• Szukaj w
Forum dziecko-info.rodzice.pl  
 

Zobacz pełną wersję : prezent dla lekarza



śliwcia
10-09-05, 16:47
Mam pytanie do dziewczyn, które poporodową wizytę kontrolną u gina mają już za sobą.
Lekarka, która prowadziła moją ciążę bardzo pomogła zarówno mnie jak i małej. Właściwie tylko dzięki niej zrobili mi cesarkę i nic nikomu za to nie płaciłam. W przyszłym tygodniu mam u niej wizytę kontrolną i przyznam szczerze, że mam wileki kłopot, bo nie wiem co dać jej oprócz kwiatów... Z tego co się zorientowałam za wykonanie cesarki (osobiście) dziewczyny dawały jej od 500 do 800 zł (pewnie i więcej), ale jeśli chodzi o mnie to trochę szkoda mi kasy a mąż jest przeciwny dawaniu kasy dla zasady.
Poradźcie, co dawałyście swoim lekarzom (jeśli już dawałyście). Dodam, że lekarka jest szefem kliniki, więc właściwie nie chciałabym jej czymś urazić...
Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi.
pozdrawiam

śliwcia
Amelia (02.04.03) i Iga (10.08.05)

skate130
10-09-05, 16:53
Kup jej eleganckie pióro wieczne jakiejś znanej marki, najlepiej nie Parkera albo Watermana tylko w tej cenie Visconti np. model Pericle), Faber Castel czy Sheaffer. Za około 600-700 zł możesz tez kupić jakąś elegancką rzecz z kolekcji Mont Blanc.

http://foto.onet.pl/upload/2/44/_514204_n.jpg Alexander ur. 18.06.2004

majab
10-09-05, 17:16
Nie chce Cie urazic ale ja tez jestem przeciwna dawaniu czegos przed a nawet po. Przyznam ze nawet bardziej rozumiem ludzi ktorzy daja cos przed. Wiadomo strach, niepokoj o zdrowie bliskich itp.....
Bylam niedawno w Szwecji u swojej siostry i musze powiedziec ze jestem zszokowana poziomem opieki zdrowotnej tam a tutaj. Jest nie do pomyslenia zeby tam dal ktos lekarzowi jakas lapowke czy cokolwiek w formie podziekowania. Opieka w czasie porodu jak i po nad matka i dzieckiem super. Dziecko chodzi co tydzien do kontroli wazenie, mierzenie w ramach ubezpieczenia. Przychodnia piekna, w poczekalni zabawki i wszystko co tylko mozna sobie wyobrazic dla dzieci.
Nie psujmy naszych lekarzy bardziej niz juz sa zepsuci......

Iwona i Majka (07.05.02) http://foto.onet.pl/upload/6/9/_182316_n.jpg

Laminja
10-09-05, 17:23
hmmm, myślę że kwiaty i jakiś ładny drobiazg to najlepsze rozwiąznie. Pani doktor poczuje się doceniona, a jeśli prezencik jej nie przypadnie do gustu pewnie podaruje go kumuś i też będzie zadowolona (znam to z domu...). Pióro, szal w neutralnym kolorze, zestaw kosmetyków (raczej nie perfumy, chyba że wiesz czego mniej więcej używa), ładny album, elegancki notes, etui na długipisy i wizytówki, filizanka Villeroy and Boch np. taka <a target="_blank" href=http://fabrykaform.pl/porcelana_newwave_caffe-k48_49_140_128.html>http://fabrykaform.pl/porcelana_newwave_caffe-k48_49_140_128.html</a>.

Takie rzeczy przychodzą mi do głowy... Wiem jednak, że dla lekarza nie jest istotne co dostał tylko, sam gest i szczere podziękowanie.

pozdrawiam
Ania

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
10-09-05, 17:34
a ja sie z Tobą nie zgadzam. Kelnerom za dobrą obsługę dajemy napiwki, taksówkarzom, fryzjerom, kosmetyczkom też. W ten sposób dziękujemy im za to co dla nas zrobili. Dlaczego mamy nie dziekować lekarzowi, który się nami dobrze opiekował? Wiesz jakim kosztem często to się odbywa? Ja wiem, bo znam to z domu. Telefony w środku nocy, telefony w czasie wakacji, pacjentki dzwoniące na okrągło. Uważam, że drobny gest nie psuje lekarza tylko pokazuje mu, że doceniamy jego wysiłek i wsparcie jakiego nam udzielał w tym ważnym okresie jakim jest ciąża. Myślę, że zazwyczaj wystarczą kwiaty (nawet nauczycielkom daje się kwiaty pod koniec roku). Jednak rozumiem, że w pewnych okolicznosciach chcemy podarować lekarzowi coś więcej, sama w ten sposób dziękowałam swojej lekarce za 9 miesięcy opieki. Nie robiłam tego, bo tak trzeba. Robiłam to, bo chciałam.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Lea
10-09-05, 17:36
"Dawaniu kasy dla zasady..." - jakiej zasady?

Rozumiem Twoja rozterke, drobiazg mozna dac, o ile sie czuje zobowiazanym.
Ale "zasada" wg mnie to nie jest. Ani obowiazek.

http://www.mania.iserwer.pl/upload/satti/ba.jpg Mateuszek (2 lata)

ignorkowie
10-09-05, 17:36
Nie gniewaj sie, ale jestem podobnego zdania, że nie powinno sie rozpieszczać naszych szanownych lekarzy. Przeciez to ich zawód i obowiązek opiekowac się tymi, którzy tego potrzebują. co by to było gdybysmy tak musieli każdemu wręczać cos za cos? Powiem Ci, że równiez wg niektórych powinnam w jakis szczególny sposób podziekowac orynatorowi za przyspieszone wykonanie zabiegu i opiekę nad synkiem, ale ograniczyłam sie do ustnego podziękowania i usmiechu- Nie rozpieszczajmy ich za bardzo ;) pozdrawiam- ignorkowa

http://foto.onet.pl/upload/13/93/_491717_n.jpg
Kacper- 06.03.2005r.

Laminja
10-09-05, 17:46
on jest dla zasady przeciwny dawani kasy ;) Ale upominek to nie kasa...

Zgadzam się, że dziękowanie z prezentem nie powinno być zasadą. Wydaje mi się jednak, że w pewnych okolicznościach ludzie chcą jakoś wyrazić wdzięczność za dobrą opiekę.

Lea mam nadzieję, że Ty dostajesz kwiaty od swoich uczniów pod koniec roku szkolnego? ;)

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

śliwcia
10-09-05, 18:01
Jakiej zasady? Własnej.
Wg niego każdorazowe płacenie 100 zł za wizytę w gabinecie prywatnym powoduje, że nic nikomu nie jest później winien i za nic dodatkowo płacił nie będzie...
I trudno się z tym nie zgodzić, sama jestem przeciwna wszelkim formom korupcji. Przemawia za tym moja praca i mój światopogląd ;-)
Niemniej, chciałabym się odwdzięczyć. Kupując za wspomnianą kwotę coś niebanalnego, zamiast wciskać kopertę (nie wiem czy by ją wzięła). Dlatego, że sumienie mi każde i że chcę. A nie, że jest zasada. Bo nie ma.
pozdrawiam


śliwcia
Amelia (02.04.03) i Iga (10.08.05)

śliwcia
10-09-05, 18:14
:-))))))
To nawiązanie do końcówki Twojego ostatniego posta ;)
pozdrawiam :)

śliwcia
Amelia (02.04.03) i Iga (10.08.05)

Basik77
10-09-05, 18:36
Nie piszesz jak było dokładnie, ale jeśli cesarka była wykonana, bo taka wystąpiła konieczność to oczywiste, że nie płaciłaś. No ale to tak tylko na marginesie.
Rozumiem, że jesteś bardzo wdzięczna swojej lekarce za opiekę i chcesz to okazać, ale dlaczego od razu materialnie? Przecież to jej codzienność, jej praca, za którą otrzymuje wynagrodzenie. Opiekowanie się i pomoc młodym matkom i ich maleństwom powinny jak najbardziej być na porządku dziennym, a nie w zamian za coś.
Ja też jestem wdzięczna wszystkim, którzy pomogli mi przy porodzie i za opiekę podczas całego pobytu w szpitalu (bo to był cały sztab ludzi - wszyscy bardzo pomocni i mili), ale nie czułam się zobligowana by każdemu z nich coś dać.
A ty będziesz czuła się źle jeśli jej czegoś nie dasz? To smutne, że żyjemy w czasach, w których proste "dziękuję" już nie wystarcza...
Pozdrawiamy

Basia i Mateusz (11.02.2005)
http://foto.onet.pl/upload/36/31/_519238_n.jpg

Lea
10-09-05, 19:02
Dokladnie pisalam o pieniadzach. I o prezentach tu proponowanych za 700 zlotych. Nie bardzo rozumiem, czemu tlumaczysz mi, ze mozna w drobny sposob wyrazic wdziecznosc. Przeciez wlasnie to pisalam. Ze to wdziecznosc, symbol, a nie zasada dawania kasy za cesarke.

Uczniow prosze, zeby mi nic nie dawali. Znam osoby, ktore nie przyjma nic, mimo ze im sie daje.

http://www.mania.iserwer.pl/upload/satti/ba.jpg Mateuszek (2 lata)

Lea
10-09-05, 19:10
A widzisz, i teraz bardziej Cie rozumiem. Bo poprzednio nie napisalas, ze nie uwazasz, ze trzeba kase dawac. Napisalas, ze kolezanki placily i ze pieniedzy Ci szkoda, a maz jest przeciwny. Jakbys jednak sama w sobie czula, ze nalezy je dac, tylko nie bardzo jest jak, bo nie macie i maz sie sprzeciwia. To naprawde moglo tak zabrzmiec...

Osobiscie uwazam, ze to nie kwestia, czy komus szkoda... Tylko to wlasnie kwestia zasad.
100 zlotych za wizyte? No tak, z taka pensja za kazda wizyte trudno by bylo jeszcze byc za korupcją. Ciekawe w ogole, czyja praca i czyj swiatopoglad za korupcją jest w ogole ;-) Otwarcie, oficjalnie...

Mysle, ze lekarze jak to ludzie - kazdemu na czym innym zalezy. W moim miescie - swietnie wiem, ktory oczekiwalby kasy pewnie jeszcze i w rok po porodzie i to dla niego jest zasada :-(
Czasami sobie mysle - a moze taka lekarka usmiechnelaby sie na widok zdjecia dziecka z dedykacja bardziej niz jakiegos innego drobiazgu, niekoniecznie pasującego do jej kolekcji...? A moze wlasnie nie... i jak tu wycuc, co kto by przyjał bez skrępowania lub z zadowoleniem...

http://www.mania.iserwer.pl/upload/satti/ba.jpg Mateuszek (2 lata)

Laminja
10-09-05, 19:13
też jestem przeciwna płaceniu za grzeczność, czy uczynność. Wielu lekarzy też prosi, żeby im nic nie dawac. A jednak wszyscy nie zależnie od zawodu cieszymy się kiedy ktoś nam wyraża swoją wdzięczność za to co robimy.

Rozumiem co chciałas napisać, tylko tak trochę się przekomarzałam ;) Wybacz...

P.S. myślę, że wartość jesli jest proporcjonalna do zasobności oraz tego co danej osobie zawdzięczamy może być różna. Nie da się tutaj wyznaczać odgórnych granic. Najważniejsza jest chyba motywacja. Czy dający daje, bo czuje że musi, czy robi to z zupełnie innych pobudek. Jeśli nie musi, ale bardzo chce to jego sprawą jest ile na to przeznaczy.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Lea
10-09-05, 19:15
A czy ja pisalam cos o kwiatach...? Albo o tym, ze wdziecznosci nie nalezy wyrazac?

http://www.mania.iserwer.pl/upload/satti/ba.jpg Mateuszek (2 lata)

skate130
10-09-05, 19:35
Ignorko, ja może nie doczytałam pytania, ale zrozumiałam, że chodzi o podpowiedź prezentu w cenie 500-800 zł. Napisałam więc to co przyszło mi do głowy w tej cenie. Nie ma to związku z moją osobista oceną tego czy dawać czy nie, czy przed czy po :) Myślę, że każdy robi jak uważa.

http://foto.onet.pl/upload/2/44/_514204_n.jpg Alexander ur. 18.06.2004

kotuś
10-09-05, 20:42
Przeciwna jestem dawaniu łapówek i prezentów przed porodem.Po porodzie co innego jeśli lekarz na takie coś zasłużył.Moja ginka moje cc zaplanowała już w połowie mojej ciązy z powodu mojej zagatkowej macicy.Cc i operacje miałam dzień przed jej urlopem.W czasie urlopu ginka była cały czas w kontakcie telefonicznym z lekarzami , a jak sie cos ze mną działo natychmiast jechała z nad jeziora do mnie.Jestem jej wdzięczna za opieke i dlatego pierwszy raz w życiu zrobiłam prezent lekarzowi .Kupiłam jej koniak ,czekoladki i dobrą kawę dałam jej prezent 2 tyg po operacji

http://album.com.pl/G938AxB458zsB/150087.jpg
Marzena & W,E,K i Marysia 8.07.05

majab
10-09-05, 20:51
Tylko ze kosmetyczka, kelner, taksowkarz to sa prywatne zawody i placimy im decydujac sie na to swiadomie bo nas na to stac a lekarz to jednak w jakis sposob sluzba spoleczenstwu, pacjentom......dlaczego ktos kogo stac na to zeby "cos" dac, kupic ma moze byc w przyszlosci lepiej traktowany niz ktos kogo na to nie stac? Podobnie ma sie rzecz z nauczycielami...dlaczego dzieci bogatych rodzicow maja byc faworyzowani przez nauczycieli?....pamietam dokladnie takie sytuacje z dziecinstwa. Ja jestem urzednikiem, nam nie wolno brac nic przed ani po......zreszta czulabym sie glupio gdyby ktos mi "cos" przyniosl, nie wiedzialabym jak sie zachowac, to co robie to moja praca za ktora dostaje pieniadze (czy adekwatne do pracy to inna sprawa :) wiele razy widzialam kolegow ktorzy dostawali "cos" od tzw. petentow i widzialam wtedy ich zazenowanie....

Iwona i Majka (07.05.02) http://foto.onet.pl/upload/6/9/_182316_n.jpg

krzemianka
10-09-05, 20:54
Jak dla mnie kwiaty wystarczą. W końcu lekarz jest po to, zeby dbac o pacjenta.

http://i8.photobucket.com/albums/a23/krzem/5.jpg
Igor(1.7.03), Hubert(17.8.04)

goosie
10-09-05, 21:55
ja wybrnęłam z problemu salomonowo - kupiłam "ordynatorowej" (a w zasadzie - bardziej szpitaowi jako miejscu bardzo udanego porodu) trzy kolorowe, dziecięce obrazki, by umilic porody kolejnym mamom i dzieciom....
Gosia

http://strony.aster.pl/goosie/piotrus/myforum.jpg
Piotruś (12.02.2005)

Laminja
10-09-05, 21:57
ale podstawowa opieka zdrowotna za którą wynagradzani są lekarze nie obejmuje wielu rzeczy, którze Ci często robią. I właśnie za te ekstra gezty zazwyczaj chcemy podziękować. Należą do niech odbieranie telefonów po godzinach pracy, przyjeżdżanie specjalnie do potrzebującego pacjenta, również po godzinach. Stawanie do oparacji (która jest dość męcząca) poza grafikiem, żeby pacjentka czuła się lepiej. I sporo innych "drobiazgów". Wielu lekarzy rozumiem jak ważnym okresem dla kobiety jest ciąża i jak trudnym przeżyciem jest poród. Właśnie Ci lekarze często sami z siebie pomagają swoimi pacjentkom. I za to pacjentki im dziękują.

Nie porównuj pracy lekarza z pracą urzędnika... Poziom odpowiedzialności i trudności tych zawodów jest różny.

Lekarze też przyjmują często prywatnie, Natomiast nie dziękujemy zazwyczaj za to co zrobili w ramach obowiązków (i otrzymywanego za to wynagrodzenia) tylko za to co zrobili dla nas ekstra. Czasem są to podziękowania za uratowane życie...

Trzeba rozróżniać upominki czy kwiaty, którymi pacjenci wyrażają wdzięczność od łapówek. W wielu szpitalachy za ekstra usługi (jak cc wykonane przez konkretnego doktora) się płaci oficjalnie, zgodnie z cennikiem, do kasy szpitala. Tam gdzie czegoś takiego nie ma lekarze nie powinni brać pieniędzy, ale i tak biorą. Jednak dotyczy to przeważnie pieniędzy dawanych przed.


Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Olinja
10-09-05, 22:08
Uważam, że dziękować to piękna rzecz. bardzo rzadko spotykana w dzisiejszych czasach.
Jestem przeciwna dawaniu kasy przed lub po.
Ale dziękowac to nie znaczy dawać kase co zresztą wiesz. Uważam, ze to dobry pomysł znaleźć jakis niebanalny drobiazg i go wreczyć ze słowani podziekowania.
Ja uważam, ze lekarze, nauczyciele to ludzie, którzy naprawdę cieżko pracuja i czesto miłe słowo jest dla niech wiecej warte niż koperta. Mam na myśli ludzi z powołaniem.



http://www.olinka.tona.itt.pl/pic/misjonek.jpg

Klucha
10-09-05, 22:30
tyle tylko że spory procent (dla mnie) nie idzie z mojej pensji dla kelnerów za dobrą obsługę, taksówkarzy, kosmetyczek, itd.

Dlatego uważam że jezeli już czujemy potrzebę podziękowania wystarczy drobiazg. Masz rację miło jak ktoś docenia naszą pracę ja też jestem tak doceniana małym pudełeczkiem ferero

http://foto.onet.pl/upload/47/62/_496287_n.jpg Izka i Zuzia 3 latka :)

majab
10-09-05, 22:38
Wiesz ja i tak mysle ze kazdy zrobi to co uwaza za sluszne. Chcialabym czesto spotykac takich lekarzy jakich opisalas na poczatku swojego postu :) niestety jeszcze takiego nie spotkalam a gdybym takiego spotkala to mysle ze on i tak nie oczekiwalby za to swoje poswiecenie zadnych prezentow. Lekarz jakiego opisalas to tzw. lekarz z powolania....
Co do pracy urzednika a lekarza to zgadzam sie tylko w jednej kwestii od urzednika nie zalezy ludzkie zycie odpowiedzialnosc moze jest mniejsza ale co do trudnosc to bym sie nie zgodzila.....wiele lat musialam studiowac i nadal na biezaco sledzic przepisy, kupowac ksiazki itp.....jezdzic sluzbowo na rozprawy do sadu wlasnym samochodem przy czym nikt mi nawet nie zwroci za paliwo.....Nie mialam poz tym zamiaru porownywac tych zawodow chodzilo mi raczej o pokazanie ze oba te zawody sa sluzba spoleczenstwu i ze spolecznych(czyli naszych) pieniedzy sa oplacane.
Autorka tego postu napisala o lekarce ktora dostawala 500-800 zl za cesarke, nie wnikam czy przed czy po ale dla mnie jest to juz dosc wymowne..... Ladnie napisala Basik77 "to smutne ze zyjemy w czasa ze zwykle dziekuje juz nie wystarcza" chyba gdzies sie zagubilismy w pogoni za pieniadzem.

Iwona i Majka (07.05.02) http://foto.onet.pl/upload/6/9/_182316_n.jpg

Laminja
10-09-05, 22:41
ale poziom ich odpowiedzialności jest znacznie niższy. I oczywiście zgadzam się, że wykonują swoje obowiązki. Za to im dziękować nie trzeba. Jednak często robią więcej. Jesteśmy przyzwyczajemni do reprezentowania roszczeniowej postawy. Płacimy ZUS, więc mamy prawo wymagac. Niestety na pensje lekarzy to się nie przekłada. Lekarze zarabiają mało, nie mają służbowych komórek (więc jeśli do nich dzwonimy to raczej na numery prywatne), sami muszą płacić za swój rozwój zawodowy.

Zgadzam się jednak z tym, że za to wszystko (co robią poza swoimi obowiązkami) słowo dziękuję, kwiaty czy drobny upominek (w zależności do sytuacji i możliwości) to wystarczający dowód uznania.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
10-09-05, 23:00
Mam wrażenie, że sie nie rozumiemy... Wielu lekarzy nie oczekuje kompletnie nic za swoje zaangażowanie. I właśnie takim lekarzom często bardzo chcemy podziękować.

Czy odpowiedzialność za życie ludzkie to mało? Niestety to co my płacimy nijak się nie przekłada na to co otrzymują np. lekarze. Wielu z nich pensji nie dostaje od miesięcy...

Autorka postu (o ile dobrze zrozumiałam) opisała sytuację kiedy lekarka robiła operację osobiście - co wykraczało poza jej obowiązki. Za to była wynagradzana finansowo. I tutaj ujawnia się problem - brak procedur, które normowałyby postepowanie w takich sytuacjach. Czyli brak cennika usług ponad standardowych. Wynajęcie konkretnego lekarza do operacji nalezy do takich usług, lekarz bierze na siebie odpowiedzialność, staje do zabiegu, robi to obok swoich codziennych obowiązków. Wszystko to razem nie jest takie proste. Nie jestem za tym, żeby jekoś szczególnie dziekować za to co lekarze robią dla nas w ramach swoich obowiązków. Ale jeśli robią coś więcej dlaczego tego nie docenić - jeśli ktoś ma na to ochotę i możliwości. Jak dla mnie dziękuję powinno się mówić za każdym razem kiedy ktoś z personelu cos koło nas zrobi. Z obserwacji wiem, że słowo dziękuję pada w szpitalach bardzo rzadko (im niższe stanowisko tym rzadziej).

Myslę, że ta dyskusja zmierza do nikąd :( Ja mam swój punkt widzenia. Ty swój. Każda z nas patrzy na sprawę przez pryzmat swoich doświadczeń. Mnie trafia kiedy np. mój tata spędza 45 minut rozmawiając z pacjentką, a potem kolejne 20 dzwoniąc do lekarzy dyżurnych w szpitalu żeby z nimi ustalić plan działania. Wszystko to wieczorem, w trakcie spotkania rodzinnego. Nic jednak nie mówię, bo wiem że taką ma pracę. I jest ostatnią osobą, która oczekuje za to dowodów wdzięczności. Takich lekarzy znam wielu. Natomiast wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że dzwoniąc o 21 z jakąś pierdołą przekraczają pewne granice. Dlatego nie uważam okazywania wdzięczności (nie wymuszonego i szczerego) za coś złego. Ci ludzie na prawdę ciężko pracują. Po pracy myślą, pamietają. Eh może trzeba znać drugą strone medalu, żeby to wszystko zrozumieć.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

majab
10-09-05, 23:13
:) konczymy dyskusje :)
Tak myslalam ze masz lekarza w rodzinie i byc moze przez to troche subiektywny punkt widzenia.
Nie oceniaj wiec rowniez urzednikow ze maja mniej odpowiedzialna czy trudna prace. Ja sie nie obrazam kiedy ktos mowi ze urzednicy sa skorumpowani, wiem ze tak jest co nie znaczy ze wszyscy tacy sa, rzecz ma sie oczywiscie podobnie z lekarzami...nie lubie uogolnien i ich nie dokonuje.
Wezmy jednak pod uwage to w jakim kraju zyjemy :( Byc moze sam zamysl podziekowania jest piekny nie mozna jednak zapominac calej otoczki, lapowkarstwa, czesto oplacanych zabiegow, niestety w takim kraju zyjemy.
Zycze wszystkim aby spotykali na swojej drodze lekarzy z powolania.

Iwona i Majka (07.05.02) http://foto.onet.pl/upload/6/9/_182316_n.jpg

Laminja
10-09-05, 23:30
Mam też w rodzinie kilku urzędników. Nie twierdzę, że ich praca jest łatwa i bezstresowa.

Ja również nie staram się dowieść, że nie ma wśród lekarzy chętnych na łapówki. Jednak to, że pacjent z własnej, nieprzymuszonej woli chce w jakiś sposób podziękować lekarzowi za to, co dla niego zrobił (a skoro chce to znaczy, że to musiało byc coś ważnego) to jedno, a łapówkarstwo i wymuszanie to drugie.

To drugie powinno być piętnowane i karane. Choć wiem, że w wielu miejscach jest jedyną szansą na sensowną opiekę. Nad tym ubolewam. Miejmy nadzieję, że z czasem to się zmieni. Do tego jest jednak potrzebna zmiana systemowa, o którą łatwiej i zmiana mentalności - z czym będzie znacznie trudniej.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

AnnaH
10-09-05, 23:41
Moj gin dostal od nas w podziekowaniu kwiaty i zdjecia malucha z dedykacja i podziekowaniem za opieke,oprawione w fajna ramke.
Teraz fota wisi w gabiniecie, tam gdzie kobiety maja wykonywane Ktg.

Anna i Maksiu 12.01.2003
http://foto.onet.pl/upload/3/11/_528333_n.jpg

Klucha
10-09-05, 23:48
życie ludzkie

więc nie widzę sensu porównywania zawodu lekarza z zawodem kelnera.
do knajp nie chodzę a jak jestem to nie daję napiwków nie stać mnie na to ponieważ muszę trzymac kasę aby prywatnie isć z dzieckiem do ortopedy okulisty czy alergologa bo na kasę chorych muszę czekac ponad 3 miesiące. Dziwne jest to że jak idziesz prywatnie do tego samego lekarza to jesteś lepiej "obsłużona".
Mówisz nie mają służbowych komórek, muszą korzystać z telefonów prywatnych. Jeszcze do nie tak dawna korzystałam z "usług" prywatnej pediatry, wszystko było ok jak dziecko chorowało mi do godz. 20. Przyjeżdżała i kasowała. Kiedyś choroba dopadła nas po 22.00. Od lekarki której płaciłam za każdą wizytę usłyszałam że już śpi i mam sobie jechać z dzieckiem do szpitala.
Na całe szczęscie w przychodni zatrudnili fajną lekarkę.

Z tego co wnioskuję po twoich postach Twój tata jest lekarzem z powołania, chciałabym aby więcej takich było. Takich których nie zaraziła znieczulica na cierpienie i zwykle troski pacjentów. Bo niestety na palcach jednej ręki mogę takich wyliczyć, jestem im wdzięczna lub moi znajomi i wiem że potrafią przyjac zwykłe dziękuje.

Nikt tu z nas nie przyjmuje postawy roszczeniowej, system jest do d... ale to już inna bajka. Tak płacę ZUS i nie wymagam zbyt dużo. Prosze tylko aby potraktowano mnie z godnością i szacunkiem a nie jak następny przypadek.
Kazdy ma odpowiedzialny zawód jedni ratuą życie ludzie, inni budują mosty. Kazdy zadwód ma swoje plusy i minusy.

http://foto.onet.pl/upload/47/62/_496287_n.jpg Izka i Zuzia 3 latka :)

Laminja
10-09-05, 23:49
jestem przekonana, że takie formy wdzięczności są dal wielu lekarzy najmilsze (i najmniej krępujące - bo czasem wyrazy wdzięczności bywają krępujące...). U mojego taty jest już cała ściana zdjęć :) Jest z niej bardzo dumny :))

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

majab
10-09-05, 23:58
zgadzam sie z Toba w 100%.
System jest do niczego. Obawiam sie jednak ze naprawa systemu bedzie bardzo trudna z powodu mentalnosci ludzi.....
Kiedy bylam u siostry w Szwecji z Maja i poszlysmy do przychodni poszla sie bawic z dziecmi. Jak zobaczyla wszystkie te zabawki i wystroj to powiedziala "ale tu pieknie"..... Ona teraz jeszcze nie rozumie ze tu jest Polska a tam Szwecja ale kiedys zapyta i co ja jej wtedy powiem ? :(


Iwona i Majka (07.05.02) http://foto.onet.pl/upload/6/9/_182316_n.jpg

Laminja
10-09-05, 23:59
tak Iza, masz rację. Ale jestem pewna, że kiedy spotkasz na lekarza, który w jakiś sposób bardzo Ci pomoże (bezinteresownie - czyli nie w ramach ustalonej opłaty) też będziesz chciała wyrazić mu swoją wdzięczność. Ot natura ludzka ;) Każdy wdzięczność wyraża wedlug swoich możliwości. I zazwyczaj tylko kiedy lekarz na prawdę na nią zasłużył. Dopóki lekarz wdzięczności nie oczekuje każdy nasz gest jest tylko indywidualną formą wyrażenia uznania. Tych, którzy oczekują gratyfikacji należy omijać z daleka.

Niestety tak jak piszesz jądro problemu leży w chorym systemie. Miejmy więc nadzieję, że ten kiedyś w końcu się zmieni.

P.S. Znam bardzo wielu lekarzy, którzy robią co mogą nie oczekując nic w zamian. Niestety mam wrażenie, że to jaki jest lekarz zależy od domu z jakiego się wywodzi.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
11-09-05, 00:01
Jest na szczęście coraz więcej miejsc, które wyglądają jak to opisywane przez Ciebie. Mentalność lekarzy też się powoli zmienia.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Klucha
11-09-05, 00:26
do tej pory wystarczyło zwykłe dziękuję,

...bo taki jest mój zawód, to mój obowiązek.
A miałam za co dziękować swojemu ginowi, z drugiej strony co miesiac płaciłam mu za wizyty prywatne. Chciałam mieć lekarza prowadzącego ze szpitala.

jak napisałam w poście wczesniej wdzięczność drobiazkiem owszem, kwiaty, stylowa ramka na zdjęcie pasująca do gabinetu, a nawet ręcznie napisane podziękowania oprawione w ramkę.
Ale wdzięczność za 700 zł to juz lekka przesada jak dla mnie.

http://foto.onet.pl/upload/47/62/_496287_n.jpg Izka i Zuzia 3 latka :)

Basik77
11-09-05, 08:56
Gosia, bardzo dobry pomysł, coś takiego jak najbardziej popieram :)
Pozdrawiamy Was

Basia i Mateusz (11.02.2005)
http://foto.onet.pl/upload/36/31/_519238_n.jpg

Anastazja
11-09-05, 09:26
Dalam kwiaty ... ale to nie Polska ;))) tu by mnie na zbity pysk wywalili gdybym dawala cos wiecej a o kasie nie wspomne ... jak kiedys dalismy czekoladki to wszystkich czestowala i proponowala kawe ... Tu czasem kupuje sie dobre ciasto , ciastka dla calego personelu ( ok 15 szt) jak juz cos , a dla tych glownych kwiaty ... ale jak nic nie dasz to tak samo beda dla ciebie mili .

Pozdrawiam serdecznie i nie dawaj kasy !!!! moze bedziesz sie dziwnie czula (bo my Polacy mamy dawanie we krwi ;) ale ktos musi byc ten pierwszy , ktory nie bedzie dawal w lape , to jest jej praca i juz za to dostaje wynagrodzenie ...

http://foto.onet.pl/upload/6/9/_470761_n.jpg Jagoda 01.08.03.+ ? 22.10.05

Anastazja
11-09-05, 10:00
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

P.S. myślę, że wartość jesli jest proporcjonalna do zasobności oraz tego co danej osobie zawdzięczamy może być różna. Nie da się tutaj wyznaczać odgórnych granic. Najważniejsza jest chyba motywacja. Czy dający daje, bo czuje że musi, czy robi to z zupełnie innych pobudek. Jeśli nie musi, ale bardzo chce to jego sprawą jest ile na to przeznaczy.

<hr></blockquote>

Nie uwazam ze WARTOSC jest proporcjonalna do zasobnosci ... pomimo ze wdziecznosc dla kazdego moze byc inaczej odczuwalna , to w sytuacjach takich jak porod , cc ... kobiety jakos specjalnie nie roznia sie w swoich odczuciach jedna od 2 ;)))))) co innego gdyby chodzilo o naprawe samochodu ;)
I nic nie wnosisz myslac ze jesli ktos chce i ma, to niech daje , bo to jego prywatna sprawa ... nie widzisz , ze robi sie wtedy bledne kolo ... jeden kupi lekarzowi auto bo go stac at co ;) a inny tylko podziekuje ... dlatego tak latwo lekarzom brac lub napisze inaczej dawac w zamian za cos ;))))

A kwiaty - czekoladki ... owszem ... moze byc to mile i wyrazic wdziecznosc ale nie musze tego dawac ... jednak wiem , ze nie bedzie osoby zaklopotanej lub bezradnej przez te czekoladki, bo ta akurat ma puste kieszenie ...

http://foto.onet.pl/upload/6/9/_470761_n.jpg Jagoda 01.08.03.+ ? 22.10.05

Anastazja
11-09-05, 10:36
dokoncze ...

Wiem , ze jesli jestesmy za zasada nie dawania to i te kwiaty moga byc dla niektorych odebrane za "lapowke" jesli za nie zaplacilismy ;) i o to sie chyba droczylas z Lea ...

Dodam ze tu jest jakby w tradycji .... czestowanie ciastkami (chlebkami) posypanymi cukierkami ( na dziwczynke rozowe na chlopaka niebieskie a jak krolewskie dziecie to pomaranczowe ;) po urodzeniu dziecka , przez personel dla gosci i rodzicow ... Dlatego pewnie z wdziecznosci rodzice czesto dziekuja wlasnie kwiatami czy ciastkami jak i karta ze zdjeciem malucha. Wisi pozniej takie owe przez jakis czas w gabinecie i wszyscy moga podziwiac ten cud , ktory przyszedl na swiat przy pomocy tego lekarza czy tej poloznej :) ...
W Polsce tez te kwiaty czy slodkosci wynikaja bardziej z takiej jakby tradycji , bo przeciez na imieniny czy w podziekowaniu za pomoc np kolezance z pracy tez sie tak umila chwile ;))) a nikt nie uwaza tego za lapowke , bo to jest radykalna roznica ... chociazby dla mnie jest .

Pozdrawiam serdecznie i ide karmic Jagodzianke :))) cos mi dziecko sie chyba dobrze dzis wyspalo :))))

http://foto.onet.pl/upload/6/9/_470761_n.jpg Jagoda 01.08.03.+ ? 22.10.05

AniaOS
11-09-05, 13:02
ja mialam podobna sytuacje z lekarka (z-ca ordynatora szpitala, ktora zabrala mnie do siebie na oddzial, do innego miasta i zrobila cc bez zadnych lapowek) - w momencie wychodzenia ze szpitala dalam poloznym duza kawe i duza, porzadna bomboniere (opieka byla naprawde rewelacyjna), zas z lekarka umowilam sie na zdjecie szwow w jej prywatnym gabinecie w moim miescie. poszlam z duzym bukietem kwiatow i drobnym prezentem - dalam elegancke, srebrne lyzki do salaty. prezent niezbyt drogi (koszt okolo 120 zlotych) i uwazam, ze jako podziekowanie za naprawde swietna opieke i ogromna pomoc byl jak najbardziej na miejscu.

pozdrawiam

ania

http://foto.onet.pl/upload/29/45/_527877_n.jpg

Laminja
11-09-05, 14:07
Anastazjo, ale bez przesady nikt tu nie mówi o samochodzie czy domu nad morzem. Myślę, że prezent nie powinien nigdy (!!!) kosztować więcej niż 500zł. Natomiast jak to już kilka razy napisałam uważam, że dziękuję wystarczy. Jeśli ktoś ma potrzebę podziękowania z upominkiem to kwiaty i drobiazg to wszystko na co można sobie pozwolić. Pamiętajmy też o ramach dobrych obyczajów. Samochodów i drogich prazentów osobom obcym się nie daje.

I wiesz co gdyby lekarze odbierali telefony po godzinach z myślą, że coś za to dostaną to by tego raczej nie robili...

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

elik
11-09-05, 14:10
Nie uwazam, zeby podziekowanie dla lekarza mialo kosztowac 500-800 zlotych. Podziekowanie dla mnie to gustowny drobiazg w cenie oczywiscie zalezacej od zasobnosci portfela, ale raczej nie przekraczajacy 100pln, albo cos kolo tego. Wieksza kwota lub drozszy prezent moze spowodowac, ze ktos poczuje sie niezrecznie ( o ile nie jest jakims lapowkarzem, ale tym to w ogole, dla zasady, nie powinno sie nic dawac).

Ladnie wydana ksiazka, album;
porcelanowa filizanka, komplet dwoch filizanek ;
jakis inny gustowny drobiazg;
na pewno nie gotowka, nie alkohol i nie perfumy;-)

Ja nic nie dawalam, chodzilam na wizyty prywatnie a opieka byla po prostu dobra, przyzwoita i fachowa. Takiej sie oczekuje i za taka mowi DZIEKUJE! Nie bylo nic suuper ekstra, wzruszajacego, czy jakiegos stawania na glowie, zeby cos dla mnie zrobic, nie czulam, ze mam za cos specjalnie dziekowac.

Kiedys dalam bombonierke "Merci" urzedniczce, za mila, zupelnie niekonieczna i niespodziewana pomoc

kupie tez mojemu dentyscie album - tak mi przyszlo do glowy:-) za dobra prace ale zwlaszcza dostosowywanie terminow do moich mozliwosci, przychodzenie i zostawanie poza normalnymi godzinami pracy ...
elik i antek 19,5 mies

<P ID="edit"><FONT class="small">Edited by elik on 2005/09/11 14:30.</FONT></P>

Laminja
11-09-05, 14:11
no właśnie o to mo chodzi. Że kwiaty czy upominek to nie jest łapówka tylko wyraz wdzięczności. Natomiast dawanie gotówki w kopercie jest swojego rodzaju korupcją i źle świadczy o lekarzu, który kopertę przyjmuje. Chociaż oczywiście gdyby lekarze mogli oficjalnie pobierać opłaty za pewne usługi ponadstandardowe to byłoby inaczej. Myślę tu o sytuacji kiedy lekarz wezwany przez pacjentkę specjalnie przyjeżdża do pracy, żeby być przy jej porodzie (i nie dostaje za to godzin nadliczbowych)

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
11-09-05, 14:19
Tez uważam, że 700zł to lekka przesada...

Jak dla mnie w większości przypadków zywkłe dziękuję to też wystarczający gest, ale są przypadki kiedy chcę zrobić coś więcej.

Bo zawód zawodem, obowiązek obowiązkiem, a często ludzie robią dla nas znacznie więcej. Wtedy większość z nas chce za to podziękować. Nie róbmy więc z kwiatów i drobnych upominków formy łapówki...

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Anastazja
11-09-05, 15:04
niestety takie czasy , ze wszystko zalezy od pieniadza ... czyz nie mowimy jaka placa taka praca ;))) jakos na zachodzie lekarze - polscy lekarze umieja pracowac zgodnie z przysiega , bo dostaja godziwe pieniadze ... niestety mysmy tez sami przyzwyczaili lekarzy do brania wiec czemu sie dziwimy ;)

pozdrawiam

http://foto.onet.pl/upload/6/9/_470761_n.jpg Jagoda 01.08.03.+ ? 22.10.05

Laminja
11-09-05, 15:12
Ale branie łapówek to jedno, a przyjmowanie podziękowań to coś zupełnie innego. Nie powinno się tego mieszać.


Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Anastazja
11-09-05, 15:27
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

ale bez przesady nikt tu nie mówi o samochodzie czy domu nad morzem

<hr></blockquote>

ale przyznasz , ze sama napisalas , ze jesli ktos ma zyczenie i go stac to moze dac to co uwaza ... a jestes pewna , ze lekarze nie biora samochodow ? ;)))
Tak z innej bajki ... maz bral pierwszy slub w Polsce koscielny i ksiadz poprosil aby zlozyl na poczet kosciola swoj samochod , bo inaczej slubu nie da :)))) maz to chlopisko wogole nie wierzace ale dla ukochanej jest gotowy do poswiecen , dlatego wzial ten slub ... ksiedzu powiedzial , ze jak chce to moze mu dac w zeby ;) .... obecnie sie z tego smieje ale wtedy nie bylo to smieszne ... a jak widac do dzis sytuacja sie malo poprawila ...

<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Pamiętajmy też o ramach dobrych obyczajów. Samochodów i drogich prazentów osobom obcym się nie daje.

<hr></blockquote>

chahah ;))) to nie z tego co napisalas sie smieje a z tego , ze 500 zeta tez sie nie bierze od kogos kto wyskrobal ostatnie pieniadze z konta ;))) to tak w ramach dobrych obyczajow ;)
Nie mowie , ze wszyscy lekarze biora .... wiele dziewczyn pisalo , ze zna takich dla ktorych lapowka to obraza ... jednak i tak jestem zdania , ze nie ma sie czym chwalic i za co chwalic , bo to nie powod do dumy ze sa tacy co nie biora - fajnie , ze wykonuja swoja prace nalezycie przeciez to ich obowiazek .To wstyd , ze w Polsce tyle sie daje .... a co najgorsze , ze jednak ludzie dziwnie sie czuja jak maja nic nie dac lekarzowi ... sama tak sie czuje ... ale nie daje ...

Pozdrawiam

[

http://foto.onet.pl/upload/6/9/_470761_n.jpg Jagoda 01.08.03.+ ? 22.10.05

Anastazja
11-09-05, 15:31
No wlasnie o tym piszemy :)

Dobra ide na drzemke , bo nie mam sily ...

Buziale ,......... dzieciak mi nie daje zyc ... ten w brzuszysku oczywiscie ;)

http://foto.onet.pl/upload/6/9/_470761_n.jpg Jagoda 01.08.03.+ ? 22.10.05

Laminja
11-09-05, 15:45
tak napisałam, że może dać to co uważa, ale przez myśli mi nawet nie przyszło, że ktoś mógłby dać prezet za takie pieniądze... To są sytuację ekstremalne i chyba nie ma sensu tak daleko sięgać wyobraźnią ;) Mowa tu była o upominkach dawanych jako podziękowanie za szczególnie dobrą opiekę. Nie za to co lekarz ma w obowiązkach, czy to co robi w ramach swojej pracy. I jak dla mnie w większości przypadków szczere dziękuje jest wystarczające. Ale wyobrażam sobie, że są chwile kiedy człowiek czuje, że dziękuje to za mało i jeszcze w inny sposób chce wyrazić swoją wdzięczność. Ciąża i poród to bardzo specyficzne chwile.

Odbiegając trochę od tematu, promotorom prac (licencjackich, magisterskich, doktorskich) też daje sie zazwyczaj kwiaty (czasem też drobne upominki) po egzaminie. Ludzie Ci też robią to za pieniądze z budżetu i również w ramach swoich obowiązków służbowych...

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Tunia
11-09-05, 20:21
odemnie lekarka, która uratowała mi życie, nie chciał wziąść nic, nawet nie przyjmowała mnie w swoim prywatnym gabinecie, tylko w ramach dyżuru...dodam obca lekarka, została poproszona raz przez swojego kolegę, któremu normalnie płaciłam, o konsultacje, a potem już sama z własnej woli...

ignorkowie
11-09-05, 21:17
Zgadzam się z Toba jak najbardziej, że każdy robi to co uwaza za słuszne :) ja tylko wyraziłam swoje zdanie odnosnie problemu autorki owego posta- sliwci:) i źle napisałam odpowiedź, bo wyglada to tak, jakbym Ciebie krytykowała, a wcale tak nie jest :) i zresztą nikogo nie krytykowałam- broń Boze:) pozdrawiam- ignorkowa



http://foto.onet.pl/upload/47/20/_529527_s.jpg
Kacper- 06.03.2005r.

śliwcia
11-09-05, 21:36
Obawiam się, że mój pierwszy post z pytaniem o prezent skręcił w dość niebezpieczne rejony ;) A wszystko przez jedno czy dwa zdania, które (być może) niefrasobliwie napisałam... Ja się wcale nie upieram przy tym, że prezent ma mieć równowartość 700 zł (mimo że tak z treści wynika). Chcę przede wszystkim kupić gadżet fajny i oryginalny (a taki wg mnie kosztuje więcej niż 50 zł). Oczywiście, mogłabym kupić kwiaty i finito ale to mi nie wystarcza, bo w 100 proc. zgadzam się z tym co pisałaś wcześniej.
Natomiast w kwestii kopert i łapówkarstwa: ja nie wiem jaki jest jej stosunek do tego. Osobiście uważam i wiem, że nie ma ciśnienia na kasę, bo przyjmuje jednorazowo jedynie kilka pacjentek. A że ktoś jej dał tyle, czy tyle... zwróćcie uwagę na jeden drobiazg: kiedy dostaje torbę prezentową nie rzuca się do niej i nie zagląda tam jak zaróżowiona z emocji pensjonarka, ale dziękuje i odkłada na bok, a zagląda do niej po wizycie. Przynajmniej tak mi się wydaje... (chyba że jest to koperta - wtedy co innego)
I oczywiście może rozpętać się teraz kolejna dyskusja na temat sposobów brania łapówy, ale ja pytam o prezent, a nie o kondycję służby zdrowia...;)
To było tak ogólnie.
pozdrawiam serdecznie

śliwcia
Amelia (02.04.03) i Iga (10.08.05)

Laminja
11-09-05, 22:01
mam wrażenie, że dobrze zrozumialam Twojego posta... a ponieważ znam też drugą stronę medalu, pozwoliłam sobie na odrobinę polemiki /images/forum/icons/wink.gif. W pierwszym poście napisałam Ci co mogłoby być miłym prezentem. Jeśli lekarka ma swój gabinet ucieszy ją z pewnością zdjęcie dziecka :) Pozdrawiam



Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

iliana
11-09-05, 23:55
W odpowiedzi na:

_________________________________________________

smieje a z tego , ze 500 zeta tez sie nie bierze od kogos kto wyskrobal ostatnie pieniadze z konta
_________________________________________________

madrze napisane! :)



Powiem tak: jestem w 100% przeciwna dawaniu lapowek. Zadnych pieniedzy czy prezentow nigdy &gt;przed&lt; nie dalam. Nawet odradzalam kilka razy innym dawanie.
Fakt, lekarze w Polsce danie lapowki uwazaja jako obowiazek pacjenta. Ale sami sobie jestesmy winni! Moja mama jak tylko jest ktos w szpitalu to zaraz leci z ostanimi pieniedzmi (czasami pozyczanymi) do lekarzy i im daje zeby wogole zwrocili uwage i odpowiednio wykonali swoj obowiazek. No coz, doprowadzilismy - my polacy- do tego ze jak nie da sie kasy to gowno sie zalatwisz, a w szpitalu nie zajmuja sie toba odpowiednio. Sama doswiadczylam tego podczas porodu. Gdyby moja mama nie poszla ze sporym pliczkiem pieniedzy i prezente do ordynatora to nie wiem czy bym wogole zyla. Niestety ludzie biedni nie maja szansy na dobra opieke lekarska.
Wtedy lapowka mnie uratowala, ale teraz nie pozwalam mamie dawac zadnych lapowek jak np. Adrianek laduje w szpitalu.
Jesli juz to dopiero PO skonczonym leczeniu, jesli lekarz naprawde zasluzyl, w ramach podziekowania, uznania mozna dac swoj dowod wdziecznosci, w tej czy innej formie.
Te 500,- to maximum.
Moje zdanie jest takie, ze jednak lepsze sa pieniadze. Po co kupowac np. wazon za 380,- jak obdarowanemu nie bedzie sie on ani troche podobal?
Pozdrawiam




iliana i Adrian (30.10.2000)
http://foto.onet.pl/upload/20/38/_526069_n.jpg

EwkaM
12-09-05, 06:39
a teraz jeszcze raz przeczytaj to co napisałaś :

<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

jestem w 100% przeciwna dawaniu lapowek

<hr></blockquote>

i

<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Jesli juz to dopiero PO skonczonym leczeniu.

<hr></blockquote>

i jeszcze to:

<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Moje zdanie jest takie, ze jednak lepsze sa pieniadze.

<hr></blockquote>

gratuluję !

[i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)http://foto.onet.pl/upload/10/88/_434084_n.jpg

zagajetka
12-09-05, 07:52
Dla uczciwego lekarza cena prezentu chyba nie powinna być priorytetem;liczy się gest.Kup to, na co Cię stać.
Ja długo zastanawiałam się nad tym ,czy w ogóle dać prezent.Kusiło mnie,żeby podarowac coś przed porodem,oczywiście z egoistycznych pobudek -żeby gin.był przy porodzie,żeby się się mną(nami) zaopiekował. Po trudnej walce z samą sobą zdecydowałam na "nie".Pomyslałam:
1.co ma być to będzie
2.sprawdzę na ile lekarz będzie wobec mnie lojalny
No i :
1.było dobrze
2.okazał sie lojalny;
więc przy wizycie w 1,5 m-ca po porodzie dziękując, wręczyłam mu koniak (ok.100zł)
Do tej pory nie wiem,czy dobrze zrobilam.Jestem przeciwna korupcji,a niestety powiększylam grono "dających".W końcu to jego praca,a ja byłam prywatna pacjentką.Sami przyzwyczajamy lekarzy do 'dobrobytu", no i mamy tego efekty...
Pozdrawiam
Kasia

i Marysia,02.02.2005


http://foto.onet.pl/upload/7/94/_528186_n.jpg

asia80
12-09-05, 09:50
Ja zapłaciłam za cesarkę 1600 zł, a po tym i tak lekarzowi podziękowałam dając dobry alkohol. Bardzo mi pomógł gdy byłam na miejscu, w szpitalu i był dla mnie ogromnym wsparciem gdy u mojego synka podejrzewano cytomegalię.
Kobiecie dałabym, np. olbrzymi kosz kwiatów, albo kwiaty i dobry "babski" alkohol.

Asia i http://oliwierek04.w.interia.pl/DO%20PODPISU.jpg

Laminja
12-09-05, 11:04
dla uczciwego lekarza żadne prezenty nie mają znaczenia!!! Jednak jak każdem człowiekowi i lekarzowi jest miło kiedy ktoś docenia jego pracę i starania.

Nie mogę pojąć dlaczego uważacie, że dziękowanie (nie wymuszone) jest formą korupcji!

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
12-09-05, 11:09
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Moje zdanie jest takie, ze jednak lepsze sa pieniadze. Po co kupowac np. wazon za 380,- jak obdarowanemu nie bedzie sie on ani troche podobal?

<hr></blockquote>

jak mu sie nie będzie podobał to da go komuś w prezencie :)) Dawanie pieniędzy jest niesmaczne i faktyczne sprawia, że podziękowanie staje się łapówką... Nie jest najważniejsze czy lekarzowi się prezent spodoba (choć lepiej kupowac rzeczy neutralne). Ważne jest to, że ktoś przyszedł podziękować. Czy to będzie dziękuję, kwiaty, zdjęcie czy prazent to jest kwestia drugorzędna. Lekarze na prawdę nie pracują dla podziękowań i nagród.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

iliana
12-09-05, 12:37
Mysle ze "przed" to jest lapowka a "po" to podziekowanie. Bo kto daje lapowke "po"?
Wiesz dlaczego bardziej jestem za pieniedzmi? Dlatego ze jak lekarz ma prywatny gabinet to za pieniadze moze kupic cos wlasnie do gabinetu co bedzie potem sluzylo pacjentom, albo pojechac na kilka dni odpoczac czy chociazby.... zatankowac benzyne! Lekarz tez ma wydatki a przykladowym wazonem nie placi np. za benzyne zeby dojechac do pacjenta.
Z gustami roznie to bywa, ale kto wie moze czasami udaje sie pacjenta trafic w gust lekarza :) Fakt, ze upominek jest mniej krepujacy niz pieniadze.



iliana i Adrian (30.10.2000)
http://foto.onet.pl/upload/4/5/_519813_n.jpg

Laminja
12-09-05, 12:54
:) jeśli wazon się nie zpodoba można go komuś dać w prezencie, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć na coś innego... Uważam, że nie powinno się dawać pieniędzy jako podziękowania, bo to przestaje być podziękowaniem, a staje się zapłatą.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

iliana
12-09-05, 13:44
Zapewne masz racje /images/forum/icons/smile.gif

Pozdrawiam

iliana i Adrian (30.10.2000)
http://foto.onet.pl/upload/4/5/_519813_n.jpg

majab
12-09-05, 15:11
To moze ja jeszcze cos napisze jezeli pozwolisz? /images/forum/icons/smile.gif
Byc moze Twoj ojciec jest wspanialym i uczciwym lekarzem i dla Ciebie oczywiste jest ze jego pacjenci mu dziekuja. Wyroslas w takiej atmosferze.
Masz prawdopodobnie pozytywne wspomnienia z kontaktow z lekarzami. Popraw mnie jesli sie myle ale wydaje mi sie ze lekarz w rodzinie duzo ulatwia (oczywiscie jezeli chodzi o wizyty u innych lekarzy)
Ja niestety i podejrzewam ze czesc dziewczyn na tym forum mam raczej negatywne doswiadczenia. Raz w wieku 7 lat pewien mily Pan pediatra pomoglby mi odejsc z tego swiata przez swoja lekkomyslnosc, potem bylam leczona przez innego lekarza przez 15 lat antybiotykami. Swoje dziecko teraz lecze prywatnie, do ginekologa chodze prywatnie, wszystkie badania rowniez i jakos nie czuje sie zobowiazana do dziekowania lekarzom ktorym place za wizyte. Chcialabym w koncu trafic na porzadnego lekarza moze wtedy zmienilabym zdanie?

Iwona i Majka (07.05.02) http://foto.onet.pl/upload/6/9/_182316_n.jpg

Laminja
12-09-05, 15:30
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Swoje dziecko teraz lecze prywatnie, do ginekologa chodze prywatnie, wszystkie badania rowniez i jakos nie czuje sie zobowiazana do dziekowania lekarzom ktorym place za wizyte.

<hr></blockquote>

ależ nikt tu nie mówi o wyrażaniu nie wiadomo jakiej wdzięczności lekarzowi do którego chodzi się na płatne wizyty... Wydaje mi się to oczywiste.

Tak, mój tata jest wspaniałym lekarzem, ale przede wszystkim jest dobrym człowiekiem. To do czego doszedł w dużej mierze odbyło się kosztem rodziny, ale czy to ma jakieś znaczenie? Nie. Jednak odmawianie niektórym osobom prawa do wyrażenia wdzieczności za opiekę (bo to korupca) jest krzywdzące i dla lekarzy (a jest jednak sporo porządnych - mimo, że Ty ich nie spotkałaś) i dla osób, które dziękują w taki sposób jaki uważają za słuszny. Każda sprawa jest indywidualna. Piszesz o lekarzach z którymi miałas styczność. Niestety nie każdy jest równie dobry merytorycznie, a czasach w których serwowano Ci antybiotyki było to dość powszechne - tak wtedy uczono. Na tej zasadzie jeszcze 13 lat temu powszechne było to, że dzieci mężowi pokazywało się z okna w toalecie, bo był zakaz odwiedzin na położnictwie, a na wejście kobieta miała serwowaną lewatywę. Nie powinno się tego porównywać. To, że jakiś lekarz był kiepski nie oznacza, że wszyscy lekarze tacy są. A może oznaczać, że Ci którzy ponad średnią się wybijają (zazyczaj sami płacąc za swój rozwój zawodowy) powinni być docenieni. Jak dla mnie zwykłe dziękuje wystarczy, ale rozumiem, że w pewnych okolicznościach ludzie chcą dac lekarzowi coś więcej.

Jesteś urzędnikiem, nie wierzę w to, że gdybyś pomogła (PO GODZINACH) jakiemuś petentowi, a on po kilku dniach przyniósł by Ci kwiaty za poświęcony mu prywatny czas (benzynę, impulsy telefoniczne itp.) odmówiłabyś... Wszystko zależy od okoliczności.

Tak się składa, że zazwyczaj chodzę do lekarza pod nazwiskiem męża, żeby uniknąć rozmów na temat powiązań rodzinnych.

Czytając Twoją odpowiedź mam wrażenie, że za sprawą negatywnych wspomnień wyrobiłaś sobie zdanie na temat lekarzy, zapominając przy tym, że nie wszyscy są tacy i że czasy się zmieniły.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

zagajetka
12-09-05, 15:53
Hmm...Trudny temat.To "dziękowanie" to rzeczywiście swoista forma korupcji.Jako pacjentka mialam obawy,czy dać coś przed porodem-a może nie wypada, a może nie przyjmie, a może to wbrew jego zasadom etycznym itp.W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest dać po...I to się nazywa "podziękowanie" , a z czasem działa jak odruch Pawłowa:[dzwonek-ślinienie],usługa -prezent.I nie ma co ukrywać,że ten prezent zalicza się też na poczet przyszłych(ewentualnych) usług, bo nikt z nas nigdy nie ma pewności,czy do tego lekarza nie będzie musiał wrócić.
Dla prawdziwie uczciwych ludzi powinno wystarczyć słowo "dziękuję" i satysfakcja z dobrze wykonanej pracy.
Pozdrawiam
Kasia

i Marysia,02.02.2005

http://foto.onet.pl/upload/7/94/_528186_n.jpg

Laminja
12-09-05, 16:08
:) jeśli myślisz, że lekarz, który przyjmuje kilkadziesiąt pacjentek tygodniowo pamięta po kilku miesiącach czy dostał od tej pani coś czy nie to gratuluje :)

Rozumiem, że jesteś przeciwniczką dawania kwiatów nauczycielom pod koniec roku - oni przecież też uczą w ramach swoich obowiązków (i na wycieczki szkolne jeżdżą i siedzą na wywiadówkach) - a ich pensje są płacone również z naszych podatków. Czy to, że te kwiaty (czasem upominek od klasy) przyjmują dowodzi, że są skorumpowani? Czy tutaj podziękowanie również jest łapówką? Czy myślisz, że ludzie wykonujący te zawody faktycznie zastanawiają się cały czas co dostaną w podziękowaniu? To chore.

Faktem jest, że są skorumpowani lekarze, urzędnicy, policjanci itd. ale nie wszyscy są tacy. A dziękujemy zazwyczaj tym najlepszym, którzy wykazali się szczególnymi umiejętnościami lub przymiotami. Urzędnicy i policjanci przynajmniej teoretycznie dostają premie za dobrze wykonywane obowiązki, i spektakularne sukcesy. Lekarze, hihihi czasem nawet pensji nie dostają. Ale to inna sparwa.



Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
12-09-05, 16:21
Rozumiem, że idąc za Twoim sposobem myślenia porządny (o wysokiej moralności) lekarz powinien odprawiać pacjentów, którzy przyszli mu podziękować - z ich kupionymi kwiatami, zdjęciem dziecka, upominkiem... Czy może otwierać torebkę sprawdzać, co się tam mieści na oczach pacjentów i jeśli to nie jest zdjęcie dziecka zwracać. I co tam, że ludzie się postarali, że bardzo chcieli, szukali, wydali pieniądze :)

W taki razie faktycznie, nie dziękujmy lekarzom, żeby nie musili pod ryzykiem zostania uznanym za łapówkarza, odmawiać przyjęcia czegokolwiek więcej niż słowa dziękuję... (no ewentualnie zdjęcia dziecka).

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

AniaOS
12-09-05, 16:28
nie do konca rozumiem, z jakiego powodu uwazasz, ze dawanie podarunkow PO jest "przyzwyczajaniem lekarzy do dobrobytu" i jakas forma lapowkarstwa.... uwazam, ze dawanie czegokolwiek PRZED owszem - jest malo fajne, malo uczciwe i jest to zwykle przekupstwo; jednak dawanie prezentu PO jest przeciez zwyklym "dziekuje"! nikt tobie niczego nie robi za prezent, nikt od ciebie nie oczekuje tez zadnego podarunku... jedni pacjenci okazuja wdziecznosc kwiatami, inni czekoladkami, a jeszcze inni drobnym upominkiem. prezent dany juz po fakcie nie jest wymuszony, niczego nie zalatwia - jest tylko milym podziekowaniem za cos, co lekarz wykonal ekstra, za cos, co zrobil z dobrej woli ( a wcale nie musial i nie lezalo to w zakresie jego obowiazkow). dawanie jakichkolwiek prezentow PO zabiegu, gdy juz wszystko jest za nami, to nie jest zadna form akorupcji i pacjent nie jest "dajacym"! nie popadajmy w paranoje i nauczmy sie rozgraniczac lapowkarstwo od okazywania wdziecznosci.

pozdrawiam

ania

http://foto.onet.pl/upload/29/45/_527877_n.jpg

teo
12-09-05, 16:38
:-)
my własnie podziękowaliśmy lekarzowi w postaci róży i czekaladek MERCI :-) - czy jak sie to pisze :-)

nigdy nie byłam za dawanim łaprówek - nigdy nie dałam nikomu !! dla mnie to jest poniżające, chyba tak mogę to nazwać !! nie wazne czy to jest lekarz - kelner - egzaminator w szkole, na studiach czy na prawo jazdy!!
można komuś podziekowac - podziekowac !! a nie płacić za wzorowe czy nawet normalne wykonanie swojej pracy !!


ILONA I KUBEK 3,5 roku http://foto.onet.pl/upload/18/79/_526645_n.jpg

zagajetka
12-09-05, 17:09
Myślę,że nie zapamiętają tych z kwiatami i zdjęciem dziecka, ale hojnych "darczyńców" na pewno:)Baardzo przebarwiłaś moją wypowiedź,a idąc "moim sposobem myślenia" nieco zbłądziłaś;)Wyraziłam się bardzo ogólnie, co nie znaczy,że uważam,że wszyscy są skorumpowani.Nie dziwię się,że stoisz murem za lekarzami.Gdyby mój Ojciec nim był też pewnie broniłabym Jego honoru.Znam lekarzy bardzo uczciwych i cieszę się,że tacy ludzie jeszcze żyją:)
Mam nadzieję,że niedlugo zacznę pracę nauczyciela.Kwiaty to najłatwiejsza forma podziękowania,a wiadomo,że nauczyciel powinien być wymagający;)W ramach podziękowania mogliby przygotować np.inscenizację kilku lekcji uwydatniając moją karykaturę.Byłoby to z korzyścią dla obu stron:)Na wszystko można znaleźć sposób, trzeba tylko chcieć:)
Jako dziennikarz nigdy nie przyjęłam żadnego prezentu,mimo że pomogłam wielu ludziom.Byłoby to dla mnie uwłaczające.Cieszyłam sie po prostu,że mogłam pomóc,a wdzięczność ludzi widzialam w ich oczach i to mnie motywowało.To chyba wynika z charakteru.Jestem naiwna i wierzę,że wszyscy ludzie są dobroduszni-dopóki nie wysłucham Faktów...;)
Trochę zboczyłam z tematu,ale nie jest moim celem piętnowanie kogokolwiek.Wyraziłam swoją opinię i tyle.Cokolwiek napiszesz i tak nie zmienię zdania.
Pozdrawiam
Kasia

i Marysia,02.02.2005

http://foto.onet.pl/upload/7/94/_528186_n.jpg

majab
12-09-05, 17:38
alez ja juz raz wypowiedzialam sie ze jestem bardzo daleka od generalizowania w stosunku do kogokolwiek, czy to do lekarzy czy do urzednikow, politykow itp...wiem ze sa porzadni lekarze tylko ze ja nie mialam szczescia sie z nimi spotkac /images/forum/icons/smile.gif Moje doswiadczenia z lekarzami sa jakie sa i mam prawo na ich podstawie wyrobic sobie jakies opinie o sluzbie zdrowia ogolnie nie o poszczegolnych lekarzach bron boze!!!! I to nie jest tak ze wtedy zapisywalo sie antybiotyki, mowie o sytuacji np sprzed 2 lat, wtedy dopiero od prywatnej lekarki dowiedzialam sie ze jest cos takiego jak wymaz z gardla i mozna leczyc pod konkretna bakterie. Od gardla nabawilam sie zapalenia uszu - lekarze (nie jeden) w przychodni leczyli mnie prawie 3 miesiace bezskutecznie!!! odmawiajac mi nawet L4 - jezeli ktos mial zapalenie uszu to wie jaki to bol. Dopiero prywatny lekarz wyleczyl mnie w 5 dni.....
Ja naprawde nie chce generalizowac odnosnie lekarzy, przepraszam jezeli tak mnie zrozumialas, jestem po prostu wsciekla na ten system. Polecam watek <a target="_blank" href=http://www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=oczekujac&Number=996002&page=0&view=collapsed&sb=5&part=>http://www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=oczekujac&Number=996002&page=0&view=collapsed&sb=5&part=</a> Takich przykladow tutaj na forum mozna by znalesc duzo wiecej.
Uwazam ze najpierw powinien zmienic sie system, ze zmiana mentalnosci lekarzy bedzie duzo trudniej. Znam system szwedzki; podoba mi sie on, nie ma tam zadnych prezentow i uwazam to za sluszne rozwiazanie.
Dla podsumowanaia podam ze Polska jest jednym z najbardziej skorumpowanych a Szwecja jednym z najmniej skorumpowanych krajow na swiecie. Dla mnie jest to dosc wymowne.

Iwona i Majka (07.05.02) http://foto.onet.pl/upload/6/9/_182316_n.jpg

Laminja
12-09-05, 17:55
cóż w takim razie należy się zastanawiać dlaczego lekarze są tak kiepsko wykształceni... Skoro przez 15 lat zapisywali Ci antybiotyki. To co piszesz dowodzi niestety, że dobrzy lekarze uciekają do "sektora" prywatnego, bo na państwowych posadach ciężko wyżyć (już nie mówiac o dokształcaniu się - a to w medycynie konieczne).

Wiesz, znacznie łatwiej i częściej piszemy o tym, co złego/przykrego nas spotkało niż dobrego. Sądzę jednak, że prawie każda z nas mogłaby opisać lekarza, któremu kiedyś dziękowała, bo było za co :))

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
12-09-05, 17:57
cóż nie pozostaje mi nic innego jak tylko uznać, że mój ojciec ptrzymując czasem prezent od wdzięcznej pacjentki jest łapówkarzem, albo przynajmniej człowiekiem o niskim poziomie morlanosci.

Bardzo bym chciała zobaczyć jak odsyłasz wdzięczną za pomoc osobę z jej kwiatami do domu...

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

EwkaM
12-09-05, 23:38
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Jako dziennikarz nigdy nie przyjęłam żadnego prezentu

<hr></blockquote>

przez ciekawość zapytam: odmówiłaś przyjęcia ? czy po prostu nikt Ci prezentu nie wręczał ?

[i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)http://foto.onet.pl/upload/10/88/_434084_n.jpg

EwkaM
12-09-05, 23:42
dopiszę się tutaj...
całkowicie się z Tobą zgadzam !!!


[i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)http://foto.onet.pl/upload/10/88/_434084_n.jpg

zagajetka
13-09-05, 07:46
Przez tego typu złośliwości "sypią się" wątki, a szkoda...
Pozdrawiam
Kasia

i Marysia,02.02.2005

http://foto.onet.pl/upload/7/94/_528186_n.jpg

EwkaM
13-09-05, 09:52
zapewniem Cię, że do złośliwości jeszcze mi daleko...

Łatwo napisać "nie przyjmuję prezentów" kiedy wcześniej nikt nie pragnął Ci w taki sposób podziękować za przysługę;

ja jako pracownik naukowy też nie przyjmuję prezentów /images/forum/icons/laugh.gif

[i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)http://foto.onet.pl/upload/10/88/_434084_n.jpg

zagajetka
13-09-05, 14:16
Zwrot "przyjmować"oznacza "brać to, co jest dawane",a po negacji - "nie brać tego, co jest dawane".
Gdybym chciałam napisać to, co sugerujesz, to po prostu napisałabym "nie dostaję prezentów".Po co sobie ( i innym) utrudniać zycie?:)Tylko wtedy nie pasowałoby to do kontekstu mojej wypowiedzi, no i nie zgadzałoby się z prawdą:)
Rozumiem więc,że też dawano Ci prezenty,których po prostu nie wzięłaś...
I na tym poprzestaję, bo nie wnosi to niczego konstruktywnego do meritum sprawy.
Pozdrawiam
Kasia

i Marysia,02.02.2005

Pozdrawiam
Kasia

i Marysia,02.02.2005

http://foto.onet.pl/upload/7/94/_528186_n.jpg

lunea
13-09-05, 14:50
Lekarz to jednak nie jedyny zawód, który działa poza godzinami pracy, w domu podczas spotkania rodzinnego. Ty masz takie doświadczenie ze swojego życia; każdy ma inne.

Mój mąż też pracuje teoretycznie 8h/dobę. Ale nie będę poruszać tematu nadgodzin, bo nie o to chodzi.
Bardzo często dostaje telefony poza godzinami pracy, na urlopie, w nocy, podczas choroby... Nie tylko wtedy, kiedy jest na dyżurze. Jego praca jest również bardzo ważna dla życia człowieka. Nie wiem czy ktoś o tym pomyślał, ale przecież ktoś czuwa/kontroluje/usuwa usterki/buduje, itp. stacje bazowe, dzięki którym rozmawiamy przez tel. komórkowy. Czy to nie jest odpowiedzialne zajęcie?
Myślisz, ze mój mąż kiedykolwiek dostał jakiś gest podziękowania za to co robi? Uśmiech? Słowo "dziękuję"? Nie. Bo to jest jego praca. Taką wybrał, taki jest jego zawód.
Dlatego też nie widzę powodu, dla którego lekarzowi należy się coś ekstra za jego usługi. Jeśli lekarz oczekuje czegoś ekstra (a niestety teraz tak jest, bo pacjenci rozpieszczają tymi podarunkami lekarzy), to nie jest dobrym lekarzem. Są zawody, którymi się jest 24h/dobę. Wybierając zawód lekarza powinno się mieć tego świadomość. Przecież oczywistym jest, ze jeśli jest się lekarzem położnikiem, to pacjentki są zajmujące. A! I nie chce mi się wierzyć, ze te wszystkie telefony po godzinach (mam teraz na myśli właśnie położników czy ginekologów) nie są od ich prywatnych pacjentek, czyli od osób, które już im dodatkowo płacą.
Dla mnie większość lekarzy nie robi tyego wszystkiego, o czym tak ładnie, chwilami niestety, utopijnie, piszesz. Dlatego też jestem zdania, ze nie powinno się im dawać ani przed, ani po. Przyzwyczajają się do tego, a potem ludzie, których nie stać na dodatkowe opłaty, są w gorszej sytuacji.

Moze moje zdanie jest nieco spaczone przez to, ze z wieloma lekarzami miałam do czynienia i mam mamę pracującą w służbie zdrowia. To co tam się wyrabia, jest po prostu chore, ale to już jest inny temat...

Pozdrawiam,


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/37/96/_507856_n.jpg

lunea
13-09-05, 15:00
Zgadzam się z Tobą.

Dodam jeszcze, ze prezenty dla lekarzy, czy to przed, czy to po, nie poprawią obecnej sytuacji w służbie zdrowia. Lekarze siłą rzeczy przyzwyczajają się do wynagrodzenia ekstra i tego oczekują. No, chyba że będzie więcej prawdziwych lekarzy z powołania, takich, o których pisze Laminja.


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/37/96/_507856_n.jpg

lunea
13-09-05, 17:22
"Sądzę jednak, że prawie każda z nas mogłaby opisać lekarza, któremu kiedyś dziękowała, bo było za co :))"

Zgadza się, ale zauważ, ze zazwyczaj dziękujemy za to, ze lekarz był miły, kompetentny, miał dla nas czas... Nawet, tu, na forum, nie raz było widać ZDZIWIENIE, że lekarz należycie wykonał swój obowiązek. I zazwyczaj za to ludzie dziękują lekarzom. To jest chore... Dziękować za coś, co jest ich obowiązkiem...

Bardzo chciałabym dożyć czasów, gdy tego typu sytuacje będą sporadyczne. Teraz niestety najczęściej spotykamy się z negatywnym podejściem lekarzy do pacjentów...


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/37/96/_507856_n.jpg

Laminja
13-09-05, 18:08
i o dziękowaniu takim lekarzom (z powołania własnie piszę). A raczej zastanawiam się czemu dziękowanie własnie takim lekarzom wzbudza oburzenie niektórych osób.

Nie jestem za tym, żeby dziękować każdemu (bo łaski nie robi)... Dziękuje się raczej za rzeczy wyjątkowe.

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
13-09-05, 18:38
To, że w wielu innych zawodach nie dziękujemy ludziom, którzy nam pomagają (często nawet o tym nie wiemy) nie jest argumentem, w kwestii dziękowania lekarzom za to co szczególnego im zawdzięczamy.

Lekarz wykonuje specyficzny zawód. Jest takich zawodów jeszcze kilka. Rozumiem, że kończąc studia nie dziękowałaś swojemu promotorowi - on prowadził Twoją pracę również za pieniądze.

Nie ma znaczenia czy dzwonią pacjentki prywatne czy nie. Każda powinna byc traktowana tak samo. Oczywiście większość lekarzy tylko pacjentkom prywatnym podaje swoje prywatne numery telefonu, ale są i tacy, którzy numeru telefonu nie podają i tyle.

Mam wrażenie, że wiele z Was trochę przesadza z ilością obowiązków lekarza. Obowiązkiem lekarza jest diagnozowanie i leczenie schorzeń z jego specjalności, a nie być psychoterapeutą (dość częste są zwierzenia kobiet), nianią - dla Pań które są dorosłe, a nie potrafią załatwić elementarnych spraw. I tak dalej. Lekarz nie ma w obowiązku pamiętać całej karty choroby, nie musi też być ujmująco miły - ważne żeby był dobry w tym co robi czyli diagnozowaniu i leczeniu. To co teraz napisałam jest może dość kontrowersyjne, ale tak jak obowiązkiem nauczyciela jest uczenie danego przedmiotu, a nie wychowywanie dzieci - bo od tego są rodzice, tak samo obowiązkiem lekarza jest jak najlepsze leczenie pacjentka. Zarówno lekarz jak i nauczyciel muszą być kulturalni, ale oddawać serca nie muszą. Jeśli natomiast to robią, to raczej z pobudek wyższych niż dobra materialne. Kobiety wychwytują takich lekarzy i właśnie oni zazwyczaj dostają najwięcej podziękowań. Bo prościej jest odesłac pacjenta do lekarzy innych specjalności na masę badań, kiedy się nie jest pewnym diagnozy niż samemu poszukac przyczyny choroby. Nie rozumiem czemu tym, którzy są faktycznie lekarzami z powołania i robią znacznie więcej niż mają w obowiązkach odmawiacie prawa do podziękowań ze strony pacjentów? Bo takie wnioski mi sie nasuwają po przeczytaniu kilku postów. Chyba, że zawodzi czytanie ze zrozumieniem i nie zauważyłyście, że nie jestem zwolenniczką dziękowania za wszystko, każdemu lekarzowi tylko, dziękowania tym, którzy naprawdę na te podziękowania zasłużyli. I to dziękowania wyłącznie szczerego i z przekonaniem.

Ania

P.S. lekarze i nauczyciele - zawody z powołania (co ludzie często lubią przywoływać) mają jednej z najniższych wynagrodzeń - lekarz po stażu potrafi dostać 1000zł brutto. A studia medyczne są jednymi z najdłuższych (studia - 6 lat, staż - rok, specjalizacja 4-6 lat). Prywatną praktykę prowadzą lekarze tylko kilkunastu specjalności. Młodzi lekarze, mogą przyjmować pacjentów prywatnie dopiero po kilku latach specjalizacji (czyli po mnie więcej 10 latach nauki). I w głowie mi się nie mieści, żeby ktos był miły dla dwudziestej tego dnia pacjentki tylko dla tego, że liczy na kwiaty i czekoladki,albo inny prezent. Sorry, ale albo człowiek jest miły i uczynny z zasady, albo nie. Przyjęcie 70-100 pacjentek tygodniowo ze sztucznym uśmiechem i zainteresowaniem byłoby niezłym wyczynem.

Acha, mój tata kiedy wychodzi z gabinetu po przyjęciu 30 pacjentek (z których duzy procent się spóźnia) zazwyczaj nie wie jak się nazywa, otrzymane upominki wkłada do bagażnika i jedzie do domu. Kiedy je wyjmuje następnego dnia - jak dobrze pójdzie - to na 100% nie pamięta która torebka była od kogo. A już na bank nie pamięta czy kobieta, która przychodzi z kolejną ciążą po poprzedniej była u niego z podziękowaniami. Nie ma to dla niego najmniejszego znaczenia. Bo nie pracuje dla podziękowań.

Gdybym spotkała osobę która uratowała mi życie (mimo, że to jest jej zawód) albo nawet oszczędziła mi bardzo wielu kłopotów to z pewnością bym jej podziękowała. Pewnie byłby to duży kosz z różnymi pysznymi rzeczami :))))

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

Laminja
13-09-05, 18:53
Wisz co tylko nie rozumiem jednego nikt Ci nie każe dziękować za to co lekarz zrobił w ramach swoich obowiązków. Nawet za to co z robił ponad swoje obowiązki. Jednak dlaczego osoby, które chcą za coś podziękować mają się czuć napiętnowane (bo rozpuszczają lekarzy, dają kryptołapówki), a najlepsi lekarze skrępowani kiedy ktoś przychodzi do nich ze szczerymi podziękowaniami?!!

Z tego co sie orientuję tylko jedna kobieta na kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt, przychodzi do mojego ojca z podziękowaniami, a jednak większość wraca do niego z kolejną ciążą...

A różnica polega w sbosonie wykonywania obowiazków :)) Wiem, że trudno to zauważyć :).

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

pablo_per
13-09-05, 19:22
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

I to się nazywa "podziękowanie" , a z czasem działa jak odruch Pawłowa:[dzwonek-ślinienie],usługa -prezent.I nie ma co ukrywać,że ten prezent zalicza się też na poczet przyszłych(ewentualnych) usług, bo nikt z nas nigdy nie ma pewności,czy do tego lekarza nie będzie musiał wrócić.

<hr></blockquote> sporo w tym racji ...

Po pierwszym porodzie wręczyłam kwiaty, po drugim zaledwie czekoladki (gdyż mój mąż stwierdził, że koniak to za co? to jej praca itd.), ale zawsze czułam, że tak wypada! Nie zrobiłam tego z wdzięczności, choć istotnie byłam wdzięczna ogromnie ...

Czy dobremu lekarzowi nie wystarczy samo "dziękuję"? Przecież byłam prywatną pacjentką, lojalną pacjentką, a poza tym dbanie o pacjenta to nie tylko życzliwy odruch ale przecież etyczny obowiązek lekarza!


Ania z Wiktusią i Maciusiemhttp://www.album.com.pl/G938AxB458zsB/147540.jpg

Lea
13-09-05, 20:10
Pomijając argumenty obu stron (czy tez kilku stron) - chyba nie chodzi o to, ze sie komus cos nalezy, tylko ze ci, ktorzy chcą podziekowac, mają do tego prawo.
Nawet laminja nie pisala, ze sie lekarzowi cos nalezy... Ja zrozumialam watek tak, ze autorka chce podziekowac, a nie pisze przymuszona obyczajem.

A to, czy kogos prezenty psują czy nie, i czy bedzie pamietal o nich ten obdarowany - chyba nie ma znaczenia, kiedy ktos po prostu czuje, ze CHCE podziekowac.

http://www.mania.iserwer.pl/upload/satti/c.jpg Mati (2,5 roku)

lunea
13-09-05, 20:26
Są lekarze, którzy:
1. szkoda gadać, nie są uprzejmi, kompetentni, nie mają czasu, z gabinetu których się ucieka... Wiadomo, nie ma mowy o podziękowaniu.
2. są mili, rzeczowi, dobrze zajmą się pacjentem; dziękuję uśmiechem i słowem "dziękuję"
3. robią coś ponad swój obowiązek... I pewnie im warto czy można podziękować upominkiem. Ale wg mnie niekoniecznie. Samo dziękuję i uśmiech też powinno wystarczyć. Tylko że jeśli jeden czy drugi czy tysięczny pacjent tak dziękuje, to temu następnemu jest po prostu głupio nic nie dawać. A i lekarze, podejrzewam, oczekują czegoś w mniejszym lub większym stopniu. Tego się obawiam. Tym bardziej, ze wiemy przecież jak niełatwo jest o dobrą opiekę lekarską.
I jeszcze jedno. Różne jest postrzeganie czynności spoza obowiązkowych czynów. Dla jednych będzie to nawet po prostu uśmiech podczas wizyty czy odpowiadanie na pytania pacjentki jej dotyczące... I to jest przesada. I myślę, ze podziękowań właśnie za tego typu sprawy jest najwięcej. I to mnie wkurza. Bo nie sądzę, żeby wszyscy pacjenci, którzy obdarowują lekarzy zostali uratowani przez nich (chodzi o np. ratowanie życia); aczkolwiek jeśli lekarz uratował życie [pacjentowi, który np. został przywieziony do szpitala podczas jego dyżuru... to jego obowiązek przecież.

Nie wiem, może za mało jeszcze rzeczy widziałam, ale ciężko jest mi sobie wyobrazić sytuację, w której lekarz robi coś faktycznie ponad swój obowiązek.

A mi nie podoba się to, że za łatwo, zbyt pohopnie pacjenci obdarowują swoich lekarzy, bo... wypada (?). Tak nie powinno być. Uśmiech/kompetencja/rzeczowe podejście do tematu/sumienność to obowiązki każdego lekarza. A niestety w Polsce takie zachowanie odbierane jest jako coś wyjątkowego, za co należy lekarzowi podziękować.

Reasumując; myślę, że są faktycznie sytuacje WYJĄTKOWE, gdzie lekarzom chce się podziękować za dodatkowe czyny, ale w większości przypadków jednak te sytuacje są naciągane przez samych pacjentów, którzy podarunkiem wynagradzają lekarza rzetelną konsultację lekarską. I właśnie takie sytuacje, moim zdaniem, "rozpuszczają" lekarzy.
I to się tyczy wszystkich zawodów; nie rozumiem więc dlaczego lekarze są wyróżniani w tej kwestii.

Pozdrawiam,


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/37/96/_507856_n.jpg

Laminja
13-09-05, 20:26
dziękuję Lea :)) Bo już zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie piszę w obcym języku

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

lunea
13-09-05, 20:53
Rozumiem, rozumiem. Serio /images/forum/icons/smile.gif

Mi chodzi tylko o to, ze niestety bardzo często podziękowania są za rzeczy, które powinny być "w standardzie" i pacjenci dziękują właściwie za wszelki objaw sympatii ze strony lekarza... To jest dla mnie chore i temu się sprzeciwiam.
Wiem, że każdy ma prawo podziękować; warto jednak się zastanowić, czy dziękując za coś, co powinno być normą nie rozpieszczamy lekarzy.


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/6/35/_530822_n.jpg

Lea
13-09-05, 21:04
Zaczynam maniakalnie przygladac sie zyciu i rzeczywistosci wokol mnie... i co widze... nigdy nie dalam prezentu lekarzowi. W ogole ja nie o lekarzach chce... ale przylapalam sie na tym, ze na co dzien uzywam slowa dziekuje, choc ktos robi cos, co jest raczej jego obowiazkiem. Np. kiedy duzurny zmaże tablice ;-) czy ustawi krzesla. Mam nadzieje, ze to nie jest nic zlego i nie przerosnie u mnie w stan patologiczny ;-) Bo ja wlasnie chce dziekowac. A czy slowem, czy ktos kwiatkiem, czy kartką, czy ksiazką - naprawde uwazam, ze to juz kwestia tego, co sami czujemy i jak widzimy sytuację.
Nie "co wypada". Dziekuję, bo tak czuję i tak chcę wlasnie w danej chwili zrobic. Mam wrazenie, ze dyskusja juz nie dotyczy tego, ze podziekowania bywaja za kosztowne, ale tego, ze za obowiazki nie powinnismy dziekowac. Jak niektorzy uwazaja, ze za szczere mile slowo tez nie powinnismy. A ja lubie, chce i bede tak robic ;-)

O, i jak mi ktos zyczy powodzenia, to tez dziekuję ;-)

http://www.mania.iserwer.pl/upload/satti/c.jpg Mati (2,5 roku)

Lea
13-09-05, 21:15
Norma jednak jest pojęciem względnym. Nie da rady, byśmy narzucili je innym. Kazda z nas tu wyznacza inne normy, inne zakresy obowiązków lekarzy. Dla kogos jest obowiazkiem osobiste odbieranie porodu pacjentki czy zawozenie jej swoim samochodem do szpitala, dla kogos innego nie.
Zresztą ja nie uważam, ze slowo dziekuje nie nalezy sie temu, kto wykonuje obowiazki - pisalam o tym powyzej. Na serio obserwowalam dzis siebie i przylapalam sie za dziekowanie za spełnianie obowiazkow. Slowo dziekuje nie kosztuje i nie rozpieszcza... ale czy zdjecie dziecka rozpieszcza lekarza? Kwiatek? Nie sądzę... I mozna sie spierac o granice - jakie podziekowanie jest symbolem, a jakie materialnym zadoscuczynieniem. Do tego troche psychologii i eksperymentow na lekarzach i wplywie prezentow na ich praktyke - to troche teoretyzowanie jednak wg mnie. Rownie dobrze mozna powiedziec, ze mily lekarz, ktory dawal z siebie wszystko i zarywal wolne nocki, a nigdy nie uslyszal prostego dziekuje, w koncu stwierdzi, ze swiat jest niewdzieczny, zlapie dola, zacznie odwalac to, co bylo jego obowiazkiem. Nie z rozczarowania, ze nie dostal kwiatów... ;-) Troche ludzkiej wdziecznosci w oku jest potrzebne... nie jej materialny wymiar;
Nie mozemy teoretyzowac az tak...
Natomiast lapowki - inna sprawa i tu owszem, ktos, kto je bierze, nastepnym razem byc moze czeka na kolejna i przegina, czeka z cesarką - bo to jest korzysc materialna dosc powazna, slysze tu o sumach, jakich nie zarabiam w ciagu calego miesiaca - to moze kogos rozpiescic. Ale kwiaty, zdjecie dziecka czy koniak, ktory sie zaraz oddaje dalej komus? Nie wiem... Naprawde nie wiem, nie mowie nie. Nie umialabym powiedziec jednak, ze tak.
Sama bym prezentu uzytkowego nie zrobila... ale...

http://www.mania.iserwer.pl/upload/satti/c.jpg Mati (2,5 roku)

Laminja
13-09-05, 21:55
cóż ja też chyba lubię dziękować :)) A dziękując jakoś nie zastanawiam się nad zakresem obowiązków tej osoby i tym czy ją podziękowaniem rozpieszczam lub korumpuję...

ale może faktycznie zacznę obserwować ojca ;) Może jak pies Pawłowa nauczy się czegoś więcej niż usługa-prezent ;)

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

krzemianka
13-09-05, 22:11
Ba, ja nawet po lekcji dziękuję za uwagę :)
O całej reszcie nie piszę nawet.
I też mi nikt nie każe, ani nie wymaga.

Co do prezentow/podziękowań dla lekarzy - owszem, ale naprawdę drobiazg. Np. wiem, że moja ginekolog kolekcjonuje zdjęcia "swoich dzieci" - jak mówi na dzieci będące pod jej opieką jeszcze w życiu prenatalnym. Dlatego podarowalam jej zdjęcia chłopców. Nic więcej niż to nawet nie przyszlo mi do głowy. Może dlatego, że sama jestem bezinteresowna i myślę, że inni też tacy są.

http://foto.onet.pl/upload/14/21/_530728_n.jpg
Igor(1.7.03), Hubert(17.8.04)

lunea
13-09-05, 22:29
No właśnie... ale... ale... ale...
Nie wiem...

Każdy inaczej pojmuje obowiązki lekarza.
Każdy inaczej się za nie odwdzięcza.
Każdy ma swoją opinię na temat podarunków dla lekarzy...

Ja przedstawiłam swój punkt widzenia.
A za wykonywane obowiązki również dziękuję; miłym słowem i uśmiechem.



lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/6/35/_530822_n.jpg

EwkaM
13-09-05, 23:12
a wiesz, jak codziennie odbieram Krzysia z przedszkola zawsze mówię "dziękuję, do widzenia"... a pani z rozbrajająco szczerym uśmiechem odpowiada "ależ nie ma za co";
jest; oddaję jej na 8h moje dziecko, ona się nim opiekuje, troszczy, niejednokrotnie podciera ;)
no tak, ale jej za to płacą /images/forum/icons/tongue.gif

[i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)http://foto.onet.pl/upload/10/88/_434084_n.jpg

majab
13-09-05, 23:17
Ja też dziekuje i przedszkolance i lekarzowi (jesli jest taka potrzeba) i kelnerowi jesli przyniesie mi danie na stol; to kwestia dobrego wychowania. Ale to nie znaczy ze daje jakies prezenty przedszkolance, lekarzowi czy kelnerowi....dziewczyny przeciez to dwie rozne sprawy!

Iwona i Majka (07.05.02) http://foto.onet.pl/upload/6/9/_182316_n.jpg

EwkaM
13-09-05, 23:38
muszę Cię rozczarować, nikt mi prezentów nie wręczał...

chociaż nie... kilka lat temu jakiś przedstawiciel przyniósł nam przed Wielkanocą mazurka... którego z koleżankami zjadłyśmy :)))
o matko, jestem skorumpowana /images/forum/icons/shocked.gif

[i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)http://foto.onet.pl/upload/10/88/_434084_n.jpg

Laminja
14-09-05, 10:23
i nikt tu przeciez nie napisał, że lekarzom należy dawac prezenty, za to, że wykonują swoje obowiązki. Sprawa dotyczy tego, co ewentualnie dać lekarzowi, który zrobił znacznie więcej. Co dać kiedy czujemy, że dziękuje to za mało, bo tak wiele tej osobie zawdzięczamy. I odnosi się to do lekarzy wyjątkowych, a nie każdego lekarza...

Szymon http://foto.onet.pl/upload/46/56/_525394_n.jpg 8/12/2003

olencja
14-09-05, 17:53
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Czasami sobie mysle - a moze taka lekarka usmiechnelaby sie na widok zdjecia dziecka z dedykacja bardziej niz jakiegos innego drobiazgu, niekoniecznie pasującego do jej kolekcji...?

<hr></blockquote>

Kalendarz ze zdjęciem Uli daliśmy jej pediatrze na gwiazdkę.


http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (17m)

Lea
14-09-05, 18:13
Alez to nie byla zadna sugestia. Moje rozmyslania bez wzgledu na to, co kto juz dal czy dac zamierza. O zdjeciach pisalam juz chyba w swoim pierwszym poscie w tym watku.

http://www.mania.iserwer.pl/upload/satti/c.jpg Mati (2,5 roku)

olencja
14-09-05, 18:20
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Masz prawdopodobnie pozytywne wspomnienia z kontaktow z lekarzami. Popraw mnie jesli sie myle ale wydaje mi sie ze lekarz w rodzinie duzo ulatwia (oczywiscie jezeli chodzi o wizyty u innych lekarzy)
Ja niestety i podejrzewam ze czesc dziewczyn na tym forum mam raczej negatywne doswiadczenia. Raz w wieku 7 lat pewien mily Pan pediatra pomoglby mi odejsc z tego swiata przez swoja lekkomyslnosc, potem bylam leczona przez innego lekarza przez 15 lat antybiotykami. Swoje dziecko teraz lecze prywatnie, do ginekologa chodze prywatnie, wszystkie badania rowniez i jakos nie czuje sie zobowiazana do dziekowania lekarzom ktorym place za wizyte. Chcialabym w koncu trafic na porzadnego lekarza moze wtedy zmienilabym zdanie?

<hr></blockquote>

Lekarze to tylko ludzie. Tacy sami jak inni. Są i dobrzy są i gorsi, są i źli.
Tak samo jak z urzędnikami. Z tymi miałam niestety wiele przykrych doświadczeń, min. raz przyszłam do urzędy 5 minut przed zamknięciem i nie zostałam już przyjęta bo mnie "uprzejma" pani poinformowała, że ona już idzie do domu.

Lekarze w większości tak nie mogą powiedzieć.

Jako dziecko lekarza nie lubię pacjentów.
Nie lubię ich bo zabarli mi dzieciństwo z tatą. Nie było ŻADNYCH świąt bez telefonu.
Bo już nie mówię o codziennych wieczorach. Tata pracował do późna, gdy wreszcie przychodził do domu zaczynały się telefony od pacjentów.
A nie każdy dzwoni w nagłej sprawie (chociaż każdemu tak się wydaje).
Może się Wam to wydać nieprawdopodobne, ale ludzie o 6 rano w niedzielę potrafią przyjść do domu do lekarza bo im się przypomniało, że zwolnienie się kończy, a chcieliby przedłużyć.

I każdemu się wydaje, że to tylko on jeden - to co to dla lekarza.


http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (17m)

olencja
14-09-05, 18:23
ja tego nie potraktowałam jako sugestii :)
po prostu przypomniało mi się, że daliśmy taki kalendarz, lekarka była zadowolona :)
zresztą super lekarz, fajany człowiek, a co do pieniędzy to nigdy od nas nie chciała

http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (17m)

olencja
14-09-05, 18:34
podejrzewam, że Twój mąż zarabia dużo więcej niż lekarz na etacie w szpitalu.

Piszę to nie ze złośliwości, ale dlatego, że mój mąż ma podobną pracę do Twojego (zdarzyło się już, że w dniu wyjazdu na urlop okazało się, że mąż nie jedzie bo musi iść do pracy!)
i mój mąż zarabia więcej od lekarza na etacie.

Mało osób u nas w kraju zwraca uwagę na to jak lekarze mało zarabiają.


Pamiętam jak kiedyś jeszcze będąc nastolatką rozmawiałam z takim małżeństwem z Anglii. I oni się mnie zapytali kim są moi rodzice. Lekarz i nauczycielka. A oni na to, że musimy być starsznie bogaci - to są u nich najlepiej płatne zawody.
Dlatego dopóki my (Polska) nie zaczniemy doceniać wartości pracy niektórych zawodów (dodałabym tu też policjantów) to dobrze nie będzie.


http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (17m)

olencja
14-09-05, 19:43
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Lekarze siłą rzeczy przyzwyczajają się do wynagrodzenia ekstra i tego oczekują.

<hr></blockquote>

Może i tak jest w pojedynczych przypadkach, ale nie jest to regułą.
Pracując jako kosmetyczka dostawałam napiwki, a czasem prezenty. Było to dla mnie zawsze bardzo miłe, przyjemne, znaczyło, że robiłam dla kogoś coś dobrego. Ale nigdy tego od nikogo nie oczekiwałam.

http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (17m)

lunea
15-09-05, 08:56
No właśnie...


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/6/35/_530822_n.jpg

lunea
15-09-05, 09:15
Nie wiem ile lekarze na etacie w szpitalu państrwowym zarabiają. Ale nie tu nie chodzi o zarobki.

Ja nie mam nic przeciwko dziękowaniom w postaci prezentu (a nie słowem dziękuję), ale tylko i wyłącznie w sytuacjach naprawdę wyjątkowych!. Niestety z tego co zdąrzyłam zauważyć, pacjenci mają zwyczaj przynosić lekarzom prezenty bo ten był dla nich np. uprzejmy... I przeciwko temu jestem. W większości przypadków dajemy prezenty za to, ze zostaliśmy "obsłużeni" tak jak być powinniśmy. I właśnie takim zachowaniem zbyt rozpieszczamy lekarzy.

A do tego nie rozumiem, dlaczego mamy wyróżniać prezentami akurat lekarzy? Dlaczego nie będziemy dawać prezentów gospodarzowi domu za to, ze wyjątkowo starannie i z uśmiechem odśnieżył chodnik? Szanować należy KAŻDY zawód, nie tylko te, które nam bezpośrednio służą.

Nawiązując do innego Twoje postu. Jakoś nie chce mi się wierzyć, ze te wizyty o 6 rano czy telefonu wieczorne są od pacjentów, którzy przychodzą w ramach kasy chorych (czy tam funduszu). Nie znam żadnego lekarza, który dawałby swoim "państwowym" pacjentom nr tel. lub adres domowy. A jeśli lekarz takowy podaje, to powinien się liczyć z telefonami. Aczkolwiek inną sprawą jest nadużywanie tych "dóbr" przez pacjentów. Ale to już temat na inny wątek...
Jeśli mi lekarz podaje swój nr kom. jest dla mnie oczywiste, ze razem z tym nr dostaję przyzwolenie na dzwonienie (mało tego, lekarz mi nie raz mówił, żebym śmiało dzwoniła o każdej porze dnia i nocy, czego oczywiście nie robiłam). Może mam zbyt roszczeniowe podejście do świata, ale w takich sytuacjach, jeśli płacę 100zł za wizytę i dostaje nr kom., to nie czuję, żebym nadużywała. Ja to rozumiem w ten sposób: w cenę wizyty wliczone są również "usługi" telefoniczne...

Kurcze, strasznie się zakręciłam. Niestety łatwiej mi idą rozmowy prosto w oczy niż pisanie na klawiaturze.

Mam nadzieję, ze chociaż ktoś rozumie o co mi chodzi.

Pozdrawiam,




lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/6/35/_530822_n.jpg

olencja
15-09-05, 09:46
No widzisz i tu się mylisz mój tato nie prowadzi prywatnej praktyki, więc telefony i odwiedziny w domu nie są wliczone w cenę bo takiej ceny nie ma.

Ale masz rację jak ktoś daje prywatny numer to musi się liczyć z telefonami. A ponieważ ludzie są niepoważni (nie wszyscy, ale tych dzwoniących z pierdołami jest większość) to coraz więcej lekarzy nie daje swoich telefonów.
Możesz sobie wierzyć lub nie ale do mojego taty ludzie potrafili dzwonić, że mają 38 stopni gorączki i co mają zrobić (chodzi o ludzi dorosłych).


http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (17m)

lunea
15-09-05, 10:11
Nie no, to już przesada...
Aż wierzyć mi się nie chce, że ludzie mają tyle odwagi/bezczelności/tupetu (?), żeby z takimi, jakby na to nie patrzeć, pierdołami wydzwaniać do lekarzy...


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/6/35/_530822_n.jpg

agni76
16-09-05, 12:24
Wszystko zależy od Twojego portwela :-))

Ja mojemu kupiłam 5 litrowego Johny Wolkera, ale dodam że jest to mój przyjaciel i kumpel, więc troszkę inne mam podejście do prezentu. Trafiłam w 10 !!!

Prowadził mi całą ciążę i nie raz specjalnie dla mnie ustalał wizyty w przychodni.
Przy drugim dziecku też on będzie się mną opiekował a dzięki "małemu" upominkowi nie będę miała oporów dzwonić o każdej porze:-))

Pozdrawiam

http://lilypie.com/baby1/060209/3/16/1/+1/images/obrazek.gif
aga+martynka