• Szukaj w
Forum dziecko-info.rodzice.pl  
 

Zobacz pełną wersję : Usunięcie trzeciego migdała - KAJETANY



kalcz
21-06-07, 14:05
Wisiało to nad nami, wisiało aż w końcu wczoraj padło ostatecznie, że konieczna jest operacja wycięcia trzeciego migdałka i najprawdopodobniej drenaż w lewym uszku.

Operację chcemy zrobić w Kajetanach pod Warszawą.
Choć mamy jeszcze trochę czasu bo czeka się na nią jakieś 4-5 miesięcy więc i trochę czasu na przygotowanie się.

Czy ktoś ma to już za sobą? Operację wycięcia trzeciego migdałka? A w szczególności, czy ktoś przechodził przez to właśnie w Kajetanach?

Jak wygląda zabieg? Przygotowanie? Znieczulenie/uśpienie dziecka? Jak długo i kiedy mogę być przy Jaśku? Jak długo zostaje się w szpitalu?

Napiszcie jak to jest jeżeli macie to za sobą, skróci to moje męki oczekiwania ;-)

KaSiA &
http://i121.photobucket.com/albums/o234/kalcz/Clipboardwiosna.jpg

Emalka
21-06-07, 20:30
u nas miesiac po operacji, Z miala wycinany migdal i zakladane dreny w uszach - wlasnie w kajetanach.
jednym slowem opisac? REWELACJA...

przyjechalismy do szpitala, skierowano nas na badanie, czy Z moze miec zabieg. Krotkie czekanie, przyszedl pan doktor, zajzal w gardlo, zebral wywiad anestezjologiczny, powiedzial ze wszystko gra i mamy isc na sale gdzie bedziemy po operacji. Odebralysmy rzeczy z szatni, poszlysmy na sale. Dostalysmy identyfikator otwierajacy drzwi na oddzial, poszlysmy z pielegniarka na sale. Zdazylam tylko rozlozyc rzeczy w szafce przyszla usmiechnieta pani doktor w superanckim czepku (na hamerykanskich filmach chirurdzy takie nosza /images/forum/icons/wink.gif) i zaprosila nas na sale operacyjna.
Poszlysmy na gore (blok operacyjny jest na pietrze), tam juz na sali operacyjnej na Zuzke czekal zespol, posadzono Z na stole i w atmosferze zarcikow i opowiesci ze zaraz bedzie pilotem i musi zaczerpnac powietrza z maseczki zaczeto ja usypiac. Dziecko odlecialo po ok. 20 sekundach i wtedy poproszono matke z gula w gardle coby poszla na kawe i wrocila za pol godziny. Matka stala pod blokiem i przeklinala laktacje, bo nie mogla sobie nawet zapalic. Po 40 minutach przyszla siostra i poprosila mnie na sale pooperacyjna,z ebym byla przy Zuzce jak sie bedzie wybudzac. Akurat u nas zabieg wypadl w porze drzemki, wiec Z normalnie sobie kimala i trwalo to jeszcze ze 40 minut zanim sie obudzila. Tuz po tym jak otworzyla oczy usiadla ze zdziwienia, bo chyba nie wiedziala gdzie jest. Ale jak tylko powiedzialam, ze juz po mogdalku i ze tu jest szpital i ze wszystko dobrze, odetchnela i powiedziala, ze jest glodna ;))
po 10 minutach wstala z lozka i w podskokach poszlysmy do umierajacego z nerwow, pod drzwiami bloku, taty.
na sali do godz. 20 moga byc z dzieckiem rodzice, potem zostaje jedno (moza sie wymieniac, ja sie zamienialam z mezem kilka razy w nocy jak jezdzilam karmic Melke), mozna wziac pokoj jednoosobowy (platny) i wtedy chyba moga oboje byc, ale nie wiem tego na pewno. My bylismy w trojce, na lozku obok tez byl chlopczyk po wycieciu migdala.
nikt nie robil zadnego problemu, ze spimy z dziecmi w jednym lozku
nastepnego dnia po obchodzie wyszlismy do domu.

Z po narkozie wymiotowala 2 razy, potem dostala cos p. wymiotnego i juz bylo git. Zjadla ze smakiem kolacje (buleczke) i wypila herbate (to bylo jakies 4 h po zabiegu).
wenflon zakladali jej jak juz spala, weic nawet nie bylo placzu, przy wyciaganiu ja zagadalam, nawet nie zauwazyla. Wszyscy dookola usmiechnieci i zyczliwi.

jak bylysmy ostatnio na kontroli to moje dziecko zapytalo:
- mamo, a kiedy pojdziemy tam gdzie sa te fajne lozka? bo ja chce tam znowu....

wiec chyba sie jej podobalo. Szczeglonie, ze tam sa i jakies kucyki i osiolek na ktorym mozna pojezdzic i wogole jest slicznie i zielono. No i na prawde pracuja tam superfachowcy...

to sieknelam niezla laurke, co? :)

http://i113.photobucket.com/albums/n234/emalka/dziewcynkimale3.jpg

kalcz
21-06-07, 21:30
Wielkie dzięki ! O coś takiego mi chodziło ! Relacja prawie na żywo :-)

Właściwie po takim sprawozdaniu nie mam więcej pytań...
...uspokoiłaś mnie i to bardzo, chociaż wiem, że pewnie przed samą operacją znowu będę panikować i nerwy mnie rozniosą ale na dzień dzisiejszy jestem spokojna. DZIĘKI !

A jak jest teraz ze zdrowiem? WIem, że to jeszcze krótko ale czy oddycha lepiej, czy widać poprawę, bo mi ciężko patrzeć jak Jasiek dycha i charcze, mam nadzieję, że operacja przyniesie poprawę...

KaSiA &
http://i121.photobucket.com/albums/o234/kalcz/Clipboardwiosna.jpg

Emalka
22-06-07, 07:44
my trafilismy do kajetanow dosc przypadkowo i nagle postawiono tam diagnoze o przerosnietym migdale. Skierowano nas tam na badania sluchu (a Z miala regularnie sprawdzany sluch w CZD, ostani raz bylismy jakis rok, poltora temu i wszystko bylo ok) i okazalo sie, ze wychodzi sliny niedosluch :( (faktycznie, od jakiegos czasu czesto kazala sobie powtarzac rozne polecenia). No i jak to wszystko dodalismy do:
- chrapania, charczenia i gulgotania w nocy
- nocnych bezdechow
- czestych infekcji
- kaszlu niewiadomego pochodzenia
okazalo sie ze wychodza niemal wszystkie objawy przerosnietego migdala i wysieku w uszach. I juz potem, po zabiegu, okazalo sie, ze Z miala w uszach niezle bagno, a NIGDY sie na uszy nie skarzyla....

wiesz, az sie boje napisac, ze teraz jest dobrze, bo ilekroc nawet tak pomysle - ona natychmiast zaczyna chorowac, ale od miesiaca w nocy tylko raz miala kaszel, a wieczny katar (ktory ciagnal sie nieprzerwanie od pazdziernika do maja) nagle zniknal. Normalnie czary z mleka :)

i tylko szlag mnie trafia jak pomysle, ze nikt nie wpadl na to wczesniej, ze to migdal.

na kontroli (idzie sie na nia po tygodniu - jak juz sie wpadnie w rytm wizyt w kajetanach, to potem terminy sa juz calkiem przyjemne) uprzedzono nas, ze czasem taki migdal potrafi odrosnac, ale przynajmniej jak sie zaczna znowu cyrki - bede wiedziala na co zwracac uwage. Acha, dreny maja nam same wypasc, albo sie je ponoc usuwa na wizycie kontrolnej po kilku miesiacach - ale tutaj to chyba trzeba by Kas zapytac jak to wyglada w praktyce - jej Z zdaje sie tez miala zakladane dreny, nie wiem czy nie w kajetanach wlasnie...

wierz mi, bylam na skraju zalamania nerwowego, kazde kaszlniecie Zuzki wywolywalo u mnie skret zoladka. Od miesiaca swiat wydaje mi sie piekniejszy /images/forum/icons/wink.gif

Wam oczywiscie zycze tego samego :)))

http://i113.photobucket.com/albums/n234/emalka/dziewcynkimale3.jpg

kalcz
22-06-07, 20:45
No u mnie z tym kaszlem i chorowaniem to samo. Ja rozumiem, że debiutujący przedszkolak choruje i swoje musi przejść, ale u nas to był chyba rekord - dwa dni w przedszkolu i potem chooooroooowaaaanie i tak jak piszesz, ciągły katar, którego za nic nie dało się wyleczyć. Aha i Jasiek ma ciągle czerwone gardło, co powoduje, że przy każdym badaniu zaraz chcą mu antybiotyk przepisywać wtedy muszę tłumaczyć, że to z powodu migdałka i że już brał Augmentin i to nic nie dało i że to u niego normale...
...normalne, ale jednocześnie powoduje, że jest tak-jakby ciągle chory...ehhh...

Po tym co piszesz jestem przekonana, że podejmujemy słuszną decyzję. Różne słyszałam opinie o usuwaniu ale chyba więcej przemawia "za" niż "przeciw"

Czekamy zatem do jesieni i potem będę wypatrywać tych "czarów z mleka" oby i u nas przyniosły taki efekt.

Aha i u nas z lewym uchem ponoć nie ciekawie, a nigdy nie chorował na uszy (w ogóle przed marcem nie chorował) ale tak jak piszesz każe sobie powatarzać to co do niego mówimy. To ciągłe "co mówisz" jest dość irytujące więc zwalałam to na okres buntu i przekory...ale chyba biedak rzeczywiście niedosłyszy...

KaSiA &
http://i121.photobucket.com/albums/o234/kalcz/Clipboardwiosna.jpg

a_nushka
28-06-07, 09:50
Z moją Natalią byłam juz pare razy u specjalistów laryngologów. Mówili o migdale, ale żeby nie usuwać (bo zbyt szybko może odrosnąć i znów problemy) tylko 'zaleczyć". Pojawiały się też podejrzenia o astme, że by ć może jest na coś uczulona... (prawie wieczny katar), pokasływanie w nocy, wlasnie charczenie gdy śpi, chrapanie... Znów idę niedługo na kotrole, zobaczymy co lekarz powie...
A normalnie zaczynam się zastanawiać jak u Was przeczytałam o tym niedosłuchu. Natalia ostatnio też jak sie do niej coś mówi to pyta "co,co,co", tak jakby nie słyszała dobrze, ale te moje podejrzenia rozwiewa fakt, że po chwili, gdy zadam pytanie : "chcesz cukierka?" (nawet troche ściszonym głosem), Nati sie ożywia i pyta "ćukierka? TAK" :D
....
:)
Pozdrawiamy i życzymy dużo zdrówka.

Ania i Natalka (04.05.04)

joanka24
02-07-07, 21:03
Nsza Milenka miała taki zabieg w środę, wszystko odbyło się podobnie jak opisała Emalka. W Gdańsku problemy z uszkami są "obsługiwane" poza kolejnością, tzn. jeśli dzidzia ma mieć robionego migdała plus uszka, idzie poza kolejką... w ten sposób my czekaliśmy na zabieg 2 dni, bo badania słuchu okazały się nieciekawe...
Stresu mieliśmy sporo przed narkozą i wciągu tej pół godziny zabiegu, ale efekty są oszołamiające /images/forum/icons/laugh.gif, dziecko słyszy, nie sapie, nie chrapie, zero kataru.... Oby tak już zostało....
Pozdrawiamy!

http://republika.pl/zuklandia/dzieckoinfo/wika_small.jpg
Asia, Mila i Wika

kas
03-07-07, 09:37
Zu wprawdzie w Kajetanach miała tylko drenaż uszu, więc zabieg znacznie mniej inwazyjny niz migdałki, ale wspomnienia mam świetne.
Warunki jak w domu wczasowym, wchodzisz z dzieckiem na salę operacyjną. Mnie to nawet pielęgniarka z korytarza na dole ściągała "Przecież Pani córka już wyjechała z sali!".
Pod koniec sierpnia Zu czeka tam kolejny drenaż.


http://skocz.pl/po.jpg

<a target="_blank" href=http://www.dzieciak.com/kas>pisanina</a>