• Szukaj w
Forum dziecko-info.rodzice.pl  
 

Zobacz pełną wersję : Od kiedy nauka JEZYKA OBCEGO????



Niki23
31-08-05, 08:34
Ma pytanko- kiedy i czy wogóle zamierzacie zapisać maluchy na lekcje j. obcego. Macie z tym jakieś doświadczenia??? Od kiedy najlepiej i dlaczego ??? Widziałam dziś reklamę w gazecie Szkoły Językowej dla dzieci od pierwszego roku życia.....hmmmmmmm.............co sądzicie????

P.S. Ja jestem zielona w temacie językowej edukacji dzieci, będę wdzięczna za każdą odpowiedz.
Dziękuję :)


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 19m-cy :)

mamaala
31-08-05, 09:24
zamierzamy, ale dopiero w przedszkolu, jak dziecko w miarę dobrze opanuje wymowę polską, no ale ja tez ekspertem nie jestem i chętnie poczytam inne opinie...


Aga i Ala (10.02.2003)
http://zwlp.com.pl/owk/alapod.jpg

mirabelka79
31-08-05, 09:46
zamierzam najwczesniej w przedszkolu...narazie to Gosia nawet po polsku nie mowi...

Ala i Małgosia (16.12.2003)

http://foto.onet.pl/upload/47/79/_483464_n.jpg

Emalka
31-08-05, 10:24
nasza neurologopedka zasugerowala, zeby od wrzesnia puscic Mloda na angielski, ale to bardziej w celu obycia z grupa, przed przedszkolem. Dzis napisalam maila do biura helen doron - kiedy maja zajecia na bemowie i za ile. Jesli sie okaze zbrodniczo drogie - poszukam innej mozliwosci uspoleczniania.
Zasadnicza nauke przewiduje pewnie w okolicach przedszkola (co ciekawe, ksiazeczke o jakims kroliczku po angielsku zna i rozumie - opowiada nam po polsku o co chodzi :) )
bez przesady z tymi jezykami aj fink :)

[b]emalka i Zuza
http://foto.onet.pl/upload/29/31/_505625_s.jpg

gucia82
31-08-05, 11:08
ja mysle ze im wczesniej tym lepiej. moze sie wydawac ze skoro dziecko jeszcze nie mowi to nie ma sensu ale uwazam ze oslucha sie i zacznie szybko rozumiec jezyk obcy a jak juz zacznie mowic to i tego nowego jezyka latwiej mu bedzie uzywac:)

lilavati
31-08-05, 11:08
Właśnie przed chwila natrafiłam na post szpilki w którym pisze że jej 1.5 roczna córeczka od września rozpoczyna edukacje z językiem angielskim 3x w tygodniu po 2h- taki jest ponoć plan grupy żłobkowej- dla mnie to szok

Moim zdaniem niech dziecko się najpierw polskiego dobrze nauczy to na języki obce przyjdzie czas, dla mnie nawet edukacja w młodszych grupach w przedszkolu to przesada, no ale teraz to bardzo modne. Pewnie wyjdzie tak, jak Mati pojdzie do przedszkola chcąc nie chcąc zacznie się uczyć angielskiego. Wcześniej nie mam zamiaru go nigdzie posyłać, co nie znaczy, że nie słucha piosenek, czy bajek nie po polsku

Ania

Mati 19.04.04
http://i4.photobucket.com/albums/y120/miciu10/DSCN2736may.jpg

chilli
31-08-05, 11:58
Zamieszcze tego posta na ktorego sie Ania powoluje:

<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

Wikul od jutra zmienia grupe w żłobku. Idzie do średniaków. Mąz był wczoraj na zebraniu i oto wiadomości przez niego przyniesione:

- od jutra zero body - dzieci uczą sie ściągać majty i sikać do toalety (!!) - mają takie karłowate trony i umywalki - wiec bluzeczki i podkoszulki
- własny ręcznik, szczoteczka do zębów, grzebyk - każde dziecko bedzie miało własny woreczek z przyborami oznaczony cyferką i ma rozpoznawac po oznaczeniu swoje rzeczy - pełna nauka higieny osobistej samodzielnej
- program przewiduje zajęcia z rytmiki, wycieczki do zwiarzątek, nauke ostrożnego zachowania, nauke zachowania sie przy przechodzeniu przez ulice i rozpoznawania znaków
- nauka rozróżniania literek i cyfr
- 3x w tygodniu 2h angielskiego
- zachowanie przy stole - jedzenie łyżka, widelcem, wycieranie ust serwetka itd.
- wszystko ma byc podpisane łacznie z butami od spodu i pieluchami - dziecko ma sie nauczyc rozpoznawac swoje rzeczy

MOJA MAŁA DZIEWCZYNKA???!!!!
oszaleli czy jak??
czytać??!!
liczyć??!!

ja bym to chciała w praktyce zobaczyć hehe.

Tak czy inaczej od jutra "małe" zmiany.

I pomyśleć że została wytypowana do przeprowadzki - panie twierdzą że dorosła do drugiej grupy...

<hr></blockquote>

Ze swojej strony dodam ze: chodzilam do przedszkola we wczesnych latach 80 i trafilo mi sie przedszkole, w którym wdrażano pilotazowo metode montessori. Miałam zajęcia z angielskiego od maluchów do zerówki. I tak do dzisiaj ten jezyk jest obecny w moim życiu.

Wićki żłobek tez działa w oparciu o założenia pedagogiki Montessori (co zreszta widac po programie dla grup powyżej 18 miesiąca życia).

Wiedziałam ze sa zajecia z angielskiego w tym złobku - nie wiedziałam na jaką skale - nie martwie sie - przeciez i tak będą sie opierały w większoaci na grach/zabach/wierszykach/piosenkach. Najwyżej mi sie dziecko osłucha :-)
Sama z siebie nie zapisąłabym jej na kurs - ale skoro jest w placówce edukacyjno-wychowaczej to chyba wiedzą co robią?






mama i córka (10.03.2004)

Kata
31-08-05, 12:27
a co z dzieckiem dwujęzycznym? ono uczy się od początku obu języków naraz i skoro ono może to dlaczego inne nie?



http://foto.onet.pl/upload/32/47/_520833_n.jpg
15 m

Niki23
31-08-05, 14:07
Wiesz co, ale mnie się wydaje,że to co innego. Tzn. inaczej jest jak jak np. mama mówi do dziecka tylko w języku polskim, a tata np. tylko w angielskim . Ono uczy się automatycznie, bezwiednie dwu języków i ma to sens. Natomiast jest całkiem inna sprawa ja rodzice mówią w domu do dziecka tylko po polsku, a zapisują je na zajęcia z języka, które trwają np. godzinę dziennie, a i to nie co dzień. I czy takie dziecko wyniesie cokolwiek z tych zajęć ??? I w jakim wieku należy rozpocząć takie zajęcia , żeby przyniosły one efekt.
Przyznam,ze trochę zdziwiła mnie ta reklama w gazecie, gdzie pisałao,ze kurs jest już od 1 roku życia, bo niewyobrażam sobie jak, w jaki sposób teraz moznaby moją półtoraroczną Ninę zacząć uczyć języka obcego, bo takie "zwyczajne" mówienie do dziecka i przy dziecku w obcym języku mam sens, jeśli mówi się w ten sposób cały czas......tak mnie się przynajmniej wydaje.

Pozdr :)


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 19m-cy :)

gosik
31-08-05, 14:21
Hmmm
My mówimy do synka w 2 językach (mąż jest chorwatem choć w domku w większości mowimy po polsku)
Ostatnio spędziliśmy miesiąc w chorwacji i oboje mówiliśmy tyko po chorwacku.....wątpię żeby Fifi się orientował, niemniej jednak mówi już po chorwacku smoczek (duda - to łatwiej było nauczyć niż smoczek /images/forum/icons/smile.gif)
No, o mama i tata nie wspomnę bo jest tak samo /images/forum/icons/wink.gif
Czytam mu czasem bajki po chorwacku...
A jeśli chodzi o naukę w szkole językowej wydaje mi się że 3-4 rok jest odpowiedni na ,,naukę poprzez zabawę''


http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/g/9/4/9/10061514_d.jpg Majowy Cud

Kata
31-08-05, 15:01
pewnie masz rację, ja bym raczej nie wpadła na pomysł żeby tkaiego malucha specjalnie na kurs zapisywać, może już prędzej zajęcia w przedszkolu czy nawet żłobku /images/forum/icons/smile.gif ale nie wiem bo nie mam doświadczenia w tej kwestii

http://foto.onet.pl/upload/32/47/_520833_n.jpg
15 m

AniaOS
31-08-05, 15:06
istnieje kilka teorii na temat,kiedy najlepiej rozpoczac nauke jezyka obcego - jedni twierdza, ze zaczynamy niemal w dniu urodzenia, a inni, ze dopiero wtedy, gdy dziecko opanuje jezyk ojczysty... my akurat wybralismy opcje pierwsza - makary "uczy sie" dwoch jezykow rownoczesnie: tato mowi do niego w j.angielskim, ja i cala reszta po polsku. przy takiej rownoczesnej nauce dwu jezykow bardzo wazna jest jedna zasada - dziecko dany jezyk musi z czyms/kims kojarzyc (np. po angielsku mowimy tylko w domu, po polsku wszedzie poza albo tak,jak u nas - po angielsku z tata, po polsku z mama). jezeli idzie zas o szkole jezykowa - radze dokladnie sprawdzic, od jak dawna ucza dzieci, jakie stosuja metody, jakie maja wyniki (i jak to mierza?!), kto uczy i jakie ma przygotowanie,wyksztalcenie (wazne! w ogolnopolskiej,renomowanej sieci szkol jezykowych, szczycacej sie tym,iz maja wielu nativ speakerow, angielskiego ucza.... bezrobotni z usa i wlk.brytanii, osoby bez zadnego wyksztalcenia i przygotowania pedagogicznego, anglojezyczne dziewczyny tuz po szkole sredniej, bez matury...).warto wybrac sie na lekcje probna - jako obserwator - i zobaczyc,jak takie zajecia z roczniakami wygladaja.

pozdrawiam

ania

http://foto.onet.pl/upload/34/49/_470494_n.jpg

Qr Chuck
31-08-05, 15:07
Akurat moja Aśka ma oboje rodziców Polaków, więc nie moja broszka, ale moja bliska koleżanka ma męża "obcojęzycznego" i bardzo interesowała się tematem - podobno dzieci "dwujęzyczne" faktycznie od razu ucza się mówić w dwóch językach ale coś za coś - zaczynają dużo później mówić.
Po synku koleżanki trudno coś powiedzieć, bo on ma dopiero 18 miesięcy, więc może być to sprawa indywidualna, ale on faktycznie nie mówi NIC (czasem mama, ale raczej porozumiewa się - eeee, buuu, uuu itd - czyli mówi mniej-więcej tyle co Aśka jak miała pół roku...).


Pozdrawiam,
Anka i Aśka (29.04.04)
http://www.netcom.jaw.pl/~skura/asia.jpg

lilavati
31-08-05, 15:21
Dzieci dwujęzyczne są skazane na nauke obu języków na raz.

Tutaj jest troszke inna sprawa dzieci ucza sie na żywo , w konkretnych sytuacjach po prostu w zyciu a nie bez sensu słów wierszyków czy piosenek (może to i póżniej poprawia wymowę??) Dla mnie kurs angielskiego dla 2-3 latków nie jest niczym innym jak czasem spędzonym w grupie dzieci.

Wracając do dzieci wielojęzycznych, kuzyn Polak ma na Islandi bliźniaki z Islandką. On do dzieci mówi po polsku, ona po islandzku, miedzy sobą rozmawiaja po angielsku. Mimo, że chłopcy maja 20 miesięcy praktycznie nic nie mówią, ale jest to jak najbardziej normalne w takiej sytuacji. Przecież potrzeba więcej czasu aby skumać że biedronka, ladybird, marihejna (czy jakos tak) to jedno i to samo. Ale za to jak zaczną mówić najprawdopodobniej będa mówili we wszystkich jędzykach.

Pozdrawiam
Ania

Mati 19.04.04
http://i4.photobucket.com/albums/y120/miciu10/DSCN2736may.jpg

Kata
31-08-05, 15:22
być moze ale to też nie jest regułą (czytałam wiele wątków o dzieciach dwujęzycznych na różnych forach dlatego tak twierdzę)

moje DoDo mówi tata baba kaka kapa pakaka i tkaie tam, ale jemu się w ogóle z niczym nie spieszy

zresztą z tego co u nas czytam to wiele dzieci a podobno szczególnie chłopcy, w 100% jednojęzyczni tez mało mówią albo nic....

http://foto.onet.pl/upload/32/47/_520833_n.jpg
15 m

lunea
31-08-05, 15:23
Wiesz, moim zdaniem należałoby rozróżnić "nauczanie" języka obcego a "przyzwyczajanie/oswajanie się" do/z językiem obcym.
I tak dziecko, które nie rozumie mechanizmów języka (takie pojęcia jak wyraz/słowo, zdanie, wypowiedź, itd.) nie będzie też "widziało" sensu nauki tegoż. Dlatego też (moim zdaniem) UCZYĆ dziecko j. obcego warto zacząć wtedy, kiedy już dobrze mówi w swoim ojczystym języku.
Natomiast jeśli chodzi o PRZYZWYCZAJANIE dziecka do j. obcego, to może ono mieć miejsca od pierwszych chwil życia... Dziecko osłuc***e się z jego melodią, rodzajem wymowy. To z pewnością ułatwia mu start w uczeniu się świadomym języka (czyli w wieku późniejszym, powiedzmy, późno - przedszkolnym).
Zajęcia organizowane dla maluchów są oparte na zabawie, muzyce, grach, pojedynczych słowach i jest to raczej PRZYSWAJANIE języka, a nie NAUCZANIE.
Tak czy inaczej, myślę że warto w dzisiejszych czasach takiego malucha oswajać z językiem obcym. Ale mamy taką rzeczywistość, ze wystarczy włączyć program obcojęzyczny i dziecko już się osłuc***e z językiem :) Wygodnie, co? ;)
Jeszcze co mogę dodać, to że nie należy szukać podobieństw między dziećmi dwujęzycznymi ( o których wspomniała Kata) a dziećmi których rodzice mają ten sam język ojczysty. Nabywanie zdolności językowych u dzieci w rodzinach dwujęzycznych przebiega zupełnie inaczej (w przypadku obu języków; takie dzieci z reguły mówią później niż dzieci jednojęzyczne). Należy również podkreślić, ze zarówno matka, jak i ojciec, jeśli mówi do dziecka, zwraca się do niego w swoim ojczystym języku, ktory dobrze zna (nie chodzi tutaj tylko o zakres słownictwa, ale również artykulację/wymowę, rytm wypowiedzi czy melodię języka). To sprawia, ze dziecko uczy się "prawidłowej wersji" języka, a nie np. polsko-francuskiego (tzw. interjęzyk), którego później będzie się uczył w szkole... ;) Wiadomo, ze w szkołach własnie takich języków nas uczą; no, chyba że mamy zajęcia z nativem...
Ważne jest, aby dziecko, w momencie gdy jeszcze nie jest świadome aktu nauki, przyswajało język w jego "prawidłowej formie". Inaczej jest, gdy dziecko już wie, ze uczy się języka, a pani nauczycielka jest Polką, która mówi po angielsku. Wtedy ma świadomość, ze to nie jest "czysty" angielski.

No to się rozpisałam. Nie wiem czy cokolwiek pomogłam. mam nadzieję, ze choć trochę...



lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/37/96/_507856_n.jpg

Anke77
31-08-05, 20:32
w zupelnosci sie z Toba zgadzam. Nie jest to z poczatku typowa nauka lecz osluchiwanie, oswajanie sie z jezykiem, ktore w pozniejszym etapie zaprocentuje. My tez stoimy przed tym dylematem czy puscic Jerzyka na zajecia od pazdziernika (bedzie mial 15mcy) czy poczekac jeszcze z rok. Mysle o szkole Helen Doron- w jednej z placowek uczy moja znajoma i bardzo chwali sobie prace z najmlodszymi. Zajecia sa raz w tyg. ale rodzice dostaja plyty, ksiazeczki z bajkami, ktore OBOWIĄZKOWO musza codziennie czytac dzieciom, zeby byla jakas ciaglosc. Zajrzyjcie na ich stronke- www.helendoron.com.pl

Ania i Jurekhttp://foto.onet.pl/upload/8/81/_523272_n.jpg

kasiex
31-08-05, 20:54
święte słowa! podpisuję się pod nimi obiema rękami :)

Kasia mama Kuby http://foto.onet.pl/upload/43/94/_419615_n.jpg (24.01.03)

mamaala
31-08-05, 21:45
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

ale rodzice dostaja plyty, ksiazeczki z bajkami, ktore OBOWIĄZKOWO musza codziennie czytac dzieciom, zeby byla jakas ciaglosc

<hr></blockquote>
no tak, ale dziecko powinno sie chyba osłuchiwać z "prawdziwym" angielskim, a nie każdy rodzic jest Anglikiem z pochodzenia lub talentem językowym...

Aga i Ala (10.02.2003)
http://zwlp.com.pl/owk/alapod.jpg

olencja
31-08-05, 22:08
Mnie rodzice zapisali na lekcje angielskiego gdy miałam 3 lata.
Nie wiem czy coś mi to pomogło.
Chyba nie bardzo. W szkole średniej dopiero tak napradę opanowałam ten język.
A może byłam/jestem mało lotnym umysłem /images/forum/icons/tongue.gif

http://foto.onet.pl/upload/24/7/_524619_n.jpg
Ola i Ulcia (17m)

amber
31-08-05, 22:16
Synek Twojej koleżanki mówi dokładnie tyle samo co moje dziecię mające rodziców narodowości polskiej...nie myślę o nauce języków obcych bo czekam na jakiekolwiek pierwsze "normalne" słowo w języku polskim /images/forum/icons/crazy.gif
Myślę więc, że późna mowa nie zależy od ilości "języków" z jakimi dziecko ma do czynienia.

Beata i Maciek (11.02.2004)

http://pd.labfoto.pl/photos/p/d/c/dcefae777844bb1663b3d2ae9e4b582f-972670.jpg

kantalupa
31-08-05, 22:46
Mysle, ze warto zacza nauke jak najwczesniej. Wiadomo, ze taka pierwsza nauka niewiele z nauka ma wspolnego, ale to zawsze jakis sposob na wystawienie dziecka na obcy jezyk. Przeczytalam caly watek i zastanawia mnie pewien argument. Otoz wiele dziewczyn podkresla, ze nauka jezyka obcego ma sens, kiedy dziecko potrafi juz porozumiewac sie (mowic, tak przynajmniej zrozumialam) w jezyku ojczystym. Jakos nie moge sie zgodzic. Przeciez nawet we wlasnym jezyku dziecko rozumie duzo wczesniej, niz potrafi wyartykulowac wypowiedz. I moze wlasnie o to chodzi? Sluchanie ze zrozumieniem, czy to w procesie nauki wlasnego jezyka, czy tez jezyka obcego, rowniez u osob doroslych, przychodzi duzo wczesniej niz umiejetnosc wyrazania mysli.
Jesli wiec bedzie taka mozliwosc, posle Adaska na "lekcje" natychmiast, chociaz boje sie, czy nie narobi to biedactwu metliku, mama Polka, ojciec Amerykanin a mieszkamy w Slowenii...
Pozdrawiam.

Magda i Adas 12.12.04 http://foto.onet.pl/upload/9/50/_511923_n.jpg

EwkaM
01-09-05, 03:33
ooo, widze że ciotka się pospieszyła :))) jak Ci odpiszą daj znać ! też myślam o zapisaniu tu Krzysia

[i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)http://foto.onet.pl/upload/10/88/_434084_n.jpg

lunea
01-09-05, 07:37
No właśnie, też mi coś tutaj nie zagrało. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby dawanie płyt z nagranymi już przez native'ów bajkami...


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/37/96/_507856_n.jpg

Emalka
01-09-05, 07:55
<blockquote><font class="small">W odpowiedzi na:</font><hr>

ale dziecko powinno sie chyba osłuchiwać z "prawdziwym" angielskim, a nie każdy rodzic jest Anglikiem z pochodzenia lub talentem językowym...

<hr></blockquote>
i chyba tak jest - sa i plyty i bajki do sluchania... czy ksiazeczki ? nie wiem....

[b]emalka i Zuza
http://foto.onet.pl/upload/29/31/_505625_s.jpg

Emalka
01-09-05, 08:11
oto co mi odpisala pani z h-d:
Witam,
nasze centrum mieści się na Bielanach przy ulicy Conrada 13. Zajęcia dla maluchów odbywają się 1 raz w tygodniu i trwają 30 minut. Dzieci uczą się w małych grupach od 4-8 osób.
Pierwsza wpłata obejmuje wpisowe na 1 rok i opłatę za miesiąc (4 zajęcia) jest to 256 zł. W ramach tej opłaty dziecko otrzymuje komplet materiałów potrzebnych na kurs. Po miesiącu płaci się trymestralnie czyli raz na 3 miesiące z góry i jest to około 275 zł.
Jest możliwość skorzystania z pierwszej bezpłatnej lekcji pokjazowej. W tym celu bardzo proszę o kontakt na numer telefonu 864 05 55. Katarzyna Jedlińska

no i sama nie wiem - jak dla mnie te pol h w tygdniu to moge dzieko jakos inaczej "uspoleczniac" hlehle
ale chyba sprobujemy :)

[b]emalka i Zuza
http://foto.onet.pl/upload/29/31/_505625_s.jpg

Emalka
01-09-05, 08:22
oo i zapomnialabym - ciotka Ewka sie pokazala z boku na zdjeciu :)

[b]emalka i Zuza
http://foto.onet.pl/upload/29/31/_505625_s.jpg

mamaala
01-09-05, 08:32
owszem płyty i bajki do słuchania super, ale Anke77 napisała, że dostali książeczki do obowiązkowego czytania dziecku codziennie, ja mam kolezankę, kóra już ponad 10 lat żyje i mieszka z Anglikiem i mówi rewelacyjnie, ale wyczuwa się które z nich skąd pochodzi. Czy więc jeżeli rodzice sami będą czytac dziecku nie będzie rodźwięku między tym co na płycie a tym co usłyszane od rodzica?

Aga i Ala (10.02.2003)
http://zwlp.com.pl/owk/alapod.jpg

Emalka
01-09-05, 08:48
anke napisala, ze sie zastanwia nad helen doron, moze to kolezanka jej powiedziala, ze sa ksiazeczki, na ich stronie na ten temat milacza - pisza tylko o regularnym sluchaniu plyt. Jak dla mnie to troche wszystko naciagane - mozna przeciez puszczac dziecku cartoon network w angielskim, albo teletubisie w tymze jezyku....
i jeszcze mi sie przypomnialo - mamy tez ksiazeczke po niemiecku i oboje z Cypisem zawziecie ja Mlodej czytamy (bo lubi). Czy robimy jej kuku nieprawidlowo wymawiajac i kaleczac...? chyba nieeeeee... :):)


[b]emalka i Zuza
http://foto.onet.pl/upload/29/31/_505625_s.jpg

mamaala
01-09-05, 09:10
ale to nie strona kształtuje zajęcia tylko prowadzący (czyli np koleżanka Anke ;))

mam nadzieję, że nie robicie Zuzolcowi kuku, ale o tym przekonamy się dopiero za ileś tam lat... :)))))

P.S.
nie rób mi takich zmyłek :/, ja naciskam "Odpowiedz" a wiadomość w tym momencie znika hihihi i odpowiadam w kosmos ;)

Aga i Ala (10.02.2003)
http://zwlp.com.pl/owk/alapod.jpg

Emalka
01-09-05, 09:21
oj bo mi sie wyslalo, a nie napisalo, ze wyslalo, wybacz!

ale z tymi lekcjami - to juz nie wiem. Bo przeciez nauczyciele musza sie trzymac wyznaczonych ram i dzialac zgodnie z narzuconym programem, n`est-ce pas? Zaraz babe z helen doron pomecze.

[b]emalka i Zuza
http://foto.onet.pl/upload/29/31/_505625_s.jpg

mamaala
01-09-05, 09:40
prawdaż :)), ale każda palcówka moze mieć własne zasady, bądź ylko "elementy Helen Dorn" w programie ;)))

pomęcz i napisz co się dowiedziałaś, sama jestem ciekawa

Aga i Ala (10.02.2003)
http://zwlp.com.pl/owk/alapod.jpg

agula24
01-09-05, 18:40
Ja zapisałam małego na angielski metodą Hellen Doron jak miał 1,5 roku. Uważam że nie ma nic lepszego dla dziecka i jestem bardzo zadowolona z tych zajęć a już piszę dlaczego:
1. mój synek jest cały czas ze mna w domu więc dzięki zajęciom ma kontakt z rówieśnikami i przedszkolem bo nasze zajęcia odbywają się w przedszkolu.
2. słuchamy sobie płytki i poprostu bawimy się angielskim- nie jest to nauka na siłę.
3. dziecko w tym wieku z łatwością przyswaja język w jakim się do niego mówi -tak jak w rodzinach 2 języcznych np. gdy mama mówi po angiesku a tata po polsku -takie dziecko sprawnie posługuje się tym i tym językiem.
4. ta metoda jest naprawdę fajna a dla naszych dzieci to fajana zabawa na zajęciach i okazja do wspólnej zabawy
Zajęcia trwają po 30 minut raz w tygodniu -zapisanych jest do grupy ok 8 dzieci ale jest naprawdę "śwęto" kiedy wszystkie są :)) uczymy się fajnych piosenek i bawimy się - mój mały np używa nie raz słów angielskich zamiast polskich ale nie uważam tego za jakąś zbrodnię i naprawdę z czystym sercem polecam!
My w Katowicach chodzimy 3 forumowe mamy ( ja, Olaka i Dorotab) na takie zajęcia i myślę, że każda z nas jest zadowolona a nasze dzieci kończą już 1 stopień angielskiego a od najbliżeszgo poniedziałku zaczynamy znowu:))
Pozdrawiam

agula24 i Bartoszek (28.05.03)
http://foto.onet.pl/upload/49/6/_372587_n.jpg

Anke77
01-09-05, 21:10
Jesli chodzi o czytanie dziecku...hihihi to rzeczywiscie. Bede musiala ostro pocwiczyc. Od zawsze mialam w szkolach niemiecki wiec angielski znam "telewizyjnie" ale wlasnie przez to, ze Jerzykowi bym puszczala piosenki, bajki, chodzila z nim na te zajecia, tez przyuswoilabym sobie podstawy...a pozniej jakis kursik (dla doroslych, oczywiscie)/images/forum/icons/wink.gif

Ania i Jurekhttp://foto.onet.pl/upload/8/81/_523272_n.jpg

Anke77
01-09-05, 21:18
moze niezbyt jasno sie wyrazilam- plyty oczywiscie sa z oryginalnymi nagraniami, ksizeczki tylko czytaja rodzice :)

Ania i Jurekhttp://foto.onet.pl/upload/8/81/_523272_n.jpg

Anke77
01-09-05, 21:32
To, ze dostaje sie materialy dydaktyczne, to fakt. Czy sa wsrod nich (procz plyt) ksiazeczki..tak mi sie wydawalo, ze ta znajoma tak mowila. Byc moze polecaja nauczyciele by dodatkowo czytac dziecku w jezyku angielskim jakakolwiek bajke. Głos mamy, usmiech, znajomy tembr glosu tez sa wazne. Na tym etapie oswajania sie dziecka z jezykiem obcym, myle ze moje czy meza czytanie bajki nie wyrzadzi rzadnej "krzywdy"

Ania i Jurekhttp://foto.onet.pl/upload/8/81/_523272_n.jpg

pisklaczek
02-09-05, 11:41
Ja, jak większość dziewczyn, myślę, że od pójścia do przedszkola. Wtedy język polski myślę będzie jako tako opanowany/images/forum/icons/wink.gif. Chciałabym, aby dziecko miało zajęcia z nativem, ale wątpię czy znajdę takie przedszkole, pewnie w grę wchodziłyby tylko lekcje indywidualne.

http://foto.onet.pl/upload/3/68/_524131_n.jpg Magda & Aleks 03.02.2004

lunea
02-09-05, 15:13
Krzywdy na pewno nie wyrządzisz, ale na pewno jest to inny angielski niz native'a...
Moją Małą zacznę uczyć francuskiego dopiero jak będzie "swiadoma" aktu nauczania, pomimo tego, ze skończyłam filologię romańską. Po prostu wiem, ze mój francuski to nie ten język co Francuzów i wolałabym, zeby wiedziała, ze ja ją uczę tego języka, a nie zwracam się do niej w nim po to, zeby była "dwujęzyczna".
Kurcze, nie wiem czy się jasno wyraziłam...


lunea i Weronika (24.09.03)
http://foto.onet.pl/upload/37/96/_507856_n.jpg

Anke77
02-09-05, 21:17
Tak,wiem o co Ci chodzi /images/forum/icons/laugh.gif

Ania i Jurekhttp://foto.onet.pl/upload/8/81/_523272_n.jpg

Niki23
02-09-05, 21:45
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi /images/forum/icons/smile.gif.
Przeczytałam i ogólnie zastanowiłam się nad tematem i stwierdziłam,że poczekam z nauką j. obcego przynajmniej do wieku przedszkolnego( tak. ok 4-5 lat). Niech najpierw polski " załapie", a potem będę się martwić dalej. Zresztą teraz to i tak dzieci mają luxus, ja zaczęłam sie uczyc angielskiego dopiero w wieku .....16 lat, a i tak radziłam sobie niezle /images/forum/icons/wink.gif , także myślę,ze wiek ok 4-5 lat nie będzie zbyt późnym okresem na rozpoczęcie nauki języka /images/forum/icons/smile.gif

Pozdrawiamy:)


http://foto.onet.pl/upload/41/73/_521312_n.jpg

Niki & córeńka 19m-cy :)

vieshack
03-09-05, 13:51
Na metodyce uczyłam się że języka obcego dziecko powinno się uczyć w momencie kiedy już sprawnie mówi w swoim pierwszym języku - czyli tak ok. 3.roku życia. Wtedy zamierzam zacząć uczyć angielskiego Ninę :-)


Monika & Nina (21 m-cy)
http://foto.onet.pl/upload/36/81/_520381_n.jpg