• Szukaj w
Forum dziecko-info.rodzice.pl  
 

Zobacz pełną wersję : LUTOWE MALUSZKI 2009



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 [14] 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56

pysia83
05-10-09, 22:01
ja dziś wróciłam z pracy straaasznie wkurzona . Miałam kiepski humor a tu moje Dzidzi mnie wzruszyła - podczas kąpieli zaczęła popłakiwać i wołać ma-ma, ma-ma:) Bardzo się ucieszyłam bo już kilka tygodni temu Mała powiedziała do mnie ma-ma wyciągając rączki, ale wszyscy mi wmawiali z pewnością się przesłyszałam. Dziś to mąż przyznał że jednak pierwsze słowo to mama:Hura!:
Uciekam spać bo jutro trzeba raniutko wstać, a i w nocy szykują się pobudki co 2 godziny.

Życzymy zdrówka wszystkim Maleństwom!!!

mimi86
05-10-09, 22:20
Wczoraj pochwaliłam się , że moja córcia zdrowa jak rybka a dzisiaj kaszelek ją męczy od rana , troszkę katarku ma no i do tego jeszcze wymioty:( Na szczęście temperaturka w normie.
Jeżeli chodzi o ząbki to u nas wciąż nic:( miłej nocy, śpijcie spokojnie

a-gniesia
06-10-09, 01:04
Wczoraj pochwaliłam się , że moja córcia zdrowa jak rybka a dzisiaj kaszelek ją męczy od rana , troszkę katarku ma no i do tego jeszcze wymioty:( Na szczęście temperaturka w normie.
Jeżeli chodzi o ząbki to u nas wciąż nic:( miłej nocy, śpijcie spokojnie

U nas tez nie ma zabka. Mimi, cieszmy sie tym, bo jak sie zacznie to koniec z przespanymi nockami :Stres:. zdrowka dla Julci.

U nas kupki dzis lepsze :Hura!:. Wczoraj i dzis dalam Adasiowi kaszke "zdrowy brzuszek" z marchewka. Nie wiem czy to jej zasluga, ze poprawilo sie Adasiowi trawienie, ale poza tym, ze te kaszki maja dzialanie "lecznicze" to sa wg mnie do kitu - powstaja grudki, ktore ciezko rozmieszac i sa takie slodkie... bleee. Adas tez sie nie rzuca na nie tak jak na kaszki z Bobovity.

marciunia
06-10-09, 08:13
ja dziś wróciłam z pracy straaasznie wkurzona ( dyrektorka mnie dobija, flądra jedna). Miałam kiepski humor a tu moje Dzidzi mnie wzruszyła - podczas kąpieli zaczęła popłakiwać i wołać ma-ma, ma-ma:) Bardzo się ucieszyłam bo już kilka tygodni temu Mała powiedziała do mnie ma-ma wyciągając rączki, ale wszyscy mi wmawiali z pewnością się przesłyszałam. Dziś to mąż przyznał że jednak pierwsze słowo to mama:Hura!:
Uciekam spać bo jutro trzeba raniutko wstać, a i w nocy szykują się pobudki co 2 godziny.

Życzymy zdrówka wszystkim Maleństwom!!!

Mój Bartuś mowi już sporo i wydaje mi się że ze zrozumieniem, bo do mnie zawsze mówi "mama", a do taty "dada" albo czasem "tata". Do dziadka: "dada" a do babci "baba". To chyba nie przypadek, tylko on już wie, jak do kogo mówić.
A po za tym mówi jeszcze "jajajajaja..." z taką piękną zadowoloną minką. A właściewie to potrafi to radośnie wykrzyczeć :)

Fordka
06-10-09, 09:10
ale poza tym, ze te kaszki maja dzialanie "lecznicze" to sa wg mnie do kitu - powstaja grudki, ktore ciezko rozmieszac i sa takie slodkie... bleee. Adas tez sie nie rzuca na nie tak jak na kaszki z Bobovity.

słodkie? a wydawało mi się, że właśnie te kaszki (to jest firma Nestle, prawda?) są bez dodatku cukru, a w Bobovicie cukier jest dodawany? :Hmmm...:
moje maluchy jedzą tą kaszkę ze śliwką i faktycznie kupki są "bardzo ładne". :Hyhy: czy jest słodka - nie wiem, bo jakoś nie próbowałam, nie lubię takich "wynalazków". :Hyhy:

u nas bez zmian, ja dalej mam katar a Majka dalej gilki do ziemi. ehhh, a to dopiero początek sezonu na choróbska. :Boje się:

LADYBUG
06-10-09, 09:42
U nas tez nie ma zabka. Mimi, cieszmy sie tym, bo jak sie zacznie to koniec z przespanymi nockami :Stres:. zdrowka dla Julci.

U nas kupki dzis lepsze :Hura!:. Wczoraj i dzis dalam Adasiowi kaszke "zdrowy brzuszek" z marchewka. Nie wiem czy to jej zasluga, ze poprawilo sie Adasiowi trawienie, ale poza tym, ze te kaszki maja dzialanie "lecznicze" to sa wg mnie do kitu - powstaja grudki, ktore ciezko rozmieszac i sa takie slodkie... bleee. Adas tez sie nie rzuca na nie tak jak na kaszki z Bobovity.
A-gniesia i Mimi - na dolegliwosci brzuszkowe i te zwiazane z zabkowaniem polecam proszek Ashton &Parsons, kosztuje okolo 2.60 za 20 saszetek i dziala cuda. No i nie ma w nim chemii - tylko z rumianku cos

Relinka
06-10-09, 10:41
Współczuję wszystkim chorym maluszkom i ich mamom.I życzę duzo zdrówka.

U nas narazie dzieici zdrowe,ale to jest dziś a jutro może być inaczej.
Oliwka ma juz 4 ząbki a dwie górne dwójki już są na wyrżnięciu i pewnie na 8 mieś będziemy miec już 6 ząbków i może będzie trochę spokoju.

ginger co u ciebie i małego wyczynowca,nie widać Was ostatnio.

mimi86
06-10-09, 15:27
Moja Julinka wczoraj sprawiła tacie ogromną radośc. Zawsze jak R wraca z pracy mała budzi się i czeka na niego w swoim łóżeczku aż ją przytuli i ucałuje. Wczoraj R wyciąga ją z łóżeczka kładzie na nasze łóżka a Julinka rzuca się na niego w uścisku i mówi tatatatata:) jejku cudny widok:Śmiech:

adik11
06-10-09, 16:47
U nas tez dobre wiesci - Jason zjada stale pokarmy!!! Problemy minely, chetnie zjada i sam otwiera buzke. Najbardziej smakuja mu warzywa z delikatna wolowina bobovity, dzisiaj zjadl tez zupe krem z pomidorow Hipp a ranek zaczal kaszka bananowa Bobovity podawana lyzeczka:) Nawet narzekal, ze za wolno go karmie.

Mam nadzieje, ze to nie chwilowe i jego menu polepszy sie z dnia na dzien.

Niestety kaszel nie ustepuje pomimo inhalacji. Poczekam jeszcze dwa, trzy dni i spytam lekarza. U starszej corci kaszel juz minal a tez trzymal ja od 30 sierpnia.

M_M
06-10-09, 20:45
Witamy w klubie, u nas też jeden, choć w drodze chyba drugi bo ostatnio marudzi moja Haneczka:)

A u nas chyba jakies czary-mary... Wczoraj zobaczylam, ze chyba jest kolejny zabek (trzeci), tym razem na gorze. Ewidentnie biala plamka na dziaselku. Przejechalam palcem, zeby zobaczyc, czy to nie cos po jedzeniu - nie, nie chcialo zejsc :Hyhy:. Ale tez nie czulam nic pod palcem. Pozniej ogladal to moj maz i mama - wszyscy cieszylismy sie na kolejny zabek. Do tego dzis noc byla straszna - budzenie, bo 40-60 minut. A dzis patrze i .... nic nie ma! :Strach: Niezle, nie wiem, o co chodzi...:Niepewny:

M_M
06-10-09, 21:01
ja dziś wróciłam z pracy straaasznie wkurzona ( dyrektorka mnie dobija, flądra jedna). Miałam kiepski humor a tu moje Dzidzi mnie wzruszyła - podczas kąpieli zaczęła popłakiwać i wołać ma-ma, ma-ma:) Bardzo się ucieszyłam bo już kilka tygodni temu Mała powiedziała do mnie ma-ma wyciągając rączki, ale wszyscy mi wmawiali z pewnością się przesłyszałam. Dziś to mąż przyznał że jednak pierwsze słowo to mama:Hura!:
Uciekam spać bo jutro trzeba raniutko wstać, a i w nocy szykują się pobudki co 2 godziny.

Życzymy zdrówka wszystkim Maleństwom!!!

No wlasnie - poplakujac. U nas tez tak sie zaczelo. Pisalam Wam, ze za wakacjach, w pierwsza noc na nowym miejscu maly sie wybudzil i zaczal poplakiwac wyraznie mowiaz mama, mama. I od tej pory juz zawsze, jak mu zle, poplakuje i mama mama. :Kciuki:
Prawda, ze piekne uczucie? :-)))))))))))))))))))))))))))))0

marciunia
06-10-09, 21:04
U nas też lepiej, Bartuś robi już ładne kupki. Ząbek już troszkę mu widać, ten drugi :)
BArdzo łądnie je różne rzeczy i wogóle się nie zachłystuje, np. dzisiaj zrobiłam mu małą kanapeczkę - bełkę z masełkiem (sam środeczek, bez skórki) i ładnie ją zjadł :Wow!: A zrobiłam mu bo bardzo chciał moją kanapkę zjeść.

M_M
06-10-09, 21:05
ginger co u ciebie i małego wyczynowca,nie widać Was ostatnio.

No wlasnie, gdzie jestescie? No i gdzie link do konkursu? Podawaj, bo chyba nam troche dni ucieklo :Niepewny:

marciunia
06-10-09, 21:07
No wlasnie - poplakujac. U nas tez tak sie zaczelo. Pisalam Wam, ze za wakacjach, w pierwsza noc na nowym miejscu maly sie wybudzil i zaczal poplakiwac wyraznie mowiaz mama, mama. I od tej pory juz zawsze, jak mu zle, poplakuje i mama mama. :Kciuki:
Prawda, ze piekne uczucie? :-)))))))))))))))))))))))))))))0

Oj mój MIsio też mówi już pięknie "mama", dzisiaj stał w łóżeczku, patrzył mi w oczy, wyciągał rączki i wołał "mamamamama", albo biegł na czworaka za mną do kuchni i też głośno "mamamama". COś pięknego.

pysia83
06-10-09, 21:34
A u mojej Ani dziś obdarty nosek. Łobuziara stanęła na łóżku, ujechała jej rączka i zawadziła buziaczkiem o oparcie:Boje się:Było troszkę płaczu ale cóż począć? Trzeba zbierać doświadczenia:)

a-gniesia
07-10-09, 00:50
Pysiu, mam do Ciebie pytanko - jak dlugo gotujesz kluseczki dla Ani??

Kupki Adasia sa juz ok:). Dzis zrobil klocka wielkosci prawie swojej pupci :Fiu fiu:. Za to obawiam sie katarku :Stres:, bo wlasnie pochrapuje przez sen, ciagle sie kreci i pare razy pociagnal noskiem i cos tam zafurkotalo. Poplakiwal tez dzisiaj kiedy dawalam mu kaszke i obiadek, a tak wlasnie bylo ostatnio podczas katarku. Mam jednak nadzieje, ze to podczas kapieli wciagnal troche wody noskiem i rano bedzie ok.

Jestem troche do tylu i ciagle przypomina mi sie, ze o czyms nie napisalam. Np. o tym, ze kilka dni temu Adas "stanal" na czworaczka (jak na razie incydent), ze wszedl w etap upuszczania wszystkiego na podloge i teraz kiedy siedzi w swoim krzeselku do karmienia zrzuca swoj kubeczek na podloge i zapuszcza zurawia pod krzeselko "gdzie ten kubeczek wyladowal". Ostatnio daje mu tez pic z normalnego kubeczka z dziubkiem i dwoma dziureczkami. Kiedy sprobowal pierwszy raz to co lyczek to sie smial, widocznie to zabawne ze nie trzeba ciagnac a leci :Hyhy:. A dzis dorwal sie do pilota i tak w nim namieszal, ze teraz nie moge satelity nim obslugiwac :Fiu fiu:.

Zycze dobrej nocki, zwlaszcza tym wszystkim chorowitkom :).

pysia83
07-10-09, 13:41
Pysiu, mam do Ciebie pytanko - jak dlugo gotujesz kluseczki dla Ani??



Od chwili zagotowania - około 1 minuty. Daję troszkę więcej wody aby się nie przypaliły.

pysia83
07-10-09, 19:03
Co tu dziś taka cisza??:Hmmm...:

wiola
07-10-09, 20:01
Jestem hehe. Zla jestem Wiki nadal ma te brzydkie kupy to juz 2 tydzien. Bylam wczoraj u lekarki - dzieci chorych cala przychodnia, a ja ze nie mialam terminu kazala mi czekac, az ktos nie przyjdzie i wtedy moze nas przyjac. Stwierdzilam, że bezsensu jest siedziec i czekac - na co, żeby mi jeszcze jakies chorubsko zlapala. Poszlam do rejestracji, aby sie zarejestrowac,a tam kolejna niespodzianka termin pierwszy wolny na wtorek. DRAMAT!. A tak poza tym u nas wszystko ok. Wiki pieknie zasuwa z pchaczem duzo mowi (geba nie zamyka jej sie :-D) gada: mama, tata, baba, am, ide i NIE. To cholerne nie ja jej mowie Wiki chodz tu nie dotykaj kontaktu, ta patrzy na mnie i krzyczy nie. Robi papa i nunu paluszkiem. Nie nawidzi sie ubierac- to dopiero jest niezly wyczyn ubrac moje dziecko. Rzuca sie po calej podlodze (na lozku juz jej nie ubieram bo boje sie ze spadnie tak wierzga) a ja wciskam w nia kolejne ciuchy. Ostatnio ubieram ja, a ta sie drze nie i robi mi paluszkiem nunu. Aj dziewczyny moje dziecko jest niegrzeczne. Tylko taty swojego slucha. Trza sie zabrac za wychowanie bo ja chyba rozpiescilam. Pozdrawiam.

marciunia
07-10-09, 21:11
Oj mojego Bartka też nie mogę ubrać. Wolałabym wyplewić hektar buraków :D
Przewinąć go też nie mogę, kładę przewijak na łóżko, Bartka na przewijak, w rączkę coś na przekupienie, najlepiej coś czego nie wolno i jest nowością dla niego i przez chwilę mam spokój. Ale i tak zaraz odwraca się na brzuszek i zmyka. Najgorzej jak mu muszę pupcię z kupki wytrzeć a on się zabiera do ucieczki.
Po przewicięciu synka albo ubraniu go jestem padnięta!

A z dobrych rzeczy... dziś odwiedziliśmy drugą babcię (tj. moją mamę) i Bartuś ślicznie się żegnał, mama moja pomachała mu ręką "papa" a on jej też zaczął machać i przesyłał buziaczki, tak ślicznie cmokał "mcmcmcmc" a na koniec jak go mama pocałowała to był tak zadowolony i dumny. :)
Dzisiaj też "jeździł" w sklepie w samochodziku na pieniążek :) Bardzo mu się podobało, nie chciał wyjść.

Ginger_84
07-10-09, 21:24
Dziewczyny witajcie:)
Ja wiem ze was ostatnio zaniedbuje ale jakos brak mi czasu na pisanie..:( staram sie czytac chociaz tez nie zawsze wychodzi ale milo ze o mnie pamietacie:)
widze ze wiekszosc dzieciaczkow z katarkiem i kaszelkiem - u nas tez katar od miesiaca:( walczymy walczymy i zadnej poprawy
do tego teraz wychodzi 7 zabek wiec jeszcze lekka goraczka i nocki do bani.. no ale co zrobic..
poza tym maly rozrabia, wchodzi do szafek, wyciaga smieci z kosza, ostatnio nawet zmiekczyl sobie chlebek w sedesie (chyba stwierdzil ze za twardy:) i non stop chodzi wszystkiego sie chwyta ale tez juz umi sam stac coraz dluzej:)
takze mam z nim wesolo
u nas jeszcze maly nie chce isc do nikogo.. jest strasznie uczepiony "maminej spodnicy" a ja za 2,5 mc wracam do pracy.. i tu znowu problem bo zlobek nie wypalil i na dzien dzisiejszy nie mam co zrobic z malym.. maz za 2tyg dostanie wypowiedzenie (upadlosc firmy) i mam nadzieje ze cos szybko znajdzie..

Nic mamuśki pozdrawiam was gorąco i postaram sie czesciej pisac.. teraz korzystam z ostatnich dni pogody i duzo jestesmy poza domem..
Buziaki dla was i maluszków!!
I zdrowka zycze!!

http://bobovita.com.pl/fotogaleria.php?m1=7&A=PHOTO&sys_id=27517&photosList=4

dirk5
08-10-09, 22:22
Cały dzień cisza na forum! U nas to był raczej szpetny dzień, od rana 20 stopni z których potem zrobiło się... 10:Boje się:! A my akurat na spacerze, gdy deszcz rozpadał się na dobre- na szczęście folę mamy szczelną, Ala sobie jechała jak w namiocie i tylko mamusi się dostało, no i gardło mi teraz daje.
Za to Córcia chyba coraz bardziej ku zdrowiu idzie- na szczęście:Wow!:! Objawia się to głównie powrotem apetytu i gwałtownym wzrostem energii.
Wczoraj nieźle mnie wystraszyła ta mała nasza Bestia. Po powrocie ze spaceru baaaaardzo długiego, apetyt był wilczy, co objawiło się ostrym protestem wobec wszelkiej zwłoki (a poci mi się po tej chorobie tak, że trzeba Ją co chwila przebierać). Gdy w końcu doczekała się swojej kaszki ku mojemu szokowi wcale Jej to nie uciszyło, co więcej, odpychała mi łyżeczkę i za nic nie chciała jeść. Przeraziłam się, że ma nawrót choroby:Boje się:... Otóż nie! Moja Córka zaprotestowała przeciw diecie i zbuntowała się na nudne mleczne papki! Gdy sięgnęłam po słoiczek z owocami i zaczęłam mieszać je z tą kaszką, apetyt okazał się imponujący. Cóż, nici z przykazów pani doktor, aby stopniowo wrócić najpierw do warzywek, potem do mięska a na końcu do deserków. Moje Dziecię ostro się zbuntowało i stanowczo obiadek na wczoraj nie starczył. Musiały być i owoce. Ot, ma Dziewczyna silną wolę:Śmiech:
Tak w ogóle nasza słabiutka i spokojna Alunia dziś i wczoraj aż nadto kipiała energią, zaczyna się zachowywać jak baba-luj, a nie dama. Daleko jej w postępach do Patryczka Ginger czy forumowej bliźniaczki, Ani Pysi, ale szczerze mówiąc, zaczynam odczuwać, co to jest ruchliwe i żądne wrażeń dziecko. Tydzień spędzony w chacie- liczyłam że poprawię nieco sprawdzianów. W poniedziałek miałam cudowną i spolegliwą Alę, która grzecznie bawiła się przemawiając do siebie i kulając się po macie, a ja obok mogłam coś porobić. Ale to był jedyny taki dzień. Od tej pory nie mam szansy tknąć nic, Ala absorbuje uwagę non stop swoimi wyczynami, dołożyliśmy Jej następny komplet puzzli piankowych, ale już Jej ten teren nie satysfakcjonuje, ostro rusza ku niepokojowi Męża
marciunia, wiola , przy ubieraniu to ja wyśpiewuję, sprawdzają się też wszelkie zabawki grające. Nie wiem, czy Wasze dzieciaczki tez weszły w ten okres upajania się natężeniem hałasu, jaki są w stanie uczynić. Ala próbuje wytrzymałość szkła w naszym domu łapiąc baaardzo wysokie tony, grzechocze jak oszalała czym się da, no i te muzyczne kwiatki, zebry... Dom wariatów.
Muszę kończyć. Zdrówka w te jesienne dni!
Ciekawe czy dziś jedyna się odezwę:Hmmm...:

LADYBUG
08-10-09, 22:25
Conrad po okresie niejedzenia i gardzenia mlekiem wrocil do stanu poprzedniego, dzis zjadl: sniadanie bobovity z gruszkami, zupe pomidorowa z makaronem, 2 serki homogenizowane i pol sloika obiadku, poza tym 3 butle mleka i to co z nami podjadl - chlebek naan i troche ryzu.
Taniej go ubierac niz karmic;)

dirk5
08-10-09, 22:26
Coś mi się niecały post wbił:Niepewny: Mąż martwi się o sprzęt hi-fi, cel wycieczek Ali. Coś jeszcze miało być, ale... zapomniałam co:Wstyd:.
Dobranoc, zaginione Forumowiczki!

a-gniesia
09-10-09, 00:42
Oj, ciezko mi ostatnio cos naskrobac, bo Adas absorbuje mnie na calego. Na dodatek ten katarek (moje przypuszczenia byly niestety sluszne :()... Furkocze mu w nosku i jak jadl dzis kawaleczek chlebka z maselkiem to co chwile musial biedaczek buzke otwierac, zeby wziac wdech. Na szczescie apetyt mu dopisuje. Ale poza tym to strasznie dzis marudny byl, nie moglam od niego na chwile odejsc bo zaraz bylo placzliwe "ma-ma". Serce mi sciskalo jak odciagalam mu gilki a on tak przerazliwie plakal i wolal "ma-ma". Czulam sie jak sadystka :(.
Co do "mamy" to wczoraj Adas chcial, zebym wyciagnela go ze skoczka, wyciagnal raczki i zawolal "mama" :Kocham:. Nie "ma-ma" tylko "mama". Pieknie!
Z ubieraniem tez u nas nie wesolo. Adas nie cierpi wkladania rekawkow. Dirk, nawet spiewanie nie pomaga. A w ogole to ja ostatnio recytuje "Lokomotywe" :Fiu fiu:.
Dzis karmilismy na deptaku golabki, cale stado sie zlecialo zeby posmakowac polskich chrupek :Hyhy:. Stalismy tak z 10 minut i wiecie co, mijalo nas wiele mam z dziecmi, i te dzieci az sie wychylaly z wozkow i pokazywaly paluszkami na golabki, byly bardzo zainteresowane, a zadna z mam nie zatrzymala sie chocby na pare sekund. Smutne. Jeszcze jedna rzecz mnie dzis negatywnie zaskoczyla - dwie kobiety z noworodkiem w spacerowce chodzily po sklepie, malenstwo plakalo tak strasznie az sie zanosilo, a one... nic!!!!! Rozgladaly sie po polkach w najlepsze nawet nie probujac uspokoic ta dziecinke. Co za znieczulica :mad:, przeciez taki maluszek nie placze bez powodu. Uuuuhhhhh, dalabym takim po ryju!

Pysiu, no i jak zdrowie kuzynki???

Wiola, jak sytuacja w szkole u siostry?? Jakis czas temu dodawalam Ci komentarz na NK nad jej komentarzem, zerknelam sobie na jej fotke glowna - bardzo podobna do Ciebie. Sliczna dziewczyna, szkoda, ze ma kompleksy.

Buziczki, Kochane!

wiola
09-10-09, 07:56
A-gniesia fajnie, że pytasz o moja siostre. Nie jest jej dobrze w tej klasie, ale ewidentnie wychowawczyni popelnia wieelkie problemy. Do tej klasy dolaczyla razem z Daria dziewczynka ze wsi (widac, że z bardzo biednej rodziny). Dziewuchy ciagle sie z niej wysmiewaly. Ostatnio zaczely cos gadac że starzy ci kupili nowe buty a w spodniach jednych chodzisz codziennie. Moja siostra na przerwie podeszla do wychowawcy i opowiedziala, że sie smieja z tej dziewczynki żeby zwrocila tamtym uwage, a i zeby nie mowila,że Daria jej o tym powiedziala. Nie wiem co a madra Pani wymyslila, bo te zaczely gadac na forum calej klasy (na lekcji przy innym nauczycielu), że jest konfidentem i inne. Daria zaplakana zadzwonila do mamy żeby w tej chwili zabrala ja z lekcji bo nie moze wytrzymac. Mama poszla do szkoly gadala z Pania, a ta obiecala, że pogada z klasa. Od tego momentu żadna dziewucha sie do niej nie oddzywa. Zalatwilismy Darii psychologa i on bardzo jej duzo pomaga. Powiedzialam Darii żeby nie zwracala na nie uwagi i miala w tylku ich glupie gadanie.
Ej wogole u mojego rodzenstwa sie wszystko wali
Bratu spalila sie ostatnio cela (dzieki Bogu, że to nie byla noc tylko dzien i że byl wtedy na spacerze). Z dymem poszly wszystkie ubrania, sprzety i jedzenie, ktore mu rodzice przywiezli 2 dni przed pozarem.
Siostra Ilona wkoncu otworzyla ta restauracje, a że wszystko sprzatala sama cos jej tam ścięgno poszlo i ma reke w gipsie.
Daria z ta szkolą
A ja tez mam niezly problem, ale o tym napisze wieczorkiem bo rozpisalam sie strasznie. Wyrzucilam z siebie troche. Dziekuje, że jestescie.

marciunia
09-10-09, 11:37
Moja siostra urodziła dziś chłopczyka - 2700, 53 cm, miałą cesarkę. No to Bartuś ma braciszka :)

wiola
09-10-09, 12:59
Moja siostra urodziła dziś chłopczyka - 2700, 53 cm, miałą cesarkę. No to Bartuś ma braciszka :)

Gratulacje dla siostry i calej rodzinki niech sie maly zdrowo chowa.

mimi86
09-10-09, 14:55
Moja siostra urodziła dziś chłopczyka - 2700, 53 cm, miałą cesarkę. No to Bartuś ma braciszka :)

:Hura!: żona mojego kuzyna urodziła wczoraj zdrowego chłopczyka poród trwał od godziny 23 do 13 :Stres: ale wszystko ok no i Julcia ma kuzynka szkoda tylko że dzieli nas 1500 km:(

mimi86
09-10-09, 14:57
A-gniesia fajnie, że pytasz o moja siostre. Nie jest jej dobrze w tej klasie, ale ewidentnie wychowawczyni popelnia wieelkie problemy. Do tej klasy dolaczyla razem z Daria dziewczynka ze wsi (widac, że z bardzo biednej rodziny). Dziewuchy ciagle sie z niej wysmiewaly. Ostatnio zaczely cos gadac że starzy ci kupili nowe buty a w spodniach jednych chodzisz codziennie. Moja siostra na przerwie podeszla do wychowawcy i opowiedziala, że sie smieja z tej dziewczynki żeby zwrocila tamtym uwage, a i zeby nie mowila,że Daria jej o tym powiedziala. Nie wiem co a madra Pani wymyslila, bo te zaczely gadac na forum calej klasy (na lekcji przy innym nauczycielu), że jest konfidentem i inne. Daria zaplakana zadzwonila do mamy żeby w tej chwili zabrala ja z lekcji bo nie moze wytrzymac. Mama poszla do szkoly gadala z Pania, a ta obiecala, że pogada z klasa. Od tego momentu żadna dziewucha sie do niej nie oddzywa. Zalatwilismy Darii psychologa i on bardzo jej duzo pomaga. Powiedzialam Darii żeby nie zwracala na nie uwagi i miala w tylku ich glupie gadanie.
Ej wogole u mojego rodzenstwa sie wszystko wali
Bratu spalila sie ostatnio cela (dzieki Bogu, że to nie byla noc tylko dzien i że byl wtedy na spacerze). Z dymem poszly wszystkie ubrania, sprzety i jedzenie, ktore mu rodzice przywiezli 2 dni przed pozarem.
Siostra Ilona wkoncu otworzyla ta restauracje, a że wszystko sprzatala sama cos jej tam ścięgno poszlo i ma reke w gipsie.
Daria z ta szkolą
A ja tez mam niezly problem, ale o tym napisze wieczorkiem bo rozpisalam sie strasznie. Wyrzucilam z siebie troche. Dziekuje, że jestescie.

Mam ogromną nadzieję, że wszystko się ułoży Tobie i Twojej rodzinie, :Kciuki:
Po burzy zawsze przychodzi słonko. Trzymaj się

mimi86
09-10-09, 15:03
Oj, ciezko mi ostatnio cos naskrobac, bo Adas absorbuje mnie na calego. Na dodatek ten katarek (moje przypuszczenia byly niestety sluszne :()... Furkocze mu w nosku i jak jadl dzis kawaleczek chlebka z maselkiem to co chwile musial biedaczek buzke otwierac, zeby wziac wdech. Na szczescie apetyt mu dopisuje. Ale poza tym to strasznie dzis marudny byl, nie moglam od niego na chwile odejsc bo zaraz bylo placzliwe "ma-ma". Serce mi sciskalo jak odciagalam mu gilki a on tak przerazliwie plakal i wolal "ma-ma". Czulam sie jak sadystka :(.
Co do "mamy" to wczoraj Adas chcial, zebym wyciagnela go ze skoczka, wyciagnal raczki i zawolal "mama" :Kocham:. Nie "ma-ma" tylko "mama". Pieknie!
Z ubieraniem tez u nas nie wesolo. Adas nie cierpi wkladania rekawkow. Dirk, nawet spiewanie nie pomaga. A w ogole to ja ostatnio recytuje "Lokomotywe" :Fiu fiu:.
Dzis karmilismy na deptaku golabki, cale stado sie zlecialo zeby posmakowac polskich chrupek :Hyhy:. Stalismy tak z 10 minut i wiecie co, mijalo nas wiele mam z dziecmi, i te dzieci az sie wychylaly z wozkow i pokazywaly paluszkami na golabki, byly bardzo zainteresowane, a zadna z mam nie zatrzymala sie chocby na pare sekund. Smutne. Jeszcze jedna rzecz mnie dzis negatywnie zaskoczyla - dwie kobiety z noworodkiem w spacerowce chodzily po sklepie, malenstwo plakalo tak strasznie az sie zanosilo, a one... nic!!!!! Rozgladaly sie po polkach w najlepsze nawet nie probujac uspokoic ta dziecinke. Co za znieczulica :mad:, przeciez taki maluszek nie placze bez powodu. Uuuuhhhhh, dalabym takim po ryju!

Pysiu, no i jak zdrowie kuzynki???

Wiola, jak sytuacja w szkole u siostry?? Jakis czas temu dodawalam Ci komentarz na NK nad jej komentarzem, zerknelam sobie na jej fotke glowna - bardzo podobna do Ciebie. Sliczna dziewczyna, szkoda, ze ma kompleksy.

Buziczki, Kochane!

Przede wszystkim zdrowia dla synka życzę.
U nas też można bardzo często spotkac kobiety, które pchają wózek z płaczącym maluszkiem i zero zainteresowania dzieckiem z ich strony. No jak tak można:Niepewny: A tak wogóle to dziwne mają metody Angielki, zimno a one z noworodkiem na spacer bez skarpet czapeczki i letnie bluzki itd:Strach:

marciunia
09-10-09, 19:23
mojemu dziecku idą... trzy ząbki na raz, dolna jedynka i dwie górne :Strach:
a ja myślałam, ze jest marudny, a przy takiej liczbie wyrzynających się ząbków to on naprawdę jest twardy i te jego marudzenia wcale nie są wielkie.

pysia83
09-10-09, 20:41
Tak w ogóle nasza słabiutka i spokojna Alunia dziś i wczoraj aż nadto kipiała energią, zaczyna się zachowywać jak baba-luj, a nie dama. Daleko jej w postępach do Patryczka Ginger czy forumowej bliźniaczki, Ani Pysi, ale szczerze mówiąc, zaczynam odczuwać, co to jest ruchliwe i żądne wrażeń dziecko. Tydzień spędzony w chacie- liczyłam że poprawię nieco sprawdzianów. W poniedziałek miałam cudowną i spolegliwą Alę, która grzecznie bawiła się przemawiając do siebie i kulając się po macie, a ja obok mogłam coś porobić. Ale to był jedyny taki dzień. Od tej pory nie mam szansy tknąć nic, Ala absorbuje uwagę non stop swoimi wyczynami, dołożyliśmy Jej następny komplet puzzli piankowych, ale już Jej ten teren nie satysfakcjonuje, ostro rusza ku niepokojowi Męża


Dirk, uwierz mi, to dopiero przedsmak tego, co Cię czeka!:Stres:
I zapomnij że Mała będzie poruszać się w obrębie puzzli!:Śmiech:

Nie zrozum mnie źle, cieszę się że moja córa dobrze i SZYBKO się rozwija ale większość lutówek ma jeszcze "spokój" z Lutowiątkami a ja od ponad miesiąca nie mogę Anulki zostawić samej bo wszędzie wchodzi i ciągle wspina się po wszystkim: po ścianach, drzwiach, nie wspominając nawet o szafkach i kanapach. Szaleństwo! I to apogeum aktywności rozpoczęło się akurat przed powrotem do pracy:Boje się:

Trzeba ten okres przetrwać, moja mama pociesza że to najcięższy czas.:Hmmm...:

Co do fikołków podczas przebierania to moja Haneczka jest do tego pierwsza:) Też przekupuję ją śpiewem, zwłaszcza piosenką "Stary farmer" :)

Fordka
09-10-09, 22:28
mojemu dziecku idą... trzy ząbki na raz, dolna jedynka i dwie górne :Strach:
a ja myślałam, ze jest marudny, a przy takiej liczbie wyrzynających się ząbków to on naprawdę jest twardy i te jego marudzenia wcale nie są wielkie.

no to witaj w klubie, mojemu Bartusiowi ida CZTERY gorne zabki na raz, jeden sie juz przebil a pozostale 3 beda lada chwila... nocki nieprzespane i modle sie zeby juz sie przebily... :Stres:

Relinka
09-10-09, 22:36
U nas z ubieraniem na dwór też jest masakra,mała wrzeszczy zwłaszcza przy czapce i wyrywa ją z całych sił,a teraz jeszcze kurteczka doszła i też jest przekupywanie,śpiewanie i opowiadanie że idziemy do ałała,czyli pieska i ona wie o co chodzi.A mąż z ubieraniem to już wogule sobie nie radzi.

U nas katarek,oczywiście jak zwykle od starszej się załapało i mała już się smarcze od wczoraj,ale jakoś dzielnie znosi ten katarek.

A mnie wiecie co przeraza,jak jestem w markecie i wejdzie matka z niemowlakiem i ten dzieciaczyna w tym wózku obajdulony w kombinezon pod kocem i jeszcze od wózka nakładka i zalany potem śpi i one go nawet nie odkryją z tych łachmanów,przecież to jakieś chore baby.A ciekawe jak by same w kożuchu zasuwały po zakupach.Normalnie brak wyobrażni,a póżniej z takim spoconym dzieciaczkiem na dwór.A zdziwione że niemowle płacze w wózku,jak mu gorąco to jak ma spać.

Moja już siedzi dobrze i raczkuje do tyłu i otwiera sobie komodę,i buszuje wyciągając wszytkie płyty i wyrzucając na pokój,nie wspomne już o wierzy hi-fi jak ją przestawia ,a pilot od telewizora i rozstrojony telewizor to już masakra a to jej ulubione i bardzo zabawne zajęcie kiedy przewala programami.A puzle piankowe to musiałabym już wyłożyc w całym pokoju,bo się przemieszcza tak szybko i wyjmuje z nich elementy i gryzie(na szczęście są to puzle z samochodami i są to duże elementy,tylko kółeczka mniejsze powyjmowałam)Jednym słowem rozbrykało się to moje dziecie.Także współczuję Ginger i Pysi które od dawna to przeżywają.

Wiola życzę Ci żeby zła passa w rodzinie mineła i żeby się wszystko jakoś poukładało.

Zyczę miłego weekendu kochane i dobranoc.

dirk5
10-10-09, 17:04
Dirk, uwierz mi, to dopiero przedsmak tego, co Cię czeka!
I zapomnij że Mała będzie poruszać się w obrębie puzzli!

Nie zrozum mnie źle, cieszę się że moja córa dobrze i SZYBKO się rozwija ale większość lutówek ma jeszcze "spokój" z Lutowiątkami a ja od ponad miesiąca nie mogę Anulki zostawić samej bo wszędzie wchodzi i ciągle wspina się po wszystkim: po ścianach, drzwiach, nie wspominając nawet o szafkach i kanapach. Szaleństwo! I to apogeum aktywności rozpoczęło się akurat przed powrotem do pracy

Trzeba ten okres przetrwać, moja mama pociesza że to najcięższy czas.

Co do fikołków podczas przebierania to moja Haneczka jest do tego pierwsza Też przekupuję ją śpiewem, zwłaszcza piosenką "Stary farmer"

Oj, Pysiu... A ja Ci zazdrościłam, gdy niedawno pisałaś, że Ania tak długo i grzecznie potrafi bawić się sama:Niepewny:....
Ala bowiem, do tej pory podobnie się zachowująca, jest pod tym względem coraz bardziej wymagająca, non stop wędruje- na razie głównie po macie (obecnie już duuużej), ale to coraz mniej satysfakcjonujące- intensywnie czyni starania, by ruszyć do przodu, ale na razie prościej Jej to wychodzi... bokami- jak czającemu się zwierzaczkowi. Wkurza się co chwila tym i wtedy trzeba biec sprawdzać, co tym razem wywołało gniewny wrzask. Na przewijaku też non stop przewroty i wojna o chwilę spokojnego leżenia. Przekupuję Ją piosenkami, grającą zebrą lub czasem zakazanymi artefaktami przewijakowymi, co Ja najbardziej rajcuje:Hyhy:.
Poza tym siedzimy już wreszcie samodzielnie:Wow!: Tylko że na razie ciągle nie jestem pewna tego siedzenia i wolę być blisko, by zapobiegać wypadkom, zawsze bowiem Córcia leci nie w tę stronę, co bezpieczna:Stres:.
Cóż, przypomina mi się wizyta koleżanki z rocznym Synkiem w czerwcu (pisałam wtedy o niej). Mały był dzikim huraganem i Wioleta zmęczonym głosem powiedziała, ze mnie też to czeka, bo Jej synek był też kiedyś taki grzeczny jak Ala zasypiająca mi na rączkach. Ja wtedy byłam wykończona i zdenerwowana, bo Ala właśnie miała wtedy jakiś stresujący dzień z niewiadomych przyczyn i powiedziałam, że zazdroszczę wieku Małego, bo łatwiej zrozumieć, co Mu dolega. A Wioleta: "Pogadamy za rok...". No i nie minął rok, tylko marnych parę miesięcy i ja widzę, że moja Córcia zapowiada się coraz bardziej na huragan jak tamten Kubuś, choć wtedy uważałam, że moja Mała ma zupełnie inny temperament i jest nieśmiałym dzikuskiem. Taaaa...:Śmiech:
Właśnie mój mały Żywioł zasnął, a ja tu stukam zamiast siedzieć już nad sprawdzianami. Mam dramatyczne tyły. W środę dzień nauczyciela i wolne, a ja chyba i tak oddam Alunię choć na trzy godziny do żłobka, bo nigdy nie nadgonię:Wstyd:...
Współczuję problemów z dyrektorką, często baby zwierzchniczki są gorsze niż faceci. Choć mój dyro- facet wkurzył mnie ostatnio robiąc mi w ciągu dnia drugie okienko w moim czwartkowym planie. Ostro zawalczyłam- pretekst:karmienie piersią to pic na wodę, pokarm ostatecznie zanikł:(- ale nie waham się i nie mam wyrzutów sumienia- siedzenia Ali w żłobku przez 8-9 godzin nie wchodzi w grę:Nie nie:
No i po drzemce Ali... 20 minut! Oczywiście ze sprawdzianów nie tknęłam NIC:Wstyd:
Aaaa, też śpiewam Ali tę piosenkę, bo ma kaczkę z taką melodyjką:Śmiech:

dirk5
10-10-09, 21:29
Moja siostra urodziła dziś chłopczyka - 2700, 53 cm, miałą cesarkę. No to Bartuś ma braciszka :)

Gratulacje wielkie:Hura!: Pewnie bardzo to przeżywasz i Ty. Ja mięknę na każdą ciążę zasłyszaną i... zazdroszczę:Wstyd:.
Szczęścia dla Nowonarodzonego i Jego Rodzców:Kciuki:!
A co do ilości ząbków Bartusia, o której pisałaś- pewnie stąd były te kupkowe historie:Hmmm...:.

Relinka
11-10-09, 15:24
Dziewczyny,gdzie się podziewacie,taka straszna cisza na forum.
Odezwijcie się!!!bo zaglądam a tu nie ma co czytać.

M_M
11-10-09, 18:40
Dziewczyny,gdzie się podziewacie,taka straszna cisza na forum.
Odezwijcie się!!!bo zaglądam a tu nie ma co czytać.

No to ja cos napisze i sie podziele naszymi nowosciami:
Mateunio skonczyl dzis 7 miesiecy :Hura!:, a od paru dni wciaz podciaga pupcie i kolanka i na czworakach chwieje sie, jak oszlaly. Czekam na raczkowanie :Kciuki:

adik11
11-10-09, 19:52
U nas od zmiany diety - wprowadzenia produktow stalych sa duze problemy z kupkami. Ostatnia byla w zeszla sobote, naprawde duza, potem w niedziele i poniedzialek malutkie kupeczki i dalej nic. I zrobilam cos strasznego - nie przeczytalam opakowania czopkow i dalam mlodemu mniej niz polowe czopka ale dla doroslych!!! To bylo poltorej godziny temu, dopiero jak mu go zaaplikowalam to doczytalam na opakowaniu, ze sa jakies specjalne dla dzieci..... Dzwonilam do swojego lekarza, ale nie odbiera telefonu. Mam nadzieje, ze nic mu nie bedzie. A kupki i tak nie widac..... Od poludnia byly tylko gazy. Od wczoraj nie dajemy mu nic konkretnego do zjedzenia (zadnych dan z kluseczkami czy mieskiem), dostal mieszanke suszonych sliwek i jablek i piers. Ale dalej nic sie nie dzieje.

Na dodatek corcia przed pojsciem spac dostala goraczki 38,5 stopnia. Mam nadzieje, ze to nic powaznego.

Mlodemu widac juz dwie dolne jedynki i mam wrazenie, ze cos sie dzieje tez z gornymi jedynkami, bo ma bardzo wrazliwe dziaselka. Niestety w nocy nadal budzi sie od polnocy co 2 godziny a wczoraj bylo jeszcze gorzej, bo nawet co 1-1,5 godziny. Ale juz samodzielnie zasypia w swoim lozeczku - po karmieniu po prostu odkladamy go do lozeczka, on jeszcze chwile sobie cos pogada, przepelza po swojemu po lozeczku i zasypia...

Ale sie martwie tym czopkiem.... W takich chwilach mysle, ze jestem beznadziejna matka...

pysia83
11-10-09, 20:50
U nas od zmiany diety - wprowadzenia produktow stalych sa duze problemy z kupkami. Ostatnia byla w zeszla sobote, naprawde duza, potem w niedziele i poniedzialek malutkie kupeczki i dalej nic. I zrobilam cos strasznego - nie przeczytalam opakowania czopkow i dalam mlodemu mniej niz polowe czopka ale dla doroslych!!! To bylo poltorej godziny temu, dopiero jak mu go zaaplikowalam to doczytalam na opakowaniu, ze sa jakies specjalne dla dzieci..... Dzwonilam do swojego lekarza, ale nie odbiera telefonu. Mam nadzieje, ze nic mu nie bedzie. A kupki i tak nie widac..... Od poludnia byly tylko gazy. Od wczoraj nie dajemy mu nic konkretnego do zjedzenia (zadnych dan z kluseczkami czy mieskiem), dostal mieszanke suszonych sliwek i jablek i piers. Ale dalej nic sie nie dzieje.

Na dodatek corcia przed pojsciem spac dostala goraczki 38,5 stopnia. Mam nadzieje, ze to nic powaznego.

Mlodemu widac juz dwie dolne jedynki i mam wrazenie, ze cos sie dzieje tez z gornymi jedynkami, bo ma bardzo wrazliwe dziaselka. Niestety w nocy nadal budzi sie od polnocy co 2 godziny a wczoraj bylo jeszcze gorzej, bo nawet co 1-1,5 godziny. Ale juz samodzielnie zasypia w swoim lozeczku - po karmieniu po prostu odkladamy go do lozeczka, on jeszcze chwile sobie cos pogada, przepelza po swojemu po lozeczku i zasypia...

Ale sie martwie tym czopkiem.... W takich chwilach mysle, ze jestem beznadziejna matka...

adik, u nas było to samo z kupką. Po wprowadzeniu stałych pokarmów nagle Mała przestała robić regularnie kupki a jeśli już coś wymęczyła to były bardzo twrde. Raz nie zrobiła tydzień więc pobiegłam do lekarza.:Boje się: Pediatra powiedziała że przy samej piersi to nie należałoby sie martwić ale przy stałych pokarmach trzeba coś zrobić. Pouciskała brzuszek i stwierdziła że nie jest twardy i nie czuje żadnych zastojów w jelitach więc ok. Przepisała Debirat ( czy coś takiego, w syropie i czopki dla dzieci). Adik, nie martw się, czopki mają chyba taki sam skład, różnią się tylko wielkością. Ja mialam opory przed podawanie doustnie tego leku więc na noc spróbowaliśmy czopek... i nic. Następnego popołudnia dałam ten syrop, surowe jabłko tarte i jeszcze raz czopek i Mała wymęczył kupkę. Od tego czasu codziennie obowiązkowo dajemy jej rano i wieczorem jabłko. Robi 2 kupki dziennie, twarde. Trochę to trwało, zanim się ustabilizowało. Jakiś czas robiła kupkę co dwa dni, potem jedną dziennie aż do obecnego wyniku.
Uważaj na pokarmy powodujące zaparcia: gotowana marchew w większej ilości i kasza manna.

Co do spania to u nas koszmar. Mała budziła się od 2 miesięcy co 2 godziny na cyca i śpi do 5.30. Wczorajsza noc nieprzespana - płacz i rzucanie się po łóżeczku i naszym łóżku, trochę pomagało przytulanie, ale tylko moje:Stres:
Teraz mąż leży w łóżku a ona przytulona do niego, z termoforem na brzuszku przysypia, ale często popłakuje:Boje się:
Nie wiem o co chodzi... Może za późno dajemy jabłuszko?Wygląda jakby bolał ją brzuch ale nie wprowadzałam nic nowego. W dzień też marudna i popłakuje.Czekamy na drugiego zęba ale to chyba nie to...

Jezu, a ja jutro o 5,45 wyjeżdzam z dzieciakami na wycieczkę, wrócę o 20. Nie dość że niewyspana to jeszcze to odciąganie pokarmu i robienie zapasów...:Boje się:

Pozdrowienia!

Relinka
11-10-09, 20:51
U nas od zmiany diety - wprowadzenia produktow stalych sa duze problemy z kupkami. Ostatnia byla w zeszla sobote, naprawde duza, potem w niedziele i poniedzialek malutkie kupeczki i dalej nic. I zrobilam cos strasznego - nie przeczytalam opakowania czopkow i dalam mlodemu mniej niz polowe czopka ale dla doroslych!!! To bylo poltorej godziny temu, dopiero jak mu go zaaplikowalam to doczytalam na opakowaniu, ze sa jakies specjalne dla dzieci..... Dzwonilam do swojego lekarza, ale nie odbiera telefonu. Mam nadzieje, ze nic mu nie bedzie. A kupki i tak nie widac..... Od poludnia byly tylko gazy. Od wczoraj nie dajemy mu nic konkretnego do zjedzenia (zadnych dan z kluseczkami czy mieskiem), dostal mieszanke suszonych sliwek i jablek i piers. Ale dalej nic sie nie dzieje.

Na dodatek corcia przed pojsciem spac dostala goraczki 38,5 stopnia. Mam nadzieje, ze to nic powaznego.

Mlodemu widac juz dwie dolne jedynki i mam wrazenie, ze cos sie dzieje tez z gornymi jedynkami, bo ma bardzo wrazliwe dziaselka. Niestety w nocy nadal budzi sie od polnocy co 2 godziny a wczoraj bylo jeszcze gorzej, bo nawet co 1-1,5 godziny. Ale juz samodzielnie zasypia w swoim lozeczku - po karmieniu po prostu odkladamy go do lozeczka, on jeszcze chwile sobie cos pogada, przepelza po swojemu po lozeczku i zasypia...

Ale sie martwie tym czopkiem.... W takich chwilach mysle, ze jestem beznadziejna matka...


Nic małemu nie będzie,nie stresuj się,i nie mów że jesteś beznadziejna matka bo chciałaś mu pomóc a pomyłki zdarzają się każdemu.Dobrze ze to było pół czopka ale z pewnością nic się nie stanie.

pysia83
11-10-09, 20:52
No to ja cos napisze i sie podziele naszymi nowosciami:
Mateunio skonczyl dzis 7 miesiecy :Hura!:, a od paru dni wciaz podciaga pupcie i kolanka i na czworakach chwieje sie, jak oszlaly. Czekam na raczkowanie :Kciuki:

Buziaki dla Mateunia!!!
Zdrówka i uśmiechu każdego dnia!!!:Kciuki:

adik11
12-10-09, 06:38
Faktycznie nic mlodemu nie jest, czopka wydalil zapewne zaraz po zaaplikowaniu bo znalazlam go dzis rano w jego pieluszce. Pysia, Relinka, dzieki za informacje i wsparcie, bo zjadaly mnie wyrzuty sumienia.... Sprobuje dzis sliwke i jabluszko i pojde do apteki o debridat. Mam nadzieje, ze w koncu sie uda. Do lekarza ide w srode, mam zalegla wizyte przed szczepieniem. Ale ze szczepienia to chyba nic nie wyjdzie, bo mlody jeszcze mocno pokasluje.

Nocka za nami, pobudki od 24:00 co 2 godziny, wiec troszke lepiej niz poprzednia noc. Ale od 5:45 juz nie chce spac wiec siedzi w pokoju na dywanie i sie bawi.

Corcia na razie spi, o 23:00 miala 37,2 stopnia a pozniej juz sie nie budzila, wiec jej nie meczylam. Zobaczymy, mam nadzieje, ze to nic powaznego.

LADYBUG
12-10-09, 11:27
A Conrad spi cala noc az do 5 czasem, butla i dlaej spac do 6-7.
Je jak stary- papek nie chce, szczegolnie kaszek rano, woli cos bardziej stalego - toscika, moje platki, jajeczko. Wczoraj zrobilam dla nas na obiad kurczaka z makaronem swiderki w sosie smietanowo-czosnkowo-szpinakowym i Conrad z mojego talerza jadl, nawet nie rozgniecione widecem, tylko swiderki na pol przekrojone:Strach:
Pije wode przy obiedzie, z kupkami na szczescie problemow nie mamy

M_M
12-10-09, 20:27
Ale sie martwie tym czopkiem.... W takich chwilach mysle, ze jestem beznadziejna matka...

Nie martw sie. Ja mysle, ze najwyzej go niezle przeczysci. Bo niby co moze sie wiecej stac? A moze i dobrze, ze tak sie stalo, bo masz nauke (mysle niegrozna, tylko troche nerwow jest), zeby czytac.

Co do jedzonka, to u nas przy zmianie tez byl troszke problem z kupka, ale: Dalam pare razy szpinaczek, wywalilam dawanie samej marchewki (zapycha) i teraz jest ok - 2,3 kupki dziennie. I takie fajne :Hyhy:, juz nie uciekaja po calej pielusi :Hyhy:

M_M
12-10-09, 20:32
Buziaki dla Mateunia!!!
Zdrówka i uśmiechu każdego dnia!!!:Kciuki:

Dziekujemy :Hura!::Hura!:

mimi86
13-10-09, 00:35
A Conrad spi cala noc az do 5 czasem, butla i dlaej spac do 6-7.
Je jak stary- papek nie chce, szczegolnie kaszek rano, woli cos bardziej stalego - toscika, moje platki, jajeczko. Wczoraj zrobilam dla nas na obiad kurczaka z makaronem swiderki w sosie smietanowo-czosnkowo-szpinakowym i Conrad z mojego talerza jadl, nawet nie rozgniecione widecem, tylko swiderki na pol przekrojone:Strach:
Pije wode przy obiedzie, z kupkami na szczescie problemow nie mamy

nasza malusia też je z nami obiadki:) najbardziej lubi brokułki i ziemniaczki z sosem i też problemów z wypróżnianiem nie ma:)

adik11
13-10-09, 09:45
Mamy sukces!!!! Jest kupka:) wymeczona po wieczornym czopku, tym razem dla dzieci. Spytalam pana w aptece i faktycznie nic by sie nie stalo mlodemu po mojej pomyslce, ale ile mialam strachu to moje....

Na dodatek mlody zjadl wczoraj 1,5 sloiczka sliwek, ktore na razie wprowadze mu do menu.

a-gniesia
13-10-09, 16:35
Witam :). Mialam laptopa w "remoncie" i stad ta przerwa.
Dzis moj Adas wywedrowal sobie na przedpokoj az do schodow :Wow!: - tam go zgarnelam z uwagi na bezpieczenstwo :Hyhy:. Kulal sobie pileczke i ganial za nia po calej sypialni. Jestem w szoku bo dotad to "spacerowac" lubil tylko wieczorem po kapieli na naszym lozku, a w ciagu dnia na macie nie chcialo mu sie za bardzo. Nawet "chrupkowe" motywacje nie dzialaly (troszke lepiej bylo kiedy ujrzal jakis wystajacy kabelek :Hyhy:). Na razie jeszcze pelza a raczej czolga sie na lokciach, ale potrafi juz stanac na czworaczka i nawet nie buja sie specjalnie w tej pozycji, ale po chwili rozjezdzaja mu sie konczyny. Nie potrafi jeszcze sam usiasc, choc dzis obudzil sie, zobaczyl ze jem jogurt i prawie usiadl, niewiele mu brakowalo. Nie wie tez za bardzo jak polozyc sie na brzuszek z pozycji siedzacej i przez to zaliczyl juz raz "czolowke" (doslownie) z komoda. Lubi tez jak go trzymam pod paszki i tupie radosnie nozkami.
Katarek nadal jest ale wczoraj bylismy u lekarza i poza tym nic mu nie dolega - ufff... Fajnie bo trafilismy na nowego mlodziutkiego lekarza i jak to zwykle z mlodymi - jeszcze sie staraja, wiec dokladnie osluchal Adasia i nawet(!) sprawdzil mu gardelko.
Zabkow nadal niet, za to sliny pokazne ilosci, paluszki wciaz w buzi (takze moje) wiec chyba nadchodzi ten czas. Poki co spie sobie spokjnie :Kciuki:.

Z gorszych wiadomosci to... za 2 tygodnie przylatuje moja super odpowiedzialna tesciowa :Boje się:

Napisze wieczorkiem. Pa!

wiola
13-10-09, 20:43
U nas koszmar. Wiki czesto budzi sie w nocy co nie zdazalo nam sie od 3 miesiaca jej zycia. Beczy o wszystko. Kupy nadal okropnie brzydkie. Teraz to juz chyba zeby ida, dziaselka napuchniete. Ile to potrwa ??????? :Boje się: Jestem padnieta po pierwszym dniu takiego jej zachowania.

M_M
13-10-09, 21:14
U nas koszmar. Wiki czesto budzi sie w nocy co nie zdazalo nam sie od 3 miesiaca jej zycia. Beczy o wszystko. Kupy nadal okropnie brzydkie. Teraz to juz chyba zeby ida, dziaselka napuchniete. Ile to potrwa ??????? :Boje się: Jestem padnieta po pierwszym dniu takiego jej zachowania.

:Niepewny: Nasz tez teraz czesto sie wybudza z placzem :Boje się:. Ogolnie ma bardzo niespokojny sen. Juz sama nie wiem, czy to kolejne zeby, czy moze katarek, czy o co chodzi :Boje się:

dirk5
13-10-09, 21:29
No cóż... To mamy powszechny problem. Ala przesypia ostatnio całe noce wyjątkowo, poza tym z dwa razy alarmuje nas. Podejrzewałam już chorobę, ząbki a teraz to mamy zupełnie inny problem chyba. Jej gwałtownie narastająca aktywność powoduje, że w nocy przewraca się na brzuszek, co wywołuje płacz albo- o zgrozo!- chęć zabawy:Boje się:. Spanie na brzuszku nie wchodzi w grę, nie umie tak, więc cóż... Trzeba błyskawicznie wyciszać, bo jak się rozhula, bywa ciężko. Z racji, że rano trzeba do pracy wstać, to mało zabawne...
Pysia, co z Anią? Ostatnio pisałaś o problemach:(

a-gniesia
13-10-09, 22:12
Przede wszystkim zdrowia dla synka życzę.
U nas też można bardzo często spotkac kobiety, które pchają wózek z płaczącym maluszkiem i zero zainteresowania dzieckiem z ich strony. No jak tak można:Niepewny: A tak wogóle to dziwne mają metody Angielki, zimno a one z noworodkiem na spacer bez skarpet czapeczki i letnie bluzki itd:Strach:

Taaa... ostatnio nawet widzialam jak w chlodny dzien 2 mamy prowadzily przed soba wozki z maluszkami w mniej wiecej wieku naszych ubrane w cieplutkie spodenki, cieplutkie sweterki i zupelnie bose nozki :Boje się:. A jak zobacze tu dziecko z czapeczka na glowie to z pewnoscia sie obejrze ze zdziwienia. Byly tez takie dni, ze moj Adas na krotki rekawek a jakies dziecko w kozuchu prawie. Ciekawi mnie jak te dzieci czesto sie przeziebiaja, niestety nie mam wsrod znajomych Walijek mlodych mam, zeby sie dowiedziec.

a-gniesia
13-10-09, 22:16
Co do fikołków podczas przebierania to moja Haneczka jest do tego pierwsza:) Też przekupuję ją śpiewem, zwłaszcza piosenką "Stary farmer" :)

I ja tez hahahaha, z tym ze w zaleznosci od dlugosci czasu przebierania wzbogacam nasza farme o myszy, slonie, tygrysy itp. :Śmiech:

a-gniesia
13-10-09, 22:43
marciunia, mimi, gratulacje dla Pazdziernikowych Mamusiek i oczywiscie zdroweczka dla ich maluszkow (Pazdziernikowiatek????). Ja tez czekam na wiesci od kolezanki ktorej zostaly juz 2 tygodnie do terminu :Wow!:.

wiola, rzeczywiscie ciemne chmury zawisly nad Wasza rodzinka, ale ja wierze ze wszystko co zle ma potem jakis pozytywny skutek. Wychowawczyni Darii chyba pomylila powolanie, bo pedagog z niej zaden skoro tylko pogarsza sprawe. Poczucie akceptacji w tym wieku jest bardzo wazne i zapewne ciezko Twojej siostrze wytlumaczyc ze za kilka lat bedzie sie zastanawiac czemu nie olala szkolnych "kolegow". Przypomnialo mi sie jak moja mama uczyla zerowki i miala w klasie bardzo biedna dziewczynke, ktora nie przynosila kanapek (potem moja mama zaczela jej przynosic), miala brudne ubrania i wszy. Dzieci byly dla niej okrutne, wiec mama na zebraniu skoncentrowala sie na ich wychowaniu, co widocznie wjechalo rodzicom na ambicje, bo cala sytuacja szybko sie odmienila. Tak sobie pomyslalam, ze skoro ta wychowawczyni jest tak niekompetentna to moze Wasza mama zabralaby glos na zebraniu. Gdyby powiedziala tak bardzo ogolnie, absolutnie nie wymieniajac nazwisk i imion, ze Daria ma taki problem i ze w tej klasie dla wiekszosci uczniow wazna jest jedynie pozycja spoleczna i wyglad, a dla Darii to jest bolesne bo ja wychowano w szacunku do kazdego czlowieka - moze rodzice zastanowia sie na kogo wyrastaja ich dzieci i przeprowadza z nimi jakas rozmowe.

wiola
14-10-09, 07:49
A-gniesiamama poruszy ta sprawe na zebraniu bo tu wlasnie chodzi w duzej mierze jak wychowali rodzice swoje dzieci.
U nas dzis nocka spokojnie minęła na szczescie Wiki sie dzis nie budzila, a i kupka dzis jest sliczna :Hura!: (tak sie ciesze,ale to pierwsza normalna kupa od 3 tygodni). W Krakowie pada snieg pogoda okropna wszystko topnieje jest mokro wilgotno i cholernie zimno. Ja chce lato!! Ubieram Wiki dzis kombiezon na pole. Dobrze, że juz kupilam

M_M
14-10-09, 10:29
[U nas dzis nocka spokojnie minęła na szczescie Wiki sie dzis nie budzila, a i kupka dzis jest sliczna :Hura!: (tak sie ciesze,ale to pierwsza normalna kupa od 3 tygodni). W Krakowie pada snieg pogoda okropna wszystko topnieje jest mokro wilgotno i cholernie zimno. Ja chce lato!! Ubieram Wiki dzis kombiezon na pole. Dobrze, że juz kupilam

U nas tez dzis noc niezla. Tylko wieczorem pare razy wybudzal sie z placzem :Niepewny:. Ale noc ok. Rano o 7 mleczko, pol godzinki zabawy i spanie razem do 9! O 7 rano wialo za oknem i 3 stopnie, a juz o 9 ... zima! :Boje się: W Wwie bialo i 0 stopni! Jejku, jak ja nie lubie zimy w miescie.
A z kupkami u nas nie ma problemow, wali jak stary :Śmiech:
No i rozsmieszylo mnie to pole, hehehe. U nas pole, to miejsce upraw rolnych :Śmiech:

wiola
14-10-09, 10:34
M M no tak u nas idzie sie na pole. Moja kuzynka jest warszawianka i jak mowi idziemy na dwor to tez sie z tego smieje. Dworzanie hehehe.

M_M
14-10-09, 11:07
M M no tak u nas idzie sie na pole. Moja kuzynka jest warszawianka i jak mowi idziemy na dwor to tez sie z tego smieje. Dworzanie hehehe.

Wiem, wiem. A gwoli wyjasnienia, ja nie jestem warszawianka, jestem wielkopolanka i tez chodzimy na dwor, hehe.

mimi86
14-10-09, 13:55
Taaa... ostatnio nawet widzialam jak w chlodny dzien 2 mamy prowadzily przed soba wozki z maluszkami w mniej wiecej wieku naszych ubrane w cieplutkie spodenki, cieplutkie sweterki i zupelnie bose nozki :Boje się:. A jak zobacze tu dziecko z czapeczka na glowie to z pewnoscia sie obejrze ze zdziwienia. Byly tez takie dni, ze moj Adas na krotki rekawek a jakies dziecko w kozuchu prawie. Ciekawi mnie jak te dzieci czesto sie przeziebiaja, niestety nie mam wsrod znajomych Walijek mlodych mam, zeby sie dowiedziec.

Ostatnio mój znajomy Anglik zdziwił się, że nasza Julka ma takie cieplutkie rączki i nóżki:) bo jego wnuczka zawsze ma zimne, mnie to nie dziwi skoro ją mama tak ubiera, no, ale Marylion ( tak na imię dziewczynce) ma 6 miesięcy i waży prawie 10 kilo i ani razu nawet jeszcze kataru nie miała. Hartowanie jej służy:Hyhy:

adik11
14-10-09, 14:59
Ale okropna pogoda.... ble..... od rana pada snieg. Mialam miec wizyte u pediatry w zwiazku z zaleglym szczepieniem ale nawet sie ubralismy, przygotowalismy wszytko, spakowalismy do samochodu i po godzinie jazdy a raczej jego braku wrocilismy do domu, bo do przychodni bylo jeszcze daleko i termin przepadl. Udalo mi sie przepisac na kolejny tydzien. Teraz trzymam kciuki, zeby mi sie dziecko nie rozchorowalo. A ten snieg to nie wiem kiedy przestanie padac. Jak tak dalej pojdzie to maz zjedzie do domu na 24:00 a nie na 18:00... A jak mlody usnal w samochodzie to spal 1,5 godziny i na koniec obudzil sie z takim krzykiem! Nie moglam go przez dluzsza chwile uspokoic. Moze cos go zabolalo? Albo snilo, takie maluszki to chyba juz cos tam sobie snia...

mimi86
14-10-09, 16:27
czytałam , że takie maluszki zaczynają miec takie " dorosłe" sny od 7 miesiąca życia:Hyhy: Nasza malutka czasami podczas drzemki budzi się z płaczem. I też się zastanawiam czy to ząbeczki czy senne koszmary:Boje się:

pysia83
14-10-09, 19:59
U nas koszmar. Wiki czesto budzi sie w nocy co nie zdazalo nam sie od 3 miesiaca jej zycia. Beczy o wszystko. Kupy nadal okropnie brzydkie. Teraz to juz chyba zeby ida, dziaselka napuchniete. Ile to potrwa ??????? :Boje się: Jestem padnieta po pierwszym dniu takiego jej zachowania.

Oj, nie chcę Was dobijać Dziewczyny, ale u nas zaczęło się to początkiem września i trwa do obecnej chwili:( Czasem zdarzaja się lepsze, spokojniejsze noce. Ja trzykrotnie zwiększyłam dzienną dawkę kofeiny, nie miałam innego wyjścia:)

pysia83
14-10-09, 21:00
Ufff, po całym dniu bez prądu, wreszcie go włączyli...

Brak prądu to: brak wody, ogrzewania, ciemno, pełen zlew garów i inne niedogodności:Stres: Jak Ci ludzie żyli bez prądu?:)
U nas pogoda do bani! Śniegu mnóstwo, chłodno i wilgotno. Mimo to, pojechałam z Anią do poradnie rehabilitacyjnej, choć nie mamy w żadnym aucie założonych zimówek. Mąż musiał wrócić po nas z Rzeszowa i zawieżć do przychodni, bo ja w ostatnim momencie stchórzyłam.
Nie pamiętam czy Wam pisałam o powodzie wizyty.Małej, odkąd ją podnosiliśmy do góry , opadała delikatnie głóka na lewą stronę. Odkąd zaczęła raczkować zmniejszyło się to przechylenie, ale zaniepokoiło mnie to, że jedno ramię ma wyżej niż drugie. Czekałam miesiąc na wizytę :Boje się: ale było warto. Pozytynie zaskoczyła mnie kadra poradni: przemiła, kompetentna pani doktor i tak samo sympatyczna terapeutka. Okazało się że to nic grożnego, prawdopodobnie skutek ułożenia w brzuszku. Pani kazała ćwiczyć tzw. "taczki" i zaleciała jak najwięcej raczkowania. Nie wiem jak wprowadzić w życie nakaz ograniczenia wstawania:Hmmm...: Absolutnie nie mozna prowadzić jej za rączki i używać chodzika.
Za miesiąc kontrola.

Agniesiu dziękuję za pamięć. Ania ma się dobrze, choć często wybudza się z płączem, zarówno w nocy, jak i podczas dziennych drzemek. Nie wiem czy to zęby, brzuszek czy sny...
W tamtym tygodniu dwukrotnie miała zdartą skórę z nosa, trochę się wkurzyłam bo oba wypadki zdarzyły się przy tatusiu:Hmmm...: Nosek dochodzi juz do siebie, choć chyba będzie mała blizna. Cięzko opanować naszą Iskierkę.
Pytałaś o moją kuzynkę- wielka ulga bo zagrożenie śmiercią minęło. Zszyli ją gdy wypłukano kilkakrotnie wnętrzności i gdy spadła temperatura. Następnie wybudzili ze śpiączki. Wszystko było na dobrej drodze, jednak nie dopilnowali sterylności i Basia złapała zapalenie płuc. Podleczyli antybiotykami i po tygodniu miała wyjść do domu gdy zauważyli na ręce, w miejscu wenflonu jakiś rodzaj grzyba:Strach: Nadal jest w szpitalu, ale nie wiem co i jak bo nie dzowniłam kilka dni. Najgorsze jest to, że teraz ciągle jest zagrożenie że w miejscu gdzie rozlał się wyrostek i w miejscu po wyrostku może powstać owrzodzenie.Wtedy trzeba ciąć jeszcze raz i oczyścić wszystkie narządy.

Sorki za brak składu i ładu w mojej wypowiedzi ale boję się że znowu wyłączą prąd a wtedy zero netu. Lecę się kąpać, prać i myc gary bo jutro wizyta (wizytacja?:)) teściowej :)

Buziaki!

M_M
14-10-09, 22:38
Nie pamiętam czy Wam pisałam o powodzie wizyty.Małej, odkąd ją podnosiliśmy do góry , opadała delikatnie głóka na lewą stronę. Odkąd zaczęła raczkować zmniejszyło się to przechylenie, ale zaniepokoiło mnie to, że jedno ramię ma wyżej niż drugie.
AAA, czy któraś z mamusiek karmiących piersią, tak jak ja, nie miła jeszcze ani jednego okresu?? Mam nadzieję że nie zaliczyliśmy wpadki:Strach:

Ja wciaz nie mam okresu :Kciuki:
Co do przechylania glowki w jedna strone, to u nas tez tak bylo + cale cialko bylo lekko skrecone, tak jakby w literke C. Cwiczylam Malego w domu, a pozniej bylam na 10 wizytach. Chyba Was o tym pisalam.
Na to przechylanie glowki jest fajna metoda noszenia: Pleckami do siebie i tak trzymasz dziecko, lekko przechylone, ze ono samo glowke ciagnie do pionu wlasnie na te strone, zeby rownac. U nas pomoglo. :Kciuki:

Relinka
14-10-09, 22:39
Pysiu nie jesteś sama z tym problemem,bo u mnie też cały dzień dziś bez prądu.Właśnie włączyli ok 21.30.Zdążyłam się umyć,wstawić zmywarke i sprzątnąć co nie co i do neta,bo uzależnienie robi swoje.Ja karmię piersią i okresu niemam,jak karmisz to tak szybo nie powinnaś dostać,ja starszą karmiłam 2 lata i dopiero po odstawieniu dostałam,ale to nie jest regułą,wyjątki się zdarzaja.

U nas pogoda do bani,przez cały dzień sypało i podobno jakąś główną linię zerwało bo podobno cała północna część Wawy nie miała prądu i ja z tej bezczynności prawie cały dzionek przebawiłam się z dziećmi na podłodze.Aż mnie kolana i tyłek boli.
Jutro mam wizytę u pediatry ,bo starsza ma katar i trochę pokasłuje,głównie rano i kontrolnie idziemy się przebadać,Oliwcie też zabiore bo coś czasami zdarza jej się po jedzonku ulewać albo zwymiotować,niewiem może to przez ruch,który ją ostatnio strasznie zafascynował i wedruje po całym domu.
A wogule to u starszej córy po 3 latach spokoju odezwała się alergia,ma tak wysypane ręce i zdrapane w zgięciach łokci że masakra.Muszę zrobić jej testy pokarmowe,bo to mi wygląda na typową egzeme.

U nas narazie nocki w miarę,niema krzyków ani płaczu ale trochę nad ranem częste pobudki na cycusia,praktycznie od 6 do 8 to śpi z cyckiem w zębach.

Acha,wszystkiego naj dla naszych wspaniałych nauczycielek Pysi i Dirk5 i dużo cierpliwości do tych waszych dzieci którym wykładacie.

M_M
15-10-09, 11:07
[
Acha,wszystkiego naj dla naszych wspaniałych nauczycielek Pysi i Dirk5 i dużo cierpliwości do tych waszych dzieci którym wykładacie.

:Niepewny: A byl Dzien Nauczyciela...? Kurcze, ja mam chyba skleroze, bo kompletnie nie pamietam, kiedy jest to Swieto :Boje się:
Jesli byl, to ja tez dolączam sie do najlepszych zyczen :Kciuki:.
A czego uczycie dziewczyny, bo albo nie pisalyscie albo przeoczylam :Niepewny:

adik11
15-10-09, 13:00
AAA, czy któraś z mamusiek karmiących piersią, tak jak ja, nie miła jeszcze ani jednego okresu?? Mam nadzieję że nie zaliczyliśmy wpadki:Strach:

Sama mialam was o to samo zapytac:) U mnie tez jeszcze nie ma okresu, chociaz juz pare razy miewalam bole w dole brzucha, tak jak zwykle przed okresem. I na dodatek kilka razy mocno bolaly mnie piersi.

a-gniesia
15-10-09, 15:45
Pysiu, ciesze sie, ze z kuzynka lepiej, chociaz szpitalowi, w ktorym sie znalazla przydalaby sie jakas kontrola bo to co tam sie dzieja jest kary godne :Strach:.
Co do okresu to mialam dotad jeden pod koniec marca, rownoczesnie zaczelam brac pigulki i nie wiem czy to one go wywolaly, czy one spowodowaly ze sie wiecej nie pojawil. Jak mialam usg w PL to lekarka powiedziala, ze czynnosc hormonalna jest calkowicie zatrzymana wiec dopoki bede brac te pigulki to raczej kolejnego nie bedzie.

W Polsce zima a ja wczoraj na krotki rekawek chodzilam :Fiu fiu:, a dzis zalozylam bluze bo choc cieplo i bezwietrznie to takie ostre powietrze bylo, a teraz wyszlo sloneczko :).

a-gniesia
15-10-09, 15:50
Ostatnio mój znajomy Anglik zdziwił się, że nasza Julka ma takie cieplutkie rączki i nóżki:) bo jego wnuczka zawsze ma zimne, mnie to nie dziwi skoro ją mama tak ubiera, no, ale Marylion ( tak na imię dziewczynce) ma 6 miesięcy i waży prawie 10 kilo i ani razu nawet jeszcze kataru nie miała. Hartowanie jej służy:Hyhy:

Ja ubieram Adasia tez nie za grubo, zwykle tak jak siebie lub tylko troszeczke cieplej. Jak zasypia na spacerku albo lezy leniwie to przykrywam go ewnetualnie kocykiem. Zachorowac to jeszcze powaznie nie zachorowal, tylko katarek mial 4 razy. Teraz wlasnie mu sie konczy i to chyba byl najkrotszy katarek z dotychczasowych :Kciuki:. No ale na gole stopki to pozwalalismy sobie tylko w upaly.

adik11
16-10-09, 17:56
A jakie zakladacie buciki dzieciom na taka pogode? Niezaleznie od tego czy sa to buty na sznurowki (typu adidasy) czy rzepy (typowo zimowe) to i tak moj synek znajdzie sposob na ich zdjecie. Najgorzej jak odprowadzam corcie do przedszkola i jedziemy samochodem a mlody po drodze a potem jak jest na raczkach zawsze zdejmie buciki. Moze mam zle buty?? A moze potrzebuje do nich szelki??:)

LADYBUG
16-10-09, 19:25
Adik, COnrad ma mase adidaskow itp i tez wszytskie sciaga, a w poniedzialek kupilam mu Haloweenowe kapcie z pajakami i nie sciaga:Hura!:

Fordka
16-10-09, 20:03
moje dzieciaczki akceptuja jedynie takie buciki na skarpetce, kupilam takie w H&M, wygladaja jak grube skarpety z podeszwami. :) sa cieple i dobrze trzymaja sie na nozkach. ta sa wlasnie chyba takie kapcie jak opisuje LADYBUG

mimi86
16-10-09, 20:34
Nasza malutka też ma adidaski, ale niestety z nimi doskonale sobie radzi i ściąga. W naszym przypadku sprawdziły się tenisówki cheeroke z gumeczką i dodatkowo rzepki do zapięcia

dirk5
16-10-09, 21:18
Kochana Relinko, dzięki za życzenia na Dzień Nauczyciela:Buziaki:- i Tobie M_M też wielkie dzięki:Przytulam:- wcale nie dziwię się, że o tym zapomniałaś, ja w zeszłym roku, nie pracując, tylko żyjąc ciążą, też zupełnie zapomniałam. Obie, i Pysia, i ja, uczymy polskiego.
A i w tym roku znów co innego mnie zajmowało- niestety, bardzo mało świątecznego. Już wchodząc rano do Ali po zapachu zorientowałam się, że jest coś nie tak. Biedactwo leżało całe w kupie...Po dwóch dniach w żłobie Ala znów złapała rotawirusa:(. Wiem nawet od którego konkretnie dziecka, bo nasza nowa pani doktor mi powiedziała.
Niektóre matki są naprawdę okropne wysyłając chore jeszcze dzieci z powrotem do żłobka. Po prostu nóż w kieszeni się otwiera, jak człowiek słyszy lub widzi na własne oczy to, co moja koleżanka odprowadzając swego synka po chorobie do przedszkola. Dzieciak rozbierany obok przez matkę dosłownie w pewnej chwili chlusnął wymiotami, a ta spokojnie go wytarła i na uwagę koleżanki, że chyba dziecko jest chore, oznajmiła że w razie czego przecież przedszkolanki się nim zajmą...:mad:.
Tak więc Dzień Nauczyciela minął mi smętnie, bo od rana zamiast pozałatwiać różne sprawy, jak planowałam, czym prędzej pognałam z Alą do przychodni. Oczywiście tam potwierdzono to, czego wcześniej się obawiałam, dobito mnie, że jeżeli Ala złapie to świństwo trzeci raz skończy się na antybiotykach, więc najlepsza byłaby... miesięczna nieobecność w żłobku, bo dzieci tak długo przynoszą różne infekcje.
Oczywiście wolne żarty z tą miesięczna nieobecnością, ale faktem jest że trochę Alunia w domu posiedzi, tym razem z Tatą, który wziął po prostu 10 dni urlopu. U mnie w pracy nieźle by się skrzywili, gdybym po paru dniach znów poszła na opiekę.
To mi się całkiem by podobało może nawet, to poznanie przez Męża drugiej strony medalu, gdyby nie fakt, że podłapałam to świństwo od Ali i wczoraj czułam się potwornie- dzień w pracy koszmar, w nocy oddałam hołd Neptunowi i w końcu było nieco lepiej. Niemniej dziś rano byłam tak słaba, że ciężko mi było dźwignąć Małą z łóżeczka. A Ona znów tak schudła:Boje się:!
W ogóle jestem podłamana, bo drugi raz w tak szybkim tempie, Ala ciężej tę chorobę przechodzi. Biegunka trwa dłużej, dziś niespodziewanie znów wymiotowała:Płacz:. Rozmawiałam już przez telefon z naszą lekarką i to podobno normalne- jelita nie zdążyły się wygoić po następnym razie, a tu znów to świństwo je niszczy.
Powiem szczerze, że Mała znów zdumiewa mnie swą pogodą ducha, bo Ona naprawdę w tym wszystkim jest niesamowita. Zaraz po tym zwymiotowaniu śmiała się do nas, choć słabiutka była bardzo i błyskawicznie zasnęła. Noc pewnie niespokojna jak trzy ostatnie, bo brzuszek Biedactwu dokucza, wtedy się rzuca przez sen i budzi.
W tym wszystkim nieoczekiwanie wkurza mnie moja zawsze do tej pory ok... teściowa. Kwestionowanie wiedzy lekarza, w ogóle samego lekarza, sugerowanie że leki nie te i sto innych niezawodnych sposobów... Wszystko to w najlepszej wierze, ale wkurza mnie okropnie, bo tak jest za każdym razem, gdy są jakieś problemy zdrowotne. Teściowa jest żywą apteką, w domu ma milion leków i wydaje Jej się, że wiedzę też takową. Zawsze lek przepisany przez lekarza jest jakiś niewłaściwy. Nie otaczam lekarzy kultem, ale nie mam zamiaru też zawsze uważać za idiotów. Trochę im zawdzięczam.
Ech, nieważne.
Wyżaliłam się, a tak naprawdę to martwię się o tę moją chorą Maludę... Cóż, żłobek ma baaaardzo wiele zalet. Tylko ta jedna tak poważna wada. Jesteście szczęściarami, że dzieci są jeszcze bezpiecznie w domkach. Choć chorują przecież też. Zdrówka wszystkim, pa!

a-gniesia
16-10-09, 22:16
Dirk, rzeczywiscie bezmyslosc ludzka nie ma granic! Jak mozna tak chore dzieci przyprowadzac do zlobka. To moj Adas mial tylko katarek i dlatego odpuscilam sobie wizyte w klinice, zeby go zwazyc. Tam przychodza inne dzieci i nie wyobrazam sobie isc tam z chorym maluszkiem. Zycze Aluni zdroweczka! No i zdaj nam relacje jak Tatus sie spisuje w nowej roli :Hyhy:.

Adas juz prawie sam siada, a dzis weszlam do pokoju a on kleczal w lozeczku trzymajac sie barierek. Zaczyna sie...

M_M
16-10-09, 22:18
Kochana Relinko, Obie, i Pysia, i ja, uczymy polskiego.
.Po dwóch dniach w żłobie Ala znów złapała rotawirusa:(. Wiem nawet od którego konkretnie dziecka, bo nasza nowa pani doktor mi powiedziała.
!

O jejku, ale Wam wspolczuje! Koniecznie przepajaj Mala, zeby sie nie odwodnila, bo to by dopiero byl problem :Boje się:. Jak czytam o tych nieodpowiedzialnych matkach, to ciesze sie, ze nie musze na razie malego dac do zlobka.

Co do polskiego, to ja mam jakas manie przesladowcza chyba, jesli idzie o poprawnosc jezykowa, ortografie, itp. Uwazam, ze jezyk polski jest b.trudny nawet dla Polakow. I wciaz staram sie go w pelni opanowac, ale pewnie wciaz duzo brakow.. NIe wiem czemu, ale az mnie trzesie na niektore blednie wypowiadane wyrazy, itp. Moj maz mnie chyba za to nie lubi, bo nie moge sie powstrzymac, jak go na czyms zlapie :Hyhy:. Np. kiedy powiedzial: Synek, nie wierc sie teraz, bo tata cie przebiera, od razu mnie udezylo, ze powinien sie do niego zwrocic "synku" , hehehe :Hyhy:.
Jesli wiec moje Drogie Panie Polonistki zlapienie mnie na czyms - piszcie. Czlowiek uczy sie cale zycie, a :Fiu fiu:

M_M
16-10-09, 22:20
Dirk, rzeczywiscie bezmyslosc ludzka nie ma granic! Jak mozna tak chore dzieci przyprowadzac do zlobka. To moj Adas mial tylko katarek i dlatego odpuscilam sobie wizyte w klinice, zeby go zwazyc. Tam przychodza inne dzieci i nie wyobrazam sobie isc tam z chorym maluszkiem. Zycze Aluni zdroweczka! No i zdaj nam relacje jak Tatus sie spisuje w nowej roli :Hyhy:.

Adas juz prawie sam siada, a dzis weszlam do pokoju a on kleczal w lozeczku trzymajac sie barierek. Zaczyna sie...

U nas, tak jak przewidziala nasza pani doktor, maly zacznie predzej raczkowac, niz usiadzie. Obecnie od tygodnia przyjmuja poze, jak do raczkowania i sie kiwa. Mysle, ze lada dzien ruszy! A my z nim :Hyhy:

Relinka
16-10-09, 23:44
dirk strasznie mi szkoda tej malutkiej,biednej Aluni,się biedactwo wymęczy.Życzymy zdrówka i oby te chorubska omijały ją z daleka.Ale to jest nieuniknione w takim skupisku dzieci.Pamiętam jak moja starsza córcia poszła do przedszkola jako 3-latek to od 15 września się zaczeło i aż do lutego chorowała non-sto p i zawsze na to samo-krtań i wiecznie był szczekający kaszel i duszenie się nocami(często żeśmy na balkonie zimą siedziały nocami),bo na krtań najlepsze jest zimne powietrze) i zatrzyki na rozkurczenie krtani i non stop pogotowie i w końcu szpital bo dwie choroby zakażne nałożyły się na siebie(ospa i szkarlatyna razem.)Przezyłam horror z nią i klełam przedszkole jak tylko mogłam że niby po co ja ją tam puściłam,ale w pewien sposób ją to uodporniło,bo odpukać od 2 lat nie brała antybiotyku i jak coś teraz złapie to jest katar.
Myślę że i Ala się wychoruje (oby nie tak jak moja) i przestanie w końcu.

A my wczoraj bylismy u pediatry i na szczęście nic się nie dzieje,dziewczyny mają katar ale osłuchowo czysto a czasowe pokasływanie jest ze spływającego katarku.Dostały syropy i bądzmy dobrej myśli.

Życzę zdrówka wszystkim małym lutowiątkom i ich rodzicom.

Relinka
16-10-09, 23:49
moje dzieciaczki akceptuja jedynie takie buciki na skarpetce, kupilam takie w H&M, wygladaja jak grube skarpety z podeszwami. :) sa cieple i dobrze trzymaja sie na nozkach. ta sa wlasnie chyba takie kapcie jak opisuje LADYBUG


Ja też kupiłam takie w H&M Hello kitty ale moja mała i z takimi sobie radzi i ściągnie.Ale teraz to już zakładam kombinezon i ma takie dopinane na zatrzaski i ciężko jej w tym całym uniformie grzebać się z butkami.Ale może z czasem i to opanuje.

marciunia
17-10-09, 07:54
My narazie butki dostaliśmy po siostrzyczce ciotecznej :), są trochę za duże, zakłądam mu tylko jak gdzieś się wbieramy w drogę, bo na spacerki koło domu wózeczkiem nie zakładam mu bucików tylko okrywam kocykiem.
Interesuje się oczywiście Bartek tym co ma na nóżkach ale jakoś jeszcze nie ściąga, popatrzy, podotyka i zapomina. Raz mu bucik w sklepie spadł, ale to dlatego że za duży, sam go nie ściągnął.

Ząbeczki nam już wyszły wszystkie cztery jedyneczki. Nie wiem, czy nie będą teraz szły dwójeczki, bo ma lekko napóchnięte dziąsełka i marudzi w nocy przez sen.
Wogóle mój synek bardzo się w nocy wierci, kładzie sie na brzuszek, wypina pupcię i czasem marudzi. :Hmmm...:

mimi86
17-10-09, 17:24
Witajcie!!! Przede wszystkim zdrowia dla maluszków i rodziców. Bo w taką pogodę nie trudno coś podłapac. Zimno u nas strasznie , wicher wieje i zanosi się na deszcz.Dzisiaj zamontowałam do spacerówki śpiworek, żeby malutkiej było cieplutko, bo wiatr dostawał się pod kocyk,a w śpiworku Julia szczelnie zabudowana. Wczoraj w końcu zaczął przebijac się pierwszy ząbek dolna jedynka:Hyhy: Nareszcie tata będzie miał okazję kupic coś mamusi:Wow!:.Bo z tego co słyszałam tak się robi, jak ktoś pierwszy zauważy ząbek:Hmmm...:
Julka siada już samodzielnie, uniosła się wczoraj do pozycji stojącej trzymając mnie za nogawki spodni:Hyhy:Zaczyna również raczkowac, ale wychodzi jej to narazie niebardzo, ale za to turlanie obroty przewroty opanowane ma do perfekcji:Śmiech:

Relinka
17-10-09, 17:32
My narazie butki dostaliśmy po siostrzyczce ciotecznej :),..:


Ortopedzi raczej nie zalecają noszenia bucików po innym dziecku,bo każde dziecko inaczej stawia stopy.Ja mam po starszej córci chyba z 12 par bucików ''Bartka'' i zastanawiam się czy Oliwka je założy mimo ze to po rodzonej siostrze ale ona miała problem z jedną nóżką bo ją przekoślawiała i nie wiadomo czy Oliwka by tak samo nóżki nie układała.I chyba siostrzyczka nie skorzysta z tych bucików.

adik11
17-10-09, 18:24
Wogóle mój synek bardzo się w nocy wierci, kładzie sie na brzuszek, wypina pupcię i czasem marudzi. :Hmmm...:

U nas ostatnie dwie noce wlasnie takie, caly czas marudzenie a pobudki jak zawsze co dwie godziny. Od wczoraj nie ma tez apetytu a dzis rano byl stan podgoraczkowy. I na dodatek po czopkach we wtorek bylo piec kupek a od srody znowu nic:(

LADYBUG
17-10-09, 23:51
Ortopedzi raczej nie zalecają noszenia bucików po innym dziecku,bo każde dziecko inaczej stawia stopy.Ja mam po starszej córci chyba z 12 par bucików ''Bartka'' i zastanawiam się czy Oliwka je założy mimo ze to po rodzonej siostrze ale ona miała problem z jedną nóżką bo ją przekoślawiała i nie wiadomo czy Oliwka by tak samo nóżki nie układała.I chyba siostrzyczka nie skorzysta z tych bucików.
Nie sadze zeby mialo to znaczenie przy butach tzw do wozka, natomiast zgadzam sie,ze ma znaczenie w butach do chodzenia, szczegolnie przy nauce chodzenia. Z drugiej strony kiedys dzieci zawsze nosily buty po straszym rodzenstwie i nic im nie bylo...

wiola
18-10-09, 12:18
Nie sadze zeby mialo to znaczenie przy butach tzw do wozka, natomiast zgadzam sie,ze ma znaczenie w butach do chodzenia, szczegolnie przy nauce chodzenia. Z drugiej strony kiedys dzieci zawsze nosily buty po straszym rodzenstwie i nic im nie bylo...

No wlasnie mialam to pisac. Mam starszego brata o rok wiec z tego co pamietam wiekszość butow mialam po nim. Siostra jest mlodsza odemnie o 3 lata i miala buty po mnie. Nie mamy koślawych nog i nic nam nie jest. Dawniej dzieci tak chodzily w uzywanych butach. Ja tam nie daje sie zwariowac tym wszystkim co pisza lekarze i inni specjalisci.

marciunia
18-10-09, 18:05
No właśnie zdziwiła mnie ta reakcja dotycząca bucików. Tym bardziej, ze buciki są prawie jak nowe i nie widzę żeby były pokrzywione czy zniszczone. No i Bartek nie chodzi w tych butach tylko jeździ mając je na nogach.
Jak będzie chodził to na pewno nie w butach po siostrze tylko kupimy mu nowiutkie.

pink
18-10-09, 20:59
Witajcie !
I znów nadrabiam zaległości:
Pysia bardzo się ciesze że z żoną kuzyna już lepiej:Kciuki:
Dziewczyny pisałyście o braku prądu: ja byłam bez prądu wody i gazu (gazu wogóle nie mam, wszystko na prąd nawet woda na hydrofor) od środy rano do piątku do godz 21.15 totalna masakra czułam się jak człowiek pierwotny zbierając śnieg do miednicy heheh :Śmiech:teraz się śmieje ale wcale mi do smiechu nie bylo mając firmę na głowie (zapomniałam dodać że na przemian brakowało mi albo zasięgu w komórce albo tel stacjonarny nie działał) dwojkę dzieci do tego w czwartek dostałam okres :Boje się:a w piątek od rana leżalam z gorączką 39 stopni chyba z tego wszystkiego dopadł nas jakiś wirus bo w sobote złapalo męża i tesciową na szczęscie już jest oki.
Poza tym u nas...mała rewolucja Maksiu zaczął raczkować na całego długo podpierał się na łokciach a teraz tak raczkuję że strach go z oka spuścić najbardziej lubi chodzić do pokoju Oliwki bo tam jest kolorowo i tyle skarbów można znaleźć :Kciuki: poza tym przedwczoraj stanął sam na nogi i teraz nic tylko się łapie czego popadnie i chce stać rozczula mnie widok mojego małego brzdaca kiwającego się na tych malutkich nuziach :Hura!:
Noce niestety dalej nieciekawe początkowo śpi nawet i z 3 godz ale później podudki i popłakiwanie non-stop a zębów dalej brak :Niepewny:
Wiola ja też z Krakowa więc my też wychodzimy na pole heh

adik11
19-10-09, 06:54
U nas chyba trzeci zabek wychodzi, dwojka na dole. Zdziwilam sie, bo wydawalo mi sie, ze powinny wyjsc jedynki u gory?

Wczoraj odwiedzila nas pani doktor i zbadala mlodego. Od soboty wieczor mial goraczke 38,9 stopni i ten kaszel. Ale powiedziala, ze na razie nic zlego sie nie dzieje i przepisala bactrim i dalej wziewy. Mam nadzieje, ze faktycznie nic zlego z tego nie bedzie. Dzisiaj maja wpasc na chwile moi rodzice, to przynajmniej bede mogla odprowadzic mloda do przedszkola i zostawic synka w domu.

Wlasnie pieke chlebek, juz sie nie moge doczekac jak bedzie gotowy:)

Relinka
19-10-09, 10:26
adik11 ja też się cieszę jak mąż jest w domu lub ktoś wpadnie na chwilkę i mogę starszaka odwieżć do przedszkola i nie muszę małej ciągać,bo to tyle zachodu żeby się rano we trójkę wyprawić.Po odbiur juz jest łatwiej ale rano to jest ciężkawo trochę.

Mniam,też bym takiego chleba zjadła,wyślij mi kawałek,a przecież Ty z W-awy to nie daleko.hehe

Relinka
19-10-09, 10:32
No właśnie zdziwiła mnie ta reakcja dotycząca bucików. Tym bardziej, ze buciki są prawie jak nowe i nie widzę żeby były pokrzywione czy zniszczone. No i Bartek nie chodzi w tych butach tylko jeździ mając je na nogach.
Jak będzie chodził to na pewno nie w butach po siostrze tylko kupimy mu nowiutkie.


No ja się dziwię,czemu taki atak na moją odpowiedz z tymi butkami,ja wyraziłam tylko swoje zdanie a i tak każdy zrobi jak chce, a nikomu nie zabroniłam,i doskonale wiem jak było kiedyś że i 5 dzieci chodziło jedno po drugim i nic się nie działo.Każdy ma prawo wypowiedzieć się ,ale broń Boże nikogo nie miałam tu zamiaru urazić,ani nakazywać.I wiem że on tylko siedzi w tych bucikach,a moja wypowiedz odnosiła się do dzieci chodzących.

marciunia
19-10-09, 11:16
A ja wczoraj dostałąm okresu, mam zły nastrój, wszystko mnie boli, wszystko mnie drażni. Nie mam najgorzej, ale chciałabym już mieć swój własny dom i robić w nim co chcę, czuję się jak jakaś kura domowa, dziecko, gary i nic więcej. Jeszcze do tego towarzystwo teściowej (choć jest w porządku, ale to jednak osoba z innego pokolenia, z innymi poglądami, z innej bajki), szwagierki (ze swoimi problemamy starej panny) i czteroletniej bratanicy męża, której trzeba pilnować i znosić jej fochy (chociaż ona jest raz na jakiś czas).
A ja bym sobie coś namalowała, uwielbiam malować obrazy i nie mam na to ani miejsca ani czasu. Za Bartkiem trzeba krok w krok chodzić, bo wstaje po meblach i nieraz się przewraca i rozbija. Jestem jedyną osobą która "nic nie robi" w tym domu (tj. nie jest pracująca), a jestem chyba najbardziej zmęczona.

Ginger_84
19-10-09, 11:35
Witajcie:))
Czytam was i czytam a jakos nie mam kiedy naskrobac paru zdan:)
A i najwazniejsze to mialam sie wam pochwalic ze moj mąż dostal nowa prace i od dzis zaczal:) wiec mam nadzieje ze teraz bedzie juz ok bo od lipca nie mial wyplacanego wynagrodzenia:( firma oglosila upadlosc wiec maja zaleglosci i 2 miesieczna odprawe wyplacic do grudnia - a jak bedzie to zobaczymy..
Ja wracam od stycznia do pracy chyba ze sie cos innego wydarzy to wtedy przedluzam wychowawczy (moja mama prowadzi sklep monop-spoz i teraz czekam na jeden sklep i jesli uda nam sie wygrac przetarg, to mama ma zamiar go rozkrecic dla nas wiec wtedy bede sama sobie:) no ale nie zapeszam zobaczymy jak to bedzie.. jak narazie wzielismy knajpe wiec tez mamy troche roboty z rozkreceniem zalatwianiem wszystkiego itp..
No a jesli chodzi o mojego brzdaca to nic nowego dalej rozrabia, ostatnio zrobil jeden kroczek samodzielnie ale chyba sie wystraszyl i narazie tego nie powtorzyl..
Poza tym u nas juz 8 zębów.. wiec chyba najwiecej u naszych forumowych dzieciaczkow??
Od tamtego tyg mały ma angine juz jest poprawa bo nie ma goraczki ale teraz za to dolaczyl brzydki kaszel.. no i dalej nie umie sie pozbyc kataru:(
Adik u was tez kaszel i katar jak robisz te wziewy??
A na katar u nas nic sie nie sprawdza juz przetestowalam mnostwo rzeczy i zadnej poprawy:/

Pozdrawiam was serdecznie i zycze zdrowka dla maluszkow i mamusiek bo to taki nieciekawy czas teraz..

Ginger_84
19-10-09, 13:05
Wiola jak tam sytuacja z twoją siostrą bo nie wiem czy pisalas (mozliwe ze nie doczytalam) czy juz sie cos poprawilo?? Mam nadzieje ze tak!!

Dirk widze ze jestes zadowolona ze zlobka:) to dobrze ciesze sie szkoda tylko ze jest ten jeden ogromny - czyli chorobska.. ale miejmy nadzieje ze Alunia sie uodporni na te wszystkie wirusy..
Nas chyba jednak minie żłobek (siostra kolezanki ma sie zajac Patrykiem)


U nas koszmar. Wiki czesto budzi sie w nocy co nie zdazalo nam sie od 3 miesiaca jej zycia. Beczy o wszystko. Kupy nadal okropnie brzydkie. Teraz to juz chyba zeby ida, dziaselka napuchniete. Ile to potrwa ??????? :Boje się: Jestem padnieta po pierwszym dniu takiego jej zachowania.
Wiola nie chce cie martwic ale to dopiero poczatek.. bo potem coraz to nowsze zabki wiec znowu niepzrespane noce ale moze u Wiki bedzie tak ze tylko te pierwsze tak bolesnie przezywa.. u nas pierwsze byly ok gorzej bylo z gornymi jedynkami.. teraz przy tych kolejnych jest nie najgorzej..

Pysiu i Dirk ja wiem ze baaardzo spoznione te moje zyczenia z okazji Dnia Nauczyciela, ale z calego serca zycze wam wytrwalosci i cierpliowsci dla dzieciaczkow ktore uczycie:)

adik11
19-10-09, 15:02
A ja wczoraj dostałąm okresu, mam zły nastrój, wszystko mnie boli, wszystko mnie drażni. Nie mam najgorzej, ale chciałabym już mieć swój własny dom i robić w nim co chcę, czuję się jak jakaś kura domowa, dziecko, gary i nic więcej. Jeszcze do tego towarzystwo teściowej (choć jest w porządku, ale to jednak osoba z innego pokolenia, z innymi poglądami, z innej bajki), szwagierki (ze swoimi problemamy starej panny) i czteroletniej bratanicy męża, której trzeba pilnować i znosić jej fochy (chociaż ona jest raz na jakiś czas).
A ja bym sobie coś namalowała, uwielbiam malować obrazy i nie mam na to ani miejsca ani czasu. Za Bartkiem trzeba krok w krok chodzić, bo wstaje po meblach i nieraz się przewraca i rozbija. Jestem jedyną osobą która "nic nie robi" w tym domu (tj. nie jest pracująca), a jestem chyba najbardziej zmęczona.

Marciunia,

pomysl, ze to ty jestes 'super mama' i masz prawo byc 100 razy bardziej zmeczona niz twoj maz, tesciowa czy ktokolwiek inny, kto na codzien nie zajmuje sie malym dzieckiem. Dobrze wiem, ze towarzystwo innych moze byc niefajne, szczegolnie jak dziela pokolenia lub poglady. Ale moze przynajmiej czasami mozesz od nich otrzymac chociaz troche pomocy? Zycze przeprowadzki na swoje, jesli to jest twoim marzeniem.

adik11
19-10-09, 15:04
adik11 ja też się cieszę jak mąż jest w domu lub ktoś wpadnie na chwilkę i mogę starszaka odwieżć do przedszkola i nie muszę małej ciągać,bo to tyle zachodu żeby się rano we trójkę wyprawić.Po odbiur juz jest łatwiej ale rano to jest ciężkawo trochę.

Mniam,też bym takiego chleba zjadła,wyślij mi kawałek,a przecież Ty z W-awy to nie daleko.hehe

No dzisiejszy dzien to troche jak wakacje dla mnie bo juz przed 9.00 byli rodzice i moglam odwiezc sama corcie a potem wyskoczyc do sklepu:)

A chlebek wyszedl przepyszny - to gdzie go podrzucic?:) W jakiej dzielnicy mieszkasz, bo moze jestesmy sasiadkami tylko o tym nie wiemy

adik11
19-10-09, 15:11
Witajcie:))
Czytam was i czytam a jakos nie mam kiedy naskrobac paru zdan:)
A i najwazniejsze to mialam sie wam pochwalic ze moj mąż dostal nowa prace i od dzis zaczal:) wiec mam nadzieje ze teraz bedzie juz ok bo od lipca nie mial wyplacanego wynagrodzenia:( firma oglosila upadlosc wiec maja zaleglosci i 2 miesieczna odprawe wyplacic do grudnia - a jak bedzie to zobaczymy..
Ja wracam od stycznia do pracy chyba ze sie cos innego wydarzy to wtedy przedluzam wychowawczy (moja mama prowadzi sklep monop-spoz i teraz czekam na jeden sklep i jesli uda nam sie wygrac przetarg, to mama ma zamiar go rozkrecic dla nas wiec wtedy bede sama sobie:) no ale nie zapeszam zobaczymy jak to bedzie.. jak narazie wzielismy knajpe wiec tez mamy troche roboty z rozkreceniem zalatwianiem wszystkiego itp..
No a jesli chodzi o mojego brzdaca to nic nowego dalej rozrabia, ostatnio zrobil jeden kroczek samodzielnie ale chyba sie wystraszyl i narazie tego nie powtorzyl..
Poza tym u nas juz 8 zębów.. wiec chyba najwiecej u naszych forumowych dzieciaczkow??
Od tamtego tyg mały ma angine juz jest poprawa bo nie ma goraczki ale teraz za to dolaczyl brzydki kaszel.. no i dalej nie umie sie pozbyc kataru:(
Adik u was tez kaszel i katar jak robisz te wziewy??
A na katar u nas nic sie nie sprawdza juz przetestowalam mnostwo rzeczy i zadnej poprawy:/

Pozdrawiam was serdecznie i zycze zdrowka dla maluszkow i mamusiek bo to taki nieciekawy czas teraz..

Ginger,

gratulacje dla meza! I trzymam kciuki, zeby wszystko sie poukladalo z nowym biznesem.

U nas na razie (?) bez kataru, jedynie kaszel, ktory juz sie utrzymuje trzeci tydzien i mlody strasznie 'furczy' jak oddycha. Ale pediatra osluchala i stwierdzila, ze to nic groznego. A te wziewy to nie wiem czy cos poprawiaja, jakos jestem sceptycznie do tego nastawiona. Na dodatek wychodzi trzeci zabek, zrobil sie kopiec w miejscu zabka i mlody bardzo narzeka. Dalam mu dwie godzinki temu nurofen, bo byl bardzo marudny i mial podwyzszona temperature.

A wiecie, ze mi pediatra poradzila buraczki i szpinak na problemy z kupka mlodego. Dzis mlody sprobowal pierwszy raz rosolu ugotowanego przeze mnie i bardzo mu smakowal. Obawiam sie, ze nie bedzie juz taki chetny do sloiczkow.

marciunia
19-10-09, 17:01
Marciunia,

pomysl, ze to ty jestes 'super mama' i masz prawo byc 100 razy bardziej zmeczona niz twoj maz, tesciowa czy ktokolwiek inny, kto na codzien nie zajmuje sie malym dzieckiem. Dobrze wiem, ze towarzystwo innych moze byc niefajne, szczegolnie jak dziela pokolenia lub poglady. Ale moze przynajmiej czasami mozesz od nich otrzymac chociaz troche pomocy? Zycze przeprowadzki na swoje, jesli to jest twoim marzeniem.


Dzięki adik11
No teściowa mi pomaga, nie mogę na to narzekać. Ale czasami poprostu mam wszystkiego doosyć. CIężko tak jest.
A na swoje jak domek stanie, dopiero są fundamenty.

LADYBUG
19-10-09, 18:00
No ja się dziwię,czemu taki atak na moją odpowiedz z tymi butkami,ja wyraziłam tylko swoje zdanie a i tak każdy zrobi jak chce, a nikomu nie zabroniłam,i doskonale wiem jak było kiedyś że i 5 dzieci chodziło jedno po drugim i nic się nie działo.Każdy ma prawo wypowiedzieć się ,ale broń Boże nikogo nie miałam tu zamiaru urazić,ani nakazywać.I wiem że on tylko siedzi w tych bucikach,a moja wypowiedz odnosiła się do dzieci chodzących.
Nie atakujemy bynajmniej, wypowiadamy sie:)

mimi86
19-10-09, 18:15
[QUOTE=adik11;2195730

. Dzis mlody sprobowal pierwszy raz rosolu ugotowanego przeze mnie i bardzo mu smakowal. Obawiam sie, ze nie bedzie juz taki chetny do sloiczkow.[/QUOTE]

Odkąd nasza Julka spróbowała domowej kuchni( nie ze słoiczka) to na słoiczki patrzy jedynie kiedy zbliża się pora deseru:)

wiola
19-10-09, 19:42
U nas to samo odkąd babcia zaczęła gotować Wiki zupki na słoiczki z obiadkami nawet spojrzeć nie ma ochoty.

wiola
19-10-09, 19:45
Eh co Wam napisze, że Wiki ladnie spi to w nocy mam koszmar. Od 4 dni Wiki nadal normalnie spi, nie budzi sie. Przestawilam jej czas zasypianie. Idzie spac o 20.30 wstaje 0 8.30 :Hura!: ale sie teraz wysypiam życze kazdej takiego spania jak ja mam. Dobra nie chwale sie plu plu nie zapeszam wypluc i wogole hehehe.

atlanta113
20-10-09, 07:53
Witajcie dziewczyny po dluzszej przerwie.Po pierwsze pogoń dnia codziennego,po drugiee mialam laptopa w naprawie.
U nas dwa ząbki,górne wyjda lada dzień bo ma mocno napuchnięte dziąsełka.Niunia juz sama staje i nie chce wogóle siadac tylko chce żeby ja oprowadzać za rączki więc pewnie niedługo już będzie chodzić.Jest cudowna i taka rozpieszczona że szok.Ale cóż takie są prawa najmłodszego dziecka.Apropo to mnie chyba na jesień taka deprecha łapie,że szok.tak mi smutno,że nigdy już nie będę w ciąży(przynajmniej nie planujemy tego tylko ze względów finansowych)Mam koleżanke w ciąży itak mi smutasno...Z sentymentem wspominam nasze oczekiwania i nasze forum.Piękny kawałek życia.Ale pisalam wam kiedyś,że czas tak szybko ucieka i nim się obejrzymy to nasze brzuszki będą już same smigaly.
Oliwcia caly czas je cycusia.ja ciągle odciągam pokarm w pracy i wożę do domu.Mam go co prawda mniej ale póki jest to tak działam.Tym bardziej,że Oliwce obojętne czy to cyc czy butelka.Zupki tez ładnie je.Właśnie zastanawiam sie od kiedy można gotowac mięsko razem a nie osobno?
Nie wiem jak u Was ale moja nie chce wcale pić soczków.Jedynie herbatkę i to w małych ilościach.
I przypomnieło mi się,że jest uczulona na selera.także jak nie wprowadzałyście jeszcze to ostrożnie!!!Oliwcię cała zsypało i miała bóle brzuszka.

Miałam iść teraz na L4 bo moja mama wyjeczała na miesiąc do sanatorium ale niestety proza dnia codziennego jest okrutna i w pracy mogłabym mieć kłopoty...Oj....Przyjechała ciotka męża i troche nam pomaga,ale ja ciągle mam kryzys,że nie mogę z nią być....

Pozdrawiam Was kochane....

a-gniesia
20-10-09, 14:59
uuuchchhh.... takiego dlugiego posta mi wcielo!!!!!!!!!!!!!!
No to teraz tak w skrocie: Adas juz sie kladzie na brzuszek z pozycji siedzacej bez walenia buzka o podloge :Hyhy:, ale robi to jeszcze ostroznie i smiesznie bo buja calym cialkiem zeby "przeskoczyc" te podwinieta nozke. I broic zaczyna, ostatnio dorwal sie mezowi do laptopa i jak przylozyl to az klawisz odpadl. Ciagnie go do wszystkiego co ma kabelek i czego mu nie wolno, i wie o tym chyba bo zanim dotknie to odwraca sie zeby sprawdzic czy patrze :Cwaniak:.
Koncze i zabieram sie za pranie dywanu bo objadl sie i mi takiego pawia strzelil jak nigdy.

atlanta, wlasnie czesto o Tobie myslalam ostatnio i zastanawialam sie czy Oliwcia w zlobku

ginger, ciesze sie ze maz ma prace, oby jeszcze Wasz interes sie rozkrecil dobrze :Kciuki:

Acha, jeszcze pytanko - czy Wasze materacyki w lozeczkach idealnie przylegaja do szczebelkow???? Bo ja niby kupilam specjalny materacyk wlasnie do tego modelu lozeczka ale widze ze jakby Adas probowal stanac to chyba by mu nozki wpadaly w szczeline pomiedzy materacem a szczebelkami. Na razie upchnelam reczniki z jednej strony ale ciekawi mnie jak to u Was.

LADYBUG
20-10-09, 15:34
uuuchchhh.... takiego dlugiego posta mi wcielo!!!!!!!!!!!!!!
No to teraz tak w skrocie: Adas juz sie kladzie na brzuszek z pozycji siedzacej bez walenia buzka o podloge :Hyhy:, ale robi to jeszcze ostroznie i smiesznie bo buja calym cialkiem zeby "przeskoczyc" te podwinieta nozke. I broic zaczyna, ostatnio dorwal sie mezowi do laptopa i jak przylozyl to az klawisz odpadl. Ciagnie go do wszystkiego co ma kabelek i czego mu nie wolno, i wie o tym chyba bo zanim dotknie to odwraca sie zeby sprawdzic czy patrze :Cwaniak:.
Koncze i zabieram sie za pranie dywanu bo objadl sie i mi takiego pawia strzelil jak nigdy.

atlanta, wlasnie czesto o Tobie myslalam ostatnio i zastanawialam sie czy Oliwcia w zlobku

ginger, ciesze sie ze maz ma prace, oby jeszcze Wasz interes sie rozkrecil dobrze :Kciuki:

Acha, jeszcze pytanko - czy Wasze materacyki w lozeczkach idealnie przylegaja do szczebelkow???? Bo ja niby kupilam specjalny materacyk wlasnie do tego modelu lozeczka ale widze ze jakby Adas probowal stanac to chyba by mu nozki wpadaly w szczeline pomiedzy materacem a szczebelkami. Na razie upchnelam reczniki z jednej strony ale ciekawi mnie jak to u Was.

U nas materac jest do konca. wlasnie wczoraj obnizylam lozeczko maksymalnie, bo Conrad zlapal za szczebelki i probowal wstac. Nie udalo mu sie, ale gdyby tak, to wypadlby przeciez.

Nasz maly kazdy mozliwy kabel znajdzie i ciaga, kiedy mu mowie NIE, smieje sie glosno:)

adik11
20-10-09, 17:32
Acha, jeszcze pytanko - czy Wasze materacyki w lozeczkach idealnie przylegaja do szczebelkow???? Bo ja niby kupilam specjalny materacyk wlasnie do tego modelu lozeczka ale widze ze jakby Adas probowal stanac to chyba by mu nozki wpadaly w szczeline pomiedzy materacem a szczebelkami. Na razie upchnelam reczniki z jednej strony ale ciekawi mnie jak to u Was.

U nas materacyk przylega do szczebelkow a mlody jeszcze nie garnie sie do wstawania w lozeczku chociaz jak siedzi u mnie na kolanach to sam wypycha sie i staje trzymany za raczki i nie chce usiasc.

Jenek
20-10-09, 20:09
Cześć Kochane:)
Ja też jak Atlanta po długiej przerwie witam Was. Czas płynie tak szybko, że czasu brakuje na wiele rzeczy, także na pisanie, jednak na czytanie postów musi się znaleźć! Jeżeli chodzi o update naszych poczynań, to Bruniś wstaje już przy kanapie więc łóżeczko już obniżyliśmy, sam siada i pięknie się czołga. Miłe powitanie Tatuś miał wczoraj, gdy wrócił z pracy usłyszał świadome magiczne TATA:Wow!: Kable, gnizdka i doniczki to ulubione "owoce zakazane", ciągle go trzeba przeganiać. Poza tym czekamy na górne jedynki, które lada dzień się pojawią. Brunio zdecydowanie mniej śpi, smacznie wcina zupki (woli gotowane, a nie słoiczkowe) owoce, kaszki i kisielki. Nocki kiepsko, ja jestem tak zmęczona, że gdy się budzi biorę go do naszego łóżka i zasypiam, co skutkuje tym, że Brunio przesypia prawie całą noc z nami.

A-gniesia nasz materacyk przylega do szczebelków i nie ma raczej możliwości wciśnięcia tam stópki.

Buziaki dla Maluszków i Mamuś:Hura!:

Relinka
20-10-09, 20:49
Atlanta,Jenek,Ginger właśnie dziś rano pomyślałam co u Was a tu niespodzianka,bo udało Wam się coś naskrobać,co mnie cieszy.

agniesiu u nas pomimo że łóżeczko służy tylko do zabawy to materac sięga do końca i niema możliwości żeby nóżka wpadła,może masz poprostu troszkę za wąski.
Obniżony materacyk do końca,bo jak zobaczyłam co mała wyczynia to aż mnie zamurowało.A z pozycji siedzącej do leżącej na brzuszku przekręca się robiąc szpagat i pięknie się opuszcza na rączkach.

Atlanta moja Oliwcia wogule nie chce pić soczków ani herbatek,tylko pije z cycusia.Latem jeszcze coś tam skrobneła z butelki a teraz zupełnie nic.

Nasza mała tak pięknie mówiła a teraz zupełna cisza,zapomniała wszystko i tu zaskoczenie bo od wczoraj tak pięknie na widok taty powiedziała taaaaaaata.
A jak starsza włączy muzyke i tańczy to mała odrazu się podrywa i pięknie robi kosi kosi.Nawet jak ją poproszę to robi kosi kosi.Widzę że już dużo poleceń rozumie.Nasze maluszki rozwijają się z dnia na dzień.

I jeszcze pytanko?
Czy dajecie swoim maluszkom paluszki? I niby od kiedy można,bo zupełnie nie pamiętam.Oczywiście chodzi o paluszki bez soli.Bo dałam małej jednego sprubować i tak jej posmakował.

dirk jak tam Alunia,zdrowsza?

wiola
20-10-09, 22:03
Mi sie okres spoznia :Fiu fiu: ale naszczescie ciaze wykluczam calkowicie pewnie to sprawka hormonow bo chyba nadal sie nie uregulowaly. Od kwietnia czy maja nie karmie piersia, a pokarmu mam nadal pelne cyce. Tak wczoraj myslalam o tym spozniajacym sie okresie, że dzis w nocy mialam koszmar snilo mi sie, że stoje z wielkim brzuchem a na rekach trzymam taka duza Wiki. Uf dobrze, że to tylko sen.
A co do nowości to Wiki pieknie daje buzi (cmoka przy tym tak slodko) i przytula mamusie kiedy sie o to poprosi, kiedy idzie w telewizji jakas piosenka zaczyna tanczyc (podrzuca pupe do góry).
Pozdrawiam wszystkie mamusie.

Relinka
20-10-09, 22:48
Mi sie okres spoznia :Fiu fiu: ale naszczescie ciaze wykluczam calkowicie pewnie to sprawka hormonow bo chyba nadal sie nie uregulowaly. Od kwietnia czy maja nie karmie piersia, a pokarmu mam nadal pelne cyce. Tak wczoraj myslalam o tym spozniajacym sie okresie, że dzis w nocy mialam koszmar snilo mi sie, że stoje z wielkim brzuchem a na rekach trzymam taka duza Wiki. Uf dobrze, że to tylko sen.
.


Wiola,a może to nie hormony,tylko braciszek dla Wikusi!!!
Życzę Ci tego.

A swoja droga to jeszcze żadna lutówka nie zaciążyła,ciekawe która będzie pierwsza?

pysia83
20-10-09, 23:05
kk

pysia83
20-10-09, 23:30
uuuchchhh.... takiego dlugiego posta mi wcielo!!!!!!!!!!!!!!
No to teraz tak w skrocie: Adas juz sie kladzie na brzuszek z pozycji siedzacej bez walenia buzka o podloge :Hyhy:, ale robi to jeszcze ostroznie i smiesznie bo buja calym cialkiem zeby "przeskoczyc" te podwinieta nozke. I broic zaczyna, ostatnio dorwal sie mezowi do laptopa i jak przylozyl to az klawisz odpadl. Ciagnie go do wszystkiego co ma kabelek i czego mu nie wolno, i wie o tym chyba bo zanim dotknie to odwraca sie zeby sprawdzic czy patrze :Cwaniak:.
Koncze i zabieram sie za pranie dywanu bo objadl sie i mi takiego pawia strzelil jak nigdy.

atlanta, wlasnie czesto o Tobie myslalam ostatnio i zastanawialam sie czy Oliwcia w zlobku

ginger, ciesze sie ze maz ma prace, oby jeszcze Wasz interes sie rozkrecil dobrze :Kciuki:

Acha, jeszcze pytanko - czy Wasze materacyki w lozeczkach idealnie przylegaja do szczebelkow???? Bo ja niby kupilam specjalny materacyk wlasnie do tego modelu lozeczka ale widze ze jakby Adas probowal stanac to chyba by mu nozki wpadaly w szczeline pomiedzy materacem a szczebelkami. Na razie upchnelam reczniki z jednej strony ale ciekawi mnie jak to u Was.

U nas łóżeczko służy tylko do spania, materac przylega do szczebelków.

Co do zakazanych przedmiotów to jest tak samo - smakuje najlepiej:) W szczególności nasze laptopy (choć kupiłam jej laptopik Barbie), kable, telefony, piloty itp.

Dirk, co z maleństwem? Ja dziś kupiłam w aptece ampułki z "dobrymi" bakteriami, jutro podam Małej bo jej kupki wydają kwaskowaty zapach:Hmmm...: no i konsystencja podejrzana:Boje się:

Czy chwaliłam się Wam drugą dolną jedynką? W sobotę zauważyłam:Kciuki:

Teraz Niunia stała się spokojniejsza, nie buczy tak jak przed ząbkiem.

Buziaki!

wiola
21-10-09, 08:15
Relinka"wariatko" przez Ciebie nie spalam pol nocy hehe tylko myslalam o tym bracie. Na pewno w ciazy nie jestem bo z mezem mielismy post (leczylam moja nawracajaca grzybice), ale samo to okres sie spoznia - i juz nerw, ale Wiktoria i jej tatus na pewno by chcieli braciszka dlatego dziekuja za życzenia hehe.

Ginger_84
21-10-09, 08:28
Czesc kobietki:)
Mam pytanko szczegolnie do mam karmiacych butelka bo cycusiowe dzieci pewnie pija wiecej mleczka. U nas od jakiegos czasu maly pił mleko rano, wieczorem i 2 razy w nocy.
Teraz od paru dni nocki przesypia prawie cale i to do 8/9 rano (co akurat bardzo mnie cieszy) ale mleka pociagnie tylko troszke w nocy i wieczorem. Daje kaszke rano i wieczorem ale czy to wystarczy?? Martwi mnie to ze tak malo pije tego mleczka.. A i przeszlyscie juz na 3 ??

Pysia co z tymi z "dobrymi" bakteriami?? bo u nas od tyg bardzo brzydkie kupki na poczatku myslalam ze to przez angine malego albo antybiotyk ale teraz juz nie wiem..
U nas identycznie z przedmiotami do zabawy, maly uwielbia sie bawic telefonami i mojej mamie wczesniej bral non stop a potem mama zmienila na nowy i dala stary malemu do zabawy i wyobrazcie sobie ze teraz ten telefon juz nie jest taki atrakcyjny i lezy w koszu na zabawki nie tkniety..

Patryk juz tez bije brawo brawo jak mu powiem, przybija piatke i nauczylam go dawac czesc raczka:) tez juz duzo rozumi.. ale najczesciej slyszy "Patryk nie wolno!!" i tez juz to rozumi, a jak cos nie idzie po jego mysli to potrafi sie rozplakac na zawolanie - taki maly cwaniaczek..
Poza tym po schodach zapycha bardzo szybko, bez problemu sobie wejdzie na gore do mojej mamy (18 schodow) oczywiscie zawsze ide za nim..

U nas tez materac przylega calkiem do szczebelkow..

wiola876 piszesz o nawracajacej grzybicy.. ja tez po ciazy mam ten problem i probowalam juz roznych lekow i nic mi ni pomaga:( moze masz jakies rady? czy udalo ci sie wyleczc??

Dziewczyny umowa na knajpke podpisana teraz trzeba dzialac:)

Pozdrawiam was goraco:)

wiola
21-10-09, 08:48
Gingerlekarka przepisala mi globulki robione w aptece bralam je przez 12 dni i jak narazie przeszlo, (przed leczeniem potrafilo mnie piec i swędzieć 2 razy w miesiacu - koszmar) oprocz tego smarowanie clotrimazolem. Zobaczymy czy sie udalo wygonic to na dobre. Trzymam kciuki zeby Ci sie udalo z ta knajpka :Kciuki:

pink
21-10-09, 15:28
Wiola,a może to nie hormony,tylko braciszek dla Wikusi!!!
Życzę Ci tego.

A swoja droga to jeszcze żadna lutówka nie zaciążyła,ciekawe która będzie pierwsza?

Mam nadzieję że nie ja :Boje się:
A tak poważnie to też się ostatnio stresowałam bo w sierpniu odstawiłam cerazette bo cały czas po nich plamiłam i stwierdziłam że nie ma sensu się truć skoro i tak nici z przyjemności skoro cały czas krwawie, od tego czasu jesteśmy na "gumkach" a dla mnie to średnio pewna metoda mam jakąś dziwną obsesję że pęknie :Stres: i ostatnio okres mi się spóźnił (chociaż u mnie różnie z tym bywało) zaczęłam się stresować że jestem w ciąży a że mam już uroczą dwójkę i jak to u mnie mówią "mam już wszystkie dzieci" na razie dziękuje mój limit się wyczerpał chociaż powiem Wam szczerze że..jak to pisała Atlanta bierze mnie na sentymenty i ostatnio patrzę na synka jakie robi postepy i ..z rozrzewnieniem wpsominam czasy kiedy tak namiętnie z Wami się udzielałam na forum w sprawach ciążowych a ON sobie fikał u mnie w brzuchu ...za chwile Maksiu zacznie chodzić oczywiście cieszę się że rośnie że się prawidłowo rozwija ale hmm.. nie wiem to jest chyba syndrom matki która ma już kolejne dziecko i następnych nie planuje...nazwyczajniej w świecie mi żal że już nie będę w ciązy że już nie doświadcze tego wszystkiego czego doświadczałam z Wami rok temu:Fiu fiu:

Jenek
21-10-09, 19:19
powiem Wam szczerze że..jak to pisała Atlanta bierze mnie na sentymenty i ostatnio patrzę na synka jakie robi postepy i ..z rozrzewnieniem wpsominam czasy kiedy tak namiętnie z Wami się udzielałam na forum w sprawach ciążowych a ON sobie fikał u mnie w brzuchu ...za chwile Maksiu zacznie chodzić oczywiście cieszę się że rośnie że się prawidłowo rozwija ale hmm.. nie wiem to jest chyba syndrom matki która ma już kolejne dziecko i następnych nie planuje...nazwyczajniej w świecie mi żal że już nie będę w ciązy że już nie doświadcze tego wszystkiego czego doświadczałam z Wami rok temu:Fiu fiu:

Podpisuję się obiema rękami pod tym o czym pisała Pink. Też mnie ogarnia smutek i jakieś poczucie hmm:Hmmm...:starości:Strach:. Szkoda, ale pewnie już trzeciego maluszka nie będę miała, a tak mi się marzy mała słodka murzyneczka:Fiu fiu: i zaplatanie tych superaśnych warkoczyków:Hyhy:

wiola
21-10-09, 19:45
Wkoncu mamy zabka :Wow!: dolna lewa jedynke. Nie wiedzialabym, że jest gdyby Wiki mnie dzis nie ugryzla w palec.

Relinka
21-10-09, 20:54
A u nas dziś w nocy wyrżną się 6 ząbek.Wczoraj jak uspałam Oliwcie to budziła się co 15 minut i wiedziałam że to przez ten ząbek ale noc była masakryczna.Mam nadzieję że dziś już będzie lepiej.Bo na razie kolejnych ząbków nie widać.

Wiolanie chciałam żebyś się stresowała przez moją wypowiedz,ale czemu masz mieć lepsze nocki jak ja,hehe.Gratuluje Wikusi pierwszego ząbka.

Pink ja też się pod tym podpisuję,jest mi strasznie smutno jak patrzę na ciężarne,bo mi już nie będzie dane w niej przebywać,a to takie piękne chwile,chociaż pamiętam że końcówki już miałam strasznie dosyć.A nasze dzidzie to już nie noworodki,tylko duże niemowlaki.Ale ten czas zapiernicza.A pamiętasz jak Ci wywróżyłam że urodzisz 9,czasami mi się uda coś przepowiedzieć.

Ginger dobre bakterie to inaczej probiotyki,które zapobiegają wielu chorobom,wzmacniają organizm i pomagają odzyskać siły zwłaszcza po przebytych chorobach.Zapobiegają również biegunkom.To np:Lacidobaby,lakcid,lacidofil,trilac.podaje się je też podczas brania antyboityków jako ochrona przewodu pokarmowego.

Dobranoc

wiola
21-10-09, 21:26
RelinkaTy wrózko tylko żebyś czasem mi czegos nie wywróżyla :Nie nie: Eh myslalam, że dzis ta upragniona ciotka przyjedzie, a tu znowu lipa hehehe.
Mi tez czasem teskni sie za stane blogoslawionym. Moglam sobie pomarudzic, poplakac bez przyczyny i maz sie mna tak bardzo opiekowal, a i tego brakuje mi najbardziej lezenia do gory tylkiem i nic nie robienia.
Relinko życze Ci z calego serducha takiej nocy jak ja mam (pfu pfu żeby znow nie zapeszyc) Dobranoc

mimi86
21-10-09, 21:48
Wiecie co? Ja nie wspominam dobrze czasu kiedy byłam w ciąży, niestety.Nie byłam z Wami od początku, a żałuję , bo na pewno byście podtrzymały mnie na duchu. A poza tym powinnam wtedy byc na marcówkach( bo Julka urodziła się trzy tygodnie przed planowanym terminem porodu). Mieszkaliśmy wtedy w okropnych warunkach, z mało tolerancyjnymi znajomymi, mdłości męczyły mnie przez pół roku, miałam silne krwawienia i takie różne:(. Ale za to jakie było moje szczęście kiedy córcia urodziła się zdrowa i dostała 9 punktów w skali apgara( chyba tak to się pisze:Hyhy:). Mimo, że nie była szczególnie planowana:Hyhy: to teraz przepełnia nasz dom radością:Wow!: Jak wszystkie Wasze maluszki. I nie wyobrażam sobie życia bez niej.


Teraz chodzę cała zestresowana, bo niedługo kończy mi się urlop macierzyński:Boje się:. I jestem ciekawa , czy mój szef pójdzie mi na rękę i zgodzi się, żebym pracowała w tygodniu cztery godziny rano lub w weekendy. Postanowiliśmy,że dziecka nie oddamy do źłobka po tym co się u nas dzieje. Wyobraźcie sobie, że doszło do molestowania takich dzieciaczków maciupkich przez opiekunów:Boje się: Ja to bym ich wszystkich...Szkoda słów.

No i jeszcze te wydatki które mnie teraz czekają.Umówiłam się do polskiego lekarza do Londynu na usunięcie tej paskudnej nadżerki no i wizyta kosztuje:Strach:Ja nie wiem skąd brac kasę.No, ale mam większe zaufanie do Polaka lekarza. Angielscy nie wiedzą nawet co to takiego:Wstyd:

dirk5
21-10-09, 22:22
Hej Dziewczynki! Relinko, Pysiu, M_M i a-gniesiu!Baaardzo Wam dziękujemy za pamięć z Alą. Nie odzywałam się, bo było tym razem o wiele gorzej, dwie infekcje rotawirusowe w tak oszałamiającym tempie, to niestety jest za dużo- jelita, jak się dowiedzieliśmy od naszej p.pediatry(wczoraj wizyta, jest już dobrze, ale zaleciła jeszcze odpoczynek od żłobka!), wygajają się jak oskrzela ok.3 tyg. A my miałyśmy kolejna dawkę tego świństwa juz po paru dniach:Boje się:...
Dopiero dziś Ala zrobiła pierwsze normalne kupy, do tej pory wszystko się rozlewało i najwięcej czasu spędziłam na... praniu. Fotelik, mata, ze zmianami ubrań ledwo szło nadążyć. Moja Hobbitka odzyskała linię i pewnie znów jest bardziej podobna do Ani, Pysiu:) Nie ukrywam, że już nas trochę załamywała ta sytuacja, żal Małej okropny, zwłaszcza że w sobotę naprawdę było widać, że się męczy, była marudna po każdym budzeniu i naprawdę za dużo było tych luźnych kup- a co nowa, to zmiana ubrania, niestety. Plus czasami na bonus czyszczenie fotelika, pranie leżaczka czy maty.
Z tymi bakteriami, to jak najbardziej dobrze podać, Pysiu- my cały czas na Dicloforze jesteśmy+smecta 3razy po 1/3 torebki. A od tego kwaśnego zapachu kupy już nas skręcało.
W te fatalna sobotę miałam jeszcze klasyczne starcie z Mężem na polu: Żona się wyrwała z domu:Hyhy: Musiałam być służbowo na kolacji z okazji Dnia Nauczyciela ode mnie z pracy, by nie robić w nowym miejscu za jednostkę aspołeczną. Średnio pałałam ochotą zważywszy na to, jak Ala się czuła, no ale wypadało się pokazać choć na moment. Impreza trwała od 18-tej w założeniu do 24-ej. Ja planowałam maksymalnie być do 19.30-20-tej, by wrócić na kąpiel Ali. I to okazało się zbyt długo! Mąż dzwonił do mnie kilkakrotnie, czego ja w ogólnym hałasie nie usłyszałam i oddzwoniłam za późno. Mała rąbnęła mega kupę, no i cóż- najwyraźniej miałam coś poradzić na odległość. Nie za bardzo wiedziałam, co by o mogło być, niemniej szanowny Mąż się obraził śmiertelnie za moje zaniedbywanie obowiązków (:Śmiech:), nie raczył się do mnie normalnie odzywać po moim pospiesznym powrocie... o 19.15. W związku z tym ja obraziłam się na Niego, bo solidnie przegiął i normalnie zaczęliśmy gadać dopiero w niedzielę. Po prostu Tatuś został z lekka przytłoczony wydarzeniem, a był zbolały z powodu własnych dolegliwości, bo i On chwycił od Ali to świństwo. To a propos Twego pytania a-gniesiu, jak sobie Tatuś radzi:Hyhy:.
Tak już poza ta sobotą- radzi sobie naprawdę świetnie i powiem szczerze, że miło wraca się w te domową sielankę po pracy- Ala się cieszy, bo jestem teraz atrakcyjną, wytęskniona mamunią, Mąż zdaje mi relacje z wszystkich kupek i szczegółów dnia... a ja Mu zazdroszczę. Jutro mam po południu radę, w szkole zajęcia dłuuugo i prawie cały dzień mnie nie będzie:(...
Tak, mogłabym jeszcze posiedzieć sobie w domku z Alą, wspominacie z sentymentem o kolejnych ciążach... Cóż, smutno mi, bo z racji wieku, to powinnam się uwijać z ciążą błyskawicznie, a na razie z powodów zawodowych nic z tego. A chęć to mam ogroooomną. Choć nie ukrywam, że mimo wszystko... Ali chyba należy się jeszcze nieco wyłączności.
Z drugiej strony, ta służbowa kolacja okazała się huczną imprezą z tańcami... i co tu dużo kryć- stęskniłam się za tym. Od takiego czasu to nie wchodziło w grę! Tym razem też nie... Ale choroba dziecka to siła wyższa.
Mam sporo do nadrabiania z forum, po prostu choroba Ali dała nie tylko Jej w kość, Biedaczkę męczyło coś po nocach i zaczynamy już podejrzewać, czy nie nałożyły się dwa "błogosławieństwa"- choroba+ząbki. Bo nasza pięknie przesypiająca je Ala nagle zaczęła nam ostro szaleć, tu zasług mojego Męża cd- w związku z tym, że ja teraz chodzę do pracy a On na urlopie (wczasy pod gruszą:Hyhy:), to On ostro włączył się w nocne posiedzenia z Córą.
Ufff... Muszę kończyć, choć jeszcze mogłabym wiele. Miło że mamy pracujące się poodzywały:) Może też ponadrabiam...
Stęskniłam się za Wami jak widać:)
Dziękuję raz jeszcze za pamięć o Ali:Przytulam:

a-gniesia
22-10-09, 16:35
Dirk, dobrze ze kupki wracaja do normy. Naprawde nie ma nic gorszego niz ogladanie wlasnego dziecka kiedy tak cierpi. Ja juz drze na mysl o zabkowaniu :Stres:. A co do tatusia to ja nie wyobrazam sobie mojego M w takiej roli i az przykro mi to przyznac. W ogole odkad wrocilam z PL to przewinal go gora 2 razy a nakarmil moze ze 3 :(. Kocha go ale jakos sie nie garnie do takich spraw.

Adas wczoraj sam usiadl ale jak dotad nie powtorzyl wyczynu. Nowe ulubione zajecie - bujanie sie na czworaka. Jak kiedys pisalyscie o tym to myslalam ze Wasze dzieciaczki chwieja sie w takiej pozycji i napisalam, ze Adas stoi dosc stabilnie. Nie wiedzialam, ze to jest takie umyslne bujanie :Hyhy:. A dzis podalam mu rece zeby podciagal sie do stania - ale mial radoche :).

Wiecie co, zaczynam miec chyba taki powazny problem z... jedzeniem slodyczy :Wstyd:. Ja sie po prostu nie potrafie opamietac i chociaz obiecuje sobie ciagle, ze na kolejnych zakupach nie dorzuce zadnych ciastek, czekoladek do koszyka to i tak to robie a jak nie to dokupuje je potem w pobliskim sklepie. Dzieczyny, ja kiedys nie przepadalam za ptasim mleczkiem a teraz zjadam prawie cale pudelko na raz :Boje się:. Do momentu kiedy karmilam glownie piersia waga jakos spadala, ale teraz Adas je cycusia rzadziej wiec kalorie nie maja ujscia i przybylo mi juz 2 kilo :Płacz:. Potrzebuje dobrej motywacji i tak sobie pomyslalam, ze moze ktoras z Was tez chcialaby zrzucic pare kilo i moze by tak razem sprobowac... Wiem, ze bedzie mi ciezko sie skusic na cos slodkiego kiedy bede miec swiadomosc, ze zawiode druga osobe.. No to jak???

marciunia
22-10-09, 16:59
Dirk, dobrze ze kupki wracaja do normy. Naprawde nie ma nic gorszego niz ogladanie wlasnego dziecka kiedy tak cierpi. Ja juz drze na mysl o zabkowaniu :Stres:. A co do tatusia to ja nie wyobrazam sobie mojego M w takiej roli i az przykro mi to przyznac. W ogole odkad wrocilam z PL to przewinal go gora 2 razy a nakarmil moze ze 3 :(. Kocha go ale jakos sie nie garnie do takich spraw.

Adas wczoraj sam usiadl ale jak dotad nie powtorzyl wyczynu. Nowe ulubione zajecie - bujanie sie na czworaka. Jak kiedys pisalyscie o tym to myslalam ze Wasze dzieciaczki chwieja sie w takiej pozycji i napisalam, ze Adas stoi dosc stabilnie. Nie wiedzialam, ze to jest takie umyslne bujanie :Hyhy:. A dzis podalam mu rece zeby podciagal sie do stania - ale mial radoche :).

Wiecie co, zaczynam miec chyba taki powazny problem z... jedzeniem slodyczy :Wstyd:. Ja sie po prostu nie potrafie opamietac i chociaz obiecuje sobie ciagle, ze na kolejnych zakupach nie dorzuce zadnych ciastek, czekoladek do koszyka to i tak to robie a jak nie to dokupuje je potem w pobliskim sklepie. Dzieczyny, ja kiedys nie przepadalam za ptasim mleczkiem a teraz zjadam prawie cale pudelko na raz :Boje się:. Do momentu kiedy karmilam glownie piersia waga jakos spadala, ale teraz Adas je cycusia rzadziej wiec kalorie nie maja ujscia i przybylo mi juz 2 kilo :Płacz:. Potrzebuje dobrej motywacji i tak sobie pomyslalam, ze moze ktoras z Was tez chcialaby zrzucic pare kilo i moze by tak razem sprobowac... Wiem, ze bedzie mi ciezko sie skusic na cos slodkiego kiedy bede miec swiadomosc, ze zawiode druga osobe.. No to jak???

Oj ja chętnie,piszętoz lizakiem w buzi :Wstyd: bo teżmi ciężko się opamiętać,a jak mi zostało to 6 kg po po rodzie do zrzucenia tak mam je do dziś. I jakośnie mogę. Widzę że ogólnie to wyszczuplałam ale brzuch - przeraża mnie, wyglądam na 4 miesiąc ciąży chyba, hehe.

a-gniesia
22-10-09, 17:09
Oj ja chętnie,piszętoz lizakiem w buzi :Wstyd: bo teżmi ciężko się opamiętać,a jak mi zostało to 6 kg po po rodzie do zrzucenia tak mam je do dziś. I jakośnie mogę. Widzę że ogólnie to wyszczuplałam ale brzuch - przeraża mnie, wyglądam na 4 miesiąc ciąży chyba, hehe.

:Hura!: Ale sie ciesze, ze nie jestem osamotniona :). No to moze jeszcze ktoras sie dopisze i zaczniemy diete bezcukrowa ??? :Hyhy:

a-gniesia
22-10-09, 17:12
Postanowiliśmy,że dziecka nie oddamy do źłobka po tym co się u nas dzieje. Wyobraźcie sobie, że doszło do molestowania takich dzieciaczków maciupkich przez opiekunów:Boje się: Ja to bym ich wszystkich...Szkoda słów.


Rany!!!!!!! Nie slyszalam o tym. Jakim katem trzeba byc zeby takie male dzieci krzywdzic :mad:. Ja bym litosci dla takich ludzi nie miala. Gdzie to sie stalo?

adik11
22-10-09, 17:45
Oj ja chętnie,piszętoz lizakiem w buzi :Wstyd: bo teżmi ciężko się opamiętać,a jak mi zostało to 6 kg po po rodzie do zrzucenia tak mam je do dziś. I jakośnie mogę. Widzę że ogólnie to wyszczuplałam ale brzuch - przeraża mnie, wyglądam na 4 miesiąc ciąży chyba, hehe.

Ja wygladam spokojnie na piaty miesiac ciazy:( I tez nie odmawiam sobie slodyczy, chociaz jeszcze karmie piersia. Po pierwszej ciazy zostal mi 1kg, teraz po drugiej kolejny 1kg. Wlasnie skonczylam jesc babeczke smietankowa, pyszna! Mam taka fajna piekarnie w poblizu, zawsze jak ide na spacer z mlodym to tam wchodze i kupuje cos slodkiego....

Relinka
22-10-09, 20:25
agniesia ja w takim postanowieniu tkwie od 1 września i nie skusiłam sie do tej pory,więc dołaczaj do mnie i ciągniemy razem chociaż do świąt.Mi ubyło już z 5 kg odkąd rzuciłam to paskudztwo słodkie a też potrafiłam zjeść całe ptasie mleczko naraz.I powiem Ci że jak się nie je słodyczy to człowiek się lepiej czuje i ma spokojniejsze sumienie,bo ja zawsze jak się obżarłam to miałam wyrzuty że po co ja się tak obżeram.Zresztą już pisałam o tym jak rzucałam.Zazdroszczę tym co mogą jeść do woli i nie tyją.

dirk cieszę się że już z Alunią lepiej,szkoda dziecinki,a męża podziwiam,bo mój to dwie lewe ręce do opieki,jedynie to mu spacerki dobrze wychodzą i usypianie.Jak zabierze dzieci na spacer to go 3 godz niema a ja się cieszę bo mogę coś zrobić i odpoczywam psychicznie,ale za godzinę już tęsknię i wydzwaniam.A z usypianiem to też on nie ma problemu,ja wyjeżdzam na zakupy Oliwia śpi,wracam za 2 godz Oliwia znowu śpi.

Odnośnie snu,to ile teraz przesypiają wasze dzieciaczki w dzień.Moja 2 x po 30-40 min.

Życzę zdrówka wszystkim szkrabom.

pink
22-10-09, 22:15
A u nas dziś w nocy wyrżną się 6 ząbek.Wczoraj jak uspałam Oliwcie to budziła się co 15 minut i wiedziałam że to przez ten ząbek ale noc była masakryczna.Mam nadzieję że dziś już będzie lepiej.Bo na razie kolejnych ząbków nie widać.

Wiolanie chciałam żebyś się stresowała przez moją wypowiedz,ale czemu masz mieć lepsze nocki jak ja,hehe.Gratuluje Wikusi pierwszego ząbka.

Pink ja też się pod tym podpisuję,jest mi strasznie smutno jak patrzę na ciężarne,bo mi już nie będzie dane w niej przebywać,a to takie piękne chwile,chociaż pamiętam że końcówki już miałam strasznie dosyć.A nasze dzidzie to już nie noworodki,tylko duże niemowlaki.Ale ten czas zapiernicza.A pamiętasz jak Ci wywróżyłam że urodzisz 9,czasami mi się uda coś przepowiedzieć.

Ginger dobre bakterie to inaczej probiotyki,które zapobiegają wielu chorobom,wzmacniają organizm i pomagają odzyskać siły zwłaszcza po przebytych chorobach.Zapobiegają również biegunkom.To np:Lacidobaby,lakcid,lacidofil,trilac.podaje się je też podczas brania antyboityków jako ochrona przewodu pokarmowego.

Dobranoc

Pewnie że pamiętam :Fiu fiu: pamiętam również to że tamta noc nie była dla Ciebie zbyt łaskawa bo wciąż któraś z nas zasypywała Cię porodowymi wieściami :Śmiech: kurcze wydaje się jakby to było wczoraj a tymczasem mój smyk od tygodnia staje na nóżki już mysli o chodzeniu
Co do wagi to o dziwo pomimo iż jestem raczej "slusznej " postury i po ciązy z córką nie zbiłam całej wagi to tym razem pomimo iż przytyłam 23kg zrzuciłam wszystko i jestem teraz w zasadzie na zero sama nie wiem jak to się stało myślałam że uda się jeszcze z wagi zejśc ale stanęła na 68kg i ani rusz no ale chyba chcialabym za dużo od życia hehe i tak nie jest źle

mimi86
22-10-09, 22:57
Rany!!!!!!! Nie slyszalam o tym. Jakim katem trzeba byc zeby takie male dzieci krzywdzic :mad:. Ja bym litosci dla takich ludzi nie miala. Gdzie to sie stalo?

Anglia w hrabstwie kent

a-gniesia
22-10-09, 23:16
agniesia ja w takim postanowieniu tkwie od 1 września i nie skusiłam sie do tej pory,więc dołaczaj do mnie i ciągniemy razem chociaż do świąt.

Dolaczam, Relinko!!! Ale od jutra, bo dzis jeszcze musze sie pozbyc reszty ptasiego mleczka :Wstyd:, jak bedzie w szafce to bedzie mnie kusic, a na meza to raczej liczyc nie moge bo on nie zajada sie tak slodkosciami. A jutro pojade na zakupy i nawet nie zblize sie do "tego" dzialu :Hyhy:.
Marciunia, a Ty??? Fajnie by bylo zaczac w tym samym czasie, mnie przynajmniej motywowaloby to, zeby nie okazac sie ta slabsza i jako pierwsza nie siegnac po slodycze.

mimi86
23-10-09, 18:19
http://images43.fotosik.pl/218/cf32180372149ac1med.jpg (http://www.fotosik.pl)

marciunia
23-10-09, 19:03
Dolaczam, Relinko!!! Ale od jutra, bo dzis jeszcze musze sie pozbyc reszty ptasiego mleczka :Wstyd:, jak bedzie w szafce to bedzie mnie kusic, a na meza to raczej liczyc nie moge bo on nie zajada sie tak slodkosciami. A jutro pojade na zakupy i nawet nie zblize sie do "tego" dzialu :Hyhy:.
Marciunia, a Ty??? Fajnie by bylo zaczac w tym samym czasie, mnie przynajmniej motywowaloby to, zeby nie okazac sie ta slabsza i jako pierwsza nie siegnac po slodycze.

CIężko, ale spróbuję. Narazie staram sięgłód na słodkie zaspokajać jabłkiem.

A dziś mam inny problem. Mały od wczojaszego wieczorarobi mi kupki, luźne, kolor niby ok. ale są takie jakby ze śluzem jakimś,a do tego czasem jak zrobi tak malutko to mam wrażenie, ze z krwią :Strach:
Tak to czuje się dobrze, nie ma gorączki, jest raczej wesoły, ślini się tylko bardzo.
Czy to możliwe żeby takie kupki na ząbki robił??
Jedynki mu już wyszły, a dwójki, to nie wiem, troszkę napuchnięte dziąsełka ma, ale nie bardzo.

wiola
23-10-09, 20:01
Marcuniau nas tez byly takie luzne kupy przez 4 tyg. i prawdopodobnie byly na zęby. Przedwczoraj zobaczylam zabka i od wczoraj kupy normalne. Tyle, że u nas nie bylo śluzu i krwi. Sprawdz czy to na pewno krew bo jak tak to trzeba bedzie isc do lekarza.
Viburcol i nurofem poszly u nas w ruch Wiki pieknie koncertuje na te zeby, ale dziekuje Bogu, że jak narazie to tylko w dzien.
A ja wlasnie robie torta dla siostry. Jutro konczy 14 lat. Ah jak fajnie bylo kiedy sie mialo te 14 lat.

adik11
24-10-09, 07:09
Ale hustawka!!! U nas po poprzednich problemach z kupkami teraz w druga strone. Chyba razem z mlodym zlapalam jakiegos wirusa. Mlody ma bardzo luzne kupki, na dodatek sa tam takie malutenkie brazowe wlokienka. Mnie na dodatek boli brzuch, podejrzewam, ze jego tez, chociaz on jest ciagle pogodny i nie narzeka. Czy mlodemu mozna cos podac na taki problem? Oprocz naturalnych produktow czyli marchewki, kleiku ryzowego, kaszki manny?

adik11
24-10-09, 07:14
Zaczynam sie martwic, bo moj mlody jakby wcale nie przybiera juz na wadze. Wczoraj wazylam go (wprawdzie na wadze lazienkowej razem ze mna), ale mam wrazenie, ze wazy 9,4kg czyli tyle ile miesiac temu. Jest glownie na piersi, zajada juz stale pokarmy ale nie w takich ilosciach jak wasze maluchy - zje moze pol duzego sloiczka w ciagu dnia. Nie wyglada zle ani na zabiedzonego, ma dobry humor, itp.. Pamietam, ze corcia tez do jakiegos momentu duzo przybywala na wadze a potem spowolnila - teraz ma 3 lata i wazy 13,8kg. Sama juz nie wiem czy powinnam sie martwic czy nie.

wiola
24-10-09, 07:38
Adikdaj mlodemu smecte lub dicoflor, a co do wagi to Ci nic nie powiem bo Wiki ostatnio wazylam w sierpniu i nie mam pojecia jak ona z waga. Mysle, że nasze maluchy moga teraz mniej przybierac na wadze bo sa wiecej ruchliwe.

Ginger_84
24-10-09, 09:23
Zaczynam sie martwic, bo moj mlody jakby wcale nie przybiera juz na wadze. Wczoraj wazylam go (wprawdzie na wadze lazienkowej razem ze mna), ale mam wrazenie, ze wazy 9,4kg czyli tyle ile miesiac temu. Jest glownie na piersi, zajada juz stale pokarmy ale nie w takich ilosciach jak wasze maluchy - zje moze pol duzego sloiczka w ciagu dnia. Nie wyglada zle ani na zabiedzonego, ma dobry humor, itp.. Pamietam, ze corcia tez do jakiegos momentu duzo przybywala na wadze a potem spowolnila - teraz ma 3 lata i wazy 13,8kg. Sama juz nie wiem czy powinnam sie martwic czy nie.

U mnie ten sam problem tylko ze moj to wogole chudyjoszek jest wazy8,5 i tez juz od bardzo dlugiego czasu teraz przez angine jadl mniej ale tak normalnie to je chyba duzo a na wadze nie przybiera (dodam ze jest non stop w ruchu wiec to moze przez to..)

a-gniesia
24-10-09, 11:03
Zaczynam sie martwic, bo moj mlody jakby wcale nie przybiera juz na wadze. Wczoraj wazylam go (wprawdzie na wadze lazienkowej razem ze mna), ale mam wrazenie, ze wazy 9,4kg czyli tyle ile miesiac temu. Jest glownie na piersi, zajada juz stale pokarmy ale nie w takich ilosciach jak wasze maluchy - zje moze pol duzego sloiczka w ciagu dnia. Nie wyglada zle ani na zabiedzonego, ma dobry humor, itp.. Pamietam, ze corcia tez do jakiegos momentu duzo przybywala na wadze a potem spowolnila - teraz ma 3 lata i wazy 13,8kg. Sama juz nie wiem czy powinnam sie martwic czy nie.

Adas przybiera na wadze raz mniej, raz wiecej. Np.
25 tyg. - 7.43 kg
29 tyg. - 8.12 kg - wiec tu przybyl duzo bo ok 170g/tydz
31 tyg. - 8.18 kg - w ciagu 2 tyg. tylko 80g
34 tyg. - 8.60 kg - 140g/tydz.
38 tyg. - 9.02 kg - 105g/tydz.
Ale poza pyzatymi policzkami i malym brzuszkiem to nie jest jakis grubasny, jest dosc dlugi za to i chyba to sie jakos po nim rozchodzi. Synek kolezanki starszy o 3 tyg wazy juz ponad 12 kg!!!! i tez nie jest za gruby. Inny chlopiec, starszy od Adasia o tydzien ledwo dobil 8 kg! Tak wiec z ta waga to roznie i to bardzo indywidualna sprawa.

Jezeli u Klaudii sytuacja byla podobna to raczej nie powinnas sie martwic bo widocznie tak juz Twoje pociechy maja, ze pulpetami nie beda :Hyhy:.

W ksiazeczce zdrowia mam taki specjalny diagram gdzie zaznaczam wzrost wagi i widze czy miesci sie w normie. Nie wiem jak wygladaja teraz polskie ksiazeczki, tez macie cos takiego?

adik11
24-10-09, 16:25
Adas przybiera na wadze raz mniej, raz wiecej. Np.
25 tyg. - 7.43 kg
29 tyg. - 8.12 kg - wiec tu przybyl duzo bo ok 170g/tydz
31 tyg. - 8.18 kg - w ciagu 2 tyg. tylko 80g
34 tyg. - 8.60 kg - 140g/tydz.
38 tyg. - 9.02 kg - 105g/tydz.
Ale poza pyzatymi policzkami i malym brzuszkiem to nie jest jakis grubasny, jest dosc dlugi za to i chyba to sie jakos po nim rozchodzi. Synek kolezanki starszy o 3 tyg wazy juz ponad 12 kg!!!! i tez nie jest za gruby. Inny chlopiec, starszy od Adasia o tydzien ledwo dobil 8 kg! Tak wiec z ta waga to roznie i to bardzo indywidualna sprawa.

Jezeli u Klaudii sytuacja byla podobna to raczej nie powinnas sie martwic bo widocznie tak juz Twoje pociechy maja, ze pulpetami nie beda :Hyhy:.

W ksiazeczce zdrowia mam taki specjalny diagram gdzie zaznaczam wzrost wagi i widze czy miesci sie w normie. Nie wiem jak wygladaja teraz polskie ksiazeczki, tez macie cos takiego?

[b]A-gniesia[b/],

dzieki za informacje. Jason nie wyglada narazie na szczuplego, tylko troche sie martwilam tym, ze nagle przestal przybierac wage.

W ksiazeczkach mamy takie siatki centylowe, w 6 miesiacu byl na 90 centylu wiec nawet jesli teraz przestal przybierac na wadze to nadal jest powyzej 50 centyla:)

A poza tym jest mistrzem w jedzeniu max 4 -5 lyzeczek jedzonka na jedna porcje

dirk5
24-10-09, 18:38
Kochana Relinko, droga a-gniesiu. Pisałyście że Mężowie nie za bardzo garną się do opieki nad swoimi cudami. To sie nie martwcie- jak się przydarzy tak, że nie będzie wyjścia- to okaże się, że wszystko, co dotąd było niesamowitym i tylko matczynym terenem, jest do opanowania! U nas było właśnie tak; w przededniu pracy okazało się, że muszę nieoczekiwanie właśnie w sprawie dokumentu do tej pracy pojechać do Poznania. Tatuś wtedy po raz pierwszy karmił Alę nie z butelki, przewijał i usypiał. Do tej pory tego nie tykał. "Nie umiał, bo się bał". Okazało się, że musi, to umie.
A jak się okazało, że umie, to mimo że potem te obowiązki znów były moimi (i nadal są), to zostanie z Alą w domu, naprawdę nie jest problemem. Pod warunkiem oczywiście, że docenicie należycie bohaterskie wyczyny Tatusia, dokonywane przy dziecku.:Hyhy:
Mało tego, teraz z racji że ja jestem osobą wstającą do roboty, którejś nocy podczas kolejnego wybudzenia Ali, rzuciłam Mężowi po prostu; "Teraz ty idź do niej. Ja rano wstaję do pracy". I poszedł. Niejeden raz. Okazuje się, że nie tylko ja potrafię Alę uspokoić...
Cóż, dodatkowym bonusem z tego jest fakt, że Ala jest zachwycona. Do tego stopnia, że aż powinnam być zazdrosna. Tatuś jest the best! Aż piszczy z radości na Jego widok, czego ja nie doświadczam, będąc szarą codziennością, nie jestem taka atrakcyjna... albo powiedzmy sobie- Mała jest kokietką i będzie córunią Tatusia, z którą ciężko mi będzie ujechać.
Ala dziś kończy ósmy miesiąc :) i stanowczo- póki co objawów lęku separacyjnego u Niej nie dostrzegam. I oby tak dalej. Nie ukrywam, że boję się powrotu Ali do żłoba po przeszło tygodniowej nieobecności, gdy pobyła w nim tylko dwa dni po poprzedniej chorobie. Więc odpukać- mogę być tą mniej ulubiona z rodziców, byle tylko nie mieć problemów z zostawieniem Ali w żłobku. Poza tym, które sama będę miała, tj. lęk przed ponownym zarażeniem. Choć chwilowo sama czuję się jak źródło zarazy. Dziś łamie mnie w kościach, lekka gorączka rano i cała jestem w lęku, by zdrowiejącej Maludy nie zarazić:Stres: Ona ma zwyczaj maltretować moją twarz przy zasypianiu ( na zamknięcie oczek trzymam Ją na rękach, potem zaraz przekładam do łóżeczka), ładuje mi palce w oczy, usta i nawet nos, to teraz mnie stresuje że tak wczoraj też zrobiła i czy Jej nie zaraziłam... Nie darowałabym sobie takiej głupoty... :Wstyd:
W każdym razie- wracając do tematu- może trzeba zaskoczyć Waszych Mężów? Nie tylko okaże się, że wszystko potrafią, to... jeszcze im się spodoba:Hyhy:
Tylko Wam może mniej, gdy Tatuś stanie się pępkiem świata...:Hmmm...:


Mimi, to potworne co piszesz o tym żłobku z hrabstwa Kent. :Strach:Aż ciarki przechodzą... Jak dobrze znać osobiście osoby, które opiekują się dzieckiem! My mamy to szczęście i... ufff...


Jeszcze jedno; na przewlekłą biegunkę p.doktor zapisała nam okropnie śmierdzące cudo mlekozastępcze- Bebilon Pepti. Śmierdzi nieprzeciętnie jak karma dla psów, ale- chwalić Pana- działa. Polecam w razie problemów, choć maluszek musi być solidnie głodny, by się do tego przekonać zamiast swego mleczka. Poza tym to drogie i na receptę. Leczy jednak jelita i ma dużo prebiotyków. Zresztą jeżeli są tu Mamusie wcześniaczków, to może znają. Działa i to się liczy.


Zdrówka Wam wszystkim, psia pogoda i tak trudno o nie. Ja teraz drżę, by z Alą nie wyskoczyło coś przeze mnie...:Stres:
Miłego wieczorku i niedzieli!

a-gniesia
24-10-09, 20:31
Od dzisiejszego popoludnia w naszym domu rozbrzmiewa "bababa-błabłabła-łała-dadada-głagłagła..." :Wow!: Bylo tez co jakis czas "mamamaa" ale to glownie kiedy maz zaslanial laptopa przed natarczywie pchajacym sie Adaskiem. Ale rozgadal sie na calego :D. No i znow udalo mu sie jakis klawisz wyrwac :Fiu fiu:.

dirk5
24-10-09, 22:52
Moa Córcia zasypiała dziś... 2,5 godziny:Boje się: Przyznam szczerze- miałam już dość tej Bestii, a jednocześnie miotały mną wyrzuty sumienia w związku z tymi uczuciami i obawą że ten cyrk z jękami, popłakiwaniami... i drapaniem mnie:Nie nie:, to efekt nadciągającej przeze mnie infekcji:Boje się:
Uch, bardzo póóóóźno kończymy ten ósmy miesiąc...

marciunia
25-10-09, 07:22
U nas chyba troszke lepiej, chociaz noc ciezka, co troche wstawałam zeby dac Smerfowi smoczka, albo piciu, o 3 nawet jesc i usypiac pół godziny.
Wczoraj dzwoniłam do lekarza, nie było go akurat na miejscu zeby do nigo jechac, ale polecił Lakcid i jak nie przejdzie to dzwonić dziś.
Mówił, że tak może być od słodyczy :Niepewny: a niestety czasem Bartek je dostaje:Wstyd: chociaż ja mu ograniczam, ale czasem tatuś zgrzeszy i tak np. dał mu delicję. Zła byłam, ale po czasie, bo Mały zdązył już ją zjeść w całości.

dirk5
25-10-09, 21:52
Ale tu dziś cicho... W ogóle w weekendy jest ciszej. A dla mnie to najwięcej czasu na pisanie.
Chyba coś złego narobiliśmy z planem dnia Ali albo ten nagle spędzony czas tylko z Tatusiem Ja wytrącił z rytmu. Od kilku dni coraz gorzej i gorzej z zasypianiem, a wczoraj to już po prostu szkoda gadać... Dziś więc Mąż postanowił wkroczyć do akcji, a ja nawet ucieszyłam się, że może lepiej Mu będzie szło- nigdy do tego się nie rwał i zawsze sama walczyłam, pamiętacie. Tymczasem...:Boje się: Straszne to było, bo doszło do równej histerii i same wiecie, jak trudno wtedy dzieciaczka uspokoić:(... W końcu weszłam i udało się, ale trudno tu upajać się sukcesem... Biedactwo teraz oddycha jeszcze co jakiś czas tak gwałtownie. Skopaliśmy coś, Mała teraz za to płaci, bo nie umie się wyciszyć przed snem:Wstyd:...
Inna sprawa, że tak długo trwająca choroba też wybiła nas z regularności karmień, regułą stało się usypianie przy butli, bo albo się Ją dopajało wodą z lekami, albo podawało ten leczący Bebilon. A że Ala od czasu wprowadzenia stałych posiłków niekoniecznie gładko się rwie do mleka, no to czemu nie przed snem? No i mamy...
Przerażona jestem, co się narobiło, bo jeszcze kilka dni Męża z Alą w domu, potem powrót do żłobka- wszystko nie tak, jak do tego nawykła:Stres:. I jak tu pomóc Małej naszej, by tak się nie męczyła z tym zasypianiem?:(
A ja naiwnie myślałam, że te problemy mam za sobą...

wiola
25-10-09, 21:55
I znowu cisza. Ja od jutra zabieram się za robienie pokoiku dla Wiki bo jak na razie dzielimy z nią sypialnie. Przeprowadzamy się do salonu i niestety musimy się przenieś z naszego wielkiego łoża na malutka sofę (muszę ja kupić) może któraś z Was ma dobre rady co do sofy.

adik11
26-10-09, 06:27
Ja juz od 5:30 na nogach, bo starsza corcia nie zna pojecia zmiana czasu i jeszcze sie nie przestawila. A od wczoraj rano ma duzy kaszel, katar i wieczorem miala 38,5 stopnia. Boje sie, ze zaraz czeka to samo mlodego.

A na razie nie jest zle, chociaz mlody caly czas budzi sie w nocy co 2 godziny jak z zegarkiem w reku. Musze chyba bardziej stanowczo podejsc do problemu i po prostu go przetrzymac kilka nocek. Bedzie ciekawie.

Milego tygodnia!

wiola
26-10-09, 07:20
U nas tez juz skonczyly sie przespane noce. Wiki przebudza sie w nocy i poplakuje. Wczoraj wstala o 6 dzis o 6.15. Jejku kiedy ja sie znowu wyspie?

Ginger_84
26-10-09, 07:21
adik u nas to samo ze zmiana czasu.. maly tez sie nie umie przestawic a bylo juz tak fajnie.. spal do 8 albo nawet do 9:) a teraz powrot do wstawania o 6 czasami wczesniej:(

dirk wspolczuje tych problemow ze spaniem aluni i mam nadzieje ze szybko sie unormuje i odzyska swoj plan dnia i karmien.. trzymam kciuki:Kciuki: u nas terz przy zasypianiu musza byc obowiazkowo kolysanki spiewane przeze mnie.. wtedy maly sie uspokaja..

wiola ja tez jestem na etapie szukania sofy (rogowki) bo na poczatku tyg sobie postanowilam ze robimy remont no i robimy:) tylko najpierw musze kupic meble, wlasnie rogowke panele itd.. a ekipa ma wejsc prawdopodbnie w listopadzie (mam nadzieje) i tak od 3 dni jezdzimy i szukamy mebli.. dzisiaj jedziemy jeszcze do ikei bo w katalogu sobie upatrzylam meble ale nie widzialam ich tam ostatnio i mam nadzieje ze beda to przynajmniej to bede miala z glowy:)

Wogole wczoraj maly zostal pierwszy raz z kims innym jak moja mama, czyli z tesciami.. jak pojechalam z malym do nich to na poczatku zaraz po przekroczeniu progu urzadzil mi taki cyrk, ze bylam zalamana i mialam łzy w oczach, dostal normalnie ataku paniki, targal mnie za wlosy, nie chcial puscic i to trwalo moze ze 20 min, potem dalam mu jego zabawki, wiec sie troszke pobawil i jeszcze tylko raz zaplakal. Jak pojechalismy to juz bylo wszystko ok i byl grzeczny:) martwie sie, bo przy tym pubie bede go musiala dawac juz teraz na pare godzin tej kolezance, od jutra zaczynam go oswajac zobaczymy co z tego wyjdzie trzymcie kciuki!!

Pozdrawiam was gorąco!!

wiola
26-10-09, 07:59
Ja myslalam nad taka sofa http://www.allegro.pl/show_item.php?item=785995210
Gingerrogowka tzn. naroznik? Jesli tak to chyba wczoraj w gazetce "blac red white" na promocji widzialam dosyc fajny i tani.

Ginger_84
26-10-09, 08:21
Wiola tak naroznik:) bylam wczoraj w black red white i nic nie przykulo mojej uwagi, w agacie tez nie za bardzo, ale wlasnie na allegro znalazlam fajna :
http://www.allegro.pl/item785087826_fabrycznie_nowy_naroznik_modena.html
ale jeszcze mam czas z kupnem bo najpierw musze miec meble:) ale cos w takiej kolorystcyce raczej..

ta tez jest bardzo fajna tylko bym musiala miec bialo czarna no i cena troszke wysoka..
http://www.allegro.pl/item787121589_naroznik_mini_rosso_skora_naturalna. html
jakbys przy ogladaniu dla siebie znalazla cos ciekawego to daj znac:)

a na mebloscianke poluje na taka:
http://www.ikea.com/webapp/wcs/stores/servlet/StockAvailSearchForm?storeId=19&productId=482174&ikeaStoreNumber1=306&langId=-27&ddkey=http:IrwStockSearch

wiola
26-10-09, 09:23
Wiola tak naroznik:) bylam wczoraj w black red white i nic nie przykulo mojej uwagi, w agacie tez nie za bardzo, ale wlasnie na allegro znalazlam fajna :
http://www.allegro.pl/item785087826_fabrycznie_nowy_naroznik_modena.html
ale jeszcze mam czas z kupnem bo najpierw musze miec meble:) ale cos w takiej kolorystcyce raczej..

ta tez jest bardzo fajna tylko bym musiala miec bialo czarna no i cena troszke wysoka..
http://www.allegro.pl/item787121589_naroznik_mini_rosso_skora_naturalna. html
jakbys przy ogladaniu dla siebie znalazla cos ciekawego to daj znac:)

a na mebloscianke poluje na taka:
http://www.ikea.com/webapp/wcs/stores/servlet/StockAvailSearchForm?storeId=19&productId=482174&ikeaStoreNumber1=306&langId=-27&ddkey=http:IrwStockSearch

Cena tego drugiego - bagatela hehe no ale skóra. Ja na razie szukam czegoś taniego bo spłacamy kredyt, który wzięliśmy na studia męża, a nie chcemy się ładować w następny. Pocieszam bo w styczniu Piotrek dostanie awans na zastępce kierownika działu wiec nasza sytuacja sie polepszy bo jak narazie to cieniutko u nas.

Ginger_84
26-10-09, 09:34
No ale znalazlam u tego sprzedawcy ta sama kanape np ze skory ekologicznej i cena wtedy jest juz 2100, wiec sie mozna zastanowic:)
no u nas teraz sytuacja finansowa jeszcze tak srednio, ale remont robimy z zaoszczedzonych pieniedzy, a poza tym z poprzedniej firmy meza jeszcze zalegaja z wyplata 8 tyś (ktore dostaniemy dopiero w styczniu) ale jak wroce do pracy to juz bedzie ok, a poki co jeszcze pub wiec mysle ze damy rade..:)

wiola
26-10-09, 09:50
No ale znalazlam u tego sprzedawcy ta sama kanape np ze skory ekologicznej i cena wtedy jest juz 2100, wiec sie mozna zastanowic:)
no u nas teraz sytuacja finansowa jeszcze tak srednio, ale remont robimy z zaoszczedzonych pieniedzy, a poza tym z poprzedniej firmy meza jeszcze zalegaja z wyplata 8 tyś (ktore dostaniemy dopiero w styczniu) ale jak wroce do pracy to juz bedzie ok, a poki co jeszcze pub wiec mysle ze damy rade..:)

Odradzalo mi duzo osób skóre ekologiczna podobno wyciera sie, peka i nie jest wytrzymala. Hehe forum o lutowych maluszkach, a my tu gadu gadu o meblach. Zbieramy sie na "pole" :Śmiech: bo slonko pieknie dzis świeci szkoda w domu siedziec. Pozdrawiamy

Relinka
26-10-09, 10:26
U mnie też zmiana czasu dala w kość.Dziewczyny wstaly o 6.30 a bylo już tak dobrze bo wstawaly o 8.I jak chodzę niewyspana.Mala znowu się budzi co 15 min po uspaniu i tak do 24 i od 5 rano znowu co 15 mi,czyżby znowu jakieś ząbki szly?Już nie wyrabiam.

dirk współczuję Ci tych ekscesów z usypianiem.Pamiętam Twoją walkę kiedyś jak się męczyłaś,obyście dali radę i żeby usypianie bylo przyjemnościa a nie męczarnią.

Wiola,Ginger chyba żesmy się zmówiły,bo my też na etapie szukania mebli.Chcę wywalić skrzórzany wypoczynek i kupić narożnik skórzany lub z jakiegoś fajnego materiału,u nas skóra się sprawdziła,zwłaszcza przy dzieciach.I meble stylowe chcę zastąpic jakąś mebloscianką,ale tez niemam czasu latać za tym.Ja wlaśnie w black red white widzialam fajny naroznik.Musi być duży.W sierpniu zrobilismy remont podlogi i ścian a mebli jeszcze nie kupiłam. Wiola ta czerwona fajna ale chyba sie na niej nie wyśpisz,

mimi86
26-10-09, 12:00
A nasza malutka nie odczuła zmiany czasu, nadal śpi pięknie w nocy i budzi się rano o 9.30:)rosnące ząbki nie przeszkadzają jej w spaniu. W sobotę Julka została na calutki dzień z ciocią, zero histerii, na do widzenia był buziaczek, papa.Podczas naszej nieobecności pięknie jadła i się bawiła:Hura!: Ale jak wróciliśmy radości nie było końca tak szalała:Wow!:

Ginger_84
26-10-09, 12:48
Dzieki Wiola za rady co do skóy ekologicznej:)
A u Ciebie Relinko sprawdziłą sie jaka skora naturalna czy wlasnie ta ekologiczna?? Bo te naturalne to dość drogie są..

marciunia
26-10-09, 13:38
Zawsze kąpalam Bartka o 20, teraz pasowałoby więc o 19. Ale w dniu zmiany czasu wstał o 6 rano na nowy czas (czyli normalnie jak zawsze o 7). Na wieczór go przetrzymałam i wykąpałam o 20 nowego czau, czyli jakby godzinę później. I obudził mi się o 5.30 nie majac ochoty spac dalej, chwile potrzymałam go w łózeczku, pobawił sie, dałam jesc i na siłe prawie uspiłam na rekach. I spał do 8. Zobaczymy jutro, takie poranne jego wstawanie troche mnie meczy.

Wczoraj te jego kupki rano były lepsze a na wieczór znowu brzydkie i mieliśmy w końcu jechac dzis do lekarza, a tu dziś rano jedna piękna kupka i na razie nic. Myślę, że już w końcu się poprawiło, bo naczytałąm się o różnych chorobach w Internecie.:Boje się:

Relinka
26-10-09, 13:45
A u Ciebie Relinko sprawdziłą sie jaka skora naturalna czy wlasnie ta ekologiczna?? Bo te naturalne to dość drogie są..


Mówiłam o skórze naturalnej,mam wypoczynek 10 lat i nic się nie dzieje,z materiału albo ze skóry ekologicznej już pewnie by poległ przy wyczynach mojej starszej córy a on jest dalej jak nowy,czasami nawet długopis ścierałam i niema ani śladu.Drogie to były kiedyś jak kupowaliśmy 10 lat temu to kosztował 10 tyś a teraz ceny pospadały i narożnik można kupić skórzany za 2,5 tys.I odradzam w kolorze kremu lub biały bo znajomi mają i tam gdzie są zszycia to porobiły się czarne od siadania,a skóra się trzyma.

mimi86
26-10-09, 14:08
a propo mebli mam do Was pytanie: nasza mała śpi w takim łóżeczku turystycznym no , ale powolutku nie nadaje się bo niedługo Julka przekroczy wagę odpowiednią dla użytkowników tego łóżeczka(jest do 11 kg) i nie wiem czy kupic takie drewniane ze szczebelkami, czy może już jakieś łóżeczko dla starszych:Hmmm...:ale na takie to chyba za wcześnie jeszcze, co myślicie?

0kira0
26-10-09, 14:52
Witajcie dziewczyny!
Nie mam zielonego pojęcia o czym teraz aktualnie traktujecie na forum choć bym bardzo chciała. Póki co mieszka się nam dobrze tylko jak zwykle kasa pusta.. nawet nie chce myśleć o powrocie do pracy, ale dość tego. Mały cały czas jest chory konczy jedna infekcje i wchodzi w drugą dziś też u lekarza byliśmy, zaczyna podejrzewać alergie ale po wywiadzie nie ma na co byc tej alergii. znowu furmanka leków i nie wiadomo o efekcie... żal mi go bo starsznie kaszle z nocy to nic nie mamy bo sie dusi cały czas...ehh znowu smutami zasypałam ach lece już pa wszystkiego dobrego!

Ginger_84
26-10-09, 15:59
No to przekonalas Relinko mnie do tej skóry tylko ze ja wlasnie bede potrzebowala biały i teraz kurcze nie wiem:/ bo jak juz kupie ten skorzany naroznik to chcialabym go miec jednak na dłużej..

Mimi ja bym sie bala polozyc malego w normalnym lozeczku dla starszych dzieci, co prawda sa takie z barierkami ale np dla mojego szkraba to nie pzreszkoda wiec i tak by wypadl np takie
http://www.allegro.pl/item778175492_tapczanik_lozko_160_x_70_materac_i_k oc_promocja.html
ale sa takie lozeczka ze szczebelkami, gdzie potem mozna z niego zrobic normalne.. np takie:
http://www.allegro.pl/item784389392_graco_lauren_espresso_lozko_lozeczko _dla_noworodka.html

adik11
26-10-09, 17:40
[b]Mimi[b/]
w Ikea sa takie fajne lozeczka jak dla starszego dziecka, tylko mozna je zlozyc do dlugosci lozeczka maluszka a potem rozciagnac. Trzeba tylko materac krotszy kupic na poczatek i faktycznie barierke - ja mam taka dla starszej corci, spi juz od roku w duzym lozku, z jednej strony ma sciane a z drugiej wlasnie taka barierke, ktora montuje sie pod materac.

pysia83
26-10-09, 17:56
Mimi, ja mam takie http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/70116002 Mała w nim śpi od urodzenia, potem ściągnę barierkę.

pysia83
26-10-09, 18:02
Ja myslalam nad taka sofa http://www.allegro.pl/show_item.php?item=785995210
Gingerrogowka tzn. naroznik? Jesli tak to chyba wczoraj w gazetce "blac red white" na promocji widzialam dosyc fajny i tani.

Wiola, ja mam w salonie taka, tylko ze rozkładaną i w kolorze beżowym. Spałam na niej kilkanaście razy i jest dość wygodna. http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/S99863773

dirk5
26-10-09, 18:25
Mam zamiar się wyżalić, bo właśnie strasznie się wkurzyłam, wręcz płakać mi się chce. Mój Mąż, spisujący się przy Ali świetnie, jak już WIELE razy zaznaczałam, absolutnie nie znosi krytyki i uwag, a tych ostatnich nie odróżnia od rad. Walka o spokojne usypianie Ali naprawdę kosztowała mnie cholernie dużo wysiłku i łez z obu stron. A teraz ewidentnie coś się skopało. Cóż, gdy tylko Mąż zrozumiał, że i On ponosi tu jakąś winę wedle mojego oglądu, obraza nie zna granic. Dziś jestem traktowana jak wróg publiczny, bo przecież tydzień był z chorym dzieckiem i wszystko było ok. No tak, ale pod koniec tygodnia okazało się, że dziecko nie może pójść spać i dochodzi do strasznego płaczu!
W nocy Ala wybudziła się, wypiła butle i mimo godzinnej walki udało mi się Ją skłonić do pójścia spać w łóżeczku. Ucieszyłam się, bo to oznacza, że jeszcze nie jest tak źle i konsekwentne działanie- i powinno znów dojść do ładu... Rano wysłałam do Małej Męża, by zajął się Jej śniadaniem, bo chciałam odespać przed pracą, dziś siedzę w szkole do 16-tej. Wszystko ok, choć Ala szybko była marudna i śpiąca, nic dziwnego, po tak koszmarnym zasypianiu i tej nocnej walce. Ponieważ Mąż nie był gotów na podjęcie walki o usypianie w łóżeczku a zbyt też nie idzie Mu Jej wyciszanie, powiedziałam Mu że warto, by po prostu pojechał z Nią na spacer zamiast Ja usypiać w domu, wtedy Ala wyśpi się porządnie a Mąż nie będzie musiał toczyć walki. Ponieważ Mała była ewidentnie coraz bardziej śpiąca i marudna,i naprawdę sto razy już powinna być usypiana, ponagliłam Go w końcu, bo jadł śniadanie coś tam stukając na kompie. Obraza na mnie bezgraniczna, mimo naprawdę moich stu zapewnień, że oczywiście wszystko robi wspaniale, itp, itd. Cały dzień pod hasłem, że Go nie doceniam. Mało tego wszystkiego, Ali chyba idą ząbki , bo naprawdę dzień dziś z Nią nielekki, popłakuje, za nic nie chce być sama, widać że jest nie w sosie, a dziąsełka rozpulchnione i z góry, i z dołu. Więc od Męża wymówki, że zły sobie znalazłam czas na "tresowanie dziecka", gdy udało mi się Ją uśpić a Ona rozbudziła się po 40 minutach i chciałam to zrobić ponownie, Mąż wszedł do pokoju przerywając to, bo On weźmie Małą na spacer. Wspaniale, tylko że Ona mogła jeszcze spać! Niekoniecznie na spacerze, bo chcę, by to robiła i w domu. Teraz Mąż pojechał z Alą na ów spacer, jeszcze przed wyjściem dając mi do zrozumienia, jak jestem dla Niego niedobra, a mnie cholera wzięłą, usiadłam i stukam, choć muszę lecieć, bo mam prace do sprawdzenia, które jedna wredna baba ze szkoły podrzuciła mi na z żądaniem, bym je sprawdziła do jutra! Świetnie. Pani jest nieco wiekowa, więc zdecydowanie chyba nie pamięta jak to z maluszkiem w domu jest albo ma to w d....:(. Jestem wściekła, żal mi Aluni... i boję się wieczornego zasypiania. Trzymajcie kciuki za mnie, Kochane!

pysia83
26-10-09, 19:12
Mam zamiar się wyżalić, bo właśnie strasznie się wkurzyłam, wręcz płakać mi się chce. Mój Mąż, spisujący się przy Ali świetnie, jak już WIELE razy zaznaczałam, absolutnie nie znosi krytyki i uwag, a tych ostatnich nie odróżnia od rad. Walka o spokojne usypianie Ali naprawdę kosztowała mnie cholernie dużo wysiłku i łez z obu stron. A teraz ewidentnie coś się skopało. Cóż, gdy tylko Mąż zrozumiał, że i On ponosi tu jakąś winę wedle mojego oglądu, obraza nie zna granic. Dziś jestem traktowana jak wróg publiczny, bo przecież tydzień był z chorym dzieckiem i wszystko było ok. No tak, ale pod koniec tygodnia okazało się, że dziecko nie może pójść spać i dochodzi do strasznego płaczu!
W nocy Ala wybudziła się, wypiła butle i mimo godzinnej walki udało mi się Ją skłonić do pójścia spać w łóżeczku. Ucieszyłam się, bo to oznacza, że jeszcze nie jest tak źle i konsekwentne działanie- i powinno znów dojść do ładu... Rano wysłałam do Małej Męża, by zajął się Jej śniadaniem, bo chciałam odespać przed pracą, dziś siedzę w szkole do 16-tej. Wszystko ok, choć Ala szybko była marudna i śpiąca, nic dziwnego, po tak koszmarnym zasypianiu i tej nocnej walce. Ponieważ Mąż nie był gotów na podjęcie walki o usypianie w łóżeczku a zbyt też nie idzie Mu Jej wyciszanie, powiedziałam Mu że warto, by po prostu pojechał z Nią na spacer zamiast Ja usypiać w domu, wtedy Ala wyśpi się porządnie a Mąż nie będzie musiał toczyć walki. Ponieważ Mała była ewidentnie coraz bardziej śpiąca i marudna,i naprawdę sto razy już powinna być usypiana, ponagliłam Go w końcu, bo jadł śniadanie coś tam stukając na kompie. Obraza na mnie bezgraniczna, mimo naprawdę moich stu zapewnień, że oczywiście wszystko robi wspaniale, itp, itd. Cały dzień pod hasłem, że Go nie doceniam. Mało tego wszystkiego, Ali chyba idą ząbki , bo naprawdę dzień dziś z Nią nielekki, popłakuje, za nic nie chce być sama, widać że jest nie w sosie, a dziąsełka rozpulchnione i z góry, i z dołu. Więc od Męża wymówki, że zły sobie znalazłam czas na "tresowanie dziecka", gdy udało mi się Ją uśpić a Ona rozbudziła się po 40 minutach i chciałam to zrobić ponownie, Mąż wszedł do pokoju przerywając to, bo On weźmie Małą na spacer. Wspaniale, tylko że Ona mogła jeszcze spać! Niekoniecznie na spacerze, bo chcę, by to robiła i w domu. Teraz Mąż pojechał z Alą na ów spacer, jeszcze przed wyjściem dając mi do zrozumienia, jak jestem dla Niego niedobra, a mnie cholera wzięłą, usiadłam i stukam, choć muszę lecieć, bo mam prace do sprawdzenia, które jedna wredna baba ze szkoły podrzuciła mi na z żądaniem, bym je sprawdziła do jutra! Świetnie. Pani jest nieco wiekowa, więc zdecydowanie chyba nie pamięta jak to z maluszkiem w domu jest albo ma to w d....:(. Jestem wściekła, żal mi Aluni... i boję się wieczornego zasypiania. Trzymajcie kciuki za mnie, Kochane!

Ci faceci... dobre z nich chłopy ale takie dzieciuchy że szkoda gadać. Dirk, nie tylko Twój mężuś strzela fochy od czasu do czasu:Boje się: Uszy do góry, trzeba zacisnąć zęby i przeczekać, oby Alunia szybko wróciła do rytmu zasypiania bo szkoda waszych i jej nerwów.Trzymam kciuki.
A co do poprawiania prac to ja też mam ich mnóstwo, doszedł jeszcze mi konkurs humanistyczny i na jutro trzeba coś zerknąć w te paskudne papierzyska:Hmmm...:

Pozdrowienia!

pysia83
26-10-09, 19:17
Mówił, że tak może być od słodyczy :Niepewny: a niestety czasem Bartek je dostaje:Wstyd: chociaż ja mu ograniczam, ale czasem tatuś zgrzeszy i tak np. dał mu delicję.

Aż mi się włos na głowie zjeżył:Strach: Marciunia, pamiętaj że tendencje do tycia się dziedziczy ale nawyki żywieniowe się nabywa, to Ty jesteś odpowiedzialna za nawyki Bartka. A czym skorupka za młodu nasiąknie... Potem nie będzie chciał jeść owoców i warzyw. Uwierz mi, widzę w podstawówkach w których uczę takie dzieciątka. Matki skarżą się że dzieci NIE LUBIĄ owoców a plecak napchany chrupkami i wafelkami. Nie szkoda Ci jego malutkiego brzuszka??

mimi86
26-10-09, 19:20
Dziękuję Wam bardzo za podpowiedzi dotyczące łóżeczka, na pewno z jakiejś skorzystam. Ikea jest dośc blisko:Hyhy:

Dirk trzymaj się, tak to czasami bywa z tymi facetami...:Niepewny:

pink
26-10-09, 19:52
Mam zamiar się wyżalić, bo właśnie strasznie się wkurzyłam, wręcz płakać mi się chce. Mój Mąż, spisujący się przy Ali świetnie, jak już WIELE razy zaznaczałam, absolutnie nie znosi krytyki i uwag, a tych ostatnich nie odróżnia od rad. Walka o spokojne usypianie Ali naprawdę kosztowała mnie cholernie dużo wysiłku i łez z obu stron. A teraz ewidentnie coś się skopało. Cóż, gdy tylko Mąż zrozumiał, że i On ponosi tu jakąś winę wedle mojego oglądu, obraza nie zna granic. Dziś jestem traktowana jak wróg publiczny, bo przecież tydzień był z chorym dzieckiem i wszystko było ok. No tak, ale pod koniec tygodnia okazało się, że dziecko nie może pójść spać i dochodzi do strasznego płaczu!
W nocy Ala wybudziła się, wypiła butle i mimo godzinnej walki udało mi się Ją skłonić do pójścia spać w łóżeczku. Ucieszyłam się, bo to oznacza, że jeszcze nie jest tak źle i konsekwentne działanie- i powinno znów dojść do ładu... Rano wysłałam do Małej Męża, by zajął się Jej śniadaniem, bo chciałam odespać przed pracą, dziś siedzę w szkole do 16-tej. Wszystko ok, choć Ala szybko była marudna i śpiąca, nic dziwnego, po tak koszmarnym zasypianiu i tej nocnej walce. Ponieważ Mąż nie był gotów na podjęcie walki o usypianie w łóżeczku a zbyt też nie idzie Mu Jej wyciszanie, powiedziałam Mu że warto, by po prostu pojechał z Nią na spacer zamiast Ja usypiać w domu, wtedy Ala wyśpi się porządnie a Mąż nie będzie musiał toczyć walki. Ponieważ Mała była ewidentnie coraz bardziej śpiąca i marudna,i naprawdę sto razy już powinna być usypiana, ponagliłam Go w końcu, bo jadł śniadanie coś tam stukając na kompie. Obraza na mnie bezgraniczna, mimo naprawdę moich stu zapewnień, że oczywiście wszystko robi wspaniale, itp, itd. Cały dzień pod hasłem, że Go nie doceniam. Mało tego wszystkiego, Ali chyba idą ząbki , bo naprawdę dzień dziś z Nią nielekki, popłakuje, za nic nie chce być sama, widać że jest nie w sosie, a dziąsełka rozpulchnione i z góry, i z dołu. Więc od Męża wymówki, że zły sobie znalazłam czas na "tresowanie dziecka", gdy udało mi się Ją uśpić a Ona rozbudziła się po 40 minutach i chciałam to zrobić ponownie, Mąż wszedł do pokoju przerywając to, bo On weźmie Małą na spacer. Wspaniale, tylko że Ona mogła jeszcze spać! Niekoniecznie na spacerze, bo chcę, by to robiła i w domu. Teraz Mąż pojechał z Alą na ów spacer, jeszcze przed wyjściem dając mi do zrozumienia, jak jestem dla Niego niedobra, a mnie cholera wzięłą, usiadłam i stukam, choć muszę lecieć, bo mam prace do sprawdzenia, które jedna wredna baba ze szkoły podrzuciła mi na z żądaniem, bym je sprawdziła do jutra! Świetnie. Pani jest nieco wiekowa, więc zdecydowanie chyba nie pamięta jak to z maluszkiem w domu jest albo ma to w d....:(. Jestem wściekła, żal mi Aluni... i boję się wieczornego zasypiania. Trzymajcie kciuki za mnie, Kochane!
Kochana nawet nie wiesz jak doskonale Cię rozumiem !!!!!
U mnie wszelkie próby usypiania synka przez mojego męża kończą wielkim wrzaskiem i okropnym płaczem wtedy serce mi pęka i do akcji musze wkroczć ja na co mój mąż oburzony pyta po co ja przychodzę przecież on sobie świetnie daje rade a dziecko od płaczu sie zanosi
Moj M też się wkurza jak go ponaglam a mnie szlag trafia jak ja latam jak ze śmigłem spiesze się i proszę go setny raz żeby np zajął się małym bo ja mu w tym czasie chce zrobić jedzenie a on w tym czasie coś tam sobie grzebie na necie i w ogóle :"o co Ci chodzi przecież powiedziałem że już ide "a ja gotuję bo się o nic doprosić nie moge i awantura gotowa.
Moja wypowiedź jest niezbyt składna gdyż właśnie próbuje uśpić małego a mamy z tym od jakiegoś czasu problemy - zębów nadal brak ale nawet nie próbuje sobie wmawiać że to ząbkowanie, gdyż w zasadzie od 3 mies życia mojego synka każde jego dziwne zachowanie właśnie tym tłumaczyłam a tymczasem zębów jak nie było tak nie ma.
Dziewczyny muszę Wam coś napisać w dziale strata dziecka (zaglądnęłam tam zupełnie przez przypadek gdyż zainteresowal mnie wątek "wyrok-wielotorbielowatość nerek") jest hisoria Ani nick Francesa który bardzo mnie poruszył Fracesca spodziewa się córeczki okazało się jednak że dziewczynka cierpi na własnie to schorzenie opisane w tytule lekarze nie dają dziecku szans na przeżycie, twierdząc że dopóki jest polączona pępowiną z matką żyje natomiast po jej odcięciu...Francesa ma termin porodu na koniec listopada ale niestety od kilku dni leży w szpitalu dostała skurczy, jeśli do jutra nie urodzi siłami natury jutro będzie miała cc mam do Was prośbę nie znam Franceski osobiście poznałam tylko jej historie ale tak bardzo mnie poruszyła ...że mam do Was prośbę trzymajcie dziewczyny kciukasy i módlcie się o cud (lekarze twierdzą że tylko na cud można liczyć)dla małe Wiktrii i jej mamy

Relinka
26-10-09, 21:11
Aż mi się włos na głowie zjeżył:Strach: Marciunia, pamiętaj że tendencje do tycia się dziedziczy ale nawyki żywieniowe się nabywa, to Ty jesteś odpowiedzialna za nawyki Bartka. A czym skorupka za młodu nasiąknie... Potem nie będzie chciał jeść owoców i warzyw. Uwierz mi, widzę w podstawówkach w których uczę takie dzieciątka. Matki skarżą się że dzieci NIE LUBIĄ owoców a plecak napchany chrupkami i wafelkami. Nie szkoda Ci jego malutkiego brzuszka??


Pysia podpisuje się pod Twoją wypowiedzią.
Nie chciałam tego komentowac,bo zaraz by była nagonka na mnie,a ty byłaś odważniejsza.

dirk5
26-10-09, 21:46
Rozumiem Twój strach, Relinko:) Czytałam tylko tę wymianę postów o bucikach, nie miałam wtedy czasu pisać, bo to był szczyt choroby Ali a rzeczywiście Dziewczyny nieco na Ciebie "naskoczyły", to niefajne jak tak kilka naraz:Hyhy: Mi to forum spodobało się za atmosferę pełną wsparcia, więc nie do końca zgadzałam się z Ladybug, że to tylko wymiana opinii, bo dość ostro Cię zawetowano, więc Ci współczułam. Pewnie, że każda i tak robi po swojemu, dlatego ja np. nie włączałam się długo w kwestie stałego jedzonka, bo w porównaniu z wieloma z Was dość późno wzbogaciłam Ali menu cycowe, a pamiętam że też tu ostro szło na ten temat.
A ze słodyczami też w pełni się zgadzam z Tobą i Pysią.
Dziewczynki, dzięki za wsparcie właśnie. Mój chłop zdążył mnie jeszcze wkurzyć tym, że jak wybył na spacer, to zjawił się z powrotem dopiero, gdy Ala powinna już jeść kolację i spać, a tymczasem totalnie uśpioną Ją przywiózł. Przeraziłam się tym gigantycznym czasem drzemki, który wszedł już w nocny sen, bo wyobraziłam sobie opory przy zasypianiu po kolacji i kąpieli. A tymczasem Ala mi usnęła w łóżeczku po ok 25 min marudzeniu:Hura!::Hura!::Hura!:
Jestem happy jak nie wiem co, bo po tej wczorajszej gehennie i kilku poprzednch wieczorach to jest mega sukces!:Wow!:
A żeby już na tym moim chłopie samych psów dziś nie wieszać, mimi, dzięki Niemu mamy rewelacyjne łóżeczko, które najprawdopodobniej starczy Ali do ok.5 latek. Ale jutro je opiszę, bo dziś muszę już gnać.
Jesteście Kochane za wszelkie kciuki:Przytulam:

pink
26-10-09, 21:49
Relinka po pierwsze dziękuje - wiedziałam że na Ciebie moge liczyć :Hura!: a po drugie mnie tez sie włosy zjeżyły jak przeczytałam o Bartusiu i słodyczach ale szybko sobie przypomniałam o mojej Oliwii a raczej o szczycie mojego braku wyobraźni i jak oglądam zdjęcia maleńkiej Oliwki pucującej " kinderki" to mi słabo więc temat przemilczałam ze wstydu raczej ale skoro już rozwinęłyście kwestie to teraz sobie powiedziałam stanowcze nie bardzo pilnuję posiłków Maksia nie przesadzam co prawda z jarzynkami z ekologicznych upraw itd ale pilnuje pór posiłków staram się żeby w miarę możliwości były urozmaicone i słodyczom stanowcze NIE!!!! Dzięki nim pewnie poniekąd Oliwia jest niejadkiem :Wstyd:

pink
26-10-09, 21:53
Rozumiem Twój strach, Relinko:) Czytałam tylko tę wymianę postów o bucikach, nie miałam wtedy czasu pisać, bo to był szczyt choroby Ali a rzeczywiście Dziewczyny nieco na Ciebie "naskoczyły", to niefajne jak tak kilka naraz:Hyhy: Mi to forum spodobało się za atmosferę pełną wsparcia, więc nie do końca zgadzałam się z Ladybug, że to tylko wymiana opinii, bo dość ostro Cię zawetowano, więc Ci współczułam. Pewnie, że każda i tak robi po swojemu, dlatego ja np. nie włączałam się długo w kwestie stałego jedzonka, bo w porównaniu z wieloma z Was dość późno wzbogaciłam Ali menu cycowe, a pamiętam że też tu ostro szło na ten temat.
A ze słodyczami też w pełni się zgadzam z Tobą i Pysią.
Dziewczynki, dzięki za wsparcie właśnie. Mój chłop zdążył mnie jeszcze wkurzyć tym, że jak wybył na spacer, to zjawił się z powrotem dopiero, gdy Ala powinna już jeść kolację i spać, a tymczasem totalnie uśpioną Ją przywiózł. Przeraziłam się tym gigantycznym czasem drzemki, który wszedł już w nocny sen, bo wyobraziłam sobie opory przy zasypianiu po kolacji i kąpieli. A tymczasem Ala mi usnęła w łóżeczku po ok 25 min marudzeniu:Hura!::Hura!::Hura!:
Jestem happy jak nie wiem co, bo po tej wczorajszej gehennie i kilku poprzednch wieczorach to jest mega sukces!:Wow!:
A żeby już na tym moim chłopie samych psów dziś nie wieszać, mimi, dzięki Niemu mamy rewelacyjne łóżeczko, które najprawdopodobniej starczy Ali do ok.5 latek. Ale jutro je opiszę, bo dziś muszę już gnać.
Jesteście Kochane za wszelkie kciuki:Przytulam:

Taaa dla mojego M kompletnie nie ma znaczenia że jest pora jedzenia kąpania czy spania gdybym mu nie powiedziała idziemy kąpać MAksia dziecko pewnie by siedziało w zabawkach dopóki nie zasnęłoby na siedząco

marciunia
26-10-09, 22:21
Aż mi się włos na głowie zjeżył:Strach: Marciunia, pamiętaj że tendencje do tycia się dziedziczy ale nawyki żywieniowe się nabywa, to Ty jesteś odpowiedzialna za nawyki Bartka. A czym skorupka za młodu nasiąknie... Potem nie będzie chciał jeść owoców i warzyw. Uwierz mi, widzę w podstawówkach w których uczę takie dzieciątka. Matki skarżą się że dzieci NIE LUBIĄ owoców a plecak napchany chrupkami i wafelkami. Nie szkoda Ci jego malutkiego brzuszka??

Ano tak! I jest mi wstyd, że chciałam Małemu troszkę "podchlebić". I jest mi żal synka i jestem chyba zła matka :( . Jak pisałąm, nie daję mu tego wcale dużo, czasem polizał czekoladę, czasem kawałek wafelka domowej roboty,ale nigdy za wiele. Złoszczę się na męża, bo on czasem myśli że Bartek jest już na tyle duży że moze jeść prawie wszystko. No i teściowa też grzeszy bo daje mu słodką bułkę do gryzienia. Ale teraz pilnuję bardzo i zastrzegam, żę nie wolno mu słodyczy i każdy jak narazie przestrzega tego. Bartuś dostaje teraz tylko chrupki kukurydziane.
Owoce i warzywka je codziennie, nawet takie włąśnie ekologiczne z włąsnej uprawy.
Boję się jak pójdę do pracy (bo jestem w trakcie poszukiwań), że jak Bartuś zostanie z moją teścową to często będzie jadł bułki typu jagodzianka, bo jego starsza siostrzyczka cioteczna praktycznie jedzie tu tylko na tym (bo jest niejadkiem i dostaje co chce żeby tylko coś zjadła) i te nawyki babcia przenosi i na młodszego wnusia. Muszę bardzo pilnować, żeby mi dziecka nie karmiono byle czym.

pink
26-10-09, 22:40
No to Kochana witaj w klubie my niedługo przenosimy firmę z domu do biura mamy zamiar poszerzyć działalność tak więc przez większą częśc dnia Maksiem będzie się zajmowała teściowa :Stres: i tu jest pies pogrzebany bo teściowa nie jest zła ale...przeraża mnie wizja " pasienia" mojego synka różnymi "specjałami" i to o czym mówisz wyrabianie złych nawyków moja córka jst niejadkiem jak już wspominałam i np ugotuje obiad jest coś czego ona nie będzie jadła więc po obiedzie ucieka do babci a ta na złamanie karku smaży jej naleśniki z serem na zawołanie boje się że z Maksiem będzie tak samo wogóle obawiam się że cały nasz poukładany plan legnie w gruzach nie mówiąc już o kwestii z którą walcze jeszcze od czasów kiedy Olwika była maleńka- bezsensowne noszenie na rękach takie heh z husianiem kurcze ja rozumiem nosić maleństwo narękach jeśli płacze coś mu dolega ale zamiast dziecko położyź czy posadzić na podłodze żeby sie bawiło moja teściowa nosi je bez sensu ehhhhh to wszystko mnie przeraża ale nie ma wyjścia musimy sie przenieść do biura papiery się pietrzą miejsca brakuje ehhh:Niepewny:

Relinka
26-10-09, 22:43
Taaa dla mojego M kompletnie nie ma znaczenia że jest pora jedzenia kąpania czy spania gdybym mu nie powiedziała idziemy kąpać MAksia dziecko pewnie by siedziało w zabawkach dopóki nie zasnęłoby na siedząco


Kochana,to mamy takich samych chłopów,bo mój też nie ma pojęcia c z czym się je,tz kiedy zupka,kiedy kupka,kiedy kąpiel,a jak wychodzę gdzieś to trzeba kartki pisać,i tłumaczyc jak i co po kolei. Ostatnio wracam wieczorem z zakupów a ona siedzi usrana po pas i płacze a on zdziwiony i mówi że płakała za mną.
To ja mu na to żeby sam sie usrał po pas i przesiedzał tak to zobaczymy czy będzie fajnie i że niby ja powinnam mu przez telefon powiedzieć ,że dziecko płacze bo mogło zrobić kupę .Normalnie czasami mnie rozśmiesza swoją bezradnością do dzieci.A jak zostawał kiedyś ze starszą to sam się najadł a jej nigdy nie zapytał czy jest głodna,bo ona jak głodna to się nie upomni tylko weżmie sobie coś słodkiego.Ale wiem że kocha je ponad życie,tylko w kwesti dzieci jest taki nieporadny,i często spaceruje z dziecmi co jest dużym plusem.

Relinka
26-10-09, 22:48
Pink weszłam na ten wątek o ,,śmierci dzieci,, a teraz siedzę i ryczę ,tak strasznie szkoda mi tych dzieciątek i ich wspaniałych,mam które są w stanie zrobić wszystko byleby dać im życie.

atlanta113
26-10-09, 23:06
Apropo porad na naszym forum to myślę,że nie chodzi tu o jakieś pouczanie i poniżanie kogoś tylko o zwykłą ludzką pomoc.Ja każdą radę staram sie rozważać i wyciągam jakies wnioski.Biore sobie do serca jak coś robię nie tak a honor chowam do kieszeni,bo wiem,że to dla dobra dziecka.
Tak właśnie nasunął mi sie wątek OKIRY i jej chorującym Rafałku,który może ma alergię i bardzo się męczy.Pamiętacie jak jej pisałysmy o skutkach zbyt wczesnego wprowadzania pokarmów innych niż mleczko?Naprawdę nie obrażajmy się tylko analizujmy te wszystkie rady-w większości dobre.

Ja mam teraz tydzień urlopu i nasycam się byciem z dzieciaczkami.
Była dziś u mnie koleżanka Lutówka 2010.Nie wiem czemu ale nie widziałam w niej tej radości jaką miala każda z nas oczekujących....I od razu,że nie będzie karmiła bo to niewygodne i uciązliwe....Oj wzięłabym za nią tą ciążę.
Chyba pójdę do jakiegoś specjalisty:Hyhy:bo tak mi strasznie żal.
A swoją drogą to ciekawa jestem jakby było mnie stac to na ile dzieci bym się zdecydowala?A tak lubiłam byc w ciąży.
A i z nowości to Oliwcia wczoraj stanęła sama bez trzymania na 5 sekund.Ciekawe czyj malec pierwszy zacznie chodzić.Ja stawiam na Patryczka.

adik11
27-10-09, 07:13
Nie chwalac sie to ja mam chyba meza aniola:) To on jest u nas od dyscyplinowania, pilnuje godzin karmienia i snu, bawi sie z dwojka, zabiera na spacery, itp. Teraz nie bylo go przez piec dni i bylam sama z dziecmi i psem (!!!) wiec juz sie nie moge doczekac jak wroci i bede miala chociaz pol godzinki dla siebie.

Odnosnie slodyczy to tez jestem zdania, ze nie nalezy ich dawac. Z corcia staralam sie nie dawac zadnych slodyczy do 2 roku zycia, ale oczywiscie jak pojechala do moich rodzicow to musialam mocno pilnowac, bo uwielbiala rozwijac cukierki i czekoladki z papierkow a wtedy rodzice dawali jej do sprobowania. Cale szczescie corcia do dzis (a ma juz ponad 3 latka) nie lubi czekolady. Niestety my poleglismy na sokach, ktore dostawala do picia. Wydawalo mi sie, ze sa zdrowe wiec corcia pila ich duzo i niestety od tego popsul sie jej zabek (!!!), pila soki marchwiowe, ktore sa bardzo geste i zostaje osad na zabkach. Pomimo mycia dwa razy dziennie dostala sie do zabka prochnica. A ja bylam taka zadowolona, ze pije zdrowe soki i nie lubi slodyczy..

Ginger_84
27-10-09, 07:31
Dziewczyny kupiłam meble w końcu:) tylko jeszcze brakuje paru elementów wiec i tak bede musiala jeszcze podjechac do ikei po nie.. ale powiem wam ze jestem rozczarowana ikea pod wzgledem porzadku itp.. straszny rozgardiasz tam maja, no ale meble mi sie tylko tam spodobaly, wiec musialam sie pomeczyc.. nastepny punkt to panele.. kaloryfery.. jejku jeszcze duzo tego.. ale kupilam sobie stolik pod laptop juz, normalny kawowy zamowilam a naroznika nadal szukam:)
No musialam sie wam pochwalic..

Teraz troszke ze smutniejszych rzeczy.. pamietacie jak wam pisalam ze od 1 okresu po porodzie przed kazdym kolejnym mam problem bo dostaje goraczki, boli krzyzowych, nie umie oddychac i wogole nie umie ustac sama.. no wiec caly czas robie badania.. i narazie nie wiadomo co mi jest no wiec chca mnie dac do szpitala a ze moj maz ma nowa prace to nie ma na to szans w tym roku bo nie dostanie wolnego na dziecko.. ale najgorsze jest to ze przy ostatnich badaniach wyszlo przy okazji ze mam problem z nerkami:( i powiem wam ze wogole bym sie nie zmartwila gdyby nie podejrzewano u mnie tego samego na co zmarla moja mlodsza siostra:( no i troszke sie podlamalam, bo mam juz jakies dziwne wizje.. wiem wiem ze moze sie nie potrzebnie nakrecam ale mam nadzieje ze mnie rozumiecie.. w czwartek ide na kolejnebadania wiec albo to potwierdza albo mam nadzieje wykluczą.. takze znowu prosze o kciuki dziewczyny..
No to teraz sie wyzalilam ale jak pomysle o mojej siostrze, tych nerkach to za kazdym razem rycze:(
Koniec uzalania sie..

Co do naszego forum to zgadzam sie z Atlanta ze nie ma sie o co obrazac bo wszystkie nasze rady sluza jednemu - dobru dziecka.. Ja bardzo czesto korzystam z waszych porad i naprawde duzo mi pomoglyscie i poradzilyscie..
A jesli chodzi o słodycze to ja kategorycznie zabronilam tesciom, mamie dawac malemu.. tez jestem przeciwna i mam nadzieje ze do ok 2 roku mi sie uda uniknac tych słodkości..
Adik dalo mi do myslenia to co napisalas o soczkach wiec tez sie bede z nimi pilnowala..

Miłego dzionka wam życze..

atlanta113
27-10-09, 08:36
Dziewczyny kupiłam meble w końcu:) tylko jeszcze brakuje paru elementów wiec i tak bede musiala jeszcze podjechac do ikei po nie.. ale powiem wam ze jestem rozczarowana ikea pod wzgledem porzadku itp.. straszny rozgardiasz tam maja, no ale meble mi sie tylko tam spodobaly, wiec musialam sie pomeczyc.. nastepny punkt to panele.. kaloryfery.. jejku jeszcze duzo tego.. ale kupilam sobie stolik pod laptop juz, normalny kawowy zamowilam a naroznika nadal szukam:)
No musialam sie wam pochwalic..

Teraz troszke ze smutniejszych rzeczy.. pamietacie jak wam pisalam ze od 1 okresu po porodzie przed kazdym kolejnym mam problem bo dostaje goraczki, boli krzyzowych, nie umie oddychac i wogole nie umie ustac sama.. no wiec caly czas robie badania.. i narazie nie wiadomo co mi jest no wiec chca mnie dac do szpitala a ze moj maz ma nowa prace to nie ma na to szans w tym roku bo nie dostanie wolnego na dziecko.. ale najgorsze jest to ze przy ostatnich badaniach wyszlo przy okazji ze mam problem z nerkami:( i powiem wam ze wogole bym sie nie zmartwila gdyby nie podejrzewano u mnie tego samego na co zmarla moja mlodsza siostra:( no i troszke sie podlamalam, bo mam juz jakies dziwne wizje.. wiem wiem ze moze sie nie potrzebnie nakrecam ale mam nadzieje ze mnie rozumiecie.. w czwartek ide na kolejnebadania wiec albo to potwierdza albo mam nadzieje wykluczą.. takze znowu prosze o kciuki dziewczyny..
No to teraz sie wyzalilam ale jak pomysle o mojej siostrze, tych nerkach to za kazdym razem rycze:(
Koniec uzalania sie..

Co do naszego forum to zgadzam sie z Atlanta ze nie ma sie o co obrazac bo wszystkie nasze rady sluza jednemu - dobru dziecka.. Ja bardzo czesto korzystam z waszych porad i naprawde duzo mi pomoglyscie i poradzilyscie..
A jesli chodzi o słodycze to ja kategorycznie zabronilam tesciom, mamie dawac malemu.. tez jestem przeciwna i mam nadzieje ze do ok 2 roku mi sie uda uniknac tych słodkości..
Adik dalo mi do myslenia to co napisalas o soczkach wiec tez sie bede z nimi pilnowala..

Miłego dzionka wam życze..

Ja mam już od roku narożnik z Ikei sofa Manstad.Moja jest w beżowym kolorze.Jest rewelacyjna,łatwo się rozkłada,ma dużo miejsca do spania i na dodatek jest ładna.Naprawdę polecam.

http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/60126092

atlanta113
27-10-09, 08:39
I nie dodałam,że ma bardzo duży schowek na pościel.U mnie wchodzą dwie koldry,dwie poduszki i pokrycie na sofę pod przescieradlo.Jest to fajna sprawa bo śpi się wygodnie i nie niszczy się pokrycie.

adik11
27-10-09, 11:54
Teraz troszke ze smutniejszych rzeczy.. pamietacie jak wam pisalam ze od 1 okresu po porodzie przed kazdym kolejnym mam problem bo dostaje goraczki, boli krzyzowych, nie umie oddychac i wogole nie umie ustac sama.. no wiec caly czas robie badania.. i narazie nie wiadomo co mi jest no wiec chca mnie dac do szpitala a ze moj maz ma nowa prace to nie ma na to szans w tym roku bo nie dostanie wolnego na dziecko.. ale najgorsze jest to ze przy ostatnich badaniach wyszlo przy okazji ze mam problem z nerkami:( i powiem wam ze wogole bym sie nie zmartwila gdyby nie podejrzewano u mnie tego samego na co zmarla moja mlodsza siostra:( no i troszke sie podlamalam, bo mam juz jakies dziwne wizje.. wiem wiem ze moze sie nie potrzebnie nakrecam ale mam nadzieje ze mnie rozumiecie.. w czwartek ide na kolejnebadania wiec albo to potwierdza albo mam nadzieje wykluczą.. takze znowu prosze o kciuki dziewczyny..
No to teraz sie wyzalilam ale jak pomysle o mojej siostrze, tych nerkach to za kazdym razem rycze:(
Koniec uzalania sie..



Ginger,
trzymam kciuki, zeby wszystko bylo dobrze! Daj koniecznie znac po badaniach.

Relinka
27-10-09, 12:28
Ginger kochana,nie myśl o najgorszym od razu.Będzie dobrze,musi być dobrze.
Odezwij się co i jak.Trzymam kciuki i życzę zdrówka.

Okira Rafałkowi też duzo zdrówka życzymy.

marciunia
27-10-09, 13:01
Pink weszłam na ten wątek o ,,śmierci dzieci,, a teraz siedzę i ryczę ,tak strasznie szkoda mi tych dzieciątek i ich wspaniałych,mam które są w stanie zrobić wszystko byleby dać im życie.

Jakoś mnie tak natchnełaś żeby zajrzeć na wątek o stracie dzieci i... nie przeczytałam go wcale całego. Starczył mi początek.
I dziękuję Bogu, za moje nieprzespane noce, za mój ból pleców, za rozstępy i tą bliznę po cesarce, za to że łażę krok w krok za moim rozbieganym synkiem, że czasem już nóg nie czuję i padam ze zmęczenia jak tylko mały zaśnie... Ja dziękuję codziennie, bo Bartuś to tak ogromny skarb, że nie wiem czym sobie zasłużyłam na tak wielkie szczęście. I mówię z ręką na sercu, ze mogłabym za niego życie oddać i wszystko, wszystko... i wiem że mnie rozumiecie.

Relinka
27-10-09, 16:37
Wiola jak tam Twój spóżniony okres pojawił się,czy juz mam Ci gratulować braciszka dla Wikusi.

Tak,te nasze problemy to są pikuś w porównaniu z tym co przeżywają dziewczyny z tamtego watku o śmierci dzieci.Wczoraj jak to poczytałam to idąc spać ze łzami w oczach patrzyłam na moje dzieci i dziekowałam Bogu że mnie nimi obdarzył i że są zdrowe i jakieś tam zbedne kilogramy czy nie kupiony narożnik to jest wszystko zero,że trzeba się cieszyć dniem codziennym,bo nigdy nie wiadomo co nas jutro spotka.
I myślę marciunia że każda z nas tu by oddała życie za swoje dziecko i bez wątpienia oddałaby wszystko.

a-gniesia
27-10-09, 18:00
Jakoś mnie tak natchnełaś żeby zajrzeć na wątek o stracie dzieci i... nie przeczytałam go wcale całego. Starczył mi początek.
I dziękuję Bogu, za moje nieprzespane noce, za mój ból pleców, za rozstępy i tą bliznę po cesarce, za to że łażę krok w krok za moim rozbieganym synkiem, że czasem już nóg nie czuję i padam ze zmęczenia jak tylko mały zaśnie... Ja dziękuję codziennie, bo Bartuś to tak ogromny skarb, że nie wiem czym sobie zasłużyłam na tak wielkie szczęście. I mówię z ręką na sercu, ze mogłabym za niego życie oddać i wszystko, wszystko... i wiem że mnie rozumiecie.
Ale mnie rozczulilas... pewnie, ze rozumiemy i czujemy to samo. Dlatego wlasnie tak dobrze sie dogadujemy.

Moj aniolek wlasnie pieknie bawi sie na podlodze. To siada (tak tak :Hura!:), to sie kladzie, to gdzies wedruje.... Dzis wyszlam na chwilke do lazienki a on... zamkanal za mna drzwi :Fiu fiu:, no prawie, bo zawieszony jest na futrynie skoczek i dzieki temu sie nie domykaja. Wola mamammama i bababababa, wspina sie po mnie i staje na czworaka, ale juz probuje stopke postawic wiec niedlugi i stanie. Na razie robi to jak go zlapie za raczki, a posadzic go potem to niezly wyczyn :Hyhy:.

Ja na rady sie nie obrazam wiec jakbyscie cos zauwazyly to czekam na uwagi. Slodyczom tez mowie NIE i jedynym slodyczem Adasia sa ciasteczka zbozowe dla dzieci, ktore wkruszam mu do deserkow ale to strasznie sporadycznie, moze raz na 3 tygodnie....

Musze konczyc bo Adas dobral sie do moich spodni i zaraz beda ociekac slina...

Acha.. Ginger - :Kciuki:, rozumiem Twoj strach ale nie mozesz sie nastawiac na najgorsze. Czekam na wiesci - dobre :).

M_M
27-10-09, 21:37
Witajcie po przerwie.

Najpierw do Ginger - od razu wyrzuc takie zle mysli z glowy. Bo niestety mysl jest b.tworcza i osobiscie mocno wierze, ze sie realizuje. Wiec od dzis w glowie wylacznie: Zdrowie! Zycze Ci wiec pozytywnego myslenia i wylacznie takich wynikow badan i wiesci! :Kciuki:

Jakis czas mnie nie bylo, bo od czasu klotni z moja przyjacioka jakos zdolowana chodze.. Nie chcialo mi sie najpierw pisac, a pozniej juz nawet zagladac. I zajrzalam dzis i ... tez mi sie odechcialo. Na innym watku, na ktorym, sie tez udzielam jakies klotnie i zbyt mocne slowa. Zadalam sobie pytanie, czy chce tu wciaz byc...? :Niepewny: Zajrzalam wiec tu, do nas i widze, ze tez jakies malenkie zgrzyciki, choc duuuuuuuuuuuuzo mniejsze. A moze to jakies jesienne smuteczki i frustracje daja o sobie znac?

Z nowosci u nas: Maly ma 7,5 miesiaca, wazy prawie 9 kg i mierzy 74 cm. Ma duza klate i wciaz mowia, ze jest duzy i dlugi (nie gruby).
Ale najbardziej cieszy mnie to, co zaczal robic! :Wow!: Podaje raczke na powitanie i slowa "dzien dobry", na slowa "zrob babci ti tit" wyciaga paluszek i dotyka noska, no i MEGA zdziwienie - pokazuje paluszkiem zdjecie kobiety na pytanie "gdzie jest pani?". Dodam, ze zdjecia pokazywalam mu w takiej reklamowej gazetce, gdzie na stronie jest duuuuuzo roznych innych rzeczy i to zdjecie jest male. Kurcze, nie mam punktu odniesienia, nie mam kontaktu z innymi malymi dziecmi. Moze to normalne w tym wieku?? :Niepewny:. Tak, czy siak jestem dumna i szczesliwa, ze maly sie tak ladnie rozwija :Wow!:

Pytanie: Czy w czasie zabkowania marudzenie, problem ze spaniem macie tylko w nocy, czy tez w dzien? Bo u nas dni super, ale za to ostatnie trzy noce znow wybudzanie sie, placz, potrzeba popicia cieple herbatki :Boje się:.

Maly tez nie dostosowal sie do zmiany czasu i teraz mam karmienie o 5-5.30 :Boje się:

Tez mysle o kolejnym dziecku i tez, jak ktoras z Was, z racji wieku powinnam juz sie brac. No, ale ta cesarka mnie wstrzymuje.

NIe wiem, o czym, jeszcze pisalyscie.

Pozdrawiam Was

pink
27-10-09, 21:55
Jakoś mnie tak natchnełaś żeby zajrzeć na wątek o stracie dzieci i... nie przeczytałam go wcale całego. Starczył mi początek.
I dziękuję Bogu, za moje nieprzespane noce, za mój ból pleców, za rozstępy i tą bliznę po cesarce, za to że łażę krok w krok za moim rozbieganym synkiem, że czasem już nóg nie czuję i padam ze zmęczenia jak tylko mały zaśnie... Ja dziękuję codziennie, bo Bartuś to tak ogromny skarb, że nie wiem czym sobie zasłużyłam na tak wielkie szczęście. I mówię z ręką na sercu, ze mogłabym za niego życie oddać i wszystko, wszystko... i wiem że mnie rozumiecie.

Teraz zaczynam żalować że poruszyłam ten temat wybaczcie ale nie wzięłam pod uwagę tego że ktoś może mnie chcieć czytać takich rzeczy ale piszac o Francesce chciałam prosić o wsparcie duchowe bo uwierzcie mi ale mnie to tak poruszyło że cały czas myśle o niej i jej małej Wiktorii tak więc jeśli któraś z Was przeze mnie się źle czuje to przepraszam miałam dobre intencje w każdym razie
Zgadzam się w 100 % z tym że jak się pozna dramaty innych to człowiek inaczej patrzy na pewne sprawy i zaczyna doceniać to co ma
Jeszcze raz przepraszam że schrzaniłam komuś humor :Niepewny:

pink
27-10-09, 21:56
Witajcie po przerwie.

Najpierw do Ginger - od razu wyrzuc takie zle mysli z glowy. Bo niestety mysl jest b.tworcza i osobiscie mocno wierze, ze sie realizuje. Wiec od dzis w glowie wylacznie: Zdrowie! Zycze Ci wiec pozytywnego myslenia i wylacznie takich wynikow badan i wiesci! :Kciuki:

Jakis czas mnie nie bylo, bo od czasu klotni z moja przyjacioka jakos zdolowana chodze.. Nie chcialo mi sie najpierw pisac, a pozniej juz nawet zagladac. I zajrzalam dzis i ... tez mi sie odechcialo. Na innym watku, na ktorym, sie tez udzielam jakies klotnie i zbyt mocne slowa. Zadalam sobie pytanie, czy chce tu wciaz byc...? :Niepewny: Zajrzalam wiec tu, do nas i widze, ze tez jakies malenkie zgrzyciki, choc duuuuuuuuuuuuzo mniejsze. A moze to jakies jesienne smuteczki i frustracje daja o sobie znac?

Z nowosci u nas: Maly ma 7,5 miesiaca, wazy prawie 9 kg i mierzy 74 cm. Ma duza klate i wciaz mowia, ze jest duzy i dlugi (nie gruby).
Ale najbardziej cieszy mnie to, co zaczal robic! :Wow!: Podaje raczke na powitanie i slowa "dzien dobry", na slowa "zrob babci ti tit" wyciaga paluszek i dotyka noska, no i MEGA zdziwienie - pokazuje paluszkiem zdjecie kobiety na pytanie "gdzie jest pani?". Dodam, ze zdjecia pokazywalam mu w takiej reklamowej gazetce, gdzie na stronie jest duuuuuzo roznych innych rzeczy i to zdjecie jest male. Kurcze, nie mam punktu odniesienia, nie mam kontaktu z innymi malymi dziecmi. Moze to normalne w tym wieku?? :Niepewny:. Tak, czy siak jestem dumna i szczesliwa, ze maly sie tak ladnie rozwija :Wow!:

Pytanie: Czy w czasie zabkowania marudzenie, problem ze spaniem macie tylko w nocy, czy tez w dzien? Bo u nas dni super, ale za to ostatnie trzy noce znow wybudzanie sie, placz, potrzeba popicia cieple herbatki :Boje się:.

Maly tez nie dostosowal sie do zmiany czasu i teraz mam karmienie o 5-5.30 :Boje się:

Tez mysle o kolejnym dziecku i tez, jak ktoras z Was, z racji wieku powinnam juz sie brac. No, ale ta cesarka mnie wstrzymuje.

NIe wiem, o czym, jeszcze pisalyscie.

Pozdrawiam Was
U nas wlaśnie tak jest dzień jest oki natomiast ostatnie noce to pobudka co15-30 minut zaczynam chodzić na rzęsach :Hyhy:

pink
27-10-09, 21:57
Wiola jak tam Twój spóżniony okres pojawił się,czy juz mam Ci gratulować braciszka dla Wikusi.

Tak,te nasze problemy to są pikuś w porównaniu z tym co przeżywają dziewczyny z tamtego watku o śmierci dzieci.Wczoraj jak to poczytałam to idąc spać ze łzami w oczach patrzyłam na moje dzieci i dziekowałam Bogu że mnie nimi obdarzył i że są zdrowe i jakieś tam zbedne kilogramy czy nie kupiony narożnik to jest wszystko zero,że trzeba się cieszyć dniem codziennym,bo nigdy nie wiadomo co nas jutro spotka.
I myślę marciunia że każda z nas tu by oddała życie za swoje dziecko i bez wątpienia oddałaby wszystko.

Święte słowa!!!:Kciuki:

pysia83
27-10-09, 22:09
Hej MM, właśnie sobie dziś o Tobie myślałam na spacerze :) Jeszcze Fordka się ostatnio nie odzywała, ciekawe co u jej Słodziaków:Hmmm...:

U nas w nocy pobudka co 2 godziny na cycusia, od 2 w nocy tak często się wybudza że ostatnio biorę małą do nas do łóżka:Boje się:

Tu moja mała Organistka:)
http://dc176.4shared.com/img/144187349/ca96fd9e/_2__PA270066.JPG (http://www.4shared.com/file/144187349/ca96fd9e/_2__PA270066.html)

Pozdrowienia z deszczowego Podkarpacia!

dirk5
27-10-09, 22:15
Ginger, w pełni rozumiem strach, ale nie sądzę, by rzeczywiście stało się najgorsze! Trzymam kciuki, współczuję nerwów- oby jak najprędzej je rozgoniono, dla Ciebie i Twej dynamicznej Rodzinki.
Co do, wzruszeń na watkach o stracie, ja ich tam nie szukam. Aż za dobrze pamiętam swą stratę, na pozór tylko poronienie, niby cóż to wielkiego, sama wcześniej myślałam, że lepiej wcześniej niż później stracić maleństwo. Pamiętam swoje "mądre" sądy na takie tematy. To bzdura, nie ma lepszej i gorszej straty. Było to najgorsze przeżycie, jakie miałam i nigdy nie zapomnę Sylwestra sprzed dwóch lat, gdy ludzie wokół świętowali a ja leżałam w szpitalu tracąc dziecko. Pół roku później przepłakałam swoje całe urodziny jeszcze za tamtym dzieckiem, nosząc następne, o czym nie wiedziałam. Od tej pory uwielbiam swego ginekologa, bo on mi tę ciążę drugą przykazał, dosłownie tak:"Cały czas nie przestaje pani brać kwasu foliowego, za trzy miesiące goni pani męża do roboty, a za pół roku chcę widzieć panią w ciąży!". No i zobaczył. Co prawda przy porodzie Alicji, oznajmił że tak mi dobrze idzie, że za rok to może dla Alicji braciszka, ale choć w znamienne moje urodziny dostałam okres na znak że mimo karmienia moja płodność jak najbardziej wzywa, to niestety, braciszek dla Alicji jeszcze nie w drodze:(.
Ale stron o stracie nie chcę oglądać. Za dobrze je pamiętam.

No, dość tego minorowego tonu! Obiecałam że napiszę o naszym super łóżeczku(naprawdę jestem nim zachwycona), w ogóle nie wiedziałam że takie istnieją, a dowiedział się o nim mój obgadywany wczoraj Mąż. Nasze łóżeczko ma wszystkie tradycyjne funkcje, obniżanie (na razie jeszcze ciągle niepotrzebne, Alicja bardzo osłabła po chorobie i to nieco spowolniło Jej dynamikę, choć wraca do siebie:)),wyjmowane szczebelki, itp. Ale poza tym to ono ma szufladę na pościel, ścianki ze szczebelkami się wyjmują i zmienia się w tapczanik. Tak więc nieprędko będziemy wymieniać naszej Małej łoże. Na początku okruszek ginął nam w tej wielkiej przestrzeni, bo większej niż tradycyjne tego typu, kilka pierwszych nocy Ala spędziła w wózku przy naszym łóżku. Szybko jednak powędrowała na swoje i teraz się tu rozbija, dziś np. zasypiając w dolnej połowie w efekcie swoich kombinacji przed zaśnięciem.:Hyhy:Na szczęście bezproblemowym:Wow!:

Nie wiem o co chodzi za bardzo z zapewnieniami w kolejnych postach, że nikt nie obraża się o rady i że można doradzać. No, to jasne przecież, bo po to tu jesteśmy i ja np. mam wrażenie że bardzo często proszę o jakieś rady. Ale to, co pisałam o skrytykowaniu Relinki odnosiło się do masowości i intensywności z jaką Laski do tego przystąpiły, dlatego było mi Jej żal. A tak w ogóle, to proszę teraz traktować mnie coraz mniej serio, bo właśnie ciągnę sobie koniaczek i tak mi idzie to stukanie, że co chwila coś mi się na czerwono podkreśla i poprawiam, bo nieco mi uderzyło do główki. Ot, przywileje braku ciąży i karmienia:Hyhy:... Tęskniłam za koniaczkiem... a teraz tęsknię za ciążą...

Jutro ostatni dzień urlopu Męża i chcę, by Ala choć na godzinkę została w żłobku, bo boję się, że odzwyczaiła się:Stres:... Nie posiedzi za długo na początku. Dzwoniłam do znajomej ze żłobka, wirus wygnany z oddziału! Oby tylko na długo....:Niepewny:

Pisałyście o problemach z teściowymi karmiącymi słodyczami maleństwa zbyt chętnie. Nie dziwię się stresowi. Ja ostatnio od własnej matki otrzymałam pełne wyrzutu spojrzenie, bo nie chciałam dać Ali polizać czekolady, na co NA PEWNO miała ochotę (ekscytował Ją kolorowy papierek, uwielbia to). Moja Mama jest lekarzem, Dziewczyny. Bez komentarza. Szczęśliwa jestem, że nie Babcie, przy całym do Nich szacunku, zajmują się Małą. Nie cieszę się żłobkiem z jego choróbskami, ale... Przynajmniej tu nie tracę nerwów. Starczy ich na rodzinnych spotkaniach.

No, pozwoliłam sobie dzisiaj... Jutro następna porcja klasówek, to nie będę mogła. Uciekam, ściskam Was na dobranoc i oby nam Dzieciaczki zdrowe były!

Relinka
27-10-09, 22:59
Pink mnie też poruszył strasznie los franceski i myslę o niej i jej Wikusi.Jutro ma mieć cesarkę o 9 i może będą jakieś wieści.

dirk5 trochę Ci zazdroszczę tego koniaczku,bo ja mam straszną chęć na jakiegoś drineczka albo coś w tym stylu,ale póki karmie Oliwkę to nie tkne alkoholu.

Dziewczyny,moja mała to jest taki cycor,że nie odstępuje mnie na krok,małż się śmiej że ja cały czas w negliżu.ale ona wisi na mnie cały dzień i najlepiej jakbym tego cycka nie chowała wcale.Kładziemy się na podłodze i ona sobie wyciągnie i tak co chwila sobie ciumka i się bawi i przy tym czuje się taka szczęśliwa i bezpieczna.A ja nie potrafię odmówić.I juz widzę że karmienie piersią będzie dłuuuuuuuuugie i tak jak ze starszą,dopiero jak rozumiała że cycy jest kuku to podziękowała w wieku 2 lat.


M M fajnie że zajrzałaś bo brakowało nam Ciebie,ale jeszcze ostatnio nie widać Miśki,Fordki i Nerinki może już wróciła z tych wczasów.

Dobra lece spać,bo nocka jak zwykle z pobudkami,mała boi się w nocy nawet swojego cienia i krzyczy.

pink
27-10-09, 23:07
Dirk przykro mi że wspomniany przeze mnie watek przywołał złe wspomnienia(nie chciałam nikogo urazić) ale przykro mi również bo ...hmm..... jak same podkreślacie jesteśmy tu po to żeby się wspierać ....tymczasem przepraszam że to napiszę i możecie mnie za to zlinoczować forum czytam w miarę na bieżąco ale rzadko się udzielam bo ....wydaje mi się że od jakiegoś czasu nasz wątek funkcjonuje na zasadzie "pochwalmy się co umieją nasze dzieci" sorry ale tak sobie teraz pomyślałam możecie teraz na mnie naskoczyć :Wstyd: a ponieważ ja raczej nie mam się czym chwalić to rzadko się udzielam nad czym ubolewam bo pamiętam stare ciążowe czasy :Hyhy: sama przeżyłam dużo smutnych i tragicznych chwil ale nie będę tu sie nad sobą użalać bo to beż sensu uznajmy ze tematu nie było szkoda tylko że znacznie większym powodzeniem ciesza się tematy mebli, zabawek z allegro, ilości ząbków, zdjęć na nk a może to ja już zaczynam przysmucać sama nie wiem na szczęscie nie jestem tu zbyt często wiec nie zaśmiece Wam wątku .
Miłych snów

wiola
27-10-09, 23:31
Braciszka nie będzie hehe narazie :Hyhy:
Kopiłam dziś wszystkie meble i inne pierdółki do meblowania (karnisze i firanki - bo miałam same rolety, dywan do Wikunii pokoju,lampkę). A do spania kupilam narożnik. Jutro bedzie na nim pierwsza noc wiec Wam napisze jak sie spalo. Eh, a dziś ostatnia noc na naszym wielkim lozu :Fiu fiu:, a ja okres mam. Wynosze go na strych i czekam na większe mieszkanie, ale to dopiero jak sie narodzi brat Wikusi wtedy tesciowa zamieni sie z nami mieszkaniem.
Co do tego smutnego tematu o starcie dziecka - nawet tam nie zagladam, na sama mysl lzy mam w oczach.
Spadam spac bo nie wiem czy Wiki da mamusi odpoczac przed jutrzejszymi porzadkami.
Pozdrawiam Was.

mimi86
28-10-09, 00:22
Dirk przykro mi że wspomniany przeze mnie watek przywołał złe wspomnienia(nie chciałam nikogo urazić) ale przykro mi również bo ...hmm..... jak same podkreślacie jesteśmy tu po to żeby się wspierać ....tymczasem przepraszam że to napiszę i możecie mnie za to zlinoczować forum czytam w miarę na bieżąco ale rzadko się udzielam bo ....wydaje mi się że od jakiegoś czasu nasz wątek funkcjonuje na zasadzie "pochwalmy się co umieją nasze dzieci" sorry ale tak sobie teraz pomyślałam możecie teraz na mnie naskoczyć :Wstyd: a ponieważ ja raczej nie mam się czym chwalić to rzadko się udzielam nad czym ubolewam bo pamiętam stare ciążowe czasy :Hyhy: sama przeżyłam dużo smutnych i tragicznych chwil ale nie będę tu sie nad sobą użalać bo to beż sensu uznajmy ze tematu nie było szkoda tylko że znacznie większym powodzeniem ciesza się tematy mebli, zabawek z allegro, ilości ząbków, zdjęć na nk a może to ja już zaczynam przysmucać sama nie wiem na szczęscie nie jestem tu zbyt często wiec nie zaśmiece Wam wątku .
Miłych snów

Chyba według mnie trochę racji, ale to chwalenie się wynika z dumy mamusiek, każdy chce się podzielic tym, co nowego umie jego maleństwo:Hyhy:
A propo wątku o stracie dziecka, czytałam i płakałam, jakie to życie jest niesprawiedliwe.Historia Franceski wzruszyła nawet mojego gruboskórnego R, a wierzcie mi to bardzo rzadko się ostatnio zdarza.
Dirk jakiej firmy jest to łóżeczko, które ma Twój maluszek?

I jeszcze jedno: nie warto prowadzic do jakiś waśni,kłótni ,przecież jesteśmy tutaj, żeby sobie pomagac. Fajnie, że jesteście Kochane.Dobranoc. Spokojnej Nocki

a-gniesia
28-10-09, 00:57
Dirk przykro mi że wspomniany przeze mnie watek przywołał złe wspomnienia(nie chciałam nikogo urazić) ale przykro mi również bo ...hmm..... jak same podkreślacie jesteśmy tu po to żeby się wspierać ....tymczasem przepraszam że to napiszę i możecie mnie za to zlinoczować forum czytam w miarę na bieżąco ale rzadko się udzielam bo ....wydaje mi się że od jakiegoś czasu nasz wątek funkcjonuje na zasadzie "pochwalmy się co umieją nasze dzieci" sorry ale tak sobie teraz pomyślałam możecie teraz na mnie naskoczyć :Wstyd: a ponieważ ja raczej nie mam się czym chwalić to rzadko się udzielam nad czym ubolewam bo pamiętam stare ciążowe czasy :Hyhy: sama przeżyłam dużo smutnych i tragicznych chwil ale nie będę tu sie nad sobą użalać bo to beż sensu uznajmy ze tematu nie było szkoda tylko że znacznie większym powodzeniem ciesza się tematy mebli, zabawek z allegro, ilości ząbków, zdjęć na nk a może to ja już zaczynam przysmucać sama nie wiem na szczęscie nie jestem tu zbyt często wiec nie zaśmiece Wam wątku .
Miłych snów

Ja co prawda nie zajrzalam na ten watek ale to, ze o nim wspomnialas przypomnialo mi, ze zamartwiam sie sprawami ktore sa w sumie tak blahe... jak np. to ze za chwile zjawi sie tu moja tesciowa, o ktorej nieodpowiedzialnym zachowaniu pisalam juz na forum i bede ja tu miala przez tydzien :Boje się:. No ale coz, bede pilnowac jej i najwyzej wytkne jej wszytskie zale... Co to jest w porownaniu do problemow tamtej dziewczyny :(. Wczoraj ogladalam tez "Kobiete na krancu swiata" i program byl o dziewczynie z jakiegos afrykanskiego plemienia. Brala slub z facetem, ktorego wybrali jej rodzice :Strach:, pomimo ze kochala innego to musiala ulec tradycji. I tak pomyslalam, jakie mamy szczescie ze urodzilismy sie cywilizowanym kraju. Zyjemy na wyzszym lub nizszym poziomie ale sami wybieramy sobie towarzysza tego zycia, mozemy sami decydowac o sobie...

Co do chwalenia to rzeczywiscie tak to ostatnio wychodzi, ja sama co rusz dopisuje nowe osiagniecia Adasia. No ale robimy to chyba glownie po to zeby miec jakies porownanie i podzielic sie radoscia z kims kto te radosc zrozumie. Jeszcze niedawno napisalas o tym jak Maksiu sam przemiescil sie w jakis kat i bawil butelka, a ja wtedy zazdroscilam Ci troche, bo moj Adas ani myslal o lezeniu na brzuszku, nie wspominajac o jakimkolwiek turlaniu po podlodze. Teraz nagle ruszyl a dzis nawet zrobil 2 kroczki rączkami na czworaka po czym rozplaszczyl sie znow na dywanie :Hyhy: - znow sie pochwalilam ale to sila wyzsza. Absolutnie nie widze powodu aby na Ciebie naskoczyc za taka uwage.

Buziaki moje drogie i dobrej nocki :).

dirk5
28-10-09, 08:12
Pink, bez przesady, niczym mi nie poruszyłaś żadnych czarnych wspomnień, one po prostu są i już, a przez ciążę walczyłam z nimi koszmarnie, dlatego też tu się tak nie włączałam. To ja przepraszam, nie chciałam sprawić wrażenia że rozczulam się nad sobą.
Co do chwalenia się sukcesami dzieci, może i masz rację. Ale Ala też nie należy do wyczynowców, jest raczej średniaczkiem, siedzi co prawda, ale raczkowanie jeszcze mocno komiczne, no i co z tego? Nie mówi ani "mama" ani "tata" tylko bez przerwy swoje gligli bligli, ewentualnie "aga", i co z tego? Zęby też tylko w drodze. Nie ma sensu ulegać jakimś presjom "sukcesów", każde dziecko ma swój własny czas i jest w tym najcudowniejsze, swoje własne cudowne "coś",którego inne nie mają. Więc po co się martwic, że inne są "inne"?
Niepokoi mnie, że ktoś napisał tu aż o "waśniach". No bez przesady, Panie! Nie dajmy się zwariować. Za długo ciągnie się coś ten temat.
A właściwie usiadłam tu tylko na moment, by zapytać, jak robicie kisielek swym dzieciom z soczków. Zdaje się Relinka coś o tym pisała? Bo Ala nie może jeść ciągle owoców, może tylko kisielek...
Lecę do roboty.
mimi, sprawdzę firmę naszego łóżeczka.

pysia83
28-10-09, 08:14
Agniesia, buziaki dla Adasia z okazji miesięcznicy:Hura!:
Gratuluję sukcesów w opanowywaniu świata:Wow!:

Co do forum to wydaje mi się że jest to miejsce do wymieniania poglądów, doświadczeń, dzielenia się smutkami ale przede wszystkim radościami. Dzieki Bogu wszystkie nasze Dzieciątka są zdrowe, Alunia dochodzi do siebie, Bartuś też więc tylko zostaje nam cieszyć się i być dumnym z pociech :) Oczywiście jeśli któraś ma problemy to powinnyśmy się wspierać, ale nie ma co na siłę szukać smutków i trosk. Myślenie o zabawkach, łóżeczkach to część życia codziennego z naszymi pociechami.

Myślę że nie ma mowy o obrażaniu, naskakiwaniu czy krytykowaniu. Każda pisze to, co myśli i to właśnie istota tego forum:Kciuki: Kulturalna dyskusja jest jak najbardziej wskazana.

Ginger, nie pisz czarnego scenariusza!Wiem, że tragedia siostry potęguje Twój strach, ale nie ma mowy, aby u Ciebie było to coś poważnego. Poczekajmy na wyniki, trzymam kciuki.
Powodzenia z nowym biznesem!

pysia83
28-10-09, 08:17
Niepokoi mnie, że ktoś napisał tu aż o "waśniach". No bez przesady, Panie! Nie dajmy się zwariować. Za długo ciągnie się coś ten temat.


Święta racja:)

pysia83
28-10-09, 08:18
Co do kisielku to jeszcze nie robiłam nigdy, muszę spróbować upichcić coś takiego:Hmmm...:

pink
28-10-09, 08:58
Agniesia, buziaki dla Adasia z okazji miesięcznicy:Hura!:
Gratuluję sukcesów w opanowywaniu świata:Wow!:

Co do forum to wydaje mi się że jest to miejsce do wymieniania poglądów, doświadczeń, dzielenia się smutkami ale przede wszystkim radościami. Dzieki Bogu wszystkie nasze Dzieciątka są zdrowe, Alunia dochodzi do siebie, Bartuś też więc tylko zostaje nam cieszyć się i być dumnym z pociech :) Oczywiście jeśli któraś ma problemy to powinnyśmy się wspierać, ale nie ma co na siłę szukać smutków i trosk. Myślenie o zabawkach, łóżeczkach to część życia codziennego z naszymi pociechami.

Myślę że nie ma mowy o obrażaniu, naskakiwaniu czy krytykowaniu. Każda pisze to, co myśli i to właśnie istota tego forum:Kciuki: Kulturalna dyskusja jest jak najbardziej wskazana.

Ginger, nie pisz czarnego scenariusza!Wiem, że tragedia siostry potęguje Twój strach, ale nie ma mowy, aby u Ciebie było to coś poważnego. Poczekajmy na wyniki, trzymam kciuki.
Powodzenia z nowym biznesem!

Dokładnie zgadzam się jest to miejsce na wymienianie pogladów i ja własnie napisałam to co myśle i nie sądze żebym na siłe szukała sobie problemów czy jak to napisałaś smutków i trosk zresztą nieważne już wczoraj napisałam KONIEC TEMATU

Weronka
28-10-09, 09:16
Dziewczyny,
witam Was ciepło po tak długiej przerwie...
Wiem, że wieki mnie nie było na forum. Po prostu czasami brak czasu, a czasami może chęci, humoru. Jednak przyznaję się, że często Was czytam i cieszę się, że wprawdzie niewielka garstka, ale została z naszych lutowych ciężaróweczek oraz dołączyły nowe dziewczyny i już się zadomowiły.
Czytając ostatnie posty nasunęła mi się taka refleksja, że dla wielu z nas takie forum jest niesamowitą odskocznią od codziennych rozterek i jednocześnie miejscem zwierzeń, szukania pomocy i niesienia jej innym. To naprawdę super sprawa. Brakowało mi Was w tym czasie...
Wasze pociechy robią postępy w różnym czasie i to jak najbardziej naturalne.
Kubuś rozwija się dobrze, nie będę pisała o szczegółach, bo post miałby chyba kilkanaście stron.
Czytałam, że dziewczyny urządzają mieszkania, my też jesteśmy na etapie meblowania nowego mieszkania. To wielka przyjemność, ale też pochłania oprócz oczywiście sporej kasy też bardzo dużo czasu. Ja osobiście jestem zakochana w drewnie i staram się w tym klimacie urządzić mieszkanie. Wiem, że to kosztowne, ale mam słabość do drewnianych podłóg, mebli, wykończeń.
Muszę kończyć, bo Kubalek się budzi.
Dziewczyny strasznie się cieszę, zę udało mi się do Was napisać. Nie liczę na jakieś odzewy na mój post (tak długo mnie nie było...) i nie obiecuję, że będę pisać częściej, ale zawsze jestem z Wami myślami i strasznie sentymentalnie wspominam nasze ciężarówkowe forum :)

Ściskam Was wszystkie mocno i całuski dla wszystich Lutowiątek :Buziaki:

pink
28-10-09, 09:23
Weronka witaj kochana!!!:Przytulam:
Miło że się odezwałaś ja też ostatnio mało się udzielam chociaż w tym tygodniu o ironio nie mam dziewczyny do pomocy bo ma praktyki a ja mam więcej czasu hehe:Fiu fiu:
Bardzo mnie cieszy jak dziewczyny ze starej załogi odezwą się od czasu do czasu:Hura!:
Mnie też ostatnio bierze na sentymenty i powiem szczerze podczytuje sobie nasz ciążowy wątek z łezką w oku :Wstyd:

Weronka
28-10-09, 09:30
dziękuję Pink :)
tak, fajnie, że każda z nas pamięta i w miarę możliwości zagląda do naszej drugiej rodzinki :Przytulam:

pysia83
28-10-09, 09:54
I co z tym kisielkiem?

Relinko, zdaje się że Ty kiedyś podawałaś przepis, jak go przygotować. Bardzo cię proszę, napisz jeszcze raz.:)

pink
28-10-09, 10:00
I co z tym kisielkiem?

Relinko, zdaje się że Ty kiedyś podawałaś przepis, jak go przygotować. Bardzo cię proszę, napisz jeszcze raz.:)
Sorki że się wcinam wiem ze nie mnie pytalłaś ale ja robie tak
http://przepisydladzieci.webpark.pl/7.htm pozycja 19 dziś właśnie będziemy mieć na deser

Weronka
28-10-09, 10:09
Pink super link, przy okazji skorzystałam też ja.
Dziękuję

pink
28-10-09, 10:20
Pink super link, przy okazji skorzystałam też ja.
Dziękuję
Proszę :Hyhy: powiem szczerze często korzystam z tych przepisów sama bym tego nie wydumała :Wstyd:

a-gniesia
28-10-09, 12:32
Witaj Weronka:). Rzeczywiscie z naszej rodzinki zostala garstka, niektore Lutowki udzielaja sie sporadycznie ale wiele z Nich niestety gdzies przepadlo :(. Ivonne widze czasem aktywna na NK, ale do nas juz chyba nie zaglada :(. Jak popatrzec na liste na Lutoweczkach to bylo nas o wiele wiecej.
Buziaczki dla Twojego Kubusia :Buziaki:.

Zajrzalam wczoraj na watek Franceski, nie bylam jednak w stanie doczytac do konca. Mial miec dzis rano cesarke. Dziewczyny, jezeli nasze kciuki maja sile to zacisnijmy je dla Niej i Jej Wiktorii.

pysia83
28-10-09, 12:57
Sorki że się wcinam wiem ze nie mnie pytalłaś ale ja robie tak
http://przepisydladzieci.webpark.pl/7.htm pozycja 19 dziś właśnie będziemy mieć na deser

Dzięki wielkie, spróbuję ugotować na podwieczorek:)

a jeszcze pytanko: tam jest napisane: 1 butelka soczku, jakiego??
Bo ja chciałam zrobić z soku malinowego, takiego domowego. Ile go dodać?

pink
28-10-09, 14:42
niestety z domowego nie robiłam robiłam z bobvity i gerbera dawałam całą butelkę może Relinka będzie wiedziała co z sokiem domowym :Hmmm...:

marciunia
28-10-09, 14:50
Ja robiłam kisiel z domowego soku, mąkę rozrabiałam w wodzie, i zawsze na oko, wlewałam tyle żeby wyszedł kisiel, a jak zostało mąki to wylewałam do zlewu.
A robiłyście budyń? Czy można zagotować mleko modyfikowane i zrobić na nim budyń?

pysia83
28-10-09, 14:54
niestety z domowego nie robiłam robiłam z bobvity i gerbera dawałam całą butelkę może Relinka będzie wiedziała co z sokiem domowym :Hmmm...:

z całej butelki to chyba sporo tego wychodzi. Czy mozna to przechowywać w lodówce i spożyć na drugi dzień?

pysia83
28-10-09, 14:55
Ja robiłam kisiel z domowego soku, mąkę rozrabiałam w wodzie, i zawsze na oko, wlewałam tyle żeby wyszedł kisiel, a jak zostało mąki to wylewałam do zlewu.
A robiłyście budyń? Czy można zagotować mleko modyfikowane i zrobić na nim budyń?

hmmm... spróbuję tak jak radzisz, czyli na oko:)

M_M
28-10-09, 15:28
[

M M fajnie że zajrzałaś bo brakowało nam Ciebie,ale jeszcze ostatnio nie widać Miśki,Fordki i Nerinki może już wróciła z tych wczasów.

.

Dziekuje :-)

dirk5
28-10-09, 15:34
O, jak fajnie, widzę że spory odzew na mój kisielkowy problem. Dzięki, Dziewczyny, bo już nie chce Ali ciągle podawać marchewki jako deserku...

M_M
28-10-09, 16:15
[
Niepokoi mnie, że ktoś napisał tu aż o "waśniach". No bez przesady, Panie! Nie dajmy się zwariować. Za długo ciągnie się coś ten temat.
.

Ja napisalam. Doczytaj spokojnie, to zauwazysz, ze pisalam o klotni/wasniach na innym watku, a u nas o malych zgrzytach.
Co do naszego watku, to dzis, po wpisie PINK zastanawiam sie, do czego sluzy to forum i czy jest gdzies jakies regulamin, ktory wskazuje, o czym pisac, a o czym nie? :Niepewny: Osobiscie bardzo nie lubie polskiej cechy (niestety) - malkontenctwa. I zawsze wkurza mnie, ze znajomi najczesciej sie wyzalaja, utyskuja, itp., ale jak dzieje sie u nich cos fajnego, cos dobrego, to juz sie tym nie dziela. Dlatego, po wyzalaniu sie Wam (moje pewnie juz meczace Was problemy z karmieniem piersia) staram sie tez podzielic z Wami swoja radoscia - kolejnymi etapami w rozwoju mojego synka. :Hura!:. Nie wiem, czy to co robi, to robi wczesnie, czy pozno (nawet o tym pisze, ze nie wiem), ale po prostu mnie to cieszy i jestem z NIego dumna. Pisze tez, czego nie robi, np. ze wciaz nie siedzi, co mniej mnie cieszy.
Nie wiem, ale jak mam sie zastanawiac, o czym pisac, a o czym nie, to chyba nie chce mi sie zastanawiac... Dla mnie to forum, to forma relaksu, odskocznia, a nie klopotliwy obowiazek. Jestem tu dla przyjemnosci, a nie z musu, a wazenie kazdego tematu, ktory mam poruszyc wydaje mi sie juz jakims przymusem.

M_M
28-10-09, 16:18
Co do forum to wydaje mi się że jest to miejsce do wymieniania poglądów, doświadczeń, dzielenia się smutkami ale przede wszystkim radościami. !

Wlasnie, tez tak to czuje i dlatego pisze Wam o moich radosciach.

M_M
28-10-09, 17:15
Mam do Was pytanie odnosnie slodyczy, o ktorych pisalyscie. Czy dajecie takie ciasteczka Hipp pierwsze ciasteczka? Moj maly nie je zadnych chrupkow kukurydzianych, ani ryzowych (nie moze) i dalam mu te ciasteczka. Je, ale nie tak, zeby sie na nie rzucal. Ale teraz, po Waszych informacjach, zastanawiam sie, czy to juz nie slodycze...? A nie chce go przyzwyczaic :Niepewny:

dirk5
28-10-09, 19:00
Ja napisalam. Doczytaj spokojnie, to zauwazysz, ze pisalam o klotni/wasniach na innym watku, a u nas o malych zgrzytach.
Co do naszego watku, to dzis, po wpisie PINK zastanawiam sie, do czego sluzy to forum i czy jest gdzies jakies regulamin, ktory wskazuje, o czym pisac, a o czym nie?Osobiscie bardzo nie lubie polskiej cechy (niestety) - malkontenctwa. I zawsze wkurza mnie, ze znajomi najczesciej sie wyzalaja, utyskuja, itp., ale jak dzieje sie u nich cos fajnego, cos dobrego, to juz sie tym nie dziela. Dlatego, po wyzalaniu sie Wam (moje pewnie juz meczace Was problemy z karmieniem piersia) staram sie tez podzielic z Wami swoja radoscia - kolejnymi etapami w rozwoju mojego synka. :Hura!:. Nie wiem, czy to co robi, to robi wczesnie, czy pozno (nawet o tym pisze, ze nie wiem), ale po prostu mnie to cieszy i jestem z NIego dumna. Pisze tez, czego nie robi, np. ze wciaz nie siedzi, co mniej mnie cieszy.
Nie wiem, ale jak mam sie zastanawiac, o czym pisac, a o czym nie, to chyba nie chce mi sie zastanawiac... Dla mnie to forum, to forma relaksu, odskocznia, a nie klopotliwy obowiazek. Jestem tu dla przyjemnosci, a nie z musu, a wazenie kazdego tematu, ktory mam poruszyc wydaje mi sie juz jakims przymusem.

Nie o Twoją wypowiedź mi chodziło, ale o mimi. Boże, mam nadzieję, że teraz mimi nie obrazi się... Strasznie namieszałam tym wspomnieniem o pożałowaniu skrytykowanej Relinki:Boje się: Co chwila ktoś, coś teraz pisze w związku z powyższym i robi się niezdrowe zamieszanie... Przepraszam, Dziewczyny i błagam, dajmy już spokój.
O czym kto pisze, nie pisze... Zawsze każda pisała o tym, co leżało jej akurat na sercu i chyba o to chodzi, co? Jest smutna chwila, to o smutku, ciesząc się z czegoś o radości. Forum jest o dzieciaczkach naszych, to najczęściej o nich, ale gadamy ze sobą już tyle, ze i o sobie i o swych chłopach, o meblach i Bóg wie o czym jeszcze...
A będąc przy meblach, mimi, nasze łóżeczko jest z firmy KLUPŚ, model Bartek II i znalazłam je w necie:.
http://www.klups.pl/szablon.php?z=23&t=lozeczka&p=lozeczka
W każdym razie ja Was traktuję jak kumpelki, których wokół siebie nie mam, niestety, bo mi pozostawały po całej Polsce albo dzieci nie mają i pogadać nie mam z kim, bo z moją Mamą... to same wiecie jak:( Zatem , drogie moje, jeszcze raz przepraszam za zamieszanie i ulitujmy się nad sobą i piszmy po prostu o tym, co zawsze. Przecież to nam świetnie idzie.

Wracając na "normalne" tony, Ali nie było w żłobie prawie 2 tygodnie, więc dziś, w ostatni dzień urlopu Męża, poprosiłam Go, by zawiózł Alę na próbę, na godzinę choć, by nie miała znów szoku, że jutro trafi tam już na ładnych kilka. On Ją zawiózł, a ta z szerokim uśmiechem oczywiście, po czym padła im spać... przeszło 2,5 godziny:Strach:. Kto wie, ile by jeszcze spała, tylko Mąż po prostu poprosił, by Ja w końcu wybudzono, gdy po Nia przyszedł a Ona jeszcze spała i spała. No, po prostu obłęd. W domu możemy tylko pomarzyć o takich wynikach.Nie wiem, co tu robić, więcej jej hałasować czy jak? Bo widać lepiej Jej się śpi pośród wrzasku innych dzieci. Tak, tak, zapewnić jej wrzask dziecka to byłoby pewnie niezłe rozwiązanie:Hmmm...:... Cóż, pomarzyć dobra rzecz.
Poza wszystkim, Panie, nie wiem, jak to u Was funkcjonuje- wiem że było tak u Atlanty, że Tatuś z Oliwką posiedział w domu, gdy Mamusia w pracy... ale jutro Mężowi kończy się urlop i... ufff. Nie zrozumcie mnie źle, Aluni było cudownie, Tatuś jest Jej oddany- o ile to możliwe- jeszcze bardziej niż był, Mała wiec Go wielbi, kocham mojego Męża i nie żałuje Mu urlopu, ale jeszcze trochę... i chyba bym z Nim oszalała:Boje się:. Boże. Z każdym dniem coraz bardziej upierdliwy ten mój chłop, codziennie nowa kłótnia, Jego obrazy, itd. Nawet dziś usłyszałam, że przeze mnie Aluni wrócił katarek (bo chyba wrócił, niestety:(), czym już mnie rozwścieczył. Potem próbował ściemniać, że to o troskę o moje zdrowie chodziło, ale do pracy wyszłam wściekła, jeszcze wcześniej przeczytałam ten post Pink, jedynie świadomość że znów Alę gładko w łóżeczku uśpiłam tuz przed wyjściem sprawiła, że uczniowie jakoś przeżyli:Hyhy:
Powiem Wam tyle- chłop na tacierzyńskim to nie Mąż. Przynajmniej mój zmienia się w jakiegoś gościa, który wcale mi się nie podoba...
Znów stukam, a prace leżą. Uciekam w nadziei, że znów pokój i spokój zapanują na tym forum będącym moją kozetką psychoanalityczną i psiapsiółką w jednym:Śmiech:

mimi86
28-10-09, 19:00
Mam do Was pytanie odnosnie slodyczy, o ktorych pisalyscie. Czy dajecie takie ciasteczka Hipp pierwsze ciasteczka? Moj maly nie je zadnych chrupkow kukurydzianych, ani ryzowych (nie moze) i dalam mu te ciasteczka. Je, ale nie tak, zeby sie na nie rzucal. Ale teraz, po Waszych informacjach, zastanawiam sie, czy to juz nie slodycze...? A nie chce go przyzwyczaic :Niepewny:

Ja malutkiej daję Hipp ciasteczka ryżowe, nie wiem, czy o te konkretnie Tobie chodzi,:Hmmm...: Takie ciasteczka raczej są zdrowe, a na pewno bardziej niż czekolada czy batoniki:Hyhy: Bo są przecież przeznaczone dla najmłodszych

mimi86
28-10-09, 19:08
[QUOTE=dirk5;2216761]Nie o Twoją wypowiedź mi chodziło, ale o mimi. Boże, mam nadzieję, że teraz mimi nie obrazi się... Strasznie namieszałam tym wspomnieniem o pożałowaniu skrytykowanej Relinki:Boje się: Co chwila ktoś, coś teraz pisze w związku z powyższym i robi się niezdrowe zamieszanie... Przepraszam, Dziewczyny i błagam, dajmy już spokój.
O czym kto pisze, nie pisze... Zawsze każda pisała o tym, co leżało jej akurat na sercu i chyba o to chodzi, co? Jest smutna chwila, to o smutku, ciesząc się z czegoś o radości. Forum jest o dzieciaczkach naszych, to najczęściej o nich, ale gadamy ze sobą już tyle, ze i o sobie i o swych chłopach, o meblach i Bóg wie o czym jeszcze...
A będąc przy meblach, mimi, nasze łóżeczko jest z firmy KLUPŚ, model Bartek II i znalazłam je w necie:.
http://www.klups.pl/szablon.php?z=23&t=lozeczka&p=lozeczka
Ja się nie gniewam:Hyhy: Dzięki za opis łóżeczka

dirk5
28-10-09, 19:14
Aaaa, pink, czuję się jak analfabeta kulinarny, ale kisielek mi nie wyszedł:Niepewny:... Czy Ty robisz według takich proporcji, jak tam podano? Wyszła mi ogromna ilość czegoś, co w ogóle nie zastygło. Bobrze, że Ala nie rozlicza mnie jeszcze z niezrealizowanych obietnic:Hyhy:

pink
28-10-09, 19:17
[quote=M_M;2216499]Ja napisalam. Doczytaj spokojnie, to zauwazysz, ze pisalam o klotni/wasniach na innym watku, a u nas o malych zgrzytach.
Co do naszego watku, to dzis, po wpisie PINK zastanawiam sie, do czego sluzy to forum i czy jest gdzies jakies regulamin, ktory wskazuje, o czym pisac, a o czym nie? :Niepewny: Osobiscie bardzo nie lubie polskiej cechy (niestety) - malkontenctwa. I zawsze wkurza mnie, ze znajomi najczesciej sie wyzalaja, utyskuja, itp., ale jak dzieje sie u nich cos fajnego, cos dobrego, to juz sie tym nie dziela.
Owszem jest regulamin forum na pierwszej stronie to po pierwsze, po drugie wyszło niefajnie bo chciałam dobrze wyszło inaczej cóż może pomyliłam watki i nie potrzebnie Wam głowę zawróciłam jeśli tak to przepraszam
M_M nie wiem czemu mnie oceniasz i uważasz za malkontentke albo ja już mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem :Wstyd: póki co jeszcze nie zaczęłam użalać nad sobą i swą niedolą (:Hyhy:)
To tyle miłego wieczoru

pink
28-10-09, 19:18
Aaaa, pink, czuję się jak analfabeta kulinarny, ale kisielek mi nie wyszedł:Niepewny:... Czy Ty robisz według takich proporcji, jak tam podano? Wyszła mi ogromna ilość czegoś, co w ogóle nie zastygło. Bobrze, że Ala nie rozlicza mnie jeszcze z niezrealizowanych obietnic:Hyhy:
hm... no fakt ten kisiel est raczej rzadki ale akurat mnie a raczej małemu smakoszowi odpowiada może mnie soku?? sama nie wiem

Nerinka
28-10-09, 19:35
Witajcie drogie Koleżanki :)

Z wczasów wróciliśmy już tydzień temu ale nie mogłam sie pozbierac po powrocie aby zasiąć przed komputerem i cos do Was naskrobać. Same wiecie jak to jest: tony prania, potem prasowania, sprzatanie domu z kurzu, itd. I jakaś taka zrobiłam się niezorganizowana...czasu mi brakuje dosłownie na wszystko. Ale spróbuję się pozbierać i częściej już pisać na forum.

A z wyjazdu jestem bardzo zadowolona bo wypoczęłam i miałam mnóstwo czasu dla siebie. Wiki całe dnie chciala spędzać z tatą, tak jakby nadrabiała stracony czas kiedy tatuś pracuje. Do mnie lgnęła natomiast nocami jak spała wtulona ;) A byliśmy w Irlandii, bo chyba nie pisałam. Bardzo dużo zwiedzaliśmy i powiem wam, że tam jest ładnie. Nie buro szaro tylko zielono i czysto. Pewnie jeszcze się tam wybierzemy bo mamy do kogo pojechać. Niuńka bardzo dobrze zniosła lot i wcale nie marudziła a wręcz przeciwnie, zaczepiała wszystkich dookoła. Taka zrobila sie mocno kontaktowa.
Dobra może później coś dopiszę bo mała płacze...

pozdrawiam

adik11
28-10-09, 20:07
Dziewczyny,
to ja poprosze jutro o kciuki za mnie, bo ide do mojej lekarki od moich problemow piersiowych. Wprawdzie to tylko wizyta kontrolna ale bardzo sie boje (!!), pewno mi sie dostanie od lekarki za to, ze jeszcze karmie i nie beda mogli zrobic mi mammografii.

Jasonowi znacznie poprawilo sie z jedzeniem, dzisiaj rano tak wcinal kaszke, sam otwieral buzie i czekal na dokladke, co mu sie nigdy wczesniej nie zdazalo:) powoli probuje raczkowac, ale z jego pupcia w pampersie nie bedzie to latwe!

M_M
28-10-09, 21:08
[quote=M_M;2216499]
M_M nie wiem czemu mnie oceniasz i uważasz za malkontentke albo ja już mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem :Wstyd: póki co jeszcze nie zaczęłam użalać nad sobą i swą niedolą (:Hyhy:)
To tyle miłego wieczoru

Oj nie, Pink, nie pisze przeciez, ze Ty jestes malkontentka. Oj, to slowo pisane... Niestety moze dochodzic do nieporozumien, jak teraz. :Boje się:
Napisalam o denerwujacej mnie polskiej przypadlosci - wlasnie temu biadoleniu, itp. I, ze wlasnie z tego powodu staram sie mowic/pisac rowniez o dobrych rzeczach, milych rzeczach. A nie da sie ukryc, ze na tym forum moge prawie wylacznie pisac o radosciach plynacych z wychowywania i rozwoju mojego synka. Nie pracuje teraz, jestem nieomal wylacznie z malym, wiec jesli nie o radosciach z nim zwiazanych, to o jakich radosciach mam pisac? A nie chce do Was pisac tylko o smuteczkach, itp.
NIe wiem, czy to dobrze wyjasnilam. Mam nadzieje, ze tak, bo faktycznie szkoda, zeby cos sie tu nam poknocilo :Boje się:

M_M
28-10-09, 21:16
A ja dzis rano mialam bardzo malo pokarmu :Boje się:. A po poludniu dostalam pierwsza miesiaczke po porodzie. NIe wiem, czy jedno ma jakis wplywa na drugie, ale jedno jest pewne, ze jedno i drugie baaaardzo mnie nie cisza :Niepewny:. 17 miesiacy bez okresu, ale fajnie mi bylo! :Kciuki:

Relinka
28-10-09, 21:52
Naskrobałyscie dzis troszkę,a ja nie miałam czasu żeby przez cały dzień coś napisać.

Byłam dziś u fryzjera,i niebyło mnie 3 godz ale mój nieporadny mąż dziś zdał egzamin na 5,malutka była grzeczna i słuchała taty i jak wróciłam to się aż rozpłakała z radośći.
I od razu dała nura w cycowanie.A on się bał że ona nie wytrzyma.
Poprawiłam sobie humor wyjściem do fryzjera,wypiłam kawkę z fryzjerką i pogadałyśmy sobie bo mamy po dwie córy w tym samym wieku,więc i podobne radości i problemy.
Zrobiłam sobie balejaż(oczywiście duzo blondu).

nerinka witaj cała i zdrowa i wypoczęta.

adik kciukasy zaciśnięte na maxa,będzie dobrze.

Pysiu pewnie kisielek już zrobiłaś.
Ale tak na wszelki wypadek napiszę Ci mój przepis.

Z soczku Gerbera odlewam 50 ml soczku i gotuję a drugie 50 ml wlewam do kubeczka i dosypuję łyżeczkę mąki ziemniaczanej i mieszam i dolewam do gotującego się soczku,cały czas mieszając.Kisielek palce lizać,konsystencja super.

A mozna zrobić też samemu zagotować wodę i dodając jakiś sok,np malinowy czy inny tylko tak żeby na 100ml płynu była łyżeczka mąki ziemniaczanej bo jak będzie za dużo to wyjdzie ki****a.
Smacznego.

atlanta113
29-10-09, 09:33
Witajcie dziewczynki.
Jestem wykończona.Oliwce idą górne zęby i jest tak marudna,że szok.Wczoraj przepłakała 3 godziny i nic jej nie pomagało.Ani rączki ani cycuś ani leżenie ani siedzenie.....wreszcie wieczorem zasnęła a po 30 minutach sie obudziła i koncert od nowa.W nocy też kilka pobudek.dałam jej w końcu czopek Viburcol i troszkę jej ulżyło.Ciekawe jak będzie dzisiaj...
Już 4 dzień mojego urlopu więc jeszcze tylko3 dni i znów do pracy.Miałam trochę doprowadzić dom do kultury ale niestety uświadomiłam sobie,że przez te 2 miesięce od powrotu do pracy mam tyle zaległości,że nie tydziń a miesiąc byłby mi potrzebny.Na dodatek muszę ubrać grób teściom i babci męża więc mam co do roboty.
Wiem,że niektóre z Was sa przeciwko TV dla niemowlaka ale my puściliśmy Oliwci wczoraj Teletubisie.Ale się cieszyła:Wow!:
Co do przepisów od Pink to robiłam wczoraj ten deserek z ugotowanego jabłuszka i bananka.Pycha!Sama bym pojadła.:Hyhy:Dzięki PINK.
Trochę piszę nieskładnie ale mam mętlik w głowie bo tak dawno nie pisałam.

Oliwcian już wywala wszystko z szuflad,wstaje przy stołkach i łóżku więc trzeba jej pilnować bo się porozbija.

Niedługo Święta.Zaczynamy myśleć o pezentach.Dla Oliwci chyba Mikołaj sprawi nocnik tron z famfarami Fisher Price.Jest fajny bo może służyć jako nocnik,podstawka do sedesu a potem jasko deska na sedes.

No lecę bo Mała już marudzi.Pa.

Miśka82
29-10-09, 11:00
Cześć dziewczyny nie wiem czy zdąże coś napisać , ale mała jeszcze śpi.NIe było mnie długo ale codziennie was podczytuje to już chyba taki nałóg:Wow!:Ale co zrobić.Przyłączam się do wszystkich kciukasów co trzymaliście i trzymacie a jest tego sporo.Piszecie o swoich smutkach i radościach i wydaje mi się że po to to nasze forum powstało.Ja mam do przekazanie troszkę radosnych wiadomości o mojej maludzie.Mam nadzieje że sie nie obrazicie:Nie nie:
Julcia waży jeż 9200 , siedzi i raczkuje.A od tygodnie wstaje na nóżki w łóżeczku i przy wszystkim czego może sie schwycić.Mówi już "mama mama" "tata tata"oraz baba baba" a jak nie zwracamy na nią uwagi to zaczepia nas i mówi eeee.Nie ma jeszcze ząbków ,cały czas czekamy.W nocy budzi sie i cycuje.A mama rano chodzi na rzęsach ale warto dla niej zrobić wszystko:Hyhy:
Kochane ja także Was traktuje jak Przyjaciółki i łącze sie z Wami we wrzystkich Waszych troskach i kłopotach.

Będę starać się częście pisywać na forum ale czasu brakuje na wszystko.Pozdrawiam Wszystkie Lutowe mamuśki i Wasze kochane lutówiątka.

Miśka82
29-10-09, 11:03
A i dzięki dziewczyny że pamiętacie o mnie.:Hura!:

Fordka
29-10-09, 11:06
witam mamusie!
dawno sie nie odzywalam, ale czytam was w miare regularnie, jak tylko czas mi pozwala... a czasu niestety jak na lekarstwo. :( na pisanie juz nie starcza czasu, doba jest dla mnie za krotka.
teraz blizniaki w koncu padly na poludniowa drzemke, a jak postanowilam, ze zamiast ogarniac dom, cos w koncu napisze... balagan nie zajac, nie ucieknie. :Hyhy:
powiem wam szczerze, ze czasami mam dosc... maluch sa w miare grzeczne, wiem, ze mogloby byc gorzej, ale oboje zaczeli wspinac sie na meble i trzeba ich miec caly czas na oku, co zazwyczaj jest trudne, bo jedno jest w jednym koncu pokoju a drugie w drugim. zaliczyli juz pare guzow bo na chwile zajelam sie czyms innym. :Boje się:
wiem, ze to normalne, ale czasem mam juz dosc, caly dom na glowie, obiady, sprzatnie, pranie, prasowanie, prowadzenie dokumentacji firmy meza i 2 rozbrykanych maluchow, ktore wszystko musza dotknac, zobaczyc, polizac i zjesc. :Fiu fiu:
maz chyba tez widzi ze jestem juz przemeczona, bo zaproponowal zebysmy zostawili blizniaki na weekend rodzicom i pojechali na 3 dni w gory... i choc wiem, ze bede tesknic za maluszkami to juz marze o tym wyjezdzie. :Wstyd:
po prostu MUSZE sie na chwile od tego wszystkiego oderwac, bo ZWARIUJE!
no to sobie pomarudzilam troszke (typowy polak :Hyhy:) ale juz mi lepiej. :Kciuki:

z innej beczki - dostalam do testowania plyn 3w1 Johnson's baby top to toe z firmy Streetcom - pisalam wam o tej firmie, testowalam dla nich juz pieluszki
Pampers, no a teraz mam plyn.
powiem wam, ze do tej pory uzywalam plynu Oilan i szamponu Nivea, a teraz uzywam tego plynu i jestem bardzo zadowolona! mozna go uzywac jako plyn do kapieli, plyn do mycia i szampon. opakowanie ma super poreczna pompke, jest delikatny (stosowalam Oilan bo Bartek mial uczulenie, a teraz po uczuleniu ani sladu), fajnie pachnie. jednym slowem moge polecic go z czystym sumieniem. :Hyhy:
mozecie napisac, czy ktoras z was uzywala tego plynu i jak go oceniacie? i jakich kosmetykow uzywacie dla waszych maluszkow? bardzo by mi pomogly wasze opinie w pisaniu raportow dla firmy...
z gory dziekuje. ;)

ooo juz sie moje szkraby obudzily, musze zmykac.
buziaki!

Weronka
29-10-09, 12:07
A ja dzis rano mialam bardzo malo pokarmu :Boje się:. A po poludniu dostalam pierwsza miesiaczke po porodzie. NIe wiem, czy jedno ma jakis wplywa na drugie, ale jedno jest pewne, ze jedno i drugie baaaardzo mnie nie cisza :Niepewny:. 17 miesiacy bez okresu, ale fajnie mi bylo! :Kciuki:

Ja niestety od 2 dni nie karmię już Kubę piersią :( Następowało to sukcesywnie od około miesiąca - Kubuś sam rezygnował z piersi mimo moich wielu starań o różnych porach dnia i nocy. Ostatnie tygodnie było to tylko 1 karmienie w nocy i ewentualnie drugie 5-6 rano, potem cały dzień nie było mowy o piersi. Niestety pomału rezygnował też z tych nocnych a teraz porannych karmień. Bardzo mi smutno z tego powodu i nie zdawałam sobie sprawy, że tak to przeżyję - naprawdę myślałam, że conajmniej z rok go pokarmię, tym bardziej, że jestem z nim w domku. Ale cóż synek sam tak zdecydował i trudno... Może ma na to wpływ to, że Kuba jest bardzo energicznym i ciekawym świata Maluchem i nie chce "tracić czasu" na ssanie piersi. Wtedy jego horyzont poznawczy znacznie się ogranicza - przy butelce świat oglądany jest znacznie ciekawszy.
Relinka, aż miło poczytać, że Twoja mała cały czas jest tak przywiązana do cycoszka, ale cóż dzieci są różne. Pociesza mnie tylko to, że karmiłam prawie 9 miesięcy i w porównaniu z pierwszym synem (4 miesiące - musiałam wracać do pracy) to i tak niezły wynik. Odstawienie od piersi też da mi troszkę większą swobodę codziennego funkcjonowania, ale i tak strasznie szkoda :(
Ja właśnie teraz w poniedziałek dostałam pierwszy okres i z pewnością skumulowało się to z kończącym się w piersiach pokarmem. Z drugiej strony cieszę się, że pojawiła się miesiączka - będzie można kontrolować w jakiś sposób dni płodne, a do tej pory to była loteria.
Trzymam kciuki za Was wszystkie i buziaczki :Przytulam:

Weronka
29-10-09, 12:10
Fordka, ja od urodzenia używam dla Kuby tylko i wyłącznie Olitaum emulsję do kąpieli i nie używałam żadnych oliwek, pudrów, kremów. Jest może droga, ale dla mojego Szkraba idealna. Pomijam już fakt, że mój mąż od kąpania Kubusia dzięki tej emulsji ma tak delikatną i zadbaną skórę rąk jak chyba rzadko który facet...:Hura!: Acha, a do pupci tylko Linomag.

Nerinka
29-10-09, 12:55
cd mojego wczorajszego postu...

Mała od pewnego czasu bardzo lubi poznawać nowe otoczenia i ludzi przede wszystkim. Interesuje ją wszystko. A w samolocie była bardzo grzeczna a wiele dzieciaczków płakało-podobno dzieci gorzej znoszą zmianę ciśnienia. Cieszę się że naszej córci nic nie dolegało i mam teraz nadzieję na częstsze wczasowanie. Zresztą mąż już planuje kolejny wypad ;)

Jeśli chodzi o rozwój dziecka to powiem tak: nie mogę nadążyc za tym dzieckiem. Jest wszędzie. Nie można z oka jej spuścić bo zaraz sie gdzieś wspina. Jak idę do toalety to albo dziecko wkładam do łóżeczka albo przypinam pasami w wózku. Jest bardzo ruchliwa i już od dwóch miesięcy nam raczkuje. Od jakiegoś miesiąca wstaje i czasem puszcza się i stoi samodzielnie. W takim tempie to na święta będzie już chodzić i tego się obawiam bo wtedy to juz wogóle będzie przechlapane :Stres:
Słownicto też już ma całkiem bogate i dużo mówi a często śpiewa po swojemu :Hyhy: i to dość głośno. Ostatnio natomiast zacięła się i za nic nie chce mówić mama. A mi jest przykro i smutno. Może wkrótce sie odblokuje i zacznie znowu? :Niepewny: A ze słownictwa wyłapując to często mówi: tata, to, baba, dzidzia, dziadzia,ujek, dada.

dobra muszę lecieć bo królewna wstała :Fiu fiu:

Fordka, ja używam do kąpieli Emolium- odpowiednik oilatum a o polowe tańszy. Do kupienia w aptekach. A do pupci od urodzenia bephanten.

Relinka
29-10-09, 14:14
fordka ja też testowałam pieluszki ze streetcomu,a teraz też dostałam paczkę z Johnsonem.
Płynu używa starsza i jest ok,a ja dla Oliwci używam skarb matki z oliwką na zmiane z niwea z oliwką i mała ma skórę rewelacyjna.Wcześniej istniały dla mnie tylko oilatum i balneum ale widzę że zamienniki są nawet lepsze i dużo tańsze.

A ja dziś jestem padnieta po nocy,mała budziła się dosłownie co 20-30 min i płakała głośno.Już nie wiem co jest grane,zębów ma juz 6 i nie widać następnych.
A do tego ja wstałam z takim bólem głowy i boli mnie dosłownie wszystko od stóp do głów,coś mnie bierze,wziełam vit c,rutinoscorbin ,apap.
Co można jeszcze podczas karmienia żeby nie zaszkodzić małej?
Czuje się fatalnie a małą trzeba się zająć i starszą odebrać z przedszkola a ja niemam siły się ruszyć.Masakra.

MM prześledziłam trochę marcówki i rzeczywiście dziewczyny nieżle skacza do siebie.

dirk5
29-10-09, 14:34
Ja robiłam kisiel z domowego soku, mąkę rozrabiałam w wodzie, i zawsze na oko, wlewałam tyle żeby wyszedł kisiel, a jak zostało mąki to wylewałam do zlewu.
A robiłyście budyń? Czy można zagotować mleko modyfikowane i zrobić na nim budyń?

Znalazłam w "Twoim Maluszku" taki przepis: Do ostudzonej, przegotowanej wody dodać mąkę ziemniaczaną i żółtko, rozmieszać i zagotować. Potem dodać mleko, gdy już kisielek jest gotowy. Tylko ani tu proporcji nie ma, poza tym czy Maluszki nasze mogą już całe żółtko naraz jeść?:Hmmm...: Jak z tym robicie , Dziewczyny?
Ja na razie zrobię tylko ten kisielek Relinki, bo to o niego mi chodziło. Dzięki, Relinko:)!

dirk5
29-10-09, 15:02
Czytam i widzę, że dzisiejszą noc to chyba Dzieciaczki pomyliły z Heloween. Tylko zazdroszczę Wam, Szczęściary, które po pobudce o 4.30 nie musicie biec do pracy:Hyhy:! Bo u nas Ala buszowała od tej pory i już nie poszła spać, bo do 5.45 męczyła Ją jakaś zaległa kupa.A że wstaje na dobre po zmianie czasu ok.6-tej... Cholera by wzięła te zmianę czasu:mad: W każdym razie dla mnie i Męża oznaczało to tyle, że po spaniu, choć Mąż jeszcze z 45 min sobie wykroił. Można by myśleć, że w ten sposób miałam mnóstwo czasu na wyszykowanie się do żłobka. Niby tak, ale nie wtedy, gdy Córcia w ostatnim momencie zaślinia gorę ubranka tak, ze trzeba Ją przebierać, następnie postanawia rąbnąć jeszcze jedną kupę, by w finale zasikać przy przewijaniu cały przewijak:Boje się:. Mała po tylu godzinach solidnie zmęczona do żłoba trzeba gnać na łeb, na szyję. Przy wyjściu zapominam w ogólnym amoku rękawiczek i pędzę po nie z powrotem dwa piętra, cały czas zapewniając Alę czekającą prawie na parterze, że wszytko jest ok. Potem już tylko sprint do żłobka i do pracy, w której w końcu już mogę dostać zawału. Zeby było już absolutnie kolorowo, to pracy, drogie Dziewczynki jeszcze dziś nie skończyłam. Muszę wrócić jeszcze do szkoły na dodatkowe zajęcia o 16-tej, które i tak nikt mi nie zapłaci, bo są za darmo. To taki bonus związany z podwyżką nauczycieli- jedne zajęcia w tygodniu trzeba zrobić za darmo. Kółka, zespoły wyrównawcze, itp. Uczniowie w efekcie w przeładowanym i bez tego planie maja mnóstwo dodatkowych zajęć, dlatego nie za bardzo się garną na te dodatki i są równie chętni na to spotkanie po południu jak ja, właśnie przybyła ze żłobka, gdzie Ala... nie za dużo spała, tylko ładnie się bawiła. Padła mi teraz po drodze, w wózku i śpi sobie obok, niestety, nie do końca rozebrana z czapeczki.
Ot, taki dzień... Jeżeli w trzeci weekend z rzędu jeszcze Teściowie zwala mi się z wizytą w sobotę o 9 rano... to wyjdę z siebie:Boje się::Boje się::Boje się:

marciunia
29-10-09, 15:07
Fordka jak ty to robisz, że możesz wszystko pogodzić i to przy bliźniakach.
Ja za moim jednym nie mogę nadąrzyć. Parę razy nabił sobie już guziara i siniaków i strasznie mi go szkoda, więc łażę za nim krok w krok, nie ma mowy o jakiś większych porządkach, albo gotowaniu. MIeszkam z teściową więc jedna z nas gotuje druga zajmuje się dzieckiem.
Podziwiam was dziewczyny, że udaje wam się wszystko pogodzić.
Dziś właśnie jestem u mamy, złożyłam papiery o pracę, połaziłam po sklepach, a teraz mam chwilę żeby posiedziec na necie, mama i tata zajmują mi się Bartusiem.
Mój synek "mama" może mówić bez przerwy i bez przerwy za mną łazi. Czy usiądę, czy idę gdzieś, czy stoję, on za mną tuptuptup na czworaczka, łapie moich nóg i wstaje. A ostatnio zrobił się marudny i jak kiedyś siedział przynajmniej jakiś czas i sam się bawił, to teraz nie ma na to ochoty, tylko najlepiej by mu było u mnie na rękach. Albo na kolanach bawiąc się laptopem :Nie nie:
Nie widzę jeszcze większych zmian, ale chyba idą mu następne ząbki, i nawet zdaje mi isę , że nie dwójki a czwórki :Hmmm...:

pysia83
29-10-09, 19:13
Fordka, ja używam Oillan do kąpieli, próbowałam tańszego płynu z Nivea ale się nie sprawdził. Do włosów - Nivea z rumiankiem. Do pupy - Sudocrem.

Nasza Niunia ostatnio pokazuje charakterek: na odmowę prowadzenia jej za rączkę robi taki cyrk że masakra! Rzucanie się po ziemi, płacz i zerkanie na nas, czy patrzymy:) Ja nie reaguję bo odezwała mi się rwa kulszowa i jestem kulawa :( Mąż ustępuje córci więc spocony i zmęczony maszeruje z nią. Niesety nie da się jej żadnym sposobem utrzymać, by nie chodziła...

Mówi mama, zazwyczaj przy mnie.Wczoraj miała dobry dzień i ciągle powtarzała mmmma-mmma.:Hura!:Gdy gotuję a ona nudzi się w kojcu, to tak jak córcia miśki, woła mnie: eeee, eee!

Kisielku jeszcze nie robiłam bo wczoraj mieliśmy gości a dziś ja byłam w gościach i dopiero wróciłyśmy do domku.

Co do miłośników cycusiów, to Ania jest baardzo gorliwym. Kocha je bardzo i nie wiem jak to będzie z odstawieniem:Hmmm...: Ma 2 ząbki i czasem jak nie zareaguje na czas, tzn. gdy już się posili, próbuje mnie gryźć... straszny ból:Strach:

Pozdrawiamy!

M_M
29-10-09, 21:20
i choc wiem, ze bede tesknic za maluszkami to juz marze o tym wyjezdzie. :Wstyd:

jakich kosmetykow uzywacie dla waszych maluszkow? bardzo by mi pomogly wasze opinie w pisaniu raportow dla firmy...
z gory dziekuje. ;)

I dobrze, wyjedzcie na tych pare dni. Jesli tylko Maluszki znaja babcie, to luz, bo nie beda miec stresu, a Ty podladujesz baterie. Jejku, zawsze z rozrzewnieniem czytalam, ze bedziesz miec parke (tez chciala tak miec :Hyhy:). A teraz mysle sobie, ze faktycznie nie latwo pewnie ogarnac tę dwojeczke :Hyhy:. Dziela jestes. A przy okazji - uwielbiam patrzec na Twoje dzieciaczki. Wzrusza mnie zdjecie, na ktorym trzymaja sie za raczki :Wow!:

Ja od poczatku uzywam Nivea plyn z oliwka. I jestem zadowolona.

M_M
29-10-09, 21:25
Ja niestety od 2 dni nie karmię już Kubę piersią :( Następowało to sukcesywnie od około miesiąca - Kubuś sam rezygnował z piersi mimo moich wielu starań o różnych porach dnia i nocy. :

No nie musze chyba pisac, ze Cie bardzo rozumiem? Ale i tak pieknie - 9 miesiecy, to super wynik! Rozkrecasz sie dziewczyno! Marzylas o roku? Spoko, 4, 9, rok :Hyhy:. Przy kolejnym bedzie rok, a moze i wiecej :Fiu fiu:
NIe smuc sie :Przytulam: Choc wiem, rozumiem, ze zal.

M_M
29-10-09, 21:29
[B]MM prześledziłam trochę marcówki i rzeczywiście dziewczyny nieżle skacza do siebie.

Niestety, bez sensu, zespula sie atmosfera, eeeeeeeeeee, szkoda.

M_M
29-10-09, 21:30
Znalazłam w "Twoim Maluszku" taki przepis: Do ostudzonej, przegotowanej wody dodać mąkę ziemniaczaną i żółtko, rozmieszać i zagotować. Potem dodać mleko, gdy już kisielek jest gotowy. Tylko ani tu proporcji nie ma, poza tym czy Maluszki nasze mogą już całe żółtko naraz jeść?:Hmmm...: Jak z tym robicie , Dziewczyny?
Ja na razie zrobię tylko ten kisielek Relinki, bo to o niego mi chodziło. Dzięki, Relinko:)!

Ponoc polowa co drugi dzien.