10:09
Ania_st zgadzam się
ale tu chodzi o to, ze córka Scarlet ma 6 lat a telefon ma od roku
i jak domniemam nie chodzi sama do zerówki w szkole

cszynka
04-11-10, 10:13
Ależ oprócz szkoły są też inne zajęcia na które zabiera telefon.
Chodzi na basen, kółko teatralne, konie, angielski, łucznictwo, do koleżanek, do sklepu, do klubu na filmy. Chce wtedy mieć z nią kontakt.sama tam chodzi i wtedy chcesz mieć z nią kontakt czy podczas zajęć dzwoni?

scarlet
04-11-10, 10:13
Ja też lubię mieć kontakt z moją córką
ale jestem wstanie wytrzymać te 8 godz. bez telefonów ;)
dla mojego i jej zdrowia psychicznego, potrzebne są takie przerwy w kontaktach ;)
Jak J. chce zadzwonić po południu do babci czy taty czy kogoś innego to dzwoni albo z telefonu domowego albo z mojej komórki
Nie potrzebe mi dodatkowe opłaty za kartę czy abonament ;)



To Ty chciałaś czy córka? ;)

I ja i ona i nic w tym złego nie widzę.

lilavati
04-11-10, 10:14
Ania_st zgadzam się
ale tu chodzi o to, ze córka Scarlet ma 6 lat a telefon ma od roku
i jak domniemam nie chodzi sama do zerówki w szkole
Wiem, wiem...ale nie wiem co kierowało akurat Skarlet, ze miała potrzebę kontaktu z córą - może mają swoje powody
Ja rozważałam danie dziecku telefonu po to bym mogla mu przypomnieć, ze ma wziać leki...nauczyciel nie może dziecku podać leków...samo może wziąć...
Na szczęście po ocenie sytuacji uznałam, że telefon nie jest nam jeszcze teraz niezbędny i choć młody dostał go od dziadków czeka na swój czas.

Bratek
04-11-10, 10:17
Wiem, wiem...ale nie wiem co kierowało akurat Skarlet, ze miała potrzebę kontaktu z córą - może mają swoje powody
Ja rozważałam danie dziecku telefonu po to bym mogla mu przypomnieć, ze ma wziać leki...nauczyciel nie może dziecku podać leków...samo może wziąć...
Na szczęście po ocenie sytuacji uznałam, że telefon nie jest nam jeszcze teraz niezbędny i choć młody dostał go od dziadków czeka na swój czas.

i tu jest konkretny powód
to rozmumiem

scarlet
04-11-10, 10:28
sama tam chodzi i wtedy chcesz mieć z nią kontakt czy podczas zajęć dzwoni?

Do klubiku czasem sama, bo to niedaleko. Dzwoni do mnie jak sie skonczą zajęcia, żeby już po nią przyjść.

Bratek
04-11-10, 11:17
poproszę moda o przeniesienie tych postów na wątek o rządzeniu
w końcu tu nie jest miejsce dla Twojej córki tylko dla pierwszaków :)

scarlet
04-11-10, 11:29
poproszę moda o przeniesienie tych postów na wątek o rządzeniu
w końcu tu nie jest miejsce dla Twojej córki tylko dla pierwszaków :)

przepraszam, nawet nie zauważyłam, że się zagalopowałam :Śmiech:

Bratek
04-11-10, 11:35
nie miałam na mysli, że sie zagalopowalaś
poprostu zostawmy wątek dla innych dzieci
a Twojej córce poswięcmy inny nie zaśmiecając innych

aborka
04-11-10, 12:49
wiecie co... ja rozwazam dane mojemu telefonu. oczywiscie maxymalnie prostego, bez gier . Powodem jest to ze bartek troche niechętnie zostaje na róznych zajęciach. twierdzi ze się stresuje ze jest bez rodziców, boi sie ze nikt po niego nie przyjdzie. narazie chodzi na angielski i karate, po dwa razyw tyg. I tak sbie mysle ze nam faktycznie moze czasem coś wypaśc - cos typu wielki korek, złapana guma itd. i wtedy taki telefon by sie przydał aby on sie czył spokojny.

Problem w tym ze on nie potrafi dzwonic, nie jest tym zainteresowany, mało ma do powiedznia... no i na 100% by sie nim bawił....

cszynka
04-11-10, 12:56
I tak sbie mysle ze nam faktycznie moze czasem coś wypaśc - cos typu wielki korek, złapana guma itd. i wtedy taki telefon by sie przydał aby on sie czył spokojny. A nie lepiej wtedy zadzwonić do sekretariatu czy na świetlicę i uprzedzić panią, a ona już spokojnie małemu wyjaśni co i jak, albo zajmie go dłużej czymś?