• Szukaj w
Forum dziecko-info.rodzice.pl  
 

Zobacz pełną wersję : "Obowiązek" babć/ dziadków zajmowania się wnukami



Niki23
08-10-05, 21:53
Jak to zawsze " przy wieczorze" nachodzą mnie różne myśli i refleksje ( ostatnio dosyć dziwaczne nawet) i tak sobie właśnie myślę, czy babcie / dziadkowie naszych dzieci mają jakgdyby "obowiązek" zajmowania się naszymi dziećmi. Piszę w cudzysłowiu,bo wiadomo,że takiego obowiązku jak my- rodzice to nie mają-wiadomo. Jednak czy uważacie,ze w jakimś stopniu są zobowiązani aby Wam pomóc???
Ja wlasnie mam mieszane uczucia i jak słowo daję to nie wiem. Teoretycznie mogą mieć wszystko w nosie i również TEORETYCZNIE nam nie powinno to przeszkadzać, bo przecież raczej nikt z nas nie uzgadniał z dziadkami zajścia w ciążę, więc to jakgdyby nasz "problem". Jednak z drugiej strony gdyby moi rodzice i teściowie mieli pomoc przy Nince w nosie to byłoby mi cholernie przykro i smutno. Dziadkowie pomagają nam przy dziecku, ale wiecie co mnie boli....że nie zostają z nią z własnej nieprzymuszonej woli, ot tak sobie.Kiedy poproszę-nieodmówią, ale nie ma tak,żeby sami powiedzieli np " JAK CHCECIE TO MOŻECIE TEGO I TEGO DNIA PRZYWEZC NAM MAŁĄ ZAJMIEMY SIE NIĄ TROCHĘ

A mnie zwyczajnie głupio jest prosić po raz n-ty...." czy możecie zostać z Niną, bo musimy to czy tamto ". I choc nie proszę o pomoc codziennie to czuję się czasem jak natręt. :(((, bo oni wkoncu już swoje dzieci odchowali są wolni, mogą robić co chcą a tu ja im d.... zawracam moim dzieckiem.....( mam nadz.że wiecie o co mi chodzi)
Może ja za dużo wymagam.....nie wiem.
A jak jest u Was?? Często zostawiacie dzieci z dziadkami??? Prosicie wczesniej czy dziadkowie sami dają do zrozumienia,ze mogą się zająć wnukiem/wnuczką?? A korzystacie z pomocy dziadków tylko w sprawach bardzo pilnych, kiedy TRZEBA coś załatwić,iść do pracy, czy również angażujecie ich do opieki nad dziećmi gdzy chcecie się zwyczajnie "rozerwać", odpocząć???? A dziadkowie jakie mają miny zostając z Waszymi dziećmi?????

Wiem.....powinnam zatytułować posta "100 pytań do....." /images/forum/icons/wink.gif, ale może jednak ktoś dobrnął do końca i zechce odpowiedzieć :))) Dzięki /images/forum/icons/smile.gif

Pozdrawiam:)



http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

mala_wiedzma
08-10-05, 22:02
korzystam z pomocy babci (mojej mamy) czasami gdy chce gdzies wyjsc wieczorkiem , około raz na tydzień 2-3 h
pewnie częsciej bede prosic o pomoc w czasie sesji jak to było w tamtym roku

babcia z wlasnej inicjatywy nie daje do zrozumienia , ze chce sią zając wnukiem , ale minę ma zadowolona gdy zostawiam ją z Kubusiem :)

http://foto.onet.pl/upload/6/15/_524982_n.jpg Kaśka + Synuś 1,9

asia80
08-10-05, 22:08
Ja uwazam ze rodzice moi nie maja zadnego obowiazku, a wrecz to jest duza "grzecznosc" z ich strony jak zajma sie Olinkiem. Moje dziecko, moja decyzja, moj obowiazek - mniejwiecej /images/forum/icons/wink.gif.

A u mnie jest tak samo jak u Ciebie. Zawsze to ja musze poprosic moich rodzicow by zajeli sie Olinkiem. I czuje sie jak natret, chociaz rodzice raczej nie odmawiaja, a ja ich zadko o to prosze.

Jarka mama jak jestesmy u niech, sama zbiera Olinka i to dla mnie jest duze zaskoczenie. No ale moi rodzice inaczej byli "wychowywani". Nie mogli liczyc na niczyja pomoc.

I w jakich sytuacjach prosze ich o pomoc.. Zazwyczaj zakupy, wczesniej uczelnia. Dzis bylismy na urodzinach przyjaciol coreczki i zostawilam Olinka z rodzicami (jest chory), ale po godzinie juz mialam wyrzuty sumienia i chcialam wracac. A wyjscie np. do kina - glupio mi o to poprosic, zeby zostali....

Asia i http://oliwierek04.w.interia.pl/OLIWIER.jpg14.01.2004

anetamamakuby
08-10-05, 22:15
Ja mam niestety inny kłopot. Moi rodzice i teście mieszkają 400 km od nas. 3 lata temu wyprowadziliśmy się. Dziadkowie tęsknią, a wnuczki raczej też. Rodzice zabierają dziewczynki na tydzień ferii zimowych i na jakieś 2 tygodnie wakacji. Kłopot urósł kiedy urodził się Kubuś (27.07.2005), często wysyłamy zdjęcia, a oni wpadają czasami na weekend. Za 2 tygodnie robimy niespodziankę i jedziemy wszyscy odwiedzić rodzinkę.
Pozdrawiam i nie czuj się jak natręt, to im na pewno sprawia przyjemność.

http://foto.onet.pl/upload/5/93/_538145_n.jpg

morena
08-10-05, 22:23
Jak jeszcze mieszkaliśmy z moimi rodzicami (przez pierwsze 2 miesiące życia Hani) zostawialiśmy ją z nimi niemal codziennie na ok. 2 godz., a sami jeżdziliśmy po sklepach czy po prostu łaziliśmy po mieście. Ale - "przechodziło" to tylko wtedy, gdy mała była spokojna - mama mówiła, że już nie ma nerwów na płaczące dziecko... I tak w zasadzie, gdy mąż wyjeżdżał i ja zostawałam z Hanią sama, a ona np. miała kolkę - nie mogłam liczyć na pomoc mamy... Przykre to było, bo przecież właśnie wtedy tej pomocy najbardziej potrzebowałam...

Ale muszę przyznać, że rodzice opiekowali się małą bardzo chętnie i - o ile nie płakała oczywiście - nie raz nam mówili: "jedźcie sobie coś tam załatwić, my się nią zajmiemy..." Trochę mi brakuje teraz tego komfortu, bo wszędzie muszę Hanię zabierać ze sobą (a że nie mamy samochodu - zazwyczaj jest to dość uciążliwe).

Rodzice męża widzieli Hanię tylko raz (jak miała tydzień) i jak na razie im to starczyło. Mieszkają daleko i mają zbyt wiele na głowie.

Pozdrawiamy
Asia i Hania 21.07.2005

HANIAhttp://www.empikfoto.pl/albumy1/5657/24561/previews/1063254_pa080005.jpg

elza74
08-10-05, 22:29
:)

krzemianka
08-10-05, 22:45
Uważam podobnie jak Ty - że dziadkowie nie mają obowiązku jako takiego opiekować się wnukami. Inną sprawą jest, że część dziadkow do tego obowiązku się poczuwa. I jedni robią to tylko dla obowiązku - bo jakby to wyglądało, że nie zajmują się wnukami? A inni, czują się zobowiązani, ale i chcą (bo chyba jedno nie wyklucza drugiego?)

Ja sama stosuje się do mojego poglądu, że nie muszą. Zanim zdecydowalam się na powrót do pracy, spytalam teściową i rodzicow, czy będą mogli nam pomóc. Teściowa mówiła, że już nie będzie mogła się doczekać emerytury (akurat te 2 sprawy sie zbiegly), kiedy będzie z chłopcami zostawać, moi rodzice też się zgodzili w miarę możliwości (pracują). Kiedy podjęłam decyzję o powrocie na studia, również skonsultowałam to z nimi. Bo bez ich pomocy, moj rozwoj bylby niemożliwy. Na moje szczęście, zgodzili się.
Jestem im caly czas bardzo wdzięczna, bo bez nich dalej siedzialabym z chłopcami w domu.

Moja teściowa, widzę to, kiedy przychodzi do nas rano, daje chłopcom całą siebie. I wiem, że robi to chce, nie bo musi. Moi rodzice pomagają mniej, ale są do dyspozycji. Staramy się nie obciążać ich kiedy to możliwe - czyli jak nie idziemy do pracy. Bardzo rzadko powierzamy im chłopców, kiedy chcemy się rozerwać. Właściwie od urodzenia Hubiego tydzień temu poszliśmy gdzieś razem pierwszy raz. A to tylko dlatego, że rodzice zasugerowali nam, żeby chłopców u nich zostawić (my chcieliśmy radzic sobie sami ;))

Reasumując, w naszym przypadku jest tak, że dziadkowie, na nasze szczęście, sami chcą mieć dzieci u siebie, być z nimi. Moją teściową to odmładza, mojego tatę też. A mama? Chyba po prostu lubi byc z wnukami.

Sielanka, nie? ;)

http://foto.onet.pl/upload/14/21/_530728_n.jpg
Igor(1.7.03), Hubert(17.8.04)

Klucha
08-10-05, 23:54
babcia i dziadek nie mają obowiązku opiekowania się dzieckiem, oni już swoje odchowali.

To my jesteśmy rodzicami i my mamy obowiązki.

Korzystam z pomocy babci zwłaszcza jak teraz Zu poszła do przedszkola i są pierwsze infekcje. Ale to ja proszę i zawsze na poczatku się pytam czy mają czas i nie mieszam im w planach.
Do dwóch lat nie podrzucalismy Zuzi, z pełną swiadomością decydowałam się na dziecko i wiedziałam że nocne życie towarzyskie na jakiś czas mamy z głowy. Nie brakowało mi tego, ponieważ jestem z tych co najpierw szumiały a potem zamarzyły o pieluchcach.
A teraz nadszedł czas iż dziecko samo się pakuje do dziadków i informuje nas że bedzie u nich spało!!!!

http://foto.onet.pl/upload/47/62/_496287_n.jpg Izka i Zuzia 3 latka :)

elik
09-10-05, 04:50
Mieszkamy daleko od rodzicow i nasze wizyty sa sporadyczne (choc na dluzsze okresy). MImo tego moi rodzice z wlasnej inicjatyw nie proponuja ze zajma sie Antkiem. Najlepiej zebym byla a oni beda miec z dziecka same radosci a nie obowiazki;-) Ale jak poprosze to nie odmawiaja, co najwyzej uzgadniamy kto ma na kiedy jakie plany i zazwyczaj to ja dostosowuje sie do nich. Tesciowie czesciej proponuja ze zostana z dzieckiem. Ja sama miewam nieraz opory przed proszeniem ich o zajecie sie dzieckiem, bo nie uwazam, zeby mieli taki obowiazek.
Ale jak pisalam - z rodzicami widujemy sie bardzo rzadko i nie wiem jak byloby gdybysmy mieszkali w jednym miescie, (czy domu)

e i antek 20,5 mies

elik
09-10-05, 04:54
tak sobie pomyslalam, ze byc moze kiedys, jak byly rodziny wielopokoleniowe, to te "obowiazki" byly bardziej oczywiste. Kazdy robil cos dla kazdego - jak ktos gotowal - to dla wszystkich, pracowalo sie razem itd - to i dzieckiem sie ktos zajal. A teraz, jak chcemy zyc na wlasny rachunek i po swojemu i zeby sie nikt do nas nie wtracal, to nie mamy prawa oczekiwac tez ze ktos bedzie sie poczuwal do obowiazku wobec nas

e ia

porky
09-10-05, 06:38
moi rodzice mieszkają 160 km od nas...Musimy radzić sobie sami.
Dziadkowie nie mają obowiązku zajmowania się wnukami. Przecież oni też mają swoje zycie, swoje plany.
Źle, ze niektórzy uwazają opiekowanie się wnukiem za oczywiste.

http://foto.onet.pl/upload/40/68/_537104_n.jpgJuleczka (Puchatek) 12.12.04

porky
09-10-05, 06:39
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

jak chcemy zyc na wlasny rachunek i po swojemu i zeby sie nikt do nas nie wtracal, to nie mamy prawa oczekiwac tez ze ktos bedzie sie poczuwal do obowiazku wobec nas

<hr></blockquote>

popieram


http://foto.onet.pl/upload/40/68/_537104_n.jpgJuleczka (Puchatek) 12.12.04

k8_77
09-10-05, 07:11
kochana, ja jak dzwonie do tesciowej i prosze, to zazwyczaj slysze - "bardzo bym chciala, ale..." inic z tego nie wychodzi.
jak naprawde potrzebujemy cos zalatwic umawiamy sie tydzieb, dwa wczesniej.
moi rodzice z kolei mieszkaja za daleko i opiekuja sie malym
tylko w czasie wakacji.

k8 i Adaś http://foto.onet.pl/upload/3/56/_531284_n.jpg 30.04.04

Nena75
09-10-05, 07:26
Ja miałam to szczęście, że nie musiałam myśleć o żłobku czy opiekunce dla Tomka, bo teściowie z własnej i nieprzymuszonej woli zgodzili się nim opiekować (co prawda u siebie w domu czyli jak jak dla nas na drugim końcu Warszawy). Teściowa wręcz stwierdziła, że obraziłaby się śmiertelnie gdybyśmy zatrudnili opiekunkę skoro oni-dziadkowie z wielką przyjemnością zajmą się wnukiem (mają po 52 czy 53 lata a teść jest już na wojskowej emeryturze).Nigdy nie pomyślałam, że powinni zajmować się Tomkiem. Uważam, że na prawdę niesamowicie nam pomagają i robią to wkładając całe swoje serce. Teściowa idąc na spacer zabiera więcej rzeczy niż ja: picie, słodką bułeczkę, jabłuszko, paluszki itd. Teść kiedy miał własne dzieci nie miał czasu się nimi zajmować, bo praca w wojsku czasami pochłaniała niemal 24h na dobę. Za to chyba teraz próbuje nadrobić ten czas z wnukiem /images/forum/icons/wink.gif


http://foto.onet.pl/upload/11/59/_525785_n.jpg
Wioletta i Tomek 22 m-ce

annika
09-10-05, 07:41
Dziadkowie nie mają żadnych obowiązków względem naszych dzieci. Nie mówię o przypadkach ekstremalnych i przypadkach losowych. Zresztą - moi rodzice pracują, są zajęci i nie miałabym nawet sumienia proponować im dodatkowych obowiązków. Teściowa jest kobietą 71-letnią i na moje oko jest po prostu już za leciwa na opiekę nad maluchem - chociaż ona sama zaprzecza.
Nie chcę być w przyszłości obciązona wymaganiami ze strony moich synów i dlatego też wychowuję ich sama (z mężem :)). Dziadkowie sporadycznie, ale chętnie zajmują się wnukami.

Ania i Michałek (16.04.04)

Niki23
09-10-05, 08:54
No......wiem,ze nie mają obowiązku, że dziadkowie nic nie muszą, chodziło mi o to czy powinni się w jakimkolwiek stopniu poczuwać :) ( stwierdzam,ze mam ostatnio problem z wyrażaniem myśli)

Klucha....naprawdę Zuzia sama się pakuje i sypia w własnej woli u dziadków ???? I spi całą noc spokojnie i nie ma problemów ?? Bardzo dzielna dziewczynka.....przyznaję,ze trochę nawet zazdroszczę, bo marzy mi się choć jedna jedyna przepana noc, o wyjściu ze znajomymi nie wspominając....
Pozdrawiam:)


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

Bramka
09-10-05, 09:51
Dziadkowie zajmuja sie wnuczka bardzo sporadycznie, ja zalatwiam wszystkie swoje sprawy podczas jednego dnia w tygodniu, w ktorym mala posylam do zlobka, a jesli cos waznego wypadnie mi w inny dzien to najpierw wale do kolezanki ktora mieszka ulice od nas i ma coreczke w wieku Milenki, jesli ona nie moze to pytam meza czy sie nie uda zwolnic z pracy, a dopiero na koniec prosze tesciow o pomoc. Jak chcemy gdzies wyjsc wieczorem to sie wymieniamy baby-phone z sasiadami, na naszej ulicy panuje taki zwyczaj, w domkach w rzedzie mieszka 5 rodzin z malymi dziecmi i sobie pomagamy. Tesciowie sa starzy i nie potrafia sie zajac dzieckiem, chociaz bardzo chetnie ja przyjmuja od czasu do czasu. Moj maz tez uwaza, ze to nie ich obowiazek i wspomina, ze jak mieli pierwszego wnuka (23 lata temu!!) to kategorycznie odmawiali zajmowania sie nim twierdzac, ze skoro ich dzieci sobie zrobily dzieci to niech sie same nimi zajmuja. Chyba dlatego moj maz niespecjalnie wiele oczekuje od swoich rodzicow pod tym wzgledem. A moi rodzice mieszkaja ode mnie 1500 km i widuja wnuczke od swieta.
Ogolnie nie uwazam, ze dziadkowie maja obowiazek zajmowania sie wnukami, ale z zazdroscia ogladam obrazki babc lub dziadkow bawiacych sie na placach zabaw z wnukami, popychajacych wozki czy rowerki...

Pozdrawiamy
Bramka & Milenka

http://milenka3.blox.pl/resource/0.jpg

Cat
09-10-05, 10:09
...

Anastazja
09-10-05, 10:10
Nie maja takiego "obowiazku" ... jesli maja ochote i my tez chcemy oddac pocieche pod opieke dziadkow na jakis czas to czemu nie .... jednak nic na sile i nic z obowiazku :)

pozdrawiam

http://foto.onet.pl/upload/12/36/_532198_n.jpgJagoda 2l. i 22.10.05.

Anastazja
09-10-05, 10:18
Tesciowa nie zostaje z Jagoda , czasem idzie z nia na spacer ... ona niezbyt nadaje sie na takie opiekowanie sie dziecmi - i dlatego ma tylko syna ;) Kocha bardzo Jagode ale do innych rzeczy jej nie mobilizuje , bo tak jest dla nas wszystkich "dobrze". Moja mama sama proponuje abym zostawila jej Jagode i gdzies jechala na pare dni ;))) i czasem tak tez robimy z mezem .... niestety moja mama mieszka 1400 km od nas i takia opieka z jej strony nie jest zbyt czesta i pewnie dlatego w tym tyle checi i radosci ;)

http://foto.onet.pl/upload/12/36/_532198_n.jpgJagoda 2l. i 22.10.05.

kika210
09-10-05, 10:31
Uważaj, bo tematem wywołasz burzę /images/forum/icons/wink.gif
Ja dzis jestem w szoku, bo pierwszy raz (!) moi rodzice zadzwonili że zaraz po Adę przyjeżdżają na spacer! Ogólnie nie odmawiaja nam pomocy jak trzeba, korzystamy z niej ok. 2 razy w miesiącu, czasem częściej jak coś trzeba załatwić. Na poczatku oczekiwałam z ich strony więcej pomocy, dziwiłam się że nie są aż tak bardzo zainteresowani, ale w końcu odpuściłam, wolę żeby robili to rzadziej ale z przyjemnością a nie z musu.

MY:)
http://www.album.com.pl/G938AxB458zsB/155027.jpg<a target="_blank" href=http://ps.friko.pl>ps.friko.pl</a>

beatek
09-10-05, 10:51
Właśnie chciała napisać list pochwalny o mojej Mamie a tu natrafiłam na ten wątek! Wczoraj byliśmy na weselu. Moja Mama nie dość że została z Julcią całą noc (mimo że pracowała do 18tej 12 godzin!!!) to jeszcze dzisiaj wyszła z nią rano na spacer żebyśmy się wyspali, a potem zostanie jeszcze z mała jak pójdziemy na poprawiny. Na prawdę na moją mamę mogę ZAWSZE liczyć! Jak zostaje z Julcią to robi to z wielką radością i uśmiechem na twarzy. Sama proponuje żeby pójść na spacer żebym coś sobie w domu zrobiła :)


Bea i Julcia (10.04.2005) http://foto.onet.pl/upload/39/96/_539370_n.jpg

cszynka
09-10-05, 11:24
Rozumiem Cię chyba z tym "problemem w wyrażaniu myśli" bo chyba mam ostatnio to samo /images/forum/icons/smile.gif
ALe jak czytam czy słyszę, ze dziadkowie "nie mają takiego obowiązku" to mnie troszkę przykro sie robi, bo... oczywiście obowiązku nie mają. Ale słysząc taką postawę od razu kojarzę ją z kiepską więzią między dziadkami a rodzicami. A co za tym idzie i z wnukiem. Smutne to, kiedy dziadkowie mówią, że "sami zrobiliście sobie dzieciaka..." czy takie podobne stwierdzenia. Bardzo przedmiotowe traktowanie małej istotki. Miło kiedy dziecko lgnie do dziadków, ale na to dziadkowie też "muszą zapracować", anie odsuwają się od maluszka kiedy płacze, a jak już podrośnie to sa zazdrośni, że "czemu ona tak chętnie chodzi do tamtej babci, a u nas nie lubi zostawać?"
Nie móię o sytuacji, kiedy dziadkowie to osoby naprawdę w sędziwym wieku albo schorowane, czyli takie, które fizycznie maluchem zająć się nie mogą.
Generalnie dziadkowie nie muszą, ale i powinni zdawać sobie sprawę, że gdy już im się zachce tego wnuka to on już głośno będzie wyrażał swoje niezadowolenie i bez skrępowania powie, że "tamtej babci nie lubi..." a wtedy moze być przykro
Jasno się wyraziłam? /images/forum/icons/smile.gif

http://foto.onet.pl/upload/40/3/_519872_n.jpg Ola (06.01.2003)

Niki23
09-10-05, 11:49
Bardzo jasno się wyraziłaś cszynko i generalnie ja również bardzo jasno ZGADZAM SIĘ z tym co napisałaś !!!!!!! /images/forum/icons/smile.gif


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

Niki23
09-10-05, 11:58
No mam nadzieję,ze nie rozpętam burzy /images/forum/icons/wink.gif. Wiadomo,ze u każdej z nas te sprawy wyglądają inaczej , bo co innego jest jak np. mama dziecka ma w huk czasu , a babcie mieszkają np. 800 km, albo są schorowane i nie są w stanie zajmować sie wnukiem, a co innego gdy oboje rodzice muszą ciężko pracować od świtu do zmierzchu, bo nie starcza na mleko dla dziecka i podstawowe potrzeby , a dziadkowie za płotem nie pracują, są zdrowi a zamiast cokolwiek pomóc, chodzą na ploteczki, spotkania towarzyskie, piwko, na zakupy, do kosmetyczki itd...
Tak więc nie kłócice się dziewczyny jak "ma być" /images/forum/icons/smile.gif. Ja tylko chciałam sie dowiedzieć jak ten temat wygląda w Waszych rodzinach /images/forum/icons/smile.gif.


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

Niki23
09-10-05, 12:12
Większosć z Was pisze,ze dziadkowie jednak nie mają obowiązku. Ja też uważam,ze OBOWIĄZKU nie mają, ale POWINNI się poczuwać jednak do pomocy przy wnukach -OCZYWIŚCIE WSZYSTKO NA MIARĘ ICH MOŻLIWOŚCI.
A wiecie dlaczego mnie tak naszło......
Ponieważ moja babcia zajmuję się od kilku miesięcy swoją mamą ( a moją prababcią) .Prababcia nie ma zbytnio świadomości, leży, wszystko trzeba koło niej zrobić....zmieniać pieluchy, myć, oczyszczać i pielęgnować odleżyny, dzwigać, karmić....JEDNYM SŁOWEM WSZYSTKO. Jest to charówa od świtu do nocy...zresztą mozecie sobie wyobrazić.
I tak sobie myślę,że jak prababcia była młoda to zajmowała się wnukami, prawnukami, a teraz to nią trzeba zająć się tak jak dzieckiem...Kiedyś to jej córka potrzebowała łaski,zeby prababcia została z dziećmi jak babcia poszła do pracy a dziś to prababcia potrzebuje łaski jak małe dziecko....właśnie od swojej córki....I nikt nie powie,ze babcia nie ma obowiązku zajmowania się matką.....no bo przecież musi się nią teraz zajmować.....przecież jej nie uśmierci.
I dlatego uważam,ze nie powinno się mówić <font color=red> " to Wasze dziecko, Wasz problem" </font color=red>. Bo to tak jakby moja babcia teraz powiedziała prababci <font color=red> " to Twoja starość, twoje odleżyny-Twój problem" </font color=red>.

Sądzę,że jako rodzina powinniśmy się nawzajem "poczuwać", bo naprawdę nigdy nie wiadomo kto, kiedy i od kogo będzie potrzebował pomocy........


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

EwkaM
09-10-05, 12:39
obowiązku rzecz jasna nie mają
ale jeśli mają chęci to czemu tego nie wykorzystać ? oczywiście rozsądnie...

moi rodzice mieszkają 100 km od nas, ale kiedy tylko potrzebowałam ich pomocy ZAWSZE mogłam na nich liczyć; a kiedy potrzebowałm pomocy w opiece nad Krzysiem? kiedy mąż był za granicą a ja miałam remont na głowie, kiedy z mężem szliśmy na wesele do znajomych, kiedy musiałam załatwić badania lekarskie do pracy, a mąż był w pracy; były to sytuacje ''pilne''; nigdy nie prosiliśmy mojej mamy, żeby przyjechała zająć się Krzysiem, bo my chcemy iść do kina czy na imprezę; fakt, chyba 2 x była taka sytuacja, ale to ona sama przyjechała do wnuka i zaproponowała nam, że z nim zostanie wieczorem... a my mamy wolne; w takich sytuacjach korzystamy, ale nigdy nie mielibyśmy śmiałości o to prosić;
teraz, kiedy Krzyś jest chory moja mama przyjechała żeby z nim siedzieć w domu (niestety żadne z nas teraz nie może wziąć zwolnienia) i robi to z wielką chęcią; wiem, że w takich awarajnych sytuacjach ZAWSZE mogę na nią liczyć;

teściowie opiekują się Krzysiem tylko przez kilka godzin, kiedy jestesmy u nich; a w tym tyg. debiutują... ponieważ mamy wesele (prawie rodzinne, rodzice też na nim będą) z Krzysiem zostają moi teściowie... (pierwotnie w planach był wyjazd z Krzysiem, ale z racji zapalenia oskrzeli wolałabym go nie brać tuż po odstawieniu antybiotyku na taką imprezę);

[i]Ewa i Krzyś (2 lata i 10 mies.)http://foto.onet.pl/upload/10/88/_434084_n.jpg

Anastazja
09-10-05, 12:41
Wole miec SWOJA STAROSC &lt; SWOJE ODLEZYNY &lt; WLASNY PROBLEM i nie potrzebowac niczyjej laski ....

a dzieci sa moje i to moj problem ;)

pozdrawiam



http://foto.onet.pl/upload/12/36/_532198_n.jpgJagoda 2l. i 22.10.05.

vieshack
09-10-05, 12:49
Moja mama jest z Niną codziennie przez ok. 4-6 godzin w czasie kiedy jestem na uczelni. Jestem jej za to bardzo wdzięczna, gdyby nie to pewnie musiałabym odłożyć studia na później. Trochę mi głupio obciążać ja opieka nad Niną jeszcze dodatkowo oprócz tego i staram się to robić naprawdę rzadko. Raz na miesiąc czy dwa zdarza nam się wyjść gdzieś wieczorem ale zawsze pytam babcię Niny jakis czas wcześniej czy będzie mogła sie nia zająć. Sama raczej nam tego nie proponuje ale widzę że lubi być z Niną i nie jest to dla niej problem.
Teściowa raz na jakis czas zabiera Ninę z własnej woli na spacer. Jeśli jest sytuacja że musimy coś zrobić i prosimy ja o opiekę nad małą to nigdy nie odmawia. I tak samo jak mojej mamie sprawia jej przyjemność zajmowanie się Niną.
Jednak nie uważam że pomoc przy Nince nalezy do ich obowiązków i nie przyszłoby mi do głowy tego wymagać. Uważam to za ich dobrą wolę .
I cieszę się że moje dziecko ma świetny kontakt ze swoimi babciami i dziadkami.

Monika & Nina (22 m-ce)
http://foto.onet.pl/upload/11/0/_530226_n.jpg

Niki23
09-10-05, 12:52
Anastazjo....mówisz tak bo jesteś młoda, zdrowa i wszystko możesz zrobić. Ale ciekawe co byś zrobiła mając 86 lat, zero kontaktu ze światem i będąc przykutą do łóżka......


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

MONIKACHORZÓW
09-10-05, 12:58
kolejny wątek-rzeka.....ale fajnie poczytać jak układy rodzinne wyglądają u innych.
marcin ma 21 miesięcy i został do tej pory może z 3 abo 4 razy z moją siostrą i moim tatą(godzinke albo dwie)...
radzimy sobie sami,teściowie daleko i niezbyt dobrego zdrowia,z mojej strony tata pracujący zawodowo(w większości na delegacjach).dlatego pomoc babciowo-dziadkowa jest dla mnie abstrakcją.nie mówie że nie chca -ale sytuacja po prostu nie pozwala.wiem doskonale że gdyby mój tata był na emeryturze to bez dwóch zdań zająłby sie marcinem.tak więc za jakis czas czeka nas przedszkole a póki co ja jestem z małym.

Monika i Marcinek (15.01.04)http://foto.onet.pl/upload/2/84/_540053_n.jpg

elik
09-10-05, 17:00
Bardzo madra rzecz napisalas:-) Obowiazku nie maja ale tez wnuk nie ma obowiazku pozniej chciac ich odwiedzac.
Natomiast tez nieracjonalne z naszej strony byloby myslenie, ze zawsze mozemy podrzucic dziecko babci (dziadkowi) i ona(on) ma obowiazek sie z tego cieszyc;-)

e i antek 20 mies

elik
09-10-05, 17:12
Wiesz co ja to mysle, ze nie poczucie obowiazku, ze musimy sie odwdzieczyc powoduje, ze opiekujemy sie naszymi chorymi , zniedoleznialymi rodzicami czy dziadkami. To raczej wartosci jakie oni nam wpoili i jakie my wpajamy swoim dzieciom. Znam przypadki (kazdy pewnie zna) ze jednak rodzice czy dziadkowie sa oddawani do domow starcow. Czesto sa to ludzie, ktorzy opiekowali sie swoimi wnukami, ale byc moze nie najlepiej opiekowali sie swoimi dziecmi. Ja tam nie licze na wdziecznosc ze strony mojego dziecka za wszystkie nieprzespane noce i pelne poswiecenia siedzenie w domu;-) Wole wierzyc, ze nie odda mnie czy swojej babki do domu starcow dlatego, ze nasze wspolne wartosci tego nie akceptuja:-)
Ale co fakt, to fakt - to super jezeli dziadkowie czuja, ze chca sie opiekowac wnukami robia to. I wierze, ze moze byc bardzo przykro, kiedy wnuk nic nie zmienia w ich zyciu

e i antek 20,5 mies

abcdefg
09-10-05, 18:48
Niki23 i cszynka - mysle tak samo, jak Wy.
Na moja mame moge liczyc w 100 %, chocby wczoraj bylismy na urodzinach bliskiej kolezanki, a mama zostala u nas na noc. Za kazdym razem kiedy jej dziekujemy, ona mowi "to ja dziekuje". Dodam, ze mama nie jest najmlodsza a w dodatku bardzo czynna zawodowo. (Moglabym wiele tu pisac, jaka jest cudowna i dobra i bezinteresowna, ale nie chce przynudzac.) Pomoc przy Mateuszku nie jest jej obowiazkiem, ale uwazalabym, ze cos jest nie tak, gdyby nie chciala z nim spedzac czasu. I uwielbiam patrzec na ta dwojke moich najblizszych; jak ona do niego czule przemawia, a on sie do niej smieje.

Anastazjo - zgadzam sie, ze nie mozna WYMAGAC od dzieci, zeby sie dla nas poswiecaly, ale tez widze to troche inaczej. Moja mama powtarza, ze jesli ktoregos dnia przestanie byc sprawna, to mamy ja oddac do jakiegos domu opieki, ale nie ma mowy, zeby tak sie stalo. I mowienie tu o ŁASCE, to dla mnie nieporozumienie; jesli sie kogos bardzo KOCHA, nie ma mowy o litosci, tylko o wspolczuciu - w sensie WSPOLODCZUWANIA.
Pozdrawiam, dziewczyny.

Mateusz 08.05.2005
http://foto.onet.pl/upload/25/54/_532521_n.jpg

amber
09-10-05, 19:25
Oczywiście obowiązku opieki nad naszym dzieckiem nie ma nikt inny oprócz nas...na nas jako rodzicach ten obowiązek spoczywa...ale o tym wszyscy wiedzą, nie /images/forum/icons/wink.gif

U nas jest tak, że moja nie pracująca mama, opiekuje się Maćkiem każdego dnia kiedy ja jestem w pracy.
Mieszkamy razem i kontakt codzienny babci z wnuczkiem jest nieunikniony...poza tym moja mama bardzo chętnie się Mackiem zajmuje, wyjdzie na spacer, itd.
Czasami sama proponuje nam wyjście do kina...może dlatego, że raczej jestesmy domatorami i rzadko na takie samodzielne wyjścia sobie pozwalamy...
Jestem jej wdzięczna za każdy gest pomocy...
Aby nie naduzywać jej dobrej woli, w weekendy jesteśmy dla Macka tylko my...ja i mąż.

Z teściami często się nie widujemy ale i oni bardzo chętnie zajmują się Mackiem...z pomocy teściowej korzystałam sporo podczas wakacji...moja mama mogła odpoczać sobie od codziennych obowiązków...w tym i opieki nad wnuczkiem...a teściowa sama prosiła o to by Maciejke im przywieźć :)

Chyba mam komfortową sytuację i na brak kontaktu z dziadkami moje dziecię narzekać nie może...
Pozdrawiam serdecznie!

Ps. Niki...nasunęło mi się jedno pytanie...jak masz na imię /images/forum/icons/wink.gif


Beata i Maciek (11.02.2004)

http://p6.labfoto.pl/photos/p/6/d/6db0433f73660ed5195b85a60156f817-1002517.jpg

Niki23
09-10-05, 20:22
Olga.....
A mogę spytać skąd to pytanie /images/forum/icons/smile.gif


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

AniaOS
09-10-05, 20:24
z tego, co zrozumialam, to tutaj corka opiekuje sie swoja stara matka, tak? to sa ciut inne relacje: rodzic - dziecko niz dziadkowie - wnuczeta i wydaje mi sie, ze jest obowiazkiem dziecka, aby zajac sie rodzicem, gdy tego ten bedzie wymagal.... nie wszyscy sa na tyle odpowiedzialni, aby opiekowac sie zniedolezanialymi rodzicami osobiscie i czasami niestety oddaja ich do domow opieki. choc to juz jest raczej kwestia wychowania i wpojonych zasad i wartosci...

http://foto.onet.pl/upload/29/45/_527877_n.jpg

Niki23
09-10-05, 20:32
Masz cudowną mamę /images/forum/icons/smile.gif.
Ja przyznaję,ze źle się wyraziłam ze słowem "łaska". Pisząc,ze ktoś potrzebuje łaski , czy my od rodziców czy rodzice od nas, miałam na myśli , ze potrzebuje pomocy, wsparcia, tak jak to bywa w rodzinie pomiędzy najbliższymi sobie wkońcu osobami ......nie typowej "łaski"- źle się wyraziłam.


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

ahimsa
09-10-05, 20:57
U nas nie pilnują, bo kieszkają 300km i 100km.

Jak chcemy sobie gdzieś wyjść, to przychodziła opiekunka. I wszystkim ten układ b. odpowiada! my nie jesteśmy od nikogo zależni, ja nienawidzę i nie umiem o nic prosić.

Teraz Mateo chodzi do żłobka, a na wieczór ( jeśli trzeba) przychodzi zaufana osoba:)

Moja mama pracuje, jest pracoholiczką ma swoje udane życie . Teściowej bym w życiu dziecka nie powierzyła!

http://im.bobasy.pl/f/s/18684.jpg
14.10.2004 Mati

ahimsa
09-10-05, 20:59
U nas nie pilnują, bo mieszkają 300km i 100km.

Jak chcemy sobie gdzieś wyjść, to przychodziła opiekunka. I wszystkim ten układ b. odpowiada! my nie jesteśmy od nikogo zależni, ja nienawidzę i nie umiem o nic prosić.

Teraz Mateo chodzi do żłobka, a na wieczór ( jeśli trzeba) przychodzi zaufana osoba:)

Moja mama pracuje, jest pracoholiczką ma swoje udane życie . Teściowej bym w życiu dziecka nie powierzyła!

http://im.bobasy.pl/f/s/18684.jpg
14.10.2004 Mati

mala_wiedzma
09-10-05, 20:59
oj Anastazja gdyby każdy tak myslał to wyrosłoby z nas stado samolubów :P




http://foto.onet.pl/upload/6/15/_524982_n.jpg Kaśka + Synuś 1,9

ahimsa
09-10-05, 21:10
Ech...ja chyba też z rodzaju tych "samodzielnych"!;)

http://im.bobasy.pl/f/s/18684.jpg
14.10.2004 Mati

Martynapinia
09-10-05, 21:12
Ja proszę rodziców wtedy jak muszę np.coś załatwić albo jak Nelka jest chora to wtedy ktoś musi Dodo zaprowadzić do szkoły itp.
Ale zdarza się że chcemy z mężem gdzieś wyjść i wtedy nie ma większego problemu.
Jeżeli chodzi o spacery to czasami teście zabiorą gdzieś Dominka.
Też czasami chciałabym żeby dziadki zabrali gdzieś dzieciaki ale z drugiej strony to wcale się tym nie przejmuje.Widzę jak Domink teraz najchętniej spędzałby czas u teściów bo oni jemu na więcej pozwalają itd.
Jeszcze trochę i Nelka powie...mamo jadę do babci i wtedy zostanę sama.

Także widzisz córcia niedługo skończy przykładowo 5 lat i będzie wolała więcej czasu spędzać z dziadkami.
I wtedy dziadki napewno jej nie odmówią


http://pe.labfoto.pl/photos/t/e/4/e463cafd7af62ea51e4720759a794c95-966175.jpghttp://p2.labfoto.pl/photos/t/2/6/26d6a3082ff583b5f8669bc93f771892-995064.jpghttp://pe.labfoto.pl/photos/t/e/c/ecf43c6be4009f0c9763d254302e2261-917598.jpghttp://pd.labfoto.pl/photos/t/d/9/d9ff31b83e064d3f805fe6c1213091f8-995071.jpg


Martyna Dominik 28,05,98 Kornelka 29,05,04

Niki23
09-10-05, 21:26
Tak, tak dobrze zrozumiałas :)).
Napewno są to nieco inne relacje rodzic-dziecko aniżeli dziadkowie-wnuczęta, tylke tylko,że jesli chodzi o pomoc przy naszych małych dzieciach to tak naprawdę to MY-RODZICE MAŁYCH DZIECI( my, nie one) potrzebujemy tej pomocy od naszych rodziców czyli dziadków dzieci.... Wiec tu jest jakby bardziej relacja nasi rodzice- my. (rodzic-dziecko) aniżeli dziakowie-wnuczęta, bo wnuczeta to zazwyczaj mają w nosie czy my mamy je z kim zostawić czy nie /images/forum/icons/wink.gif/images/forum/icons/smile.gif

W każdym razie ja mam takie jakieś dziwne refleksje ostatnio :).
Myślę,ze każdy może widzieć problem inaczej, bo to wszystko jest kwestia tak jak napisałas wychowania, wpojonych zasad i wartości.

Pozdrawiam:)


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

Olinja
09-10-05, 21:36
My zazwyczaj prosimy moich rodziców by zostali z Jonkiem kiedy mamy ochote na "wyjscie"` Zostaja chetnie ale podobnie jak u ciebie nie z wlasnej woli (znaczy nie proponuja tego sami). Wiem, ze sa we wnuku zakochani i na jego punkcie wariuja ale... no właśie.
Tylko, że ja myslę, że to wynika z tego, ze nie chca sie wtracac w nasz układ dnia.
Moja mama pomaga nam bardzo kupujac ubranka. Uwielbia latac po sklepach i wybierac dla niego ciuszki. Ja niecierpie zakupów o czym ona wie wiec jak dla mnie to jest super układ.
Czy maja wpisane to w obowiazki? Oczywiscie, ze nie ja tak nie uwazam. Moi rodzice sa tak zajeci, ze nie wpadaja na pomysł zajecia sie wnukiem bo wieczorem padaja na pyszczki.
Ale sa kochani bo kiedy chcemy sie z mezem "wyrwac" to nie ma sprawy.

http://www.olinka.tona.itt.pl/pic/Morze1.jpg

abcdefg
09-10-05, 21:58
Dziekuje, nie wiem czym sobie na nia zasluzylam, powinnam ja ozlocic. :)
Co do slowa "laska", to szczerze mowiac zupelnie mi umknelo w Twojej wypowiedzi, zauwazylam je dopiero u Anastazji, bo tam caly post byl dosc kategoryczny...

Mateusz 08.05.2005
http://foto.onet.pl/upload/25/54/_532521_n.jpg

Niki23
09-10-05, 22:07
Acha.../images/forum/icons/smile.gif, ale ja również użyłam , a w zasadzie NADUŻYŁAM tego słowa. To chyba jakieś jesienne roztargnienie i mam, jak już wczesniej pisałam pewien problem z wyrażaniem myśli /images/forum/icons/crazy.gif, albo z doborem słów....ciekawe co ja robiłam na j.polskim/images/forum/icons/wink.gif...


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

Anastazja
09-10-05, 22:19
Moze i by wyroslo stado samolubow ... na cale szczescie ja na owego nie wyroslam :) Jesli bede wiedziala o tym , ze moja mama chce abym sie nia ciagle zajmowala - to bede sie starala z calych sil , bo to przeciez moja mama ... Napisalam o tym , ze ja nie licze na niczyja laske ... JA !!! co nie oznacza , ze nie pomagam i nie bede pomagac swoim bliskim ... Na dzien dzisiejszy wiem , ze na starosc chce pojsc do domu starcow ... takiego otwartego ... nie chce siedziec na glowie dzieciom , no chyba , ze one bardzo beda tego chcialy ;) Nie myje Jagodzie tylka i nie karmie jej dlatego - lub myslac , ze ona jest mi cos winna na moje stare lata ;) To JA chcialam miec DZIECI ... swiadoma tego wszystkiego co z nimi zwiazane ... Dzieci bede miala w sercu przez cale swoje zycie , jednak tak dla siebie tylko do "czasu", pozniej to one beda tworzyc swoje wlasne zycie ... a ja moze bede tylko w malej czesci w nim uczestniczyc ... Im beda rodzily sie dzieci i to wtedy kiedy one zadecyduja - nie ja ;) dlatego nie moge od nich wmagac aby mieli obowiazek wobec mnie na starosc , tak jak oni nie moga wymagac od mojej osoby spelnienia obowiazku babciowania ( byl tez taki temat na forum) , bo najzwyczajniej w swiecie , w moim swiecie na taki "obowiazek" nie ma miejsca ... co nie oznacza wcale , ze swiat moj jest chlodny bez uczuc , bo nie jest ... kocham ... chce byc kochana ... ale staram sie myslec "realnie" ... a co ma byc to i tak bedzie ...

pozdrawiam serdecznie

http://foto.onet.pl/upload/12/36/_532198_n.jpgJagoda 2l. i 22.10.05.

shibaa
09-10-05, 22:26
My czasem zostawiamy - Ania uwielbia babcię, a babcia Anię też :)
ZAWSZE wczesniej pytamy czy możemy i prosimy o opiekę - staramy się to robić z wyprzedzeniem żeby mama mogła sobie poukładać dzień.
Nie uważam że to jej obowiązek, a ona sama powtarza zawsze że dla niej to przyjemność i nigdy nam nie odmówi - i jak narazie nigdy nie odmówiła :)
No i czasem sama proponuje że pójdzie z Anią np. na spacer jak ja jestem w pracy np. w sobotę a jest ładna pogoda do południa.

Agata i Ania (7.09.2004)
http://shibaa.foto.ota.pl/ania/ania&mama.jpg

Anastazja
09-10-05, 22:35
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Anastazjo....mówisz tak bo jesteś młoda, zdrowa i wszystko możesz zrobić.
Ale ciekawe co byś zrobiła mając 86 lat, zero kontaktu ze światem i będąc
przykutą do łóżka......nawet samobójstwa nie da się wtedy popełnić

<hr></blockquote>

Wiesz nie musze miec 86 lat , to moze sie stac jutro :( a szczerze przyznam , ze jesli juz bym dozyla szczesliwie takiego wieku to bym sie i tak cieszyla z wlasnego szczescia ...
Co do 2 czesci , to wiesz czasem rozmawiamy z mezem o tego typu rzeczach i oboje doszlismy do wniosku ze gdyby juz nic sie nie dalo zrobic a nikt nie chce byc roslina to jest mozliwosc by nie cierpiec ... trzeba tylko ustalic takie rzeczy wczesniej , no i byc pogodzonym z wlasnymi decyzjami ... no chyba , ze wrocimy do Polski ;)

Ps. fajny i madry temat ... do przemyslen , odwazny ale moze zmienic punkt widzenia na rozne sprawy ... na ciezkie sprawy , bo starosci i smierci jesli sie nie przezylo to tak jak bycie matka nie majac jeszcze dziecka .... zycie i tak nas pewnie zaskoczy ... zycze wszystkim , ze w ten mily sposob :)

Pozdrawiam serdecznie .

http://foto.onet.pl/upload/12/36/_532198_n.jpgJagoda 2l. i 22.10.05.

Niki23
09-10-05, 22:45
Anastazjo....o ile dobrze kojarzę, to mieszkasz za granicą, tak??? Moze tam jest inaczej, ale w Polsce pojście do domu starców to nie jest takie "hop siup" ...to raczej "przywilej" tych nieco bogatszych, bo trzeba mieć dochody o ile dobrze pamiętam to coś ok. 1000zł na miesiąc, co często w naszych polskich realiach jest nie do osiągnięcia dla tych staruszków. Ale moze się mylę i ktoś mnie poprawi. Ale....niewazne, ja nie o tym chciałam....../images/forum/icons/smile.gif

Przeczytałam Twoją wypowiedz i rozumiem również Twój punkt widzenia- ma to ręce i nogi. A pisząc o mojej babci i prabaci to nie chodziło mi o to,że ktoś jest komuś coś "winny". Naszło mnie tak,bo jak patrzę na moją prababcie to widzę jak role się w życiu odwróciły i że na starośc robimy się jak dzieci ( nie wszyscy -wiadomo), ale częśc z nas bedzie trzeba za parędziesiąt lat nakarmić, przewinąć, napoić, wziąć na spacer.....dokładnie tak jak malutkie dziecko. I po prostu takie miałam przemyslenia i nie tylko takie, myślałam też o przemijaniu o tym jak to cudownie jest żyć, być zdrowym, mieć rodzinę, która sobie pomaga, o tym jak ten czas zapierdziela i nic go nie zatrzyma, o tym,ze zleci jak 5 minut ibyć może ja też będę leżeć bezwładnie jak moja prababcia itd.....
Ehhhhh.....no ale tak jak napisalaś.....co ma byc to będzie .....i już ....

Pozdrawiam [/images/forum/icons/smile.gif


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

Niki23
09-10-05, 22:51
Naprawdę sądzisz,ze to fajny temat do przemyśleń??? :)
Wiesz...ja też lubie powymieniać zdania, doświadczenia, tylko przyznam szczerze,że troche się boję,aby nie rozpętała się tu potem jakas kłótnia /images/forum/icons/crazy.gif

Pozdrawiam :)


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

mirabelka79
09-10-05, 22:52
oczywiscie ze dziadkowie nie maja obowiazku ale poniewaz moi rodzice jak i tesciowe nie robia problemu z zostawaniem z Gosia to korzystam;))
Zawsze jednak wczesniej z nimi to ustalam (przynajmniej kilka dni wczesniej bo np moja mama to rozrywkowa kobieta i ma o wiele wiecej imprez niz ja;) )....przyznaje ze nie korzystam tylko z ich pomocy gdy musze cos zalatwic lub gdy mamy od wielkiego dzwonu jakies wesele...czasem poprostu mowie mojej mamie ze jestem zmeczona, ze pospalabym do 12.00 w poludnie.....a ona mi wtedy proponuje ze wezmie Gosie na weekend....nie mam wyrzutow bo po pierwsze nie jest to czesto a po drugie Gosia u dziadkow zachowuje sie jak aniolek, chodzi spac o 19.00, nie budzi sie w nocy itp.....jestem zato bardzo wdzieczna moim rodzicom ale nie odczuwam by robili to z przymusu czy z obowiazku...chyba poprostu to lubia;))w koncu to ich pierwsza wnusia:)))

Ala i Małgosia (16.12.2003)

http://foto.onet.pl/upload/47/79/_483464_n.jpg

Niki23
09-10-05, 23:05
/images/forum/icons/crazy.gif Przed chwilą wstawiłam wodę na herbatę,a ze wątek tak się rozwinął, więc czytam i czytam z zainteresowaniem..., odpowiadam....aż tu czuję i widzę dymy buchające z kuchni...../images/forum/icons/crazy.gif
Miałam iść spać, ale jeszcze posiedzę, bo aktualnie wietrzę mieszkanie /images/forum/icons/crazy.gif /images/forum/icons/crazy.gif



http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 20 m-cy :)

Anastazja
09-10-05, 23:33
No i pewnie dlatego musimy starac sie aby "dzis" byl ten wyjatkowy dzien .... czasem to przychodzi z trudem , prosciej jest gdybac co bedzie za lat ...? a "dzis" jest takie zwyczajne i pospolite .... zwykly szary dzien - codziennosc ;)))) ale dlaczego ? sami jestesmy czesto takie marudy ;))))

Fajnie jednak jest budzic sie i starac sie przezyc te chwile szczesliwie ceniac to co ma sie w danej chwili .... a smierc i tak nam nie odpusci a starosci obysmy dozyli sedziwej :))))

Buziale

http://foto.onet.pl/upload/12/36/_532198_n.jpgJagoda 2l. i 22.10.05.

Anastazja
09-10-05, 23:41
Pewnie ze temat fajny- chociaz smutny .... zawsze warto pogadac z kims kto moze mysli inaczej lub wlasnie podziela nasze zdanie .... ba czasem mozna cos zmienic w swoim zyciu poprzez takie wlasnie tylko czyjes slowa ... zycie to przeciez wielka zagadka :))))

Pozdrawiam

http://foto.onet.pl/upload/12/36/_532198_n.jpgJagoda 2l. i 22.10.05.

Anastazja
09-10-05, 23:46
Oj Babo ;))))))))) ale narozrabialas .... ja tez mam problem z czajnikami juz 5 do wymiany .... oboje z mezem takie gapy jestesmy ;) dobrze , ze mamy gasnice w domu ....
a my tu babciami chcemy zostac ;))))))) a takie glupoty z paleniem czajnikow wyprawiamy /images/forum/icons/shocked.gif

Buziale

http://foto.onet.pl/upload/12/36/_532198_n.jpgJagoda 2l. i 22.10.05.

moni2003
10-10-05, 06:36
Dobrze wiem o czym mówisz.
Ja mieszkam z mężem jeszcze u moich rodziców (zaczyna się to robic masakryczne :(:(:(:(:(:(:(:(:( ) i "często" korzystam z pomocy dziadków. Ale jest to zazwyczaj "pomoc" żeby popilnowali Małego, jak chcę spokojnie zjeść, czy jak muszę do łazienki itp. (taki jest układ mieszkania, że nawet bym nie słyszała czy płacze czy nie... i jeżeli nie muszę go zostawiać samego to nie zostawiam) Zdarza się, że zostaja z nim dłużej jak muszę coś załatwić, ale takie dłuże podrzucania są rzadkie.
Ja staram się nawet w takich krótkich wypadkach go nie podrzucać, bo hmmm... boli mnie reakcja mojej mamy.... Zdarza jej się czesto mówić (a jeszcze dobrze nie zdążyła poczuć jego ciężaru): "tylko speisz się bo nie mam czasu".
Sami do Piotrusia też rzadko przychodzą, żeby go wziąc ot tak... \Chyba częsciej moge liczyc na taką "ciepłą i życzliwą" pomoc od taty niż mamy... Chociaż może to tylko tak wygląda - nie wiem, bo nigdy nie pytałam...


moni

mala_wiedzma
10-10-05, 10:07
teraz jak to napisalaś to jasniej widzę o co ci chodziło :)
ja mam troszkę inne zdanie ... może dlatego , że moje realia są troszkę inne

ps. już tylko 2 tygodnie zostały , strsznie szybko przebiega Twoja ciąża :)

http://foto.onet.pl/upload/6/15/_524982_n.jpg Kaśka + Synuś 1,9

Beasia
10-10-05, 12:55
Od urodzenia dzieckiem zajmuję sie sama. Mama niewiele mi pomaga i to wylacznie na moją prośbę. Mieszkamy z moimi rodzicami w jednym domu (oni na parterze my na piętrze). Jak urodziłam Anię bardzo potrzebowałam czyjeś pomocy, bo ciagle płakala, mało spała i non stop wisiala przy cycu. Nie miałam czasu jeść ani nawet wyjśc do kibelka, a mąz wracał z pracy ok. 19-ej... Moja mama nie pracuje, ale nie pomagała mi wtedy wcale. Powiedziała, ze mozę zajac sie ANią jak będzie spała... No ale wtedy to ja jej pomocy nie potrzebowałam... I powiem Wam, ze było i jest mi do tej pory bardzo przykro z tego powodu, bo było mi wtedy bardzo, bardzo cięzko. czasem nie jadłam od rana do poworotu męża...
Trzeba jednak przyznać, że ostatnio babcia więcej sie zajmuje Anią. Ale od niedawna. Siostra sie wyprowadziła i babcia chętniej bierze Anie do siebie, ale nie z wlasnej woli, tylko jak przyjdę ja poproszę, bo mam cos do złatwienia, czy coś ważnego do zrobienia. O wyjściu w celach rozrywkowych nie ma mowy. no i od października moja mama zajmuje się 3 dni w tyg. siostrzenicą, bo siostra wróciła do pracy...

Co do drugiej babci (teściowej), to jej bym nie powierzyła opieki nad Anią, ona nie bardzo nadaje sie do opieki nad małym dzieckiem, może jak Ania będzie strasza. Ania jest jej jedyną wnuczką, ale boi sie babci od początku (płacz, histeria itp.). Nie da się babci nawet wziąć na ręce. Wszystko to jednak babcia moze zawdzieczać sobie, bo nie zabiega za bardzo o spotkania z wnusią, choć mieszka blisko nas. Gdybysmy sami jej nie odwiedzali, to czasem nie widziałaby jej 3 m-ce...

Odpowiadając na Twoje pytanie-uważam, że nie jest obowiazkiem babci i dziadka zajmowanie sie wnukami. Ale dziwi mnie to, jak babcia czy dziadek nie czują potrzeby poprzebywania z wnukami. w końcu to ich rodzina...

http://members.lycos.co.uk/halny/P8140115.jpg

olencja
10-10-05, 13:51
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Większosć z Was pisze,ze dziadkowie jednak nie mają obowiązku. Ja też uważam,ze OBOWIĄZKU nie mają, ale POWINNI się poczuwać jednak do pomocy przy wnukach -OCZYWIŚCIE WSZYSTKO NA MIARĘ ICH MOŻLIWOŚCI.
A wiecie dlaczego mnie tak naszło......
Ponieważ moja babcia zajmuję się od kilku miesięcy swoją mamą ( a moją prababcią) .Prababcia nie ma zbytnio świadomości, leży, wszystko trzeba koło niej zrobić....zmieniać pieluchy, myć, oczyszczać i pielęgnować odleżyny, dzwigać, karmić....JEDNYM SŁOWEM WSZYSTKO. Jest to charówa od świtu do nocy...zresztą mozecie sobie wyobrazić.
I tak sobie myślę,że jak prababcia była młoda to zajmowała się wnukami, prawnukami, a teraz to nią trzeba zająć się tak jak dzieckiem...Kiedyś to jej córka potrzebowała łaski,zeby prababcia została z dziećmi jak babcia poszła do pracy a dziś to prababcia potrzebuje łaski jak małe dziecko....właśnie od swojej córki....I nikt nie powie,ze babcia nie ma obowiązku zajmowania się matką.....no bo przecież musi się nią teraz zajmować.....przecież jej nie uśmierci.
I dlatego uważam,ze nie powinno się mówić " to Wasze dziecko, Wasz problem" . Bo to tak jakby moja babcia teraz powiedziała prababci " to Twoja starość, twoje odleżyny-Twój problem" .

Sądzę,że jako rodzina powinniśmy się nawzajem "poczuwać", bo naprawdę nigdy nie wiadomo kto, kiedy i od kogo będzie potrzebował pomocy........

<hr></blockquote>



Moja babcia miała podobną sytuację do sytuacji Twojej babci.
Przez kilka lat zajmowała się swoją mamą (moją prababcią), która była po udarze.
Przez następnych kilka lat zajmowała się swoim mężem (moim dzidkiem), który zachorował.
Nie mogła praktycznie wychodzić z domu, dziadek wymagał stałej opieki. Mój tata wynajął pielęgniarę, zawsze to kilka godzin dziennie odpoczynku dla babci, ale i tak mało... Za dużo, żeby się rozpisywać.
Babcia straciła przez to zdrowie i na pewno przypłaciła to kilkoma latami swojego życia :(
Wcześniej była pełna werwy kobietą, teraz jest schorowana i słaba.
Kazała nam obiecać, że jeżeli jej przytrafi się coś takiego to umieścimy ją w domu starców....

http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (18m)

olencja
10-10-05, 14:05
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Wole wierzyc, ze nie odda mnie czy swojej babki do domu starcow dlatego, ze nasze wspolne wartosci tego nie akceptuja:-)

<hr></blockquote>

A ja wolę, żeby mnie moje dzieci oddały.

http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (18m)

Klucha
10-10-05, 16:49
:)) dla mnie nawet poczuwać nie muszą.
Zresztą przemyślenia z moich obserwacji: nie raz "młodzi" rodzice mają pretensje że dziadki zwłaszcza babcie wtrącają im się w opiekę nad niemowlakiem, bo szerzą jakieś staroświeckie poglądy, bo ciągle się wtrącają, przychodzą co drugi dzień, a to przecież nasze dziecko i chcemy opiekować się i wychowywać je po swojemu. I wszystko jest OK dopóki maluch z pieluch nie wyrośnie a nam zatęsknij się wieczorny wyskok i wtedy oczekujemy od dziadków aby się poczuli.

Gdy potrzebuję "wolnego" zwłaszcza na wieczór dzwonię i proszę ale uzgadniam takie rzeczy wcześniej ponieważ dziadki też mają swoje życie, chociaż emeryci. Moi zresztą teraz więcej są w rozjazdach ;-). Naprawdę nie nadużywam ich instytucji, ba nawet nie raz babcia ma do mnie żal gdy wygadam się że gdzieś targałam Zuzie aby coś załatwić. W każdym razie dbam o relacje Zuzi z dziadkami bo wiem ze są ważnymi osobami w życiu dziecka i uzgodniliśmy że niedzielne popołudnia należą do nich, chyba że dziadki na imprezkę idą ;-))
Pamiętam jak tesciowa przeszła na emeryturę i zaproponowała opiekę nad Zuzią, którą prowadzałam do opiekunki. Nie zgodziłam, miała żal do mnie, ale pół roku póxniej przyznała mi rację. Babcia ma być przyjemnością dla dziecka a nie obowiązkiem..

A oczywiście że sama się pakuje, gdy skończyła 2 latka musiałam ją sprzedać z noclegiem, co prawda byliśmy z meżem pod telefonem. Tak jej się spodobało że bez problemów zostaje :). Wczesniej nigdy nie zdecydowałbym się na pozostawienie jej na noc, za duża odpowiedzialność dla babci, a Zuzanka w nocy potrafiła nieźle popalić. Zresztą tą pierwszą nockę pamiętam do dziś teściowa pół nocy nie spała bo Zuzanka się obudziła wiec ta zaświeciła swiatło a Zuzi cóż nic więcej do szczęścia nie brakowało. A mówiłam jej że jak laska się obudzi to ma nie świecić swiatła, nie pilnować jej tylko obrócić się na drugi bok i zasnąć. Zuzanka w końcu sama zaśnie bo po ciemku z łózka nie wylezie. Ale ona się bała, bo jakby coś się stało to.... I takie są babcie

A teraz moje dziecko dorosło. I w tajemnicy ci powiem ze jako mama pracująca tesknie za moim dzieckiem i chcialabym z nim pobyć a ta wpada na pomysł że jedzie do dziadków i ryczy :((

http://foto.onet.pl/upload/47/62/_496287_n.jpg Izka i Zuzia 3 latka :)

Klucha
10-10-05, 16:58
moja mama też opiekuje się moją babcią której 3,5 roku temu mogi odmówiły posłuszeństwa. A takie plany moja mama robiła, przejdzie na emeryturę Zuzia sie urodzi ona się nią zajmie a ja po macierzyńskim wrócę do pracy. I co ja rodziłam babcia lezała na wewnętrznym moja mama na szybko załatwiała emeryturę na którą musiała przejść parę miesięcy wczesniej niż planowała.

Inaczej dla mnie mają relacje rodzic-dziecko, inaczej wnuczek-dziadkowie. Przepraszam ale moi tescie (o mamie nawet nie myślę w opiece nad Zu) mają swoje życie, swoje dzieci już odchowali, poprzechodzili na emeryturę, tak naprawdę teraz mogą robić to na co mają ochotę. I nie muszą się poczuwać do opieki nad nim bo my potrzebujemy wolnego. Jeżeli mają ochotę wziąźć do siebie wnuczkę dzwonią i pytają się czy nie chcemy spokojnie zrobić sobie zakupów ;-)) Jeżeli mamy jakieś wspólne plany na trójeczkę nie zgadzam się, tak samo i w drugą strone działa. I nikt do nikogo nie ma pretensji. Poza tym wiem że teraz jak Zuzia poszła do przedszkola bedę bardziej potrzebowała ich pomocy, ale to też juz uzgodniliśmy dużo dużo wcześniej.

http://foto.onet.pl/upload/47/62/_496287_n.jpg Izka i Zuzia 3 latka :)

AniaOS
10-10-05, 18:31
uwazam, ze zadni dziadkowie obowiazku opieki nad wnukami nie maja... bardzo czesto babcia czy dziadek sa ludzmi aktywnymi zawodowo, maja swoje zycie prywatne, spotkania towarzyskie, wyjazdy i trudno oczekiwac, ze nagle rzuca wszystko i poswieca sie wnukowi.... a gdy sa emerytami/rencistami to wreszcie chcieliby odpoczac, a nie od nowa mordowac sie z dzieckiem (badzmy szczere - opieka nad malym dzieckiem JEST meczaca i wymaga sporo sil - zarowno psychicznych, jak i fizycznych. stad przeciez jest tez NASZE zmeczenie...). ja nie oczekuje, ze ktorakolwiek z babc bedzie zajmowac sie moim dzieckiem. makary ma 2 babcie i 4 prababcie - tym ostatnim absolutnie nie pozwolilabym zajmowac sie synem nawet przez chwile (choc same deklarowaly, ze moga sie nim zajac, jesli bedzie taka potrzeba. wszystkie sa sprawne i "na chodzie"), babcie rowniez proponuja, ze zajma sie makarym; korzystamy z propozycji, gdy jedziemy do wroclawia, do moich rodzicow - lecimy wtedy sami na zakupy, ale wieczory zawsze spedzam ja z dzieckiem, a rodzice z moim mezem siedza na dzialce i robia grilla... tesciowie natomiast mieszkaja niedaleko nas i tez sami czesto proponuja, ze posiedza z makarym, jednak to ja nie chce... jakos nie lubie, gdy ktos inny zajmuje sie moim dzieckiem wtedy, gdy nie jest to konieczne...z pomocy tesciow skorzystalismy doslownie ze 4-5 razy i to w "powaznych" sytuacjach (2 wesela, spotkanie absolwentow liceum, nieobecnosc niani). z wyjsc do pubu,kina, imprez po prostu zrezygnowalismy, a spotkania "domowe" ze znajomymi odbywaja sie zawsze u nas :) gdybysmy chcieli prowadzic bardziej ozywione zycie towarzyskie, to znalazlabym nianie na wieczor - nie fatygowalabym raczej dziadkow....

pozdrawiam


ania i makary

http://foto.onet.pl/upload/29/45/_527877_n.jpg

amber
10-10-05, 20:20
A z czystej babskiej ciekawości /images/forum/icons/smile.gif
Myślałam, że nick Twój z imieniem ma związek...widzę, że jednak żadnego nie ma...
Ale ładne jest /images/forum/icons/smile.gif

Beata i Maciek (11.02.2004)

http://p6.labfoto.pl/photos/p/6/d/6db0433f73660ed5195b85a60156f817-1002517.jpg

elik
11-10-05, 07:19
a ja wole zebym sama mogla pojsc jak tak zadecyduje a nie zeby mnie oddaly jak juz nie bede przydatna;-) to mi sie kojarzy z oddawaniem auta na zlom. Taka subtelna roznica - moc zadecydowac o sobie a nie byc przedmiotem decyzji .(o ile bede miec wladze umyslowe. bo jak nie - to sumie co za roznica)

e i antek 20,5 mies

olencja
11-10-05, 08:23
Ależ to jest właśnie mój wybór :)

http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (18m)

tchorzofretka
11-10-05, 12:01
hmm.. jak wiesz Julka jest jeszcze malutka, ale moja rodzinka, tj. moja mama i ciocia z wujkiem rwa sie do opieki nad Mala. Juz byla awantura jak powiedzialam ze nie dam im Julki na dzialke od maja do wrzesnia, oczywiscie tego ktory dopiero bedzie. Ja sie zatesknie jak bede Julke widywala tylko w weekendy i np. raz w tygodniu (na dzialke mam 45min samochodem, jakies 80km od domu), a moja ciocia chce oczywiscie zeby Juleczka nie siedziala jak bedzie cieplo w domu. Zakochani sa w Julce strasznie.
Moze wynika to stad ze moja ciocia z wujkiem nie maja dzieci, a ja jestem jedynaczka, takze Julka jest najmlodszym czlonkiem rodziny i jedynym dzieckiem.
Moja mama jeszcze pracuje ale jak tylko trzeba to bierze urlop i zostaje z Mala. Poza tym bardzo czesto do nas przyjezdza.
Ciocia od sierpnia zajmowala sie Juleczka codziennie (a musi do nas przyjechac na 7:30 przez pol Warszawy) dopiero od tego tygodnia mam nianie i zajmuja sie Julka na zmiane, raz ciocia raz niania. Mi jest az glupio bo dopiero co przeszla na emeryture a juz jest w nastepnej "pracy" i to za darmo. W wakacje tez mam pewnosc ze wszyscy chetnie wezma Juleczke zeby tylko w W-wie nie siedziala.
A moje zdanie jest takie ze absolutnie nie maja takiego obowiazku - pomagania nam w opiece nad dziecmi. Ale jakby tego nie robili to byloby mi baaardzo przykro.

Edyta i
http://foto.onet.pl/upload/26/48/_539678_n.jpg
Juleczka 12-03-2005

tchorzofretka
11-10-05, 13:54
zgadzam sie.... to przykre ale prawdziwe, niewiadomo w jakim stanie my bedziemy za 50 lat i czy nie bedziemy poptrzebowaly czyjejs pomocy a najprostrzych zyciowych "sprawach" typu potrzeby fizjologiczne.

Edyta i
http://foto.onet.pl/upload/26/48/_539678_n.jpg
Juleczka 12-03-2005

aniasilenter
11-10-05, 14:06
U nas dziadkowie mieszkają daleko (jedni 450 km od nas, a drudzy 350 km), ale zarówno moja mama jak i mama mojego męża bez zmrużenia okiem zajmowały się wnuczkami (i to długo!), kiedy zaszła taka potrzeba. Ale ABSOLUTNIE DOBROWOLNIE.
pozdrawiam

Ania, Ola 22.01.04 i Ada 28.04.05
http://foto.onet.pl/upload/46/67/_514966_n.jpg

WAsia
11-10-05, 16:45
Obowiązku oczywiście nie mają :)

Natomiast nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, bo moja mama chce mieć Olke u siebie cały czas i ciągle się dopytuje kiedy przyjedziemy, żeby mogła z nią być. Więc dwa razy w miesiącu jadę tam na weekend i korzystam do woli, wychodzę wieczorem z przyjaciółką, mam czas na kosmetyczkę i nudzenie się :) A kiedy wyjeżdżam mama już doytuje się kiedy przyjedziemy następnym razem :) I mieszkamy tylko 25 km od siebie. Teraz pod koniec miesiąca biorą Olę na tydzień urlopu do mojej dalszej rodziny-zdecydowanie nie mogepod tym względem narzekać, wymagać etc..

Asia i Ola (2 latka i 8 m-cy!) http://foto.onet.pl/upload/37/72/_519612_n.jpg